Fly4free.pl

Kijki, buty trekkingowe i… do samolotu. Oto szlaki, do których dolecicie z Polski za grosze!

Foto: Shutterstock
Niektórzy latają tam gdzie słońce, po to by chłonąć go całym ciałem na plaży lub na hotelowym leżaku. Inni bazują w miastach, które nigdy nie zasypiają i ciągle coś się dzieje, jeszcze inni wypożyczają samochód i objeżdżają miasteczka i wioski regionu. Jest jednak spora grupa turystów, która do plecaka wrzuca teleskopowe kijki, w samolocie ma założone wygodne obuwie outdoorowe a zamiast sukienki czy lnianej koszuli na urlopie częściej nosi bieliznę termoaktywną. Powód? “Lecę po to, by… wędrować”.

Niektórzy uważają, że wędrówki piesze to najbardziej szlachetna i emocjonalna forma podróżowania. Pewnie Ci z chorymi kolanami lub niewygodnym obuwiem nie będą się z nimi zgadzać. Od lat spora grupa osób stara się w swoje podróże wplatać kilka intensywnych dni z dziesiątkami tysięcy kroków na krokomierzu. 

W Polsce i Europie Środkowej można udowadniać, że da się nawet podjechać pociągiem czy autobusem do jednego miejsca – przewędrować cały dzień i wrócić z innego. Grzech jednak nie skorzystać z bogactwa gór i wyżyn w innych miejscach kontynentu. Zwłaszcza, gdy ma się taki wybór.

Foto: fot. Katarzyna Zajkowska

Latam w góry a dodatkowym bagażem są piękne widoki

Kasia Zajkowska, które mimo pracy na etacie rocznie odbywa bardzo dużo takich podróży. Większość z nich opiera o wędrowanie z plecakiem z pięknymi widokami w bagażu. Jak twierdzi, jeśli tylko uda się zsynchronizować lot i transport na miejscu, stara się już w ten sam dzień iść w góry, nie chce tracić czasu w mieście.

Na wypady z namiotem zawsze kupuję bagaż rejestrowany, dlatego cały sprzęt, w tym kijki są w głównym bagażu. Zdarzało się już ze kijki nie przeszły w podręcznym i trzeba było je oddać. Dobrym sposobem przy lataniu z bagażem podręcznym jest zakup najtańszych kijków na miejscu – radzi Kasia.

Jak na blogerkę podróżniczą i miłośniczkę długich wędrówek Kasia nie poprzestaje na lotach do miejscowości, położonych blisko szlaków górskich, żeby potem do nich wrócić.

Przylot w jedno miejsce i wylot z innego sprawdza się zwłaszcza przy realizowaniu szlaków długodystansowych. Głównie jednak patrzę na ceny biletów i zdarza się, że mimo wszystko taniej wychodzi wrócić np. pociągiem do punktu wyjścia i na to samo lotnisko – tłumaczy Zajkowska.

W bagażu Kasi
Z Polski biorę żywność liofilizowaną (kilka sztuk, nie na cały trekking), zupki instant etc. Ale zdarzyło się, że miałam chleb, serki topione etc, bo wiedziałam, że we Francji może być kłopot z zakupami w niedzielę. Warto mieć trochę jedzenia ze sobą, żeby nie było sytuacji, że blokuje nam to wyjście w góry – radzi  autorka bloga “Szukając Słońca”.

Czasami dodatkowe górskie i wędrowne “możliwości” okolicy dostrzegamy też po kupieniu biletów lotniczych.

Gdy w planach wyszło, że spędzimy kilka dni w okolicach Girony postanowiłam, że poszukam ciekawych tras trekkingowych i parków narodowych. Okazało się, że Katalonia ma całkiem sporo do zaoferowania – opowiada Kasia Pustelny-Szewczyk, prowadząca rodzinny blog Kasai.eu

Oto pięć przykładowych kierunków i lotnisk, z których można wyjść (no prawie) na szlak lub położonych bardzo blisko popularnych obszarów wędrownych.

Foto: Via Appia / gdziewyjechac.pl

Rzym Ciampino i Via Appia

Nasze najnowsze odkrycie właściwie “leżało na ulicy”. Ale nie była to zwykła ulica. Od wielu lat marzyliśmy by przejść najsłynniejszą antyczną drogą, łączącą Rzym przez Kapuę z Kampanią. Jej najpiękniejszy, najbardziej autentyczny kawałek na szczęście biegnie niedaleko Rzymu, ale o czym może niektórzy nie wiedzą, w pewnym momencie dosłownie przebiega pod znanym lotniskiem Rzym-Ciampino. Port lotniczy jest w trakcie remontu, jednak jego położenie nie zmieni się. Zaledwie 5 minut spacerem od hali przylotów wejdziemy na w miarę dziki, wybrukowany, wytyczony przez szpaler pachnących cyprysów i sosen piniowych fragment Via Appia Antica.

To doskonały pomysł na wędrówkę i wejście do Rzymu “niczym Cezar”, bo po około 4-5 godzinach wędrownej przygody, po minięciu katakumb, resztek nagrobków i willi, kościółka Quo Vadis, prowincjonalnych kafejek pojawimy się w okolicach Circo Massimo uprzednio mijając bramę w Murach Aureliana.

Foto: Shutterstock

Dublin. Wikingowie i czarownice

Irlandia niekoniecznie kojarzy się z górskimi wędrówkami i może słusznie, bo żadne z jej gór nie przekraczają nawet 1200 metrów, ale z uwagi na inny klimat i zdecydowanie większą rolę lądolodu w kształtowaniu jej rzeźby – tutejsze góry, pomimo niepozornych wysokości, sprawiają wrażenie wymagających i spektakularnych. A tymczasem Dublin jako jedna z nielicznych stolic europejskich administracyjnie przylega do pasma górskiego. Są to Góry Wicklow. Tym samym przylatując do stolicy Irlandii zamiast na Guinessa możemy wsiąść do autobusu, minąć stolicę, by wysiąść na przystanku autobusowym w Glencullen lub Ballyculen i wejść na szlak lub kolejowym w Rathdrum i ruszyć w góry. Najłatwiejszą okazją jest styczny zarówno z granicami parku narodowego jak i granicami Dublina prosty szlak Dublin Mountains Way

Zapewne niezbędna będzie przeciwdeszczowa kurtka i odporność na irlandzką pogodę. W Górach Wicklow kręcono sporo znanych filmów i seriali – z niekoniecznie irlandzkimi plenerami. Przykładowo serię “Wikingowie” nad jeziorem Glendalough, gdzie znajdują się też emblematyczne dla Irlandii ruiny kościoła i opactwa Św. Kierana. Ale też słynny “Braveheart” i lubianą komedię romantyczną “P.S. I love You”

jezioro Como
Foto: Shutterstock

Bergamo i góry z jeziorami w tle

Klasyk lotniczy i podróżniczy, który kojarzymy zazwyczaj ze swoimi początkami z samodzielnymi podróżami i lataniem. Jako łatwy i dobrze skomunikowany z Europą port lotniczy. I słusznie. Ale z czasem Bergamo zaczęliśmy traktować jako coś innego. Doskonałą bazę wypadową we Włoskie Alpy a zwłaszcza położone na ich przedpolu lombardzkie jeziora: Como, Iseo, Endine. Wszystkie osiągalne z lotniska w około godzinę, wszystkie otoczone przez wysokie góry, wszędzie dziesiątki km szlaków wędrownych z bonusowymi widokami w tle: Trochę gór, trochę wody. Kuszą głównie okolice Varenny.

Nie dość, że to pocztówkowy zakątek pięknego Jez. Como z możliwością przepłynięcia promem do Bellagio to nad miasteczkiem góruje piękny i niekoniecznie nieosiągalny masyw Grigna, którym możemy przejść prawie w całości i zejść po drugie stronie  w okolicach Introbio lub trawersować, by wrócić wzdłuż wodospadów rzeki Meria do Mandelerro.

Po drodze mamy okazję zobaczyć piękną bramę skalną Porta di Prada. Patrząc na możliwości i mapę szlaków w okolicach Lago di Iseo można pokusić się o Szlak Dwóch Jezior. Dojedziemy autobusem do Casazza nad Jeziorem Endine i wdrapując się na Monte Ballerino ze zwinnością baleriny udać się szlakami możemy w kierunku Predore nad Jez. Iseo. Trasa po części biegnie wzdłuż szlaku Trans Padana

Foto: Shutterstock

Girona. Katalońskie góry

Bardzo interesujące, pełne średniowiecznych zabytków i arabsko-żydowskich śladów katalońskie miasto dla wielu jest bramą do tego regionu, miejscem lotniska, które obsługuje wcale nie całkiem bliską Barcelonę. Dla innych to szansa na poznanie mniej znanych zakątków Hiszpanii – Pirenejów. Bo właściwie stąd rzut kamieniem tamże a miejscowością wypadową może być urokliwe Besalu. Ale i niżej położone obszary na zachód od miasta noszą znamiona przyrodniczej przygody.

– Dla większości przyjeżdżających w te okolice, głównym celem jest Barcelona lub miasto Girona albo po prostu plażują na wybrzeżu Costa Brava. Ja jednak postanowiłam, że poszukam w niedalekiej odległości od Girony jakiś ciekawostek przyrodniczych i ich ilość aż mnie przytłoczyła – opowiada Kasia Pustelny-Szewczyk z Kasai.eu. Jej największy zachwyt i zaskoczenie to Park Narodowy Espai Natural de les Guilleries-Savasso.
– Trafia tu niewielu turystów, choć miejsce jest wyjątkowe. Podziwialiśmy tam gigantyczną zaporę i zbiornik Sau – na rzece Ter u podnóża masywu Guilleries w regionie Osona, zalany wodami jeziora kościółek Church of Sant Romà, Wąwóz (Barra de Ferro), wodospady i wyjątkowy punkt widokowy El Salt de la Minyona, oraz niesamowite Klify Tavertet.

Foto: Shutterstock

Nicea. Trochę Alp, trochę morza

Ten oczywisty kierunek na słoneczny urlop w miejscu, w którym błyszczy połowa Europy ale też po prostu ciekawe historycznie i krajobrazowo wybrzeże to główny “konkurent” Prowansji na południu Francji. Ale ma nad nią jedną przewagę: Jest nieco bliżej wysokich gór. Na dodatek są to Alpy. Z Nicei wystarczy wsiąść w pociąg i dostać się pod granicę z Włochami spektakularną linią, która przedziera się przez ten łańcuch, by dotrzeć do Turynu. Stacjami końcowymi mogą być dla nas: La Brigue, Tende, Vievola położone w głębokiej dolinie na wschód od masywu Mercantour z parkiem narodowym o tej samej nazwie.

Z La Brigue można czerwonym szlakiem przejść Alpami Liguryjskimi do Saorge. Z Tende szlakami można przejść znaną miłośnikom historii i budowli militarnych Przełęcz Tende i zejść słynną Via Alpina do Limone Piemonte. Jak sama nazwa wskazuje – pokonamy więc na jednej wycieczce dwa kraje. A wrócimy pociągiem nad słoneczne Lazurowe Wybrzeże na zasłużony zimny napój i plażę. Tutaj Tomasz Bobrowski, specjalista od Lazurowego Wybrzeża i Prowansji rekomenduje trase biegnąca dookoła półwyspu Cap Ferrat, nazywanego także Półwyspem Miliarderów.

Wystarczy wsiąść w Nicei do autobusu nr 15 i kupić bilet za 1,50 euro. Wysiadamy na przystanku Baie des Fourmis w Beaulieu-sur-Mer i ruszamy na spacer kierując się na południe – podpowiada. – Po drodze zobaczymy m.in. miejsce, w którym św. Hospicjusz opiekował się chorymi, plażę Paloma noszącą imię córki Picassa oraz luksusowe wille. Jest to wędrówka po niewielkich klifach, koniecznie w pełnym obuwiu. – zachęca Bobrowski, piszący przewodniki na swoim blogu Lazurowyprzewodnik.pl

Jak widać możliwości wędrówek jest sporo i w sumie pisząc ten tekst i opracowując te zestawienie – aż tęskniliśmy znów za dawną częstotliwością wędrownych wypadów. Nie pozostaje nic innego jak planować kolejne loty na wędrówki. Pewnie już siedzicie w planowaniu tras, prawda?

Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Spoko. Tylko faktycznie szkoda że te kije i namioty nie przechodzą. Mam przetestowany sprzęt i za nic bym nie kupował gdzieś tam najtańszych kijków. Landmannalaugar na Islandii-tydz. i Preikestolen 1-2 dni w  Norwegi to kozackie trekkingi. W tym roku celuje w góry Czarnogóry. 
Marcin Lipsa, 3 maja 2022, 21:13 | odpowiedz

porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »