Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 69 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna
Autor Wiadomość
#21 PostWysłany: 14 Paź 2020 23:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Cze 2013
Posty: 2154
Loty: 807
Kilometry: 1 954 890
srebrny
Dzień numer dwa na Bali rozpoczęliśmy od świetnego śniadania w hotelu. Jajka po benedyktyńsku to coś co lubię zdecydowanie najbardziej o poranku. Do tego te piękne okoliczności przyrody i aż chce się żyć. Śniadanie serwowane było na tarasie każdego z domków. Zdjęcie posiłku było w poprzednim poście, więc nie będę już powtarzał.

Przed popołudniowy czas spędziliśmy na basenie, żeby następnie przenieść się do kolejnego hotelu. Tym razem wybór był bardzo spontaniczny i padł na Menzel Ubud. Od razu mogę powiedzieć, że podobało nam się nieco mniej, ale nadal to kapitalna miejscówka, położona na tyle daleko od centrum, że jest tam cisza i spokój.

Image

Image

Image

Image

Image

Zarezerwowaliśmy najtańszy pokój, przez co mieliśmy tylko widok na basen, nieco przysłonięty przez palmy. Znowu bardzo fajna łazienka i miłe przywitanie na recepcji z drobną przekąską, napojem i zimnym ręcznikiem. Tego dnia pogoda była nieco gorsza i trochę popadało, ale nie zniechęciło nas to, żeby około 15 ruszyć na dłuższy spacer po Ubud.

Trafiliśmy na lokalny market, z którego miast to słynie. Jego pełna nazwa to Pasar Seni Tradisional Ubud. Co więcej w tym miejscu kręcono cześć scen z filmu “Jedz, módl się, kochaj”. Na pewno warto się tutaj wybrać żeby kupić jakieś pamiątki, ponieważ ceny są atrakcyjne, a jakość produktów bardzo dobra. Po drodze weszliśmy do jakiejś knajpki na bowla z owocami, a w kolejnej na owocowe koktajle. Pod tym względem Bali jest totalnym rajem i każdy, nawet o najbardziej wysublimowanym smaku znajdzie coś dla siebie.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Chodząc po Ubud mieliśmy z tyłu głowy, że powinniśmy znaleźć na kolejny dzień kierowcę, który zawiezie nas trochę na północ wyspy, a dodatkowo po drodze chcielibyśmy odwiedzić kilka punktów. Wpadliśmy jednak na pomysł, żeby poszukać w sieci rekomendacji na grupach dotyczących Indonezji i skontaktować się z nimi za pomocą Whatsupa. Ostatecznie znaleźliśmy człowieka o nazwisku Ketut Sagita, który za cały dzień jeżdżenia z nami (4 punkty do odwiedzenia i podwózka do następnego hotelu) zaproponował 600K rupii. Cena wydawała nam się rozsądna za tyle godzin pracy, więc się zgodziliśmy bez targowania i umówiliśmy się z nim na godzinę 8:30 w naszym hotelu dnia kolejnego.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Wieczorem kręciliśmy się po Monkey Forest Road, która jest jedną z najbardziej znanych ulic w Ubud. To tu mieści się sporo eleganckich hoteli oraz większość knajp i sklepów. Powrót do hotelu zaplanowaliśmy Grabem/Uberem, ale kierowcy cały czas mieli problem, żeby podjechać w wyznaczone miejsce. Wiem, że Ubud nie wspiera tego typu biznesów, więc trzeba sporo kombinować. Ostatecznie zrobiliśmy dłuższy spacer na nogach, żeby na koniec dnia zrelaksować się jeszcze w basenie ze świetnym widokiem na oświetlone bungalowy.

Image

Image

Image

Image

Kolejny poranek był dosyć intensywny, bo musieliśmy już wstać po 7, żeby się spakować i zjeść śniadanie w hotelu. Tutaj ponownie możliwość zamówienia jajek po benedyktyńsku, kawy i świeżego soku. Do tego dużo pieczywa z masłem i dżemami. Mimo, że jestem przyzwyczajony głównie do formy bufetu, to tutaj porcje były bardzo duże i trudno było wszystko zjeść.
Nasz kierowca przyjechał punktualnie, pomógł nam z bagażami i ruszyliśmy w bardzo miłej atmosferze w drogę. Naszym pierwszym miejscem do odwiedzenia były tarasy ryżowe Jatiluwih. W poprzednim roku odwiedziliśmy na skuterze dwukrotnie tarasy Tegalalang (nawet spotkaliśmy tam takich znanych youtuberów jak Fit Loversi ;)) i zrobiły na nas bardzo dobre wrażenie.

Image

Image

Image

Image

Już docierając do wspomnianych tarasów ryżowych można obserwować z okien samochodu olbrzymie, zielone pola, które przechodzą w półki ryżowe. Sama wioska znajduje się na wysokości 700 m n.p.m. Od razu widać, że miejsce to jest znacznie mniej komercyjne od Tegalalang, a o tej porze jest tutaj wręcz pusto. Trzeba jednak zapłacić jakąś drobną kwotę za wjazd na teren tarasów, później już nie spotkaliśmy żadnych naganiaczy. Znajdujemy plan tego miejsca z oznaczonymi trasami spacerowymi. Wybieramy jedną z nich i ruszamy w drogę. Teoretycznie najkrótsza trasa zajmuje 1,5h, ale można ją zrobić znacznie szybciej. W tle można cały czas podziwiać wulkan Agung.

Image

Image

Image

Image

Mamy to szczęście, że nasz kierowca idzie z nami i jest ochoczy do robienia nam zdjęć, a dodatkowo ma o tym pojęcie. My nie możemy oderwać wzroku od pracujących tutaj ludzi na swoich poletkach. To wszystko ma swój niepowtarzalny klimat, a dodatkowo warto dodać, że miejsce to jest wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO i zajmuje blisko 640 hektarów.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Na miejscu jest dostępnych kilka restauracji, gdzie można coś zjeść. My jednak po spacerze wróciliśmy do samochodu i ruszyliśmy w dalszą drogę. Kolejnym punktem do odhaczenia była Handara Gate. Zapewne widzieliście nie jedno zdjęcie na Instagramie z tą bramą w tle. Jak się okazuje takich miejsc na wyspie jest sporo, ale żeby zrobić sobie fotkę to nie tylko trzeba zapłacić, ale i poczekać w kolejce. Jak się później dowiedzieliśmy jest to po prostu brama przed wjazdem na teren jakiegoś hotelu.

Image

Dalej nasza mapka pokazywała turystyczne miejsce Wanagiri Hidden Hill. Z uwagi, że było ono po drodze to postanowiliśmy się tam zatrzymać. To nic innego jak po prostu spot do robienia zdjęć. Byłoby to całkiem fajne, gdyby nie horrendalna cena 100k rupi za osobę. Do dyspozycji takiego klienta są wszelkie huśtawki, kosze, gniazda itd, a jeżeli Wam mało to za kolejne rupie można wypożyczyć sobie stroje. Tutaj potrafią robić biznes w zasadzie z niczego. Albo inaczej dobrze wykorzystać lokalizację – widok na jezioro, ładne wzgórza i nawet wulkan. Tego ostatniego nie było za dobrze widać bo zrobiło się pochmurnie.

Image

Ruszyliśmy dosłownie kilka kilometrów dalej, żeby odwiedzić wodospady Banyumala. Niestety pogoda mocno się zepsuła i padało, ale będąc już tak blisko nie mogliśmy sobie odmówić wejścia, a nawet kąpieli. Cena wstępu to 30k IDR i w tym jak dobrze pamiętam była butelka wody. Znaki pokazywały, że do przejścia jest około 300 metrów, jednak jestem pewny, że był do pokonania ponad kilometr i to po kamieniach, momentami stromych, które był tego dnia mokre i śliskie.

Image

Image

Image

Image

Nie poddaliśmy się i odważnie pokonaliśmy tę trasę, aż naszym oczom pokazały się dwa bliźniacze wodospady o wysokości około 50 metrów. Z ich obu stron są jeszcze mniejsze wodospady, które sprawiają, że krajobraz ten jest bardzo żywy. Wszystkie wpadają do dosyć głębokiego basenu, gdzie woda jest bardzo zimna. To nas jednak nie zniechęciło i wykąpaliśmy się w tym dosyć dzikim miejscu. Później pozostała nam tylko wspinaczka powrotna i już ostatni odcinek wycieczki z naszym sympatycznym panem kierowcą. Naszym celem była miejscowość Munduku i kolejny, tym razem jeszcze bardziej zjawiskowy hotel. Więcej szczegółów w kolejnym wpisie. Dzięki za liczne like i komentarze! Jest motywacja, żeby pisać dalej :)
_________________
Relacje: weekend w Australii i na Alasce.


Ostatnio edytowany przez przemos74, 15 Paź 2020 23:08, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
45 ludzi lubi ten post.
 
 
#22 PostWysłany: 15 Paź 2020 12:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Gru 2015
Posty: 273
Jeszcze dwa dni wcześniej mogłem widzieć zdjęcia, wczoraj już nie. Myślałem, że to przejściowe, ale dzisiaj jest tak samo. Sprawdziłem w innych relacjach i wszędzie jest ok :(
Góra
 Relacje PM off  
 
#23 PostWysłany: 15 Paź 2020 12:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 Sie 2018
Posty: 534
Loty: 170
Kilometry: 298 762
srebrny
U mnie działa
Góra
 Relacje PM off
przemos74 lubi ten post.
 
 
#24 PostWysłany: 15 Paź 2020 13:29 

Rejestracja: 07 Sie 2013
Posty: 418
Loty: 177
Kilometry: 387 374
niebieski
@micnur to problem lokalny, kwestia przeglądarki, u mnie w chrome mam tak jak u Ciebie, ale w edge jest już wszystko dobrze
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#25 PostWysłany: 15 Paź 2020 16:03 

Rejestracja: 24 Lut 2014
Posty: 17
Nie do końca lokalny, kolega xionc opisał to na pierwszej stronie wątku. Faktycznie pomaga zmiana przeglądarki na taką, która nie będzie aż tak restrykcyjna, na przykład EDGE
Cytuj:
Zajrzałem w kod strony i problemem jest to, że obrazki są podlinkowane z serwera po http, a fly4free idzie po https, więc obrazki obniżają bezpieczeństwo połączenia (można je w locie podmienić i wpłynąć na wygląd strony tak w skrócie), więc niektóre przeglądarki tylko krzykną ostrzeżeniem, a niektóre takie obrazki zablokują. Problem nie do końca taki lokalny jednak ;) i najlepiej jakby robiący relacje (nie tylko tę) wrzucali obrazki na zasoby wystawione po https 8-)


A relacja świetna, idealnie dobierasz ilość tekstu oraz obrazków, więc się nie dłuży, a można też z niej coś ciekawego wyciągnąć i nie jest to tylko zbiór fotek.
Góra
 Relacje PM off
przemos74 lubi ten post.
 
 
#26 PostWysłany: 15 Paź 2020 16:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Cze 2013
Posty: 2154
Loty: 807
Kilometry: 1 954 890
srebrny
Rozmawiałem z supportem od hostingu i obecnie nie mają dostępnych darmowych certyfikatów dla tej domeny. Postaram się to jak najszybciej przenieść, żeby problem zniknął i rotacje między przeglądarkami nie były konieczne.
_________________
Relacje: weekend w Australii i na Alasce.
Góra
 Relacje PM off  
 
#27 PostWysłany: 15 Paź 2020 16:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Lis 2011
Posty: 2012
Loty: 103
Kilometry: 182 732
srebrny
Czytajcie przez tapatalka to nie będzie problemu
_________________
Image
Image
Góra
 Relacje PM off
przemos74 lubi ten post.
 
 
#28 PostWysłany: 15 Paź 2020 16:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Paź 2011
Posty: 376
niebieski
przemos74 napisał(a):
Rozmawiałem z supportem od hostingu i obecnie nie mają dostępnych darmowych certyfikatów dla tej domeny. Postaram się to jak najszybciej przenieść, żeby problem zniknął i rotacje między przeglądarkami nie były konieczne.


Kiedyś chciałem nawet zaproponować na forum zrobienie takiej funkcji (przełącznika), żeby dało się oglądać posty z załączonymi zdjęciami lub bez. Czasem szuka się np. jakichś faktów w znanej już relacji i zdjęcia nie dość, że muszą się załadować, to jeszcze utrudniają przegląd. A tu proszę - jest i działa :)
_________________
Image

Naprawdę pisze się razem. Naprawdę!
Zresztą zresztą też.
Góra
 Relacje PM off
xionc lubi ten post.
 
 
#29 PostWysłany: 15 Paź 2020 23:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Cze 2013
Posty: 2154
Loty: 807
Kilometry: 1 954 890
srebrny
Ok, edytował post na tej stronie (ostatnią część relacji). Czy osoby które miały problemy mogą sprawdzić czy coś to pomogło?
_________________
Relacje: weekend w Australii i na Alasce.
Góra
 Relacje PM off
xionc lubi ten post.
 
 
#30 PostWysłany: 15 Paź 2020 23:21 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 Lip 2015
Posty: 210
niebieski
Stasiek_T napisał(a):
Kiedyś chciałem nawet zaproponować na forum zrobienie takiej funkcji (przełącznika), żeby dało się oglądać posty z załączonymi zdjęciami lub bez. Czasem szuka się np. jakichś faktów w znanej już relacji i zdjęcia nie dość, że muszą się załadować, to jeszcze utrudniają przegląd. A tu proszę - jest i działa :)

Jak @przemos74 już zepsuł niewyświetlanie naprawił wyświetlanie zdjęć, to mam coś dla Ciebie. Przetestowałem właśnie u siebie w Chrome. Robisz sobie zakładkę z takim adresem URL:
Kod:
javascript:{$('img').hide();}

i nazywasz ją np. "Ukryj obrazki".
Potem otwierasz sobie relację, klikasz w tak utworzoną zakładkę i obrazki magicznie znikają ;)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
Stasiek_T uważa post za pomocny.
 
 
#31 PostWysłany: 15 Paź 2020 23:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Paź 2011
Posty: 376
niebieski
@przemos74 ja widzę! :)

@xionc a jak nie chcę to nie widzę ;)

(chrome)
_________________
Image

Naprawdę pisze się razem. Naprawdę!
Zresztą zresztą też.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#32 PostWysłany: 16 Paź 2020 01:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Cze 2013
Posty: 2154
Loty: 807
Kilometry: 1 954 890
srebrny
Niech jeszcze ktoś potwierdzi że jest okay i zepsuję niewyświetlanie w pozostałej części ;)
_________________
Relacje: weekend w Australii i na Alasce.
Góra
 Relacje PM off  
 
#33 PostWysłany: 16 Paź 2020 06:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Gru 2015
Posty: 273
@przemos74
Jest super :)
Dziękuję
Góra
 Relacje PM off
przemos74 lubi ten post.
 
 
#34 PostWysłany: 16 Paź 2020 13:59 
Redaktor F4F
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 Lis 2010
Posty: 6030
Loty: 228
Kilometry: 534 135
przemos74 napisał(a):
Niech jeszcze ktoś potwierdzi że jest okay i zepsuję niewyświetlanie w pozostałej części ;)


wczoraj nie było, dzisiaj są ;)
dawaj dalej, bo fajnie się czyta i ogląda :)
_________________
Image

https://www.instagram.com/jiku_ty_dziku/ | Serduszka i piwo :D
Góra
 Relacje PM off
przemos74 lubi ten post.
 
 
#35 PostWysłany: 16 Paź 2020 14:24 

Rejestracja: 07 Kwi 2014
Posty: 923
srebrny
Wreszcię mogę pooglądać. Super zdjęcia. Dobrze mi robią w obecnych czasach
Góra
 Relacje PM off
przemos74 lubi ten post.
 
 
#36 PostWysłany: 16 Paź 2020 15:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Cze 2013
Posty: 2154
Loty: 807
Kilometry: 1 954 890
srebrny
Wszystkie fotki poprawione, kto nie widział to zachęcam do ponownego przejrzenia :)

A ja w takim razie piszę dalej :)
_________________
Relacje: weekend w Australii i na Alasce.
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#37 PostWysłany: 16 Paź 2020 21:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Cze 2013
Posty: 2154
Loty: 807
Kilometry: 1 954 890
srebrny
Jesteśmy już jakieś 30 minut od północy Bali, czyli regionu, który jest znacznie rzadziej odwiedzany przez turystów. Tym razem wybór padł na wioskę Munduk, a dokładniej hotel Munduk Moding Plantation Nature Resort & Spa, który był prawdopodobnie najlepszym wyborem podczas całego wyjazdu. Nasz pokój już był gotowy, więc od razu mogliśmy zostawić plecaki i wziąć prysznic.

Image

Image

Wybraliśmy najtańszy apartament typu suite z widokiem na las deszczowy. W nim znajdowało się wielkie i wygodne łóżko z baldachimem, drewniane meble (jak i podłogi) oraz oczywiście telewizor, lodówka czy wanna i prysznic. Absolutnie niczego nam nie brakowało. Od razu żałowaliśmy, że zostajemy tutaj tylko jedną noc, bo miejsce to po prostu elektryzuje i chciałoby się tutaj pobyć znacznie dłużej. Oczywiście najbardziej niesamowitym miejscem tutaj, a w zasadzie dwoma są baseny bez krawędzi z widokiem na okolicę.

Image

Image

Image

Image

I właśnie dla tych widoków przyjeżdżają tutaj turyści. Cała magia zaczyna się, kiedy słońce zachodzi, wtedy gra kolorów jest po prostu niesamowita. Mieliśmy to szczęście że poza nami w hotelu było tylko kilka osób i każdy miał dłuższą chwilę na zrobienie sobie magicznego zdjęcia bez innych osób w kadrze. W hotel jest także coś na wzór podwieczorku, kiedy to w barze przy basenie goście dostają kawę lub inny napój oraz coś słodkiego. Kolejnym miłym akcentem był talerz owoców na przywitanie (ananas, winogrono, pomarańczo, banan).

Image

Image

Image

Warto powiedzieć parę słów o samym Munduk, które jest mocno związane z kawą i znajduje się na wysokości aż 1100 m n.p.m. W pobliżu znajdują się dwa jeziora słodkowodne (Danau Bajan i Danau Tamblingan). Warto zaznaczyć, że jest tutaj nieznacznie zimniej niż na południu wyspy. W nocy temperatura schodzi w okolice 20 C. Turyści docierają tutaj jednak głównie dla plantacji kawy, która rośnie w samej Indonezji (Jawa, Sumatra, Flores itd.) od osiemnastego wieku. Bali ma dobre warunki z uwagi na stałe temperatury i wulkaniczną glebę. W miejscu gdzie akurat byliśmy uprawia się głównie Arabikę (70%), ale także Robustę. Sama plantacja nie jest duża, bo zbiory są na poziomie 1 tony rocznie, ale zależy to od warunków pogodowych. Kiedy więcej pada to może być znacznie mniej.

Image

Image

Image

Plantacja hotelu gdzie się zatrzymaliśmy posiada swoją własną stację obróbki ziaren (naturalną, mytą Honey, Giling Basah oraz Luwak). Tę ostatnią pewnie kojarzycie, jednak na terenie ośrodka nie ma tych sympatycznych zwierzaków. Kiedyś ludzie znali wyłącznie ten sposób obróbki, a dzisiaj podobno uzyskuje się wyższej jakości kawę niż to co po prostu łaskun zostawia.

Image

Image

Wieczorem, kiedy zrobi się nieco chłodniej można czas spędzić w ciepłej wodzie, a dokładniej w jacuzzi, z którego widok dalej jest fantastyczny. Hotel zapewnia także wieczorny serwis i przy łóżku można poza kapciami znaleźć także pudełko z czekoladkami i życzeniem dobrych snów. Bardzo fajne, drobne akcenty.

Image

Jak się okazuje nie mam żadnego zdjęcia ze śniadania, ale nie było ono zachwycające. Podawane w formie bufetu, z możliwością zjedzenia z widokiem na basen. Niestety wybór potraw był dosyć skromny, jak na hotel tej klasy. Resztę dnia spędziliśmy oczywiście na basenie, a obiad zjedliśmy w tutejszej restauracji. Ceny były europejskie, a to co zwróciło naszą uwagę to przede wszystkim ciekawie zrobione menu (zobaczcie na zdjęciu) i bardzo bogate czekadełko.

Image

Image

Image

Poza plantacją kawy jest uprawia się tutaj także inne rośliny. Podczas krótkiego spaceru znalazłem m.in. truskawki, chili, kurkumę czy pieprz. Jeżeli ktoś wcześniej nie widział, jak niektóre z tych przypraw rosną to może być interesujące doświadczenie.

Image

Image

Image

Niestety nasz czas w Munduk dobiegał końca. Mieliśmy prosty plan – przemieścić się na ostatnią na Bali noc na północ do miasteczka Lovina, ponieważ właśnie tam było bardzo dużo tanich lokalizacji na wzór Airbnb, a następnie o poranku wyruszyć na prom i popłynąć na Wyspy Gili. Wszystko wydawało się dosyć proste i pewnie by było, gdyby nie fakt, że na Bali tego dnia było jakieś święto narodowe, a po drugie późnym popołudniem solidnie rozpadał się deszcz. W każdym razie zabraliśmy nasze bagaże i poszliśmy do konsjerża zapytać o cenę transportu do Loviny, gdzie chwilę wcześniej zarezerwowaliśmy jakiś najtańszy nocleg.

Image

Image

Image

Okazało się, że będzie drogo (ok. 150 PLN) i bez możliwości negocjacji. Co prawda to około 30 kilometrów, ale liczyliśmy na znacznie niższą cenę. Nie poddaliśmy się i po prostu poszliśmy do głównej drogi, gdzie ruch niestety był bardzo przeciętny, ale po ok. 45 min, może ok. 1 h udało się zatrzymać człowieka, który akurat jechał do Loviny, bo tam mieszka i zgodził się nas podrzucić za jakąś 1/5 ceny hotelu. Przedstawiliśmy mu nasze plany na kolejny dzień i tym samym dogadaliśmy się na transport do portu w Amed Beach z naszego hotelu wczesnym rankiem. To miała być już znacznie dłuższa trasa, bo 90 km w jedną stronę.

Image

W Lovinie kupiliśmy bilety na prom na Gili Air po dokładnie takiej samej cenie, jaką widzieliśmy w Internecie. A następnie zameldowaliśmy się w naszym hotelu Keyani Bungalows i poszliśmy na kolację. Trzeba przyznać, że ceny w tej miejscowości są znacznie niższe niż na południu wyspy. My weszliśmy do Jaring Kitchen & Drinks, która okazała się strzałem w dziesiątkę (na zdjęciu widzicie tajską zupę, a na środku znane indonezyjskie gado gado). Do tego można tutaj pograć w karty czekając na przygotowanie jedzenia, a sama obsługa jest bardzo sympatyczna i pomocna. Lovina słynna jest jako baza wypadowa na obserwacje delfinów. My po prostu nie mieliśmy czasu tutaj nic zobaczyć. Udało nam się jedynie przejazdem zahaczyć o promenadę nad morzem.

Image

Kończąc jeszcze wątek wyspy Bali dodam, że kierowca chciał żebyśmy zapłacili mu jakąś zaliczkę, ale nie zgodziliśmy się na to. Po prostu woleliśmy nie ryzykować. Otrzymał całość kolejnego dnia, kiedy zawiózł nas do portu. Niestety okazało się, że z miejsca do którego nas zawiózł nie odpływały promy firmy w której kupiliśmy bilety. Dobrze, że jeden z miejscowych szybko zorganizował dla nas darmowy transport kilka kilometrów dalej i o czasie wyruszyliśmy na Gili Air.
_________________
Relacje: weekend w Australii i na Alasce.
Góra
 Relacje PM off
31 ludzi lubi ten post.
 
 
#38 PostWysłany: 17 Paź 2020 12:51 

Rejestracja: 14 Maj 2016
Posty: 1439
Zbanowany
niebieski
Świetne foto które zdecydowanie poprawiają jesienny humor :P
Góra
 Relacje PM off
przemos74 lubi ten post.
 
 
#39 PostWysłany: 20 Paź 2020 13:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Cze 2013
Posty: 2154
Loty: 807
Kilometry: 1 954 890
srebrny
Wyspy Gili w Indonezji zapewne wielu z Was kojarzy. Są one położone na północny zachód od Lomboku i oferują to czego nieco brakuje na Bali, czyli białe plaże, morze przypominające akwarium z żółwiami i kolorowymi rybami oraz luźną atmosferę. Do wyboru są trzy wyspy Trawangan, Meno i Air. Na tej pierwszej byłem kilka lat temu i zupełnie mnie nie urzekła, ale postanowiłem dać szansę Gili ponownie i wybór padł na Air. Według opinii turystów to właśnie Trawangan jest najbardziej imprezowa i na niej znajdziemy dużo klubów czy barów – tak potwierdzam. Meno jest najbardziej kameralna, a na Air żyje najwięcej lokalnej ludności. W czasie rejsu pogoda była niepewna, ale już na miejscu słońce prażyło prawie cały czas. Środkami transportu tutaj są rowery i bryczki konne.

Image

Gili Air jest naprawdę mała i można ją obejść w przeciągu 2 godzin. Większość turystów decyduje się jednak wypożyczyć rowery, żeby przemieszczać się sprawniej. Warto zaznaczyć, że nie ma tu dróg asfaltowych. Wyspa to to po prostu jedna wielka wioska z piaszczystymi drogami, skromnymi domkami i licznymi restauracjami.

Image

Image

Image

Miejsce to jest bardzo spokojne, co potwierdza zamknięcie praktycznie wszystkie około 22. Po tej godzinie już trudno będzie Wam znaleźć jakiś bar czy restaurację. Ludzie głównie gromadzą się w okolicy portu, gdzie znajdziecie także masę sklepów z pamiątkami i biur podróży, które zabiorą Was na snurkowanie czy pobliski Lombok, żeby wspiąć się na wulkan.

Image

Image

Image

Image

Nie ma co się oszukiwać i trzeba powiedzieć o olbrzymim zaniedbaniu wyspy. Śmieci można znaleźć na każdym kroku, a głównie w centralnej części, gdzie żyją lokalsi. To tam zobaczycie rozwalające się gospodarstwa i wielkie hałdy śmieci. W sumie na Gili Air jest około 450 rodzin, jednak nie każdy ma dach nad głową. Są ludzie, którzy mieszkają w namiotach, a w dzień robią z nich stoiska handlowe. Na wyspie znajdziemy także meczet, bowiem to muzułmańskie miejsce. Różnic w stosunku do Bali jest naprawdę sporo i mimo, że wyspy te są tak blisko siebie to mają ze sobą niewiele wspólnego.

Image

Image

Image

Image

Image

Obecnie na wyspie nie ma już problemu z dostępem do bankomatu i znajdziemy tu niejeden ATM. Również Internet działa sprawnie, więc posiadając własną kartę SIM będziemy cały czas mieli dobry zasięg. Wysoki sezon jest tutaj od maja do października, ale my będąc na miejscu w marcu nie mogliśmy narzekać na pogodę. Co prawda bywało pochmurnie, raz nawet zrobiło się ekstremalnie ciemno i przeszła prawdziwa nawałnica (w restauracji na świeżym powietrzu fruwało dosłownie wszystko), ale mimo to było bardzo ciepło i przyjemnie.

Image

Image

Image

Image

Naszą pierwszą noc na wyspie Air spędziliśmy w ośrodku Wake & Baked Escape, który znajduje się mniej więcej w północnym-centrum wyspy. Cena to niecałe 100 złotych za 2 osoby ze śniadaniem, czyli bardzo przyzwoicie. Również nie musieliśmy czekać na nasz pokój, a byliśmy nieco przed południem, bowiem tak przypłynął prom z Bali, a później zjedliśmy tylko skromne śniadanie w pobliskiej, hipsterskiej kawiarni.

Image

Image

Image

Wake & Baked Escape mogę szczerze polecić – pokoje są duże, czyste, a obsługa bardzo pomocna. Do dyspozycji mieliśmy duży taras, a na terenie obiektu był także basen i bar, gdzie wieczorem mogliśmy wypić Bintanga (nawet po 22). Pewnie, gdyby nie wcześniejsza rezerwacja w innym hotelu na kolejne dwie noc to zostalibyśmy tutaj dłużej, bo miejsce to charakteryzowało się naprawdę świetnym stosunkiem ceny do jakości.

Image

Image

Image

Image

Image

Zapewne zastanawiacie się co robiliśmy na Gili Air. Spacerowaliśmy, kąpaliśmy się i po prostu odpoczywaliśmy. Nie było żadnego planu. Robiliśmy dziennie kilkanaście kilometrów deptając po miękkim i ciepłym piasku. Kiedy zgłodnieliśmy to szybko zaglądaliśmy na Tripadvisora i udawaliśmy się do jakiejś niedrogiej knajpy, żeby coś zjeść i wypić. Wieczorami chodziliśmy na zachodnie wybrzeże, żeby obserwować piękne zachody słońca. Zresztą tak robili prawie wszyscy turyści.

Image

Image

Image

Image

Zostawiam Was z licznymi zdjęciami z pierwszego dnia na Gili Air. Następnie pokażę Wam kilka innych ujęć z kolejnych dwóch dni i naszej dalszej podróży. Aha, i najważniejsze! Tytuł relacji zobowiązuje, więc wróćmy do tematu sprzętowego. Cały czas z tyłu głowy miałem potrzebę jak najszybszego udania się do Dubaju i sprawdzenia czy znaleziony aparat jest mój. Czytałem też na każdym kroku o postępującym wirusie i bałem się tego co nastąpi (i jak wiemy nastąpiło) chwilę później. Mieliśmy kupione loty z Bali do Singapuru i dalej na pokładzie Scoot do Hong Kongu, skąd mieliśmy wrócić do Warszawy lotem British Airways przez Heathrow. Tym samym linie te pozwalały na darmowe zmiany i anulowanie lotów, jeżeli te były właśnie do/z Hong Kongu. Stwierdziłem, że to może być ostatnia okazja i po prostu chwyciłem za telefon i tego dnia (pierwszego na Gili) zadzwoniłem do BA i poprosiłem o anulowanie lotu. Trwało to dosłownie 5 minut i już miałem potwierdzenie „full refund” na mailu. Ze Scoot było nieco trudniej – tutaj dostanie się do agenta wymagało długiego oczekiwania na słuchawce, a pieniądze na konto wróciły po kilku miesiącach.

Image

Tak więc na tę chwilę byliśmy na Gili bez lotu powrotnego do domu, a COVID-19 stawał się najczęstszym tematem w mediach.
_________________
Relacje: weekend w Australii i na Alasce.
Góra
 Relacje PM off
25 ludzi lubi ten post.
 
 
#40 PostWysłany: 23 Paź 2020 22:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Cze 2013
Posty: 2154
Loty: 807
Kilometry: 1 954 890
srebrny
Kolejne dwa dni na Gili to przede wszystkim chill w innym hotelu, układanie w głowie planu powrotu do Polski przez Dubaj oraz ostatnie chwile z wypożyczonym aparatem. Do tego rozważanie co zrobimy, kiedy nie zostaniemy wpuszczeni na pokład samolotu AirAsia z Lomboku na Bali z powodu braku paszportu. Jak widzicie było sporo niewiadomych, a my nie mieliśmy w zasadzie nic zarezerwowane poza najbliższymi dwiema nocami w hotelu L'Archipel.

Image

Image

Image

Image

Image

Zacznijmy od tego butikowego przybytku, który składa się z kilku eleganckich bungalowów z tarasami i basenu w centralnej części. Miejsce to jest bardzo zadbane i nowoczesne, więc z czystym sumieniem mogę polecić, chociaż spodziewałem się bardziej „klimatycznej” miejscówki. Plusem jest także położenie, dosłownie 3-4 minuty od plaży i wybrzeża, gdzie znajdują się dziesiątki restauracji. Z drugiej strony my najbardziej polubiliśmy zachodnią część Gili Air, gdzie znajdował się popularny „różowy” hotel. To chyba najlepsza miejscówka na całej wyspie. Dwukrotnie byliśmy tam coś zjeść i wypić.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Podsumowując nasz pobyt na wyspie Gili Air muszę ponownie przyznać, że nie zostałem oczarowany, tak samo jak miało miejsce to przed kilkoma laty z Trawangan. Nie można jednak im odmówić egzotycznego klimatu, niezłych wąskich plaż i smacznego jedzenia w nadmorskiej scenerii. Do tego w głowie pozostaną nam fajne zachody słońca. Na pewno w przyszłości dam Gili kolejną szansę, w końcu jeszcze została wyspa Meno i w końcu skupić się na snorkelingu.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Przyszedł czas na przemieszczenie się z Gili na Bali. Tym razem, tak jak Wam wspomniałem postanowiliśmy polecieć samolotem. Rano zjedliśmy dobre śniadanie (naleśniki z bananami), a następnie wymeldowaliśmy się z hotelu. Do portu dotarliśmy pieszo i kupiliśmy bilety na publiczną łódkę na Lombok. Działa ona tak, że odpływa kiedy zbierze się odpowiednia liczba pasażerów. Mieliśmy zaplanowany lot około 12 w południe, więc nie było dużo czasu, jednak po niespełna 30 minutach mieliśmy już komplet i mogliśmy popłynąć na wschód, na Lombok.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Tym razem nie planowaliśmy pobytu na Lomboku, chociaż z perspektywy czasu nieco żałuję. Lubię tą wyspę bardzo, jest mniej komercyjna od Bali, a oferuje także fantastyczne widoki. Pewnie kolejnym razem! W każdym razie w porcie dostępnych było kilku kierowców, którzy byli chętnie podrzucić nas na lotnisko. Krótkie targowanie i już siedzieliśmy w wygodnym samochodzie, którym dotarliśmy z Bangsal pod same trzy terminala w przeciągu nieco ponad 1 godzinę.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Byliśmy nieco przed czasem, więc jakieś 20 minutowe odwiedziny saloniku, który jest niestety bardzo biedny i na dobrą sprawę nawet nie ma za bardzo co zjeść/wypić. I teraz chwila nerwów, w rękach mamy bilety, ale jedno z nas jest bez paszportu. Przyglądamy się jak przebiega wchodzenie na pokład. Widzimy, że część osób ma w rękach indonezyjskie dowody osobiste, jednak nie jesteśmy pewni czy obsługa rzeczywiście się nim przygląda. Stajemy na końcu kolejki, która sprawnie przesuwa się do przodu. Pokazujemy nasze bilety agentowi, uśmiech i słyszmy „have a nice flight”. Przyspieszamy kroku i już jesteśmy w Airbusie A320. Udało się, mimo sporych wątpliwości z naszej strony.

Image

Image

Image

Po jakiś 30 minutach lądujemy ponownie w Denpasar. Opuszczamy teren lotniska i za płotem łapiemy Ubera, żeby podjechać do wypożyczalni i oddać aparat z obiektywem. Od tego momentu zdjęcia będą już tylko z telefonu Galaxy S8, niestety. Teraz mamy okazję przekonać się jak działa indonezyjskie podejście do biznesu. W trakcie oddawania sprzętu jest podejrzenie, że brakuje jednej karty pamięci. Zapewniamy obsługę, że zestaw jest pełen, w idealnym stanie i chcemy dostać tylko nasz paszport z powrotem i kontynuować wakacje, zamiast marnować czas. Dowiadujemy się, że jedyną opcją jest zapłacenie kary (~100 zł za przeciętnej jakości kartę 32 GB!), z czym totalnie się nie zgadzam, ale z drugiej strony jeżeli mam tu spędzić kolejną godzinę i czekać nie wiadomo na co to po prostu szkoda mi czasu. Okazuje się, że wypożyczalnia posiada monitoring i pracownicy śmigają z góry na dół sprawdzając jakieś nagrania. My planowaliśmy tego dnia skoczyć do Seminyak, ale widząc jak tracimy czas szybko wszedłem do aplikacji Honors i po prostu zarezerwowałem Garden Inn przy lotnisku Denpasar, który był dostępny za 5000 punktów nawet na dziś. To fenomenalna wartość i oby jak najdłużej taka stawka była dostępna. To mój prawdopodobnie 4 pobyt w tym przybytku.

Image

Image

Image

Ok, w końcu wypożyczalnia odpuszcza próbę wyciągnięcia od nas stówki i oddaje nam paszport. Nagle zachowują się jakby nigdy nic się nie stało, nie interesuje ich to, że spędziliśmy tam blisko dwie godziny. Bierzemy Ubera i jedziemy do hotelu, żeby zapomnieć o tej kolejnej niefortunnej sytuacji. Na miejscu chwilę czekamy na pokój, nie dostajemy upgrade’u, ale nawet o to nie pytam. Szybko uciekamy spędzić resztę popołudnia na basenie.
_________________
Relacje: weekend w Australii i na Alasce.
Góra
 Relacje PM off
27 ludzi lubi ten post.
 
 
 [ 69 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group