Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 7 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 15 Lis 2021 19:30 

Rejestracja: 10 Kwi 2011
Posty: 162
niebieski
Pomysł na wyjazd do Czarnogóry pojawił się w październiku. Bilety na termin zahaczający 11 listopada za 78 zł – bierę! Ponieważ dawno nigdzie nie byłem sam, ten kierunek wydawał się idealny na taką samotną wyprawę. W Czarnogórze byłem już wcześniej 2 razy – w 2012 i 2017 roku. Aby uzmysłowić sobie jakie teraz mamy możliwości podróżowania wspomnę tylko podróż w 2012 roku – aby dostać się do Czarnogóry musiałem wtedy lecieć z Modlina do Charleroi, następnie stamtąd lot do Belgradu, i z Belgradu nocny pociąg do Baru. Chociaż przejazd pociągiem Belgrad – Bar to atrakcja sama w sobie, to kosztowo i czasowo nie ma porównania. Frekwencja na locie Kraków – Podgorica na oko coś koło 95 %. Szczęśliwie odlot odbył się o czasie, co nie było takie oczywiste – przez mgłę w Krakowie niektóre z ostatnich lotów Ryanaira dzień wcześniej zostały przekierowane do Katowic, a co za tym idzie odloty pierwszych rejsów również odbyły się z Katowic. Na szczęście samolot do Podgoricy wystartował planowo, mimo że też było mgliście, i po trwającym godzinę i 20 minut locie wylądowałem stolicy Czarnogóry. Początkowo planowałem poruszać się transportem publicznym, jednak bo sprawdzeniu śmiesznie niskich cen wynajmu zdecydowałem się na wynajem samochodu. Zdecydowałem się na wypożyczalnię Green Motion za pośrednictwem strony carflexi.com, czyli „siostrzanej” strony economycarrentals, różniącej się od oryginału tym, że od razu widać jaka wypożyczalnia będzie obsługiwać wynajem, a nie dopiero po rezerwacji. Całkowita cena za 4 dni wyniosła niespełna 25 euro! Ubezpieczenie składu własnego zakupiłem wcześniej na icarhireinsurance.com – 2 lata wcześniej w Macedonii musiałem skorzystać i nie było żadnego problemu. Na lotnisku szybkie przejście kontroli paszportowej, później jeszcze szybkie zerknięcie na certyfikat ze szczepienia i można udać się do biura firmy Green Motion, które mieście się w hali przylotów. Byłem tam jako pierwszy i po krótkich formalnościach byłem już na parkingu odbierając mój samochód. Standardowo zaproponowano mi ubezpieczenie a także urządzenie do internetu, jednak nie skorzystałem gdyż miałem zgrane mapy offline z google i to mi w zupełności wystarczało. Zawsze w wypożyczalniach wybieram najtańszy model, tym razem otrzymałem Skodę Fabię o przebiegu 30 tysięcy kilometrów. Starałem się dokładnie sprawdzić auto pod kątem uszkodzeń, Pan który mi wydawał auto mówił że nawet za bardzo  i że jak nie zrobię czegoś większego to luz.

Po odebraniu samochodu udałem się w stronę punktu widokowego w okolicy Rijeka Crnojevica, czyli jednego z pocztówkowych widoków w Czarnogórze. Rijeka Crnojevica to zarówno nazwa rzeki, jak i największej miejscowości nad nią położone. Z racji wcześniej godziny wylotu byłem bez śniadania, więc po drodze w pierwszej napotkanej Pekarze zakupiłem bałkański śniadaniowy zestaw obowiązkowy, czyli burek plus jogurt. Skonsumowałem to w fajnych okolicznościach po przyjeździe na miejsce. Droga jest dość wąską i kręta, ruch jest jednak znikomy. Zaparkować samochód można koło niewielkiego hoteliku, który wyglądał na zamknięty o tej porze roku. Widoki robią wrażenie, dookoła panuje spokój – zero innych turystów, tylko co jakiś czas przejedzie autem ktoś miejscowy. Przeszedłem się kilkaset metrów robiąc masę zdjęć. Temperatura oscylowała w okolicach 15 stopni. Jeden minus – ktoś w taki wspaniałym miejscu zrobił sobie dzikie wysypisko śmieci – pod tym względem przed tym rejonem jeszcze masa pracy. Po powrocie do samochodu udałem się bardzo wąską lecz asfaltową drogą jeszcze wyżej, aby z takiej perspektywy zobaczyć to słynne rzeczne zakole. W oddali widać Jezioro Szkoderskie.

Załącznik:
1.jpg

Załącznik:
2.jpg

Załącznik:
3.jpg

Załącznik:
4.jpg

Załącznik:
5.jpg

Załącznik:
6.jpg

Załącznik:
7.jpg

Załącznik:
8.jpg

Załącznik:
9.jpg

Załącznik:
10.jpg

Załącznik:
11.jpg

Załącznik:
12.jpg

Załącznik:
13.jpg

Załącznik:
14.jpg

Załącznik:
15.jpg

Załącznik:
16.jpg

Załącznik:
17.jpg

Załącznik:
18.jpg

Załącznik:
19.jpg

Załącznik:
20.jpg


Po dłuższej chwili relaksu ponownie wsiadłem w samochód i pojechałem w kierunku monasteru Ostrog, czyli klasztoru spektakularnie usytuowanego u podnóża pionowej skały. Po drodze zatrzymałem się na parkingu restauracji przy hotelu Sokoline, skąd jest fajny widok w dół w dolinę Zeta, a także z oddali u góry widać monastyr będący celem mojej wędrówki.

Załącznik:
21.jpg

Załącznik:
22.jpg

Załącznik:
23.jpg

Załącznik:
24.jpg

Załącznik:
25.jpg


Samochodem można podjechać praktycznie pod sam klasztor, parking jest darmowy. Sam klasztor składa się z dwóch części – położonej niżej nowszej części mieszkalno – gospodarczej oraz powyżej ze starszej cerkwi. Aby wejść do cerkwi trzeba się mocno schylić, gdyż wejście ma wysokość maksymalnie 1, 20 m. W środku znajdują się ciekawe freski, jednak nie można wykonywać zdjęć nawet bez lampy czego pilnuje znajdujący się tan mnich. Jest to miejsce szczególnego kultu Świętego Bazylego, modlitwa przy jego relikwiach ma mieć moc uzdrawiania ciężko chorych

Załącznik:
26,.jpg

Załącznik:
27.jpg

Załącznik:
28.jpg

Załącznik:
30.jpg

Załącznik:
31.jpg

Załącznik:
32.jpg

Załącznik:
33.jpg

Załącznik:
34.jpg

Załącznik:
35.jpg

Załącznik:
36.jpg

Załącznik:
37.jpg

Załącznik:
38.jpg

Załącznik:
39.jpg

Załącznik:
40.jpg

Załącznik:
41.jpg


Po spędzeniu kilkudziesięciu minut na terenie obiektu ruszam dalej, w stronę gór Durmitor. Widoki robią się coraz ciekawsze, momentami przypominają widoki z naszych Tatr, a momentami ma się wrażenie że jedzie się przez jakiś step. Rejon ten słynie z dużej ilości jezior polodowcowych, których jest tu kilkanaście. Nocleg zaplanowany mam w miejscowości Żabijak, jednak z racji tego że udało się przejechać w dobrym czasie i zostało jeszcze trochę do zachodu słońca pędzę dalej, do słynnego mostu na rzece Tara. Most ten jest ciekawy z racji jego wysokości (175 metrów do lustra wody!) jak i z faktu że konstrukcja mostu tworzy łuk. To cud techniki, który w momencie budowy był najwyższym tego typu obiektem w Europie. W okolicy mostu znajdują się tyrolki o różnej długości. W sezonie letnim bardzo popularny jest rafting na rzece Tara – jest to jeden z najgłębszych kanionów na świecie, z wysokością do 1300 metrów! Od strony Zabijaka jest trochę infrastruktury, m.in. stragany z pamiątkami i lokalnymi specjałami. Znajdują się też pomniki i tablice związany z prokomunistyczną partyzantką.

Załącznik:
43.jpg

Załącznik:
44.jpg

Załącznik:
45.jpg

Załącznik:
46.jpg

Załącznik:
47.jpg

Załącznik:
48.jpg

Załącznik:
49.jpg

Załącznik:
50.jpg

Załącznik:
51.jpg

Załącznik:
52.jpg

Załącznik:
53.jpg

Załącznik:
54.jpg

Załącznik:
55.jpg

Załącznik:
56.jpg

Załącznik:
57.jpg

Załącznik:
58.jpg

Załącznik:
59.jpg


Po szybkiej „sesji” wracam z powrotem do Zabijaka, który jest najwyżej położonym miastem w Czarnogórze (1465 m n.p.m., przez co jest idealnym punktem wypadowym do eksploracji Durmitoru. Po sezonie wybór noclegów jest spory, zdecydowałem się na położony w centrum Rooms and Bungalows Sreten Zugić. Zameldowanie bezproblemowe, córka właścicieli świetnie mówi po angielsku, służyła radą w zakresie lokalnych atrakcji, poleciła mi też knajpę na kolację. Pensjonat jest dobrze zlokalizowany – w pobliżu market, stacja benzynowa, dworzec autobusowy i knajpy, jest idealnym rozwiązaniem dla podróżujących samotnie i par – w przypadku jakichś większych ekip myślę że nadmierny hałas mógł by być problemem dla gospodarzy. Po około godzinie wyruszam do poleconej knajpy, knajpa nazywa się Podgora, jedzenie okazuje się bardzo dobre, tradycyjnie na Bałkanach zamawiam sałatkę szopską, a jako danie głownę „Durmitor Steak”, a do picia oczywiście piwo Niksić. Po kolacji szybkie zakupy i powrót do pensjonatu. Temperatura spadła do 5 stopni.

Załącznik:
60.jpg

Załącznik:
62.jpg

Załącznik:
63.jpg


Ciąg dalszy nastąpi, wyprawa trwała 4 dni i planuje to podzielić na 4 części 


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
 
 
#2 PostWysłany: 17 Lis 2021 18:39 

Rejestracja: 10 Kwi 2011
Posty: 162
niebieski
Kolejnego dnia budzę się po 7, Jako że w listopadzie dni są dość krótkie, toteż nie chcąc tracić czasu pakuje się do samochodu. Temperatura jest niska, jest dość rześko ale przyjemnie, plus dobra przejrzystość powietrza. Biorąc pod uwagę mój plan na dzisiejszy dzień – idealnie! Pierwszy cel na dziś – Crne Jezoro. Po drodze aby tradycji stało się zadość zakupuje w lokalnej piekarni burek z serem oraz bałkański jogurt. Mój cel znajduje się bardzo blisko Zabijaka, toteż dojazd zajmuje dosłownie kilka minut. Trzeba zakupić bilet wstępu (3 euro) + 2 euro za parking. Dojście od kasy do początku jeziora zajmuje jakieś 10 minut. Tuż przy wejściu czeka na mnie „przewodnik” – kundelek idzie cały czas przede mną, co ciekawe dokładnie wie jaką trasą trzeba podążać  Zasiadam na ławce z widokiem na jezioro, psinka patrzy na mnie proszącym wzrokiem – no i trzeba się było podzielić :)Ruszam w prawo, mając słońce po lewej stronie. Totalne pustki, nie licząc ekipy pracowników parku narodowego która zabiera na zimę łódki na przyczepie podpiętej do legendarnej Łady Niwy. Idąc wzdłuż jeziora docieram do skraju lasu, Po drodze trzeba było przeskoczyć strumyk. Istnieje możliwość obejścia jeziorka dookoła prze las, jednak z racji tego że goni mnie krótki dzień nie robię tego tylko cofam się kawałek na znajdującą się w pobliżu ławeczkę. Po jakimś czasie spotykam pierwszą turystkę. Chinka mieszkająca w Katarze przyleciała również na 4 dni ! – słysząc to byłem dość zdziwiony biorąc pod uwagę odległość i ceny biletów, okazuje się że dziewczyna pracuje dla Qatar Airways i bilety ma dostępne praktycznie za darmo. Wymieniamy się doświadczeniami z dotychczasowej podróży i planami na później i każdy rusza w swoją stronę. Cofam się do miejsca gdzie doszedłem do jeziorka i idę jeszcze dalej w lewą stronę. Była to dobra decyzja, gdyż mając słońce za plecami w jeziorze pięknie odbijają się okoliczne szczyty i lasy. Pojawia się coraz więcej turystów, otwiera się również położona nad jeziorem knajpa.

Załącznik:
64.jpg
Załącznik:
65.jpg
Załącznik:
66.jpg
Załącznik:
67.jpg
Załącznik:
68.jpg
Załącznik:
69.jpg
Załącznik:
70.jpg
Załącznik:
71.jpg
Załącznik:
72.jpg
Załącznik:
73.jpg
Załącznik:
74.jpg
Załącznik:
75.jpg
Załącznik:
76.jpg
Załącznik:
77.jpg
Załącznik:
[attachment=1]78.jpg
Załącznik:
79.jpg


szczyty i lasy. Pojawia się coraz więcej turystów, otwiera się również położona nad jeziorem knajpa. Wracam do samochodu i kieruje się kultową drogą P14 prowadząca do miejscowości Plużine. Po dosłownie niecałym kilometrze przystanek na zdjęcia - wspaniała panorama we wszystkich kierunkach. I tak co chwilę – liczba postojów na trasie które robię jest bliska 20. Zbliżam się do coraz wyższych szczytów. Wśród nich jest Bobotov Kuv, czyli najwyższy szczyt pasma Durmitoru – 2523 m n.p.m.. Czytałem kiedyś relację z Czarnogóry z listopada i na tej drodze był śnieg. W tym roku pogoda rozpieszcza i jest naprawdę ciepło, biorąc po uwagę że w pewnym momencie wyjeżdża się na wysokość 1900 metrów. Na trasie pustki, mijane są pojedyncze auta. Bardzo fajną rzeczą są ławki, które w dużej ilości znajdują się przy najpiękniejszych widokowo miejscach. Najwyższym miejscem na mojej trasie jest przełęcz Seło, o wysokości 1907 m n.p.m.. W tym miejscu robię sobie dłuższego stopa. Na parkingu stoją 2 samochody, nie widać nikogo, więc pewnie ich właściciele zrobili sobie trekking, być może na najwyższy szczyt Durmitoru – Bobotov Kuk. Ja podczas tego wyjazdu nie ma zaplanowanego żadnego trekkingu, gdyż z jednej strony po górach lubię jednak chodzić z kimś, a z drugiej mam napięty grafik i po prostu brakło by czasu. Jednak nawet bez ruszania na szla k widoki są oszałamiające. Ruszam dalej, rozpoczynając zjazd w dół. Fajną inicjatywą ze strony parku narodowego są ogromne ramki w najpiękniejszych widokowo miejscach. Są one podpisane miejscem które za sobą skrywają. Trasa stopniowo się obniża, by w końcu praktycznie się wypłaszczyć. W pewnym momencie bardzo fajnie widać zjawisko inwersji – dolinę poniżej przykrywało dosłownie morze chmur.. Od miejscowości Trsa droga widzie lasem, pełnym opadłych liści, pojawiają się też w końcu jakieś domostwa, których wcześniej praktycznie nie było. Po krótkim i stosunkowo płaskim odcinku droga zaczyna biec mocno w dół. Pojawiają się liczne skalne tunele. W miarę zbliżania się do Plużine pojawia się piękny widok na kanion rzeczny, który został sztucznie utworzony w 1974 roku. Lekka mgiełka tylko dodaje uroku temu miejscu. Zatrzymuje się w punkcie widokowym na małą przekąskę.

Załącznik:
80.jpg
Załącznik:
81.jpg
Załącznik:
82.jpg
Załącznik:
83.jpg
Załącznik:
84.jpg
Załącznik:
85.jpg
Załącznik:
86.jpg
Załącznik:
88.jpg
Załącznik:
89.jpg
Załącznik:
90.jpg
Załącznik:
91.jpg
Załącznik:
93.jpg
Załącznik:
94.jpg
Załącznik:
95.jpg
Załącznik:
96.jpg
Załącznik:
97.jpg
Załącznik:
98.jpg
Załącznik:
99.jpg
Załącznik:
100.jpg
Załącznik:
101.jpg
Załącznik:
102.jpg
Załącznik:
103.jpg
Załącznik:
104.jpg
Załącznik:
105.jpg
Załącznik:
106.jpg
Załącznik:
107.jpg


Po krótkim odpoczynku zjeżdżam na sam dół i ruszam w kierunki Niksicia. Ruch na drodze raczej niewielki. Po drodze wstępuję jeszcze do monastyru Pivskiego. Monastyr powstał pod koniec XVI wieku, co jednak ciekawe w obecnym miejscu znajduje się od lat 70-tych XX wieku, gdyż w lokalizacji w której znajdował się pierwotnie powstało wspomniane wcześniej jezioro Pivsko. W skład otoczonego murem kompleksu wchodzą cerkiew oraz zabudowania gospodarcze. We wnętrzu cerkwi możemy podziwiać piękne freski. Nie spotkałem tam żywego ducha, po szybkim zwiedzaniu udałem się w dalszą drogę. Kolejnym przystankiem na mojej trasie był Niksić. Miasto tom słynie z produkcji najbardziej popularnego w Czarnogórze piwa, ja jednak udaje się na obrzeża miasta, gdzie znajduje się długi na 270 metrów i wciąż czynny most Carski na rzece Zeta. Most został zbudowany ponad 100 lat temu, w 1894 roku i składa się z 18 przęseł i nadal robi wrażenie. Po szybkim wykonaniu kilku zdjęć ruszam dalej, w stronę Boki Kotorskiej. Droga wspina się w górę, w pewnym momencie mamy bardzo ładny widok na jezioro Krupać o którego istnieniu aż do tego momentu nie wiedziałem.

Załącznik:
108.jpg
Załącznik:
109.jpg
Załącznik:
110.jpg
Załącznik:
111.jpg
Załącznik:
112.jpg
Załącznik:
113.jpg
Załącznik:
114.jpg
Załącznik:
115.jpg
Załącznik:
117.jpg
Załącznik:
118.jpg
Załącznik:
119.jpg
Załącznik:
120.jpg
Załącznik:
121.jpg


Dalsza droga szła dość sprawnie, Czarnogórskie drogi są kręte ale dobrej jakości, niestety miejscowi kierowcy jeżdżą dość niebezpiecznie – ja np. musiałem nagle hamować i zjeżdżać na bok bo jakiś debil na zakręcie w dodatku pod górkę wyprzedzał Tira. Ciśnienie tak mi skoczyło że nie trzeba było pić kawy. Słońce zbliżało się ku zachodowi, a ja w końcu zobaczyłem Bokę Kotorską, która często mylnie określana jest jako fiord. Po drodze mijam m.in. Perast z położonymi w jego pobliżu wysepkami i zbliżam się do miejsca gdzie spędzę kolejne 2 noclegi, a mianowicie Herceg Novi. Miasto mimo że ma ponad 600 lat jest określane jako najmłodsze w Boce Kotorskiej. Nocleg mam blisko centrum, parkowanie jest płatne w godzinach od 7 do 21 od poniedziałku do soboty. Karty można kupić w kioskach, których na szczęście nie brakuje, cena za godzinę parkowania wynosi 40 centów a karta 24 godzinna kosztuje 4 euro. Jako nocleg wybrałem Location Apartments – 50 metrowy apartament z osobną sypialnią w cenie 35 euro. Polecam ze względu na bardzo dobry kontakt z właścicielem przez whatsup. Jako że cały dzień byłem o burku i drożdżówce poprosiłem mojego gospodarza o polecenie knajpy. Ten zapytał tylko „meat, fish or pizza?” i po odpowiedzi że meat polecił mi znajdującą się bliżej starego miasta Konobe Risan. Był to strzał w dziesiątkę – cevapcici z domowymi frytkami i sałatką szopską były obłędne. Mimo że byłem jedynym gościem jedzenie było bardzo świeże. Po posiłku szybkie zwiedzanie centrum, z racji zmęczenia całodzienną włóczegą zaliczam tylko miejsca w ścisłym centrum. Potem szybkie zakupy i powrót do apartamentu.

Załącznik:
123.jpg

Załącznik:
124.jpg

Załącznik:
125.jpg
Załącznik:
126.jpg
Załącznik:
127.jpg
Załącznik:
128.jpg
Załącznik:
129.jpg
Załącznik:
131.jpg
Załącznik:
132.jpg
Załącznik:
133.jpg
Załącznik:
134.jpg


cdn


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
Washington uważa post za pomocny.
 
 
#3 PostWysłany: 21 Lis 2021 18:23 

Rejestracja: 10 Kwi 2011
Posty: 162
niebieski
Trzeci dzień zaczynam równie wcześnie jak poprzedni, czyli wychodzę z miejsca noclegu o godzinie 8. Pierwszym moim celem tego dnia jest położony na obrzeżach Herceg Novi monastyr Savina. Monastyr składa się zasadniczo z dwóch przylegających do siebie cerkwi. Mniejsza cerkiew Św Sawy powstała prawdopodobnie w XI wieku, i została odnowiona w wieku XIX. Wnętrze zachwyca kilkusetletnimi freskami, przedstawiającymi sceny z życa Jezusa Chrystusa. Jak wiele podobnych obiektów w Czarnogórze, kompleks ten jest malowniczo położony w otoczeniu bujnej zieleni. Czy muszę dodawać że w tym miejscu również nie spotkałem nikogo, poza jednym zakonnikiem?

Załącznik:
IMG_20211112_080601.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_080642.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_080855.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_080925.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_080938.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_081012.jpg

Załącznik:
IMG_20211112_081020.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_081026.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_081118.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_081244.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_081321.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_081514.jpg


Kolejny cel na dziś to miasto Tivat, które ma aspirację bycia czarnogórskim odpowiednikiem Monako. Jednak aby się tam dostać wcześniej w miejscowości Kamenari muszę załadować swoją Skodę Fabie na prom, który płynie do miejscowości Lepetani, i pozwala na znaczne skrócenie drogi do Tivatu i innych miejscowości położonych we wschodniej części Boki Kotorskiej. Koszt przeprawy dla samochodów osobowego to 4,5 euro, płacimy tylko za pojazd, za ludzi nic nie dopłacamy. Przeprawa jest bardzo szybka, prom odpływa dosłownie po 2 minutach. Po dotarciu to Tivatu parkuję na płatnym parkingu, na google maps jest opisany jako „Parking Porto Montenegro”. Poza sezonem nie ma problemu ze znalezieniem wolnego miejsca, kosz parkowania za jedną godziny to tylko 50 eurocentów, płatne przy wyjeździe w budce. Parking położony jest rzut beretem od głównej mariny w Porto Montenegro. W miejscu tym „parkuje” duża ilość mniej lub bardziej luksusowych jachtów. Rozmiar i ekskluzywność niektórych z nich robi wrażenie. Po przejściu mariny wracam się do jej początku, następnie przechodzę główną promenadą w kierunku drugiego końca kompleksu. Znajduje się tu duża ilość butików ekskluzywnych marek jak Rolex czy Heidi Klein, a także duża ilość knajp. Na końcu znajduje się muzeum dziedzictwa marynarki wojennej, niestety w listopadzie było nieczynne, na zewnątrz możemy jednak dostrzec kilka jednostek m. in. 2 łodzie podwodne – mała i duża. Wracam tą sama drogą i pakuje się w samochód. Całość zabrała mi równo godzinę, więcej nie ma tu co robić.

Załącznik:
IMG_20211112_090140.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_090457.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_092327.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_092410.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_092708.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_092817.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_093048.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_093216.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_093740.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_094111.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_095511.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_100950.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_101056.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_101452.jpg


Planem na dalszą część dnia jest objazd wzdłuż brzegów Boki Kotorskiej. Pierwszy przystanek robię w miejscu z którego dość dobrze widać Perast. Szybkie zdjęcia i przejazd do miejscowości Donji Stoliv, jest to spokojna miejscowość, można by rzec że poza utartym szlakiem. Panuje tu absolutny spokój, postanawiam odwiedzić malutką cerkiew położoną 5 min spacerem od głównej drogi. Cerkiew jest oczywiście zamknięta, przy jej dziedzińcu znajduje się malutki cmentarzyk, z ładnym widokiem na Bokę Kotorską. Następna miejscowością którą postanawiam odwiedzić jest Prcanj, która jest już bardziej popularna. Najważniejszym zabytkiem jest barokowy kościół katolicki pod wezwaniem Narodzenia Matki Bożej. Budowa tego budynku trwała aż 120 lat, i ukończona została w 1908 roku. Do budowli prowadzą monumentalne barokowe schody, na których miejscowe „modelki” urządziły sobie sesję zdjęciowa. Ja wyszedłem na górę, Kościół niestety jest zamknięty i nie udaje się go obejrzeć w środku. Z racji swojego położenia na górce widok stąd jest również godny uwagi. Spędzam tak kilkanaście minut, podczas zejścia niestety sesja trwa w najlepsze, udaje się jednak wykadrować dość ładne ujęcia.

Załącznik:
IMG_20211112_103935.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_104004.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_104121.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_104136.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_104251.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_104432.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_105323.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_105438.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_110039.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_110110.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_111951.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_112140.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_112307.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_112506.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_112657.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_112827.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_113013.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_113106.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_113324.jpg


Następnym celem na ten dzień jest Kotor. W mieście tym byłem już wcześniej dwukrotnie – w 2012 oraz 2017 roku, miałem jednak z nim pewnie niewyjaśnione sprawy – mianowicie podczas wcześniejszych pobytów nie udało się dotrzeć do górującej nad miastem Twierdzy Św. Jana. Samochód zostawiam na płatnym parkingu w centrum miasta, praktycznie naprzeciw murów obronnych. Cena to 80 centów za godzinę, mimo tego że to był listopad to trzeba chwilę poczekać na zwolnienie się miejsca mimo że parking jest dość obszerny. Do twierdzy można wejść na 2 sposoby. Pierwszą możliwością jest wejście schodami z okolic Starego Miasta, wiąże się to z wydatkiem 8 euro i mozolnym wpinaniem się po kamiennych schodach, których podobno jest około 2 tysiące. Drugą opcją, na która ja się zdecydowałem, jest spacer częścią szlaku zwanego drabiną Kotoru. Weście na tą trasę jest dobrze oznaczone w google jako „Start of the ladder of Kotor”. Temperatura jest w okolicach 20 stopni, nie pada, więc warunki idealne do wspinaczki. Moim zdaniem trasa nie jest jakoś specjalnie ciężka, osoba o przeciętniej kondycji da sobie radę. Można robić sobie przerwy siadając na murku. Widoki przy tej trasie nie są może tak spektakularne jak przy trasie prowadzącej schodami ze Starego Miasta, dlatego idealnym rozwiązaniem jest przejście do góry szlakiem w powrót schodami i jak też tak uczyniłem. No ale nie uprzedzajmy faktów, Po dotarciu do budynku, na którym ktoś żartobliwie napisał „private Unesco Site” odbijamy w prawo, podczas gdy główny szlak prowadzi w lewo. Stamtąd około dziesięciu minut dzieli nas do dojścia do schodów, po drodze jest jeszcze maleńka opuszczona cerkiew i naszym okiem okazuje się słynna już drabinka, dzięki której możemy wspiąć się i przejść przez mury obronne.

Załącznik:
IMG_20211112_120617.jpg

Załącznik:
IMG_20211112_120625.jpg

Załącznik:
IMG_20211112_121549.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_122609.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_124650.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_125010.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_125131.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_125540.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_125930.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_130013.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_130108.jpg


Po przejściu przez okienko mamy już dobry widok na mające kształt trójkąta Stare Miasto w Kotorze. Można stąd rozpoznać najważniejsze zabytki, m.in. Kościół pod wezwaniem Św Tryfona. Nie jest to jednak jeszcze kres wędrówki, jako że do twierdzy mamy do pokonania jeszcze kilkadziesiąt stopni. Sama twierdza jest w dość kiepskim stanie, jednak głowną atrakcją jest przecież widok na Kotor, który jest stąd wprost fenomenalny. Można tu sobie kupić również kupić coś do picia od przedsiębiorczych lokalsów, jeżeli macie na to ochotę lub zapasy okazały się niewystarczające. Po 30 minutach odpoczynku na górze czas wracać, droga schodami w dół jest dosyć męcząca. Po drodze mijam punkt kasowy, według informacji na forum w listopadzie nie powinien być otwarty a jednak ktoś tam był i sprzedawał bilety, ale to oczywiście tylko tym wychodzącym do góry. Schodzących w dół nikt nie niepokoił. Po zejściu do Kotoru była godzina 14, stwierdzam że skoro zostało jeszcze około 2 godzin dnia to trzeba to wykorzystać aby zobaczyć coś nowego. Przez Stare Miasto w Kotorze dosłownie przemknąłem w 5 min podczas drogi samochodu.

Załącznik:
IMG_20211112_130208.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_130318.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_130344.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_130531.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_131039.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_131301.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_132304.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_132332.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_132406.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_132513.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_132951.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_133349.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_134948.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_140535.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_140642.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_140716.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_140831.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_141107.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_141224.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_141429.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_141555.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_141725.jpg


Postanawiam wyjechać słynną drogą P1 prowadzącą do wsi Njegusi, i jak czas pozwoli na dalszą jazdę na Jezierski Vrh. Droga P1 składa się z 25 zakrętów 180 stopni. Od pewnego momentu zakręty są ponumerowane. Jest ciasno, dlatego trzeba obserwować drogę i mijać się z samochodami jadącymi z naprzeciwka na mijankach. Im wyżej tym widok ciekawszy, oproćz Boki Kotorskiej fajnie widać również zlokalizowanie w Tivacie lotnisko i startujące/lądujące samoloty. Staję na kilku punktach widokowych, lecz czas goni. W miejscowości Njegusi skręcam w prawo i kieruję się w stronę Jezierskiego Vrhu.

Załącznik:
IMG_20211112_145143.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_145939.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_150555.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_150600.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_153806.jpg


Droga jest szeroka i bardzo dobrej jakości – widać że była niedawno wyremontowana i przebudowana.. Jezerski Vrh znajduje się w górach Lovcen, na jego szczycie znajduje się mauzoleum Piotra II Petrovicia-Njegosa – słynnego poety i władcy Czarnogóry. Dojechać można praktycznie na sam szczyt, z parkowaniem w tym dniu nie ma żadnych problemów. Sam szczyt ma wysokość aż 1657 metrów, czyli w ciągu godziny z poziomu morza pokonujemy ponad 166 metrów różnicy wysokości! Żeby nie było tak pięknie, to aby wejść na sam szczyt trzeba pokonać ponad 300 schodów w wydrążonym w skałach tunelu. Idę tak dosłownie ostatkiem sił, po drodze płacę 5 euro za wejście, jednak nie otrzymuje żadnego biletu :) Wysiłek ten wart był jednak widoków które zastałem na górze. Wejścia do krypty „pilnują” 2 wysokie na jakieś 5 metrów kamienne posągi. Sam nagrobek jest dość skromny. Przede mną największy sztos tego dnia, czyli taras widokowy, z którego mamy wspaniały widok we wszystkich kierunkach. Pogoda była łaskawa, dodatkowo trwała właśnie zachód słońca i światło było naprawdę niesamowite! Wszystko co dobre niestety kiedyś się kończy, po zachodzie słońca temperatura spada i trzeba wracać do samochodu. Powrót tą samą trasą, zatrzymuje się tylko na chwile aby podziwiać widok na Bokę Kotorską po zmroku. W Herceg Novi jestem około dziewiętnastej, jestem dość zmęczony całodziennym łazikowaniem i udaje się na pizzę do najbliższego lokalu.

Załącznik:
IMG_20211112_153940.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_154231.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_155018.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_155322.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_160140.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_160313.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_160501.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_160526.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_160624.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_160659.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_160711.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_160830.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_161012.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_161233.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_161336.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_165040.jpg
Załącznik:
IMG_20211112_184333.jpg


Była to przedostatnia część relacji, postaram się wrzucić ostatnią część jeszcze w listopadzie.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#4 PostWysłany: 19 Sty 2022 13:35 
Site Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Sty 2011
Posty: 7424
Jako że sam wybieram się poza sezonem (w czasie mało kąpielowym ;) ) to czekam @Bartolko na dalszą część, kilka miejsc już wpisane do planu
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#5 PostWysłany: 23 Sty 2022 23:39 

Rejestracja: 10 Kwi 2011
Posty: 162
niebieski
@Washington spełniam Twoją prośbę i wrzucam ostatnią część relacji 
Czwarty dzień jest również ostatnim dniem poświęconym na eksplorację Czarnogóry. Postanawiam zacząć go od odwiedzenia głównych atrakcji Herceg Novi za dnia. Prognozy pogody z google straszyły na ten dzień zachmurzeniem i deszczem, na szczęście nic takiego nie miało miejsca i pogoda była idealna do zwiedzania. Po wymeldowaniu się z apartamentu i pozostawieniu bagażu w bagażniku samochodu niespiesznie ruszam w stronę Starego Miasta. Pierwszym godnym uwagi obiektem na mojej trasie jest forteca „Fotre Mare”. Niestety, podobno jak wszystkie pozostałe fortece w Herceg Novi w listopadzie była zamknięta. Udaje się więc schodami w górę, w stronę Placu Trg Mica Pavlovica. Z samego placu jak i trasy do niego prowadzącej rozpościera się piękny widok na Bokę Kotorską. Znajduje się tutaj cerkiew Świętego Hieronima. Udaje się w kierunki odwiedzonego wcześniej wieczorem placu Boavista, a następnie w stronę kolejnej twierdzy, czyli Kani Kula. Jak już wspomniałem wcześniej, w listopadzie nie można się dostać do środka gdyż jest zamknięta na głucho.
Załącznik:
IMG_20211113_081423.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_082333.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_083412.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_083529.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_083540.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_083619.jpg

,
Załącznik:
IMG_20211113_083810.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_084056.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_084153.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_084419.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_084627.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_085124.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_085644.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_085846.jpg


Po zakupieniu tradycyjnego już podczas tej podróży burka i jogurtu zaczynam schodzić w dół, w stronę portu i promenady. Po drodze zwraca na siebie uwagę duża ilość kotów, które łasząc się proszą o jedzenie.Z tego miejsca jest fajny widok na wspomnianą wcześniej twierdzę „Forte Mare” Nie szukam długo miejscówki na śniadanie, zaraz po zejściu ze schodów znajduje się ławka z napisem wyznającym miłość miastu w którym się znajdujemy. Zachęcony piękna pogodą udaje się główną promenadą, mijając po drodze nowoczesne boisko do water polo. Spacerem dochodzę aż do sąsiedniej miejscowości Tołpa. Po drodze znajduje się kilka małych plaż, podobnie jak w nieodległej Chorwacji to najczęściej plaże kamieniste lub skaliste. Jest też niestety dużo betonu. Pomimo niskiego sezonu część knajp jest otwarta. Jest to bardzo fajne miejsce na lody czy drinka. Zbliżający się nieubłaganie koniec ważności zakupionej karty parkingowej zmusza mnie do powolnego powrotu do samochodu, tą samą trasą. Mijam nielicznych turystów, trafia się nawet polski akcent na znaku drogowym :)

Załącznik:
IMG_20211113_085059.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_091118.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_091916.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_091957.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_092326.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_092351.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_093940.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_094058.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_094403.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_095646.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_095813.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_095907.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_100247.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_100524.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_100642.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_100756.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_100811.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_100854.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_100956.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_101132.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_101926.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_102307.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_102731.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_105712.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_105730.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_105846.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_110132.jpg


Czas na kolejny etap – podróż do miejscowości Perast. Byłem już kiedyś w tej miejscowości, chciałem jednak zobaczyć jak wygląda ona poza sezonem. Parkuje samochód na górze przy drodze i zaczynam schodzić wąskimi uliczkami w kierunku morza. Liczba turystów niewielka. W Peraście popularne są rejsy łódką na wysepkę gdzie znajduje się kościół Matki Boskiej na Skale, w pobliżu jest też druga wysepka z inną Świątynią, do niej jednak nie można podpływać. Jako że podczas wcześniejszych pobytów w Czarnogórze odwiedziłem już te miejsca, to tym razem ograniczam się do podziwiania ich z brzegu. Co cieszy to fakt , że mimo turystycznego oblężenia w sezonie toczy się tu normalne życie i ludzie wciąż tu mieszkają. Po spędzeniu godziny w tym sennym o tej porze roku miasteczku mozolnie wspinam się do góry, wsiadam do samochodu i ruszam dalej wzdłuż wybrzeża. Moim celem było miasteczko Sutomore, po drodze wstępuję jednak do klasztoru Praskvica, podjeżdżając samochodem pod samą bramę klasztoru. W skład tego kompleksu wchodzą 2 sąsiadujące ze sobą cerkwie – Św. Mikołaja oraz Trójcy Świętej. Monastyr jest pięknie położony, na niewielkim wzgórzu, otoczonym winoroślami oraz gajami oliwnymi, panuje tu dość sielski klimat. Po zwiedzeniu wnętrza obu cerkwi chwila relaksu na ławeczce i można ruszać dalej. Kolejnym „pit stopem” jest punkt widokowy na Św Stefan, czyli kolejny z „pocztówkowych” widoków. Miałem okazje być w tym miejscu już 2 razy podczas wcześniejszych podróży do Czarnogóry, ograniczam się zatem do kilku zdjęć i refleksji nad tym jak szybko ucieka czas i zmienia się nasze życie.

Załącznik:
IMG_20211113_115013.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_115159.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_115330.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_115534.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_120030.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_120432.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_132322.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_132452.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_132524.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_132536.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_132614.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_132622.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_132633.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_132640.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_132659.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_133540.jpg


Dojeżdżam do Sutomore, czyli miejscowości położonej nad Adriatykiem, z kamienista plażą. Nie ma tu jakichś większych atrakcji, przyjechałem tu bo po prostu chciałem spędzić jeszcze trochę czasu nad morzem przed powrotem do zimnej Ojczyzny. Podczas mojej pierwszej podróży do Czarnogóry w 2012 roku pociągiem z Belgradu do Baru to właśnie Sutomore było moim pierwszym widokiem na Adriatyk z okien pociągu – byłem wtedy oczarowany tym widokiem i kolorem wody, poniżej jedno zdjęcie wykonane z pociągu w 2012 roku :)
Załącznik:
SDC10144.JPG


Samochód zostawiam na darmowym przynajmniej o tej porze parkingu blisko wejścia na plaże, biorę ręcznik, książkę i rozkładam się na plaży. Spędzam tu 2 godziny leżąc na kamienistej plaży, co jakiś czas zerkając do książki. Na plaży poza mną dosłownie kilkanaście osób, na upartego można by na chwilę wejść do wody, ja jednak ograniczam się do zmoczenia stóp w dość rześkiej wodzie. Zbliża się zachód słońca i czas na jakiś posiłek, poza sezonem wybór knajp jest dosyć ograniczony udaje się jednak znaleźć dość przyjemną otwartą knajpkę która o dziwo była prawie pełna. Zamawiam calzone z małym piwkiem i po raz ostatni podczas tego wyjazdu podziwiam znikające za horyzontem słońce.

Załącznik:
IMG_20211113_134626.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_140937.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_141008.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_142948.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_152921.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_154237.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_161329.jpg


Po powrocie do samochodu ruszam w kierunku Podgoricy, skąd następnego dnia z samego rana mam wylot do Krakowa. Droga przebiega w części wzdłuż Jeziora Szkoderskiego, jednak z racji tego że podróżowałem już po ciemku możliwość podziwiania widoków jest mocno ograniczona. Docieram do miejsca kolejnego noclegu, który zarezerwowałem wcześniej tego dnia. Jego atutem było położenie dosłownie 2 kilometry od lotniska, co przy wczesnym locie miało dla mnie duże znaczenie. W tym dniu w Podgoricy był rozgrywany mecz pomiędzy Czarnogóra a Holandią w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata. Niestety, z powodu obostrzeń spowodowanych pewnym wirusem, a także z powodu kary dla kibiców gospodarzy liczba widzów zostało dość mocno ograniczona, a bilety nie trafiły do ogólnodostępnej sprzedaży. Mimo wszystko postanawiam wsiąść w samochód i udaje się do centrum. Po drodze wstępuje do knajpki położonej w pobliżu dworca autobusowego knajpy gdzie po raz ostatni w czasie tego wyjazdu raczę się lokalnymi przysmakami, czyli pljeskavicą oraz sałatką szopską. Po posiłku udaje się pieszo w kierunku stadionu. Miałem okazję być tutaj na meczu Polski w 2012 roku, gdy padł remis 2-2. O tym jak odległe to czasy świadczy fakt, że trenerem naszej kadry był wówczas Waldemar Fornalik, a prezesem PZPN Grzegorz Lato. Dookoła stadionu dużo poubieranych niczym choinka w pomarańczowe barwy kibiców holenderskich. Nie miałem w planach wejścia na stadion, jednak pod kasami spokojnie można było bilety kupić u „koników”, jednak z racji braku zainteresowania nawet nie pytałem o cenę. Kręcę się jeszcze chwilę przy stadionie, robiąc zdjęcia grafów i wrzutów miejscowych kibiców. Następnie wracam do samochodu, po drodze wstępuje do sklepu na ostanie zakupy i kieruje się już do miejsca noclegu.

Załącznik:
IMG_20211113_194048.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_201536.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_202736.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_202747.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_203317.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_204811.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_204832.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_204859.jpg

Załącznik:
IMG_20211113_204959.jpg


Poranek wita mnie pierwszym podczas tego pobytu deszczem, na szczęście tego dnia wylatuję już do Polski. Zwrot samochodu bez najmniejszego problemu, był oczywiście oglądany ale niezbyt szczegółowo, biorąc pod uwagę niską cenę wynajmu oraz brak wykupienia pełnego ubezpieczenia za pośrednictwem wypożyczalni.Do kontroli bezpieczeństwa kolejka na jakieś 1t5 minut, panują tu specyficzne zasady odnośnie przewozu płynów - bez problemu przeszło wino 0,7 l, natomiast miód zakupiony na targu już niestety nie - po szybkim skanowaniu w jakiejś maszynie musiałem go niestety wyrzucić. Na koniec dosłownie 2 zdania podsumowania - wyjazd bardzo udany, Czarnogóra jest krajem zdecydowanie tańszym niż np. Chorwacja czy Grecja, nieznacznie droższa od Macedonii. Podgorica jest świetnym punktem wypadowym na Albanię - blisko stąd choćby do Szkodry. Z kolei z Hercego Novi mamy niedaleko do Dubrownika. Wynajem samochodu poza sezonem jest śmiesznie tani, koszt wyjazdu samochodem za granicę np. do Albanii w "mojej" wypożyczalni wynosił 60 euro, co przy dłuższym wyjeździe nie jest jakąś straszną kwotą. Można też oczywiście bez samochodu, jednak w tej części Europy jest on bardzo przydatny.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
Wankej uważa post za pomocny.
 
 
#6 PostWysłany: 19 Lut 2022 15:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Lip 2014
Posty: 1101
Loty: 82
Kilometry: 162 652
niebieski
Bartolko napisał(a):
Zdecydowałem się na wypożyczalnię Green Motion za pośrednictwem strony carflexi.com, czyli „siostrzanej” strony economycarrentals, różniącej się od oryginału tym, że od razu widać jaka wypożyczalnia będzie obsługiwać wynajem, a nie dopiero po rezerwacji. Całkowita cena za 4 dni wyniosła niespełna 25 euro! Ubezpieczenie składu własnego zakupiłem wcześniej na icarhireinsurance.com
Kiedy tam byłeś? Na icarhireinsurance.com widzę info, że nie obsługują Polski.
Bartolko napisał(a):
kieruje się kultową drogą P14
Chyba standardowe pytanie dotyczące P14: w którym kierunku "lepiej" jechać, czy Plužine> Žabljak, czy Žabljak>Plužine? Pod uwagę wchodzą dwie kwestie: widokowość trasy i nie zarzynanie hamulców.
_________________
Moje relacje: St Albans & Lizbona 2019Liwa & Łotwa 2019
Góra
 Relacje PM off  
 
#7 PostWysłany: 01 Mar 2022 00:15 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Lip 2014
Posty: 1229
Loty: 100
Kilometry: 107 755
@Raphael Zdecydowanie Žabljak>Plužine. Zjeżdżając już do Pluzine masz piękne serpentyny na koniec trasy oraz świetny widok Piva Canyon viewpoint.
_________________
Image
Pomagam w sprawach związanych z Kanadą i obwodem Kaliningradzkim.
Góra
 Relacje PM off
Raphael lubi ten post.
 
 
 [ 7 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group