Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 42 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 04 Sie 2019 09:53 

Rejestracja: 13 Sie 2013
Posty: 61
niebieski
Wyruszyliśmy właśnie w kolejną dłuższą podróż... tym razem na wschód do wielkiej Rosji. Nasz główny cel to rosyjski koniec świata czyli Kamczatka! To miejsce, gdzie dzika przyroda nadal wygrywa z człowiekiem... pokryta dziką tundrą, poprzecinana krystalicznie czystymi rzekami (pełnymi łososi), na tle której majaczą stożki wulkanów, a wśród nich ten najwyższy - Kluczewska Sopka (4750m n.p.m.). Na miejscu zamierzamy wziąć udział w kilku trekkingach i mamy nadzieję, że uda nam się zobaczyć choć niewielką cząstkę tych cudów przyrody...
Dojazd na Kamczatkę zajmie nam wiele dni, ponieważ jako główny środek transportu wybraliśmy pociąg... oczywiście pojedziemy Koleją Transsyberyjską. Z Moskwy do Władywostoku podróż zajmie nam całe 7 dni podczas których przejedziemy ponad 9,3 tys. km, więc ta podróż sama w sobie będzie wielką trakcją:)
Kto ciekaw przygód z tej dalekiej podróży młodego, dzielnego faceta (Leon, 13 lat) i drugiego trochę starszego, to zapraszam do śledzenia relacji...
Załącznik:
Rosja-trasa.jpg

PS. zapewne nie będzie to relacja live:( Ale mam nadzieję, że dzięki waszym zaciśniętym kciukom uda mi się ją dokończyć:)


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
33 ludzi lubi ten post.
 
 
#2 PostWysłany: 04 Sie 2019 18:44 

Rejestracja: 13 Sie 2013
Posty: 61
niebieski
2 sierpień 2019 (piątek) - zaczynamy!
Około 8-ej stawiamy się na lotnisku Chopina. Dzięki wcześniejszej odprawie on-line, ustawiamy się do zdecydowanie krótszej kolejki stanowiska "baggage drop-off" Aeroflotu i nadajemy nasze duże plecaki (2x14 kg), bezproblemowo i błyskawicznie przechodzimy przez kontrolę bezpieczeństwa i mamy jeszcze chwilę czasu na kawę i małe śniadanie w McD’s😊 Do kontroli paszportowej jest mała kolejka, ale też nie zatrzymuje nas na długo. Chwilę po 9-ej rozpoczyna się boarding.
Załącznik:
20190802_080007.jpg

Załącznik:
20190802_081404.jpg

Załącznik:
20190802_092111.jpg

Lot do Moskwy trwa 2h, a podczas lotu serwowana jest mała przekąska – kanapka, batonik i jabłko, do picia napoje bezalkoholowe. Co ciekawe, pierwszy raz zdarzyło się, że stewardesa nie chciała / nie mogła (?) poprosić pilota o wypełnienie dziennika lotów Synka. Wypełniła go sama podając jedynie imiona pilotów i obsługi?!
Załącznik:
20190802_112130.jpg

Załącznik:
20190802_124832.jpg

Na lotnisku Szeremietiewo lądujemy punktualnie o 12:50 (różnica czasu +1 h). Oczywiście na początek czeka nas odprawa paszportowa, ale nasze wizy nie wzbudzają podejrzeń, więc przechodzimy ją szybko i bezboleśnie.
Załącznik:
20190802_131057.jpg

Po odebraniu bagażu ruszamy na poszukiwanie bankomatu. W hali przylotów terminala D, dwa bankomaty zlokalizowane są obok siebie (na lewo od wyjścia z hali bagażowej). Próba wypłaty kartą Revolut w bankomacie SBER Bank kończy się niepowodzeniem, ale jest to spowodowane raczej problemem z bankomatem, ponieważ próbujący wypłacić przed nami Rosjanin też miał problem. Natomiast sąsiedni bankomat dla Rosjanina zadziałał, więc ustawiliśmy się w kolejce za nim… Niestety próba wypłaty 12 tys. rubli zakończyła się brakiem wypłaty gotówki, ale co gorsze z konta karty kwota ta zostaje pobrana☹ Niezrażony "stratą" 800 zł wypłacam jeszcze raz z tego samego bankomatu... Teraz ryzykując utratę już tylko czterech "stówek":) I tym razem transakcja przebiega bezproblemowo… bankomat wypluwa 6 tys. rubli😊 Za wypłatę Alfa-Bank pobiera 2,5% prowizję.
Załącznik:
20190802_134038.jpg

Po wygranej(?!) walce z rosyjskimi bankomatami wychodzimy z terminala w poszukiwaniu autobusu kursującego do metra. Okazuje się, że są to małe busiki (my jedziemy nr 949), zatrzymujące się w ostatniej alejce przed terminalem. Podróż do pierwszej stacji metra Biełomorskaja zajmuje około 40 minut (po drodze niestety są korki), a bilet kosztuje 80 RUB/osobę. W busiku kierowca akceptuje karty, a Revolut działa bezproblemowo😊
Załącznik:
20190802_135432.jpg

Załącznik:
20190802_140533.jpg

Załącznik:
20190802_142823.jpg

Następnie przesiadamy się do metra nr 2 (bilet jednorazowy na komunikację kosztuje 55 RUB), a na stacji Biełaruskaja zmieniamy metro na 5-kę i dojeżdżamy do Komsomolskiej, która to stacja zlokalizowana jest w pobliżu Dworca Jarosławskiego obsługującego pociągi jadące na wschód Rosji w tym na Syberię (także do Jarosławia, stąd pochodzi jego nazwa).
Załącznik:
20190802_150554.jpg

Załącznik:
20190802_151442.jpg

Załącznik:
20190802_151628.jpg

Przy placu nazywanym Trioch Wokzałow znajdują się jeszcze dwa inne dworce – Kazański (obsługujący również wschód, ale nie dalej niż do Ufy i Kazania) oraz Leningradzki (m.in. połączenie z Petersburgiem i trasy międzynarodowe do Helsinek i Tallina). Budynki wszystkich dworców prezentują się z zewnątrz przepięknie, w środku może już nie jest tak spektakularnie ładnie, ale wszędzie jest czysto. Przy wejściach na dworce (jak również do metra) są kontrole bezpieczeństwa, głównie polegające na prześwietlaniu bagażu.
Załącznik:
20190802_161126.jpg

Załącznik:
20190802_161246.jpg

Załącznik:
20190802_161629.jpg

Załącznik:
20190802_162042.jpg

Na Jarosławskim odnajdujemy przechowalnię bagażu i zostawimy tam nasze duże plecaki (opłata 230 RUB/sztukę/24h liczone od północy do końca dnia). Nieopodal przechowalni kupujemy jeszcze rosyjską kartę SIM MegaFon-a (650 RUB) z pakietem transmisji danych 18 GB.
Po małej przekąsce w barze przy dworcu ruszamy na spacer.
Załącznik:
20190802_155518.jpg

Załącznik:
20190802_155800.jpg

Dzisiaj zwiedzamy Moskwę bez planu. Idziemy zobaczyć Plac Czerowny, Kreml, Teatr Bolszoj i oczywiście Sobór Wasyla Błogosławionego. Do wieczora robimy trasę ponad 20 km i musimy przyznać, że Moskwa bardzo nam się spodobała.
Załącznik:
20190802_174651.jpg

Załącznik:
20190802_175843.jpg

Załącznik:
20190802_180845.jpg

Załącznik:
20190802_180615.jpg

Załącznik:
20190802_180920.jpg

Załącznik:
20190802_181111.jpg

Załącznik:
20190802_172255.jpg

Załącznik:
20190802_173001.jpg

Załącznik:
20190802_173823.jpg

Załącznik:
20190802_185024.jpg

Załącznik:
20190802_192433.jpg

Poza ścisłym centrum idziemy też na drugą stronę rzeki Moskwa. Przechodzimy mostem Moskworeckim, na którym zastrzelony został Borys Niemcow, i nawet pomimo remontu mostu, stoją tam kwiaty i jego zdjęcia.
Załącznik:
20190802_182245.jpg

W drodze powrotnej zachodzimy do Parku Zariadie, gdzie wybudowano długą, wiszącą kładkę z punktem widokowym nad rzeką Moskwa.
Załącznik:
20190802_182356.jpg

Załącznik:
20190802_183653.jpg

Załącznik:
20190802_191351.jpg

Po kolacji (niestety bez kuchni rosyjskiej☹) idziemy jeszcze na spacer po moskiewskim Saint Germaine – Arbacie.
Załącznik:
20190802_205115.jpg

Załącznik:
20190802_205432.jpg

Ale niestety nam nie dane było poczuć ducha starego Arbatu. Wieczorem deptak zdominowali przebierańcy w stylu Batmana, Transformersów i różnej maści zwierzaków, głównie zajmujących się straszeniem i zapraszaniem ludzi do przybytków o szemranej proweniencji☹
Załącznik:
20190802_211500.jpg

Załącznik:
20190802_210816.jpg

Tuż przed 23-cią wracamy do Dworzec Jarosławski, robimy jeszcze małe zakupy na podróż i odbieramy bagaż. Na chwilę siadamy w poczekalni, czekając wraz z innymi podróżnymi na pojawienie się informacji o numerze peronu z którego odjedzie nasz pociąg o numerze 100ЗA. Gdy tylko na tablicy pojawia się wiadomość tłum rusza na peron nr 3😊
Załącznik:
20190803_000058.jpg

Załącznik:
20190803_000827.jpg

Odnajdujemy nasz wagon przy drzwiach którego prowodnica sprawdza bilety i paszporty. Po chwili jesteśmy w środku i możemy rozgościć się w naszym królestwie, gdzie spędzimy najbliższe 7 dni😊
Załącznik:
20190803_003115.jpg

Załącznik:
20190803_003221.jpg

Przedział jest mały, ale całość robi dość dobre wrażenie. Wszędzie jest czysto. W wagonach drugiej klasy, którą podróżujemy, w przedziale są cztery kuszetki. My zajmujemy dwie po jednej stronie – jedną na górze, a drugą na dole, a po przeciwnej stronie miejscówki zajmuje małżeństwo Rosjan. Bilety na kolej kupowaliśmy 45 dni przed podróżą poprzez stronę internetową kolei rosyjskich http://www.rzd.ru i bilety kosztowały ok. 16 300 RUB i 11 500 RUB odpowiednio za dolną i górną miejscówkę (płatność kartą Revolut).
Po całym dniu wrażeń jesteśmy dość mocno zmęczeni, więc nie tracąc czasu szykujemy się do spania. Nawlekamy pościel w poszewki, które wcześniej rozdaje prowadnica (wszystko świeże i sterylnie zapakowane), wyjmujemy potrzebne rzeczy, a bagaż pakujemy do schowka znajdującego się pod dolną kuszetką. Po krótkiej toalecie (o tej sferze napiszę innym razem), kładziemy się spać. Leon na górze, ja na dole😊, współpasażerowie położyli się już chwilę wcześniej. Pociąg lekko kołysze i wyśpiewuje rytmiczne czu-czu…


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.


Ostatnio edytowany przez ostrand 06 Sie 2019 17:08, edytowano w sumie 7 razy
Góra
 Relacje PM off
33 ludzi lubi ten post.
sko1czek uważa post za pomocny.
 
 
#3 PostWysłany: 04 Sie 2019 19:51 

Rejestracja: 05 Mar 2017
Posty: 500
srebrny
Super się zapowiada, mam nadzieję, że podróż się uda i doprowadzisz relacje do końca. Leon ma fajnego tatę.
_________________
Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej
Góra
 Relacje PM off  
 
#4 PostWysłany: 04 Sie 2019 20:28 

Rejestracja: 20 Lis 2014
Posty: 1633
platynowy
Leon nauczy się cyrlicy przynajmniej! Tak trzymac!

Tapniete z telefonu
Góra
 Relacje PM off  
 
#5 PostWysłany: 04 Sie 2019 22:18 

Rejestracja: 13 Sie 2013
Posty: 61
niebieski
3 sierpień 2019 (sobota) – pierwszy dzień w Transsib
Budzimy się chwilę po 8-ej, w sumie w pociągu nie ma jeszcze ruchu, przedziały są pozamykane i ludzie chyba śpią... Po całej nocy w przedziale jest mocny zaduch i pierwszą rzeczą jaką robimy to wietrzymy go, choć nie jest to takie proste, bo w przedziałach okna nie otwierają się, a jedynie na korytarzu… Ale po kilku minutach robi się znośnie😊
Załącznik:
20190803_085227.jpg

W nocy minęliśmy już kilka większych stacji, m.in. Rostów Wielki, Jarosław i Kostromę, gdzie staliśmy ponad 50 minut. Z okien pociągu widok jest dość monotonny, widać głównie las, łąki lub nieużytki. Od czasu do czasu w tle migną pojedyncze zabudowania.
Załącznik:
Transsib-trasa-dzien1.jpg

W każdym wagonie jest „czajnik” z gorącą wodą, a stakanki wypożycza prowodnik, który rano zastąpił konduktorkę Olgę. My dzień zaczynamy od małego śniadania składającego się z polskich kabanosów i moskiewskich bułeczek.
Załącznik:
20190803_094850.jpg

Załącznik:
20190803_094850.jpg

Warunki w dwóch łazienkach dostępnych w wagonie nie rozpieszczają, wyposażone są jedynie w klozet i małą umywalkę. Początkowo mamy problem z wodą… rosyjska technika nas zaskoczyła. Pierwsze próby skorzystania z wody w klasyczny sposób, czyli za pomocą kurków z opisem „ciepła/zimna” zakończyły się porażką… rutyna nie jest zbyt odkrywcza☹ W końcu zapytałem prowodnicy, ale żeby nie wyjść na totalnego kretyna zapytałem tylko „Woda jest?”, no i była… okazało się, że leci dopiero po naciśnięciu „dzyndzelka” tuż u wylotu kranika… utrudnia to trochę nabieranie wody szczególnie w obie ręce (ponieważ jedną cały trzeba czas naciskać guzik), no ale dzięki temu oszczędność wody jest duża😊
Załącznik:
20190804_140332.jpg

Załącznik:
20190804_140415.jpg

Załącznik:
20190804_140454.jpg

O 9:45 pociąg zatrzymuje się w niewielkim miasteczku – Galicz, w obwodzie kostromskim. Postój trwa 40 minut, więc jest sporo czasu na małe zakupy i obejrzenie okolicy dworca. Na peronie na pociąg czeka kilka kobiet sprzedających owoce i drobne przekąski… ale ceny są wygórowane, za pudełeczko malin płacimy 100 RUB. Na stacji jest też sklepik, a o obok dworca jest poczta, gdzie kupujemy znaczki (marki) na kartki. Przed dworcem są dwa, urocze drewniane budynki. Na 5 minut przed odjazdem nasz prowodnik Dmitrii zaprasza wszystkich do wagonu.
Załącznik:
20190803_095459.jpg

Załącznik:
20190803_095446.jpg

Załącznik:
20190803_100736.jpg

Załącznik:
20190803_100004.jpg

Kolejny dłuższy postój będzie dopiero za ponad 3 h, ale po drodze jest kilka krótkich przystanków z czasem postoju 1-2 minuty, oczywiście na takich stacjach prowodnik nie wypuszcza na przerwę… Trzeba przyznać, że pociąg jedzie punktualnie z rozkładem, nie ma najmniejszych opóźnień. Na korytarzu jest sporo informacji – szczegółowy rozkład jazdy dla naszego pociągu, oferta rzeczy do kupienia u prowodnika (przekąski, drobne pamiątki, itp.), informacje o obsłudze pełniącej aktualnie służbę…
Załącznik:
20190803_170318.jpg

Już po kilku godzinach widzimy, że nasze życie w najbliższych dniach będą wyznaczały dłuższe postoje w miasteczkach… na takiej stacji można rozprostować nogi, zrobić zakupy i coś zobaczyć… Następną taką sposobność mamy w Szarii, gdzie zatrzymujemy się tylko na 15 minut, które w zupełności wystarczają aby odwiedzić dwa sklepiki, w których robimy drobne zakupy spożywcze… Co ciekawe praktycznie wszędzie można płacić kartą (w tym oczywiście Revolut-em).
Załącznik:
20190803_133638.jpg

Załącznik:
20190803_133742.jpg

Załącznik:
20190803_134336.jpg

Załącznik:
20190803_134423.jpg

Załącznik:
20190803_133957.jpg

Czas pomiędzy przystankami mija nam na czytaniu, pisaniu niniejszego tekstu i pogaduszkach ze współpasażerami – bardzo sympatycznymi i serdecznymi. Opowiadają głównie o swojej rodzinie… poznaliśmy już dużą część ich familii, oczywiście udokumentowaną zdjęciami z Facebooka😊 Oni podróżują do Jekaternburga, skąd pochodzą, i gdzie nadal mieszkają ich dzieci – córka i syn z ukochaną wnuczką Wasilijją. Oni trzy lata temu przeprowadzili się do Moskwy, gdzie Jewgienij dostał lepszą pracę i został fanem Lokomotivu Moskwa (akurat dziś Krychowiak strzelił zwycięskiego golu w 94-ej minucie meczu z KS Samarą😊). Opowiadają nam też o Władywostoku, gdzie dwa lata temu byli na urlopie… o Kamczatce nie opowiadają, bo jeszcze tam nie byli☹
Załącznik:
20190803_102244.jpg

Chwilę po 18-ej dojeżdżamy do Kirowa – dużego (ok. 470 tys. mieszkańców) miasta leżącego nad rzeką Wiatka. Ciekawostką jest nazwa tego miasta, która wcześniej nosiła tą samą nazwę co rzeka, ale zmieniono ją na cześć Siergieja Kirowa, działacza bolszewickiego i „rywala” Stalina, który ponoć zlecił jego morderstwo z obawy o swoją pozycję. W 1993 roku mieszkańcy miasta w referendum opowiedzieli się za utrzymaniem sowieckiej nazwy miasta nadanej na cześć legendarnego Kirowa, choć ten tak naprawdę nazywał się Kostrikow☹ W XIX wieku dla wielu polskich powstańców Wiatka była miejscem zesłania, a w latach późniejszych także więźniów politycznych.
My dwudziestominutowy postój wykorzystujemy na spacer przed dworzec kolejowy i zrobienie kilku pamiątkowych fotek niezbyt urokliwego otoczenia… W Kirowie jest zimno, temperatura około 12°C i kropi lekki deszcz.
Załącznik:
20190803_181441.jpg

Załącznik:
20190803_182251.jpg

Załącznik:
20190803_181548.jpg

Załącznik:
20190803_181624.jpg

Załącznik:
20190803_181657.jpg

Lekko zmarznięci wracamy do pociągu i od razu idziemy do wagonu restauracyjnego, który znajduje się tuż za naszym. Wystrój restauracji jest bardzo przyjemny i znaczna część stolików jest zajęta. Ja do zjedzenia zamawiam duszoną rybę i żariennyje kartoszki, a Synek poprzestaje na samych kartoszkach… Ceny nie są niskie, ale do zaakceptowania, choć wielu klientów, szczególnie Rosjan, poprzestaje na zamówieniu odpowiednich napojów… Jedzenie jest dobre i świeże, Leo frytki zamawia tego wieczora jeszcze dwukrotnie😊
Załącznik:
20190803_191423.jpg

Załącznik:
20190803_184243.jpg

Wieczorem o 21-ej przekraczamy pierwszą strefę czasową podczas podróży pociągiem. Dwa kolejne postoje będą właśnie w tej strefie czasowej, a kolejne będą już w następnej (UTC+5). Do miejscowości Balezino dojeżdżamy przed północą, tutaj następuje zmiana lokomotywy i czas postoju jest trochę dłuższy, choć cała akcja nie zajmuje więcej niż 5 minut. Trzeba przyznać, że koleje rosyjskie pracują sprawnie, zarówno w pociągu, jak i na stacjach. Wieczór jest zimny, wieje przenikliwy wiatr i temperatura spadła znacząco poniżej 10 stopni. Wracamy do przedziału i po skromnej toalecie kładziemy się spać.
Załącznik:
20190803_234244.jpg

PS. Zwrócili mi dziś na konto karty ruble z nieudanej próby wypłaty na lotnisku. Co prawda napisałem wczoraj w wolnej chwili maila z reklamacją do banku będącego właścicielem bankomatu ale myślę, że zwrot nastąpił automatycznie, bo nie dostałem z banku jeszcze odpowiedzi… zresztą nie ma to większego znaczenia, ważne że pieniążki wróciły😊


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
23 ludzi lubi ten post.
 
 
#6 PostWysłany: 05 Sie 2019 19:17 

Rejestracja: 13 Sie 2013
Posty: 61
niebieski
4 sierpień 2019 (niedziela) – drugi dzień w Transsib
Dziś śpię dużo lepiej, budzę się dopiero o 8:30, a Leona budzę dopiero 2h później, tuż przed Jekaterynburgiem. Niedawno przekroczyliśmy „granicę” pomiędzy Europą i Azją, która nie jest precyzyjnie określona, ale przebiega około 20 km przed miastem ostatnich dni Romanowów. Stoi tam nawet obelisk, ale pociąg jedzie zbyt szybko aby zrobić jego zdjęcie☹ Co ciekawe w okolicy takich obelisków na styku dwóch (sub)kontynentów jest więcej i stanowią one dużą atrakcję turystyczną, a każdy z tych punktów uzurpuje sobie prawo do bycia tą właściwą granicą. Rano, gdy my jeszcze smacznie spaliśmy, pociąg zatrzymał się w miejscowości Kungur, nieopodal której znajduje się Jaskinia Lodowa o długości 5,7 km, w której średnia temperatura wynosi ok. 5°C i jest w światowej czołówce jaskiń gipsowych.
Załącznik:
Transsib-trasa-dzien2.jpg

Załącznik:
20190804_100311.jpg

Załącznik:
20190804_100338.jpg

O 11:15 dojeżdżamy do naszego pierwszego miasta z Uralem czyli Jekaterynburga, zajmującego czwarte miejsce w rywalizacji o liczbę ludności w Rosji (1,3 mln mieszkańców). Mamy tu 54 minutowy postój, więc jest czas aby rozruszać kości😊 Na peronie żegnamy się z naszymi dotychczasowymi współtowarzyszami podróży, ale wcześniej jeszcze zostajemy przedstawieni ich synowi😊 Po czym ruszamy na spacer po okolicy dworca. Tutaj dzisiaj jest dużo cieplej, niż wczoraj w Kirowie czy Balezino, temperatura około 22°C i słonecznie.
Załącznik:
20190804_112125.jpg

Załącznik:
20190804_112359.jpg

Załącznik:
20190804_112421.jpg

Załącznik:
20190804_112740.jpg

Załącznik:
20190804_112923.jpg

Załącznik:
20190804_113339.jpg

Załącznik:
20190804_113837.jpg

Załącznik:
20190804_113945.jpg

Załącznik:
20190804_115318.jpg

Na wakzał wracamy z kolejną porcją zakupów zrobionych w miejscowym sklepie Oddido. W Ekaterinburgu dosiadło się do nas dwóch nowych podróżnych – Mario Hiszpan, jadący „tylko” do Omska i Iwan, rosyjski żołnierz jadący aż do Władywostoku, więc spędzimy z nim sporo godzin…
Z internetem na trasie jest dość słabo, ponieważ zasięg sieci komórkowych jest tylko w pobliżu większych wiosek czy miasteczek, a tych nie mijamy zbyt wiele. Za oknem nadal króluje bezkres zielonych lasów, ale jak zauważa Leo dziś głównie brzoza i inne drzewa liściaste, w regionie centralnym więcej było świerków.
Chwilę przed 17-tą dostajemy zestaw obiadowy, który przysługuje każdemu podróżnemu. Jeden na całą podróż, niezależnie od długości jej trwania. Codziennie około południa chodzi kelner z restauracji i zbiera deklaracje on nowych podróżnych, kto kiedy i co zje… My wybraliśmy kotleta mielonego z kaszą (drugi zestaw do wyboru to ryż z kurczakiem), do tego każdy otrzymuje pudełeczko ze stałym prowiantem, a tam bułeczka, paczuszka salami, ciasteczka, mała woda i odświeżający dropsik miętowy😊 Zjadamy swój niedzielny obiad, a od jutra musimy radzić sobie sami… Danie główne może nie powala kulinarnym wyrafinowaniem, ale jak najbardziej daje się zjeść…
Załącznik:
20190804_170738.jpg

Po 17-ej mamy dłuższy postój w Tiumenie. To leżące nad rzeką Tura miasto, było pierwszym rosyjskim miastem powstałym na Syberii na miejscu wcześniejszego miasta tatarskiego. Znajduje się tutaj duży węzeł komunikacyjny. Stoimy dwadzieścia minut i mamy czas na zrobienie pamiątkowej fotki wakzała. Jednego możemy być pewni… nasza kolekcja zdjęć rosyjskich dworców będzie spora😊
Załącznik:
20190804_171541.jpg

Załącznik:
20190804_172004.jpg

Dalszą część dnia wykorzystuję na pisanie relacji i próbie umieszczenia jej w internecie, co przy zrywanym połączeniu jest bardzo trudne☹ Nowi towarzysze są równie sympatyczni, szczególnie Iwan jest bardzo chętny do pogaduszek (bardzo fascynuje go język polski. szczególnie duża ilość sz i „rz”), za to Hiszpan wprost przeciwnie, poza krótką pogawędką, głównie śpi i trochę czyta… Iwan to zawodowy żołnierz, jest na 35-dniowym urlopie (+14 na podróż), do Władywostoku jedzie do dziewczyny. Mam okazję poćwiczyć swój rosyjski, choć pomimo dużych braków nie mam większego problemu w dogadaniu się😊 Wieczorem rozgrywamy partyjkę tysiąca, pierwszego w życiu Leona😊 Niestety Iwan nas ogrywa sromotnie ale do soboty sporo czasu, więc na pewno znajdzie się jeszcze czas na niejeden rewanż😊 Iwan nie pije w podróży alkoholu… nawet piwa i przyznam szczerze, że historie o jakimś wielkim pijaństwie w pociągach Kolei Transsyberyjskiej należą raczej do przeszłości… no może pierwszego dnia było kilku podchmielonych gości, ale to wszystko. Przed 22-gą jest 15-minutowy postój w Iszim, ale deszcz tak leje, że swoje wyjście ograniczamy tylko do dwóch szybkich fotek… oczywiście dworca😊
Załącznik:
20190805_022055.jpg

Podróż mija szybko i zanim się oglądamy jest już północ, choć jej nadejście trochę przyspiesza zmiana strefy czasowej (teraz to UTC+6, czyli to już 4h godziny później niż w Polsce). Ponieważ rano nigdzie się nie spieszymy decydujemy poczekać się do kolejnej dużej stacji czyli Omska leżącego nad Irtyszem i jego dopływie Om, od której nazwę wzięło miasto. Ponoć jest to najładniejsze miasto Syberii, ale ze względu na późną porę spacer ograniczamy do peronu. Miejsce Hiszpana zajmuje starsza Pani, jadąca z mężem do Mariińska na pogrzeb… ze względu na nieplanowany raczej wyjazd dostali już tylko dwa bilety w różnych przedziałach i do tego na górnych kuszetkach. Iwan zgadza się zamienić z nią na następne 16h podróży miejscówkami😊 Dobranoc!

5 sierpień 2019 (poniedziałek) – trzeci dzień w Transsib
Po nocnym spacerze w Omsku o 2-giej w nocy śpimy długo, ja budzę się na dobre o 9:30, a Synka budzę godzinę później. Szykujemy się na dobry początek dnia na prawie godzinny postój w Nowosybirsku😊 Ale zanim ruszymy w wielkie miasto robimy poranną toaletę i trzeba przyznać, że idzie nam to coraz lepiej... Trzeba też przyznać, że nasi prowodnicy bardzo dbają o czystość i nigdy nie zdarzyło się aby sedes czy umywalka były brudne. Poza tym od wczoraj włączana jest co jakiś czas klimatyzacja i powietrze jest znośne, choć po dłuższych postojach, gdzie nawiew nie działa atmosfera z lekka się zagęszcza szczególnie, że została zablokowana możliwość otwierania okien☹
Załącznik:
Transsib-trasa-dzien3.jpg

Nowosybirsk to współczesna stolica Syberii leżąca nad rzeką Ob, na 3303 km naszej trasy. Przy tak długim przystanku oczywiście ruszamy poza dworzec, choć rezygnujemy z wcześniejszego planu obejrzenia pomnika Lenina, ze względu na zbyt dużą odległość od dworca… Okolica dworca nie kryje zbyt wielu ciekawych miejsc, choć dla nas wszystko wygląda interesująco i nawet sklep z ciekawą witryną wzbudza nasze zainteresowanie. Balszoj gorad motywuje nas do większych zakupów spożywczych😊 Ja wybieram coś z nabiału, morele, ogórki i pomidorki oraz pieczywo, a Leo skupia się na ciasteczkach, lodach i… rosole z kury z makaronem😊 Czas postoju mija bardzo szybko i wracamy na peron punktualnie na 5 minut przed odjazdem, w momencie gdy prowodnik naszego wagonu Dmitrii nawołuje do wsiadania…
Załącznik:
20190805_113932.jpg

Załącznik:
20190805_114953.jpg

Załącznik:
20190805_115157.jpg

Załącznik:
20190805_115607.jpg

Załącznik:
20190805_115644.jpg

Załącznik:
20190805_121441.jpg

Załącznik:
20190805_123222.jpg

Zbliża się 13-ta, więc czas na obiad, który szykuje Leo😊 Dziś popróbujemy kuchni z racji żywnościowej żołnierzy amerykańskich. Leo wybrał MRE nr 12 (ang. „meal, ready-to-eat”), w którym daniem głównym jest makaron w sosie pomidorowym. Zestawem szczerze zainteresował się Iwan i pomaga Leonowi w rozpracowaniu użycia podgrzewacza chemicznego, znajdującego się w pakiecie. Amerykański zestaw przegrywa z kotletem kolei rosyjskich☹ Za to przekąski – serek topiony z ziołami, mus owocowy, czy napój czekoladowy – są ja najbardziej do zjedzenia.
Załącznik:
20190805_144452.jpg

Każdego dnia około 15-ej jest sprzątanie pociągu... prowodnik odkurza cały wagon, łącznie z podłogą w przedziałach. Troszkę też przy okazji rozmawia, rozpytuje jak się czujemy i czy wszystko jest w porządku. Bardzo sympatyczna ekipa… po czterech dniach z widzenia znamy już większość konduktorów z całego składu.
Załącznik:
20190805_132953.jpg

Do Mariinska dojeżdżamy o 18:20 i mamy tu 27 minut postoju. Tutaj wysiada babuszka z naszego przedziału i co ciekawe nikt nie wsiada… pierwszy raz będziemy okupowali w trójkę😊 Iwan zostaje na peronie zakurit, a my idziemy na spacer przed dworzec… bo w tak krótkim czasie nie da się zrobić dłuższej wycieczki☹
Załącznik:
20190805_183433.jpg

Załącznik:
20190805_183534.jpg

Załącznik:
20190805_183657.jpg

Załącznik:
20190805_183725.jpg

Na stacji Aczyńsk dosiada się do nas roztrzęsiona dziewczyna… z tego co zrozumiałem to w mieście wybuchły jakieś składy amunicji i zarządzono ewakuację. Ona jedzie do chłopaka w Karsnojarsku, ale martwi się o swoich rodziców. Nasz prowodnik przynosi jej nawet leki na uspokojenie, ciepła herbatę i oczywiście komplet pościeli, chociaż jej podróż będzie trwała niespełna 4 h. Dziewczyna na początku sporo płacze, ale powoli się uspokaja i nawet trochę o sobie opowiada – teraz studiuje w Chinach, a wcześniej uczyła się kilka miesięcy w Paryżu i marzy jej się praca w zachodniej Europie. My wieczór spędzamy na grze w tysiąca… partii jeszcze nie zakończyliśmy, ale ja prowadzę😊
Chwilę po północy mamy przystanek w Krasnojarsku, największym mieście wschodniej Syberii (ponad 1 mln mieszkańców). Budynek Dworca Głównego znajduje się dość blisko centrum i jest okazały. Nasz pobyt tutaj ograniczamy do placu przed dworcem i wycieczki do skrzynki pocztowej😊, którą znajdujemy nieopodal przy dużym budynku poczty.
Załącznik:
20190806_003741.jpg

Po powrocie do wagonu poznajemy nowego towarzysza podróży – Czingisa. Pochodzi z okolic Ułan Ude, a dokładnie z miejscowości Gusinooziorsk leżącego nad Jeziorem Gęsim. Wraca z pracy w Krasnojarsku w rodzinne strony, jest Buriatem i ma mongolskie rysy twarzy.
Zaraz za stacją miasto przecina potężny Jenisej, jedna z największych rzek świata. Most którym przejeżdżamy na drugi brzeg jest oświetlony i wygląda imponująco, podobnie jak drogowy, przebiegający tuż obok. Po nacieszeniu oczu widokiem rzeki kładziemy się spać. Jest już pierwsza po północy…


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.


Ostatnio edytowany przez ostrand 07 Sie 2019 12:06, edytowano w sumie 6 razy
Góra
 Relacje PM off
26 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#7 PostWysłany: 05 Sie 2019 19:32 

Rejestracja: 25 Sie 2011
Posty: 5119
Loty: 791
Kilometry: 744 474
platynowy
Ten rozdawany suchy prowiant to też jednorazowo, jak obiad, czy codziennie serwowany?
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#8 PostWysłany: 06 Sie 2019 14:07 

Rejestracja: 13 Sie 2013
Posty: 61
niebieski
6 sierpień 2019 (wtorek) – czwarty dzień w Transsib
Czu-czu-czu, czu-czu-czu… już głowa boli od tego monotonnego stukotu pociągu! Wszyscy śpią, a ja nie mogę… więc pomimo wczesnej pory wysiadam w Iłanskij – miasteczku w Kraju Krasnojarskim, gdzie mamy 17-minutowy postój. Oprócz mnie na peronie pojawia się niewielka grupa podróżnych, głównie nałogowych palaczy (to podstawowe zajęcie większości podróżnych podczas postojów, co dobitnie potwierdzają perony na każdej stacji… w Rosji palenie na peronie jest dozwolone, ale w pociągu nie – za złamanie zakazu kara wynosi 1 500 rubli. Oczywiście na stacji robię zwyczajowo fotkę dworca… i ruszamy dalej.
Załącznik:
20190806_053528.jpg

Załącznik:
20190806_053554.jpg

Załącznik:
20190805_184146.jpg

Po powrocie do przedziału kładę się jeszcze spać i nawet na chwilę przysypiam😊 Z godziny 7:00 nagle robi się 8:00, bo przejeżdżamy przez kolejną strefę zmiany czasu (teraz mamy UTC+8). W Tajszet, do którego dojeżdżamy godzinę później zaczyna się trasa Kolei Bajkalsko-Amurskiej (BAM), której budowę rozpoczęto w latach 30-tych XX w., ale większą część budowali więźniowie gułagów (głównie jeńcy niemieccy i japońscy) w okresie powojennym, z których szacuje się, że zmarło ich nawet 150 tys. A ostatecznie budowa tej linii została zakończona w 2003 r. Biegnie ona równolegle do trasy Transsibu, w odległości 400-600 km na północ i kończy się również nad Oceanem Spokojnym w mieście Sowiecka Gawań.
Załącznik:
Transsib-trasa-dzien4.jpg

Do Niżneudińska dojeżdżamy z półgodzinnym opóźnieniem☹ To pierwszy raz w naszej podróży… podobno przepuszczaliśmy pociąg towarowy.
Postój skrócony zostaje do kilku minut (bliżej nieustalonych), więc czujnie nie opuszczamy peronu i całe szczęście, bo po chwili na drugi tor podjeżdża inny skład i nasz tor zostaje odcięty, bo akurat z naszego peronu nie ma schodów prowadzących do przejścia na dworzec, więc osoby które poszły do sklepu muszą wracać okrążając cały skład i przechodząc przez tory… ciekawe czy wszyscy wrócili na czas?!😊
Załącznik:
20190806_120406.jpg

Po powrocie do wagonu większość podróżnych kładzie się znów spać… Leo też przysypia… mam wrażenie, że niektórzy śpią przez całe dnie… w przedziale obok podróżuje samotnie Koreanka, która praktycznie nie schodzi ze swojego górnego kupe.
Załącznik:
20190806_131650.jpg

W Zimie mamy nadal opóźnienie, więc pomimo planowanego 30-minutowego postoju nie oddalamy się poza peron, bo nawet prowodnik nie wie, ile będziemy stali?! Stacja w Zimie jest brzydka, to klasyczny przykład komunistycznej architektury ZSRR. Spacerujemy po peronie, zajadając lody😊
Załącznik:
20190806_155139.jpg

Przed nami bojowe zadanie – mycie głowy… no tego jeszcze w pociągu nie robiliśmy. Już samo wejście w dwie osoby do łazienki jest sporym wyzwaniem, a do tego trzeba jeszcze trochę się poruszać… Ja idę na pierwszy ogień, Leo ma się uczyć😊 No trzeba przyznać, że ubaw mamy przedni… ponieważ trzeba pochylić się nad sedesem to najpierw traktujemy go solidną porcją odświeża i w tym odorze zapachu jabłkowego da się to już spokojnie zrobić. Po 10 minutach obie głowy są czyściutkie i pachnące, nie wiem tylko czym bardziej: szamponem czy odświeżaczem?! Leo stwierdza, że teraz czuje się jak młody Bóg… możemy jechać kolejne kilka dni😊 Mamy kilka fotek z tej kąpieli, ale są zbyt prywatne do publikowania na forum☹
Dziś za oknem wyraźna zmiana… mijamy sporo pojedynczych zabudowań i wiosek. Pierwszy raz od początku podróży widzimy na pastwiskach krowy. Przejeżdżamy na południe od rzeki Angary, to te tereny zostały w ostatnich tygodniach dotknięte powodziami… jeszcze w niektórych miejscach widać stojącą wodę i spustoszenie jakie ona wyrządziła.
Załącznik:
20190806_161819.jpg

Załącznik:
20190806_162122.jpg

Iwan i Czingis dużo rozmawiają też o szalejących pożarach w okolicy, przede wszystkim dotyczy to terenów na północ od Bajkału, chociaż i na południe od Irkucka widoczne są pojedyncze zarzewia ognia. O pożarach bardzo dużo też jest w rosyjskich gazetach… Pożar to nie jedyne zagrożenie dla syberyjskich lasów… niejednokrotnie mijamy ogromne tartaki i olbrzymie składy pociągów załadowane drewnem. Widać, że trwa masowa wycinka tajgi☹
Załącznik:
IMG-20190807-WA0005.jpg

Załącznik:
20190806_123535.jpg

Załącznik:
20190806_145428.jpg

Załącznik:
20190807_181334.jpg

Dzisiejsze nasze menu składa się z zupek (rosół z makaronem), które są tutaj bardzo popularne. Iwan kupił od razu dwadzieścia, my uzupełniamy zakupy na kolejnych stacjach. Leo gustuje w pysznych kanapkach z polskim pasztetem i kabanosach, do tego dużo czaju i kawy😊
Po 20-ej, już zgodnie z rozkładem, dojeżdżamy do Irkucka leżącego na Przedbajkale nad rzekami Irkut oraz wielką, żeglowną Angarą, którą można dopłynąć do Bajkału. Jesteśmy już w odległości 5 153 km od Moskwy, a do Władywostoku zostało nam niespełna 4 200 km😊 Irkuck to punkt docelowy dla wielu turystów, my pierwotnie też rozważaliśmy zatrzymanie się tutaj na dzień czy dwa, ale ostatecznie wygrała ciekawość związana „ze spędzeniem pełnych 7 dni w pociągu”, a nad Bajkał przyjedziemy innym razem. W Irkucka wysiada sporo osób, ale nikt z naszego przedziału. Mamy tutaj 35-minutowy postój, więc ruszamy poza dworzec, ale niestety do centrum jest daleko… oczywiście pobyt w Irkucku kończymy w magazynie, gdzie robimy zapasy na kilka następnych godzin naszej podróży.
Załącznik:
20190806_203706.jpg

Załącznik:
20190806_203752.jpg

Załącznik:
20190807_181334.jpg

Dalsza cześć wieczoru upływa na grze w tysiąca, gdzie jestem bliski wygranej w kolejnej rozgrywce w tysiąca… dokończymy jutro i dam z siebie wszystko😊 Możecie już mrozić szampany! Iwan uczy nas też gry w kości… mam nadzieję, że Leo po podróży nie zacznie tylko palić, a miałby się od kogo uczyć😊


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
22 ludzi lubi ten post.
sko1czek uważa post za pomocny.
 
 
#9 PostWysłany: 07 Sie 2019 12:37 

Rejestracja: 13 Sie 2013
Posty: 61
niebieski
7 sierpień 2019 (środa) – piąty dzień w Transsib
Pobudkę mamy o 4:30 wraz z Czingisem szykującym się do opuszczenia pociągu. Każdy podróżny przed opuszczeniem pociągu musi oddać prowodnikowi pościel i wypożyczoną stakankę wówczas zostaje zwrócony mu bilet (Rosjanie potrzebują ich do rozlic. O 4:43 dojeżdżamy do Ułan Ude, głównego miasta Buriacji. Wcześniej, po opuszczeniu Irkucka pociąg skręcił na południe aby w okolicy Sliudanki ponownie skierować się na wschód. To właśnie w tej okolicy linia kolei przebiega najbliżej Bajkału, ale niestety ze względu na panującą ciemność nie dane nam było zobaczyć nawet kawałka tafli wody tego najgłębszego jeziora świata nazywanego także Świętym Morzem.
Załącznik:
Transsib-trasa-dzien5.jpg

W Ułan Ude trasa kolei Transsyberyjskiej łączy się z Koleją Transmongolską i tutaj również zmierza wielu turystów. My wychodzimy przed dworzec i nawet przez chwilę zastanawiamy się czy nie podjechać taksówką (200 rubli) do centrum aby sfotografować się na tle wielkiej rzeźby głowy Lenina, największej ponoć w całej Rosji, choć pękniętej na pół. Ze względu jednak na wczesną porę i małą ilość czasu rezygnujemy z tego pomysłu, a w zamian eksplorujemy zwyczajowo okolice dworca. Sam wakzał jest właśnie odnawiany i ładnie prezentuje się szczególnie zwieńczenie budynku w formie kopuły charakterystycznej dla architektury buriackiej, a wnętrze, choć małe to też prezentuje się bardzo estetycznie. W Ułan Ude i jego okolicy, gdzie zdecydowaną większość stanowią Buriaci, jest dużo świątyń buddyjskich. Naszą uwagę przykuwa pomnik – instalacja w postaci dwóch wielkich lokomotyw oświetlonych troszkę odpustowo, a poświęcony bohaterskim kolejarzom.
Załącznik:
20190807_044641.jpg

Załącznik:
20190807_044848.jpg

Załącznik:
20190807_050445.jpg

Załącznik:
20190807_050604.jpg

Po powrocie z wycieczki kładziemy się spać i praktycznie wszyscy śpimy do 11-ej, a Leona zwyczajowo muszę obudzić tuż przed kolejnym postojem w Chiłok. Zarówno stacja i jej okolica nie mają tutaj wiele do zaoferowania, więc nasz spacer kończymy tuż za bramą „wychod w gorod” i krótkiej przebieżce po peronie.
Załącznik:
20190807_132545.jpg

Załącznik:
20190807_115249.jpg

Na kolejny dłuższy postój musimy czekać ponad 5 h – ja w tym czasie uzupełniam bloga, Leo próbuje zmierzyć się z Panem Tadeuszem (lektura), troszkę ogląda filmu na telefonie, a trochę przysypia, natomiast Iwan i Kirił tylko śpią, zresztą cały wagon popadł w jakieś senne odrętwienie. Po 15-ej zaczyna się większy ruch – to czas sprzątania i roznoszenia posiłków dla nowych podróżnych…
No i w końcu po 5 h bez przystanku dojeżdżamy do Czyty – stolicy Zabajkala. W czasach sowieckich w mieście i jego okolicy utworzono wiele łagrów, zresztą czytając historię Syberii czy rosyjskiego Dalekiego Wschodu trudno znaleźć miejsce gdzie ich nie było. Do lat 80-tych XX w Czyta jako miejsce wybitnie militarne była miastem zamkniętym, podobnie jak Ułan Ude, w którym znajdowały się zakłady lotnicze. Stacja „Czyta 2”, gdzie zatrzymujemy się, to główny dworzec pasażerski, natomiast „1-ka” to stacja towarowa. Jak większość dworców które odwiedzamy ten także jest w remoncie, podejrzewam, że permanentnym, wyjście z peronu przez tunel przypominający raczej jaskinię, to istna walka o przetrwanie…
Na placu przed dworcem znajduje się Sobór Katedralny Kazańskiej Ikony Matki Bożej oraz pomnik świętego Aleksandra Newskiego. Mamy tutaj ponad 30-minutowy postój, więc spokojnie zwiedzamy okolice dworca. Choć na koniec musimy biec, bo pobłądziliśmy lekko, szukając tajemnego przejścia na peron. Ale docieramy przed tym jak Dima zaczyna zapraszać towarzystwo do wagonu.
Załącznik:
20190807_170931.jpg

Załącznik:
20190807_170534.jpg

Załącznik:
20190807_170333.jpg

Załącznik:
20190807_171259.jpg

W Czycie nikt nie dosiada się do naszego przedziału, więc od teraz jedziemy w trójkę. Ostatni długi postój przed północą mamy w miejscowości Karymskoye. Podczas gdy obsługa stacji pompuje dla naszego składu zapas wody na dalszą podróż, my robimy obchód okolicy. Przed stacją stoi cerkiew z niewielka złoconą kopułą i dzwonnicą, a nieopodal jest sklep.
Załącznik:
20190807_193922.jpg

Załącznik:
20190807_194359.jpg

Załącznik:
20190807_194200.jpg

Po powrocie do wagonu wracamy do przerwanej partii „tysiąca”, którą mogłem skończyć w pierwszym rozdaniu, gdybym nie grał zbyt asekurancko. Ale jak to mówią co się odwlecze to nie uciecze… no i w końcu kończę tą bardzo długą partię – ja wygrywam, Leo drugi, a Iwan kończy rozgrywkę na minusie😊 Kolejną partię gramy wg zasad rosyjskich, jest sporo różnic, choć zasadnicze elementy są takie same, np. w pierwszej rundzie każdy gra „120” bez licytacji, a punkty liczą się podwójnie, jest trochę różnych kar związanych z przekładaniem czy za trzykrotne niewzięcie żadnej lewy. Dzięki temu gra jest szybsza i jeszcze tego wieczoru wygrywam po raz drugi. Polska – Rosja w mistrzostwach składu 100ЗA relacji Moskwa-Władywostok w „tysiacza” wygrywamy 2:1. Kto jeszcze nie wypił szampana, to czas najwyższy to zrobić!
Po północy są jeszcze dwa dłuższe postoje – pierwszy to stacja Kuenga, a drugi w Czernyszewie Zabajkalskim. Nic nie wiemy o tych stacjach i raczej nic ciekawego o tej porze nam nie zaoferują, ale chodzi bardziej o to by rozruszać zmurszałe kości. W ostatnich dniach mamy bardzo mało ruchu, każdego dnia robimy niewiele ponad 6 tys. kroków i głównie siedzimy lub leżymy☹
Załącznik:
20190808_012617.jpg

Załącznik:
20190808_000909.jpg

Wieczór jest zimny, szczególnie w Czernyszewie, więc po powrocie do wagonu z miłą chęcią wskakujemy pod pościel😊 Jest już 2-ga w nocy.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.


Ostatnio edytowany przez ostrand 08 Sie 2019 15:04, edytowano w sumie 3 razy
Góra
 Relacje PM off
13 ludzi lubi ten post.
 
 
#10 PostWysłany: 08 Sie 2019 13:19 

Rejestracja: 13 Sie 2013
Posty: 61
niebieski
8 sierpień 2019 (czwartek) – szósty dzień w Transsib
Miałem sen, piękny sen… śniło mi się, że leżę w wielkiej wannie pełnej pachnącej wody z lekkim hydromasażem… niestety pociąg zahamował, sen odleciał i pozostaję ze swoim uczuciem niedokończonej kąpieli… ale i tak było miło😊
Załącznik:
Transsib-trasa-dzien6.jpg

O 8:10 dojeżdżamy do stacji Mogocza i wychodzimy na peron jeszcze mocno śnięci… pogoda dziś zapowiada się na dużo lepszą – ranek jest jeszcze rześki, ale świeci piękne słońce. Nasza przerwa ogranicza się do spaceru po peronie.
Załącznik:
20190808_081818.jpg

W pociągu kładziemy się znów spać i drzemiemy do kolejnej stacji w Amazar. Minęła właśnie 10-ta i na peronie pojawiło się dużo babuszek oferujących różne potrawy. Można kupić gotowane ziemniaki, gotowane jajka (te zresztą można kupić na każdej stacji, nawet w kioskach😊), smażoną i wędzoną rybę, różne pierożki z nadzieniem z sera, kartoszki lub kapusty, jest też sporo nadziewanych racuchów, nazywanych tutaj pieriożok. My kupujemy pierogi (10 rubli / sztukę) i pieriożok (50 rubli) nadziewany kapustą. To jest nasze dzisiejsze śniadanie. Całkiem smaczne.
Załącznik:
20190808_101434.jpg

Załącznik:
20190808_131606.jpg

W miejscowości Jerofiej Pawłowicz (ciekawa nazwa, nieprawdaż?) zatrzymujemy się na 15 minut. Tutejszy budynek dworca przypomina trochę zamek, a schodów prowadzących do niego strzegą metalowe głowy – trochę nawiązujące do średniowiecznych gargulców choćby znanych z katedry Notre-Dame w Paryżu, a trochę do egipskich sfinksów z alei w Luksorze. Trzeba przyznać, że Rosjanie zaszaleli, szczególnie gdy weźmie się pod uwagę, że to miejscowość-osiedle w szczerym polu, niebędące nawet miastem😊
Załącznik:
20190808_123144.jpg

Załącznik:
20190808_123637.jpg

Załącznik:
20190808_123903.jpg

Załącznik:
20190808_124106.jpg

Kolejny stacja Magdagaczi, to kolejna miejscowość-osiedle na naszej trasie. Dworzec ma również imponujące rozmiary, ale niestety ten budynek nie nasunie raczej żadnych skojarzeń z monumentami światowej architektury… choć niewykluczone, że to tylko efekt mego nieobeznania w świecie☹
Od Mogoczi aż do Magdagaczi trasa kolei wiedzie równolegle do granicy rosyjsko-chińskiej przebiegającej zgodnie z biegiem Amuru i ustanowionej porozumieniem z 1858 r. zdecydowanie korzystniejszym dla Rosji niż dla Chin. Dzięki niemu Rosja wchłonęła obszar między rzekami Amur i Ussuri oraz Morzem Japońskim, zwany Krajem Nadmorskim.
Zwyczajowo „oblatujemy” najbliższe otoczenie i wracamy do naszego "ukochanego" wagonu😊
Załącznik:
20190808_202211.jpg

Załącznik:
20190808_202528.jpg

Nie wiadomo kiedy, ale dochodzi już 20-ta i idziemy pokuszac do wagonu restauracyjnego. Po przestudiowaniu karty zarówno Leo, jak i ja decydujemy się powtórzyć zestawy, który zamawialiśmy poprzednio. Ja biorę żariennyje kartoszki (150 rubli) i zapiekaną rybę (450 rubli), do tego piwo (200 rubli)… szóstego dnia podróży jestem gotów nazwać tą kolację wykwitną :mrgreen: Leo ze swojego prostszego menu jest również bardzo zadowolony, a co ważniejsze też najedzony😊
Załącznik:
20190808_203928.jpg

Załącznik:
20190808_211136.jpg

Na dzisiejszy wieczór to koniec dłuższych przystanków, więc ja decyduję się na posłanie swojej kuszetki. Natomiast Leoś, biorąc przykład z Iwana, zamierza czekać do następnego dłuższego postoju w Biełogorsku. Ostatecznie ja też nie zasypiam, ale to 2,5 h spędzam w łóżku. Po 2-giej w nocy dojeżdżamy do Biełogorska leżącego w obwodzie amurskim… o mieście można powiedzieć głównie tyle, że leży na trasie magistrali transsyberyjskiej. Dworzec nie jest zbyt ciekawy, ale przed stacją stoi pomnik poświęcony Pierwszym Osadnikom. Na placu przed dworcem pomimo późnej pory gra głośna muzyka i jakaś grupa dziwnego towarzystwa zrobiła sobie imprezę, obecna nieopodal policja nic sobie z tego nie robi, a nawet można zauważyć, że policjantka lekko podryguje w rytm muzyki😊 Przy placu czynnych jest mnóstwo małych sklepików i barów, gdzie część podróżnych robi zakupy. My tym razem ograniczamy się do obserwowania innych😊
Załącznik:
20190809_021443.jpg

Załącznik:
20190809_023109.jpg

Tak kończy się nasz kolejny dzień w podróży koleją przez Rosję. Do jutra!


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.


Ostatnio edytowany przez ostrand 09 Sie 2019 09:58, edytowano w sumie 5 razy
Góra
 Relacje PM off
14 ludzi lubi ten post.
 
 
#11 PostWysłany: 08 Sie 2019 15:09 

Rejestracja: 13 Sie 2013
Posty: 61
niebieski
Sudoku napisał(a):
Ten rozdawany suchy prowiant to też jednorazowo, jak obiad, czy codziennie serwowany?

Jednorazowo. Ale można zestaw obiadowy kupić, na poniższym zdjęcie są ceny (uzależnione od klasy wagonu).
Załącznik:
20190807_121828DDD.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#12 PostWysłany: 09 Sie 2019 10:29 

Rejestracja: 13 Sie 2013
Posty: 61
niebieski
9 sierpień 2019 (piątek) – siódmy dzień w Transsib
Po nocnej eskapadzie w Biełogorsku śpimy jak zabici i nawet nie wysiadamy na stacji Obłucze, gdzie był 15 minutowy postój. Gdy budzę się początkowo jestem trochę zagubiony w czasie, bo nie wiem czy zmieniliśmy już strefę czasową na nową czy jeszcze nie?! Dopiero po chwili orientuję się, że właśnie minęła 10-ta wg czasu władywostockiego… tak tak jesteśmy już prawie na miejscu😊 Do celu mamy co prawda jeszcze ponad 1000 km, ale wkrótce (od Chabarowska) będziemy jechali już tylko na południe, a nawet w kierunku południowo-zachodnim.
Załącznik:
Transsib_Oblucze-Wladywostok.jpg

Załącznik:
Transsib-trasa-dzien7.jpg

W dzisiejszym planie podróży czeka na nas niebyle jaka atrakcja – najdłuższy postój (70 minut) na całej trasie w Chabarowsku. Ale ten dopiero po 15-ej, a wcześniej zatrzymujemy się na minutkę na mniejszych stacjach, jedynie w Birobidżan stoimy całe 7 minut i Olga pozwala wysiąść, bez oddalania się poza peron. Od rana przejeżdżamy przez Żydowski Obwód Autonomiczny, będący efektem polityki etnicznej Stalina, na którego rozkaz przesiedlono tutaj w latach 30-tych XX w. ludność pochodzenia żydowskiego. Postój jest krótki i niefortunnie nasz wagon zatrzymuje się daleko od budynku dworca, więc nawet nie będzie fotki☹


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
12 ludzi lubi ten post.
 
 
#13 PostWysłany: 09 Sie 2019 16:19 

Rejestracja: 05 Mar 2017
Posty: 500
srebrny
mam prośbę: nie edytuj poprzednich postów kolejnymi zdjęciami i opisami, bo można coś przeoczyć. Tak zauważyłam, w poście niby już czytanym nowe zdjęcia i dopiski.
Poza tym super się czyta.
_________________
Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej
Góra
 Relacje PM off  
 
#14 PostWysłany: 09 Sie 2019 23:03 

Rejestracja: 13 Sie 2013
Posty: 61
niebieski
katka256 napisał(a):
mam prośbę: nie edytuj poprzednich postów kolejnymi zdjęciami i opisami, bo można coś przeoczyć. Tak zauważyłam, w poście niby już czytanym nowe zdjęcia i dopiski.
Poza tym super się czyta.

Ten sposób przygotowywania wpisów wynikał z krótkich chwil dostępu do internetu. Musiałem dodawać porcjami, ponieważ niejednokrotnie zdarzało się, że traciłem wynik kilkunastu minut pracy na skutek zerwania połączenia. Obiecuję poprawę🙂
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#15 PostWysłany: 10 Sie 2019 16:49 

Rejestracja: 13 Sie 2013
Posty: 61
niebieski
Chwilę przed wjazdem na dworzec w Chabarowsku przekraczamy Amur. Ogrom tej rzeki robi wrażenie… szkoda, że nie widzimy mostu przez który jedziemy, to zapewne byłby wspaniały widok. Miejscowi mówią, że Amur jest królową tych stron, opiewaną m.in. w jednym z najbardziej znanych walców rosyjskich „Ponad falami Amuru”. Jej dorzecze leży na terytoriach aż trzech krajów: Mongolii, Chin i oczywiście Rosji. Można zatem śmiało napisać, że Chabarowsk przywitał nas po królewsku :idea: Gdy tylko nasz pociąg zatrzymuje się wysiadamy i ruszamy w kierunku miasta. Zaczynamy od placu przed głównym dworcem, gdzie znajduje się pomnik Jerofieja Chabarowa – rosyjskiego podróżnika i konkwistadora ziem nad Amurem.
Załącznik:
20190809_195031.jpg

Załącznik:
20190811_003443.jpg

Później ruszamy Bulwarem Amurskim w kierunku centrum bez szczególnego celu... po prostu aby zobaczyć kawałek miasta.
Załącznik:
20190811_003443.jpg

Załącznik:
20190809_154458.jpg

Załącznik:
20190809_154816.jpg

Czas mija szybko i po 40 minutach spaceru zawracamy w kierunku dworca. Po drodze robimy jeszcze zakupy na ostatni etap podróży i po powrocie mamy jeszcze chwilę wolnego czasu na peronie. Iwan jak zwykle jest bardzo zaintrygowany, gdzie byliśmy tyle czasu. On, jak i inni podróżni raczej nie oddalają się zbyt daleko od dworca… pewnie ze względu na roztropność😊
Załącznik:
20190809_160609.jpg

W Chabarowsku nasz skład został odchudzony o kilka wagonów, a do naszego przedziału dosiadła się nowa pasażerka – elegancka i bardzo sympatyczna Marina, wracająca z delegacji. Podczas podróży pokazała nam przepiękne zdjęcia ze swoich stron czyli Kraju Nadmorskiego, sporo też rozmawia z Iwanem o marnych perspektywach życia w Rosji… W międzyczasie mamy postój na którym udaje nam się wyskoczyć poza dworzec i zobaczyć kilka ciekawych rzeczy – piękny drewniany budynek i dwa pomniki z epoki wydawałoby się minionej, ale w Rosji raczej ciągle żywej.
Załącznik:
20190809_184024.jpg

Załącznik:
20190809_191121.jpg

Załącznik:
20190809_195343.jpg

Nasze wieczorne menu jest skromne – ograniczamy się do zupek z makaronem i pysznego świeżego chleba. Ja całość popijam piwkiem, a Leo sokiem z brusznicy „Mors”, którego wcześniej popróbował w mieście, i który bardzo mu przypadł do smaku.
Załącznik:
20190809_202924.jpg

Załącznik:
20190809_163707.jpg

Marina wysiada chwilę po 21-ej w miejscowości Dalnierieczensk, a jej miejsce zajmuje kierowca Jurij, który wraca do Władywostoku po odstawieniu samochodu do bazy. My trochę gramy jeszcze w karty, ale rozgrywamy już tylko pojedyncze rozdania w rosyjskiego duraka i w tysiąca… nie w głowie nam już sportowa rywalizacja, wszyscy myślą o końcu podróży – układają plany na jutro i marzą… zapewne też o kąpieli w pachnącej, ciepłej wodzie😊 Po południu załoga też już wyraźnie odpuszcza swoje obowiązki – nie było popołudniowego sprzątania, toalety też jakby bardziej zapuszczone, a kelner z baru restauracyjnego nie kursuje ze swoim wózeczkiem. To wszystko zwiastuje koniec…
Ostatni dłuższy postój w dniu dzisiejszym mamy w Ruzhino, ale leje deszcz więc wyjście ograniczamy do wychylenia nosów z wagonu.
Załącznik:
20190809_232339.jpg

Załącznik:
20190809_233623.jpg

Po powrocie po raz ostatni ścielimy nasze kuszetki, przebieramy się w nasze piżamki i po szybkiej toalecie kładziemy się spać… choć trudno zasnąć. Iwan nawet nie próbuje… co chwila się przepakowuje, sprawdza czy wszystko zabrał, przebiera… i tak na zmianę. Widać, że nie może się już doczekać zakończenia podróży. Na chwilę przysypiam😊

10 sierpień 2019 (sobota) – koniec epopei transsyberyjskiej
Wszystko się kiedyś kończy… nawet podróż Koleją Transsyberyjską😊 W pierwszych godzinach trasy ten moment wydawał się tak odległy, że aż nierealny… a tu „szast-prast” i jesteśmy. Na stację Władywostok wjeżdżamy o godzinie 6:12 rano (9 minut po rozkładowym czasie). Cała podróż zajęła naszemu składowi prawie 168 godzin i przejechaliśmy 9 300 km… i czas, i odległość są zapewne imponujące, ale nas najbardziej zafascynowali ludzie… niezwykle serdeczni i sympatyczni. Przez nasz wagon przewinęło się wiele ciekawych osób, ale oczywiście najbardziej zżyliśmy się z Iwanem, bo to z nim na tych kilku metrach kwadratowych spędziliśmy pełne 5 dni i nocy. Wielkie dzięki Iwan!
Załącznik:
Transsib-trasa-dzien8.jpg

Załącznik:
Transsib-trasa.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
20 ludzi lubi ten post.
 
 
#16 PostWysłany: 13 Sie 2019 13:52 

Rejestracja: 13 Sie 2013
Posty: 61
niebieski
Władywostok wita nas ciepło (20°C), choć pochmurnie… i taka pogoda zapowiada się również w najbliższych dwóch dniach. Ponieważ w apartamencie, który wynajęliśmy, bagaż możemy zostawić dopiero po 8-ej to nie spieszymy się z opuszczaniem dworca. Szczególnie, że sam budynek jest bardzo ciekawy i raczej nie przypomina typowych budynków dworcowych. Jest mieszanką wielu stylów, a przepiękne klatki schodowe wyłożone kaflami, czy malowidła w holu powodują, że warto się tu zatrzymać i obejrzeć dokładniej ten interesujący budynek wewnątrz i z zewnątrz.
Załącznik:
20190811_190952.jpg

Załącznik:
20190811_123440.jpg

Załącznik:
20190811_123335.jpg

My przysiadamy w poczekalni i korzystamy z dostępnego wi-fi, a na miasto wychodzimy chwilę przed 7-mą. Od razu wzrok przyciąga podwieszany most nad zatoką Złoty Róg. Wysokość pylonów robi duże wrażenie, a trzeba nadmienić, że to jeden z dwóch mostów zbudowanych niedawno i praktycznie w tym samym czasie. Z okolic dworca drugiego mostu nie widać, a łączy on ląd z Wyspą Rosyjską, dlatego też nazwany został mostem Rosyjskim. Miasto na pierwszy rzut oka robi dobre wrażenie. Część budynków jest zaniedbanych i nieciekawych, ale są również perełki.
Załącznik:
20190810_071944.jpg

Załącznik:
20190810_074428.jpg

Do naszego apartamentu Busse House dojeżdżamy komunikacją miejską – busem o numerze 38 (cena za przejazd 23 rubli/osobę). Przejazd jest dość krótki, ale praktycznie prowadzi cały czas pod górę, więc wejście z plecakami byłoby dość męczące. Nasze nowe lokum znajduje się blisko najwyższego punktu w centrum miasta – Orlego Gniazda. Po dwóch telefonach i wiadomości wysłanej do właściciela drzwi się otwierają i możemy pozostawić bagaż. Na zameldowanie mamy szansę dopiero po południu (za wcześniejsze otrzymanie kluczy właściciel zażyczył 1500 rubli, więc podziękowaliśmy). Ruszamy z powrotem do miasta, tym razem pieszo, bo z górki schodzi się łatwiej😊 Praktycznie całe miasto jest rozsiane na wzgórzach i jest niesamowicie rozległe (ponad 40 km długości). Na początek odwiedzamy punkt widokowy zlokalizowany vis-a-vis mostu Złotego. Pomimo stosunkowo wczesnej pory, już pojawiają się pierwsze autokary z japońskimi turystami… jak się wkrótce okaże to dopiero początek azjatyckiego najazdu.
Załącznik:
20190810_084428.jpg

Przed tym rzuceniem się w wir zwiedzania, zachodzimy na śniadanie do przyjemnego baru o wdzięcznej nazwie „Mолоко&мед”. Niespiesznie zjadamy kilka bułeczek na słodko i słono, popijamy kawą (kakaem) i posileni na duchu i ciele ruszamy.
Załącznik:
20190810_092649m.jpg

Historyczne centrum miasta leży nad zatoką Złoty Róg i są to okolice leżące wokół statuy walczących za władzę radziecką. W dniu dzisiejszym działa tu bazar, ale w historii było to miejsce wielkich manifestacji. Może było to spowodowane również faktem, że nieopodal znajduje się ogromny budynek władz Kraju Nadmorskiego.
Załącznik:
20190810_100359.jpg

Załącznik:
20190810_102022.jpg

Załącznik:
20190810_101148.jpg

Załącznik:
20190810_102346.jpg

Na tym placu był witany także Aleksander Sołżenicyn, po powrocie do kraju w 1994r. A dziś nieopodal można zobaczyć jego pomnik. Zresztą w całym mieście ilość różnych pomników i monumentów robi wrażenie, a jeden z najsłynniejszych to ogromny pomnik Lenina, który palcem wskazuje chyba Japonię😊
Załącznik:
20190810_103848.jpg

Załącznik:
20190810_201851.jpg

Władywostok to macierzysta baza Rosyjskiej Floty Pacyfiku i w porcie stacjonuje kilka jednostek, co stanowi sporą atrakcję, i nawet mnie – laika w tej dziedzinie bardzo zaciekawia.
Załącznik:
20190811_123825.jpg

Załącznik:
20190810_103904m.jpg

Natomiast na nabrzeżu „zacumował” na dłużej okręt podwodny S-56, który obecnie jest muzeum i który można zwiedzać (bilety 100/50 rubli). Niestety wchodzimy razem z dwoma dużymi grupami Azjatów☹ Tłok jest okrutny, więc w pewnym momencie postanawiamy zarządzić ewakuację (nawołując do tub komunikacyjnych odpowiednie hasła po polsku), ale Chińczycy i Japończycy chyba nas nie rozumieją, albo nie traktują nas poważnie – nie reagują☹ Podejmujemy więc próbę zamknięcia włazu w jednej z grodzi, ale napór jest zbyt duży i nie dajemy rady odeprzeć napływu tej fali ludzi😊 Nie pozostaje więc nam nic innego jak pogodzić się z zalewem Azjatów na łódź i miasto, i się z nimi zaprzyjaźnić, co kończy się sesją zdjęciowa Leona z całym tabunem młodszych i starszych Azjatek… w końcu udaje mi się wyrwać go z ich objęć.
Załącznik:
20190810_111433.jpg

Załącznik:
20190810_110941.jpg

Załącznik:
20190810_110742.jpg

Uciekamy w miejsce, gdzie o dziwo nie ma zorganizowanej turystyki, a które jest bardzo urokliwe i warte odwiedzenia – latarni morskiej Tokarevskaya Cat położonej na cyplu stanowiącym koniec miasta. To najstarsza latarnia morska na Dalekim Wschodzie, a wiedzie do niej kamienna mierzeja, która urywa się w odległości około 100 m przed samą latarnią. Miejsce naprawdę przepiękne, wręcz magiczne. Widać stąd również most Rosyjski, choć dziś przy lekko mglistej pogodzie jego widoczność jest dość marna☹
Załącznik:
20190810_132416.jpg

Załącznik:
20190810_132631.jpg

Do hotelu wracamy chwilę przed 15-tą i oczywiście zaczynamy od wymarzonej, wytęsknionej i wyśnionej kąpieli😊 Nie wiem czy Władywostok odczuł spadek ciśnienia w wodociągach miejskich, ale lania wody nie było końca😊
Pod wieczór ruszamy ponownie do miasta. Tym razem w kierunku nadmorskiej promenady i plaż miejskich. Miejsca te są bardzo zatłoczone i nie oferują nic szczególnego, no chyba że ktoś lubi atrakcje w stylu różowych kucyków do wynajęcia czy ulicznego seansu w goglach 3D. Jedynie obserwacja Morza Japońskiego, będącego częścią Oceanu Spokojnego, warta jest każdej ilości czasu…
Załącznik:
20190810_192604.jpg

Załącznik:
20190810_190849.jpg

Załącznik:
20190810_190356.jpg

Załącznik:
20190810_120517.jpg

Spacerujemy do późnego wieczora, aż zaczyna nam mocno burczeć w brzuchach. Postanawiamy postawić dziś na wersję oszczędnościową – kupujemy w sklepie makaron i sos, i przygotowujemy prostą kolację w apartamencie. Pomimo braku kołysanki wystukiwanej przez koła pociągu zasypiamy natychmiast i nawet hulający za oknami naszej sypialni wiatr, położonej na szczycie wzniesienia, nie jest w stanie nawet na chwilę zmącić naszego kamiennego snu😊


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
17 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#17 PostWysłany: 13 Sie 2019 17:53 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 Lip 2017
Posty: 982
Loty: 58
Kilometry: 117 666
złoty
Tata i syn w podróży, coś fantastycznego, bardzo tworzy i wzmacnia relację.
Pytanie - czy różnice w kosztach wyżywienia w zależności od klasy wagonu pociągały za sobą różnice w samym jedzeniu, czy po socjalistycznemu - bogatszy płaci więcej bo go stać?
_________________
Coito ergo sum
Góra
 Relacje PM off  
 
#18 PostWysłany: 15 Sie 2019 10:05 

Rejestracja: 11 Lut 2017
Posty: 20
Loty: 45
Kilometry: 125 336
Bardzo fajna relacja, z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg.
Góra
 Relacje PM off  
 
#19 PostWysłany: 15 Sie 2019 14:23 

Rejestracja: 13 Sie 2013
Posty: 61
niebieski
11 sierpień 2019 (niedziela) – Władywostok
Dziś śpimy po królewsku… do 9:30😊 Z okna naszego pokoju Złoty most widoczny jest tylko w zarysie, spowija go mgła. Niestety o 11-ej musimy opuścić pokój, więc musimy zacząć pakowanie. A co najgorsze okazuje się, że nie możemy zostawić dziś tutaj bagażu do przechowania. W sumie problem nie tyle jest z jego pozostawieniem, co z odebraniem – o 18-ej nikogo nie będzie. Niestety Busse House nikomu nie polecamy – lokalizacja apartamentu jest średnia, właściciele są bardzo mało dyspozycyjni, a zresztą sam standard też nie zachwyca i nawet przepiękny widok z okien sypialnie nie wynagradza minusów. O 11-ej opuszczamy mieszkanie i jedziemy na dworzec w poszukiwaniu przechowalni bagażu. Odnajdujemy ją bez większego problemu, choć jej lokalizacja jest co najmniej dziwna, bo znajduje się na peronie. No w sumie idealne miejsce😊 I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie okrutna kolejka… stoimy w niej ponad 30 minut (cena 160 rubli / sztukę / dobę).
Załącznik:
20190811_115557.jpg

W końcu uwolnieni od dobrych kilkunastu kilogramów ruszamy na dalszą peregrynację po Władywostoku. Dziś przewodnikiem jest Leo i w sporej części program obejmuje wątki militarne :roll: Zaczynamy od obejrzenia prawosławnej katedry św. Mikołaja. Jest to jedna z najstarszych katedr we Władywostoku, znajduje się w niej piękny ołtarz, wiele ikon oraz relikwii świętych. Akurat nie ma żadnych nabożeństw i możemy kontemplować świętą ciszę… Piękne miejsce.
Załącznik:
20190811_132631.jpg

Załącznik:
20190811_133208.jpg

Załącznik:
20190811_133042.jpg

Niestety mniej szczęścia mamy w kościele katolickim pw. Najświętszej Marii Panny. Akurat trwa msza i nie chcemy przeszkadzać, więc rezygnujemy z obejrzenia wnętrza… choć być może ksiądz ucieszyłby się z naszej wizyty, bo wzrosłaby mu znacząco frekwencja;)
Załącznik:
20190811_141602.jpg

Oglądamy też mnóstwo pomników, tablic pamiątkowych, obelisków i monumentów. W zdecydowanej większości oddają one hołd rosyjskim „gierojom”.
Załącznik:
20190811_134848.jpg

Załącznik:
20190811_135944.jpg

Jeden z pomników przyciąga naszą szczególną uwagę. Jest poświęcony ofiarom zestrzelonego 27 lipca 1953r. samolotu pasażerskiego nad Mandżurią przez „amerykańskich piratów powietrznych”. Sprawa jest o tyle ciekawa, że bardzo mało jest na ten temat informacji. Incydent ten nie został potwierdzony przez stronę amerykańską, ale może tylko dlatego, że fakt ten był dla nich bardzo niewygodny, ponieważ właśnie od tego dnia obowiązywał rozejm w Wojnie Koreańskiej?!
Załącznik:
20190811_141501.jpg

Załącznik:
20190811_141602.jpg

Po drodze zjadamy małe przekąski, ja „pin-ce” – rodzaj gotowanego na parze pampucha z dość ostrym nadzieniem z mięsa, kapusty i grzybów (ponoć najlepszych we Władywostoku😊), a Leo tradycyjne bułeczki.
Załącznik:
20190811_125856.jpg

Odwiedzamy dziś też kilka muzeów, m.in. muzeum krajoznawczego im. Arsienjewa (100/200 rubli), Muzeum Historii Morskiej (50/100 rubli) i Muzeum Fortecy Władywostockiej (100/200 rubli). Dla Leona szczególnie podobała się forteca – oprócz ciekawego fortu (z nieciekawą wystawą) duże wrażenie robią ogromne działa nadbrzeżne, na które można się wspinać. Na terenie muzeum jest cały szereg różnych wozów bojowych, dział, czołgów, itd. A co ciekawsze wszystkiego można dotknąć, wspiąć się właściwie na każdy obiekt, jak również posterować tym sprzętem Zabawa udziela się wszystkim, zarówno młodszym, jak i dojrzalszym zwiedzającym😊
Załącznik:
20190811_145534.jpg

Załącznik:
20190811_145813.jpg

Załącznik:
20190811_164924.jpg

Załącznik:
20190811_171831.jpg

Dla mnie podoba się wystawa w muzeum krajoznawczym – przedstawia dość ciekawą wystawę o regionie i Władywostoku, od czasów prehistorycznych (kości mamutów, narzędzia z czasu neolitu), aż do czasów ZSRR.
Załącznik:
20190811_153542.jpg

Załącznik:
20190811_154947.jpg

Załącznik:
20190811_160403.jpg

Załącznik:
20190811_160839.jpg

Ok. 17-ej stwierdzamy, że mamy dość zwiedzania. Czas zjeść! Po krótkim namyśle decydujemy się na restaurację M-pizza w pobliżu dworca. Synek zamawia klasyczną pepperoni (400 rubli), a ja stawiam na zupę rybną – uchę (540 rubli). I trzeba przyznać, że wybór jest dobry😊
Załącznik:
20190811_182231.jpg

Chwilę przed 19-tą meldujemy się na dworcu po bagaż. Po kolejce nie ma już śladu, więc odbieramy go „od ręki” i idziemy przed dworzec na bus nr 107, jadący na lotnisku. O 19:10 powinien odjeżdżać ostatni busik w dniu dzisiejszym… niestety już po chwili okazuje się, że rozkład jazdy z Google Maps jest nieaktualny☹ Niedawno zmieniono rozkład jazdy i ostatni autobus odjechał o 17:10. Przez chwilę jesteśmy mocno skonsternowani. Próbujemy znaleźć jakąś ofertę na BlaBlaCar, ale oczywiście nic nie ma. Pozostaje taksówka i ku naszemu zaskoczeniu, pomimo dużej odległości (50 km) cena jest wręcz niska – przez aplikację przewoźnika (Maxim) cena wynosiła 950 rubli, a kierowca bez zamawiania przez aplikację zgodził się na 900 rubli. Przed odjazdem wypłacamy jeszcze pieniądze w bankomacie Primsotsbanku, co warte podkreślenia, tym razem bez prowizji bankowej.
Załącznik:
20190811_195458.jpg

Droga na lotnisko zajmuje nam dobrą godzinę, a po drodze zaczyna padać ulewny deszcz, co pokrywa się z prognozą pogody. Zresztą w dniu dzisiejszym dostaliśmy ostrzeżenie wysłane przez jakieś centrum kryzysowe, że od dzisiejszego wieczora do jutra przewidywane są obfite opady deszczu oraz że poziom wody w rzekach może podnieść się o 1,4 m. Na lotnisku meldujemy się około 21-ej. Do lotu pozostało nam jeszcze 5 h, więc czeka nas dość długie oczekiwanie i to niestety w strefie przed odprawą, bo ta planowana jest na 2 h przed lotem. Mamy więc trochę czasu na odpoczynek i nabranie sił na dalszą podróż.
Załącznik:
20190811_205146.jpg

Załącznik:
20190811_205736.jpg

Załącznik:
20190811_212234.jpg

PS. Może dla forumowiczów przyda się informacja, że lot z VVO do FNJ (Pjongjang) liniami Air Koryo jest o 11:00 :lol:
Załącznik:
20190812_003020.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
10 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#20 PostWysłany: 17 Sie 2019 22:13 

Rejestracja: 02 Sty 2013
Posty: 942
Loty: 4
Kilometry: 17 154
srebrny
coś sie stało? 4 dni już nic nie pisałes....Dawaj , czekamy z niecierpliwością!!!
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 42 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2, 3  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Bubu69, CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group