Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 12 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 24 Maj 2015 00:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Lis 2012
Posty: 5180
Ostrzeżenia: 1
Zbanowany
srebrny
W czasie tegorocznego Wielkiego Tygodnia odbyłem rowerową podroż po wschodniej Hiszpanii. Chciałbym w tym miejscu nie tyle co opowiedzieć o jeździe jako takiej, ale o tym gdzie jadłem i spałem w tych nieczęsto odwiedzanych przez nas rejonach.
Poniżej przedstawiam mapę, gdzie widać którędy jechałem...
Załącznik:
mapa.jpg

oraz miejsca gdzie się zatrzymywałem na spoczynek.
Załącznik:
mapa2.jpg


Wybierając się w nie zbyt turystyczne rejony Hiszpanii warto pamiętać, że jest to kraj który jednak żyje z turystki i jest ona obecna wszędzie. Najbardziej to widać oczywiście na wybrzeżu i w większych miastach półwyspu ale także w miasteczka i wioskach można znaleźć jakiś nocleg. Problem polega na tym, że spora cześć tych noclegów jest nieznajdywalna przez wszelakie strony oferujące noclegi, typu booking. Co robić w takim przypadku? Otóż istnieją strony z wykazem miejsc noclegowych, np toprural.com escapadarural.com. Można tam znaleźć dane kontaktowe i niektóre szczegóły dotyczące wynajmu, np minimalna ilość dni czy osób. Czasami jest możliwy kontakt w innym języku niż miejscowy ale warto znać choć trochę hiszpański. Możemy zostać poproszeni o dokonanie przedpłaty np za jedna noc.

Załącznik:
IMG_3173 lleida_resize.JPG
LLeida z centralnie położonym zabytkowym wzgórzem z zamkiem i katedrą

Jeśli kto podróżował po Hiszpanii tylko po wybrzeżu albo większych miastach to będzie milo zaskoczony oferowanymi posiłkami. Tu na forum często pewnym odnośnikiem ceny za posiłek jest cena za menu del dia, czyli 2 dania, deser i kawę. Dla moich trzewi taka ilość byłaby sporym obciążeniem w trakcie jazdy rowerem wiec zwykle decydowałem się na coś mniej obfitego co zwie się plato comibinado. Istnieją przygotowane warianty tego dania np frytki+kalmary+sałatka, ale jeśli akurat nie ma nic wywieszonego na widoku i nie jest to pora obiadowa to zawsze w barze/restauracji są w stanie coś takiego właśnie skombinować. Mniej więcej 6€ kosztowało takie danie z czymś do picia, co jest właśnie o cenę napoju mniej niż np na wybrzeżu.

Załącznik:
IMG_3178 segre_resize.JPG
Rzeka Segre na wysokości miasta Mequinenza, Aragonia

Poruszając się po hiszpańskim wschodnim wybrzeżu raczej ciężko znaleźć niezasiedlone tereny czy nieużytki. Całkowicie odwrotnie przedstawia się sytuacja gdy udamy się trochę wgłąb półwyspu. Między miejscowościami Mequinenza i Caspe oraz dalej miedzy Caspe i Alcañiz ciężko znaleźć żywą duszę. Słowo pustynia kojarzy nam się raczej z dużą ilością piasku daleko od morza ale w tym wypadku ciężko mi znaleźć inne pasujące. 25-40 km gdzie tylko nie tak liczni kierowcy ciężarówek mogą ci pomóc, bo nawet tam barów nie ma...

Załącznik:
IMG_3182 pejz1_resize.JPG
Typowy aragoński pejzaż

Pierwszy dzień był niesamowitą kumulacją wszystkiego złego co może się przytrafić na wyprawie rowerowej. Bardzo silny wiatr (no niestety nie w plecy...), strome podjazdy (i pod wiatr) no i niestety kaprysy techniki. Po ponad 20 tys. kilometrów przejechanych w ostatnich latach musiałem się poddać i poszukać pomocy, bo łatki nie chciały się kleić. Ktoś mi uwierzy, że tam gdzie wrony zawracają pomogła mi grupa Polaków, która akurat przejeżdżała w pobliżu?

Załącznik:
IMG_3183 pejz teru_resize.JPG
Górzyste okolice Teruel

1) Alcañiz - Hostal Los Calatravos
20€ za noc ze śniadaniem w formie minimalistycznego bufetu. Ja zrobiłem rezerwacje bez booking ale oni się reklamują stałą cena 20€ za noc więc gdyby ktoś nie chciał rezerwować na zaś to myślę, że jak będą mieli wolny pokój to spokojnie można tam przenocować. Stołować się można w barze Garlahe, który polecił mi pan z hostelu. Dobre jedzenie i w cenie jak wyżej. Czekając na jedzenie podsłuchałem jak prowadzące lokal panie rozmawiały o tym czego brakuje i co trzeba kupić i widać było, że starały się zapewnić dobra jakość podawanego jedzenia.

W Gargallo (przy N-221) zatrzymałem się w barze "Molinero". W okolicy nic innego nie było i zjadłbym cokolwiek ale akurat jedzenie tam mieli dobre a porcje duże. Bar jest trochę ukryty i nie widać go dobrze z szosy, szczególnie jak się jedzie z Alcañiz. Chyba nie mieli typowego menu z ofercie.

W okolicach miejscowości Escucha przed latami dobrze prosperowały kopalnie węgla kamiennego. Dziś tam wydobycie jest symboliczne, a dookoła postawiono pełno wiatraków.

Załącznik:
IMG_3207 kop i wiat_resize.JPG
Escucha

2) Peralejos (k. Teruel) - Hostal Rural Peralejos
Na bookingu wisi oferta za 30€ za noc ze śniadaniem ale ja zapłaciłem 28€ bo nie posiłkowałem się pośrednikami. W tej wsi jest tylko jeden hostel więc jak zapytałem miejscowych to od razu wskazali gdzie to. Warto w tym przybytku zamówić także kolację, bo HB właśnie mnie wyszło 40 euro, co nie jest wygórowaną kwotą, tym bardziej, że jedzenie było dobre i obfite a w okolicy nie ma innego miejsca gdzie by można było coś zjeść. Akurat tego dnia wiatr uszkodził antenę telekomunikacyjna i w ogóle nie działały komórki w tamtym rejonie ale nie było problemu z zadzwonieniem z ichniejszego telefonu.

Teruel i okolice słyną z tego, że w lecie odnotowuje się tam niższe temperatury niż w okolicach. Dzieje się tak ze względu na położenie, dość wysoko nad poziomem morza (+/-1000m). W okolicy znajduje się też międzynarodowe lotnisko ale na próżno szukać jak tam dolecieć. Samoloty tam przylatują na dłuższe wakacje. Suchy i gorący klimat sprzyja ich konserwacji.

Załącznik:
IMG_3218 teruel_resize.JPG
Centrum Teruel

Z Teruel do Adamuz widzie droga wijąca się jak przepływająca obok rzeka Nuria, która wchodzi do morza w Walencji. Chociaż jest to droga krajowa (N-330) miejscami jest dość wąska i przypomina bardziej drugorzędny trakt. Lasy, czerwone skały, wioski broniące się przed nowoczesnością sprawiają, że dość łatwo się zdekoncentrować.

Załącznik:
IMG_3227 kamien dom_resize_resize.JPG
Stare chatki

3) Camporroble (k. Utiel) - Alojamiento "El Roble", Carretera de Villargordo del Cabriel, 5 46330 Camporrobles, Valencia.
20€ bez posiłków, płatne przez paypala przed przyjazdem. Bardzo uczciwi ludzie! Byłem świecie przekonany, że nie zrobiłem żadnej przedpłaty i że musiałem zapłacić na miejscu ale nic ode mnie nie wzięli. Ten obiekt to pokoje gościnne ale też i całe mieszkania z wyposażoną kuchnią i tarasem z wyposażeniem do robienia grilla. Jako że zostałem tylko na jedną noc to moglem korzystać tylko w mikrofali. No i też nie działał grzejnik do wody i musiałem iść do innego budynku na kąpiel.

Załącznik:
IMG_3254 tory_resize_resize.JPG
Okolice Camporroble

Pomimo że jest to taka dość niewielka wioska to są tam 2 supermarkety i kilka barów. Ja miałem okazje stołować się w barze na ulicy Hernández Zazo 3. Jest to bar prowadzony najprawdopodobniej przez samotną duszyczkę z Rumunii. W tamte rejony przyjechało sporo Rumunów ale, w przeciwieństwie do obiegowej opinii, pożenili się, pozakładali rodziny i robią interesy. A skąd wiem, że owa pani za ladą nie narzekała na brak samotnych chwil? Otóż gdy ja spytałem czy mogę przyjść jutro rano na śniadanie (chodziło mi o to czy o 9 już będzie otwarte) pani chwyciła mnie za rękę i tęsknotą w głosie powiedziała: przyjdź! ja tu codziennie sama jestem!

Załącznik:
IMG_3257 pejz4_resize.JPG
Winnice i wiatraki

W drodze do Almansy, zatrzymałem się w Cofrentes. Jest to miejscowość znana w okolicy z dwóch powodów: łączą się tam rzeki Cambriel i Júcar oraz z obecności elektrowni atomowej. Ja natomiast zapamiętam to miejsce ze względu na dobre i tanie jedzenie oraz piękny widok na otaczającą okolicę. Zaraz obok zamku w Cofrentes znajduje się powiedzmy dom emeryta. W Hiszpanii jest sporo takich miejsc, gdzie osoby w podeszłym wieku mogą spędzić razem czas, obejrzeć mecz czy zjeść obiad. Nie są to miejsca nastawione na gości z zewnątrz ale można tam zajść w poszukiwaniu strawy, szczególnie jak wszystko inne pozamykane.

Załącznik:
IMG_3265 confretnes_resize.JPG
Rzeki Cambriel i Júzcar łączące się obok Confrentes

4) Almansa - Hostal El Estudio
30€ (na bookingu chyba po 35€ stało) za noc bez posiłków.Tak jak sama nazwa wskazuje, obiekt ten oferuje nie tyle pokoje co studia. Ja miałem takie na 2 osoby, z aneksem kuchennym i łazienką. Wszystkie graty działały, były naczynia... Nic tańszego w okolicy dla 1 osoby nie ma. Przed przyjazdem miałem mieszane odczucia, bo w pewnym komentarzu odnośnie tego miejsca wyczytałem, że właściciel czasem prosi żeby nie kraść ręczników, tak na dzień dobry... W środku winda; żadnych problemów z wejściem do budynku (niektórzy się skarżyli na elektroniczne klucze).

Moim następnym przystankiem było Elche (Elx po walencjańsku; wikipedia.pl mylnie podaje, że to katalońska nazwa). Jest to miasto skąd pochodzi kumpel z roboty (tak więc nie będzie o tym gdzie spać :) ). Ponadto, to miasto jak i moje rodzinne posiadają obiekty wpisane na listę UNESCO a w FC Elx gra gość z właśnie mojego miasta. Świat jest mały...

Załącznik:
IMG_3281 kkk_resize.JPG
Wielki Piątek w Elche

Elche słynie z Damy z Elche (jej imieniem nazywają nawet szkoły jazdy oraz agencje nieruchomości...) oraz z gaju palmowego (wstęp za opłatą), gdzie można nabyć paczkę miejscowych daktyli. Typową miejscową zakąską jest przysmak z Elche, czyli daktyl zawinięty z plasterek boczku.
Gdy następnym razem wasz samolot wyląduje na ALC warto najpierw wybrać się do Elche a dopiero potem na plażę czy do Alicante.
Załącznik:
IMG_1461.JPG
Centrum Elche

Załącznik:
IMG_1473.JPG
Dama z Elche

Załącznik:
IMG_1488.JPG
Gaj palmowy w Elche

Szóstego dnia wyruszyłem z okolic Alicante (Fabraquer) w stronę Alcoi. Wspinaczka z poziomu morza aż na wysokości ponad 1000m przebiegła dość sprawnie, za pewne za sprawa pięknych widoków.

Załącznik:
IMG_3284 a alcoi_resize.JPG
W drodze do Alcoi

Po drodze także przejechałem przez miejscowość Xixona, która słynie z produkcji turronów, czyli takie słodkie, czasem twarde i je się to na Boże Narodzenie. Jak ktoś był w Hiszpanii w tym okresie to na pewno widział.

Załącznik:
IMG_3287 widok z alcoi_resize.JPG
W drodze do Alcoi ale znacznie wyżej

Do wsi o nazwie La Barraca d'Aigües Vives (w zasadzie to była okolica tej wsi), gdzie spędziłem noc, dotarlem już po 20. Cały urok tego miejsca ujrzałem dopiero gdy wstało słońce...:

Załącznik:
IMG_3307 barra_resize_resize.JPG

Załącznik:
IMG_3310 barra2_resize.JPG


Nie jeden 4* moloch mógłby pozazdrościć takiej okolicy! Miejsce, w którym spałem to dom turysty prowadzony przez zakonnice (były ubrane normalnie, nie w habitach). Ogłaszają się też przez booking, płatność niby przelewem ale... Najpierw do nich napisałem, bo chciałem HB a na bookingu nie ma. Odpisali mi, że nie ma takiej możliwości bo miejsc nie ma... No to wziąłem i machnąłem rezerwację przez booking i czekam mejla z danymi do przelewu (bo kartą nie można). Po kilku dniach żadnej odpowiedzi więc piszę do bookinga co mam robić. Odpowiedzieli mi, że nic; po prostu jak się zjawię to zapłacę. Cała reszta przebiegła bardzo sprawnie. Obiekt nie jest jakoś szczególnie religijny ale trzeba mieć świadomość gdzie się jest i po co tam ludzie jadą. No i w ogóle to no stoi w szczerym polu, porośniętym drzewkami pomarańczowymi i (usychającymi) palmami. Pokoje ascetyczne ale z wifi. Jedzenie dobre i tanie jak barszcz. Nie wiem czy je uwiodła moja podróż ale za kolacje i śniadanie zapłaciłem 6 euro jedynie. Szczerze polecam to miejsce!

W Wielkanoc wyruszyłem w stronę Castellon de la Plana, jadąc najpierw w stronę wybrzeża a potem przez Walencje, Sagunt i Nules. Po zaledwie kilkunastu kilometrach, jeszcze zanim zobaczyłem morze, tylna dętka znów domagała się pieszczot. Szczęściem w nieszczęściu okazało się, że ten nadzwyczajny nadmiar pecha miał dojść prozaiczny powód: dziurawa opona. Tak więc i ją zadowoliłem.
Południowo-wschodnie wybrzeże Hiszpanii mieni się nazwą Costa de Azahar, czyli Wybrzeże Azaharu. A cóż to ten azahar? Ta wdzięczną nazwą, za pewne o arabskim pochodzeniu, nazwano kwiat pomarańczy ( i innych cytrusów też ale tam akurat rosną pomarańcze). Wiosną, gdy drzewka kwitną, można wręcz oszaleć od tego pięknego zapachu. Tak więc słonce, morze, azahar... komu by się chciało pracować w takich warunkach?!

Ostatnią, siódmą, noc mojej podróży spędziłem w 4* hotelu Intur w Castellon de la Plana.

W tym miejscu chciałbym podziękować Koledze @iwan-82 za pomoc w rezerwacji miejsca w tym hotelu :)

Noc w tym hotelu...no tania na pewno nie jest.
Wszystko tam piękne, czyste i błyszczące...ale jak chcesz sobie telefon naładować to z łóżka tego nie zrobisz, bo po prostu obok nie ma żadnego gniazdka...
Śniadanie w formie bufetu, m.in. 3 soki do wyboru i multum innych rzeczy. I pomimo tego, że zjadłem za 3 osoby to i tak po 40km jazdy znów byłem głodny. A dla rozeznania dodam, że po misce musli z lidla przejeżdżam nawet 70km.
Za tyle co oni sobie śpiewają to na pewno można coś znaleźć z pełnym wyżywieniem.

Załącznik:
IMG_3322 playa castellon_resize.JPG
Plaża w Catellon de la Plana

Załącznik:
IMG_3333 peñiscola_resize.JPG
Peñiscola widziana z Parku Sera d'Irta

Swoja podróż kończyłem w L'Aldea i tam dotarlem dnia ostatniego. Po drodze, jadąc dzień cały po wybrzeżu, zahaczyłem o plażę w Catellon (śliczna!) i przejechałem przez Park Serra d'Irta, gdzie można tylko przejechać rowerem lub z buta. Końcówka to trzecia już wizyta w Delcie Ebro. Piękny kawałek ziemi! Płaski, wietrzny i w cieniu nieodległej góry. Uprawia się tam ryż.

Jedzenie: w Benicarlo, Passieg Maritim, 48. Menu (bez kawy) kosztowało 9,50 euro i było warte każdego centa. Miła obsługa. W środku sami lokalsi (sprawdziłem im dowody i drzewa genealogiczne w trzy pokolenia wstecz).

--------- -------- ------- ------ ----- ---- --- -- -

Czy to samolotem, samochodem, pieszo czy właśnie na rowerze, każda podróż się kończy...
Nie ukrywam, że średnio 120km to sporo i chciałem dojechać do końca i (na reszcie) odpocząć. 90km dziennie pozwoliłoby mi na bliższe poznanie odwiedzanych miejsc, ale to może następnym razem!
Komu polecałbym podobna wycieczkę na Półwyspie Iberyjskim? No na pewno osobom już trochę zahartowanym. Długie dystanse bez miejsc do zatrzymania się czy znalezienia jakiejś pomocy podnoszą poziom trudności takiej wyprawy. Jazda po wybrzeżu to zwykle jazda przy akompaniamencie silników ale żadnych problemów z tym nie miałem; kierowcy są cierpliwi a i drogi są wystarczająco szerokie. Dalej od wybrzeża jest sporo spokojniej. Można się rozmarzyć napawając się widokami.
Mam świadomość, że większość osób czytających te moje wypociny jednak pozostawi ideę dłuższej rowerowej wycieczki w sferze marzeń... Nie słuchajcie się

!


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Marzy Ci się wycieczka rowerowa po Hiszpanii? Zapytaj! Coś podpowiem ;)


Ostatnio edytowany przez namteH, 22 Lis 2015 21:31, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
12 ludzi lubi ten post.
 
 
#2 PostWysłany: 27 Maj 2015 18:32 

Rower przywiozłeś z Polski? Czy pożyczyłeś na miejscu?
Góra
 PM off
mashacra lubi ten post.
 
 
#3 PostWysłany: 27 Maj 2015 19:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Lis 2012
Posty: 5180
Ostrzeżenia: 1
Zbanowany
srebrny
przyjechałem do hiszpanii i tu go kupiłem przez internet.
_________________
Marzy Ci się wycieczka rowerowa po Hiszpanii? Zapytaj! Coś podpowiem ;)
Góra
 Relacje PM off
mashacra lubi ten post.
 
 
#4 PostWysłany: 27 Maj 2015 19:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 Wrz 2012
Posty: 7691
Loty: 15
Kilometry: 58 252
HON fly4free
Kupiłeś nówkę i potem sprzedałeś na szybko?
_________________
Dancehall Masak-Rah
Junior Stress - Za Mało Cichej Wody W Rzece
ImageImage
Góra
 Relacje PM off  
 
#5 PostWysłany: 27 Maj 2015 19:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Lis 2012
Posty: 5180
Ostrzeżenia: 1
Zbanowany
srebrny
:)
kupiłem prawie 5 lat temu i na razie nie zamierzam go sprzedawać... 8-)

mieszkam tu i tak jeżdżę.

tak na dobre zacząłem jeździć 2 lata temu, gdy już miałem 3. rok rower. nie wiem czego się tak bałem wcześniej (wydaje mi się, że nie chciałem płacić za drogie hotele), bo od wieeelu lat chciałem wyjechać na wyprawę kilkudniowa. ta, tutaj opisana, to był 3. raz gdy wybierałem się do elche.
2 lata temu padłem po dwóch dniach(przewiałem łeb w delcie ebro(wiało a ja z mokrawą głową wyszedłem))
rok temu nie wyruszyłem z bcn ale pojechałem pociągiem do walencji; w 5 dni przejechałem po wybrzeżu do alicante i potem wróciłem do walencji przez interior.
no a tym roku to tak jak widać.
pierwsza próba (czyli 2 lata temu) to w ogóle była pierwsza wycieczka rowerowa z noclegiem po za domem. szczęściem w nieszczęściu, bardzo mi się spodobała wtedy idea...właśnie 2-dniowych wyjazdów, około-weekendowych. a potem to już 3, 4 i więcej dni... po kataloni, wzdłuż i wszerz.
_________________
Marzy Ci się wycieczka rowerowa po Hiszpanii? Zapytaj! Coś podpowiem ;)
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#6 PostWysłany: 27 Maj 2015 19:56 

Przypominam sobie, że przewóz roweru samolotem to 127 złotych w jedną stronę (jako bagaż sportowy). Na pożyczonym rowerze, czy kupionym w internecie, przejeżdżać codziennie 100 km to ryzykowne, może się popsuć. Swojego roweru jestem bardziej pewny.
Góra
 PM off  
 
#7 PostWysłany: 30 Mar 2016 23:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Lis 2012
Posty: 5180
Ostrzeżenia: 1
Zbanowany
srebrny
W tym roku, podobnie jak w latach ubiegłych, wskoczyłem na mojego dwukołowego rumaka i podążyłem w poszukiwaniu złotych miast na wschodzie Hiszpanii. Niestety ich nie znalazłem. Ale przedstawie pokrótce co może zaspokoić różne inne duchowe potrzeby w tej nie zbyt popularnej części półwyspu iberyjskiego.

Na początek jednak trochę suchych faktów i pokazania jaki to ze mnie debeściak, i że punkty repu to chyba za kilometry dostaje. W tym roku miało być krócej i bardziej na luzie ale wyszło jak zwykle. 5 dni, zamiast 8 jak rok temu, i tylko 500 km, czyli połowa zeszłorocznego tournée, ale mimo to suma wzniesień o 1000 m wyższa niż rok temu: ponad 10 000 m. Mapka poniżej.
Załącznik:
mapa1.jpg

Hiszpańskie wschodnie wybrzeże jest płaskie; trasa między Lleidą i Alicante też strasznie górzysta nie jest, natomiast moja tegoroczna trasa przebiegała między tymi wymienionymi traktami i, jak pokazują liczby, obfitowała w większe i mniejsze fałdowania terenu. Według mnie, jazda samochodem moją trasą była by nudna i miejscami niebezpieczna. Motor - to gdy ktoś nie chce pedałować. Drogi są miejscami dość wąskie, jakość czasami przypomina nasze polskie sprzed lat, i jeszcze do tego dochodzą ciasne zakręty. Tereny bezludne, nieliczne wioski, mały ruch, widziałem dwie kozice. Jakkolwiek, spanie i jedzenie zawsze się znajdzie. Na poniższej mapce zaznaczyłem miejsca gdzie spałem a dalej podam więcej szczegółów na temat tych miejsc.
Załącznik:
mapa2.jpg


W tym roku miało być na maksa tanio (a wyszło jak zwykle) więc rozglądałem się za schroniskami, których w Hiszpanii jest dość sporo. Żeby móc nocować w schronisku trzeba posiadać kartę schroniskową (międzynarodowo to się nazywa Hostelling International) i taką kartę pewnie można wyrobić sobie nad Wisłą i korzystać także za granicą. Ceny w schroniskach są dość przystępne: 25€ za HB to nie jest źle. Niestety, ostatecznie w żadnym z nich nie spałem, bo się okazało (czasem dość późno), że schronisko akurat tego dnia będzie zamknięte. W lecie to raczej się nie zdarza ale poza sezonem trzeba się zawsze upewniać, szczególnie jeśli nie chodzi o schroniska w centach miast a gdzieś na wsi.

Swoją podróż rozpocząłem na stacji kolejowej Marça-Falset, gdzie wysiadłem z pociągu z Barcelony. Prowincja Tarragona to nie tylko plaża (Salou) i rozrywka (Port Aventura) ale także malownicze pagórki, Via Verda, dolina rzeki Ebro...
Załącznik:
Falset.jpg
Okolice Capçanes

Załącznik:
Mora.jpg
Móra d'Ebre


A poniżej dwie fotki z terenów, przez które przechodzi Via Verde, czyli szlak pieszo-rowerowy, przebiegający po trakcie dawnej kolei.
Załącznik:
Xerta1.JPG
Załącznik:
Xerta2.JPG


Mont Caro
Refugi de Mont Caro to schronisko położone na wysokości ok 1100 m.n.p.m., 5 km od szczytu Caro (1447 m.n.p.m)- na bookingu (ale można bezpośrednio też) po 30,5€ HB ale bez ręcznika (2€) ni pościeli (2€). Dają żeton na 5-minutowy prysznic z gorącą wodą. Nie wiem czy można zaszaleć i kupić sobie jeszcze jeden prysznic... :lol:
Kolacja smaczna ale spodziewałem się większych porcji, szczególnie po całym dniu na rowerze. Śniadanie takie jak być powinno. Można zabrać swoje żarcie i sobie przygotować. Dostępu do kuchni raczej nie ma ale można wziąć swoje gaz i palnik.
A żeby dostać się na górę trzeba przejechać po tej drodze:
Załącznik:
Mont Caro.jpg
Z lewej strony, poniżej chmur ale nad skalami widać taką jasną kreskę - to początek tej drogi.

Drugiego dnia miałem zaplanowane dotrzeć do wioski Cinctorres, która leży obok bardziej znanej wioski Morella. Z Mont Caro podobno przebiega droga do Fredes ale ciężko się tam dostać czymś co nie ma napędu 4x4. 3 km asfaltu a potem prawie 30 km leśnej drogi o rożnym standardzie dlatego musiałem wlec się kontemplować otaczającą przyrodę przez bite 3 godziny. Z Fredes prawie do samej Morelli, i potem do Cinctorres, prowadzi trzeciorzędna droga. Asfalt jest ale czasem pozostawiający dużo do życzenia. Ruch prawie żaden.
Załącznik:
Morella.JPG
Morella

Być może na powyższym zdjęciu nie wygląda zachwycająco ale warto poświecić na nią parę godzin, tym bardziej, że podobno należy od najpiękniejszych miejsc Hiszpanii. Jest tam zamek (to duże i brzydkie), mury i kilka sklepów z miejscowymi serami, napojami %, wędlinami, miodami oraz wyrobami z wełny. Dla dzieci jest jakieś muzeum dinozaurów. Nic z tego nie zwiedziłem... Czas gonił... Jakkolwiek, zaręczam że tamtejsza cukiernia oferuje pyszne wypieki!

Nie spałem tam, bo było za drogo. Znalazłem schronisko zaraz obok...ale po paru dniach zadzwonili i powiedzieli, że nie da rady. Wtedy znalazłem coś taniego na bookingu...i ta sama historia. W końcu wylądowałem w

w Cinctorres. El Faixero ma dwie części: dla nadzianych i dla nadzianych na dzidę. Booking mówi, że minimum 70€ ale to chyba na pierwsza cześć. Ich strona też podaje ceny z kosmosu. Za pokój ze śniadaniem biorą 30€, HB za 40€. Jedzenie smaczne i ładnie podane. Pokoje takie na 4*, bym powiedział. Hotel znajduje się w przewodniku Michelina i warto do niego zajrzeć.
I mógłbym tak sypać komplementami gdyby nie małe niedociągnięcia: na kolacje dostałem normalną kawę zamiast bezkofeinowej (zasnąłem po 1.); pod pokojem miałem bar (goście rozeszli się po północy)...a na koniec właściciel właściwie nazwał mnie złodziejem. Zapłaciłem, zebrałem się i pojechałem. Parę minut później zatrzymał się przede mną samochód hotelu (mieli szczęście, że to był podjazd) i dwójka młodych pracowników hotelu oświadczyła, że chyba zapomniałem zapłacić. Szef im tak powiedział, ten sam któremu 15 min wcześniej płaciłem. Nie musiałem wracać, ale w takich momentach zbyt trzeźwo nie myślę. Wróciłem się do hotelu i tam przy wszystkich mu wytłumaczyłem, że coś ma nie tak z pamięcią. Ciężko mi było uwierzyć w jego rozkojarzenia, bo rachunek leżał na ladzie, taki spory kawal papieru... A dwa razy mnie pytał czy nie chcę rachunku!

Kolejne kilometry pustynnego krajobrazu, upstrzonego gdzieniegdzie wiatrakami...
Załącznik:
Przelecz Cabrillas.JPG


...które powoli przechodziły w bardziej zielone pejzaże
Załącznik:
Puertomingalvo.jpg


Nie wszystko da się wyrazić słowami, nie wszystko uchwycą zdjęcia...dlatego miedzy San Vicente de Piedrahita i Montanejos nie widziałem sensu się zatrzymywać. Długi, spokojny zjazd po równiuteńkim asfalcie, przebiegającym przez piękny las. Wiele było zjazdów ale ten był wyjątkowy. To trzeba przeżyć!

Trzeciego dnia spałem w Cirat, wieś położona o parę kilometrów od bardziej znanego Montanejos.
Schronisko Jaramacil - 15€ bez śniadania, płatne przelewem. Akurat nikogo nie było, miałem je całe dla siebie. Dobrze się spało, ale polecam w tamtym rejonie poszukać czegoś właśnie w Montanejos. Tam jest jakaś cywilizacja i ładna ścieżka wzdłuż rzeki, idealna na spacery!
Załącznik:
Montanejos.JPG
Montanejos

Czwartego dnia (pierwszy słoneczny dzień, z temperaturami >10ºC) pojechałem do Buñol. Nazwa tego miasteczka kojarzy mi się z hiszpańskimi smakołykami a powinna z czymś zupełnie innym. Tomatina - czyli, jak śpiewa Artysta: Cała Afryka zdycha syta rzyga Europa oraz Ameryka.

Rowerowy turysta w Hiszpanii może zostać spalony, zdmuchnięty, rozjechany i zrzucony w przepaść. W tym roku los był wyjątkowo łaskawy, bo wiatr wiał przeważnie w plecy, a słońce schowało się za chmurami.
Zimne i opustoszałe pagórki zostawiłem ze sobą, rozkoszując się jasną, długą, prostą i wiatrem w plecy, pędzać 20 m/s. Wtedy każda sekunda trwa jakoś dłużej... To o tym jest teoria względności?
Załącznik:
Pedralba.JPG


W Buñol spałem w Posada de Pilar. Na ich stronie znów bajzel. Niby 39€ HB ale jak zadzwonisz to mówią, że 33€ a jak zostaniesz parę dni to 29€. Obiekt ten to przerobiony jakiś stary budynek, z zewnątrz robi wrażenie ale w środku za dużo współczesnych wstawek. Pokój duży i wygodny, tak samo łazienka. Jedzenie dobre ale śniadanie skromne. Za ścianą przebiega linia kolejowa. Jak ktoś nie jest fanem to może narzekać.

Ostatniego, piątego dnia, miało być z górki, płasko, szybko... Piękne te serpentyny mają!
Załącznik:
Navarres.jpg


Moja rowerowa podróż zakończyła się w Xàtivie, mieście położonym na południowy-zachód od Walencji. Znajduje się tam dość spory zamek i parę muzeów. Warto zatrzymać się na dzień lub dwa.

Zanim dotarlem do Xàtivy, miałem okazje pogadać z księdzem, gdzieś w wiejskim barze. Powiedział mi, że Hiszpania to kraj kontrastów. Jemu, za pewne, chodziło o ludzi... Ja natomiast zwrócę uwagę na miejsca, które mijałem. Słońce i chmury, chłód i ciepło, pustynie i tętniące życiem miasteczka, w końcu góry i 150 km dalej pachnące pomarańczowymi sadami piaszczyste wybrzeże. Jechać do Hiszpanii żeby tylko poleżeć na plaży to strata czasu.
Załącznik:
ComVal.JPG


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Marzy Ci się wycieczka rowerowa po Hiszpanii? Zapytaj! Coś podpowiem ;)


Ostatnio edytowany przez namteH, 29 Kwi 2016 09:15, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
mashacra uważa post za pomocny.
 
 
#8 PostWysłany: 31 Mar 2016 20:28 

Dlaczego każde zdjęcie ma inną szerokość?
Góra
 PM off  
 
#9 PostWysłany: 31 Mar 2016 20:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Lis 2012
Posty: 5180
Ostrzeżenia: 1
Zbanowany
srebrny
@Higflyer bo rozmiar nie jest ważny?!
nie wiem! :lol:
pewnie dlatego, że ja je ładuje na forum bezpośrednio a nie przez jakieś inne strony.
_________________
Marzy Ci się wycieczka rowerowa po Hiszpanii? Zapytaj! Coś podpowiem ;)
Góra
 Relacje PM off
BrunoJ lubi ten post.
 
 
#10 PostWysłany: 31 Mar 2016 20:37 

@namteH popracuj nad estetyką to Cię zgłoszę do konkursu ;)
Góra
 PM off  
 
#11 PostWysłany: 31 Mar 2016 20:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Lis 2012
Posty: 5180
Ostrzeżenia: 1
Zbanowany
srebrny
@Higflyer
Jakiś Ty miły! :mrgreen:
Nie, nie trzeba. Sam tego nie zgłaszałem, bo bardziej ma być podsuniecie idei niż relacja.
_________________
Marzy Ci się wycieczka rowerowa po Hiszpanii? Zapytaj! Coś podpowiem ;)
Góra
 Relacje PM off  
 
#12 PostWysłany: 31 Mar 2016 22:32 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 Gru 2011
Posty: 1666
srebrny
@namteH a jakim rowerem robisz te wyprawy?
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#13 PostWysłany: 31 Mar 2016 22:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Lis 2012
Posty: 5180
Ostrzeżenia: 1
Zbanowany
srebrny
@Gregggor
Cube Nature z 2010 roku. Koła 28 cali, opony Schwalbe Maraton Mondial ale na leśne drogi lepsze są Maraton Cross. W zeszłym roku ich nie produkowali ale w tym roku ponoć już mają być. Te Mondial to jakąś kijową mieszkankę mieli, bo niby opona średnio zużyta ale wygląda jak by była po przejściach.

Bagażnik to Topeak Super Tourist. Niby shit ale się trzyma, choć ja za wiele nie wożę. W tym roku chyba miałem najcięższy bagaż, bo zimna i deszczu się spodziewałem. Nie ważyłem, ale tak na oko to max 4-5 kg. Sakwy z Lidla :)

Z luksusowych dodatków to sztyca podsiodłowa Suntour NCX z 2012 chyba.
Załącznik:
rower.JPG


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Marzy Ci się wycieczka rowerowa po Hiszpanii? Zapytaj! Coś podpowiem ;)
Góra
 Relacje PM off  
 
#14 PostWysłany: 24 Kwi 2016 13:56 

Gdyby rzeczywiście był deszcz to błotniki są potrzebne.
Góra
 PM off  
 
#15 PostWysłany: 24 Kwi 2016 14:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Lis 2012
Posty: 5180
Ostrzeżenia: 1
Zbanowany
srebrny
@Higflyer
Całodniowych deszczów w Hiszpanii jeszcze nie doświadczyłem. Raz jak jechałem w sierpniu to było oberwanie chmury ale to postało się może godzinę na stacji benzynowej i tyle. Przemokłem ale zanim dojechałem na miejsce to już wyschłem.
_________________
Marzy Ci się wycieczka rowerowa po Hiszpanii? Zapytaj! Coś podpowiem ;)
Góra
 Relacje PM off  
 
#16 PostWysłany: 24 Kwi 2016 14:30 

Rejestracja: 03 Wrz 2011
Posty: 237
Loty: 14
Kilometry: 20 013
Proszę o więcej :-)
Góra
 Relacje PM off  
 
#17 PostWysłany: 12 Mar 2018 17:43 

Rejestracja: 14 Maj 2016
Posty: 1304
Ostrzeżenia: 1
srebrny
Fajnie podróżujesz i foto także piekniutkie. Pozdro :P :P :P
Góra
 Relacje PM off
namteH lubi ten post.
 
 
 [ 12 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group