Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 23 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 21 Lis 2017 22:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 Kwi 2017
Posty: 342
Loty: 14
Kilometry: 32 130
niebieski
Co prawda o zachodzie USA zostało napisane już chyba wszystko więc raczej nic odkrywczego nie uda mi się "wyskrobać", ale czuje się zobowiązany opisać moją "przygodę", choćby za wiedzę którą tu od Was otrzymałem. Do tej relacji proszę nie podchodzić zbyt poważnie ponieważ globtroter ze mnie słaby, a wyjazd płynął Nam głównie w oparach alkoholu i skrętów, więc ludziom uprzedzonym raczej polecam poczytać coś innego.

Do LA lecieliśmy z Warszawy przez Frankfurt. Ja i kumpel. Start Lufthansa zaplanowała na 10.30. Jako że nie mieszkamy w stolicy, musieliśmy tam dojechać, więc wpadliśmy na pomysł, że będziemy tam dzień wcześniej i prześpimy się w Ibisie Budget.
Załącznik:
1 (7).jpg

Rano startujemy wg planu. Udało mi się zaklepać fajne miejsca w obu samolotach, bo do Frankfurtu mamy "dwójkę", a do LA lecimy na 3 fotelach, bo akurat koło nas nikt nie siedzi : )
Załącznik:
1 (1).jpg

Jestem lekko zawiedziony "kateringiem", bo jedzenie nie jest najwyższych lotów (heh) i o alkohol trzeba sie prosić (rozumiem, że to nie biznes). Na szczęście wypiliśmy sobie po małpce już na lotnisku, a że na miejscu muszę prowadzić samochód to w samolocie już sobie odpuszczam : )
Załącznik:
1 (4).jpg

Załącznik:
1 (5).jpg

Załącznik:
1 (3).jpg

Po wylądowaniu, rozmowa z oficerem imigracyjnym to czysta formalność, nawet jeśli nie zna się języka : ) Odbieramy bagaże i wychodzimy na miasto. Po 15 godzinach podróży mamy 16.30 tego samego dnia :) Jak na początek września jest tu naprawdę bardzo fajnie i ciepło. Darmowym autobusem jedziemy do wypożyczalni ALAMO, gdzie mamy zarezerwowany intermediate SUV przez rentalcars.pl Z ciekawostek mogę napisać, że cenę zbijałem prawie do ostatniego dnia przed wylotem. Głównie przez infolinię, gdzie przedstawiałem tańsze oferty z innych stron. Na miejscu załatwiamy formalności i po 5 minutach jestem na parkingu pełnym aut w mojej klasie. Wybieram największego Forda ponieważ planuje zakupić rowery i władować je do środka : )
Załącznik:
1 (2).jpg

Z wypożyczalni jedziemy od razu na Venice Beach. Tam nie mogąc oprzeć się pokusie kupujemy trochę trafki od miejscowego "lekarza", żeby zabić jet laga : ) Na pierwsze 3 noce zarezerwowałem motel Travelodge w Hollywood, który mogę bez problemu polecić. Mimo znanej nazwy nie jest to jakaś najlepsza dzielnica, ale jest ok. Po drodze zatrzymujemy się jeszcze na jakieś żarcie w przypadkowej Meksykańskiej knajpce czego już polecić nie mogę : )


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
 
#2 PostWysłany: 22 Lis 2017 10:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 Kwi 2017
Posty: 342
Loty: 14
Kilometry: 32 130
niebieski
Wstajemy wcześnie rano. Jemy śniadanie w motelu i już wiemy, że będziemy się raczej stołować w knajpach. W motelach można co najwyżej wypić kawę i wziąć pączka/drożdżówkę na drogę. Raczej nikt się tym nie naje. Jedziemy do walmart'u zrobić pierwsze zakupy i kupić rowery.
Załącznik:
2 (4).jpg

Później jeździmy sobie i zwiedzamy miasto. Jedziemy na Compton, odwiedzamy miejscówki znane z gry GTA.
Załącznik:
2 (5).jpg

Po południu jedziemy na Venice Beach gdzie spacerujemy po molo i jeździmy na rowerach.
(110 Hill St, Santa Monica, CA 90405, Stany Zjednoczone) Parking 1$ za godzinę.
Załącznik:
2 (2).jpg

Załącznik:
2 (7).jpg

Załącznik:
2 (6).jpg

Załącznik:
2 (8).jpg

Załącznik:
2 (1).jpg

Tak jak już pisali ludzie w innych relacjach, jazda samochodem po mieście jest powolna i mocno utrudniona z powodu dużego ruchu ulicznego, ale nie jest aż tak źle jak to sobie wyobrażałem. Ratuje nas trochę carpool lane. Jest to pas dla samochodów z przynajmniej jednym pasażerem, chociaż Amerykanie częściej jeżdżą sami i stoją w korkach :) W T-mobile (najlepsze pokrycie na zachodzie) kupuję kartę do telefonu i wybrałem pakiet 4GB za 60USD, chociaż teraz wybrałbym 2GB za 30USD. Wystarczy żeby ogarnąć mapy googla na 3 tygodnie i sprawdzać knajpy czy opinie o miejscach które chcę się odwiedzić. Poza tym w większości moteli jest darmowy net.
Wracając do motelu zajeżdżamy do Beverly Hill's.
(450 N Rexford Dr, Beverly Hills, CA 90210, Stany Zjednoczone) Darmowy piętrowy parking na pierwsze 2h, później 1$ za godzinę.
Załącznik:
2 (3).jpg

Załącznik:
2 (9).jpg

Robimy sobie zdjęcie z napisem i przejeżdżamy ulicą z palmami, a później idziemy spacerkiem zobaczyć Rodeo Drive. Przechodząc koło remizy straży pożarnej mamy pierwszy kontakt z życzliwością i uprzejmością Amerykanów. Jakiś strażak od razu wychodzi do Nas i zaczyna opowiadać anegdotki i ciekawostki o tym miejscu. Wprowadza Nas do środka, robi Nam zdjęcia z wozami i pozwala zwiedzać co chcemy. Później przejeżdżamy jeszcze przez Aleje Gwiazd, ale tam oglądamy wszystko z okien samochodu, bo jesteśmy tak zmęczeni, że nie chce Nam się już wychodzić.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
Mixsa uważa post za pomocny.
 
 
#3 PostWysłany: 22 Lis 2017 14:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 Kwi 2017
Posty: 342
Loty: 14
Kilometry: 32 130
niebieski
Kolejny dzień zaplanowaliśmy sobie na zwiedzanie studia filmowego i parku rozrywki Universal. Rano wychodzimy sobie na spacer do sklepu. Przechodzimy klika kilometrów po dzielnicy. Jest fajnie, bo zwiedzamy, ale tutaj się nie chodzi na piechotę. W niektórych miejscach nawet nie ma chodników :) Upał daję w kość.
Załącznik:
3 (7).jpg

Instaluje Uber'a i dzięki kodom zniżkowym możemy do US przejechać się za darmo. Dzięki temu oszczędzamy na parkingu, bo jego koszt to 18$ :shock: Chociaż na miejscu duże piwo kosztuje 12$ więc oszczędności szybko się rozchodzą : ) Bawimy się do około 17 i wracamy do motelu.
Załącznik:
3 (9).jpg

Załącznik:
3 (1).jpg

Załącznik:
3 (4).jpg

Załącznik:
3 (8).jpg

Załącznik:
3 (3).jpg

Załącznik:
3 (2).jpg

W motelu robimy sobie małą imprezkę, a wieczorem wpadamy na genialny pomysł przejechać się Uberem na Griffith Observatory. Znietrzeźwieni zachwycamy się nocnym widokiem na miasto, a później oglądamy obserwatorium od środka. Z powodu słabego zasięgu później mamy kłopot z powrotem wezwać Uber'a, ale jakoś w końcu Nam się to udaje i wracamy bezpiecznie do motelu.
Załącznik:
3 (5).jpg

Załącznik:
3 (6).jpg



Wreszcie wyjeżdżamy z LA. Rano jedziemy jeszcze sobie zrobić zdjęcie z napisem Hollywood. Potem jedziemy trasą widokową Mulholland Drive.
Załącznik:
4 (7).jpg

Załącznik:
4 (8).jpg

Mamy strasznego kaca przez wczorajszą imprezkę. W tym dniu chcemy się tylko przemieścić do następnego motelu. Na nic nie mamy siły. Jedziemy wzdłuż wybrzeża i podziwiamy widoki. Po drodze zatrzymujemy się tylko w Santa Barbara. Spacerujemy po molo zwiedzamy miasteczko i jemy obiad.
Załącznik:
4 (10).jpg

Załącznik:
4 (5).jpg

Załącznik:
4 (6).jpg

Załącznik:
4 (1).jpg

Załącznik:
4 (3).jpg

Załącznik:
4 (4).jpg

Nie zarezerwowałem sobie wcześniej tego motelu, bo nie wiedziałem gdzie dokładnie będziemy spali. Liczyłem nawet, że prześpimy się w aucie pod marketem, ale w końcu zaklepuje nocleg w połowie drogi do Monterey. Motele tutaj są mega drogie. My płacimy 100$ za Motel6 w Atascadero którego za tą cenę nie polecam, ale co zrobić skoro akurat mamy weekend.
Załącznik:
4 (9).jpg

Załącznik:
4(11).JPG

Załącznik:
4(12).JPG



Z Atascadero startujemy w kierunku Big Sur choćby kawałek przejechać się Kalifornijska jedynką . We wrześniu jeszcze były prowadzone roboty drogowe i nie można było zrobić całej trasy wzdłuż wybrzeża więc przejechaliśmy się kawałek od południa, a później zjechaliśmy w dół od północy (od strony Monterey). Rano i tak były straszne mgły i prawie nic nie było widać. Natomiast później wszystko się rozwiało i można było podziwiać widoki.
Załącznik:
5 (1).jpg

Załącznik:
5 (7).jpg

Załącznik:
5 (4).jpg

Załącznik:
5 (5).jpg

Załącznik:
5 (6).jpg

W hotelu meldujemy się dość wcześnie, bierzemy rowery i jedziemy pośmigać po miasteczku.
Załącznik:
5 (2).jpg

Załącznik:
5 (9).jpg

Śpimy w Americas Best Value Presidents Inn on Munras za 60$ i za tą cenę polecam.
Załącznik:
5 (3).jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#4 PostWysłany: 22 Lis 2017 16:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 Kwi 2017
Posty: 342
Loty: 14
Kilometry: 32 130
niebieski
Po śniadaniu ruszamy w stronę San Francisco.
Załącznik:
6 (1).jpg

Na początku wjeżdżamy sobie na Bernal Heights Park. Jest to górka z której widać ładną panoramę miasta.
Załącznik:
6 (15).jpg

Autem raczej nie będziemy się poruszać, więc parkujemy pojazd na 2 dni w pobliżu hotelu (25$/dzień). Podobno standard to wymóg standardowych ludzi, więc lokum jest jednym z najtańszych w mieście. Za to jesteśmy w samym centrum i wszędzie mamy blisko. Pokój jest malutki, ma tylko jedno łóżko, a łazienka jest w korytarzu na którym można by kręcić horrory : ) Jeśli ktoś nie jest mega wrażliwy to mogę polecić ten hotel. Jest w starym stylu i widać tu kawał historii. Natomiast rodzinkom z dziećmi ogólnie odradzałbym pobyt w centrum miasta : )
Załącznik:
6 (14).jpg

Załącznik:
6 (13).jpg

Załącznik:
6 (3).JPG

Załącznik:
6 (5).jpg

Cały dzień szwędamy się po mieście i zwiedzamy.
Załącznik:
6 (2).jpg

Załącznik:
6 (11).jpg

Załącznik:
6 (10).jpg

Wieczorem idziemy pod stadion zobaczyć czy są jakieś mecze w byle co. Dowiadujemy się, że aktualnie trwają rozgrywki Major League Baseball. Od konika pod stadionem kupujemy tańsze bilety niż w kasach, ale później okazuje się, że mamy miejsca w innych rzędach : ) Chociaż to i tak nie robi nam różnicy, bo w ogóle nie siadamy na krzesełkach.
Załącznik:
6 (9).jpg

Załącznik:
6 (8).jpg

Załącznik:
6 (7).jpg

Załącznik:
6 (6).jpg

W połowie meczu zaczyna padać deszcz więc zmywamy się do hotelu zahaczając (jak zwykle) o monopolowy.

Na drugi dzień w mieście Monk’a zaplanowaliśmy sobie wycieczkę do Alcatraz. Rano jemy pączki w hotelu i pijemy kawę, a później idziemy jeszcze zrobić pranie, bo mamy już sporo brudnych ciuchów.
Załącznik:
7 (8).jpg

Oglądamy „dzikie” życie miasta. Podobnie jak w LA, tak i tutaj przepych miesza się z biedą. Ulice w centrum pełne są narkomanów i psychicznie chorych ludzi. Śpią na ulicach, gadają do siebie, a naprzeciwko koleś rozsiada się w wentylowanych skórach Maybach’a.
Załącznik:
6 (4).jpg

Ogólnie to San Francisco jest dość małe jak na Amerykańskie metropolię. Z hotelu do pier33, skąd odpływają statki na Alcatraz, idziemy pieszo. Tak jak pisałem wcześniej, nie jestem jakimś fanem zwiedzania muzeów czy zabytków. Więzienia z własnej woli nigdy zwiedzać nie chciałem : ) Będąc tak blisko jednak ciężko byłoby odmówić. Wymieniamy wcześniej zakupione bilety w kasie i wbijamy na statek.
Załącznik:
7 (13).JPG

Załącznik:
7 (10).jpg

Załącznik:
7 (11).jpg

Oglądamy bloki więźniów i zwiedzamy wyspę.
Załącznik:
7 (1).jpg

Załącznik:
7 (14).jpg

Załącznik:
7(111).jpg

Załącznik:
7 (12).jpg

Załącznik:
7 (9).jpg

Po ok 3 godzinach wracamy do miasta i idziemy na pier39, a później na lombard street zrobić sobie zdjęcie.
Załącznik:
7 (2).jpg

Załącznik:
7 (3).jpg

Załącznik:
7 (4).jpg

Z powrotem słynnym cabel car wracamy na centrum.
Załącznik:
6 (12).jpg

Załącznik:
7 (5).jpg

Ruszamy do apteki zakupić trochę „lekarstw”, a później już rozweseleni spacerujemy zwiedzając np Painted Ladies i okolicę.
Załącznik:
7 (7).jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#5 PostWysłany: 23 Lis 2017 16:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 Kwi 2017
Posty: 342
Loty: 14
Kilometry: 32 130
niebieski
Na kolejny dzień znowu mamy zaplanowane multum atrakcji, ale również musimy przejechać kawał drogi, więc musimy się sprężać. SF naprawdę nas urzekło. Moglibyśmy tam spędzić dużo więcej czasu, a mimo, że wcale się nie gonimy, z żalem je opuszczamy. Na początek jedziemy jeszcze do parku Golden Gate, gdzie spacerujemy po ogrodach.
Załącznik:
8 (2).jpg

Załącznik:
8 (6).jpg

Załącznik:
8 (5).jpg

Załącznik:
8 (11).jpg

Nie mamy czasu wchodzić do muzeum chociaż podobno warto.
Załącznik:
8 (3).jpg

Załącznik:
8 (4).jpg

Później wyjeżdżamy z San Francisco przez słynny czerwony most. Z powodu ogromnej mgły prawie go nie widzimy :(
Załącznik:
8 (0).jpg

Jedziemy na punkt widokowy Battery Spencer, ale warunki nie pozwalają nacieszyć się widokiem. Trudno.
Wiedziałem, że Mariposa Grove w Yosemite jest zamknięte z powodu "remontu", więc aby zobaczyć Sekwoje udajemy się do Parku Narodowego Muir Woods. Pogoda nie jest najlepsza, ale im bardziej oddalamy się od SF tym bardziej się przejaśnia.
Załącznik:
8 (14).jpg

Jest to pierwszy (aczkolwiek chyba najmniejszy) Park Narodowy z którym stykamy się w Ameryce. Od razu zaskakuje nas to jak sprawnie tutaj wszystko działa. Wszędzie są wybetonowane ścieżki i drewniane podesty nad strumykami. Są strażnicy rodem z misia Yogi. W centrum informacyjnym każdy może dowiedzieć się szczegółowych informacji. Na wejściu dostajemy darmowe mapki i możemy ruszać na szlaki. My, jak to my. Idziemy byle gdzie przed siebie. Podziwiamy ogromne drzewa. Klimat jest niesamowity. Wilgotny, lekko zamglony las. Od czasu do czasu przebija się słońce. Słychać tylko szum drzew i odgłosy natury (i gdzieniegdzie turytów :))
Załącznik:
8 (9).jpg

Załącznik:
8 (8).jpg

Załącznik:
8 (7).jpg

Załącznik:
8 (12).jpg

Załącznik:
8 (13).jpg

Wyjeżdżając z parku chcieliśmy jeszcze wrócić na punkt widokowy Golden Gate, ale już po drodze widzieliśmy mgłę, więc nie nastawialiśmy się, że da się coś zobaczyć. W takim razie odbijamy w stronę Sacramento i kierujemy się do naszego kolejnego noclegu w South Lake Tahoe. Pogoda robi się coraz ładniejsza. Jedzie się całkiem przyjemnie. Podziwiamy Amerykańskie krajobrazy.
Załącznik:
8 (15).jpg

Załącznik:
8 (10).jpg

Szkoda, że do samego Tahoe wjeżdżamy już wieczorem, bo widok z góry na miasteczko jest niesamowity. Z braku czasu nie robię już zdjęć, bo nigdy byśmy nie dojechali :) W motelu meldujemy się już po zmroku. Czuć górski klimat chociaż jeszcze nic tak naprawdę nie widzimy. Pod drzwiami pokoju wita nas szop pracz :) Jutro idziemy na rowery. Będzie ciekawie.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
Mixsa uważa post za pomocny.
 
 
#6 PostWysłany: 23 Lis 2017 21:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 Kwi 2017
Posty: 342
Loty: 14
Kilometry: 32 130
niebieski
Ustalamy trasę na googlemaps i ruszamy zwiedzać miasteczko na rowerach.
Załącznik:
9 (1).jpg

Pierwsze mile pokonujemy z uśmiechem na ustach.
Załącznik:
9 (3).jpg

Załącznik:
9 (2).jpg

Najpierw jedziemy oczywiście zobaczyć jezioro. Jest ogromne, nie da się całego ogarnąć wzrokiem.
Załącznik:
9 (4).jpg

Załącznik:
9 (8).jpg

Załącznik:
9 (17).jpg

Załącznik:
9 (5).jpg

Poza tym w okolicy jest również kilka innych, mniejszych jeziorek.
Załącznik:
9 (9).jpg

Załącznik:
9 (15).jpg

South Lake Tahoe to kurort górski. Prosperuje głównie zimą i jest pewnie znanym ośrodkiem narciarskim. Oczywiście w lato również nie brakuje tu rozrywki i jest bardzo ciekawie. Po raz kolejny zaznajemy otwartości i życzliwości Amerykanów. Ciągle nas zagadują ciekawi naszego pochodzenia. Chcąc dokręcić poluzowaną kierownicę w rowerze, bez problemu znajdujemy chętną do pomocy osobę. Ich ufność jest zupełnie obca dla nas. Rowerów nigdzie nie przypinamy, a ludzie wyjeżdżając do pracy zostawiają otwarte bramy garażowe.
Załącznik:
9 (7).jpg

Załącznik:
9 (6).jpg

Nad jednym z mniejszych jeziorek, zaczepił nas mieszkaniec i opowiadał anegdotki i historię tego miejsca mimo, że ciężko mieliśmy się porozumieć (nie znamy płynnie angielskiego).
Załącznik:
9 (10).jpg

Po przejechaniu ok 20mil zauważam na mapce, że ~3 mile od nas jest punkt widokowy i wodospad. Trzeba tylko wjechać trochę pod górkę. I to był błąd. Gdybym mógł cofnąć czas to wrócilibyśmy tam autem : ) Kręte górskie serpentyny zniszczyły nas totalnie. Widoki naprawdę są niesamowite, ale jazda po tych górach rowerem to czysta mordęga.
Załącznik:
9 (18).jpg

Załącznik:
9 (12).jpg

Załącznik:
9 (13).jpg

Załącznik:
9 (11).jpg

Załącznik:
9 (14).jpg

Wracając zajeżdżamy jeszcze do knajpki i jemy od razu po dwa obiady : ) Przejechaliśmy około 70km, a jak dla nas to dość dużo. Wracając do motelu chcemy już tylko odpocząć i się zrelaksować.
Załącznik:
9 (16).jpg

Jutro dalej ruszamy w trasę. Tym razem do doliny Yosemite.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
 
#7 PostWysłany: 24 Lis 2017 15:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 Kwi 2017
Posty: 342
Loty: 14
Kilometry: 32 130
niebieski
Wstajemy na śniadanie, ale z motelu wyruszamy dopiero koło 11. Przekraczamy granicę stanu i wjeżdżamy do Nevady zatankować tańsze paliwo. Jeśli ktoś ma dużo czasu można odwiedzić Virginia City. My odpuszczamy. Zajeżdżamy do walmart'u zrobić większe zakupy, bo kolejne dni będziemy mieszkać w lesie : )
Załącznik:
9 (4).jpg

Załącznik:
9 (5).jpg

Na początku szybko nadrabiamy spóźnienie. Jemy hamburgery w knajpie przy trasie gdzie życie spokojnie płynie.
Załącznik:
9 (6).jpg

Dopiero później tempo naszej podróży mocno zwalnia. Droga wiedzie przez góry Sierra Nevada. Podziwiamy widoki i często zatrzymujemy się na zdjęcia.
Załącznik:
9 (3).jpg

Załącznik:
9 (8).jpg

Załącznik:
9 (1).jpg

Załącznik:
9 (7).jpg

Załącznik:
9 (9).jpg

Trasa ma pełno zakrętów i stromych podjazdów, a przy krawędzi często nie ma żadnych barierek. Już wiemy, że do celu dotrzemy dopiero nocą. Odległości w stanach naprawdę mnie zaskoczyły. Wiedziałem, że będziemy dużo jeździć, ale całe dnie w samochodzie już trochę mnie męczą. Zwłaszcza, że jestem jedynym kierowcą.
Załącznik:
9 (2).jpg

Około 20 meldujemy się w sercu wioski Yosemite. Dostajemy instrukcje jak zachowywać się na "kempingu" i idziemy do naszego "domku". Dopiero jutro zobaczymy jak tutaj naprawdę wygląda, bo po ciemku nie ma tutaj zbyt wiele do roboty, za to pięknie widać gwiazdy.



Wstajemy ze wschodem słońca, jak zwykle na mocnym kacu. Jako, że nie było wczoraj co robić, to w nocy trochę żeśmy popili :) Cała dolina jest przepiękna, ale wrzesień to nie najlepszy moment na odwiedzanie tego parku. Widoki są tak jakby zamglone, a wodospady prawie wyschnięte, ale i tak jesteśmy zachwyceni. Śpimy na kempingu Half Dome Village. W nocy było dość zimno, spaliśmy pod kocami :) Specjalnie wziąłem najtańszy namiot bez ogrzewania żeby zaoszczędzić trochę $.
Załącznik:
10 (2).jpg

Załącznik:
10 (11).jpg

Załącznik:
10 (14).JPG

Od razu czuć klimat kempingu.
Załącznik:
10 (1).jpg

Ludzie już ruszają na szlaki. Zapowiada się piękny dzień. Nie ma specjalnie kolejek pod prysznice czy do toalet. Ruszamy na kilku-kilometrowy szlak dla lamusów, bo nie mamy zamiarów ani siły naprawdę mierzyć się z tymi górami.
Załącznik:
10 (16).jpg

Załącznik:
10 (3).jpg


Widoki są iście Alpejskie, niby Europejczyków miały nie zaskakiwać, ale nam się podoba. W Alpach nigdy nie byliśmy :)
Załącznik:
10 (9).jpg

Załącznik:
10 (15).jpg

Załącznik:
10 (4).jpg

Załącznik:
10 (5).jpg

Załącznik:
10 (6).jpg

Załącznik:
10 (7).jpg

Załącznik:
10 (10).jpg

Telefony nie mają tutaj zasięgu. Co prawda można łapać neta na stołówce czy w takim jakby dużym holu/poczekalni z fotelami dla gości, ale to bardziej w stylu wyślij maila niż obejrzyj film.
Załącznik:
10 (12).jpg

Integrujemy się również ze zwierzętami.
Załącznik:
10 (17).jpg

Załącznik:
10 (18).jpg

Amerykanie na kempingi przyjeżdżają wielkimi kamperami ciągnąc na sztywnym holu swoje osobówki do wyjazdów na miasto. Nasz namiot oni rezerwują swoim psom : )
Załącznik:
10 (19).jpg

Załącznik:
10 (8).jpg

W wiosce jest fajny klimat. Jest tutaj wszystko czego potrzebujesz. Sklep z pamiątkami, akcesoriami trekingowymi, stołówka, pizzeria, kawiarnia itd. Jak również sporo rozrywek. Jest basen, organizowane są apele i przedstawienia w amfiteatrze itd. Jeśli masz kasę można przyjechać tutaj bez niczego.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
Mixsa uważa post za pomocny.
 
 
#8 PostWysłany: 24 Lis 2017 18:33 

Rejestracja: 18 Sty 2016
Posty: 173
niebieski
Te zamglenia we wrześniu to efekt pożarów jakie miały miejsce w Yosemite. http://goldrushcam.com/sierrasuntimes/i ... ional-park
Góra
 Relacje PM off
kontrol lubi ten post.
 
 
#9 PostWysłany: 25 Lis 2017 12:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 Kwi 2017
Posty: 342
Loty: 14
Kilometry: 32 130
niebieski
Łatwo jest szybko przywyknąć do wygód. Znowu budzimy się w namiocie pod kocami : ) Fajnie byłoby tu zostać trochę dłużej, ale mamy jeszcze wiele ciekawych miejsc do zobaczenia. Poza tym te noclegi były najdroższe podczas całej wyprawy. Szybko ogarniamy się rano, idziemy przespacerować się po wiosce, a później ruszamy dalej w trasę. Na dzisiaj nie mamy specjalnych planów. Chcemy się przemieścić do miasteczka Big Pine, skąd następnego dnia ruszymy na "podbój" Doliny Śmierci. Wyjeżdżając z parku jedziemy przez kilka charakterystycznych punktów :
Załącznik:
11 (12).jpg

Załącznik:
11 (1).jpg

Po drodze zatrzymujemy się na posiłek przy jeziorku Tanaya.
Załącznik:
11 (2).jpg

Sam wyjazd jak zwykle zabiera nam sporo czasu. Już przyzwyczailiśmy się do tego. Jedziemy przez przełęcz Tioga podziwiając widoki.
Załącznik:
11 (3).jpg

Załącznik:
11 (4).jpg

Załącznik:
11 (5).jpg

Załącznik:
11 (11).jpg

Docieramy nad jezioro Mono. Pamiętam, że czytałem relację użytkowniczki @katraviatta, gdzie fajnie pokazała od której strony można podjechać do jeziora z bliska. My jak zwykle zwiedzamy jak typowe Janusze. Wbijamy się do Visitor Center, robimy parę zdjęć z daleka i jedziemy dalej.
Załącznik:
11 (6).jpg

Później w sumie przejeżdżaliśmy bliżej jeziora, bo ruszyliśmy w stronę miasteczka Bodie.
Załącznik:
11 (7).jpg

Załącznik:
11 (9).jpg

Na mnie nie zrobiło jakiegoś ogromnego wrażenia, ale i tak nie mieliśmy lepszych planów na ten dzień, więc... czasami warto poznać trochę historii.
Załącznik:
11 (8).jpg

Wracając z powrotem na południe, do motelu dojeżdżamy wieczorem i szykujemy się na wczesną pobudkę kolejnego dnia.
Załącznik:
11 (10).jpg


Wstajemy o 6 rano, głupkowato myśląc, że unikniemy upału :)
Załącznik:
12 (7).jpg

W przydrożnym zajeździe jemy śniadanie i ruszamy zobaczyć Dolinę Śmierci.
Załącznik:
12 (8).jpg

Krajobraz zmienia się z gór w bezkresną wietrzną przestrzeń. O zielonych lasach można już zapomnieć. Widoki może ograniczyć nam jedynie przejrzystość powietrza.
Załącznik:
12 (13).jpg

Załącznik:
12 (15).jpg

Ogólnie dziękuje wszystkim z tego forum za pełno cennych rad które wyczytałem w relacjach. Pomogły mi one obrać mniej więcej trasę. Pamiętam Twoją relację @Ruben$, jak widziałem Cię smutnego w Death Valley i wiedziałem, że muszę tam być : ) Dzięki... ale wracając do tematu. Już około 11 termometr pokazuje 40^C. Jest gorąco. Mocny wiatr zrywa nam kapelusze z głów. Robimy zdjęcia, jeździmy, zwiedzamy.
Załącznik:
12 (10).jpg

Załącznik:
12 (11).jpg

Zatrzymujemy się w jedynym sklepiku przy drodze żeby kupić zimne napoje.
Załącznik:
12 (9).jpg

Odwiedzamy najbardziej charakterystyczne miejsca przy trasie, takie jak Artiste Palette, Badwater, Devil's Golf Course itd
Załącznik:
12 (12).jpg

Załącznik:
12 (14).jpg

Załącznik:
12 (6).jpg

Od razu po przekroczeniu granicy stanu, na pierwszej stacji benzynowej, widzimy ludzi grających na automatach : ) Po południu dojeżdżamy do Vegas.
Załącznik:
12 (17).jpg

Meldujemy się w hotelu zamku, a później ruszamy na miasto. Na 25 największych hoteli świata, 19 jest tutaj. Nasz pokój ma numer 23213 co już robi wrażenie.
Załącznik:
12 (1).jpg

widok z okna
Załącznik:
12 (16).jpg

Wiem, że pewnie już Was tym nudzę, ale co będę kłamał... idziemy na melanż. Zabawa w Vegas nie zna granic. Wszędzie wpuszczają wszystkich, niezależnie od stanu upojenia. To miasto lubi pijaków. W kiblach przy pisuarach są podstawki na dwa piwa : )
Załącznik:
12 (3).jpg

Załącznik:
12 (4).jpg

Załącznik:
12 (2).jpg

Gramy na automatach. Na początku nawet wygrywamy, ale ogólny bilans jest oczywiście na + dla kasyna : ) Skąpo ubrane kelnerki przynoszą nam kolejne darmowe browary i drinki, a my w podzięce zostawiamy im napiwki.
Załącznik:
12 (5).jpg

Załącznik:
12 (18).jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
Mixsa uważa post za pomocny.
 
 
#10 PostWysłany: 25 Lis 2017 14:12 

Rejestracja: 18 Sty 2016
Posty: 173
niebieski
Fajna relacja :) Fajnie tak powspominać... Dużo zdjęć mamy dokładnie w tych samych miejscach :)

PS W Death Valley był udawany smutek, ale na samo wspomnienie tego piekarnika robi mi się ciepło :D
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#11 PostWysłany: 26 Lis 2017 11:32 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 Kwi 2017
Posty: 342
Loty: 14
Kilometry: 32 130
niebieski
Rano idę na basen trochę odpocząć.
Załącznik:
13 (5).jpg

Załącznik:
13 (6).jpg

W dzień Vegas nie robi już takiego wrażenia jak w nocy. Wszyscy głównie spacerują przez strip i grają w kasynach.
Załącznik:
13 (2).jpg

Załącznik:
13 (1).jpg

Między niektórymi hotelami jeżdżą pociągi. Jest również kolejka górska i diabelski młyn.
Załącznik:
13 (7).jpg

Wszystko jest fajnie połączone. Nad drogą są przejścia więc nie trzeba co chwilę czekać na światłach. Można zwiedzać miasto, a jak zrobi się za gorąco, schłodzić się przechodząc przez hotel i wyjść dalej w innym punkcie.
Załącznik:
13 (9).jpg

Na ulicy panie majtkach chcą robić sobie z Tobą zdjęcia, a koleś wchodzący z fajką i browarem do prestiżowego hotelu to tutaj codzienność.
Załącznik:
13 (10).jpg

Przed hotelami parkingowi odbierają fury gości, a w środku krupierzy oglądają radość i tragedię klientów. Zwyczajny poniedziałek.
Załącznik:
13 (8).jpg

Musimy stąd uciekać, ale mamy jeszcze trochę czasu. Ogólnie w mieście jest co robić. Występy Davida Coperfielda czy koncerty Celine Dion to tutaj codzienność. Hotele prześcigają się w przeróżnych „wydarzeniach”, aby przyciągać nowych klientów. Dzięki temu dzieje się tutaj sporo ciekawych rzeczy, nawet w środku tygodnia.
Załącznik:
13 (11).jpg

Załącznik:
13 (12).jpg

Noclegi można „dorwać” w dobrych cenach więc mamy zamiar jeszcze tu wrócić po kilkudniowej objazdówce Utah i Arizony.
Załącznik:
13 (13).jpg

Dziś po raz kolejny przekraczamy granicę stanu. Wyjeżdżamy z Nevady i wjeżdżamy do małego miasteczka w Utah.
Załącznik:
13 (3).jpg

Jutro odwiedzimy park narodowy Zion z którego w końcu ruszamy na szlaki.
Załącznik:
13 (4).jpg


Jemy szybkie śniadanie w motelu i ruszamy z samego rana. Musimy jeszcze zmienić czas o godzinę do przodu.
Załącznik:
14 (2).jpg

Czytałem wcześniej, że parking jest tam bardzo mały, a nie chciałem parkować w Springdale. Przez bramkę przejeżdżamy około 10 i jest jeszcze pełno miejsc więc po sezonie chyba nie trzeba się aż tak gonić. Na ten park przeznaczyliśmy cały dzień, więc zgodnie z poradami z forum najpierw obieramy trasę na Angels Landing. Faktycznie pod górkę idziemy w cieniu i to jest dobry wybór na początek, bo po południu nieźle tu już wygrzewa.
Załącznik:
14 (3).jpg

Załącznik:
14 (4).jpg

Załącznik:
14 (5).jpg

Załącznik:
14 (20).jpg

Klimat jest niesamowity, a widoki przepiękne. Dużo wcześniej czytałem o ostatnim podejściu, że jest niebezpieczne itp. Jednak w głębi duszy się śmiałem... ja nie podejdę? Na miejscu jednak naprawdę się zaskoczyłem. To nie jest zabawa. Kumpel rezygnuje. Mówi, że zaczeka na mnie tutaj. Ja zostawiam mu plecak i idę mocno przerażony mówiąc, że za ~30min wrócę.
Załącznik:
14 (6).jpg

Załącznik:
14 (7).jpg

W połowie drogi naprwdę chciałem zawrócić bojąc się o własne życie. Odwagi dodaje mi widok wyprzedzającej mnie pary emerytów w koszulkach z Nebraski. Amerykanie chyba mają inne pojęcie ryzyka : )
Załącznik:
14 (9).jpg

Wracam po około 2 godzinach i opowiadam mu o widokach o których nie da się opowiedzieć.
Załącznik:
14 (8).jpg

Schodzimy na dół, odpoczywamy, jemy drugie śniadanko i ruszamy autobusem na koniec trasy na szlak wodny w kanionie.
Załącznik:
14 (10).jpg

Załącznik:
14 (11).jpg

Załącznik:
14 (12).jpg

Na początku idzie się po ścieżce wzdłuż rzeki, a dopiero później wchodzi się do wody. Jak już ktoś pisał gdzieś w relacji, bez kijka ani rusz. Po prawej stronie ludzie zostawiają znalezione patyki. Bierzemy po jednym i idziemy. Im dalej w wodę tym węziej i mniej ludzi.
Załącznik:
14 (13).jpg

Załącznik:
14 (14).jpg

Wraca się później tą samą trasą.
Załącznik:
14 (15).jpg

Po drugiej stronie widzieliśmy zwierzynę. Naprawdę fajnie gościć w ich „domu”.
Załącznik:
14 (16).jpg

Jesteśmy zmęczeni, ale bogatsi o nowe doświadczenia. Wyjeżdżamy z parku w kierunku wschodnim.
Załącznik:
14 (17).jpg

Kierujemy się na północ, w stronę miastczeka Hatch, skąd jutro ruszymy do kolejnego parku narodowego.
Załącznik:
14 (1).jpg

Ogólnie to fajnie w tym Utah. Pełno tu pozytywnie nastawionych „wieśniaków”.
Załącznik:
14 (19).jpg

Widoki iście Amerykańskie, tylko sklepów mało. Za to ceny w końcu normalne, nie to co w Kalifornii. Odległości duże, a podaje się je w godzinach drogi. Jeśli zapytasz kogoś gdzie jechać to odpowie np. dwie godziny na północ : )
Załącznik:
14 (18).jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
Mixsa uważa post za pomocny.
 
 
#12 PostWysłany: 13 Gru 2017 15:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 Lut 2011
Posty: 541
Loty: 80
Kilometry: 171 925
srebrny
Dajesz dalej ;)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#13 PostWysłany: 13 Gru 2017 16:31 

Rejestracja: 07 Wrz 2014
Posty: 54
Bardzo fajna relacja, troche inne miejsca niż zazwyczaj widywałem w relacjach :D

Wincyj!
Góra
 Relacje PM off  
 
#14 PostWysłany: 18 Gru 2017 22:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 Kwi 2017
Posty: 342
Loty: 14
Kilometry: 32 130
niebieski
@mikuś @dawergo Skoro jest jakiś popyt... : )

Jedziemy do miasteczka zrobić zakupy na drogę.
Załącznik:
20170921_220735.jpg

Przy okazji znowu zajeżdżamy do pralni i jemy w jakiejś knajpce. Życie tu spokojnie płynie. Fajnie czasem odwiedzić takie miejsca.
Załącznik:
20170921_213504.jpg

Po południu wjeżdżamy do Parku Bryce.
Załącznik:
20170921_215612.jpg

Załącznik:
20170921_224418.jpg

Robimy jakieś dwa spokojne szlaki.
Załącznik:
20170921_224947.jpg

Załącznik:
20170921_230137.jpg

Załącznik:
20170921_230739.jpg

Załącznik:
20170921_230925.jpg

Czas szybko mija. Musimy wcześniej się zebrać, bo chcemy dojechać aż do miejscowości Green River, a to kawałek drogi.
Załącznik:
20170921_231805.jpg

Załącznik:
IMG_20170921_145205.jpg

Załącznik:
20170921_222533.jpg


Podobno o wiele ciekawiej i bardziej widokowo jest pojechać trasą 12, a później drogą 24 niż o wiele szybszą autostradą. My tak pojechaliśmy i widoki po drodze naprawdę robią wrażenie. Jednak na kolejny nocleg dojeżdżamy już po zmroku więc znowu nie mamy czasu skorzystać z basenu hotelowego, a zawsze na to mocno liczę :)
Załącznik:
20170922_012535.jpg

Załącznik:
20170922_013923.jpg


Kolejny poranny posiłek w trasie. Tym razem burito u Meksykańców na opuszczonej stacji benzynowej.
Załącznik:
20170922_183725.jpg


Jedziemy do Parku Łuków.
Załącznik:
20170922_014425.jpg


Tutaj dużo zwiedzaliśmy z auta.
Załącznik:
20170922_195550.jpg

Załącznik:
20170922_195917.jpg

Odległości między różnymi atrakcjami w parkach narodowych są ogromne, a z tego co pamiętam nie było tu akurat autobusów. Przynajmniej my z nich nie korzystaliśmy. Głównie jeździliśmy autem po różnych punktach widokowych i robiliśmy lekkie szlaki trekkingowe.

Załącznik:
20170922_204130.jpg

Załącznik:
20170922_205659.jpg

Załącznik:
20170922_210924.jpg

Załącznik:
20170922_205813.jpg

Załącznik:
20170922_221512.jpg


Później kierujemy się z powrotem na południe stanu. Chcemy zobaczyć dolinę monumentów. Miejsce w którym grasował struś pędziwiatr i bohaterowie westernów. Po drodze zatrzymujemy się oczywiście w punkcie gdzie Forest zakończył swój bieg. Fajne ciepłe klimatyczne widoki. Tak wyobrażałem sobie stany.
Załącznik:
20170923_013138.jpg


Jak już pewnie wiecie z innych relacji. Wjazd do Monument Valley jest płatny, ale moim zdaniem warto. Widoki z Vistor Center są o wiele lepsze niż z drogi.
Załącznik:
20170923_020232.jpg

Można też przejechać się po dolinie samochodem czy posiedzieć w restauracji z ciekawym widokiem.
Załącznik:
20170923_024617.jpg

Załącznik:
20170923_024640.jpg

Załącznik:
20170923_023918.jpg

Na tą noc zarezerwowaliśmy nocleg u Indian w wiosce namiotowej. Mają bardzo fajne miejsce blisko doliny. Jak ktoś chce spać w Tipi to polecam Tipi nr 1 i 2. Mają najlepsze widoki ze wszystkich namiotów. Za 90$ miałem miejsce na grilla, zadaszony stół i Tipi z dwoma łóżkami i prądem. Toaleta jest osobno i wspólna dla kilku namiotów, ale warunki i indiański klimat są niesamowite.
Załącznik:
20170923_031149.jpg

Załącznik:
GOPR9334.JPG

Wieczór spędziliśmy podziwiając zachód słońca, słuchając muzyki indian i rozmawiając przy stole.
Załącznik:
20170923_032148.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.


Ostatnio edytowany przez kontrol, 19 Gru 2017 12:26, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
Mixsa uważa post za pomocny.
 
 
#15 PostWysłany: 19 Gru 2017 11:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 Kwi 2017
Posty: 342
Loty: 14
Kilometry: 32 130
niebieski
Budzimy się dość późno. W nocy było fajnie chłodno, ale w dzień znowu przygrzewa słońce. Jakoś tak inaczej tutaj się odczuwa temperaturę i nawet przy kilku stopniach Celsjusza można spokojnie chodzić w krótkich spodenkach i japonkach.
Załącznik:
19 (4).jpg

Żegnamy się z gospodarzami i jedziemy dalej. Dzisiaj w planie mamy zobaczyć Lower Antelope Canyon i Horseshoe Bend. Po raz kolejny przekraczamy granicę stanów. Wjeżdżamy do Arizony i mimo kolejnej zmiany czasu, tym razem na naszą korzyść... i tak spóźniamy się na wycieczkę do kanionu Antylopy. Wiem, że pewnie dla większości z Was to profanacja, ale my odpuszczamy, bo na kolejną wycieczkę musielibyśmy czekać ok dwie godziny. Moglibyśmy co prawda przyjechać tam później, ale podobno kaniony te (bo są dwa) największe wrażenie robią do południa. Poza tym idea takiego podróżowania i zwiedzania "wszystkiego" trochę Nas przerosła. Pamiętam, że przed wyjazdem pytałem ludzi o plany? Ile czasu poświęcić w poszczególnych miejscach itp. Jednak prawda jest taka, że to wszystko zależy od Twojego stylu zwiedzania. Ja specjalnie miałem słabo napięty plan, a i tak chętnie bym wydłużył pobyt o kilka dodatkowych dni. Odpoczywał sobie dłużej w niektórych miejscach, nic kompletnie nie zwiedzając. I teraz to wiem. Są przecież osoby które bez problemu robią dwa parki narodowe w jeden dzień, dojeżdżają w nocy do motelu, a rano o 6 zbierają się i jadą dalej zwiedzać. Spotykaliśmy przeróżnych ciekawych ludzi na swojej drodze podczas tej wycieczki. I to jest świetne, że każdy ma swoje tempo podróży.
Załącznik:
19 (5).jpg

My postanowiliśmy w ten dzień zwolnić. Pojechaliśmy obejrzeć Horseshoe Bend. Szlak jest krótki i nie pozwala się zmęczyć. Jest jednak gorąco i wieje, ale to już standard na tych terenach.
Załącznik:
19 (6).jpg

Załącznik:
19 (1).JPG

Później zwiedzaliśmy miasteczko Page.
Nocleg mieliśmy na samej górce z widokiem na jezioro.
Załącznik:
19 (3).jpg

Pamiętam, że motele w okolicy były bardzo drogie, bo wypadło Nam tu spędzić czas akurat w sobotę, ale dzięki kodom zniżkowym w MMT udało mi się obniżyć znacząco cenę jednego z nich. Przynajmniej w końcu mogłem wykąpać się w basenie.
Załącznik:
19 (7).jpg

Załącznik:
19 (2).JPG


Plan na kolejny dzień obejmuje zwiedzanie Wielkiego Kanionu na rowerach. Wstajemy wcześnie i w końcu jemy porządne kontynentalne śniadanie na stołówce z której rozpościera się widok na jezioro.
Załącznik:
19 (8).jpg

Znowu kierujemy się na południe. Mamy kilka godzin drogi. Chcemy w końcu zobaczyć to kultowe miejsce na mapie USA.
Załącznik:
20 (1).jpg

Załącznik:
20 (7).jpg

Załącznik:
20 (8).jpg

Załącznik:
20 (10).jpg

Dla geologów Wielki Kanion musi być prawdziwą orgią zmysłów. Na nas nie robi już takiego wrażenia po tym co zobaczyliśmy wcześniej. Co nie znaczy, że go nie podziwiamy. Po prostu widoki są już mniej więcej znane. Jak zapewne wiecie do kanionu można zejść różnymi szlakami. My odpuszczamy ze względu na odległość. Jego ogrom obrazuje to, że na trekking w dół i wyjście z powrotem powinno się przeznaczyć 2 dni.
Załącznik:
20 (3).jpg

Z tej wysokości oglądamy malutką dziś (tak się wydaje) rzekę Kolorado, która wraz z ruchem płyt tektonicznych wyrzeźbiła kanion. Jeździmy rowerami między punktami widokowymi wzdłuż krawędzi. Azjaci robią sobie zdjęcia już na parkingu : ) My idziemy „ścieżką czasu” gdzie opisane są skały z przekroju kanionu.
Załącznik:
20 (9).jpg

Załącznik:
20 (2).jpg

Później podążamy w stronę słynnej trasy 66 przy której mamy kolejny nocleg. Odwiedzamy np miasteczko Williams, a na nocleg zatrzymujemy się w spokojniejszym miasteczku Seligman.
Załącznik:
20 (11).jpg

Załącznik:
20 (4).jpg

Załącznik:
20 (5).jpg

Załącznik:
20 (6).jpg


Właśnie najbardziej podobają mi się takie miasteczka w USA gdzie nie ma wszędzie wspaniałego zasięgu komórkowego. Jest ten luz i spokój oraz można zobaczyć kawałek historii.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
Mixsa uważa post za pomocny.
 
 
#16 PostWysłany: 25 Sty 2018 13:14 

Rejestracja: 05 Lut 2014
Posty: 111
Loty: 35
Kilometry: 71 245
niebieski
o, wspomniałeś o mnie, dzięki :) cieszę się, że moja relacja się do czegoś przydała, tak jak Twoja przyda się kolejnym. Będzie zakończenie?
W czerwcu mam nadzieję zobaczyć północne Stany, oby się udało!
_________________
moje relacje:

Malta
Stany - Zachodnie Wybrzeże
Słowenia

zapytaj mnie o: Słowenię, Kambodżę, Paryż, Budapeszt, Porto, Pragę, Berlin, Tallinn, Warszawę, Stany, Maltę
Góra
 Relacje PM off
kontrol lubi ten post.
 
 
#17 PostWysłany: 25 Sty 2018 15:02 

Rejestracja: 14 Maj 2016
Posty: 1091
srebrny
Świetnie się czytało. Foto niesamowite. :P
Góra
 Relacje PM off
kontrol lubi ten post.
 
 
#18 PostWysłany: 13 Lut 2018 13:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 Kwi 2017
Posty: 342
Loty: 14
Kilometry: 32 130
niebieski
Ostatnie dni były dość leniwe, więc nie za bardzo mam Was czym zaskoczyć. : )



Znowu jedziemy do Vegas. Na tyle ile się da trasą 66, później odbijamy.
Załącznik:
1 (1).jpg

Załącznik:
1 (2).jpg


Wybudowana wzdłuż trasy autostrada zabiła prawie cały ruch. Mijamy wiele opuszczonych, ale jednocześnie ciekawych miasteczek. Obok drogi biegnie linia kolejowa gdzie jeżdżą piętrowe, kilkukilometrowe pociągi z kontenerami.
Załącznik:
1 (3).jpg

Załącznik:
1 (6).jpg

W sklepiku przy drodze zauważam ścianę z wizytówkami. Nie mam swojej, więc zostawiam tam wizytówki moich znajomych, które miałem akurat przy sobie : )
Załącznik:
1 (5).jpg

Załącznik:
1 (4).jpg


Dalej zatrzymujemy się tylko przy zaporze Hoovera. Podobno dzięki budowie tej tamy (wówczas największej na świecie) zaistniało Las Vegas. Choć chyba jego prawdziwy rozwój przyniosła dopiero legalizacja hazardu w Nevadzie.
Załącznik:
1 (8).jpg

Załącznik:
1 (7).jpg


Tym razem nasz hotel jest położony w innej części miasta, na samym końcu głównej ulicy. Mamy ogromną wieżę widokową gdzie można skakać na bungee lub jeździć na rollercoasterach. Większość dnia mija nam w kasynach na przegrywaniu pieniędzy :)
Załącznik:
1 (10).jpg

Załącznik:
1 (9).jpg


W nocy wjeżdżam jeszcze do góry zobaczyć widok, ale w końcu światło gasi "gouda", roznoszona przez piękne kelnerki :)
Załącznik:
1 (11).jpg


Po cołonocnych wojażach ciężko się dobudzić. W szczególności w tym mieście.
Załącznik:
1 (12).jpg


Na dole nic się nie zmieniło. Jak grali, tak grają.
Załącznik:
1 (14).jpg


Ja za chwilę będę musiał prowadzić pojazd mechaniczny. Zapowiada się super : ) Jak zwykle dla relaksu rano idę na basen. Musiałem go trochę poszukać, bo znajdował się na 9 piętrze :)
Załącznik:
1 (13).jpg


Później idziemy na stare miasto. O ile można tak nazwać Fremont Street w Vegas. Kiedyś to tutaj podobno było centrum.
Załącznik:
1 (15).jpg

Załącznik:
1 (17).jpg


Teraz życie płynie głównie na strip’ie, ale wszędzie jest ciekawie i czuć magię pieniędzy. Ludzi bez nich jest pełno, a z nimi jeszcze więcej.
Załącznik:
1 (18).jpg

Załącznik:
1 (19).jpg


Zawsze podobały mi się te uliczki między budynkami, tzw wyjście od zaplecza znane z wielu filmów :)
Załącznik:
1 (16).jpg


Nie chcąc bawić się w Kuźniara, na pierwszym skrzyżowaniu oddajemy rowery jakiemuś bezdomnemu kolesiowi. Jego szczere god bless you, łamię na chwile mój materializm : )
Załącznik:
1 (20).jpg


Rezerwujemy kolejny motel, gdzieś w połowie drogi stąd do lotniska. Dzisiaj to on jest naszym głównym, ale dalekim celem. Tankujemy na ostatniej stacji w Nevadzie, bo wraz z przekroczeniem „umownej” granicy z Kalifornią, ceny pną się w górę. Na miejsce docieramy w miarę wcześnie, więc do końca dnia odpoczywamy leżąc przy basenie.
Załącznik:
1 (21).jpg


Ostatni dzień to około 140mil drogi do LA. Docieramy w miarę wcześnie, więc bez celu "snujemy" się po mieście. Podoba mi się klimat tych przedmieść które kojarzę z filmów z lat 90. Mam do tego jakiś sentyment :)
Załącznik:
1 (23).jpg

Załącznik:
1 (24).jpg


W drodze na lotnisko robimy jeszcze zakupy i wydajemy resztę kasy. W Walmarcie już panuje Haloween'owy klimat : )
Załącznik:
1 (22).jpg


Zwrot auta to kwestia zatankowania paliwa do pełna i rzucenia kluczyków parkingowemu.
Powrót zabiera Nam jeden dzień, z powodu zmiany czasu. Wylatujemy ok 19 w środę, a lądujemy w Warszawie o 18 w czwartek, po ~ 12h w powietrzu.
Załącznik:
1 (25).jpg

Podczas przesiadki we Frankfurcie, grymas na ludzkich twarzach wskazuje nam drogę. Uśmiecham się i w głębi duszy cieszę z powrotu do Ojczyzny.


Podsumowując

W 22 dni zrobiliśmy 5250km. Auto paliło średnio ok 13 litrów na 100km. Byliśmy w 4 stanach. Californii, Nevadzie, Arizonie i Utah. Spędziliśmy ok 79 godzin w samochodzie. W czasie wyprawy nie mieliśmy żadnych niemiłych sytuacji, chociaż niektórych dzielnic nie polecałbym rodzinką z dziećmi. Wszystkie zdjęcia zrobione zostały telefonem.

Tutaj zarys naszej trasy
https://www.google.com/maps/d/viewer?mi ... .95506&z=6


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#19 PostWysłany: 11 Mar 2018 23:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 Kwi 2012
Posty: 1073
Loty: 42
Kilometry: 90 840
złoty
Dobra relacja i świetne zdjęcia, tylko szkoda, że takie małe. Niektóre z nich(na przykład te z parków) mogłeś zamieścić w większej rozdzielczości. 8-)
_________________
Przez Bliski Wschód i Kaukaz - Relacja z wyprawy do Turcji, Iranu, Armenii i Gruzji
Góra
 Relacje PM off  
 
#20 PostWysłany: 14 Mar 2018 10:51 

Rejestracja: 23 Lut 2012
Posty: 40
Fajna wycieczka i realcja.
Od początku interesowało mnie co zrobicie na końcu z rowerami. Można powiedzieć że uf, że nie na buraka ;)
Pytanie praktyczne, jak te rowery mieściły się w samochodzie? Zajmowały cały tył, rozkładaliście tylne siedzenia?
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 23 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 5 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group