Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 1 post ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 09 Cze 2021 15:16 

Rejestracja: 09 Cze 2021
Posty: 11
-- 09 Cze 2021 14:46 --

Nadchodzi lato, covid wydaje sie że powoli odpuszcza, więc na rozgrzewkę przed wyjazdami wrzucam relację z wyprawy do Włoch w zeszłym roku tuż przed pandemią.
Naszemu autku niedługo stuknie wiek pełnoletni, więc w ramach pokazania dzieciom świata jako rodzina 2+3 zdecydowaliśmy się na wyprawę samochodową do Włoch. Taka wyprawa wymaga pewnych przygotowań, niektórych nawet długodystansowych, ale postanowiłem wziąc to na klatę i zostać rodzinnym organizatorem i przewodnikiem. Przy planowaniu spędziłem długie godziny, nie będę zanudzał, jeśli jest ktoś zainteresowany to chętnie podam szczegóły mojego podejścia do tematu. W każdym razie aby było taniej na termin wybraliśmy pierwszy tydzień ferii zimowych no i kosztowo samolot odpada. Założenie było takie aby zwiedzić jak najwięcej, ale też nie zamęczyć się, nie spędzać urlopu w kolejkach do atrakcji i jednocześnie nie pójść z torbami. Poza tym auto leciwe więc w razie nieprzewidzianych sytuacji typu awaria samochodu dzieci mają jeszcze drugi tydzień ferii, a my rodzice - 4 dni urlopu na żądanie.

A więc w drogę, nocleg zaplanowałem nie w samej Wenecji tylko w pobliżu aby było taniej, a do Wenecji dojeżdżać pociągiem. Trasę ok 1230 km pokonaliśmy "na raz" jadąc od 4:00 do 18:15 spokojnie i bez szaleństw. Tylko w Czechach na odcinku bez autostrady na grobli na jeziorze jadąc ślimaczo w korku auto przede mną przywaliło w tył innego, bo się kierowca zagapił , uff dobrze że to nie my byliśmy przed nim. Dalej do kwatery dojeżdżamy już bez przygód. Przed wyjazdem zebrałem trochę informacji na temat zimy i ogrzewania kwater we Włoszech, jeśli ktoś jest zainteresowany to mogę podać jakieś szczegóły, pod tym kątem Włochy to nieco dziwny kraj. W każdym razie w pokoju nie mieliśmy kaloryferów tylko klimatyzator.
Wenecję odwiedzamy następnego dnia w niedzielę 9.02 . Jest to początek karnawału więc spodziewałem sie że turystów będzie mnóstwo. Z naszej kwatery do Wenecji mieliśmy dostać się pociągiem, więc wyszliśmy odpowiednio wcześnie jednak zaczęła się już włoska rozlazłość, planowy pociąg miał godzinne opóźnienie co spowodowało że wbiliśmy się w większe tłumy. Spod stacji kolejowej mieliśmy popłynąć tramwajem wodnym - vaporetto na plac św Marka. Kupiliśmy bilety i po skasowaniu stanęliśmy w kolejce - przed nami stało tylko 5 Włoszek. Cieszyłem sie że tak mało, ale okazało się jednak że obok jest druga kolejka - jakby priorytetowa nie wiem może ktoś mi wyjasni, a tramwaje wodne przypływały strasznie załadowane ludźmi (podejrzewam że z parkingów samochodowych), a obsługa wpuszczała tylko tych z tej drugiej kolejki priorytetowej. Kiedy już 2 tramwaje odpłynęły bez ruchu w naszej kolejce Włoszki zrobiły obsłudze ostrą awanturę, jednak zostały uspokojone że do następnego już wpuszczą z naszej kolejki. W końcu przypływa vaporetto i obsługa wpuszcza te 5 Włoszek i 4-ro z nas ale przede mną już blokują drogę, ale wołam "Familia !" i przeciskam się do przodu więc jeszcze udaje mi sie wsiąść. Akurat ! Wsiadły tylko moje nogi ale tyłek i pół tułowia jest na zewnątrz. Taki ścisk. Jednak jest pewien plus - mam najlepszy widok na kanał Grande z całego vaporetto. Sporo ludzi wysiada przy moście Rialto i dalej płynie się już komfortowo.

Załącznik:
001.JPG


Załącznik:
002.JPG


Załącznik:
003.JPG


Załącznik:
004.JPG


Załącznik:
005.JPG


Załącznik:
006.JPG


Załącznik:
007.JPG


Załącznik:
008.JPG


-- 09 Cze 2021 14:50 --

Widoki z dzwonnicy przy placu św Marka

Załącznik:
009.JPG


Załącznik:
010.JPG


Rozpoczął się już karnawał więc ludzie tańczą

Załącznik:
011.jpg


Korzystamy z usług gondoli. W kwestii czystości wody w weneckich kanałach to moim zdaniem jest to ściek. Na zdjęciu Mostu Westchnień widać jak z pałacu Dożów była wypompowywana woda, co tam pływa to nie chcę nawet mówić, choć faktycznie smrodu nie czuć, ale już w takich bardziej ciasnych kanałach gdzie wymiana wody jest wolniejsza wyraźnie czuć stęchliznę.

Załącznik:
012.JPG


Następnie pieszo zwiedzamy miasto:

Załącznik:
013.JPG


Załącznik:
014.JPG


Wracając z Wenecji na naszą kwaterę ze zdziwieniem spostrzegłem że we Włoszech nazwy ulic nadaje się komunistom, tutaj ulica A. Gramsci-ego który wymyślił ideę komunistycznego marszu przez instytucje, która niestety jest realizowana w Unii Europejskiej.

Załącznik:
015.JPG


Taka ciekawostka, pomimo że region Wenecji leży jeszcze w klimacie umiarkowanym to piece gazowe montowane są na zewnątrz mieszkań, dla nas nietypowe rozwiązanie, widocznie temperatura rzadko spada w zimie poniżej zera i woda w rurze nie zamarza.

Załącznik:
016.JPG


-- 09 Cze 2021 14:54 --

Następnego dnia jedziemy do Rzymu, ale odległość jest taka że spokojnie można zrobić przystanek w Pizie i zwiedzić Plac Cudów. Ponieważ nie byłem w stanie przewidzieć dokładnej godziny przyjazdu, więc wejścia na krzywą wieżę nie rezerwowałem, na miejscu okazało się że bez problemu kupiliśmy bilety, wejście mieliśmy za 5 minut i jeszcze było 28 biletów wolnych na tą godzinę. Podobno w sezonie nie do pomyślenia, może ktoś się wypowie. W baptysterium wysłuchujemy śpiewu pokazującego akustyczne właściwości tego budynku.

Załącznik:
017.JPG


Załącznik:
018.jpg


Załącznik:
019.JPG


Na terenie całego kompleksu za płotem rdzewieje sobie dźwig który prawdopodobnie podtrzymywał krzywą wieżę gdy trwały prace wzmacniające podłoże aby uchronić ją przed przewróceniem.

Załącznik:
020.jpg


Następnie ruszamy na kwaterę którą w związku z ograniczonym budżetem zarezerwowałem pod Rzymem z zamiarem dojeżdżania do centrum pociągiem. Spędzimy tu 4 dni z których 2 powinny wystarczyć na zwiedzenie miasta.

-- 09 Cze 2021 14:57 --

Kolejnego dnia ruszamy na podbój Rzymu. Zaczynamy od Koloseum, na które mamy dla dorosłych wydrukowane bilety na konkretną godzinę, ale dla dzieci taka opcja jest niedostępna. Nigdzie w internecie nie znalazłem dokładnego opisu jak wejść do środka z dziećmi, a mieliśmy z tym pewne trudności, bo nawet sama obsługa wprowadza w błąd. Jeśli ktoś jest zainteresowany to mogę opisać dokładniej.

Załącznik:
021.JPG


Załącznik:
022.jpg


Po wyjściu z Koloseum zwracam uwagę że kolejka do wejścia dla osób bez rezerwacji jest już całkiem spora. Następnie zwiedzanie zaczynamy od strony Palatynu, a potem Forum Romanum.

Załącznik:
023.JPG


Załącznik:
024.JPG


Załącznik:
025.JPG


Na Forum Romanum znajduje sie obiekt z czasów przedrzymskich - kamień z wyrytymi napisami - prawdopodobnie było tu sanktuarium Vulkana. Obiekt nie był dostępny, zrobiłem zdjęcie plakatu.

Załącznik:
026.JPG


Na drzewie siedziała sobie papuga choć wydaje mi się że klimat w Rzymie jest dla nich zbyt chłodny i musiały tam zostać sztucznie wpuszczone.

Załącznik:
027.JPG


A to kamień do którego mierzono wszystkie odległości w całym Cesarstwie Rzymskim. Czyli wszystkie drogi prowadzą do Rzymu.

Załącznik:
028.JPG


-- 09 Cze 2021 15:02 --

Po wyjściu z Forum Romanum idziemy pod kolumnę Trajana i tam zaczepia nas jeden z murzyńskich nagabywaczy na tandetę. Przed wyprawą czytałem trochę o takich typach i byłem przygotowany, jednak spryciarz zaczął od dzieci, zanim się zorientowałem zaczął im zapinać na nadgarstkach jakieś rzemyki z metalowymi słonikami. Trudno, przejedzie się na nas, byłem na to przygotowany. Zaczyna nagabywać o pieniądze, mówię że nic od nas nie dostanie, jak usłyszał że jesteśmy z Polski to oczywiście "Lewandowsky ... Lewandowsky... Polish people - happy people". Mówię że i tak nic nie dostanie, jestem z Polski i nie dam się ocyganić. "Polish people - rich people." Tym mnie trochę wkurzył, jakbym był rich tobym tu nie gnał samochodem tyle kilometrów. W końcu odchodzimy dalej z tymi rzemykami, trudno, facet straci, jego ryzyko zawodowe, chłop został już parę metrów z niczym i użył już chyba ostatniej deski ratunku czyli spuścił smutno głowę. Ja bym był nieczuły... ale w tym momencie żona sie ugięła. No daj mu coś, mówię żebrakom nie daję bo to ich demoralizuje. Ale zwraca uwagę że w końcu dał nam te rzemyki więc nie za darmo. Ech kobiety... mają za miękkie serca, no dobra, daję się przekonać, wołam go i daję mu euraka. Jest zadowolony, widać już zarobiony. Pytam jeszcze skąd jest, okazuje sie że z Kenii. Aha ! Czyli żaden z niego uchodźca, w Kenii nie ma wojny, a kraj najbiedniejszy też nie jest bo Amerykanie i Europejczycy jeżdżą tam na safari, czyli po prostu zwykły ekonomiczny imigrant. I tak mam wyrzuty sumienia że go zdemoralizowałem tym eurakiem, ale może następnym razem jak usłyszy język polski to chociaż nie będzie taki ochoczy do nagabywania Polaków.

Załącznik:
029.JPG


Załącznik:
030.JPG


Dalej idziemy już oglądając klasyczne obiekty turystyczne, Pasquino - rzeźba która przez setki lat robiła za kładkę, a jak zaczęto brukować ulicę , to podniesiono i z powodu startej twarzy zaczęto nazywać Pasquino oraz pojawił sie zwyczaj przyklejania do niej kartek z różnymi niepochlebnymi opiniami - stąd nazwa paszkwil. Potem Piazza Navona, Panteon, Hiszpańskie Schody, Fontanna di Trevi.

Załącznik:
031.JPG


Załącznik:
032.JPG


Załącznik:
033.JPG


Załącznik:
034.JPG


Załącznik:
035.JPG


Załącznik:
036.JPG


Idąc jedną z ulic widzimy otwarta bramę a za nią piękny ogród prawie nikogo nie ma, wchodzimy na chwilę i odpoczywamy. Bardzo przyjemne miejsce na chwilę odpoczynku, nie wiedziałem co to za miejsce, potem sprawdziłem na mapie, że to był mały ogród na tyłach Pałacu Weneckiego.

Załącznik:
037.JPG


Załącznik:
038.JPG


Dochodzimy do Ust Prawdy i okazuje się że w kolejce stoi ok 100 osób. Zupełnie sie tego nie spodziewałem, byłem przekonany że w lutym bedzie pusto. Przyglądamy się przez kratę z boku, każdy wkłada rękę, pozuje do zdjęcia, coś mówi i patrzy czy mu ręki nie odgryzie, średnio kilkanaście sekund na osobę, czyli jakieś pół godziny stania, rezygnujemy i idziemy do metra wzdłuż Circus Maximus gdzie stał największy rzymski amfiteatr i odbywały się wyścigi rydwanów. Kończymy na dzisiaj zwiedzanie.

Załącznik:
039.JPG


Załącznik:
040.JPG


-- 09 Cze 2021 15:04 --

Na kolejny dzień zaplanowałem uczestnictwo w audiencji papieskiej. Niestety musieliśmy bardzo wcześnie wstać żeby zdążyć na pociąg o 6:00, bo kwatera po taniości poza miastem , więc nie liczyłem że dostaniemy się blisko papieża, ale spróbujemy jak najbliżej. Podobno ludzie koczują już od 5-tej aby zająć najlepsze miejsca. I tak o 7:30 byliśmy na placu. Najpierw tłumek do kontroli bezpieczeństwa. Sala audiencyjna jest przez środek przedzielona przejściem, którym przechodzi papież. Miejsca mieliśmy całkiem dobre od tego przejścia dzieliło nas ok 10 krzesełek. Nie mamy szans aby dostać się blisko przejścia, co najwyżej mogłem zrobić poniższe zdjęcie. Nastoletni chłopak z jasnymi włosami, który trochę zasłania papieża okazał się później dla nas ważną osobą, ale o tym za chwilę.

Załącznik:
041.jpg


Załącznik:
042.jpg


Załącznik:
043.JPG


Na więcej już nie liczyłem, ale po audiencji okazało się że połowa sali rusza do wyjścia, i właściwie prawie wszyscy między nami a tym środkowym przejściem zaczęli wychodzić, więc skorzystaliśmy z okazji i szybko podeszliśmy do przejścia, byliśmy w drugiej linii zaraz za tym jasnowłosym chłopakiem ze zdjęcia. Chłopak popatrzył na nasze dzieci i przepuścił je przed siebie do barierki a po chwili sam zaczął odchodzić, pytam go czy na pewno wychodzi, ale odpowiedział że już papieża widział z bliska i drugi raz nie musi. Potem jeszcze ze swoją matką i bratem nie doczekali się i wyszli z sali. Ale jestem mu niesamowicie wdzięczny, dzięki niemu udało się nam stanąć w pierwszej linii przy samej barierce. W końcu doczekaliśmy się i papież rusza do wyjścia, kiedy nas mija skandujemy "Po-lo-nia ! Po-lo-nia !". Papież Franciszek zwraca na nas uwagę i podaje nam rekę. Trwa to kilka sekund i jest trochę celebryckie, ale co tam. Osobiście traktuję wszystkich ludzi jak równych sobie niezależnie od pozycji i myślę że nie ruszyłby mnie uścisk dłoni jakiegoś celebryty czy nawet prezydenta USA, bo uważam że każdy człowiek to jednak tylko człowiek ze swoimi wadami. Jedyną osobą której zwykły uścisk dłoni mógłby zrobić na mnie jakieś wrażenie to papież. To niesamowite jak się nam to udało !

Załącznik:
044.jpg


-- 09 Cze 2021 15:08 --

Ruszamy teraz do wyjścia co trochę trwa w tym tłumie, w końcu wychodzimy i wbijamy w kolejkę do bazyliki św Piotra, a w środku już standardy.

Załącznik:
045.JPG


Załącznik:
046.JPG


Załącznik:
047.jpg


Załącznik:
048.JPG


Idziemy teraz do metra aby pojechać do bazyliki Laterańskiej. Po drodze mijamy wejście do muzeów watykańskich, nie widać żadnej kolejki ale byłoby to zbyt męczące dla dzieci, a i tak z braku czasu weszlibyśmy tylko dla kaplicy sykstyńskiej, więc odpuszczamy. Chcemy zobaczyć Święte Schody, po których wchodził Jezus prowadzony do Piłata. Jednak kiedy docieramy okazuje się, że otwierają dopiero za godzinę, akurat tyle żeby najpierw zwiedzić bazylikę i baptysterium.

Załącznik:
049.JPG


Załącznik:
050.JPG


Następnie czekamy chwile na otwarcie i jako jedni z pierwszych wchodzimy po Świętych Schodach. Są obłożone drewnem dla ochrony. Wchodzi się na kolanach.

Załącznik:
051.JPG


Następnie oceniając zmęczenie dzieci decydujemy się ominąć bazylikę Matki Bożej Śnieżnej i jedziemy do bazyliki św. Pawła za Murami zobaczyć grób św Pawła. I kończymy drugi dzień w Rzymie, pozostałe 2 dni spędzimy inaczej.

Załącznik:
052.jpg


Załącznik:
053.JPG


Załącznik:
054.JPG


Na koniec dnia jeszcze jeden polski akcent na stacji metra

Załącznik:
055.jpg


I ciekawostka w temacie klimatu w Rzymie - W naszej kwaterze w drzwiach balkonowych był wycięty otwór. W naszym klimacie - nie do pomyslenia. Ale tym razem mieliśmy już normalne kaloryfery, choć piec gazowy podobnie jak w budynkach pod Wenecją był na zewnątrz.

Załącznik:
056.jpg


-- 09 Cze 2021 15:11 --

Kolejnego dnia zaplanowałem jednodniową wycieczkę do Neapolu pociągiem wysokich prędkości w celu zwiedzenia Pompejów. Przygotowałem 2 wersje tej wycieczki, pierwsza to najpierw wjazd na Wezuwiusz a potem krótkie zwiedzanie Pompejów, a druga to dłuższe zwiedzanie, ale tylko Pompejów. Bilety na pociągi wysokich prędkości są bardzo drogie, ale obowiązuje system im wczesniej tym taniej, jak w samolotach, więc bilety kupiłem 3 miesiące przed wyprawą w najtańszej możliwej taryfie. Niestety w przeddzień wycieczki okazało się, że Trenitalia odwołała mailowo nasz pociąg powrotny z Neapolu. Nie mogłem uwierzyć, zakładałem że najszybsza Freciarossa to najwyższy poziom usług kolejowych. Dobrze że zajrzałem do poczty. Mogłem się nieprzyjemnie zdziwić na miejscu. Biorąc jeszcze pod uwagę ten opóźniony pociąg do Wenecji uznajemy że z takim poziomem usług włoskich kolei wycieczki trzeba planować z grubym zapasem czasowym, więc decydujemy się na wariant numer dwa, czyli odpuszczamy Wezuwiusza, w końcu to tylko duża dziura w ziemi i skupimy sie na Pompejach. Trochę szkoda bo to niebezpieczny wulkan i przez ostatnie 2 tygodnie codziennie sprawdzałem w internecie ilość trzęsień ziemi przy Wezuwiuszu badając czy jest bezpiecznie. Rano przed wyjazdem udaliśmy się do biura obsługi pasażera na dworcu Termini aby nam przebookowali bilety na inny powrotny z Neapolu, co robią bez problemu. Inaczej byśmy nie jechali bo nie moglibyśmy wrócić.
Okazało się też że nasz pociąg jadący do Neapolu jest opóźniony 15 min. Włochy... W końcu jednak śmigamy 300 km/h i dojeżdżamy na miejsce. W Neapolu czuć że jest się na południu. Już Rzym nie był czysty, ale tu jest jeszcze gorzej, pociągi podmiejskie bardzo brudne, a im dalej za miasto tym bardziej syfiasto. Jedziemy do Pompejów. Ruiny miasta robią na nas ogromne wrażenie. Jest muzeum, w wielu miejscach stoją gipsowe odlewy ludzi których wulkan wypalił w ułamku sekundy. Warto było tu przyjechać.

Załącznik:
057.jpg


Załącznik:
058.JPG


Załącznik:
059.JPG


Załącznik:
060.JPG


Załącznik:
061.JPG


Po zwiedzeniu po drodze na stację kolejową zaglądamy do bazyliki pompejańskiej, ale tylko na 2 minuty bo zaraz powinien być pociąg powrotny z Pompejów do Neapolu. I okazuje się że pociąg nie przyjechał. Na szczęście przewidziałem to i mamy w zapasie kolejny za godzinę. Ale to już ostatni którym zdążymy na powrotną Frecciarosę do Rzymu. Jeśli on też nie przyjedzie trzeba będzie łapać taksówkę i dopłacać za prędkość. Czekamy jak na szpilkach. Na stacji dziwni ludzie, jakaś kobieta ogląda na telefonie mecz bez słuchawek, w ogóle to jakaś plaga w pociągach też zdarza się że Włosi oglądają coś na telefonach głośno bez słuchawek nie przejmując się otoczeniem. Na szczęście pociąg do Neapolu przyjeżdża. Ale pociągu w tak kiepskim stanie dawno nie widziałem, do tego cały wymazany sprejem. Ale grunt że jest. Można odetchnąć z ulgą. Przejazd był nawet ciekawy. Drogę umilał dziadek z posągowym rzymskim nosem grający na grzebieniu. Jacyś Murzyni dali mu monetę. Jak to świat się zmienia, 2 tysiące lat temu sytuacja byłaby zupełnie odwrotna.

Załącznik:
062.JPG


Załącznik:
063.JPG


Załącznik:
064.jpg


Załącznik:
065.jpg


-- 09 Cze 2021 15:14 --

Na ostatni dzień w Rzymie mieliśmy do wyboru Monte Cassino lub kalderę Manziana. Teoretycznie można zwiedzić oba miejsca jednego dnia, ale nie chciałem przemęczać dzieci przed 2-dniowym powrotem, więc wybraliśmy jedno. Skoro nie udało się wjechać na Wezuwiusza wybraliśmy kalderę Manziana. Jest to kaldera wulkaniczna z której nadal wydostają się gazy, czyli taki nie do końca wygasły wulkan. Kilkaset tysięcy lat temu był wielki jak Wezuwiusz, ale po wybuchu zrobiła się pod nim pustka i się zapadł tworząc lej, który zazwyczaj w takich przypadkach wypełnia się wodą i powstaje jezioro, ale tutaj się nie wypełnił i można sobie po nim spacerować. Śmierdzi okropnie siarkowodorem. Pełno bulgoczących kałuż i siarkowych gejzerów, a pośrodku kaldery duży buchający gejzer. Jednak nie podchodzimy do niego zbyt blisko. Jesteśmy jedynymi turystami, poza nami nikogo tu nie ma, a lepiej żeby nie stało sie nam to co na Campi Flegrei pod Neapolem, gdzie zginął nastolatek z rodzicami. Lepiej uczyć się na cudzych błędach niż własnych.

Załącznik:
066.JPG


Załącznik:
067.JPG


Załącznik:
068.JPG


Po nawdychaniu się siarkowodoru jedziemy odetchnąć świeżym powietrzem na pobliską plażę w Ladispoli. Plaże są tutaj czarne bo to jest głównie popiół wulkaniczny, a nie piasek. Między innymi z wybuchu tego wulkanu po którym spacerowaliśmy. Tego dnia jest bardzo ciepło ok 19 stopni, gdybyśmy mieli kąpielówki wskoczylibyśmy do wody, a tak moczymy tylko nogi. Nie jest to jednak typowa temperatura jak na Rzym, według statystyk średnio jest tu w lutym 8 - 10 stopni

Załącznik:
069.JPG


-- 09 Cze 2021 15:16 --

Następnego dnia przejeżdżamy do noclegu pod Wenecją ale inną drogą - przez Asyż. Jest luty, mało turystów, więc bez problemu znajdujemy miejsce na parkingu przy bazylice św. Franciszka. Tam zwiedzamy ją wraz z wykutą w skale salą z grobem św Franciszka, w której jest bardzo ciepło pomimo że nie widac żadnego ogrzewania. Podejrzewam że ta góra również może być wygasłym wulkanem. Chcieliśmy dać na mszę ale jak tu się dogadać, widzę że są stanowiska w których siedzą zakonnicy, podchodzę do jednego i zagaduję "Inglisz? Polisz?", a zakonnik odpowiada: "Nie, nie palę". Ha ! No to jesteśmy w domu. Mimo że franciszkanin, to jednak dowcipny.
Świątynia Minerwy w środku wygląda jak zwykły kościół, a kościół św. Klary był zamknięty. Podjeżdżamy jeszcze do kościoła Porcjunkuli i niestety okazuje sie że będzie otwarty dopiero za godzinę, w sumie mogliśmy poczekać, trochę żałuję, ale decydujemy jednak wracać dalej. Na jednym ze zdjęć widać unoszący sie nad całą okolicą smog.

Załącznik:
070.JPG


Załącznik:
071.JPG


Załącznik:
072.JPG


Załącznik:
073.JPG


Ostatniego dnia wyprawy wracamy przez Alpy i trasa ok 1230 km zajmuje równe 14 godzin. Niestety z małym suwenirem za 20 euro od austriackich policjantów, ale widok skaczącego z radości policjanta bezcenny.

Załącznik:
074.jpg


Podsumowując warto na zwiedzanie wybrać się poza sezonem, jest taniej, pomimo że zmrok zapada wcześniej to kolejki do atrakcji są mniejsze i więcej można zwiedzić, jednak wadą jest to że niektóre obiekty mają nietypowe godziny otwarcia, a niektóre są całkiem zamknięte. Trzeba mieć na uwadze, że Włochy to kraj południowy, czyli delikatnie mówiąc niezdyscyplinowany i planując wycieczki należy brać pod uwagę duży zapas czasu i mieć przygotowane alternatywy na różne nieprzewidziane sytuacje typu spóźniony lub odwołany pociąg lub autobus.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.


Ostatnio podbity przez Hamal99, 09 Cze 2021 15:16
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
 [ 1 post ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group