Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 13 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 08 Sty 2016 14:38 

Rejestracja: 03 Gru 2013
Posty: 442
Wróciliśmy, pora napisać parę słów.

Zamiast tradycyjnie jak co roku sprzątać, gotować, a potem obżerać się;) kupiliśmy bilety na Święta i Nowy Rok z Warszawy do SGN. Wietnam chodził już za mną jakiś czas, ale najpierw była promocja na bilety do Meksyku, potem na Sri Lankę (lecimy za 1,5 mca;) ).
Niespodziewanie początkiem grudnia znalazłam czarter WAW-SGN od Rainbow za 1899 zł/osobę, w terminie normalnie 2x droższym, tj 22.12-05.01.2016. Niewiele myśląc zarezerwowałam bilety przez infolinię mając prawie dobę do namysłu;) lot bezpośredni dreamlinerem, 10h (z powrotem 12..), dość szybko i wygodnie! Zerwałam lokatę i zapłaciłam z góry;) lecimy!! :)

Ponieważ zabieraliśmy niemal 9letnią córkę, odpadała opcja włóczęgi bez planu i przygotowania. Zwłaszcza że wg booking.com obłożenie hoteli w miejscach mnie interesujących sięgało 60-85% w tym okresie. Opracowałam z pomocą niniejszego forum plan i zarezerwowałam noclegi.

Plan wyglądał jak niżej - ponieważ noclegi zarezerwowałam, musieliśmy się go trzymać. Zmieniłabym go o tyle, że kosztem 1 dnia w Hoi An i 1 dnia w Mui Ne wydłużyłabym pobyt w Dalat do 3,5 dnia. Nasze 1,5 dnia okazało się zbyt krótkie, zwłaszcza patrząc przez pryzmat męczącej podróży tamże. No i z Danang pojechałabym do Hue na 1 nocleg, a stamtąd dopiero do Hoi An. Hue nie udało nam się zobaczyć, wycieczek innych niż prywatnym autem (z Hoi An) z pobudką o 3 w nocy nie było, to 100 km które w wietnamskich warunkach pokonuje się w niecałe 3h -w jedną stronę:(

21.12 - wylot z Warszawy (14:45)
22.12 – rano przylot do Sajgonu (SGN), odbiór bagaży, wizowanie, zmiana terminala, od razu wylot do Da Nang (lot 1h15min, vietjetair 10.45) , odbior taxi umówiony z ARECA homestay (300k VND), nocleg Hoi An
23.12 – zwiedzanie, spacer po mieście, stare miasto, lampiony na rzece po zmroku, odpoczynek, nocleg Hoi An
24.12 – 1-dniowa wycieczka do Hue, nocleg Hoi An
25.12 – Hoi An , plażowanie, zakupy (targ), nocny autobus (przez Nha Trang) z Hoi An do Dalat
26.12 – Dalat, meldowanie w hotelu, po śniadaniu kolejką linową do pagody Truc Lam i wycieczka po okolicznych wioskach m.in. plantację kawy, etniczna wioska, farma świerszczy, Elephant Waterfall itd. kolacja, nocleg Dalat Pizza Tet Hostel
27.12 – Dalat – odpoczynek, spacer, po obiedzie na spokojnie - busem z Dalat do Mui Ne (5h), nocleg Mui Ne
28.12 - Mui Ne, plażowanie, nocleg Mui Ne
29.12 – Mui Ne, wydmy – przejażdżka, plażowanie, nocleg Mui Ne
30.12 - Mui Ne, Fairy Stream, nocleg Mui Ne
31.12 - Mui Ne, plażowanie, nocleg Mui Ne
01.12 - Mui Ne, wyjazd do Sajgonu (4h, Phuong trang/Futa bus, 130.000VND, 2 przerwy na siku/jedzenie); zakup wycieczki po Mekongu (2-dniowa), nocleg Sajgon
02.01 - 2-dniowa wycieczka po Mekongu; przejazd do My Tho/Bentre/Can Tho, rejs po Mekongu, nocleg Can Tho
03.01 – Can Tho, rano targ wodny w Cai Be, fabryka słodyczy z kokosów, powrót do SGN, spacer po SGN, nocleg SGN
04.01 – rano tunele Cu Chi, odpoczynek, 17.00 przedstawienie w teatrze kukiełek wodnych, zakupy, ostatni nocleg SGN
05.01 - powrót do Polski, wylot z SGN 11:50


ciąg dalszy nastąpi :)
_________________
Meksyk http://www.fly4free.pl/forum/puerto-aventuras-riviera-maya-na-zywo-luty-2015-2-tyg,210,65109
Wietnam http://www.fly4free.pl/forum/wietnam-na-swieta-bn-i-nowy-rok-2015-2016-relacja-z-wloczegi,216,86193&start=0


Ostatnio edytowany przez popcarol, 19 Sty 2016 10:08, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
jacek1973 uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 08 Sty 2016 19:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Paź 2014
Posty: 849
Loty: 156
Kilometry: 272 809
srebrny
Super! Wietnamu tu jak na lekarstwo :) Mam nadzieje,że będzie dużo zdjęć :D
_________________
Moje relacje:
Włochy - Liguria / Indonezja / Malmo+Kopenhaga / Dublin / Sri Lanka+Malediwy / Maroko / Amsterdam / Kaukaz
i: https://www.instagram.com/ola.javv/
Góra
 Relacje PM off  
 
#3 PostWysłany: 09 Sty 2016 10:15 

Rejestracja: 03 Gru 2013
Posty: 442
W poniedziałek postaram się pociągnąć dalej. Zdjęć zrobiłam 1200, więc jest z czego wybierać ;)
_________________
Meksyk http://www.fly4free.pl/forum/puerto-aventuras-riviera-maya-na-zywo-luty-2015-2-tyg,210,65109
Wietnam http://www.fly4free.pl/forum/wietnam-na-swieta-bn-i-nowy-rok-2015-2016-relacja-z-wloczegi,216,86193&start=0
Góra
 Relacje PM off  
 
#4 PostWysłany: 10 Sty 2016 17:42 

Rejestracja: 03 Gru 2013
Posty: 442
No dobra, lecimy.
Lot bezpośredni zgodnie z rozkładem. Dreamliner. Klasa ekonomiczna, brak posiłków. 10h - filmy, muzyka, gry, drzemka. Szkoda tylko że brak foteli-łóżek, jak w autobusach w Wietnamie;) ale o tym później. Mniej lub bardziej połamani;) dolecieliśmy. W Wietnamie poranek, my zmęczeniu wg czasu polskiego (środek nocy).
Czas na wizowanie. Promesę załatwiałam na http://www.vietnamvisapro.com, koszt 8 USD/osobę, zapłaciłam Paypalem. Szybko i wygodnie.

Niestety oczekiwanie na wizę na miejscu już takie nie było. Pewnie dlatego że prócz naszego samolotu wylądowały 2 inne, z Rosji. Wszystkich załatwia 1 gość w okienku i za nim trzech kolejnych, którzy naklejają, stemplują, sprawdzają... ja się denerwuję bo za godzinę mamy lot wewnętrzny do Da Nang.
Po 2h wreszcie mamy paszporty z powrotem. Wiza płatna gotówką 25 USD. Warto wydrukować sobie kwitek wcześniej w domu i mieć już wypełniony. Gość w okienku przypina zdjęcie (wystarczy jedno!!) zszywaczem do wniosku.
Przede mną chłopak nie ma zdjęcia, kręcą nosem ale wniosek przyjmują. Przy odbiorze wizy znowu kręcą głową na brak zdjęcia. Ale nie ma gdzie go zrobić i chłopak wizę dostaje, bez dopłat i większych problemów.
Uff. Sprawdzenie paszportów i pędem po bagaż. Przyleciał cały i w komplecie. W międzyczasie dowiaduję się że terminal krajowy jest 200 metrów od międzynarodowego, po wyjściu z hali przylotów w prawo. Dobrze że mamy wózek - niby małe bagaże, ale jesteśmy zmęczeni i zdenerwowani.

Docieramy na miejsce, kolejka do odprawy w Vietjetair wije się jak wąż.. masakra.. Podchodzę do obsługi, widzę że wpuszczają spóźnialskich na szybką ścieżkę. Do odlotu mamy 40 minut. Babka kręci głową i stoimy w normalnej kolejce!
Wszystko się udało, ale do samolotu wchodzimy 5 minut przed odlotem.. masakra.
Bilety kupuję jeszcze w domu. Mam wydruki z rezerwacji, odprawić online mi się nie udało - próbowałam wielokrotnie ale nie dało rady. Nie było z tym problemu, byliśmy w systemie - rezerwacja potwierdzona i opłacona. Lecimy!
Lot 1h15 minut, lądujemy o czasie w Danang, gdzie odbiera nas umówiony gość z naszego hostelu.
Wiezie nas do niego, do Hoi An. 300k dongów. W necie czytałam że standardowa kwota to 400k. Tam mamy trzy noclegi. Pokój duży, czysty, z balkonem i dużymi oknami.
Areca Homestay, z rowerami w gratisie. W sumie polecam, mimo mrówek faraonek (nieszkodliwe niby, ale jednak to robale). i wilgoci. Łazienka wyodrębniona z pokoju i bez wentylacji.
Ale dobra lokalizacja, do starówki 10 minut spacerkiem. Do plaży 15-20 minut rowerem. Jeździmy codziennie, wieczorami chodzimy po starówce.
Załącznik:
DSCF1654.jpg

Załącznik:
DSCF1655.jpg


Miasteczko z klimatem, ale nie bardzo wietnamskim. Niemniej na krótko może być. Nie szyjemy sobie garniturów, ale ludzie zamawiają.

Załącznik:
DSCF1727.jpg


Jedzenie smaczne, stołujemy się przy hali targowej w małej knajpce. Śniadania jadamy w różnych miejscach, po drodze na plażę.
Załącznik:
DSCF1666.jpg


Plaża ładna, szeroka, czysta. Zakaz wprowadzania rowerów. Parking rowerów 10k/rower. Zajmujemy leżaki przy knajpce, gratis pod warunkiem zakupu lunchu. Jedzenie dobre i niezbyt drogie jak na knajpki plażowe, jednak droższe niż w mieście.
Załącznik:
DSCF1682.jpg

Załącznik:
DSCF1785.jpg

Załącznik:
DSCF1707.jpg

Załącznik:
DSCF1820.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Meksyk http://www.fly4free.pl/forum/puerto-aventuras-riviera-maya-na-zywo-luty-2015-2-tyg,210,65109
Wietnam http://www.fly4free.pl/forum/wietnam-na-swieta-bn-i-nowy-rok-2015-2016-relacja-z-wloczegi,216,86193&start=0


Ostatnio edytowany przez popcarol, 19 Sty 2016 10:11, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off  
 
#5 PostWysłany: 10 Sty 2016 19:44 

Rejestracja: 03 Gru 2013
Posty: 442
Mamy dolary, wymieniamy je na Dongi na lotnisku w Da Nang. Punktów wymiany nie ma zbyt wielu, kurs w hotelach gorszy niż w "kantorach" na mieście.
Trzeciego dnia w Hoi An kupujemy bilety na nocny autobus do Dalat. Koszt 15 dolarów. Ceny w różnych "biurach" zbliżone, odwiedziliśmy trzy, ceny 19,15 i 14 USD. Płacimy w dolarach. Odbierają nas busikiem z hostelu, o 17tej. Jedziemy kilkadziesiąt minut poza miasto, do dwupasmówki. A myślałam że nas odstawią na dworzec;) Na krzyżówce zatrzymuje się nasz autobus jadący z Hanoi chyba (!), zajmujemy miejsca. Autobus wypakowany do granic możliwości, na nasze łóżka na piętrze wdrapujemy się po stercie kartonowych pudeł, które wiozą miejscowi... trzeba było jednak poszukać Phuong Trang/Futa bus (z tym przewoźnikiem jedziemy z Mui ne do Sajgonu, później). Dostajemy poduszeczki i kocyki oraz taśmę do zaklejenia dmuchających jak szalone otworów wentylacyjnych:) Wraz z grupą innych białasów uśmiechamy się do siebie:) W autobusie sami Wietnamczycy, plus kilku obcokrajowców prócz nas. Para Niemców, para Hiszpan-Brazylijka i chłopak z Brazylii (sam).
Ten ostatni gubi na samym początku komórkę, spada mu pod materac jak się okazuje. On jej szuka dobre pół godziny, przestawiając w międzyczasie pudła jakiegoś Wietnamczyka, który się denerwuje i wyskakuje z siedzenia z pięściami.. robi się średnio wesoło, my wstawiamy się za Brazylijczykiem, tłumaczymy, gość chyba niewiele rozumie... w końcu ktoś dzwoni na komórkę Brazylijczyka która się znajduje.
Ten nerwowy Wietnamczyk okazuje się nie taki zły, rankiem znajduje i oddaje czytnik Kindla Niemcowi - spadł mu w nocy... jakieś fajtłapy z tych białasów;)
Załącznik:
DSCF1822.jpg


W sumie dość wygodnie jedziemy do Nha Trang, gdzie o 7mej rano odjeżdża autobus mniejszy, z normalnymi siedzeniami, do Dalat (bilet mamy łączony, gość z busika zabiera mi kwitek-rezerwację z biura podróży i w zamian daje bilet z Nha Trang do Dalat).
Nocny autobus gna jak szalony, jesteśmy 1,5h przed czasem. Czekamy na krzesełkach pod jakimś hotelem, blisko plaży. Idziemy obejrzeć plażę - nic szczególnego, wieżowce dookoła, szerokie zapchane ulice już o tej porze.. plaża pełna osób biegających, trochę Wietnamczyków też się kąpie w morzu. Park pełen ćwiczących ludzi.. szacunek :)

Załącznik:
DSCF1832.jpg

Załącznik:
DSCF1834.jpg


Generalnie nie chciałabym w tym mieście spędzić urlopu, taka Pattaya tylko wyższa i szersza;) no może plaża ładniejsza.. ale większość napisów też po rosyjsku...

O siódmej jest nasz autobus, zajmujemy miejsca i kolejnych 6 godzin spędzamy w nim.. w sumie podróż z Hoi An zajmuje nam jakieś 17h.. masakra! Droga do Dalat z tej strony robi wrażenie, dobrze że jedziemy za dnia, mam wrażenie że w tych przepaściach trochę takich autobusów skończyło trasę. Córka wymiotuje.
Załącznik:
DSCF1850.jpg

Załącznik:
DSCF1855.jpg

Załącznik:
DSCF1889.jpg


Po 2-2,5h przystanek w szczery polu, na zakręcie:) Faceci wysiadają i od razu obsikują skały... my wysiadamy i idziemy w krzaczki po drugiej stronie drogi:) Nareszcie dojeżdżamy;)

Autobus zatrzymuje się w centrum, wszyscy wysiadają. Oponuję, bo mieli nas zawieźć do hotelu (oczywiście biletu gdzie jest to napisane już nie mam, został 2x wymieniony na kolejne kwitki po drodze). Kierowca najwyraźniej nie ma zamiaru. Jedna z wietnamskich pasażerek tłumaczy nam żebyśmy wzięli taksówkę, zatrzymuje jedną dla nas, uzgadnia kwotę 50k za odwóz do naszego hotelu. Dziękuję jej za pomoc, taksówkarz zupełnie nie mówi po angielsku. To okaże się nagminne tutaj;)

Zatrzymujemy się w Pizza Tet Hotel. Duży czysty pokój, cicho! Na parterze pizzeria (pizza miała być duża, a może dla 1-2 osób) i 30 cm chyba nie miała;) 95k, chyba?? nie pamiętam już.
Dalat super, orzeźwiające powietrze, temperatura niższa, jest co oglądać. Szkoda że tak krótko zostajemy.
Załącznik:
DSCF1870.jpg

Załącznik:
DSCF1876.jpg


Po krótkim odpoczynku idziemy zobaczyć The Crazy House - jakieś 15 min piechotą od hotelu. Fajnie:)
Załącznik:
IMG_20151226_084023.jpg

Załącznik:
IMG_20151226_084450.jpg

Załącznik:
IMG_20151226_084753.jpg


Potem uzgadniam z babką na recepcji bilety na kolejny dzień na autobus do Mui Ne (5h, koszt 130k). Nie bardzo jest gdzie porównać ceny, do centrum nam się nie chce jechać, a w okolicy innych hoteli/wycieczkowni nie widać.
Okazuje się że autobusy do Mui Ne są tylko 2 w ciągu dnia, z hotelu odbierają o 6tej i 12tej. To znaczy że nawet na półdniową wycieczkę nie mamy szans się załapać.
Decydujemy się wynająć taksówkarza, w ok 3,5h ma nas obwieźć po kilku atrakcjach. Umawiamy się na następny dzień. I padamy :)


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Meksyk http://www.fly4free.pl/forum/puerto-aventuras-riviera-maya-na-zywo-luty-2015-2-tyg,210,65109
Wietnam http://www.fly4free.pl/forum/wietnam-na-swieta-bn-i-nowy-rok-2015-2016-relacja-z-wloczegi,216,86193&start=0


Ostatnio edytowany przez popcarol, 19 Sty 2016 10:14, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off  
 
#6 PostWysłany: 12 Sty 2016 09:44 

Rejestracja: 03 Gru 2013
Posty: 442
Kolejnego dnia pobudka przed 7mą, 7.30 śniadanie - w cenie noclegu. Do wyboru kilka dań z karty. 2 rodzaje zup, bagietka z dżemem (z całymi truskawkami, pycha!), jak na nocleg za 80 zł/czwórka, wypas;)
O ósmej czeka na nas taksówkarz. Zero znajomości angielskiego, ale to naprawdę zero. Żeby ustalić powrót przed 12tą muszę mu czas wystukać na komórce. Wobec czego nawet nie wiem przy jakim wodospadzie byliśmy;) sprawdziłam w necie - Núi Điêu Khắc
Załącznik:
DSCF1920.jpg

Załącznik:
DSCF1928.jpg


Niemniej wycieczka fajna. Wodospad (nie polecam, zamieniony w disneyland z rzeźbami? dużego rozmiaru,) w sumie tylko córce się podobał - niemniej położony w pięknej okolicy, kilkanaście km od Dalat.
Tutaj więcej informacji i zdjęć:
http://www.enjoydalattour.com/2015/01/t ... dalat.html

Potem jazda kolejką linową (cable car), przepiękne widoki na Dalat i okolicę, plantacje, krzewy herbaty i kawy na zboczach.
Załącznik:
Cable_car,_Da_Lat.jpg


Pagoda Truc Lam, z wypielęgnowanym ogrodem dookoła.
Załącznik:
DSCF1970.jpg


Plantacja truskawek wiszących - uprawiają je w takich walcach, stojących i obsadzonych po bokach sadzonkami, z doprowadzonym systemem nawadniającym.
Na koniec zabytkowy dworzec.
Załącznik:
DSCF2013.jpg


Taksówkarz załatwiany na recepcji kosztował nas 400k (ok 80 zł) za 3,5h obwożenie i czekanie. Wstępy niedrogie. Wodospad z rzeźbami 40k dorosły, 20k dziecko; kolejka linowa 70k/dorosły i chyba 40k/dziecko za przejażdżkę w obie strony. Gdyby nie taksówkarz wystarczyłaby jazda w jedną stronę, z kolejnego wzgórza można też wrócić do centrum Dalat. Bilety w jedną stronę tańsze (chyba 50k?).
Wracamy do hotelu. Wcześniej byliśmy spakowani, teraz wymeldowujemy się i czekając na odbiór (12-12.30) udaje nam się zjeść po zupie (przy recepcji jest parę stołów z krzesłami). Tuż po 12tej zabiera nas busik. Za 130k (dziecko 99k) jedziemy do Mui Ne.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Meksyk http://www.fly4free.pl/forum/puerto-aventuras-riviera-maya-na-zywo-luty-2015-2-tyg,210,65109
Wietnam http://www.fly4free.pl/forum/wietnam-na-swieta-bn-i-nowy-rok-2015-2016-relacja-z-wloczegi,216,86193&start=0


Ostatnio edytowany przez popcarol, 19 Sty 2016 10:16, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off  
 
#7 PostWysłany: 12 Sty 2016 14:47 

Rejestracja: 03 Gru 2013
Posty: 442
Do Mui Ne docieramy późnym popołudniem. Znowu akcja z dowozem do hotelu - gdy kupowałam bilety otrzymałam informację że są door-to-door i oczywiście jest to w cenie. Dojeżdżając okazuje się że jest prócz nas grupa 4 dziewczyn z Tajlandii które jadą do tego samego hotelu co my. Kierowca absolutnie nie mówi po angielsku. Ale obok siedzi pasażerka tutejsza, która przekazuje naszą prośbę. Kierowca się zgadza. Dziękujemy kobiecie za pomoc, ona wysiada na przystanku w Phan Thiet.
Docieramy do przystanku w Mui ne, mniej więcej na środku zatoki. I oczywiście kierowca nas nie zawiezie, nawet za dopłatą. Ech... w sumie to grosze, niemniej wkurzający zwyczaj - obiecanki cacanki i tak widzę cię ostatni raz w życiu..

Zatrzymujemy zieloną taksówke, Mai Linh, kierowca z taksometrem dowozi nas do hotelu za 50k (ok 10 zł).

Hotel fajny, nowiutki. Długo myślałam nad lokalizacją, ale im większa odległość od głośnego rosyjskiego centrum w stronę wioski rybackiej Mui Ne, tym lepiej, ciszej i taniej.
Wprawdzie w naszej części zatoki nie było chodników, ale było cicho i spokojnie. Na plaży nikt nas nie zaczepiał żeby coś wcisnąć. Stołowaliśmy się w lokalnej knajpce tuż przy potoku The Fairy Stream, ok 200m w lewo wychodząc z naszego hotelu.

Hung Phuc Mui Ne Hotel:
http://www.booking.com/hotel/vn/hung-phuc.en-gb.html

Rezerwując, hotel dopiero co się pojawił na booking.com, miał jedną opinię 10/10 ;)
Przemiła obsługa, czyściutko, wszystko nowe, niedrogo. Dostaliśmy 4osobowe pokoje, choć rezerwowałam dwójki;) Warto było, jeśli wrócimy to znowu tam.

W Mui ne odpoczywamy. Śniadanie, plaża, masaż (ok 25-30 zł.pełną godzinę, rewelacja).
Potem obiad, spacer, kolacja albo soczek tylko;) Dwa popołudnia spędziliśmy spacerując w górę The Fairy Stream - uczta dla oczu i jeszcze bez biletów;) Jedźcie póki pusto:)
Raz byliśmy na czerwonych wydmach. Z portu w Mui Ne spacer prawie godzinę. Wracaliśmy taksówką do hotelu, bo gorąco i nie ma się gdzie schować przed słońcem.
Załącznik:
IMG_20151228_093152.jpg

Załącznik:
IMG_20151228_093954.jpg


Raz jedziemy rano, lokalnym autobusem do centrum Phan Thiet. Dłuższa jazda, prawie 25-30 minut; bilet 12k w jedną stronę; wsiadamy i zajmujemy miejsce, bileterka podchodzi i sprzedaje nam bilet który od razu przerywa. Lepiej mieć go pod ręką, zarówno w jedną i w drugą stronę wsiedli panowie sprawdzający te bilety. Przystanek końcowy w Phan Thiet pod marketem CO.OP Mart. Warto spedzić tam chwilę, fajne rzeczy które można obejrzeć z bliska i kupić, no i wszędzie są ceny, niewysokie:)
na ostatnim piętrze kilka knajpek ze sporym wyborem lokalnych dań, w połowie gotowych - można paluchem pokazać co się chce bo menu oczywiście tylko po Wietnamsku;) Spacerkiem stamtąd nad morze, (po drodze po lewej poczta, gdzie wysyłamy kartki), przed plażą, w parku kilka stoisk (choć to za dużo powiedziane, koszyki z owocami morza i mini-palenisko) kobiet sprzedających owoce morza. Pyszne i tanio, też ostrygi na sztuki :) (2zł). Kawałek dalej latarnia morska. Można pobyć dłużej, plaża ładna i szeroka.
Załącznik:
IMG_20151230_060746.jpg


Plaża w Mui Ne znajduje się po drugiej stronie drogi w stosunku do naszego hotelu, za "niczyją" działką porośniętą palmami kokosowymi. Rozkładaliśmy się na kocyku blisko zaraz. Można też kupić coś w knajpie po lewej stronie i zająć ich leżaki. Po prawej, blisko, same hotele.

W Mui Ne prócz plażowania można też surfować tradycyjnie lub z latawcem (kite surfing). Sporo punktów-wypożyczalni. Można wykupić fajne i niedrogie wycieczki. Autem z kierowcą, ceny dla 4 osób: 25 USD półdniowa Mui Ne i okolice; Phan Thiet całodniowa 45 USD, plus wejściówka do kąpieli błotnych (nie tania).

Ok 800m w prawo od naszego hotelu sklepik + mini "biuro podróży" należące do grubej blond-Rosjanki; 5 USD za osobę (przy rezerwacji auta 4x4 dla 6 osób, więc warto znaleźć sobie kompanów) za białe wydmy (ok 30 km z Mui Ne).
Załącznik:
IMG_20151228_113106.jpg

Załącznik:
IMG_20151229_034306.jpg

Załącznik:
IMG_20151229_035413.jpg


Spędzamy tam Sylwester, ale grzecznie idziemy spać sporo przed;) Brak imprezy, ewentualnie organizowane dla mieszkańców dużych hoteli/resortów. W sklepach dostęony szampan na tę okazję i nic ponad to:) Zjadamy sylwestrową kolację w knajpce z owocami morza, zamawiamy po porcji krokodyla, rekina i kobry (porcja ok 20 zł w przeliczeniu). Niedobre ale jakby co - próbowałam;)

Załącznik:
IMG_20151231_112026.jpg

Załącznik:
IMG_20151231_112334.jpg

Załącznik:
IMG_20151231_113046.jpg

Załącznik:
IMG_20151231_122035.jpg


Ostatniego dnia bezproblemowe wymeldowanie, płatność, córka dostała w prezencie chipsy i figurkę pani w wietnamskim kapeluszu od właścicieli. Dzień wcześniej kupiliśmy bilety na 9tą, Futa/Pguong Trang bus do Sajgonu. 5h w autokarze z leżankami, bagaże grzecznie w bagażniku, żadnego zapychania przejścia jak ostatnim razem;) Komfortowe 5h z jedną półgodzinną przerwą w fajnym miejscu na toaletę i obiad. Autokary jeżdżą co 0,5-1h przez cały dzień, od 6 rano do 22.30 chyba. Cena 130k/osobę, bez zniżek dla dzieci.
Załącznik:
IMG_20160101_050936.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Meksyk http://www.fly4free.pl/forum/puerto-aventuras-riviera-maya-na-zywo-luty-2015-2-tyg,210,65109
Wietnam http://www.fly4free.pl/forum/wietnam-na-swieta-bn-i-nowy-rok-2015-2016-relacja-z-wloczegi,216,86193&start=0


Ostatnio edytowany przez popcarol, 19 Sty 2016 10:20, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#8 PostWysłany: 18 Sty 2016 15:24 

Rejestracja: 03 Gru 2013
Posty: 442
Docieramy do Sajgonu. Głośno, tłumy ludzi zwłaszcza na jednośladach, parno. Goręcej niż w Mui Ne no i brak bryzy od morza, ciekawe dlaczego;)

Futa bus zostawia nas jak się okazuje ulicę od naszego hotelu, w pierwszej dzielnicy. Kierowca mówi że to blisko, ale mamy sporo bagaży, w tym kupione w Mui Ne butelki z winem ryżowym i skorpionami/wężami ;) (po 80k/szt.) i szukamy taksówki. Zielone Taxi Mai Linh nie chce włączyć taksometra, zgadzamy się na 50k. To rzeczywiście blisko, taksówkarz bardzo zadowolony z kilkuminutowej trasy wypakowuje nam bagaże i zostawia pod Hong Kong Kaiteki Hotel.
Najgorszy hotel z tych w których nocowaliśmy, lecz zależało mi na lokalizacji. No i jest Nowy Rok, weekend się zaczyna, 80% obłożenia więc nie było z czego wybierać;)
Na booking,com hotel miał 7,7 pkt/10, niech będzie.

Zostawiamy bagaże, chwila odpoczynku i ruszamy na miasto coś zjeść i kupić 2dniową wycieczkę po Mekongu. Drugiego noclegu nie mamy, za to kolejne 2 przed wylotem tak, w tym samym hotelu. Okazuje się że wycieczki znikają jak ciepłe bułeczki, nasz hotel już nie ma miejsc na kolejny dzień; pytamy jak zwykle w 3 biurach, wybieramy i wracając do tego "najlepszego" okazuje się że już nie ma miejsc. Kupujemy więc w drugim z pytanych miejsc. 30 USD/osobę, nocleg w hotelu z Can Tho. 5 USD drożej za nocleg i kolację "homestay".
Gdzieś czytałam o spaniu na podłodze i półsurowym kurczaku w opcji "homestay" więc wybieramy hotel. Hotel wcale niezły, na pewno lepszy niż ten nasz w Sajgonie;)

Pierwszą noc mamy w kapsułkach, na zdjęciach wyglądały na większe;)

"oficjalna" fotka:
Załącznik:
e51ea__dsc3445.jpg


"na żywo" ;)
Załącznik:
hong-kong-kaiteki-hotel.jpg


Niemniej gdyby nie klaustrofobia i odgłos klimatyzacji słyszalny całą noc, nie byłoby źle;) miałam wrażenie że śpię w przewróconej lodówce, ściany są blaszane...
ech;) nigdy więcej:)

Po obiado-kolacji i zakupie wycieczki idziemy na długi spacer, z mapką w ręku. Oglądamy z zewnątrz katedrę Notre Dame;) i pocztę, przysiadamy w parku. Rezerwujemy bilety do teatru kukiełek wodnych na przedostatni dzień w Sajgonie (180k/bilet, brak zniżek dla dzieci).
Warto rezerwować z wyprzedzeniem, gdyż miejsca od pierwszego rzędu przydzielane są "kto pierwszy ten lepszy". Osoby stojące za nami siedziały w kolejnym rzędzie.

Następnego dnia szybkie śniadanko obok hotelu i 7.45 (chyba?) odbiera nas gość który prowadzi dwie ulice dalej do swojego biura, gdzie po krótkim oczekiwaniu wsiadamy w autokar.
Kierunek Mekong!

Po ok. 2h jesteśmy w My Tho, Przerwa ok 30 minut na obejrzenie z zewnątrz pagody i kilku wielkich posągów Buddy (siedzi, leży, stoi;) Krótko, ale kupujemy zimne napoje i jedziemy dalej.
Po kolejnych kilkudziesięciu minutach jesteśmy pakowani w dużą łódź z daszkiem chroniącym od słońca i płyniemy "zwiedzać".
CDN

-- 18 Sty 2016 14:39 --

Płyniemy sporą łódką, mieści się nasz cały ok 40-osobowy autokar.
Załącznik:
IMG_20160102_051503.jpg


Pierwszy przystanek - jesteśmy w okolicach Bentre - na wysepce? z pasieką. Można potrzymać ramkę z malutkimi pszczołami, jakoś chętnych brakowało;) dostajemy po naparstku herbaty z miodem. Można kupić pyłek, miód, suszone owoce itp nawet niezbyt nachalnie proponowane.
Załącznik:
IMG_20160102_052551.jpg


Po herbatce i owocach suszonych/orzeszkach płyniemy dalej, chwilę. Kolejny przystanek w podobnej "zagrodzie" gdzie przy owocach i kolejnej herbatce krótki występ lokalny. Nasz przewodnik też śpiewa, wcale nieźle;)
Załącznik:
IMG_20160102_053358.jpg

Załącznik:
IMG_20160102_060501.jpg


Krótko płyniemy dalej i wsadzają nas w małe łódki, na wąskim kanale które pływają tam i z powrotem. Przetwórnia!
Na szczęście już na wodzie nie czuje się już tak bardzo że jest się kurczakiem;)
Załącznik:
IMG_20160102_063720.jpg

Załącznik:
IMG_20160102_063738.jpg

Załącznik:
IMG_20160102_064921.jpg


-- 18 Sty 2016 15:03 --

Wysiadka, wsadzają nas w bryczki konne (biedne małe koniki!) i jedziemy kilka minut do następnej "zagrody". Tu można potrzymać węża boa na szyi;) Dziecku się podoba, ja mam ochotę zrezygnować z dalszej wycieczki;) ale nie mamy wyjścia, byle do wieczora;) w sumie nie było to męczące, nie podobała mi się specjalnie "organizacja" pod białasa, no ale cośtam zobaczyliśmy...
Załącznik:
IMG_20160102_075006.jpg


Wysiadka w wytwórni cukierków kokosowych. Stare kokosy są mielone, z wiórków wyciska się sok, który jest gotowany aż nie zgęstnieje, dodawane są owoce jeśli cukierki mają być "smakowe", masa jest wałkowana, ręcznie cięta i pakowana w sreberka;)
Świeże cukierki pycha, te do kupienia już mniej, twarde, ale u nas takich nie ma. Takie toffi trochę, kokosowe?

Załącznik:
IMG_20160102_072751.jpg

Załącznik:
IMG_20160102_073022.jpg


płyniemy dalej, teraz na lunch (w cenie wycieszki). Knajpka ze stolikami pod dachem (a raczej cztery takie zadaszone miejsca, z jednym budynkiem-centrum dowodzenia-skąd kelnerzy usiłują rozdać jedzenie setkom turystów, kolejna "przetwórnia". Oczekiwanie na jedzenie można umilić sobie oglądając krokodyle czy drzewka owocowe.
Załącznik:
IMG_20160102_090810.jpg


Lunch całkiem smaczny:
Załącznik:
IMG_20160102_081844.jpg


Płyniemy dalej, na plantację owoców. Niedojedzeni mogą sobie zamówić ślimaki, żaby, węże itp z rusztu;) My ograniczamy się do zimnych napoi i spaceru wśród bananowców, drzew jackfruita, docieramy do pól ryżowych. Gorąco ale przyjemnie:)

Załącznik:
IMG_20160102_090810.jpg


Wracamy do autokaru, gdzie spędzamy ok 2h w drodze do Can Tho, do hotelu.

Załącznik:
IMG_20160102_095816.jpg


Jazda z przerwą w miejscu postojowym dla autokarów i samochodów osobowych (których mało), spory wybór jedzenia i przekąsek na drogę.
Załącznik:
IMG_20160102_114502.jpg


Zmęczeni docieramy do hotelu:
Załącznik:
IMG_20160102_140020.jpg


kąpiel po całym dniu i idziemy na miasto. Mimo tego że już ciemno w knajpkach trudno znaleźć wolne miejsce. Czemu u nas wszyscy siedzą sami w domu?
Zamawiamy soczki. Spacerujemy, zahaczamy o targ który już jest zamknięty, działa tylko kilka stanowisk. Następnego dnia zobaczymy więcej.
Załącznik:
IMG_20160102_150042.jpg

Padamy spac, pobudka o 7mej, 7,30 śniadanie w hotelu (w cenie). o 8mej startujemy na pływający targ w Can Tho.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Meksyk http://www.fly4free.pl/forum/puerto-aventuras-riviera-maya-na-zywo-luty-2015-2-tyg,210,65109
Wietnam http://www.fly4free.pl/forum/wietnam-na-swieta-bn-i-nowy-rok-2015-2016-relacja-z-wloczegi,216,86193&start=0
Góra
 Relacje PM off  
 
#9 PostWysłany: 18 Sty 2016 16:42 

Rejestracja: 03 Gru 2013
Posty: 442
Fotka z poprzedniego dnia - ślimaczka z rusztu? :)
Załącznik:
IMG_20160103_033640.jpg


Rano po śniadaniu (kilka pozycji do wyboru z menu, zupka albo tosty/bagietka z dodatkami, napój) jedziemy do portu w Can Tho.
Płyniemy znowu dużą łodzią z daszkiem, siedzimy na ławkach z niby-ratanu przyśrubowanych do pokładu:)

Targ wygląda inaczej niż ten na którym byłam w okolicach Bangkoku. Płyniemy, co jakiś czas dobijają do naszej burty łódki z różnymi towarami i sprzedają wycieczkowiczom. Nasza wycieczka składa się głównie z Wietnamczyków, kupują dużo i chętnie. Okazuje się że ceny owoców są bardzo atrakcyjne, zwłaszcza w porównaniu do cen owoców w pierwszej dzielnicy Sajgonu...

Załącznik:
IMG_20160103_025214.jpg

Załącznik:
IMG_20160103_024345.jpg

Załącznik:
IMG_20160103_024214.jpg


Po zakupach, posileni ananasem, była też łódka z babcią gotującą różności, płyniemy do "fabryki" makaronu ryżowego.
Podglądamy proces produkcji, można spróbować odwrócić suszące się ciasto. Bambusowe maty z makaronem na słońcu wyglądają super.

Załącznik:
IMG_20160103_045700.jpg

Załącznik:
IMG_20160103_045428.jpg


Papier ryżowy służy za otoczkę do sajgonek, lub jest cięty i staje się makaronem ryżowym.

Wracamy do autokaru i wracamy do hotelu. Już wymeldowaliśmy się rano, ale można się ogarnąć/udostępniają nam toaletę. Mamy godzinę na lunch w okolicy hotelu. Idziemy na "nasz" targ z poprzedniego dnia, zamawiamy i jemy, a potem oglądamy stoiska.
Żałuję że nie było tam więcej czasu, kilkanaście odmian ryżu, też zielony, brązowy, czarny! Suszone ryby i owoce morza.. ech. Tanio! Targ w centrum Sajgonu to jakieś nieporozumienie - wszystko mają, ale ceny 3x wyższe niż gdzie indziej...

Kupujemy arbuza, wodę z lodówki, trochę czosnku i ryż i wracamy do hotelu.
Przyjeżdża autokar i 4h wracamy do Sajgonu. Jeden postój na jedzenie i z powodu korków na przedmieściach dodatkowy na toaletę przed miastem.

Wycieczkę generalnie uważam za udaną i bez przewodnika trudno byłoby zobaczyć większość z "atrakcji" które nam zapewniono. Cena też zachęcająca, 30 dolarów z przejazdem, lunchem, śniadaniem, całym tym pływaniem i niezłym hotelem!

W Sajgonie jemy kolację i nocujemy. Teraz mamy normalnie dwójki, dość czyste i bez klaustrofobii :)


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Meksyk http://www.fly4free.pl/forum/puerto-aventuras-riviera-maya-na-zywo-luty-2015-2-tyg,210,65109
Wietnam http://www.fly4free.pl/forum/wietnam-na-swieta-bn-i-nowy-rok-2015-2016-relacja-z-wloczegi,216,86193&start=0
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#10 PostWysłany: 19 Sty 2016 11:13 

Rejestracja: 03 Gru 2013
Posty: 442
Dwójka w Hong Kong Kaiteki Hotel - z wierzchu ok, ale pilnie potrzebuje remontu. Zacieki i grzyb na ścianach, ślady po taśmie na czujniku dymu, trochę ten pokój przeszedł. No i hit - cennik za zniszczone/uszkodzone elementy wyposażenia;) Pokój 304:
Załącznik:
IMG_20160103_120902.jpg

Załącznik:
IMG_20160103_120918.jpg

Załącznik:
IMG_20160103_120922.jpg


Następnego dnia raniutko idziemy na śniadanie i przed ósmą z hotelu odbiera nas przewodnik kolejnej wycieczki - dzisiaj półdniowa - tunele Cu Chi.
Może nie jest to konieczne do obejrzenia, ale ze względu na Młodą odpuściliśmy muzeum zbrodni wojennych, więc chociaż to zobaczymy. No i tym sposobem spędzamy mniej czasu w samym Ho Chi Minh City, które dla mnie jest koszmarem do mieszkania;)

Droga trwa około godzinę. Po drodze przerwa na toaletę przy zakładzie dla ofiar wojennych - tworzą prawdziwe cuda. Tu mała próbka. W hali wystawienniczej nie można robić zdjęć, pewnie boją się kradzieży wzorów?
Załącznik:
IMG_20160104_032613.jpg

Załącznik:
IMG_20160104_032822.jpg

Załącznik:
IMG_20160104_032850.jpg


Bułeczkę? :)
Załącznik:
IMG_20160104_015725.jpg


Tunele:
Załącznik:
IMG_20160104_050428.jpg

Załącznik:
IMG_20160104_051821.jpg

Załącznik:
IMG_20160104_052444.jpg


Tunele ok, klaustrofobiczne strasznie, ciasne choć i tak poszerzane pod białasów. Warto posłuchać trochę, akurat nam się trafił przewodnik mówiący dość dobrze po angielsku.
Pułapki i wola przetrwania oraz pomysłowość Wietnamczyków robi naprawdę duże wrażenie.

Warto wziąć wodę bo gorąco i parno oraz środek na komary, to środek dżungli. Na szczęście chyba nic nas nie pogryzło.
Jest 100-metrowy odcinek poszerzonych tuneli do przejścia, z wyjściami co 20 metrów. Ciężka sprawa, wyszłam pierwszym wyjściem, duszno, o wyprostowaniu się nie ma mowy, nie można się cofnąć, klaustrofobia okropna. Szacunek - oni tam mieszkali!!!

Można sobie postrzelać nabojami po armii Amerykańskiej, dość droga impreza, cena za pojedynczy nabój, minimalny zakup to 10 nabojów. Ato karabiny maszynowe, więc jedna seria, parę sekund i z głowy;)

Koło 14.30 jesteśmy z powrotem w Sajgonie.

Załącznik:
IMG_20160104_080756.jpg


Idziemy do hotelu, szybki prysznic i obiad. Na 17tą mamy bilety do Teatru Kukiełek Wodnych.

Wcześniej wybieram się na pocztę, w pierwszej dzielnicy jest tylko jedna i robi wrażenie. Pełni swoją normalną funkcję, ale jednocześnie zatrzymują się tam i wchodzą do środka regularne wycieczki. Mnóstwo Koreańczyków i Chińczyków robiących zdjęcia.
Załącznik:
IMG_20160104_100514.jpg


-- 19 Sty 2016 10:47 --

Poczta znajduje się za katedrą Notre Dame. Można w okolicy urządzić fajny spacer. Teatr kukiełek też jest dość blisko.

Katedra:
Załącznik:
IMG_20160104_100300.jpg

Załącznik:
IMG_20160104_100333.jpg


Permanentny problem z przejściem przez ulicę ;)
Załącznik:
IMG_20160104_100959.jpg


Trzeba uważać rozmawiając czy robiąc zdjęcia, zdarzają się coraz częściej przypadki wyrwania smartfona czy tabletu, aparatu przez przejeżdżającą osobę na motorze...

Przewodnik w trakcie wycieczki ostrzegał nas też przed osobami pastującymi buty, czy sprzedającymi kokosy - udają że nie zrozumieli i "otwierają" 10 kokosów zamiast jednego i żądają zapłaty za wszystkie...
nam się w sumie nic niemiłego nie zdarzyło, prócz bezczelnej baby w knajpce gdzie przeczekiwaliśmy deszcz (jedyne popołudnie w Sajgonie). Sączyliśmy soczki (niedobre), a gdy przyszło do płacenia podstawiła nam pod nosy nowe menu z cenami o 10k wyższymi... ech. To tylko 2 złote na soczku, ale niesmak pozostał.

Trzeba się pilnować z pieniędzmi zwłaszcza na początku, nominały z dużą ilością zer mogą się mylić. Ja trzymałam osobno wysokie i niskie nominały i jak sprzedający nijak nie mówił po angielsku wyjmowałam banknot i wiadomo ybło że rozmawiamy o nim konkretnie;)

Przed 17tą zajęliśmy miejsca w sali teatru, super ubrani młodzi ludzie pilnowali porządku, wskazywali miejsca i coraz bardziej podkręcali klimę;) Polar czy jakiekolwiek okrycie nie byłoby złym pomysłem;)

Przedstawienie super, za bambusowymi matami są aktorzy, stojący po pas w wodzie, w woderach:) którzy poruszają kukiełkami opowiadając historie. Po bokach sceny 6 osób grających na ludowych instrumentach i śpiewających. Mimo braku znajomości Wietnamskiego super spędzona godzina, najbardziej podobało się oczywiście Młodej:)

Załącznik:
IMG_20160104_110452.jpg

Załącznik:
IMG_20160104_110420.jpg

Załącznik:
IMG_20160104_112106.jpg


Wieczorem mała kolacja (super knajpka wegetariańska z dobrymi cenami w drugiej uliczce w prawo z Bui Vien (adres naszego hotelu). Piwo za 10k Jedzenie świeżo przygotowywane i bardzo smaczne, ogromny wybór dań z całego świata.

Wieczorem wydajemy ostatnie dongi, kupuję 2 kurtki (po 25 USD/szt), plecak i saszetkę chyba North Face ;) dobrze uszyte; i trzy reprinty przewodników Lonely Planet (nieoryginalne, po 100-150k w zależności od grubości).

Rano szybkie śniadanko. i Banh Mi - pyszne bagietki z nadzieniem na drogę w roli kanapek;)
Załącznik:
IMG_20160105_023930.jpg


Taksówka zamówiona na recepcji za 160k przyjeżdża punktualnie. Generalnie można jechać "on meter", gośc włączył i wskazało kwotę 128k ale daliśmy ustalone 160k.

Lot powrotny 12h i jesteśmy w Wawie, gdzie zamarzlibyśmy gdyby nie świeżo kupione kurtki z polarami;) W SGN plus 30, w WAW minus 11.. masakra;)

Podsumowanie kosztów postaram się jeszcze dodać.

Do Wietnamu na pewno wrócimy, obejrzeć północną jego częśc, połączyć bym to chciała z Laosem i północną Tajlandią którą ledwo liznęliśmy.

Do następnego razu! :)

Piszcie w razie niejasności, pytań itp, postaram się pomóc :)


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Meksyk http://www.fly4free.pl/forum/puerto-aventuras-riviera-maya-na-zywo-luty-2015-2-tyg,210,65109
Wietnam http://www.fly4free.pl/forum/wietnam-na-swieta-bn-i-nowy-rok-2015-2016-relacja-z-wloczegi,216,86193&start=0
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#11 PostWysłany: 19 Sty 2016 12:54 

Rejestracja: 03 Gru 2013
Posty: 442
PODSUMOWANIE wycieczki, 16 dni, 14 dni na miejscu.

koszty za osobe: złotych (wiadomo zależy od kursu, żeby było łatwiej 10.000 dongów = 2 złote)

bilet lotniczy waw-sgn-waw 1899zł / czarter Rainbow
bilet lotniczy sgn-dad + posiłek i but. wody (2 usd-nie warto, okropny) 140zł / Vietjetair
wiza 25usd+ promesa 9usd = 136zł
zdjecia do wizy 35zł
parking waw dzielony na 4 osoby (60 zl/16 dni): 15zł
taxi Da Nang-Hoi An dzielona na 4 15zł
noclegi hoi an 3 szt 70zł
nocny bus/pociag hoi an-dalat 60 zł
nocleg dalat 20zł
bus dalat-mui ne 26zł
5 noclegow mui ne 160zł
przejazd mui ne sgn 26zł
3 noclegi sgn 120zł
wycieczka 2dniowa Mekong + nocleg 120zł
bilet do teatru kukiełek: 36zł

SUMA: 2.879 zł/osobę

W tym noclegi - wyszły średnio w cenie 30-40 zł/osobę (dwójka 60-80 zł) oczywiście można taniej, ale można też sporo drożej;)

Do powyższej kwoty dochodzi tylko jedzenie, zamknęliśmy się w kwocie +/- 3.200 zł/osobę, wiadomo można wydać więcej zależy od tego jak dużo/często/co się je i ile alkoholu pije;) no i stołowaliśmy się często na ulicy, wiadomo w knajpach jedzenie droższe, czasem niewiele a czasem sporo droższe.

POLECAM! jedźcie, warto! :)
_________________
Meksyk http://www.fly4free.pl/forum/puerto-aventuras-riviera-maya-na-zywo-luty-2015-2-tyg,210,65109
Wietnam http://www.fly4free.pl/forum/wietnam-na-swieta-bn-i-nowy-rok-2015-2016-relacja-z-wloczegi,216,86193&start=0
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#12 PostWysłany: 18 Lut 2016 11:16 

Rejestracja: 18 Lut 2016
Posty: 4
Cześć! wybieramy się z mężem do Wietnamu w kwietniu i z przyjemnością przeczytałam Wasz opis :-). Mam jedno pytanie - czy bilety na wycieczki / autobusy / inne atrakcje rezerwowaliście na miejscu, czy wcześniej - z domu? Jeśli na miejscu, to kupowaliście je przez internet czy w agencjach / recepcjach?

Dziękuję i pozdrawiam!
Góra
 Relacje PM off  
 
#13 PostWysłany: 18 Lut 2016 11:41 

Rejestracja: 03 Gru 2013
Posty: 442
hej!
bilety kupowaliśmy dzień wczesniej, na miejscu, w "agencjach". Chodziliśmy po mieście i pytałam w kilku miejscach, dyskutowaliśmy i wybieraliśmy najlepszą dla nas opcję.
Miłego wyjazdu! :)
_________________
Meksyk http://www.fly4free.pl/forum/puerto-aventuras-riviera-maya-na-zywo-luty-2015-2-tyg,210,65109
Wietnam http://www.fly4free.pl/forum/wietnam-na-swieta-bn-i-nowy-rok-2015-2016-relacja-z-wloczegi,216,86193&start=0
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 13 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 5 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group