Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 7 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
 Temat postu: W raju i to nie raz.
#1 PostWysłany: 10 Gru 2019 16:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 2283
Loty: 425
Kilometry: 479 648
platynowy
To miał być zaplanowany rok temu wyjazd do Gruzji. Przy dobrej pogodzie pojechałbym tam, gdzie mnie jeszcze nie było, przy złej zająłbym się zwiedzaniem modernistycznych (brutalistycznych, betonowych) budowli Tbilisi, jest tego trochę, w tym część praktycznie nie obfotografowana. Poniżej przykład z Tbilisi

Załącznik:
brut zamek.jpg


Jednak wydarzenia potoczyły się inaczej, na co istotny wpływ miała „optymalizacja” sieci połączeń UIA. Po optymalizacji zamiast lotów o rozsądnych godzinach miałbym przylot w nocy, wylot przed świtem, a tego nie lubię. Podziękowałem i nawet bardzo sprawnie dostałem zwrot pieniędzy.
Mając gotówkę z powrotem na koncie musiałem zaplanować podróż zastępczą. Pragnąłem, aby była trochę inna niż pozostałe. W zasadzie ile można podróżować na Wschód i Bałkany (można dowolnie dużo, ale warto przeżyć czasem coś innego)?
Podróż zastępcza była (prawie) całkiem inna (podoba mi się to prawie całkiem). Powiedzmy, że przez staranny dobór ostatnich kresek, tak aby razem z pierwszymi tworzyły regularną figurę geometryczną. Ponadto zwiedzanie betonowych budowli nie było tym razem głównym celem tej wycieczki. Po trzecie cel wycieczki był z zupełnie innej bajki.

Załącznik:
trasa.png


Pierwszym etapem podróży był Londyn, aż wstyd się przyznać, ale ostatni raz byłem tam 7 lat temu i to raptem przez kilkanaście godzin.
O moim ostatnim pobycie postanowił mnie zresztą poinformować Facebook przypominając to zdjęcie:

Załącznik:
7 lat temu.jpg


Lubię je za absurdalność kojarzącą się bardziej z naszymi rejonami niż Wielką Brytanią.

Do Londynu, choć nie bez maleńkich problemów, przyleciałem w najlepszy możliwy sposób – na London City Airport. Polecam i przelot nad centrum Londynu i pas startowy obok toru wioślarskiego z widokiem na City, a także dwudziestominutowy dojazd do centrum za 2,80 GBP (bez zniżek i promocji).

Załącznik:
LCY.jpg


Po drodze zobaczyłem jak wygląda słynna angielska mgła widziana z lotu ptaka. Może nie ma w tym nic specjalnego, w końcu tak też wygląda mgła w górach. Jednak chmury dosłownie leżące na ziemi zrobiły na mnie wrażenie.

Załącznik:
mgła.jpg


Plan krótkiego pobytu w Londynie był raczej ambitny i zdecydowanie związany ze sztuką współczesną. Chciałem zobaczyć Trellick Tower, przejść się po Tate Modern, a przede wszystkim zobaczyć Barbican Estate.
W wyniku złej organizacji, Trellick Tower musiałem sobie darować, zwiedzanie Tate Modern również, bo zjadał mnie stres, że nie zdążę ponapawać się Barbicanem. Zobaczyłem tylko wodospad przed muzeum (widziałem wodospad w Kijowie, więc londyński będzie stanowił kolejny element do kolekcji), pooglądałem piękną postindustrialną bryłę budynku, który w poprzednim swoim życiu był elektrownią, przeszedłem mostem nad Tamizą i udałem się zwiedzać Barbican.

Załącznik:
Tate.jpg


Załącznik:
wodospad.jpg


Nie pamiętam czy o tym już wcześniej pisałem, ale betonowy modernizm świetnie współgra z wodą i zielenią. Takie połączenie ma zdecydowanie bardziej ludzki wymiar niż konstrukcje ze szkła i stali, jest mniej efekciarskie, a jednocześnie potrafi być bardzo efektowne. Zresztą nawet bez wody część naszych osiedli bloków, w szczególności tych, które uniknęły późniejszego zagęszczania, potrafi wyglądać jak parki pomiędzy zwalistymi bryłami budynków.
Po celu mojej wizyty spodziewałem się zatem wiele, jednak rzeczywistość zdecydowanie przerosła moje oczekiwania. Trafiłem do BETONOWEGO RAJU. Czas tam płynął wolniej niż dookoła (to jest samo centrum Londynu), szumiała woda, a rośliny widać było zarówno na ziemi, na wodzie i na balkonach. Cieplejszą porą widok musi być jeszcze atrakcyjniejszy. Barbican ma swoją fontannę – betonową, a jakże. Swoje góry – wieże punktowców, morze i doliny. Piękne, wspaniałe. Swoją drogą to socjologia tego osiedla może być bardzo interesująca.

Załącznik:
fontanna.jpg


Załącznik:
pond.jpg


Załącznik:
staw przy fontannie.jpg


Załącznik:
staw2.jpg


Załącznik:
zieleń balkony.jpg


Załącznik:
kwiaty warzywa.jpg


Załącznik:
okrąglak.jpg


Załącznik:
motyw beton.jpg


Załącznik:
wieże.jpg


Załącznik:
wieża2.jpg


Załącznik:
wieża.jpg


Bardzo ciekawie skonstruowane są wewnętrzne klatki schodowe: okrągłe betonowe podesty podtrzymywane na stalowych konstrukcjach. Schody zewnętrzne mają kształt tak doskonale znany z innych brutalistycznych budowli oglądanych dotychczas przeze mnie. Tylko tutaj wszystko jest czyściutkie, wypielęgnowane, zadbane i właśnie w otoczeniu wody i zieleni.

Załącznik:
klatka schodowa.jpg


Załącznik:
schody zewnętrzne.jpg


Spędziłem kilka godzin na podziwianiu tego wspaniałego osiedla, enklawy spokoju w centrum wielkiego miasta, które jednocześnie jest sporym założeniem rezydencjonalnym pomiędzy w przeważającej części biurową zabudową. Mógłbym spędzić tam następne godziny, zwłaszcza że nie obejrzałem galerii, nie skorzystałem z apetycznie wyglądającej jadłodajni. Niestety czas naglił.
Kolejnym etapem podróży była azorska Ponta Delgada. Na Sao Miguel byłem stosunkowo niedawno, ale tamten wyjazd nie był najszczęśliwszy, poprzez zmiany rozkładu, a następnie spóźnienie samolotu z zaplanowanych dwóch dni zrobił mi się jeden, a na dodatek nie pożyczyłem samochodu, wiec moje zwiedzanie ograniczyło się do Ponta Delgada i najbliższych jego okolic.
Tym razem było inaczej. Inaczej i łatwiej, ponieważ byłem chyba ostatnim z forumowiczów odwiedzających Azory w tym roku. Mogłem więc dopytać się gdzie i jak się dostać. W miastach tego nie robię i sam staram się odkryć, to co mnie interesuje, liczę na niespodzianki i miejsca szerzej nieznana, jednak w przypadku podziwiania przyrody postanowiłem wykorzystać uzyskane informacje.

Muszę jednak przyznać, iż miałem pewne obawy, czy to co zobaczę nie będzie rozczarowaniem. To są jednak okolice dość dobrze obfotografowane, więc bałem się, że widoki będą słabsze niż na obrazkach. Okazało się, że nie było źle. Kolory, słońce, bujna wegetacja, to wszystko pozwoliło mi uznać, ze po raz kolejny w czasie tej podróży trafiłem do raju. Zresztą nie bez znaczenia były tu inne okoliczności w tym pogoda, bo kiedy w domu (tu cytuję wiersz, więc proszę nie usuwać wulgaryzmów):
Ciemno
Zimno
Ptaki pospierdalały
I nawet śniegu nie ma
Zima
Na Sao Miguel było inaczej tam miałem lato: jasno, ciepło, ptaki również były. Jedyny dyskomfort powodował wczesny zachód słońca. Po zachodzie można było jednak pojechać do basenów termalnych i tam przyjemnie spędzić wyglądające na noc popołudnie.

Załącznik:
zielono.jpg


Załącznik:
zielono2.jpg


Załącznik:
zielono3.jpg


Załącznik:
zielono4.jpg


Załącznik:
koniec wyspy.jpg


Choć mój pobyt na Sao Miguel był dłuższy niż poprzedni, nie można nazwać go długim. Przylot wieczorem, pełny dzień na miejscu i powrót wczesnym popołudniem dnia kolejnego.
Ostatnie godziny spacerowałem po Ponta Delgada. Miasteczko ma swój urok, jednak nie jest to miejsce porywające. Po raz kolejny okoliczności powodowały, że czas spędzony tam był niezwykły. Oczywiście w mieście panował już nastrój przedświąteczny: były choinka, wielka bombka, aniołki, a największym zainteresowaniem cieszyły się sanie ciągnięte przez renifery.

Załącznik:
sanie.jpg


Ponieważ miasto miałem już poprzednio pozwiedzane, tym razem postanowiłem przyjrzeć się muralom, korzystając odrobinę ze wskazówek od innych forumowiczów.
A jest ich sporo. Zbieram fotografie rysunków i mozaik z kwiatkami. W Ponta Delgada trochę ich można zobaczyć.

Załącznik:
kwiaty.jpg


Kolejne były jednak trochę inne. Motyw kwiato – serc widziałem w dwóch miejscach

Załącznik:
kwiato serce1.jpg


Załącznik:
kwiato serce.jpg


Same serca też były.

Załącznik:
serce.jpg


Załącznik:
serce zap.jpg


Nie do końca orientuję się jak wygląda kwestia azorskiego separatyzmu, wydaje mi się jednak, że tym razem widziałem mniej jego manifestacji takich jak ta poniżej. Tej za to towarzyszy ładnie, skrótowo zamarkowany wulkan.

Załącznik:
wulkan.jpg


Na Azorach podobało mi się bardziej niż w Londynie. Od czasu do czasu wypada odetchnąć od betonu, więc tym razem w porównanie obu opisywanych rajów wygrał ten bardziej tradycyjny. Pomogły tu również inne okoliczności przyrody.
Choć jakbym spojrzeć na lajki i inne aktywności na Instagramie, Barbican zwyciężył o wiele długości 😉.

Załącznik:
Insta1.png


Załącznik:
Insta 2.png


Przy okazji rozważania o obydwu rajach warto zwrócić uwagę na pewną analogię. Pierwszy został zbudowany przez człowieka na terenie poprzednio przez człowieka zrujnowanym: Barbican powstał na terenie zrujnowanym przez człowieka, a dokładniej przez bombardowania z okresu II wojny światowej. Drugi powstał w wyniku działalności natury, jednak na terenie, który ukształtowały katastrofy naturalne (te z obrazka powyżej).
Chcę wrócić na Azory, chętnie na znacznie dłuższej. Na razie moje zaplanowane na październik 2020 r loty dają szanse na dokupienie lotów po archipelagu na raptem 3 dni.
Choć powrót do szarej, zimnej (w porównaniu z Sao Miguel) Warszawy jest ciężki, po takiej wycieczce mogę powiedzieć:


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
 
 
#2 PostWysłany: 10 Gru 2019 17:36 

Rejestracja: 14 Maj 2016
Posty: 1297
Ostrzeżenia: 1
srebrny
Fotki przyrody z Azorów zdecydowanie poprawiły mi nastrój :P
Góra
 Relacje PM off  
 
#3 PostWysłany: 10 Gru 2019 17:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 Sty 2012
Posty: 2929
platynowy
A genezę nazwy Barbican, można? ;)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
pabien lubi ten post.
 
 
#4 PostWysłany: 10 Gru 2019 17:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 2283
Loty: 425
Kilometry: 479 648
platynowy
Genezy nie podam ;) ale mogę poinformować, że na granicy tego założenia urbanistycznego znajdują się pozostałości murów miejskich.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
wtak uważa post za pomocny.
 
 
#5 PostWysłany: 10 Gru 2019 18:31 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Paź 2011
Posty: 306
niebieski
Nie wierzę ;) . Nie ma zdjęcia najwspanialszego betonu w promieniu tysiąca km ???
https://goo.gl/maps/9iHyuwQJGUsr6NeZ7
_________________
Image

Naprawdę pisze się razem. Naprawdę!
Zresztą zresztą też.
Góra
 Relacje PM off  
 
#6 PostWysłany: 10 Gru 2019 18:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 2283
Loty: 425
Kilometry: 479 648
platynowy
Trzeba sobie coś zostawić na następny raz. W ten sposób muszę wrócić.

Wysłane z mojego Mi A3 przy użyciu Tapatalka
Góra
 Relacje PM off  
 
#7 PostWysłany: 16 Gru 2019 00:51 

Rejestracja: 25 Wrz 2015
Posty: 134
Loty: 84
Kilometry: 146 904
niebieski
Lubię cię czytać, jednak wschód w twoim wydaniu zdecydowanie wolę
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 7 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group