Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 17 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 26 Lut 2016 22:41 

Rejestracja: 08 Kwi 2012
Posty: 333
niebieski
Relacja z weekendowego wyjazdu na Islandię pod namiot– 19.02-22.02.16


Planowanie wyjazdu zaczynamy od lektury relacji Washingtona z zimowego wyjazdu. Informacji o trudnych warunkach młodzieńcza fantazja nie pozwala za bardzo brać do siebie – namiot z decathlonu na pewno da radę! Bierzemy sobie jednak do serca, że Toyota Yaris niekoniecznie – rezerwujemy więc Subaru Legacy AWD (co okazało się świetną decyzją!), pakujemy ciepłe śpiwory, palniki turystyczne, tonę jedzenia i kąpielówki – ruszamy!



DZIEŃ I

Lądujemy w Keflaviku około. 19:00. Odbieramy bagaż i szybko przemykamy obok stanowiska celnego (na Islandię można wwieźć max 3kg jedzenia/os, my nieco przekraczamy ten limit a i nielegalne kabanosy ukryte głęboko w torbie;) Limity te podobno są czasami sprawdzane – przed nami pechowiec zostaje zgarnięty na kontrolę). W hali odlotów czeka na nas pan z kartką SadCars – jak się okazuje Polak;). Siedziba sadcars znajduje się ok. 10 min. jazdy od lotniska, chwila formalności (mimo podstawowego ubezpieczenia CDW nie jest brany żaden depozyt) i wsiadamy do naszego Subaru Legacy. Samochód nie jest nowy, trochę poobijany, ale przecież nie przyjechaliśmy tu na targi motoryzacyjne;)

Ruszamy w drogę. Dzisiejszy cel – wrak rozbitego DC 3, przed nami 200 km. Pogoda sprzyja – temperatura minimalnie na minusie, wiatru o dziwo brak, droga nieco ośnieżona, ale opony z kolcami w Subaru radzą sobie znakomicie. Po drodze zjeżdżamy do wodospadu Seljalandsfoss – jest oświetlony i dobrze widoczny z drogi. Po raz pierwszy piejemy z zachwytu! Nocą wygląda naprawdę niesamowicie.

Image


Oblodzone schody przy wodospadzie
Image

Po oblodzonych schodach podchodzimy z boku, ale nie przechodzimy pod wodospadem – jesteśmy już solidnie mokrzy, więc wymiękamy – jeszcze cała noc pod namiotem przed nami! Ruszamy dalej.

Po 40 km skręcamy w boczną drogę – do samolotu pozostają jakieś 4 km. Droga (właściwie to ścieżka na plaży – widać tylko rozjeżdżone koleiny...) jest mocno zaśnieżona, Subaru ma za mały prześwit i nie jest zbyt skore do jazdy dalej – tym bardziej że zaczyna padać śnieg – rano mogą być kłopoty z powrotem...
Zostawiamy więc samochód przy bramie, pakujemy niezbędne rzeczy i idziemy pieszo.
Około 24:00 dochodzimy na miejsce. Dookoła biała pustynia, rozgwieżdżone niebo nad nami, a przed nami – ciemne cielsko rozbitego samolotu. Jest niesamowicie, cicho i spokojnie, słychać tylko huk fal nieopodal. WOW!

Image

Miejsca wewnątrz starcza idealnie na 4-osobowy namiot. Czekamy jeszcze na zorzę – niestety, nie tym razem...

Image

Image



DZIEŃ II

Pogoda nadal sprzyja – bezwietrznie, bezchmurnie, słońce od rana. Od ok. 8:00 przy wraku pojawiają się ludzie – docierają na miejsce SUV-ami 4x4, można więc tu dojechać.
W drodze powrotnej do samochodu mija nas już całkiem sporo samochodów – widać, że miejsce jest dość popularne.

Image

Czarna plaża nieopodal samolotu:
Image

Ok, ruszamy dalej. Najpierw cofamy się kawałek – do Skogafoss. Robi wrażenie, ale to jednak nie to samo, co Seljalandsfoss nocą. Do tego mnóstwo ludzi – przede wszystkim zdjęciostrzelni Chińczycy.

Image

Image

Widok z góry:
Image


Jedziemy dalej – dzisiejszy cel to laguna lodowa Jokulsarlon – przed nami 220 km. Po drodze krótki postój m.in. na czarnej plaży w Vik.

Image

Image

Zdjęcie z Xiaomi Yi
Image


Zahaczamy też o Fjaðrárgljúfur - dwukilometrowy kanion.
Dojazd do niego jest trudny – droga bardzo oblodzona, sporo śniegu, Subaru nie chce. Ale musi! Na miejscu zupełnie pusto. I przepięknie! Idziemy beztrosko cieszyć się widokami. Kto wie, jak długo tu zostaniemy, bo nie ma szans, żeby Subaru podjechało z powrotem:)

Image

Image

Image

Image

Zdjęcie z Xiaomi Yi
Image

Image

Islandzki język trolla:
Image


Na szczęście zasada „jak się rozpędzisz to przejedziesz” tym razem się sprawdziła;)
Następny punkt – Svinafellsjokull

Image

Image

Jedziemy dalej – teraz już bezpośrednio do celu, czas nagli, bo słońce zaczyna zachodzić.
W Jokulsarlon dość tłoczno. Chińczycy pstrykają setki zdjęć, słońce zachodzi, a foki pływają w zatoce. Jest pięknie. Ale tutaj to przecież standard!

Image

Image

Image

Po zmierzchu wracamy mniej więcej do wysokości wraku DC 3. Chcemy dotrzeć na noc do opuszczonego basenu (Seljavallalaug), a rano zrobić część trasy Golden Circle do Reykjaviku.
Na miejsce docieramy dość zmęczeni, Subaru chyba też – zakopuje się na samym finiszu.

Image

Akcja ratunkowa, szybki obiad i ruszamy szukać basenu.

Image

Około 20 minut trekkingu i jest!

Image

Sprawdzamy temperaturę wody – ma jakieś 30 stopni! Dodatkowe czyste szatnie (jak na fakt, że basen jest pozostawiony sam sobie). Zrzucamy bagaże, wskakujemy do wody.

Ciepła woda dopływa rurą w rogu basenu – woda ma tam jakieś 50-60 st. spokojnie.



DZIEŃ III

Budzi nas świst wiatru – zmiana pogody. Ruszamy do samochodu, wiatr zacina niesamowicie, sieka lodem po twarzy i zwiewa ze śliskiego szlaku.

Po drodze najpierw ponownie Seljalandsfoss. Piękny, ale w nocy znacznie ciekawiej. W dodatku łatwo do niego dojechać – więc jest tu już kilka autobusów z Chińczykami.

Image

Na parkingu typowy islandzki potwór:
Image

Po drodze do Gullfoss zjeżdżamy trochę w bok i znajdujemy bardzo klimatyczne gorące źródło na kąpiel (za 1000 ISK) Niestety, ktoś dotarł tu już przed nami, robimy więc zdjęcia i jedziemy dalej.

Image

Dojeżdżamy do Gullfoss – potęga!

Image

Image

Następne po drodze są gejzery. Na miejscu wieje na tyle mocno, że ciężko dojść na miejsce, a wybuchy gejzera (Strokkur) są natychmiast zdmuchiwane.

Image

Image

Ruszamy dalej, wzdłuż jeziora Þingvallavatn , w kierunku Thingvellir. Warunku drogowe – absolutnie fatalne. Bardzo mocny wiatr, zawiewający śnieg – drogi praktycznie nie widać, jedziemy orientując się po słupkach wzdłuż drogi. Zdarza się, że ich też nie widać – trąbimy wówczas, żeby ostrzec ewentualnych kierowców w okolicy, że nie są sami.
Image

Nagle pośrodku zamieci widzimy Chińczyków, którzy widocznie nie czytali relacji Washingtona;) Utknęli w zaspie na przeciwnym pasie swoim Yarisem. Zatrzymujemy się kawałek dalej – jest naprawdę niebezpiecznie, widoczność zerowa, ale jeśli ich szybko nie wypchniemy – w najlepszym wypadku skończą jako śnieżna zaspa-zawiewany śnieg szybko zasypuje im auto. Z pomocą przychodzą ludzie z samochodu za nami – razem uwalniamy Yarisa i zostajemy bohaterami narodowymi ChRL;)

Kilka kilometrów dalej droga zostaje zamknięta – musimy więc zawrócić, jedziemy w kierunku Selfoss, odbijamy na jedynkę do Reykjaviku. Na drodze krajobraz jak po bitwie, pojazdy w rowach, dachowanie, policja. Uff, ciekawie.


Reykjavik zwiedzamy dość pobieżnie, zaczynamy od słynnych hot dogów Bæjarins beztu pylsur (400 ISK). Dobre! Choć budka dość niepozorna, jak na swoją sławę...

Image

Kościół Hallgrímskirkja

Image

Pogoda nie sprzyja rozbijaniu namiotu, w dodatku nie mielibyśmy chyba już na to siły. Decydujemy się pojechać na północ od Reykjaviku i ostatni raz zapolować na zorzę. Noc spędzamy w samochodzie, niestety Kp bardzo niskie tego dnia... Około 4:00 pojawia się znikający zielonkawy obłok, później dwa małe rozbłyski. Ale już sami nie jesteśmy pewni, czy coś widzimy, czy raczej chcemy widzieć:)

Image


DZIEŃ IV

Rano powrót do Reykjaviku – a konkretnie do klimatycznej dzielnicy Seltjarnarnes. W okolicy latarni można znaleźć „footbath” - taka tam ciepła miska do moczenia nóg wydrążona w skale. Ktoś wrzucił tam sobie woreczek z ziemniakami – więc woda jest dość ciepła...

Image

Następny punkt to Reykjadalur – 50 km drogi. Jak zwykle w miejscach, gdzie trzeba choć chwilę podejść do celu – pusto. Pogoda znów super – słońce i bezwietrznie. 3,5 km trekkingu po górach – jakieś 45 minut – i jesteśmy w raju! Rzeka jest miejscami tak gorąca, że nie da się wejść. Wkoło mnóstwo śniegu, temperatura na minusie, bucha para, niesamowity widok. Szukamy miejsca, gdzie jest około 40 stopni i wskakujemy na dłuższy czas;)

Image

Image

Zdjęcie z Xiaomi Yi
Image

Image

W drodze powrotnej zjeżdżamy jeszcze Raufarholshellir. Podobno jest tu jakaś jaskinia - na pierwszy rzut oka nic ciekawego nie widać. Po chwili jednak znajdujemy wejście śnieżnym tunelem pod ziemię! Wow! Widać jednak tylko kilka metrów w dół – zejście dość strome i śliskie. Z czasem jesteśmy już trochę na styk – więc głosy rozsądku odradzają schodzenie, bo ucieknie nam samolot, jeśli będą problemy z powrotem.

Image

Nie możemy jednak odpuścić takiej okazji – bierzemy klucz do kół od Subaru i namiotowe śledzie – z takimi czekanami schodzimy w dół.

Zdjęcie z telefonu, kiepskiej jakości, nie wzieliśmy niestety aparatu

Image

Wrażenie wewnątrz nas wgniotło;) Jest super, jest przepięknie – śniegowe "stalagnaty", ciągnące się od rozpadlin w stropie jaskini, przez które też wpadało światło. Dalej, w części do której światło nie docierało – mnóstwo lodowych stalaktytów, a ściany pokryte migoczącymi kryształkami lodu.

Wyjście okazało się bezproblemowe - z drugiej strony jaskini.


No i koniec –wracamy do domu. Ale jeszcze tu wrócimy! Zorzo, dopadniemy cię!



Podsumowanie:
Przeloty – 234 zł/os (z WDC)
Bagaż rejestrowany (23kg, wspólny na 4 os) – 198 zł
Paliwo - 825 zł (przejechaliśmy ponad 1300 km)
Samochód (Subaru Legacy 99r, 2.0 benzyna 125 KM AWD) – 630zł (z ubezpieczeniem CDW i drugim kierowcą)
Ubezpieczenie wkładu własnego – 40 zł
Łącznie na osobę: +/-660 zł

Ogólne informacje:
-Samochód: braliśmy w sadcars. Mają stare samochody, ale za to ceny dość przystępne. Nie braliśmy Super CDW – mimo tego nie blokowali depozytu na kredytówce, spisali tylko numer.
Możliwe są też rezerwacje debetówką – ale wówczas pobierają dodatkowo 50 Eur + 1000 Eur kaucji (ściągają, a później oddają – więc jeśli karta w innej walucie, to dochodzi strata na przewalutowaniu). Fuel policy – samochodem trzeba po prostu dojechać z powrotem. Jeśli poprzedni właściciel wszystkiego nie wyjeździł – to mamy to gratis;)

-Paliwo – 5,55 zł/litr. Sadcars daje breloczek, z którym jest ok. 15 gr/l taniej na stacjach Shell i Orkan

-Uwaga na podmuchy wiatru przy otwieraniu drzwi – łatwo może wygiąć blachy, łatwo o kosztowne uszkodzenie

-Yaris to naprawdę zły pomysł;) Nawet na głównej drodze nr 1 – jak zawieje – jest bardzo niebezpiecznie. Bez napędu 4x4 w wiele miejsc nie dojechalibyśmy

-Polecam darmową nawigację Osmand – ma większość atrakcji, których szukaliśmy.

-Warunki drogowe można sprawdzać live: http://www.vegagerdin.is/ferdaupplysingar/vefmyndavelar/

-Dzień o tej porze jest już całkiem długi – wschód ok. 9:00, zachód 18:00
Góra
 Profil Relacje PM off
26 ludzi lubi ten post.
 
      
#2 PostWysłany: 26 Lut 2016 22:57 

Podoba mi się Wasza fantazja ze spaniem we wnętrzu samolotu. Ja spałem w grocie na czarnej plaży - też fajnie!
Super relacja, tak trzymać! Jakie wzięliście śpiwory jeśli chodzi o T. Comf.?
Góra
 PM off  
      
#3 PostWysłany: 26 Lut 2016 23:06 

Rejestracja: 08 Kwi 2012
Posty: 333
niebieski
Śpiwory +/- 0 st komf. Do tego bielizna termiczna, miałem też jakieś podgrzewacze, zasilane z powerbanka;)
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#4 PostWysłany: 26 Lut 2016 23:24 

Rejestracja: 22 Sie 2012
Posty: 634
Loty: 78
Kilometry: 201 975
szacun za znalezienie Dakoty po zmroku! :shock:
widoki piękne, napaliłam się na Islandię zimową porą :lol:
ps. tych ludzi to macie na zdjęciach momentami więcej niż my w czerwcu ;)
_________________
moje relacje:
http://www.fly4free.pl/forum/sztuka-ame ... ,212,81860
minirelacja-z-maxiwyspy-ilha-grande,212,96928&start=0
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#5 PostWysłany: 27 Lut 2016 11:43 

Rejestracja: 08 Kwi 2012
Posty: 333
niebieski
Niestety, tam gdzie łatwo dojeżdżają autobusy - ludzi całkiem sporo, głównie Chińczycy (skąd oni się tu wzięli:)?)
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#6 PostWysłany: 27 Lut 2016 23:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Sty 2013
Posty: 2549
srebrny
Rejony północnej Europy to ulubione miejsca Chińczyków - tak umownie, bo w sumie nie wiadomo skąd oni dokładnie są :)
Wypad i relacja super, będę mógł straszyć żonę, że tak ją wywiozę w zimie pod namiot jak będzie niegrzeczna :)
Góra
 Profil Relacje PM off
Japonka76 lubi ten post.
 
      
#7 PostWysłany: 29 Lut 2016 10:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 Sie 2013
Posty: 159
Loty: 45
Kilometry: 50 890
Mnie rozwaliliście :) Całokształtem
Byłam dokładnie dwa tygodnie wcześniej, nas "goniły" 2 autokary Azjatów.
Wzieliśmy ze sobą raki, dzięki temu wleźliśmy za Seljalandsfoss Waterfall bez żadnych komplikacji. Miny turystów, którzy poszli naszymi śladami łudząc się, że w zwykłym sportowym obuwiu się da, były bezcenne, kiedy widzieli nas w rakach a sami na kolanach tam leźli :D
Załącznik:
DSC_0453.JPG
DSC_0453.JPG [ 75.33 KiB | Obejrzany 5723 razy ]

Szkoda, że zorzy nie zobaczyliście, przez 3 noce nam szalała nad głową :)
Ale nie będę wrzucać zdjęcia by Was nie rozzłościć :)
_________________
Zakochana w Arktyce
Obecnie Tromsø - zorza polarna codziennością
Carollayna na facebook
Carollayna.pl
Góra
 Profil Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
      
#8 PostWysłany: 01 Mar 2016 20:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Gru 2014
Posty: 559
Loty: 148
Kilometry: 187 776
srebrny
Piękna wyprawa.

Ja właśnie wczoraj wróciłem z krótkiego, acz intensywnego weekendu na Islandii.

Oczywiście z wszystkim najpiękniejszym co ma do zaoferowania. :P

Może w wolnej chwili naskrobię kilka słów.

Serdecznie pozdrawiam
_________________
http://www.zb-szwoch.pl
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#9 PostWysłany: 01 Mar 2016 22:26 
Site Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Sty 2011
Posty: 6352
Loty: 296
Kilometry: 510 430
Wow, po prostu super pomysł i relacja, brak słów :D
_________________
Image
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#10 PostWysłany: 01 Mar 2016 23:40 

Rejestracja: 20 Lut 2012
Posty: 3499
złoty
naprawde piekna wyprawa, kurde moze by wrocic na Islandie ale w zimie ? ;-)
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#11 PostWysłany: 01 Mar 2016 23:56 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Lut 2014
Posty: 2343
Loty: 156
Kilometry: 253 343
konkurs na zdjęcie roku 2016 już rozwiązany :)
_________________
W "relacjach": Filipiny (2018), Armenia(2017), Argentyna(2016), Kazachstan (2016) i Maroko(2015).

Image
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#12 PostWysłany: 01 Mar 2016 23:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 Wrz 2012
Posty: 1081
Loty: 394
Kilometry: 632 642
złoty
Super. Gratuluję i pomysłu i realizacji. Niesamowite!
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#13 PostWysłany: 02 Mar 2016 00:40 

Rejestracja: 30 Maj 2012
Posty: 192
niebieski
Niezły wojaż. Świetne, z pierwszej ręki, informacje jakie obecnie są realia zwiedzania Islandii w śniegu.
Trzeba będzie polecać link do Waszej relacji, a przede wszystkim rewelacyjne (użyteczne!) zdjęcia, wszystkim zadającym zadającym pytania o Islandię zimą! Niech ludziska popatrzą i ocenią dobrze swoje siły. Odwagi Wam nie brak, krew jak widać tez ognista! :) - wszak zagrzewana w wodach spod wulkanów ;) Dla takich wojaków to wykonalne. No i ten namiot! WOW!
No, może nie pochwalam biwaku w Dakocie :roll: (jak posłuży tak 365 dni w roku to zaraz rozpadnie się - w ostatnich dwóch latach turyści zmęczyli wrak makabrycznie, kroczek po kroczku - odbierając mu masę uroku), ale reszta wyczynów imponująca, a dokumentacja jedna z najlepszych jakie z tej pory roku widziałem.
Jokulsarlon wyjątkowo mocno roztopiony, ale i tak mieliście dobrego nosa gdzie patrzeć i skąd robić zdjęcia w różnych lokacjach. Świetna relacja!
Przyjdzie i czas na zorzę, czego najserdeczniej Wam życzę!
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#14 PostWysłany: 02 Mar 2016 19:31 

Rejestracja: 08 Kwi 2012
Posty: 333
niebieski
Dzięki za miłe słowa!;)
Naprawdę polecam Islandię zimą - jest przepięknie, choć pogoda może płatać różne figle i trzeba mieć to na uwadze.
Z zorzą szczęście nie dopisało - krótko przed naszym przyjazdem była burza magnetyczna i podobno zorza szalała... Ale planujemy powrót zimą przyszłego roku, więc coś się odwlecze - to nie uciecze;)
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#15 PostWysłany: 08 Mar 2016 00:24 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Kwi 2014
Posty: 3092
Ale tam jest pięknie.
Pomysł na nocowanie w samolocie - dla mnie pierwsza klasa.
Jesteś kolejną osobą, która dzieki relacji, zachęciła mnie do odwiedzenia Islandii zimą.
_________________
Ιαπόνκα76
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
niciej lubi ten post.
 
      
#16 PostWysłany: 23 Mar 2016 16:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Mar 2014
Posty: 131
Loty: 398
Kilometry: 905 719
niebieski
no za spanie w samolocie, wygrywacie. Propsy
_________________
Ruszaj ze mną w podróż: http://www.przepodroze.pl
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#17 PostWysłany: 23 Mar 2016 17:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Sty 2013
Posty: 2549
srebrny
adamek napisał(a):
Propsy

Google translator mi na tym wymiękł - wykrył jako język kreolski (Haiti) ...
Góra
 Profil Relacje PM off
Gregggor lubi ten post.
 
      
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 17 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
phpBB® Forum Software © phpBB Group