Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 22 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 09 Mar 2020 22:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 926
złoty
To już drugi rok, gdzie z powodu szkoły musimy kombinować ze sztywnym urlopem. Rok temu było RPA z Lesotho i Suazi, a w tym roku długo szukałem biletów, które by mi podpasowały z terminem.
Jak już się powoli poddawałem to w połowie października przyszło bingo - bilety z Porto do Quito, przelot Quito-Guayaqil i Guayaqil-Porto za 1200 zł. Zastanawiałem się pół minuty.
Od razu celowałem w Galapagos za mile. Szkoda tylko, że ten środkowy lot był tak ułożony, że na Galapagos mogliśmy spędzić tylko 6 dni. Dobre jednak i tyle.
Za mile United, płacąc jak za krajówki szybko dokupiłem przeloty do Baltry. Lufa też się od razu trafiła z promocją do Porto za 400 zł i kupiłem trochę ryzykując w powrocie. Na przelot tam, zostawiłem sobie pół dnia, bo chciałem zobaczyć Porto, ale na powrocie postanowiliśmy olać ostatni segment i wracać z Madrytu z przesiadką 2.5h na oddzielnym bilecie. Dzięki temu mieliśmy zaoszczędzone prawie 7h zbędnego lotu do Porto i kiblowania tam na lotnisku.
Całość wyszła ok. 1550 zł za osobę, co za przelot z Polski na Galapagos było mistrzostwem świata.

Dzień zaczynamy wcześnie, bo o 6:40 odlotem z Okęcia.
Jest 6 luty, a Porto wita nas słońcem i 18 stopniami. Jedziemy z lotniska do centrum i zaczynamy spacer.

Image

Image

Jemy lunch, spacerujemy i dochodzimy do zabytkowego tramwaju, który wiezie nas nad ocean.

Image

Image

Ocean jest dość wzburzony, fale obijają się o falochrony.

Image

Image

Image

Image

Dochodzimy w końcu to najbardziej turystycznej części miasta.

Image

Image

Przechodzimy pieszo przez most i idziemy oglądać widoki z drugiej strony.

Image

Image

A jest co podziwiać:)

Image

Image

Image

Siadam jeszcze na lampkę porto i jedziemy z powrotem na lotnisko na wieczorny lot do Madrytu, skąd o 1:35 w nocy odlatujemy Air Europa do Quito.
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off
11 ludzi lubi ten post.
 
 
#2 PostWysłany: 10 Mar 2020 22:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 926
złoty
Air Europa na A332 to straszna lipa. Stary samolot, brak indywidualnego systemu rozrywki i drugi serwis płatny. Na szczęście te 11.5h jakoś w miarę zleciało, bo lecieliśmy przez noc, a jednym ze stewardów był Polak, który podszedł do nas i zaproponował przesiąść się na miejsce awaryjne. Dzięki temu dzieciak mógł się wyspać na leżąco.
W Quito byliśmy o 7.30 rano i mieliśmy 7h do samolotu na Galapagos. Chcemy zostawić bagaże w przechowalni, ale chcą aż 30$ - w Porto płaciliśmy 4 euro! W końcu bierzemy szafkę za 15$, a duży bagaż idę na odloty i próbuję nadać do Galapagos. Najpierw musiałem pójść po kartę turysty (25$ od osoby), potem na sprawdzenie bagażu i dopiero mogłem się odprawić i go zdać.
Bierzemy autobus do Rio Coca i jedziemy godzinę, bo lotnisko jest daleko od miasta. Potem taksówkę, którą myśleliśmy, że podjedziemy szybko do centrum, ale schodzi kolejne pół godziny.

Zostaje nam godzina na zwiedzanie, bo powrót to kolejne 1.5h, no i trzeba być te 1.5h wcześniej.

Image

Image

Centrum jest zadbane. Nie widać żadnych śladów zamieszek sprzed kilku miesięcy.

Image

Image

Obskakujemy główny plac, kilka uliczek, jemy szybki lunch i wracamy na lotnisko.

Image

Image

2h lecimy do Baltry. Lądujemy w zupełnie innym klimacie - widać, że wyspy są pochodzenia wulkanicznego. Najpierw sprawdzanie temperatury, bagażu, płatność 100$ za wjazd (50$ dziecko), autobus za 5$ do łódki, łódka 1$, kolejny autobus 5$ i dojeżdżamy do Puerto Ayora, gdzie meldujemy się w Hostelu Seymour. W recepcji oczywiście spotykamy 2 rodziny Polaków (!), no i bandę Chińczyków ;).

Po prawie 40 godzinach podróży jesteśmy na miejscu. Padamy na wyrka.
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off
10 ludzi lubi ten post.
 
 
#3 PostWysłany: 13 Mar 2020 00:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 926
złoty
Pierwsze popołudnie i wieczór na Galapagos spędzamy na spokojnie. Oglądamy Puerto Ayora, które jest całkiem sporym miasteczkiem, a na kolację zaglądamy na ulicę, gdzie jest pełno restauracji oferujących seafood z dzisiejszych połowów. Najpopularniejszy jest red snapper, którego można zjeść już za 10$ (zależność od rozmiaru). Jest też tuńczyk, jeszcze jakieś ryby, których nie znam oraz ośmiornice i krewetki.
Ja biorę red snappera. Przyrządzony na grillu jest fantastyczny, tylko nie wiem czemu jako dodatki podają frytki z ryżem ;-)

Drugiego dnia z rana idziemy na Tortuga Bay. To jakieś 20 minut pieszo przez las po wybrukowanej ścieżce. Pierwsze małe zwierzęta jakie widzimy to jaszczurki, które są oczywiście endemiczne.

To jest przedstawiciel męski:
Image

A to żeński:

Image

Samiczka jest na pomarańczowo by przyciągać samców, a jakże.

Dochodzimy do Tortuga Bay. Jest to ogromna plaża, gdzie od razu wszędzie widać iguany :)

Image

Nie powinno się do nich zbliżać na bliżej niż 2 metry. Ja mam lufę, więc nie muszę podchodzić by robić zbliżenia ;-)

Image

Jest ich tutaj mnóstwo. To co odróżnia te iguany od innych to to, że są pływające i nie boją się wody. Taka forma ewolucji na Galapagos.

Image

Na plaży są też ptaki. Nie jestem ornitologiem, więc gatunków wam nie powiem.

Image

Idziemy w stronę Laguny Tortuga, gdzie można się kąpać. Na Tortuga Bay są zakazy.

Image

Image

A tak wygląda ślad po prześciu iguany. Są łapki, no i kreska po środku to ciągnący się ogon.

Image

Złapałem też pelikana (delikatnie rozmazany). One latają dość nisko nad wodą i robią nagle ostre nurkowanie by złapać ryby.

Image

Nie wiem co to za ptaszek, złapałem go pomiędzy wulkanicznymi skałami.

Image

A to przykład jak iguany pływają. Niektóre były naprawdę daleko od brzegu!

Image

Image

Na lagunie zostajemy z godzinkę. Są wbite specjalne pale by nie wieszać ubrań/ręczników na drzewach. My od razu zrobiliśmy błąd, bo nie wysmarowaliśmy się dobrze wszystkich odkrytych części ciała. Ja miałem piankę, młody też miał strój, ale tam gdzie dobrze się nie posmarowaliśmy to zaraz byliśmy czerwoni. Młody nawet powieki miał spalone. Eh, co za głupota i to na samym początku.

Image

Image

Na obiad wracamy do miasteczka. Ileż w końcu można siedzieć na plaży ;-)
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off
14 ludzi lubi ten post.
 
 
#4 PostWysłany: 13 Mar 2020 00:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4574
HON fly4free
Piękną pogodę mieliście w (na?) Tortuga Bay :) Zazdroszczę!
Góra
 Relacje PM off  
 
#5 PostWysłany: 13 Mar 2020 00:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 Paź 2016
Posty: 618
Loty: 252
Kilometry: 404 716
srebrny
Piękny smok, mój syn już wyciągnął miecz! < wydał mu się jak prawdziwy - to pewnie przez brak rozrywek w szkole> Albo po prostu zdjęcie ładne :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#6 PostWysłany: 13 Mar 2020 10:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 926
złoty
Lampa była mocna ;-). Słonce świecące pionowo w dół (widać po cieniach), chmur mało. Ogólnie pogodę mieliśmy bardzo dobrą, mimo ok. 26 stopni, przed słońcem trzeba się bardzo chronić.
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#7 PostWysłany: 13 Mar 2020 22:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 926
złoty
Po południu idziemy spacerkiem przez miasto do instytutu Darwina. Jest tu jedno z kilku centrów rozmnażania żółwi.
Po drodze widać ptaszki:

Image

Do centrum wejście jest darmowe, ale jeszcze 100 m przed wejściem przewodnicy łapią turystów by coś zarobić na oprowadzaniu.

Image

Image

Żółwi jest sporo i w różnym wieku. Dowiedziałem się, że na plażach pracownicy centrów zbierają jaja i potem regulując temperaturę wygrzewania, mogą sterować płcią. Jeśli wygrzewają w temperaturze powyżej 26 stopni to rodzi się samica, a poniżej to samiec. Obecnie rodzi się w ten sposób ok. 80% samic, ponieważ chcą zwiększyć populację.

Z centrum Darwina poszliśmy na pobliską plażę, gdzie w zachodzącym słońcu wygrzewały się iguany.

Image

Image

Trzeciego dnia ruszamy rano na Las Grietas. Z portu trzeba podpłynąć taksówką wodną za 80 centów i potem idzie się kawałek przez słone zatoki. Widać tutaj jak wulkaniczna jest Galapagos.

Image

A oto Las Grietas - wąski tunel lawy wypełniony wodą. W dół jest z 10 metrów, więc warto mieć maskę, bo widoki podwodne są super. Musi być połączenie z oceanem, bo widać dużo kolorowych ryb.

Image

Warto też przejść przez skały do drugiej części.

Image

Po 2h pływania wracamy z powrotem przez słone jeziora.

Image

Popołudnie spędzamy na luzaka kąpiąc się w hotelowym basenie, a ja szukam półdniowych wycieczek na następny dzień i kupując jedną za 30$ od osoby.
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
SPLDER uważa post za pomocny.
 
 
#8 PostWysłany: 13 Mar 2020 23:15 

Rejestracja: 22 Lut 2013
Posty: 142
niebieski
Fajnie powspominać twoimi oczami :D
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#9 PostWysłany: 14 Mar 2020 21:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 926
złoty
Czwartego dnia płyniemy rano na wycieczkę Bahia. To kilka miejsc na Santa Cruz dostępnych tylko z łódki. Koszt wycieczki to 30$ od osoby i trwa ok. 4h.
Mój syn nie znosi łódek, bo kiedyś wymiotował na promie na Karaibach i tak mu już niechęć została. Udało się go jednak namówić na tę wycieczkę.

Najpierw płyniemy na kilka skał wulkanicznych, gdzie wygrzewają się lwy morskie.

Image

Potem wracamy na klifowe wybrzeże Santa Cruz, gdzie w końcu widzę głuptaki!

Image

Image

Podpływamy potem na jeszcze inną plażę, gdzie na pomoście foczki leżą na wyciągnięcie ręki

Image

Kraby strasznie uciekają i ciężko im zrobić zbliżenie nawet teleobiektywem

Image

Idziemy w kierunku plaży

Image

Image

Iguany mają teraz okres godowy i kopią takie nory i składają jaja.

Image

W końcu zauważam parę głuptaków! Wyglądają fantastycznie!

Image

A chodzą bardzo śmiesznie, bo kręcą całym ciałem raz w jedną raz w drugą :-)

Image

Image

Potem idziemy do zatoczki, gdzie można spotkać rekiny!

Image

Kolejny etap wycieczki to snorkeling, ale jakoś z młodym nie mogliśmy się wygrzebać na czas. Innym w płyciznach udało się zobaczyć żółwie.

Ostatni etap to Las Grietas, ale tam już byliśmy, więc zostaliśmy przy nabrzeżu i oglądaliśmy foczki.

Image

Po południu zabrałem syna do Bellavista, gdzie poszliśmy do tunelu lawy. Wchodzi się jak do jaskini i idzie w dość równo uformowanym tunelu przez około kilometr. Ciekawe doświadczenie.

Image

Image

Wieczorem robię rozeznanie na wycieczkę następnego dnia. Była okazja na Izabelę za 110$ lub North Seymour za 200$. Biorę w końcu Izabelę i decydujemy z żoną, że ona zostanie z synem na Santa Cruz.
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off
13 ludzi lubi ten post.
SPLDER uważa post za pomocny.
 
 
#10 PostWysłany: 15 Mar 2020 20:51 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Lip 2014
Posty: 947
Loty: 66
Kilometry: 71 141
Świetna relacja, czekam na kolejne części.
_________________
Image
Pomagam w sprawach związanych z Kanadą i obwodem Kaliningradzkim.
Góra
 Relacje PM off  
 
#11 PostWysłany: 16 Mar 2020 23:27 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 926
złoty
Dzień 5 - wstaję o 6 rano i przed 7 jestem już w terminalu portowym. Trochę jest zamieszania ze znalezieniem właściwej łódki, ale w końcu ktoś krzyczy moje nazwisko i płynę. Na łódkę wchodzi z 40-45 osób i płyniemy 2h na Isabel. Nie było zbyt przyjemnie, ale do wytrzymania.
Na nabrzeżu płacę 10$ za wstęp, czekają z moim nazwiskiem na kartce i mam czekać aż wszystkie łódki dopłyną, bo uczestnicy naszego touru są porozrzucani. Dla zabicia czasu mogę pochodzić dookoła portu.
Atrakcje są na dzień dobry, bo wszystkie ławki są zajęte ;-)

Image

Image

Image

Oglądam foczki także pływające na płyciznach:

Image

Zabierają nas najpierw do sanktuarium żółwi, gdzie przewodnik opowiada dużo ciekawych rzeczy.

Image

Wolę żółwie w naturalnym środowisku, ale generalnie do tej pory jakoś miałem pecha z ich zobaczeniem. Najbliższy kontakt to chyba martwy żółw odwrócony do góry nogami na plaży w Omanie. Wolę jednak oglądać żywe w takich centrach.

Image

Image

Potem idziemy pieszo po drewnianej ścieżce w stronę lagun. Przewodnik opowiada sporo o różnych roślinach, które dla mnie dla laika wyglądają podobnie ;-).
Widzimy jednak w końcu flamingi!!!

Image

A flamingi są różowe od jedzenia krewetek. Wiedział ktoś?

Image

Ostatni punkt to Las Tintoreras. To takie wulkaniczne kamienie rzucone zaraz za brzegiem.

Image

Jest tu płytko, więc są wspaniałe warunki do snorkelingu oraz do oglądania wszelkiego rodzaju zwierzaków. One zawsze wolą trochę odosobnienia od ludzi.

Najpierw z łodzi oglądamy stado głuptaków, które poluje na ryby. Ponoć tylko w 1/10 prób skoku w wodę udaje się złowić rybę. Pelikany miały trochę lepszy odsetek.

Image

U latających głuptaków w ogóle nie widać niebieskich stóp.

Image

Ale jakbyście nie wiedzieli to niebieskie stopy biorą się od jedzenia sardynek. Za bardzo w to nie wierzę ;-).

Na nabrzeżu widzieliśmy także kilka pingwinów! Tutejsze pingwiny to najmniejszy gatunek na świecie, i kolejny, który zobaczyłem po Antarktydzie. Do kolekcji jeszcze muszę zobaczyć królewskie.

Image

Image

Snorkeling odpuszczam. Ponoć widzieli tylko jednego żółwia i płaszczkę. Ja potem widziałem też na spacerze po szlaku żółwia (ale tylko skorupę) i przez chwilę płaszczkę, ale nie dało się zrobić zdjęcia.
Za to dało się zrobić iguanom.

Image

Wracamy na Santa Cruz. Powrót na speed boacie jest już ciężki. Siedzę sobie tyłem do kierunku płynięcia i oglądam oddalające się wyspy. Nagle zaraz za silnikiem wyskakuje delfin! A potem jeszcze kilka. Oczywiście wszystko działo się zbyt szybko by wyciągnąć aparat...
Wieczorem idziemy z żoną i dzieckiem jeszcze na spacer po molo w Santa Cruz. A przed nami spektakl! Stado Golden Rays!

Image

Miałem tylko telefon do robienia zdjęć. Oglądaliśmy też foczkę. A potem nagle wyskoczył Eagle Ray! Kręcił się wokół osi, ale zdjęcie w nocy żadne mi nie wyszło...
Co za wspaniały koniec Galapagos. Jutro rano odlatujemy.
Mam mały niedosyt, że nie zobaczyłem fregat, ale cóż..., nie można mieć wszystkiego.
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off
11 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#12 PostWysłany: 16 Mar 2020 23:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4574
HON fly4free
No, nareszcie zobaczyłem te flamingi z bliska :D
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#13 PostWysłany: 17 Mar 2020 00:32 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 926
złoty
Ja wcześniej widziałem całe stado w Nakuru :-)
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#14 PostWysłany: 17 Mar 2020 08:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4574
HON fly4free
Miałem na myśli te konkretne z Isabeli ;) Z moim aparacikiem o jakimś minimalnym zoomie nie mogłem ich przybliżyć zbyt bardzo.
A w innych miejscach już widywałem, np. na Bonaire, gdzie mają wielką kolonię :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#15 PostWysłany: 18 Mar 2020 23:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 926
złoty
Z Puerto Ayora bierzemy taksówkę za 25$ do portu. Trochę drożej niż autobus, ale nie chciało nam się iść do autobusu. Potem łódka, kolejny autobus i opuszczamy Galapagos.
W Quito jemy obiad na lotnisku i bierzemy taksówkę do naszego hoteliku niedaleko lotniska. Mają tam podgrzewany basen, więc mamy chillout przez resztę dnia :). Nad basenem widać lądujące samoloty, więc mamy dodatkową atrakcję. Wieczorkiem wyskakujemy jeszcze do miejscowej knajpy na pizzę.

O 11 następnego dnia mamy lot do Guayaquil. Nasz samolot leciał dalej na Galapagos, ale tam już byliśmy ;-). W Guayaquil jest dużo cieplej - 28 stopni vs. 18 w Quito, no ale jesteśmy na wybrzeżu.

Wynajmujemy samochód w Alamo. Generalnie z wynajęciem samochodu w Ekwadorze to słyszałem same niedobre rzeczy. Dodatkowo jak szukałem kilka tygodni/miesięcy wcześniej to dzienny limit kilometrów był zaledwie 100. Dodatkowe opłaty jakieś kosmiczne. Na kilka dni przed wyjazdem znalazłem Alamo bez limitu km, cena znośna i pełne ubezpieczenie. Widać, że w miarę nowy punkt mają, więc może dlatego.

Kierujemy się najpierw do centrum handlowego na obiad i kupić poddupnik dla młodego. A potem czekało nas prawie 250 km na północ w stronę Lago de Quilotoa.
Jedzie się nawet dobrze, szczególnie pierwsze kilometry. Potem wjeżdżamy w góry, chmury i deszcz.
W Zumbagua dopadł nas zmrok i postanowiliśmy zatrzymać się tu na noc. Dostaliśmy pokój za 25$ ze śniadaniem. Warunki takie sobie, ale lepsze niż w pozostałych dwóch hotelach.

Do Quitoloa mieliśmy już tylko kilkanaście kilometrów. Ruszamy z samego rana. Jest piękne słońce i dość rześko.

Zatrzymujemy się na widoki kanionu Toachi:

Image

Image

Niezła dziura... Będzie nam towarzyszyć jeszcze kilometrami.

Lago Quilotoa to jedna z największych atrakcji turystycznych Ekwadoru. Widać to po obecnych tu kramach, sklepach, hostelach i restauracjach. Na szczęście jesteśmy przed 9 i nikogo jeszcze nie ma :)
Wieje mega. Jest co podziwiać.

Image

Mieliśmy ambitny plan przejść dookoła (ok. 3.5-4h), ale wiatr nas trochę pokonał. Przechodzimy z 1/4.

Te plamy na jeziorze to chmury.

Image

Rzut oka na drugą stronę:

Image

Spotykamy na trasie jakieś lokalne kobiety prowadzące osiołki:

Image

Chodzą po szlakach w lokalnych strojach i butach na obcasie!

Image

Image

Wracamy ze szlaku. Kupuję jeszcze maskę do mojej kolekcji i jedziemy dalej do Chucchilan, gdzie mamy nocleg na następne 2 dni.
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off
12 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#16 PostWysłany: 21 Mar 2020 01:21 

Rejestracja: 12 Lut 2019
Posty: 251
Ostrzeżenia: 1
niebieski
Piękną pogodę trafiłeś na Quilotoa. Mam pytanie, poleciałeś z Quito do Guayaquil żeby pojechać do Quilotoa? Czy powód takiej logistyki wyjaśni się w dalszej części relacji?
Góra
 Relacje PM off  
 
#17 PostWysłany: 21 Mar 2020 17:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 926
złoty
@j_a wyjaśniałem na samym początku. Takie były bilety lotnicze za tę cenę. Ten odcinek był totalnie bez sensu, ale bałem się go opuścić by nie mieć problemów z powrotem.
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#18 PostWysłany: 21 Mar 2020 20:40 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 926
złoty
Dojeżdżamy do Chucchilan. To tak naprawdę mała wioska. Już wiem dlaczego wszystkie noclegi tutaj oferowały śniadanie i kolację w cenie, bo praktycznie poza kilkoma hotelami nie można nic kupić do jedzenia. Na lunch jednak znalazła się pani, która smażyła na ulicy frytki i kurczaka.

Image

Cały kolejny dzień jeździliśmy po okolicach kanionu Rio Toachi i robiliśmy kilka krótkich trekkingów. Nasz samochodzik dzielnie też jeździł po bezdrożach.

Image

Image

Kolejny dzień ruszamy do Banos. Jest tam kawał drogi i jeszcze jeździmy serpentynami. Banos to takie Zakopane. Mamy hotelik w centrum miasta. Szkoda, że pogoda średnio dopisywała. Dookoła miasta jest pełno wodospadów.

Image

A to widok z góry na miasto, na chwilę chmury się rozeszły.

Image

Jedziemy w stronę wodospadu Diablo, ale po drodze widzimy kolejne. Jest dużo tego typu wagoników, co widać na zdjęciach. Można też pohuśtać się na wielkich huśtawkach nad przepaścią, itp.

Image

Image

Na wodospadach trochę zmokliśmy :), myśleliśmy, że da się przejść pod, ale niestety...

Image

Image

Image

Jedziemy do Puno, obejrzeć dwa miejsca. Pierwsze to las deszczowy z orchideami. Przewodnikiem jest właściciel, który wszystko zasadził sam. Zaczynał 40 lat temu.

Image

Image

Potem jedziemy do sierocińca dla zwierząt, gdzie możemy obejrzeć kilka ciekawych gatunków. Po adaptacji, wracają do natury.

Image

Image

Image

Image

Image

I taki śmieszny obrazek :)

Image

Image

Image

Wracamy do Banos, a następnego dnia ponad 5h do Guayaquil. Tam robimy wieczorny spacer przy rzece - bardzo ładne miasto.

Z Guayaquil mamy bezpośredni lot do Madrytu. Zostawiamy jeden z podręcznych bagaży na bramce, bo ponoć było mało miejsca w środku. Po 11h lotu wysiadamy w Madrycie i nasz bagaż wcięło. Interesujące...
Szybko zgłaszamy, bo za 2h mamy Lufthansę przez Frankfurt na oddzielnym bilecie. Dolatujemy do Warszawy w południe, a o 21 dostaję telefon, że i nasz bagaż doleciał do Warszawy.
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
SPLDER uważa post za pomocny.
 
 
#19 PostWysłany: 21 Mar 2020 21:18 

Rejestracja: 03 Sty 2017
Posty: 408
Loty: 18
Kilometry: 24 438
niebieski
Ciekawa podróż. Ile w sumie dni Wam zajęła i ile z tego czasu spędziliście w samolotach?
Góra
 Relacje PM off  
 
#20 PostWysłany: 22 Mar 2020 00:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 926
złoty
Wylecieliśmy 6 lutego rano, a wróciliśmy 20 lutego w południe.
Podróż tam była długa, bo 5 samolotami i z wielogodzinnymi przerwami w Porto i Quito. Wyszło ze 40h.
Powrót szybki - 11h do MAD, 2 na przesiadkę i 4.5 do WAW.
Tak jak pisałem ten wewnętrzny lot UIO-GYE bardzo nam utrudnił planowanie. No ale to dzięki temu lotowi cena całego lotu była tak dumpingowa. Coś za coś :)
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 22 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 5 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group