Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 33 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2
Autor Wiadomość
#21 PostWysłany: 29 Wrz 2019 21:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lip 2018
Posty: 222
Loty: 37
Kilometry: 95 449
niebieski
Na Kauai również spędziłem tylko dwa dni, toteż czasu starczyło na spokojne objechanie całej wyspy i obejrzenie najważniejszych punków widokowych. Nie napiszę nic odkrywczego. Mogę tylko potwierdzić, że widok na wybrzeże Na Pali jest absolutnie obłędny. Żadne zdjęcia tego nie są w stanie tego oddać. To trzeba zobaczyć. Miejscowi oczywiście najbardziej polecali przelot śmigłowcem wzdłuż wybrzeża :)

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Do tego momentu RTW Hawaje zrobiły na mnie widokowo zdecydowanie największe wrażenie. Później okazało się, że był to dopiero początek.

Przede mną nocny lot do SFO na pokładzie B737 United. Lot kupiony za 20.000 mil M&M + 20 zł dopłat. Całkiem niezły deal biorąc pod uwagę, że ceny lotów w tym terminie nie spadły poniżej 1000 zł. Dość wkurzające było, że pasażerowie cisnęli na pokład walizki znacznie przekraczające dopuszczalny rozmiar. Chwila nie uwagi i ledwie w ostatniej chwili wcisnąłem swój podręczny plecak do schowka.
Góra
 Relacje PM off
13 ludzi lubi ten post.
sko1czek uważa post za pomocny.
 
 
#22 PostWysłany: 30 Wrz 2019 05:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4047
HON fly4free
Właśnie wylądowałem w MAD i przed lądowaniem obejrzałem sobie w Iberii film o Kauai z lotu ptaka. Piękne miejsce :)

Wysłane z mojego CLT-L29 przy użyciu Tapatalka
Góra
 Relacje PM off  
 
#23 PostWysłany: 01 Paź 2019 08:03 

Rejestracja: 07 Lut 2014
Posty: 416
niebieski
Foty miodzio i rarytas;)

Pzdr, Art.
Góra
 Relacje PM off  
 
#24 PostWysłany: 08 Paź 2019 17:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 Sty 2012
Posty: 1933
Loty: 394
Kilometry: 675 665
HON fly4free
panie, napisz cos jeszcze ;)
_________________
Strona znajomego, gorąco polecam:
Zdjęcia, filmiki i ciekawostki z całego świata -> http://www.niezwyklyswiat.com
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#25 PostWysłany: 08 Paź 2019 18:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lip 2018
Posty: 222
Loty: 37
Kilometry: 95 449
niebieski
@suszek Będzie, będzie, obiecuję 😉
Góra
 Relacje PM off
suszek lubi ten post.
 
 
#26 PostWysłany: 08 Paź 2019 19:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lip 2018
Posty: 222
Loty: 37
Kilometry: 95 449
niebieski
Ostatnie moje wpisy z relacji to głównie zdjęcia a przyszło mi do głowy, że kilka spraw może kogoś zainteresować, szczególnie jeśli ktoś nie był wcześniej w USA.

Przed lotem APW-HNL zostałem bardzo przemaglowany przy odprawie. Wszystko w bardzo sympatycznej atmosferze. Na Samoa polski paszport stanowił sporą atrakcję nawet dla pracowników check-in. Pan z ciekawością nawet poprosił o to, czy mogę powiedzieć kilka zwrotów w polskim języku :). W ogóle nigdzie poza lotami domestic w USA nie udało mi się odprawić przy automatycznym stanowisku - zawsze byłem odsyłany do "desku". w Nowej Zelandii np. w ogóle nie wiedzieli o co chodzi i zaczęło się wyszukiwanie co jest nie tak. Wydaje mi się, że problem stanowiły bilety one-way i musiałem udowadniać, że mam bilet "powrotny".

Wracając do lotu do na Hawaje - już przy check-in pytali nawet o miejsce noclegu. Po wylądowaniu w HNL pierwsze wrażenie było bardzo marne. Lotnisko stare i wyglądające po prostu dziadowsko. Automatyczne stanowisko do sprawdzenia wizy też mnie nie przepuściło - możliwe, że przez to, że zadeklarowałem żywność - miałem jakąś kawę z Samoa. Rozmowa z urzędnikiem już bezproblemowa. Jeszcze tylko pytali czy nie mam alkoholu. Jak tylko wyjechałem z lotniska - pierwsze co rzuciło mi się w oczy (był środek nocy) to kursujące w tę i we wtę lawety, a więc uwaga na nielegalne parkowanie ;). Kolejna ciekawostka to ceny paliw. Podczas pobytu w USA korzystałem ze strony GusBuddy w poszukiwaniu najtańszego paliwa. Nie znałem tematu, więc dwa razy się na tym przejechałem. Po pierwsze - zdecydowanie najtańsze (i różnica jest bardzo duża - prawie 1$/galon) paliwo jest na stacjach typu Costco. Tyle tylko że, żeby tam w ogóle móc zatankować trzeba mieć wykupioną kartę lojalnościową. Inne stacje, które mają niższe ceny znajdują się z kolei na terenach wojskowych - toteż próbując dojechać do takiej stacji odbiłem się od punktu kontrolnego. No cóż - pierwsze doświadczenia :). Na pozostałych stacjach różnice nie są już tak duże. Nie jest to regułą, ale zwykle najtańsza była sieć "76". Dość irytujące jest to, że chcąc zalać auto np. do pełna - czyli nie wiedząc ile chcemy wydać, musimy się udać dwa razy do kasy. Najpierw płatność z góry a następnie wydanie ew. reszty. Wrrr... Ameryka. Kolejna sprawa to limity prędkości. Generalnie nikt ich nie przestrzega, ale o tym więcej chciałbym napisać w kolejnych wpisach już z mainlandu, gdzie w ciągu 10 dni przejechałem 4 tys. km. Z parkowaniem w Honolulu nie jest najgorzej. Trudno znaleźć miejsce, ale nie jest to niemożliwe. Chcąc zwiedzić centrum można zostawić auto np. na darmowym parkingu centrum handlowego Ala Moana. Ruch w sezonie oczywiście duży. Jadać na północ wyspy, przed plażą Laniakea, stałem 45 min. w korku.

Jedzenie budżetowe tragiczne - burgery za 10-15 dolarów nawet nie leżały obok takiego jakiego dziś można zjeść w Polsce za 20 zł. Smak kojarzy mi się z jakimś najtańszym gotowcem "tylko do podgrzania" z biedry. Dramat... Jak ma być niedrogo to lepszy Mac - tylko towarzystwo się tam stołujące jest eufemistycznie ujmując - ciekawe :). W Wallmarcie, żeby zakupić alkohol inny niż piwo, np. wino, należy zadzwonić po pracownika, który otworzy regał zamknięty na kłódkę a po odejściu od kasy jeszcze sprawdzają paragon - całe szczęście, że nie wywaliłem :D. Kolorowo :D.

W hostelu w Honolulu spotkałem starszego jegomościa z Las Vegas, który na wieść, że jestem z Polski wyżalił mi się, że jest fanem Cervantesa i podobno jakiś jedyny rękopis czy coś w tym stylu znajduje się w muzeum w Krakowie i że napisał do nich maila z prośbą o udostępnienie i nikt nie odpisał. Stwierdziłem, że może dlatego, że nie znali angielskiego :D.

Lotnisko w Lihue również stare i dziadowskie, taki styl PRL tylko, że amerykański ;). Ciekawe, że część terminala, w tym check-in i bagaże są na wolnym powietrzu - tylko jakieś wiaty etc. Transport na wyspie również sprawia trochę trudności, ponieważ drogi nie są wystarczająco przepustowe na tę ilość turystów a lokalesi nie chcą ich poszerzać, aby tego ruchu nie zwiększać. Nawet jak budują nowy most, to robią tylko jeden pas i ruch wahadłowy. Najlepszym rozwiązaniem jest prywatny śmigłowiec, którym porusza się m.in. Zuckerberg, który niedawno kupił na Kauai spory kawał ziemi. Ceny nieruchomości oczywiście astronomiczne. Nie rzadkie są przypadki, że Polinezyjczycy mający kawałek ziemi blisko plaży dostają za nią ofertę 10 mln dolarów, ale jej nie sprzedadzą no bo "gdzie my będziemy wtedy mieszkać?" Z tego co słyszałem, należy bezwzględnie przestrzegać zakazów wejścia na dany teren. Przykładowo - cała masa ludzi, nic sobie z tych zakazów nie robi i schodzi do wodospadu. Miejscowy jednak przestrzegał, że jego znajomy turysta trafił akurat na nalot policji i sprawa skończyła się kilkudniowym aresztem i ogromną grzywną.
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#27 PostWysłany: 08 Paź 2019 20:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lip 2018
Posty: 222
Loty: 37
Kilometry: 95 449
niebieski
Ktoś o to pytał w innym temacie więc dopowiem. W amerykańskich liniach bagaż rejestrowany dokupujemy na lotnisku. Procedura jest prosta - stanowisko samoobsługowe, które drukuje stosowną nalepkę. Płacimy kartą i przekazujemy bagaż do stanowiska odbioru. Przy lotach Hawaiian warto założyć konto Hawaiian Miles. Za bagaż miedzy Hawajami płacimy wtedy nie standardowe 25 a 15 dolarów.

W SFO ląduję o 5:30 czasu miejscowego.

Image

Do centrum wynajmu samochodu łatwo dostajemy się w ciągu kilku minut automatyczną kolejka podobną do metra w Dubaju.

Image

Biorę auto zarezerwowane pół roku wcześniej w Alamo. Było warto zrobić to z takim wyprzedzeniem, bo ceny w wakacje są dużo wyższe a na miesiąc przed jeszcze rosną. Za mid size SUV zapłaciłem niecałe 600 dolarów za 11 dni z pełnym ubezpieczeniem. Na parkingu stało klika aut do wyboru - Rav4, Tucson, Rogue, Grand Cheeroke... co klika minut dojeżdżał kolejny. Zdecydowałem się ostatecznie na Rav4. Roczne auto z przebiegiem ok. 30k mil. Fajnie wyposażone - aktywny tempomat, asystent linii.

Pierwszy przystanek - Twin Peaks o poranku:

Image

Image

Image

Kolejny - Painted Ladies. Trochę pokrążyłem, ale dość szybko udało mi się zaparkować.

Image

Image

Image

Image

Następnie ruszyłem w kierunku ścisłego centrum ale ruch i brak miejsc parkingowych szybko zniechęciły mnie do próby zatrzymania się tam.

Image

Jadę na Russian Hills.
Lombard Street jest całkiem przyjemna (gdyby nie ilość turystów) , ale żeby zrobić z tego miejsca tak popularną atrakcję... No cóż...

Image

Image

Następnie zatrzymałem się na chwilę w okolicach nabrzeża, ale te bary i kiczowate sklepy. Zdecydowanie nie moja bajka...

Image

Image

Image

Image

Z ciekawości wlazłem do Houdiniego. Jakość asortymentu bazarowo-odpustowa.

Image

Spacer po Crissy Field byłby przyjemny gdyby nie porywisty i zimny wiatr jaki tego dnia wiał w San Francisco.

Image

Image

Image

Jadąc przez Golden Gate Park, zobaczyłem baner zachęcający do odwiedzin ogrodu botanicznego. Tego dnia był wstęp wolny, więc zrobiłem sobie krótki spacer.

Image

Pora na Golden Gate. Za jazdę w kierunku północnym, czyli poza miasto nie jest pobierana opłata. W kierunku przeciwnym - odwrotnie :).
Jadę na Vista Point:

Image

Image

I kilka innych punktów w pobliżu:

Image

Image

Image

Dalej jadę również dość spektakularnym mostem San Rafael-Richmond (w tym kierunku również przejazd darmowy) i wieczorem robię zakupy w Walmarcie w Oakland. Co tam się działo z udziałem, jakby to ująć - ludności napływowej to brak słów :(. Awantury, przepychanki z obsługą i generalnie głośne i nieznośne zachowanie. Nie polecam.
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
 
 
#28 PostWysłany: 09 Paź 2019 20:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lip 2018
Posty: 222
Loty: 37
Kilometry: 95 449
niebieski
Następnego dnia ruszam w kierunku Yosemite. Mam 10 dni. Plan jest taki, żeby zdążyć dojechać do Monument Valley i wrócić do Las Vegas. Na starcie odpuszczam Sequoia NP, ale z zobaczenia sekwoi zrezygnować nie chcę. Ruszam więc w kierunku Yosemite ale od południa, od strony Mariposa. Google wyznacza optymalną trasę przez Manteca, Modesto i Merced. Wrażenia z jazdy? Jeżdżą źle. Najpierw na autostradzie prawie ktoś we mnie wjeżdża, nie patrząc w lusterka i zmieniając pas... Później już w parku, do kolizji zabrakło centymetrów, bo ktoś jechał środkiem drogi na serpentynach. Na koniec dnia po raz trzeci uniknąłem kolizji, tym razem z sarną w samym środku Yosemite NP. Po drodze odnotowany poważny wypadek na środku skrzyżowania ze światłami... W Polsce, myślę, że na miejscu byłyby max. dwa auta policyjne, a tam... nie byłem w stanie zliczyć, ale z 15 radiowozów - na pewno. Jak już wspominałem, limitów prędkości praktycznie nikt nie przestrzega. Niektórzy jeżdżą znacznie powyżej. Nie rozumiem zupełnie, jak to się ma do rzekomej surowości kar...

Ruch na autostradach był bardzo duży. Trasa zabrała mi sporo czasu. Po południu dojeżdżam do Mariposa Grove. Przesiadka na autobus, który jeździ co kilka minut i około godzinna trasa w obie strony do sekwoi Grizzly Giant. Sekwoje zrobiły na mnie ogromne wrażenie.

Image

Image

Image

Image

Image

Po powrocie do auta stwierdzam, że jeśli się pospieszę to przed zachodem słońca zdążę jeszcze wjechać na Glacier Point i to też czynię.
Widok z góry mogę opisać tylko trzema słowami: Wow, wow i wow!

Image

Image
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
 
 
#29 PostWysłany: 14 Paź 2019 12:26 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lip 2018
Posty: 222
Loty: 37
Kilometry: 95 449
niebieski
Kolejnego dnia ruszam do doliny. Po ilości turystów widać jak bardzo popularny to rejon. Przez park biegną świetne drogi, nawet po dwa pasy w jedną stronę.

Image

Image

Image

Jadę na Tioga Road. Widoki przepiękne.

Na kilka chwil i krótkie spacery zatrzymałem się przy Olmsted Point

Image

Image

i Tenaya Lake:

Image

Okolice Tuolumne Meadows aż prosiły się o wyjście na dłuższą wycieczkę. Czas jednak goni i do końca Tioga Road robiłem już tylko krótkie przystanki.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Po zjechaniu z Tioga Pass (spektakularne, takie „norweskie” krajobrazy) wyłania się widok na Mono Lake

Image

a następnie wspaniałe widoki na góry Sierra od strony wschodniej. Robię też pętlę w okolicy Grant Lake i June Lake.

Image

Image

Image

Image

Po drodze mijam miasteczka Mesa, Bishop. Widoki, które znamy z amerykańskich filmów i seriali :) i ludzie w nich wyglądający jak aktorzy. :) Klimat niesamowity. :) Aaa, i wszędzie, nawet na największym za*upiu klubik loży masońskiej. :D

Image

Image

Dzień kończę już w pobliżu Death Valley.
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
SPLDER uważa post za pomocny.
 
 
#30 PostWysłany: 14 Paź 2019 20:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lip 2018
Posty: 222
Loty: 37
Kilometry: 95 449
niebieski
Zachód USA. Miasteczko -> 50 mil pustyni -> miasteczko -> 50 mil pustyni i tak w kółko :) Złapanie zasięgu GSM stanowi nie lada problem, nawet w miastach! Najłatwiej złapać darmowe Wi-Fi w Macu. W parkach narodowych o sieci można praktycznie zapomnieć. Wyjeżdżając z Death Valley przy autostradzie zobaczyłem maszt telefonii komórkowej. Stanąłem ze 100 m od niego i udało mi się złapać całkiem niezły zasięg 3G. :D Tak - 3G - młodsi mogą nie pamiętać. ;) Strona www ładowała się dobrych kilkanaście sekund. Pod tym względem w Polsce jesteśmy w innym świecie. :)

Trasa przez Death Valley zaczyna się w okolicach Lone Pine.

Image

Image

Image

Image

Mijam granicę parku i zatrzymuję się przy Mesquite Sand Dunes

Image

W tym momencie musiałem się zdecydować czy nadrobić 60 mil i pojechać do Rhyolite. Zdecydowałem się jechać. Po drodze mijam granicę California-Nevada.

Image

Samo miasteczko nie zrobiło na mnie większego wrażenia i pomimo malowniczych krajobrazów nie powtórzyłbym tej wycieczki.

Image

Image

Image

Image

Ciekawy był powrót z Rhyolite, którego trasa cały czas biegła lekko "z górki". Praktycznie cała trasa 20-30 mil przejechana bez użycia gazu. Wyjątkowe doświadczenie. :D I ta droga przez pustynię widoczna po horyzont... :)

Dojeżdżam do Visitor Centre.

Image

W parkach narodowych USA niesamowite jest to, że wszyscy rangersi wyglądają jak aktorzy charakterystyczni z amerykańskich filmów. Ich fizjonomia, sposób mówienia i zachowania są fenomenalne. :D

Kolejny postój to Zabriskie Point. Koloryt i malowniczość tego miejsca są genialne. Wchodzący turyści widząc ten krajobraz krzyczeli z zachwytu: "WOOW WOW!" Zgadzam się w 100%. Jest pięknie! Skały świecące niezwykłymi kolorami! Zdjęcia tego nie oddają.

Image

Image

Image

Jadę do Golden Canyon ale nie idę w głąb. Jest za gorąco i nie mam zbyt wiele czasu.
Dalej pętelka Artist's Palette i znowu epickie widoki, które trzeba zobaczyć na żywo bo zdjęcia są jedynie namiastką.
Wjazd jest od południa i droga jest jednokierunkowa, toteż jadąc od północy trzeba dwa razy przejechać fragment Badwater Rd.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Kolejny przystanek to Devil's Golf Course. Uwaga - jadąc do tego miejsca należy zjechać wg znaków a nie wg nawigacji. Google po wklepaniu punktu poprowadziło mnie na West Side Rd. czyli nie tam gdzie trzeba i nadrobiłem tylko kilka mil po szutrowej drodze.
Nie polecam także drogi do Natural Bridge. Jest w fatalnym stanie. Biorąc pod uwagę, że do łuku trzeba jeszcze przejść kawałek i na panująca na zewnątrz temperaturę, w końcu zrezygnowałem.

Image

Image

Temperatura sięga 50 stopni Celsiusa.

Image

W Badwater jest tak gorąco, że smartfon po chwili na zewnątrz odmawia posłuszeństwa.

Image

Image

Image

Dojeżdżam do Shoshone. Paliwo ponad 5$/galon ale dolewam trochę, bo boję się, że nie dojadę do najbliższej stacji z "normalnymi" cenami. Miasteczko oczywiście typowo dziko-zachodnie. Przy kasie żadne "Hi" tylko "Good afternoon, Sir". ;)

Image

Image

Aby dojechać do autostrady wybieram starą drogę pierwszych osadników przez Tecopa. Jest ciekawie. :D

Image

Image

Image

Zbliżając się do autostrady widzę typowo amerykańskie domy-przyczepy na kawałku ziemi. Na myśl przychodzi mi "Mindhunter" i "True Detective". W którejś z nich na pewno mieszka jakiś psychopatyczny serial killer. ;)
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
 
#31 PostWysłany: 15 Paź 2019 06:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 Sie 2016
Posty: 489
Loty: 116
Kilometry: 246 415
srebrny
Droga do Natural Bridge faktycznie jest w fatalnym stanie ale Midsize SUVem da się dojechać. Z tym, że raczej nie warto. Kawałek kamienia i to wszystko. Przy 43 stopniach, które były we wrześniu przejście 500 metrów od parkingu prawie nas zabiło :)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
benedetti lubi ten post.
 
 
#32 PostWysłany: 15 Paź 2019 09:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Mar 2013
Posty: 2550
Loty: 434
Kilometry: 1 030 350
złoty
-- 15 Paź 2019 09:30 --

Death Valley jest fajne w zimnych miesiacach. Mozna polazic po szlakach, a ciagle jest ladnie i cieplo.

-- 15 Paź 2019 09:54 --

benedetti napisał(a):
Następnego dnia jadę na przystań promową do Mulifanua. Pytam o bilet na prom i pani dopowiada, że na najbliższe kilka dni już nie ma. Zrezygnowany już chcę odejść ale wtedy pani woła, że może jednak coś się da zrobić. Wykonuje dwa telefony i okazuje się, że da się załatwić miejsce na następny dzień i powrót dnia kolejnego. Super! Jednak zobaczę Savai. Swoją drogą na Samoa rzeczą normalną jest, że najpierw się czegoś nie da i kiedy reagujesz "szkoda, trudno" to nagle zmieniają zdanie i jednak się da (takie akcje m.in. przy wypożyczaniu samochodu czy próbie zjedzenia posiłku bez noclegu). Za krótko byłem na Samoa, żeby stwierdzić czy oni tak po prostu mają czy to próba wyciągnięcia dodatkowej kasy. Co mi się na Samoa niezbyt podobało to fakt, że kilkukrotnie byłem nagabywany do zakupu jakichś wisiorków czy skorzystania z usług turystycznych a poprzedzone to było ckliwą historyjką i wspieraniu biednych dzieci czy o tym, jak każdy Samoańczyk jest od razy twoim bratem i na wyspach wszyscy się kochają. Trochę to było słabe.

Wróćmy do relacji.
Ponieważ prom był dopiero następnego dnia, ruszam w kierunku Lalomanu. Droga południowa jest w fatalnym stanie - nie polecam! Takie widoki jak poniżej to był akurat najmniejszy problem na tej trasie.

Podczas calego pobytu na Samoa nikt mnie nie zaczepial i nie chcial nic sprzedac. Informacja o drodze jest wazna, zapomnialam napisac o tym w swoim krotkim podsumowaniu. Przejazd miedzy Falelatai, a Falease'ela jest trudny i po deszczu moze byc niebezpieczny. Waska droga bez nawierzchni, a na koncu przejazd przez plynaca wode, zdjecie w tej relacji. Widzialam turystow w malych samochodach i mysle, ze bylo im ciezko przejechac.

Cofniecie sie w czasie po przylocie na Hawaje jest surrealistyczne. Przezylam dwa razy 5 wrzesnia 2018 ;-)
_________________
Carpe Diem.
Góra
 Relacje PM off
benedetti lubi ten post.
 
 
#33 PostWysłany: 11 Lis 2019 00:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lip 2018
Posty: 222
Loty: 37
Kilometry: 95 449
niebieski
Kolejny dzień zaczynam w Las Vegas, ale ogranicza się ono tylko do przejechania główną ulicą i zatrzymaniem się przy "Welcome to fabulous Las Vegas". Miasto mam zamiar zwiedzić przed odlotem, o ile starczy czasu. Widzę, że będzie ciekawie - na pierwszy rzut oka widać, że kicz tak straszny, że aż fascynujący. :D Dubaj może się schować a w Licheniu nie byłem, więc trudno mi porównać ;)

Image

Cel na dziś to przejechać Route 66.

Pierwszy przystanek to tama Hoovera. Jeśli ktoś się spieszy jak ja ;) to strata czasu. Nic nadzwyczajnego. serio.

Image

Image

Image

Następnie, zjeżdżam z autostrady do Chloride. Całkiem klimatycznie, ale na pewno nie jest to miejsce "must see"

Image

Image

Image

Image

Image

Następnie postój na burgera w słynnym Mr. D'z w Kingman. Burger - jak to w barze w USA - bardzo przeciętny.

Image

Image

Image

Image

Po obiedzie, pomyślałem, że skoro jestem w Arizonie to może warto kupić sobie karabin ;), więc udałem się do sklepu Bank Street Guns. Przy ladzie wielki pan wraz ze swoją kilkuletnią córeczką uzupełnia zapas naboi. :)

Image

Image

Sama droga 66 to oczywiście nic ciekawego poza kilkoma wioskami z klimatycznymi stacjami benzynowymi i sklepami z rupieciami. :) Jak dla mnie trochę zbyt komercyjnie ale nie jest źle, choć wiem już na pewno, że w USA dużo bardziej podobają mi się atrakcje przyrodniczo-krajobrazowe. :)

Image

Image

Image

Image

Image

Image
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
 [ 33 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 3 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group