Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 13 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
 Temat postu: Rabat na Maroko
#1 PostWysłany: 13 Lut 2019 20:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 Gru 2013
Posty: 431
srebrny
Zgrzeszyłam.
Od ładnych paru lat nie korzystam z biur podróży i do tej pory całkiem dobrze mi szło. Ale do Maroka jakoś nie mogłam dotrzeć – nie w takiej formie i za taką cenę, jakie mnie interesowały. Odkąd pojawiło się połączenie Wizzair do Agadiru, wydawało mi się, że będzie łatwiej.
Ale tylko mi się wydawało.
Dlatego ostatecznie zdecydowałam, że w drodze wyjątku, tylko na ten jeden raz przeproszę się z biurem podróży – zrobiłam więc małe dochodzenie i… Cesarskie Miasta z oferty Rainbowa okazały się strzałem w dziesiątkę!

Ogólny plan wycieczki obejmował pętlę po północy kraju ze startem i metą w Agadirze.
Dzień 1 – przejazd z lotniska, zakwaterowanie, wolne popołudnie
Dzień 2 – przejazd do Marrakeszu, zwiedzanie miasta
Dzień 3 – przejazd do Fezu na nocleg (cały dzień w trasie)
Dzień 4 – zwiedzanie Fezu, popołudnie wolne
Dzień 5 – przejazd do Volubilis, potem Meknes, Rabat i na nocleg docieramy do Casablanki
Dzień 6 – zwiedzanie Casablanki, przejazd na nocleg do Essaouiry
Dzień 7 – zwiedzanie Essaouiry, przejazd na nocleg do Agadiru
Dzień 8 – wylot do Warszawy

Załącznik:
mapa.jpg
mapa.jpg [ 90.87 KiB | Obejrzany 4403 razy ]


Lot czarterowy z Warszawy do Agadiru wypchany po brzegi (200 osób): część pasażerów leci na różne objazdówki, część na wypoczynek, ale wszyscy z jednego biura. Na miejscu tradycyjnie czekają autokary, które rozwożą nas do hoteli. Mamy wolne popołudnie, więc korzystam z okazji i idę rozprostować nogi. Muszę wymienić pieniądze, a że w piątek o tej porze jest to prawie niewykonalne, ratunkiem okazuje się pan w spożywczaku – na pytanie o czynny kantor wyciągnął z kieszeni plik banknotów po 100 i 200 dirhamów i zapytał wprost, ile mi trzeba. Bez paragonu, bez ceregieli, po całkiem normalnym kursie.
W Maroku obowiązuje kilka różnych wzorów tych samych banknotów – w zależności od aktualnie miłościwie panującego, wizerunki mogły ulec zmianie – i wszystkie są ważnym środkiem płatności.

Organizacyjnie wszystko jest dobrze pomyślane, przewodniczka z wyprzedzeniem informuje o planowanej trasie, atrakcjach, historii – opowiada tak ciekawe, że przez pierwsze dwa dni nie wyglądam przez okno, tylko skupiam się na niej. Chłonę każde słowo i staram się zapamiętać jak najwięcej. Chociaż robi to od dwunastu lat, nie widać cienia znużenia tym zajęciem, czy powtarzanymi w kółko tematami. Grupa jest dość zdyscyplinowana, nikt się nie spóźnia na zbiórki, nikt się nie wykłóca, najwyraźniej Janusz z Grażyną zostali tym razem w domu. ;)
Wyjazd z hotelu codziennie o godz. 8:00, do kolejnego docieramy zwykle na kolację, ok. 19-20:00, czas spędzamy dość intensywnie.

Zimny kraj gorącego słońca
Końcówka stycznia na plaży w Agadirze – niby jest jakieś 19stC, ale może piątka odważnych morsów brodzi po kolana w oceanie. Kilka osób bardziej ubranych, niż rozebranych odpoczywa na leżakach. Cisza, spokój, wręcz pustka.
Pogoda w głębi kraju w sumie nas rozpieszcza – poprzedni turnus miał codziennie deszcz, my mamy słońce. I choć temperatury sięgają 13-15stC, to w południe słońce wyraźnie grzeje. Poranki bywają dużo chłodniejsze, także zimowe buty i kurtki naprawdę się przydają.
Współczuję tym, którzy w wąskich uliczkach Fezu musieli przeciskać się z parasolkami (czasem szerokość przejścia między budynkami to ok. 1,5m, podobnie jak w Wenecji). Współczuję też tym, którzy w środku lata pchają się do tego piekarnika i marzą o kawałku cienia, zamiast przyglądać się temu, co mają dokoła.
Typowy krajobraz na północy wygląda tak:

Załącznik:
typowa północ1.jpg
typowa północ1.jpg [ 228.18 KiB | Obejrzany 4403 razy ]

Załącznik:
typowa północ2.jpg
typowa północ2.jpg [ 270.65 KiB | Obejrzany 4403 razy ]

Załącznik:
typowa polnoc3.jpg
typowa polnoc3.jpg [ 268.81 KiB | Obejrzany 4403 razy ]


Może jeszcze nie wszyscy wiedzą – Maroko ma swój ośrodek narciarski. Ifrane, jak wieść niesie jedno z najczystszych miast na świecie, przywitało nas bliżej nieokreśloną porą roku. Śnieg, który jeszcze tydzień wcześniej sięgał pasa i uprzyjemniał wszystkim ferie, zniknął bez śladu, za to na drzewach wisiały suche liście. Z zimowej atmosfery pozostały tylko kiczowate maskotki na deptaku, który w sezonie ponoć przypomina nasze Krupówki. Ciekawostką jest tu architektura – gdyby ktoś mnie porwał, wywiózł i wysadził w tym miejscu, nigdy bym nie zgadła, w jakim kraju jestem. A już na pewno bym nie powiedziała, że jestem w Afryce!

Załącznik:
Ifrane.jpg
Ifrane.jpg [ 194.14 KiB | Obejrzany 4403 razy ]


Obowiązkowym miejscem do selfie jest kamienny lew, królewski symbol Maroka.

Załącznik:
Ifrane2.jpg
Ifrane2.jpg [ 269.34 KiB | Obejrzany 4403 razy ]


Kiedyś te zwierzęta dość licznie zamieszkiwały kraj – dziś zdecydowanie przeważa łagodniejszy gatunek.

Załącznik:
kot1.jpg
kot1.jpg [ 200.84 KiB | Obejrzany 4403 razy ]

Załącznik:
kot2.jpg
kot2.jpg [ 206.7 KiB | Obejrzany 4403 razy ]


Oczywiste oczywistości
Maroko stoi arganem, eukaliptusem, cedrem i tują. Drzewa arganowe są gatunkiem endemicznym i można je spotkać tylko w okolicy Agadiru. Próba utworzenia plantacji (bodajże w Meksyku?) spełzła na niczym - drzewka nawet sobie rosły, ale nigdy nie dały owoców, więc póki co, Maroko jest jedynym producentem oleju arganowego. Eukaliptus wykorzystuje się zarówno w medycynie, jak i do opalania pieców (głównie w hammamach). Cedr i tuja natomiast są głównym surowcem budowlanym, bądź dekoracyjnym.

Załącznik:
dd1.jpg
dd1.jpg [ 246.75 KiB | Obejrzany 4403 razy ]

Załącznik:
dd2.jpg
dd2.jpg [ 206.74 KiB | Obejrzany 4403 razy ]

Załącznik:
dd3.jpg
dd3.jpg [ 222.12 KiB | Obejrzany 4403 razy ]

Załącznik:
dd4.jpg
dd4.jpg [ 242.32 KiB | Obejrzany 4403 razy ]

Załącznik:
dd5.jpg
dd5.jpg [ 274.44 KiB | Obejrzany 4403 razy ]

Załącznik:
dd6.jpg
dd6.jpg [ 295.24 KiB | Obejrzany 4403 razy ]

Załącznik:
dd7.jpg
dd7.jpg [ 263.53 KiB | Obejrzany 4403 razy ]

Załącznik:
dd8.jpg
dd8.jpg [ 177.76 KiB | Obejrzany 4403 razy ]

Załącznik:
dd9.jpg
dd9.jpg [ 168.25 KiB | Obejrzany 4403 razy ]


Jednak jeszcze większe wrażenie robią miejsca, gdzie Marokańczycy postawili na marmur – grobowce Saadytów, mauzolea, meczety. Większość budowli z kamienia, została zaprojektowana przez architektów z zagranicy.

Załącznik:
kamien1.jpg
kamien1.jpg [ 255.74 KiB | Obejrzany 4403 razy ]

Załącznik:
kamien2.jpg
kamien2.jpg [ 231.23 KiB | Obejrzany 4403 razy ]

Załącznik:
kamien3.jpg
kamien3.jpg [ 214.79 KiB | Obejrzany 4403 razy ]

Załącznik:
kamien4.jpg
kamien4.jpg [ 233.83 KiB | Obejrzany 4403 razy ]

Załącznik:
kamien5.jpg
kamien5.jpg [ 213.69 KiB | Obejrzany 4403 razy ]

Załącznik:
kamien6.jpg
kamien6.jpg [ 108.37 KiB | Obejrzany 4403 razy ]

Załącznik:
kamien7.jpg
kamien7.jpg [ 201.2 KiB | Obejrzany 4403 razy ]

Załącznik:
kamien8.jpg
kamien8.jpg [ 197.38 KiB | Obejrzany 4403 razy ]

Załącznik:
kamien9.jpg
kamien9.jpg [ 174.06 KiB | Obejrzany 4403 razy ]

Załącznik:
kamien10.jpg
kamien10.jpg [ 138.56 KiB | Obejrzany 4403 razy ]

Załącznik:
kamien12.jpg
kamien12.jpg [ 159.63 KiB | Obejrzany 4403 razy ]

Załącznik:
kamien11.jpg
kamien11.jpg [ 218.7 KiB | Obejrzany 4403 razy ]


Ostatnio edytowany przez Antares, 16 Lut 2019 21:18, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Profil Relacje PM off
16 ludzi lubi ten post.
 
      
 Temat postu: Re: Rabat na Maroko
#2 PostWysłany: 13 Lut 2019 21:27 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Paź 2014
Posty: 794
Loty: 132
Kilometry: 244 660
srebrny
Z biurem?!! :shock: Shame on you! :D Ale.. dlaczego? Przecież Maroko to jeden z łatwiejszych krajów do samodzielnego zwiedzania, jak nie autem (najlepiej) to komunikacją lub z tubylcami - wszystkie opcje dowiozą Cię wszędzie ;)

Pisz pisz, fajnie powspominać :) Uwielbiam tę ażurkową robotę z Marrakeszu ;)
_________________
Moje relacje:
Włochy - Liguria / Indonezja / Malmo+Kopenhaga / Dublin / Sri Lanka+Malediwy / Maroko / Amsterdam
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
 Temat postu: Re: Rabat na Maroko
#3 PostWysłany: 13 Lut 2019 23:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 Gru 2013
Posty: 431
srebrny
No przecież biję się w pierś od pierwszego zdania. :oops:
Dlaczego? Z kilku powodów, przytoczę dwa: koszty i bezpieczeństwo. Sporo słyszałam o gościnności i uczynności miejscowych, nawet przewodniczka to podkreślała wielokrotnie – i zapewne z tym samym przekonaniem pojechały tam w grudniu dwie skandynawskie turystki... Ja do swojej głowy jestem jednak bardzo przywiązana! :) Dodatkowo to był wyjazd w pojedynkę i uznałam, że nie warto za niego płacić najwyższej ceny.
O kosztach jeszcze będzie na koniec.
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
 Temat postu: Re: Rabat na Maroko
#4 PostWysłany: 14 Lut 2019 19:40 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 Gru 2013
Posty: 431
srebrny
Kolory Maroka
Każde ze stołecznych miast ma określony kolor: Fez jest niebieski, Rabat żółty, Meknes zielony, Marrakesz czerwony, Casablanka oczywiście biała. Z całej piątki zaskoczył mnie tylko Fez, bo nazwałabym go raczej żółtym, niż niebieskim.

Załącznik:
kolory1.jpg
kolory1.jpg [ 197.53 KiB | Obejrzany 4200 razy ]

Załącznik:
kolory2.jpg
kolory2.jpg [ 159.65 KiB | Obejrzany 4200 razy ]

Załącznik:
kolory3.jpg
kolory3.jpg [ 232.95 KiB | Obejrzany 4200 razy ]

Załącznik:
kolory4.jpg
kolory4.jpg [ 247.98 KiB | Obejrzany 4200 razy ]

Załącznik:
kolory7.jpg
kolory7.jpg [ 167.09 KiB | Obejrzany 4200 razy ]

Załącznik:
kolory8.jpg
kolory8.jpg [ 208.87 KiB | Obejrzany 4200 razy ]

Załącznik:
Morrocco105.jpg
Morrocco105.jpg [ 165.76 KiB | Obejrzany 4200 razy ]

Załącznik:
Morrocco128.jpg
Morrocco128.jpg [ 162.58 KiB | Obejrzany 4200 razy ]

Załącznik:
Morrocco106.jpg
Morrocco106.jpg [ 214.39 KiB | Obejrzany 4200 razy ]


Natomiast biało-niebieskie uliczki, przypominające trochę zakamarki w tunezyjskim Sidi Bou Said, można zobaczyć w medinie w Rabacie.

Załącznik:
medina1.jpg
medina1.jpg [ 160.46 KiB | Obejrzany 4200 razy ]

Załącznik:
medina2.jpg
medina2.jpg [ 158.04 KiB | Obejrzany 4200 razy ]


Co ciekawe, w Maroku obowiązuje zakaz fotografowania służb mundurowych. Ale jest jedno jedyne miejsce, gdzie można to zrobić bezkarnie: pod samym pałacem królewskim (!) w Rabacie. I tu widać, jak jedna i druga strona bardzo chce tych zdjęć – chłopaki się prężą i szczerzą, jak tylko mogą. :D Nie wolno jednak podejść bliżej, musimy zostać na chodniku po drugiej stronie ulicy, w myśl zasady, że każdy musi znać swoje miejsce.

Załącznik:
mundurowi1.jpg
mundurowi1.jpg [ 165.82 KiB | Obejrzany 4200 razy ]

Załącznik:
mundurowi2.jpg
mundurowi2.jpg [ 130.19 KiB | Obejrzany 4200 razy ]

Załącznik:
mundurowi3.jpg
mundurowi3.jpg [ 143.14 KiB | Obejrzany 4200 razy ]

Załącznik:
mundurowi4.jpg
mundurowi4.jpg [ 220.44 KiB | Obejrzany 4200 razy ]


A wartownicy przy mauzoleum Hassana II wyglądają w tych pelerynkach trochę jak nasi Strzelcy Podhalańscy. ;)

Załącznik:
Morrocco74.jpg
Morrocco74.jpg [ 194.33 KiB | Obejrzany 4200 razy ]


Samo mauzoleum znajduje się przy placu, na którym dawniej stał potężny meczet - zbudowany na planie prostokąta o wymiarach 183x139m. W jego wnętrzu znajdowało się 312 potężnych kolumn i 42 marmurowe filary, które dzieliły wnętrze na 21 części. Jego budowę jednak zarzucono w 1199 roku, a trzęsienie ziemi w 1755 roku dokończyło zniszczenia. Archeologowie odtworzyli plan meczetu i dzisiaj liczą na naszą wyobraźnię.

Załącznik:
Morrocco70.jpg
Morrocco70.jpg [ 116.86 KiB | Obejrzany 4200 razy ]

Załącznik:
Morrocco76.jpg
Morrocco76.jpg [ 139.01 KiB | Obejrzany 4200 razy ]

Załącznik:
Morrocco79.jpg
Morrocco79.jpg [ 124.25 KiB | Obejrzany 4200 razy ]


Z życia wzięte
Są takie sytuacje, w których aparatu wyciągać nie wypada. Są i takie, w trakcie których lepiej nie wyciągać, bo może się to różnie skończyć i zamiast tego, lepiej wziąć nogi za pas.
Sytuacja pierwsza: pogrzeb. W Maroku kondukt pogrzebowy składa się z samych mężczyzn. Uważa się, że kobiety są zbyt emocjonalne i gotowe popaść w histerię, która nie przystoi temu wydarzeniu. Mężczyźni zwykle są ubrani na biało, nie na czarno. Nikt nie niesie wieńców, kwiatów, zniczy – dla nich to nie jest ważne. Zmarłemu to się na nic nie przyda, jego przecież już tu nie ma.
Cmentarze ulokowane są poza murami miasta, a zmarłych odwiedza się rzadko i raczej w większe święta, jak np. Święto Ofiarowania (nazywane też Świętem Barana). Dla porównania: odwiedziny w święta oznaczają taką frekwencję, jak u nas w dzień powszedni.

Załącznik:
cmentarz1.jpg
cmentarz1.jpg [ 150.74 KiB | Obejrzany 4200 razy ]


Sytuacja druga: kłótnie.
Marokanki są bardzo temperamentne – jak już zaczną, to wszyscy im schodzą z drogi, najbliższa okolica wręcz pustoszeje. Kiedy dochodzi do rękoczynów, połamane paznokcie i zerwane skalpy wcale nie są czymś niecodziennym. Do takiej awantury nawet policja nie chce się włączać.
Kiedy kłócą się mężczyźni, to w miarę wzrostu agresji kolejne osoby starają się włączyć do akcji… i jak najszybciej rozdzielić i uspokoić awanturników. A ostatecznie i tak cała awantura zakończy się happy endem.

Wracaliśmy już do Agadiru, ostatnia prosta do hotelu i niestety musieliśmy się zatrzymać z powodu "awarii" jednego z turystów. Stanęliśmy na prostym odcinku, może pół kilometra przed jakąś wioską. Pobocze było na tyle szerokie, że spokojnie pół pasa zostawiliśmy wolne. Palacze ochoczo skorzystali z okazji, ale i pozostałe osoby nie miały powodu do narzekań, bo zatrzymaliśmy się akurat w miejscu, skąd można było sobie popstrykać całkiem niezłe selfie z oceanem. Chwilę przed powrotem do autokaru rozległ się głuchy huk... Autobus z Marokańczykami, który nas wyprzedzał z dość dużą prędkością, zahaczył lusterkiem o nasze. Zatrzymał się dopiero kilkadziesiąt metrów dalej, wysiadło z niego kilka osób i za chwilę zmierzało w naszym kierunku.
Podjechaliśmy bliżej.
Zaczęło się od: "To wszystko wasza wina, bo się zatrzymaliście na zdjęcia!"
Później nastąpiła długa i głośna wymiana zdań, kilka nerwowych telefonów, znowu dyskusja, później krzątanina wokół naszego autokaru i oględziny całej komisji, która wysypała się z tego drugiego pojazdu. My grzecznie siedzieliśmy na miejscach, całkiem przypadkiem uruchamiając proces integracji (polecam ściągnąć Milionerów na smartfony)! :mrgreen:
Chwilowe zniknięcie naszej przewodniczki odnotowaliśmy chyba w większości dopiero wtedy, kiedy wróciła. Z bezbarwną taśmą klejącą, po którą poszła do najbliższego spożywczaka. (Tak, tak, taki spożywczak to w Maroku prawdziwy niezbędnik.)
Otóż nie wspomniałam, że lusterko autobusu, składające się z trzech elementów, szczęśliwie zachowało najważniejszy: to największe lustro niezbędne w trakcie jazdy! Zbiły się tylko dwa mniejsze!
No więc skoro taśma się znalazła, Marokańczycy z drugiego autokaru dzielnie zbudowali ludzką piramidę tak, aby jeden z nich mógł dosięgnąć do lusterka i je przykleić. Piramida się chwiała, monter na zmianę tracił kontakt ze swym dziełem lub przykładał się do zadania tak mocno, że kilkukrotnie zerwał taśmę. Za ich plecami oczywiście cały czas przejeżdżały auta.
Szczęśliwie cała operacja się udała i parę chwil później wszyscy panowie się ściskali, poklepywali i całowali, jak starzy dobrzy znajomi (żeby nie powiedzieć rodzina), co to się pół wieku nie widzieli.
Góra
 Profil Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
szczotek99 uważa post za pomocny.
 
      
 Temat postu: Re: Rabat na Maroko
#5 PostWysłany: 15 Lut 2019 22:13 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 Gru 2013
Posty: 431
srebrny
Lista UNESCO
Na liście UNESCO zapisano dotąd 9 obiektów z Maroka:
- medina w Fezie
- medina w Marrakeszu
- medina w Tetuanie
- medina w Essaouirze
- miasto Meknes
- ksar w Ait Bin Haddou
- stanowisko archeologiczne Volubilis
- portugalskie miasto Mazagan (dzisiaj część Al Jadidy)
Ze wszystkich tych miejsc, tylko medina w Tetuanie i ksar nie są na trasie zwiedzania, natomiast Volubilis i Mazagan mają szczególny charakter.
Rzymskie miasto Volubilis było w III w. p.n.e. metropolią i prowincją Mauretanii. Rzymianie uważali je za ważny punkt na mapie imperium, a o jego ówczesnym bogactwie może świadczyć ilość marmurów i brązu używanego do budowy. Było też miejscem, gdzie zarówno kultura rzymska, jak i rdzenna, funkcjonowały razem i przenikały się. Dzisiaj Volubilis jest czynnym stanowiskiem i można tu spotkać pracujące ekipy archeologów. W ruinach znajdują się liczne mozaiki, których motywy przewodnie lub znalezione artefakty dały nazwę poszczególnym willom (np. Dom Psa, Dom Rycerza, Dom Wenus). Wszystkie przedmioty pochodzące z wykopalisk trafiają do Muzeum Archeologicznego w Rabacie.
Wiem, że nie każdy lubi oglądać ruiny – w zasadzie wszędzie wyglądają podobnie, więc ileż można. Osobiście nie jestem fanką takich miejsc. Ale tym razem było trochę inaczej, bo z jednej strony goniły nas ciemne chmury, a z drugiej mieliśmy piękną słoneczną tarczę. Uwielbiam ten moment! :D

Załącznik:
Volubilis1.jpg
Volubilis1.jpg [ 173.94 KiB | Obejrzany 4052 razy ]

Załącznik:
Volubilis2.jpg
Volubilis2.jpg [ 216.28 KiB | Obejrzany 4052 razy ]

Załącznik:
Volubilis3.jpg
Volubilis3.jpg [ 212.28 KiB | Obejrzany 4052 razy ]

Załącznik:
Volubilis4.jpg
Volubilis4.jpg [ 185.46 KiB | Obejrzany 4052 razy ]


Twierdza Mazagan była ostatnim bastionem Portugalczyków w Afryce. Zbudowano ją w 1541 roku i do 1769 roku pozostała jedyną nigdy nie zdobytą cytadelą – jej mieszkańcy zostali ewakuowani (do amazońskiej dżungli), a miasto oddano na mocy porozumienia. Marokańczycy nazwali je Al Jadida, czyli Nowe Miasto.
W twierdzy dobrze zachowała się Portugalska Cysterna – pierwotnie zbrojowna, później przekształcona w zbiornik na deszczówkę, która mogła przez kilka miesięcy zaopatrywać mieszkańców i była najpilniej strzeżonym punktem w mieście. Obiekt reprezentuje gotyk manueliński, ma kształt prawie idealnego kwadratu 33x34m, a w równych rzędach stoi 25 kolumn. W Cysternie utrzymuje się niewielką ilość wody tylko ze względu na turystów i ciekawsze zdjęcia.

Załącznik:
Morrocco101.jpg
Morrocco101.jpg [ 145.68 KiB | Obejrzany 4052 razy ]

Załącznik:
Morrocco102.jpg
Morrocco102.jpg [ 136.56 KiB | Obejrzany 4052 razy ]

Załącznik:
Morrocco103.jpg
Morrocco103.jpg [ 149.61 KiB | Obejrzany 4052 razy ]

Załącznik:
Morrocco97.jpg
Morrocco97.jpg [ 135.3 KiB | Obejrzany 4052 razy ]

Załącznik:
Morrocco98.jpg
Morrocco98.jpg [ 128.11 KiB | Obejrzany 4052 razy ]


Kocioł emocji
Ze wszystkich odwiedzonych miast – pomimo krótkiego czasu, jaki mieliśmy do dyspozycji – potwierdziło się to, co kiedyś gdzieś zasłyszałam, ale nie przywiązywałam do tego zbytniej wagi. A mianowicie, że Marrakesz nie jest dla każdego. W żadnym innym mieście nie spotkałam się z taką nachalnością majfrendów, jak tu. Wyrastali spod ziemi i stawali przede mną jak ściana, a kiedy próbowałam ich ominąć – zagradzali drogę. Niektórzy zachowywali się jak lwy na polowaniu – upatrzyli ofiarę i próbowali odłączyć od grupy. W ciasnych uliczkach przy straganach nie było to ani trochę komfortowe. Ale po wyjściu na plac Jemaa el Fna nadal miałam wrażenie, że wokół czuć jakieś takie… napięcie? Bębniący muzycy gnaua, zaklinacze węży grający na fujarkach, treserzy małp, szarlatani rzucający czary i uroki, hałas rozmów, gąszcz głów – w tym kozich na talerzu, naganiacze. To wszystko w jednym miejscu było jak wielki garnek z wrzącą zupą wątpliwego składu. Gdyby tylko pojawiła się iskra, równie dobrze cała medina mogłaby od tej zupy w jednej chwili pójść z dymem.
Zamiast tego, w pewnym momencie pojawił się stragan z herbatą piernikową (w końcu coś innego, niż przesłodzona zielona z miętą!) - napój z dodatkiem imbiru, niby nic wielkiego, ale to podawane do niej ciasto było niespodzianką. Do malutkiej szklaneczki herbaty, na malutkim talerzyku podano mi małą porcję ciasta nabieranego łyżką jak gałkę lodów. Każdy kolejny kęs tego ciasta i każdy kolejny łyk herbaty potęgowały nawzajem swój smak. Na początku wydał mi się ostry, ale z każdą chwilą coraz lepszy. I po paru minutach coś tak prostego sprawiło, że wszystko wokół stało się przyjemniejsze. Takie czary.

Załącznik:
Marakesz1.jpg
Marakesz1.jpg [ 139.07 KiB | Obejrzany 4052 razy ]

Załącznik:
Marakesz2.jpg
Marakesz2.jpg [ 185.19 KiB | Obejrzany 4052 razy ]

Załącznik:
Marakesz3.jpg
Marakesz3.jpg [ 229.12 KiB | Obejrzany 4052 razy ]

Załącznik:
Marakesz4.jpg
Marakesz4.jpg [ 273.51 KiB | Obejrzany 4052 razy ]

Załącznik:
Marakesz5.jpg
Marakesz5.jpg [ 249.86 KiB | Obejrzany 4052 razy ]

Załącznik:
Marakesz6.jpg
Marakesz6.jpg [ 229.29 KiB | Obejrzany 4052 razy ]


Reklamacja Janusza i Grażyny
Gdyby pojechali z nami, mieliby co najmniej dwa bardzo poważne powody do złożenia reklamacji na tą wycieczkę.
Po pierwsze: z Casablanką jest wszystko nie tak.
- Humphrey Bogart nigdy nie był w Casablance.
- Ale że co??? Że jak??? Co też pani opowiada?! Jak pani w ogóle może…
Ano, zdjęcia do jednego z najsłynniejszych filmów na świecie kręcone były w studiu filmowym w USA. Casablanka mogłaby nieźle zarabiać na promocji, ale nigdzie (słownie: nigdzie) nie ma ani jednej tablicy, ani jednego kamienia, ani jednego śladu wskazującego na to, że ta historia działa się właśnie tutaj: o, widzicie, tu jest Poczta Główna, on tu na tej poczcie do niej listy słał… Albo: o widzicie, tutaj do tej kawiarni Rick przychodził gazetę czytać… Dla Casablanki „Casablanka” nie istnieje.
Na dodatek nowy meczet nie stoi na wodzie, a pod jego podłogą nie widać oceanu. Usłyszałam o pracach naukowych m.in. z Uniwersytetu Jagiellońskiego, które powtarzają tą tezę. W internecie też się powiela tą informację, jednak niewielu wspomina o tym, że meczet ma otwierany dach, niczym na stadionie. Najwyraźniej żaden z autorów tych tekstów nigdy nie odwiedził tego miejsca.
Poza tym Casablanca jest chyba najbardziej europejskim miastem Maroka. Do tego stopnia, że latem Marokanki chodzą jeszcze bardziej roznegliżowane, niż kobiety na starym kontynencie… Przez moment zastanawiam się, jak by to miało wyglądać, ale moja wyobraźnia nie może sobie z tym poradzić. Dobrze, że jest styczeń. 8-)

Po drugie: bociany w Szalla (fr. Chellah)...
Dojeżdżamy pod ogromną bramę, przed którą witają nas potomkowie, czy może pociotki muzyków gnaua. Szalla to rozległy, aczkolwiek zaniedbany kompleks ruin, zamieszkały przez kolonię bocianów. Jest tu kilka grobowców marabutów (muzułmańskich odpowiedników świętych), do których pielgrzymują kobiety, które nie mogą zajść w ciążę. Magiczną moc podobno posiadają również węgorze, które hoduje się w ukrytym za drzewami basenie (pozostałość ze starożytnego systemu wodociągowego). Na terenie kompleksu znajduje się też ogród, założony za czasu protektoratu francuskiego.
I w tych okolicznościach przyrody zaczyna się dyskusja z przewodniczką:
- O, nasze boćki! Niedługo będą wracać do Polski.
- Nie, te bociany nie latają do Polski. One tu są cały rok.
- Jak to nie?! Przecież wszyscy wiedzą, że bociany tu są tylko na zimę.
- Ale te nie, te zostają cały rok w Maroku. To są marokańskie boćki.
- Ale jak to nie…
Oczywiście towarzystwo drąży temat, na szczęście ze zrozumieniem i poczuciem humoru.

Załącznik:
bocki4.jpg
bocki4.jpg [ 172.17 KiB | Obejrzany 4052 razy ]

Załącznik:
bocki1.jpg
bocki1.jpg [ 148.87 KiB | Obejrzany 4052 razy ]

Załącznik:
bocki2.jpg
bocki2.jpg [ 170.21 KiB | Obejrzany 4052 razy ]

Załącznik:
bocki3.jpg
bocki3.jpg [ 87.26 KiB | Obejrzany 4052 razy ]
Góra
 Profil Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
      
 Temat postu: Re: Rabat na Maroko
#6 PostWysłany: 16 Lut 2019 21:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 Gru 2013
Posty: 431
srebrny
Plany filmowe
Stałam w ruinach Szalla, a nad głowami przelatywały bociany – w sumie to chyba pierwszy raz miałam okazję obserwować większe ptaki na wolności i to z niewielkiej odległości. Gody jeszcze się nie zaczęły, więc wokół było dość cicho i spokojnie. Bocianie długie szyje, ruiny… i jakoś moje myśli same pobiegły w stronę Harrenhal z „Gry o tron” (no co, proporcje tylko ciut inne :P ).
Ale na prawdziwy plan zdjęciowy też przyszedł czas – Essaouira (czy jak kto woli As-Sawira) jest obecna w „Grze o tron”. Jak wyjrzeć za mury, to chyba nikt nie ma wątpliwości, że tylko smoków brakuje.

Załącznik:
Morrocco115.jpg
Morrocco115.jpg [ 117.81 KiB | Obejrzany 3924 razy ]

Załącznik:
Morrocco116.jpg
Morrocco116.jpg [ 124.37 KiB | Obejrzany 3924 razy ]

Załącznik:
Morrocco118.jpg
Morrocco118.jpg [ 121.85 KiB | Obejrzany 3924 razy ]

Załącznik:
Morrocco120.jpg
Morrocco120.jpg [ 159.69 KiB | Obejrzany 3924 razy ]


Tutaj powstały również zdjęcia do „Królestwa niebieskiego” i „Aleksandra”. A z historii bardziej współczesnych, podobno w tym samym miejscu całkiem niedawno jeden z turnusów mógł podglądać m.in. Keanu Reeves’a z ekipą, jak kręcili „Johna Wicka”.

Załącznik:
Morrocco113.jpg
Morrocco113.jpg [ 201.3 KiB | Obejrzany 3924 razy ]


Smoków nie ma, ale też jest fajnie – mewy z rana jeszcze niegramotne, a może lekko już poddymione porannymi oparami marihuany? Essaouira znana jest od tej „mglistej” strony. Na plaży jestem dość wcześnie, ludzi raczej nie ma, ale mam wrażenie, że ta charakterystyczna woń jednak skądś do mnie dociera.

Załącznik:
Morrocco127.jpg
Morrocco127.jpg [ 124.95 KiB | Obejrzany 3924 razy ]

Załącznik:
Morrocco124.jpg
Morrocco124.jpg [ 134.34 KiB | Obejrzany 3924 razy ]

Załącznik:
Morrocco125.jpg
Morrocco125.jpg [ 156.82 KiB | Obejrzany 3924 razy ]


Więcej filmów kręconych w Maroku można wymienić przy okazji wizyty w Warzazat, gdzie parę lat temu już powstało duże studio filmowe (ale to nie na tą wycieczkę). Wszystko dlatego, że jedną z wielu zalet Maroka jest dobre światło do zdjęć. Można nawet czasem trafić ciekawe wschody i zachody słońca.

Załącznik:
Morrocco85.jpg
Morrocco85.jpg [ 140.6 KiB | Obejrzany 3924 razy ]

Załącznik:
Morrocco84.jpg
Morrocco84.jpg [ 140.63 KiB | Obejrzany 3924 razy ]


A teraz zagadka: w jakim filmie zagrały te schody? 8-)

Załącznik:
Morrocco80.jpg
Morrocco80.jpg [ 186.71 KiB | Obejrzany 3924 razy ]


Jeszcze Wam pokażę
Budowanie naj- (największego i najlepszego) na kontynencie afrykańskim nie ogranicza się tylko do piramid w Gizie. Władcy Maroka też chcieli się wykazać i w sumie nie ma się co dziwić, bo warunki ku temu były i są.
Wspomniałam już pozostałości niedokończonego meczetu w Rabacie i mauzoleum Hassana II, jak również nowy meczet w Casablance na 130 tys. wiernych.
Do listy można dopisać choćby dwa obiekty w Meknes: spichlerz i stajnie na 1200 koni (nie, nie, więcej zer nie będzie – to legendy). Ze stajni ostały się tylko mury zewnętrzne i ogromne kolumny, więc znowu musimy uruchomić wyobraźnię, albo po wyjściu z budowli przejść wzdłuż ulicy i sadzawki, skąd jest trochę lepsza perspektywa.
Budowle wzniesione zostały na zlecenie krwawego władcy Mulaj Ismaila. Ogrom przedsięwzięcia oczywiście pociągnął za sobą wiele ofiar – to był obóz pracy dla niewolników, chrześcijan i jeńców wojennych, za kromkę chleba dziennie. Nikt nie przejmował się ich losem i gdy opadali z sił, byli ścinani przez samego Mulaj Ismaila, a ich ciała stawały się elementem muru.

Załącznik:
Morrocco54.jpg
Morrocco54.jpg [ 91.67 KiB | Obejrzany 3924 razy ]

Załącznik:
Morrocco56.jpg
Morrocco56.jpg [ 128.4 KiB | Obejrzany 3924 razy ]


I moje osobiste naj – najbardziej wyczekiwane miejsce, najsłynniejsza i najważniejsza wizytówka Fezu, największa i prawdopodobnie też najstarsza na świecie - garbarnia Szawara (fr. Chouwara). Miejsce, gdzie zatrzymał się czas i gdzie zawód wciąż przechodzi z ojca na syna. Dzięki temu, że nie jest to pora upałów i nie ma większego wiatru, można spokojnie posiedzieć na tarasie i się przyglądać. Nawet gałązka świeżej mięty, którą wręczają turystom przy wejściu, nie jest w tym momencie niezbędna.

Załącznik:
garbarnia3.jpg
garbarnia3.jpg [ 151.58 KiB | Obejrzany 3924 razy ]

Załącznik:
garbarnia2.jpg
garbarnia2.jpg [ 212.61 KiB | Obejrzany 3924 razy ]

Załącznik:
garbarnia.jpg
garbarnia.jpg [ 190.97 KiB | Obejrzany 3924 razy ]


Wycieczka z biurem podróży ma swoje wady i zalety. Ale dyskusje o wyższości podróżowania na własną rękę były i nadal będą się toczyć - a wszystko przecież i tak zależy od indywidualnego nastawienia i od oczekiwań, jakie wiążemy z wyjazdem. Gdybym powiedziała, że żałuję, skreśliłabym wszystko, co widziałam i chcę zapamiętać. Nie, nie żałuję, było całkiem fajnie i to z pewnością też zasługa świetnej przewodniczki. Czy teraz zacznę jeździć z biurem, zamiast na własną rękę? Nie sądzę! :) Ale też nie wykluczam, że kiedyś znowu skorzystam, bo skąd mogę wiedzieć...
Pewne jest to, że Maroko warto odwiedzić, niezależnie od trybu, jaki kto wybierze.

KONIEC
Góra
 Profil Relacje PM off
14 ludzi lubi ten post.
 
      
 Temat postu: Re: Rabat na Maroko
#7 PostWysłany: 17 Lut 2019 21:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 Gru 2013
Posty: 431
srebrny
Podsumowanie kosztów: cena samej wycieczki to ok. 2500zł i obejmuje przeloty czarterem (z bagażem rejestrowanym do 23kg), transfery, zakwaterowanie, wyżywienie HB, dopłata do jedynki, ubezpieczenie. Do opłacenia wykorzystałam zebrane punkty MyBenefit, więc ostateczny koszt był bardzo przyjemny. 8-) Do tego obowiązkowa składka 110 EUR na wstępy, audio guide itd. Kieszonkowe 100 EUR - biorąc pod uwagę, że wyżywienie jest w opcji HB, trzeba mieć przygotowane środki na trzeci posiłek, ewentualnie owoce, soki i inne przysmaki (w większości miejsc, gdzie jadłam, dowolny tajin kosztował ok. 70 dinarów). Jeśli ktoś planuje zakupy pamiątek w postaci wyrobów skórzanych, przypraw, medykamentów, nugatów, tajinów, olejów itd., to musi mieć przygotowany osobny budżet.
Góra
 Profil Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
      
 Temat postu: Re: Rabat na Maroko
#8 PostWysłany: 17 Lut 2019 22:04 

Rejestracja: 25 Paź 2012
Posty: 657
niebieski
Bardzo fajne zdjęcia i opis! Podróże organizuję sama, ale w Maroku też byłam z Rainbow, kilka lat temu, opcja Południe. Też byłam bardzo zadowolona, choć jedzenie było raczej bezpłciowe (spodziewałam się dobrej, przyprawionej kuchni marokańskiej). Dużo zobaczyliśmy, zachęciłam się do kraju, ale jakoś wrócić nie mogę
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
 Temat postu: Re: Rabat na Maroko
#9 PostWysłany: 18 Lut 2019 19:36 

Rejestracja: 27 Lut 2014
Posty: 336
niebieski
Super zdjęcia...rewelacyjne opisy - dużo faktów wraz z własnymi odczuciami...aż chce mi się tam wrócić...
...to też się przyznam...też byłem tam z biurem podróży :D
_________________
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
jolkah lubi ten post.
 
      
 Temat postu: Re: Rabat na Maroko
#10 PostWysłany: 13 Mar 2019 20:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Lip 2014
Posty: 651
Loty: 63
Kilometry: 126 689
srebrny
Bardzo fajna relacja. Taki trochę witraż wrażeń + przewodnik w jednym :) to dobrze.
_________________
Moje relacje: Split 2017Słoneczny Brzeg 2018
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
 Temat postu: Re: Rabat na Maroko
#11 PostWysłany: 28 Mar 2019 09:17 

Rejestracja: 18 Lut 2013
Posty: 151
Loty: 16
Kilometry: 34 736
niebieski
„Zabiłaś mi ćwieka” tą swoją relacją. Brałem pod uwagę wyjazd do Maroka na objazd z Rainbowa, ale na „Magiczne Południe” (w zeszłym roku widziałem w ofercie Last Minute taką wycieczkę już za 1200 zł! - za taką cenę lub nawet niewiele większą ciężko by mi było ogarnąć loty, zakwaterowanie, wyżywienie HB, transfery i ubezpieczenie). Oglądając Twoje zdjęcia muszę się mocno zastanowić nad kierunkiem.
_________________
Image

Quieta non movere
Góra
 Profil Relacje PM off
Antares lubi ten post.
 
      
 Temat postu: Re: Rabat na Maroko
#12 PostWysłany: 28 Mar 2019 09:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Lip 2011
Posty: 585
Loty: 125
Kilometry: 288 984
srebrny
@Antares

Tak z ciekawości - jak wygląda wyżywienie na takim all inclusive? :D Podają Ci chociaż to zjedzenia coś lokalnego, czy ziemniaki i schabowe, co by Janusz i Grażyna czuli się jak w domu? :lol: sorry, jeśli wspominałas o tym w relacji i gdzieś nie doczytałem
_________________
Image
Relacja z Malawi
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
 Temat postu: Re: Rabat na Maroko
#13 PostWysłany: 28 Mar 2019 18:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 Gru 2013
Posty: 431
srebrny
@gecko wyżywienie w opcji HB wspomniane kilka postów wyżej, w podsumowaniu relacji.
Śniadania we wszystkich hotelach francuskie, czyli w większości na słodko. Wędliny uświadczysz tylko jeden rodzaj, najbliżej jej chyba do mortadeli. Ser raczej biały, niż żółty, no i dżemy. Sporo sałatek warzywnych też. Obiadokolacje zróżnicowane - niemal w każdym hotelu można było dostać ciecierzycę, czy ryż z rodzynkami, jakieś mięso w sosie raczej z ichniejszymi przyprawami. W jednym chyba była ta ich zupa z fasolki (nie pamiętam teraz, jak się nazywała). Schabowego nie kojarzę, ale 1-2 hotele serwowały również jakiś makaron na ciepło, więc i Janusz z Grażyną mieli szanse być ukontentowani. :)

@D4fc4 Osoby, które były na obu wycieczkach, mówią tak: Cesarskie Miasta to zwiedzanie, Magiczne Południe to podróż.
Na Południu przez 5 dni nie ma dostępu do większego miasta z bankomatem, a co za tym idzie, pewnie do wielu innych udogodnień. Za to droga potrafi się ciągnąć godzinami przez cudowne pejzaże. Nie wiem, bo nie byłam. Ale tak mówili. :)
Góra
 Profil Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
      
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 13 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
phpBB® Forum Software © phpBB Group