Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 12 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 26 Sty 2019 17:32 

Rejestracja: 24 Lut 2018
Posty: 287
srebrny
Wstęp:
Zapraszam na moją pierwszą relację z podróży na forum. Zainspirowany przeróżnymi wpisami postanowiłem i ja przelać swoje wspomnienia. Jak to mówią w Internecie nic nie ginie, więc kiedyś będzie miło do tego wrócić. Podróż odbyła się w 2014 r. dlatego będzie bez szczegółów ale na tyle, na ile pamięć pozwoli dokładnie :)

Prolog:
Miałem to szczęście, że dzięki Rodzicom i Dziadkom jako dziecko zjeździłem Polskę, Europę i wszystkie ważniejsze lokalizacje All Inclusive dostępne z Polski ;) Z czasem wyjazdy z rodziną się znudziły i przeważyły wyjazdy ze znajomymi od Bałtyku po Tatry. W 2006 roku zapadła decyzja o najdłuższej „podróży”, która niejako jest początkiem tej opowieści. Rok studencki 2007/2008 spędziłem w Szwecji na wymianie. Poznałem tam mnóstwo osób z całego Świata, z którymi później utrzymywałem kontakty. I tak na przełomie 2013 i 2014 roku dostałem zaproszenie na ślub… do Indii :) Trochę myślenia, kalkulowania, promocja i kupione bilety na trasie PRG-BRU-BOM-COK-BOM-BRU-TXL za 1750 PLN/os. Podróż z przyszłą małżonką i ok tygodnia ze znajomymi i parą młodą. Ahoj przygodo :)
Trochę planowania, rezerwowania lotów i rodzi się plan jak poniżej. Większość lotów kupiona z Polski, ale założenie proste. Jedziemy bez konkretnego planu zwiedzania i zobaczymy co się wydarzy. Jedyny zarezerwowany nocleg to hotel w Kalkucie – na czas wesela. Lot z Delhi do Kochi kupowaliśmy już w Indiach - wcześniej był pomysł na pociąg, ale brakło czasu.

Załącznik:
Trasa_lotnicza.JPG


Start:
Do Pragi jedziemy samochodem ze znajomymi wyciągniętymi na weekend. Bilet za 1 PLN na Polskiego Busa przepada ale co tam. W Pradze też oczywiście nie mieliśmy rezerwacji, więc zrobiło się nerwowo, ale koniec końców znaleźliśmy niezły apartament w dobrej cenie :)

Załącznik:
Praga001.jpg

Załącznik:
006.jpg

Załącznik:
Praga002.jpg

Załącznik:
Praga003.jpg

Załącznik:
007.jpg

Załącznik:
Praga004.jpg

Załącznik:
008.jpg

Załącznik:
Praga005.jpg

Załącznik:
009.jpg


Wieczorem jeszcze piwko z przyjacielem, który przypadkiem też jest w Pradze i nocka na lotnisku przed porannym lotem do Brukseli.

Załącznik:
002.jpg

Załącznik:
001.jpg


W kolejnym poście będą już Indie :) Jeśli ktoś będzie miał pytania chętnie odpowiem :)


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Pzdr,
Krzysiekk

Image


Ostatnio edytowany przez krzysiekk86 02 Kwi 2019 12:54, edytowano w sumie 3 razy
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#2 PostWysłany: 27 Sty 2019 11:18 

Rejestracja: 24 Lut 2018
Posty: 287
srebrny
INDIE: Epizod pierwszy – Kerala
Już po podróży przeczytałem, że Indie to najgorszy kraj od którego można zacząć dalekie podróże. Albo je pokochasz, albo znienawidzisz. My mieliśmy to szczęście, że zupełnym przypadkiem na początek trafiliśmy do Kerali, którą zdecydowanie można pokochać. Ale od początku.
Po dwóch nieprzespanych nocach na lotniskach (krajowe lotnisko w Bombaju jest koszmarne) i 3 lotach lądujemy rano w Kochi. Współtowarzyszka podróży marzy o taksówce, ale nie ze mną te numery. Trochę biegania po lotnisku, pytania, oganiania się od naganiaczy i wsiadamy do pięknego autobusu bez okien jadącego do Alleppey (Allapuzha):
Załącznik:
Kerala007.jpg

Załącznik:
Kerala008.jpg

Załącznik:
Kerala009.jpg

Załącznik:
Kerala010.jpg

Załącznik:
Kerala032.jpg

Załącznik:
Kerala033.jpg

Tam z buta idziemy szukać noclegu w oparciu o opisy w przewodniku. Niestety nie ma wolnych miejsc, ale lądujemy posesję obok. I to od razu w jednej z lepszych miejscówek w czasie całej podróży. Rzut kamieniem od oceanu i za ok. 50 PLN za pokój.
Załącznik:
Kerala006.jpg

Załącznik:
Kerala025.jpg

Krótka drzemka, spacer po mieście i na szybko załatwiona wycieczka „kajakiem” po okolicznych MEGA popularnych kanałach.
Załącznik:
Kerala014.jpg

Załącznik:
Kerala015.jpg

Załącznik:
Kerala016.jpg

Załącznik:
Kerala017.jpg

Załącznik:
Kerala018.jpg

Załącznik:
Kerala021.jpg

Załącznik:
Kerala022.jpg

Załącznik:
Kerala023.jpg

Myślę, że była to bardzo dobra decyzja – zobaczyliśmy mniejszy fragment olbrzymich kanałów, ale po strasznie męczącej podróży mogliśmy odpocząć w cichych zaułkach, do których nie mogą wpływać łodzie motorowe. Dodatkowo trafiliśmy bardzo sympatycznego przewodnika, który zadbał również o kwiaty we włosach mojej lubej :) (jakby ktoś pytał – tak, kolor jej włosów robił furorę przez całe 3 tygodnie).
Załącznik:
Kerala031.jpg

Załącznik:
Kerala019.jpg

Zaliczyliśmy też pierwsze hinduskie jedzenie – powoli przyzwyczajamy się do ostrości, co przyda się w dalszej części podróży :)
Załącznik:
Kerala011.jpg

Załącznik:
Kerala020.jpg

Kolejny dzień to powolne snucie się po mieścinie, ogarnięcie pociągu do Tiruvanthapuram (Trivandrum), jedzenie na mieście i zmiana noclegu na tańszy :) Pojawia się też pierwszy wniosek na całą podróż – unikamy niezagospodarowanych turystycznie akwenów wodnych – w całych Indiach się sprawdziło. W przeciwieństwie do Europy, rejon nad rzeką nie zachęca do spacerów.
Załącznik:
Kerala012.jpg

Załącznik:
Kerala013.jpg

Załącznik:
Kerala024.jpg

Załącznik:
Kerala026.jpg

Załącznik:
Kerala027.jpg

Załącznik:
Kerala028.jpg

Załącznik:
Kerala029.jpg

Załącznik:
Kerala030.jpg

cdn.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Pzdr,
Krzysiekk

Image


Ostatnio edytowany przez krzysiekk86, 09 Lut 2019 14:26, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
 
 
#3 PostWysłany: 28 Sty 2019 17:20 

Rejestracja: 24 Lut 2018
Posty: 287
srebrny
Następnego dnia rano ogarniamy tuk-tuka na dworzec kolejowy (w strasznej ulewie) i zaliczamy pierwszą podróż pociągiem w Indiach, żeby zdążyć na wieczorny lot do Kalkuty. Poniżej zdjęcia robione z pociągu:

Załącznik:
Kerala035.jpg

Załącznik:
Kerala036.jpg

Załącznik:
Kerala037.jpg

Załącznik:
Kerala038.jpg

Załącznik:
Kerala039.jpg


Zaliczamy krótki spacer po mieście, szybką kawę z kanapkami...

Załącznik:
Kerala048.jpg

Załącznik:
Kerala040.jpg


...i ogród zoologiczny (zdecydowanie polecam, nie ze względu na zwierzęta, ale na całą przestrzeń głównie z roślinnością) w Trivandrum, skąd wieczorem lecieliśmy do Kalkuty.

Załącznik:
Kerala041.jpg

Załącznik:
Kerala042.jpg

Załącznik:
Kerala043.jpg

Załącznik:
Kerala044.jpg

Załącznik:
Kerala045.jpg

Załącznik:
Kerala046.jpg

Załącznik:
Kerala047.jpg


Na koniec docieramy autobusem na lotnisko:

Załącznik:
Kerala034.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Pzdr,
Krzysiekk

Image
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#4 PostWysłany: 29 Sty 2019 00:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Kwi 2013
Posty: 125
Loty: 34
Kilometry: 86 685
srebrny
Super, że pojawia się relacja z Indii, bo na pewno forum nie cierpi na ich nadmiar :) pamiętasz może jak długo jechałeś z Kochi do Allepey i jak często kursują tam busiki lub pociągi?
_________________
Koleją transsyberyjską do Chin
Indie z podręcznym
Góra
 Relacje PM off  
 
#5 PostWysłany: 29 Sty 2019 14:07 

Rejestracja: 24 Lut 2018
Posty: 287
srebrny
Cieszę się że pojawia się jakieś zainteresowanie relacją :)
Co do czasu przejazdu, to dokładnie nie pamiętam ile jechaliśmy, ale było to spokojnie 2,5-3 godziny. Tylko, że było to z lotniska, a nie z centrum Kochi. Autobus co chwile się zatrzymywał, a po drodze zaliczyliśmy przynajmniej dwa-trzy "dworce autobusowe". Jeśli mnie pamięć nie myli, to takich bezpośrednich połączeń autobusowych było kilka. Pociąg na pewno jeździł jeden o poranku na trasie Kochi - Trivadrum (oryginalnie jechał chyba z Goa) - my wsiadaliśmy w niego w Allepey. Dokładniejszego rozkładu nie pamiętam, zresztą i tak od tego czasu mogło się sporo pozmieniać :)
_________________
Pzdr,
Krzysiekk

Image
Góra
 Relacje PM off
Pietrucha lubi ten post.
 
 
#6 PostWysłany: 30 Sty 2019 00:50 

Rejestracja: 24 Lut 2018
Posty: 287
srebrny
INDIE – epizod drugi – Kalkuta i hinduskie wesele

Kalkuta i następny odcinek jest zdecydowanie mniej backpackerski niż reszta podróży. Spotkaliśmy się z przyjaciółmi z Polski, którzy z nami przylecieli na wesele, a po nim wspólnie z Parą Młodą i ich znajomymi polecieliśmy do Darjeeling, więc przeważały taksówki, restauracje itd. Samo miasto nie zrobiło na nas dużego wrażenia. Jako, że byliśmy tam w czerwcu, było strasznie gorąco i wilgotno, do tego tłumy ludzi i skrajne ubóstwo tuż przy nowych galeriach handlowych. Ale jak to w Indiach atrakcje turystyczne są wymuskanie i wypieszczone :)

Victoria Memorial i okolice:
Załącznik:
Kalkuta007.jpg

Załącznik:
Kalkuta008.jpg

Załącznik:
Kalkuta009.jpg

Załącznik:
Kalkuta010.jpg

Załącznik:
Kalkuta011.jpg

Załącznik:
Kalkuta012.jpg

Załącznik:
Kalkuta014.jpg


Co chwilę natykamy się też na Hindusów, którzy albo chcą robić sobie zdjęcia z nami, albo chcą żeby robić zdjęcia im - co ciekawe nie przeszkadza im, że nie będą mieli tych zdjęć :)

Załącznik:
Kalkuta013.jpg


Howrah Bridge - podobno najlepsze wrażenie robi po zmroku jak jest oświetlony:

Załącznik:
Kalkuta027.jpg


Trochę życia z ulic Kalkuty:

Załącznik:
Kalkuta001.jpg

Załącznik:
Kalkuta002.jpg

Załącznik:
Kalkuta003.jpg

Załącznik:
Kalkuta004.jpg

Załącznik:
Kalkuta005.jpg

Załącznik:
Kalkuta006.jpg

Załącznik:
Kalkuta015.jpg

Załącznik:
Kalkuta016.jpg

Załącznik:
Kalkuta017.jpg

Załącznik:
Kalkuta025.jpg

Załącznik:
Kalkuta026.jpg


Jedno jest pewne, warto było tam być, ale powoli dochodziliśmy do wniosku, że w Indiach ciekawiej jest w miejscach oddalonych nieco od wielkich aglomeracji :) W każdym razie my dotarliśmy tam na wesele znajomych. Nie mogę chyba powiedzieć, że była to super tradycyjna ceremonia, ponieważ para poznała się w Singapurze, a mieszka obecnie w Australii, ale ze względu na rodziców ślub musiał odbyć się w Indiach. Samo wesele, wygląda zupełnie inaczej niż w naszej kulturze. Zaproszona jest cała rodzina, krewni, sąsiedzi i pewnie jeszcze parę przypadkowych osób. Według naszych informacji przewinęło się ok 700 osób :) Standardowa procedura wygląda następująco: wchodzimy na salę, ustawiamy się w kolejce do życzeń, składamy życzenia Parze Młodej i robimy obowiązkowe zdjęcie, idziemy do sali z jedzeniem, gdzie cały czas stoją potrawy, wychodzimy :) Nie ma żadnych tańców ani alkoholu (oficjalnie). My całe wesele spędziliśmy bardziej po europejsku. Po pierwsze byliśmy od początku do końca, po drugie mieliśmy przygotowany pokój na zapleczu z alkoholem (żeby było weselej przywiezionym z Polski), a na koniec z Parą Młodą i ich nie hinduskimi znajomymi skończyliśmy we wspomnianym wyżej pokoju na opowieściach, wymianie wrażeń i opróżnianiu pozostałych butelek :)

Załącznik:
Kalkuta018.jpg

Załącznik:
Kalkuta019.jpg

Załącznik:
Kalkuta020.jpg

Załącznik:
Kalkuta021.jpg

Załącznik:
Kalkuta022.jpg

Załącznik:
Kalkuta023.jpg

Załącznik:
Kalkuta024.jpg


Późniejsze zdjęcia są zdecydowanie nie wyraźne :)

cdn.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Pzdr,
Krzysiekk

Image
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#7 PostWysłany: 02 Lut 2019 18:02 

Rejestracja: 24 Lut 2018
Posty: 287
srebrny
INDIE – epizod trzeci – Darjeeling

Z Kalkuty w osiem osób poleciliśmy na północ, żeby „taksówką” dotrzeć prawie w Himalaje.
Załącznik:
Darjeeling002.jpg

Załącznik:
Darjeeling003.jpg

Załącznik:
Darjeeling004.jpg

Załącznik:
Darjeeling005.jpg

Załącznik:
Darjeeling006.jpg

Załącznik:
Darjeeling007.jpg

Jeszcze hinduskie układanie asfaltu :)
Załącznik:
Darjeeling008.jpg

Sam Darjeeling leży na ok 2100 m.n.p.m. i oferuje wycieczki na punkty widokowe, z których można podziwiać Mount Everest – oczywiście jeśli ma się szczęście do pogody. My wybraliśmy się na punkt zwany Tiger Hill (2590 m.n.p.m.) i niestety nie mieliśmy takiego szczęścia – pobudka o 4:30 była na marne :)
Załącznik:
Darjeeling014.jpg

Miasto jest ciekawe, położone na zboczach gór z super widokami (pewnie byłyby jeszcze lepsze, gdyby nie chmury), plantacjami herbaty i tradycyjnie w Indiach sporą ilością śmieci. Ale tak jak pisałem w poprzednim poście, w mniejszych miejscowościach jakoś to mniej przeszkadza.
Załącznik:
Darjeeling011.jpg

Załącznik:
Darjeeling009.jpg

Załącznik:
Darjeeling024.jpg

Załącznik:
Darjeeling025.jpg

Załącznik:
Darjeeling026.jpg

Widok nocą
Załącznik:
Darjeeling013.jpg

I wszechobecna instalacja elektryczna :)
Załącznik:
Darjeeling012.jpg

Na głównym placu odbywał się akurat jakiś festiwal, można było zjeść pieczoną kukurydzę, na którą czatowały małpy.
Załącznik:
Darjeeling022.jpg

Załącznik:
Darjeeling023.jpg

Znajduje się tutaj też Japanese Peace Pagoda – świątynia buddyjska, ulokowana na zboczu góry, gdzie turyści mogą uczestniczyć w modlitwie, a sama budowla zachwyca posągami i płaskorzeźbami.
Załącznik:
Darjeeling021.jpg

Załącznik:
Darjeeling018.jpg

Załącznik:
Darjeeling016.jpg

Załącznik:
Darjeeling019.jpg

Załącznik:
Darjeeling020.jpg

Sama Pagoda otoczona jest gigantycznymi drzewami, ale nie mam pojęcia co to za gatunek.
Załącznik:
Darjeeling017.jpg

Wycieczka do plantacji herbaty jest zdecydowanie warta polecenia. Osobiście dowiedziałem się dużo ciekawych rzeczy, o których nie miałem wcześniej pojęcia – chociażby fakt, że herbata czarna, biała i zielona jest robiona z liści tych samych krzaków, a różni się tylko okresem zrywania liści, ich ułożeniem na krzaku oraz sposobem późniejszego przetwarzania. A ogólnie herbata w Indiach jest MEGA! Nie ma nic wspólnego z popłuczynami serwowanymi w Polsce. Tam też byłem w stanie pić herbatę z mlekiem, którą szczerze i konsekwentnie znienawidziłem jako dziecko :)
Załącznik:
Darjeeling027.jpg

Załącznik:
Darjeeling028.jpg

Załącznik:
Darjeeling029.jpg

Załącznik:
Darjeeling010.jpg

Załącznik:
Darjeeling015.jpg

Z samej wyprawy warto wspomnieć o podróży autem. Terenówki są bardzo „hinduskie” – prawie nie mają bieżnika na oponach, a drogi i wzniesienia które pokonują każą zastanowić się nad bezpieczeństwem J Ale skoro jeżdżą to musi się udać!


Na koniec z samolotu zobaczyliśmy w końcu Mount Everest. Zdjęcie mocno średnie, bo przez porysowane okno z rozklekotanego samolotu SpiceJet – skoro to forum o lataniu to dwa słowa komentarza o liniach lotniczych. Zdecydowanie najlepiej wspominam JETAIRWAYS – dwa long houle z i do Europy i w sumie 4 loty krajowe po Indiach. Zawsze z jedzeniem i komfortowo. Drugie miejsce ma u mnie IndiGo – nowe samoloty i całkiem wygodnie jak na LCC. Najgorzej wypadł właśnie wspomniany SpiceJet – stary samolot, średnie jedzenie (kupiliśmy dodatkowo) i bez jakiegoś WOW. Całe szczęście lecieliśmy tylko raz na nie za długiej trasie. *

Załącznik:
Darjeeling001.jpg



*Informacje te aktualne są na rok 2014 – nie miałem później do czynienia z tymi przewoźnikami.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Pzdr,
Krzysiekk

Image
Góra
 Relacje PM off
kaya lubi ten post.
 
 
#8 PostWysłany: 09 Lut 2019 14:16 

Rejestracja: 24 Lut 2018
Posty: 287
srebrny
INDIE – epizod czwarty – New Delhi, Agra, Jaipur i tygrys

DELHI:

Ten fragment relacji będzie zdecydowanie najdłuższy. W okolicach Delhi spędziliśmy ponad tydzień odwiedzając główne polecane atrakcje. Trasa wyglądała mniej więcej tak, a w użycie poszedł cały przekrój transportu lądowego: pociągi, autobusy, taksówki, komunikacja miejska itd:
Załącznik:
Z_Delhi.JPG

Jako największe miasto na Świecie samo Delhi można spokojnie zwiedzać przez 3 tygodnie i się nie znudzić :) My zdecydowaliśmy się po prostu połazić wzdłuż niektórych miejsc polecanych w przewodniku, ale z pewnością można tu spędzić więcej czasu. Dla celów relacji połączę całe Dehli w jednym poście chociaż zwiedzanie podzieliliśmy na dwa raz – raz zaraz po przylocie z Darjeelingu i raz na koniec po objeździe Rajasthanu. Samo New Delhi jest trochę inne niż reszta Indii – zdecydowanie widać tutaj kulturę „Zachodu”. W większości miejsc jest czysto i bardzo europejsko, ale wystarczy zejść trochę w bok, żeby wrócić do Indii :)
Załącznik:
Delhi001.jpg

Załącznik:
Delhi002.jpg

Załącznik:
Delhi003.jpg

Załącznik:
Delhi004.jpg

To też miasto pełne kontrastów:
Załącznik:
Delhi017.jpg

Gołębie europejskie i lokalne:
Załącznik:
Delhi019.jpg

Żeby nie zatracić klimatu hotelu szukaliśmy w dzielnicy Paharganj, leżącej tuż obok dworca centralnego. To już typowe wielkie indyjskie miasto, gdzie otaczają Cię tysiące ludzi, przez których musisz się przedzierać, żeby przejść. Po znalezieniu hotelu swoje kroki skierowaliśmy do International Tourist Bureau, żeby kupić bilety kolejowe do Agry i z Jaipuru do Delhi. Jak to w Indiach po drodze oganialiśmy, się od miejscowych odciągających nas w bok i mówiących że biuro jest zamknięte lub przeniesione, a bilety najlepiej kupić u nich :) - taki klimat. W każdym razie polecam olać wszystkich naganiaczy i dotrzeć do wymienionego biura (pierwsze piętro od strony Paharganj). Bilety kupuje się szybko i bezproblemowo. Wracając do hoteli – w Delhi mamy cały przekrój miejsc do noclegu – od wielkich sieciówek kosztujących kilka tysięcy PLN za noc do małych obskurnych „hoteli” w Pahargajn, gdzie spaliśmy :) Najgorsza miejscówka w czasie całej podróży, gdzie nie mogliśmy zgasić światła, żeby pluskwy nie wyłaziły z pod materaca. Miejscowa whisky pomagała tam zasnąć :)
Załącznik:
Delhi020.jpg

Załącznik:
Delhi021.jpg

Z atrakcji zobaczyliśmy Jantar Mantar – z pozoru losowe konstrukcje rozsypane po wielkim placu, a tak naprawdę zbudowane idealnie do obserwacji gwiazd i szeroko pojętego kosmosu. Każda z budowli ma inny cel i idealnie wyznacza położenie innych gwiazdozbiorów/planet itd.
Załącznik:
Delhi005.jpg

Załącznik:
Delhi006.jpg

Załącznik:
Delhi007.jpg

Załącznik:
Delhi008.jpg

India Gate i okolice ambasad oraz budynków rządowych:
Załącznik:
Delhi012.jpg

Załącznik:
Delhi013.jpg

Załącznik:
Delhi014.jpg

Załącznik:
Delhi011.jpg

Humayun's Tomb
Załącznik:
Delhi015.jpg

Załącznik:
Delhi016.jpg

Agrasen ki Baoli - schowane w dzielnicy biurowców, zbudowane w 14 wieku, robi naprawdę fajne wrażenie.
Załącznik:
Delhi009.jpg

Załącznik:
Delhi010.jpg

Lodi Gardens:
Załącznik:
Delhi018.jpg

Tam też mieliśmy okazję na spokojnie poobserwować lokalną odmianę wiewiórki (jak ktoś wie dokładnie co to, niech pisze – ja z roślin i zwierząt, generalnie jestem noga :) ), która z pewnością była inspiracją do stworzenia Wiewióra z Epoko Lodowcowej.Film do końca tego nie oddaje, ale na żywo naprawdę tak to wyglądało :)



Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Pzdr,
Krzysiekk

Image
Góra
 Relacje PM off
kaya lubi ten post.
 
 
#9 PostWysłany: 12 Lut 2019 00:23 

Rejestracja: 24 Lut 2018
Posty: 287
srebrny
AGRA:
To właśnie tutaj poczuliśmy jak bardzo można nienawidzić Indii. Sama Agra jak na standardy hinduskie jest niewielka – trochę mniejsza od Warszawy :) Jest brudna zaniedbana i mimo, że posiada dwa piękne zabytki, uciekaliśmy stamtąd jak najszybciej się dało. Ogólnie pokazuje to mentalność Hindusów, którzy zamiast wykorzystać rzesze turystów odwiedzających miasto, wywiozą śmieci za róg i będą udawali, że nie ma problemu.
Załącznik:
Agra015.jpg

Załącznik:
Agra018.jpg

Załącznik:
Agra019.jpg

Załącznik:
Agra022.jpg

Ale od początku. Do Agry dotarliśmy wieczornym pociągiem, a z dworca odebrał nas wcześniej zarezerwowany tuk-tuk z hotelu. Wszystkim polecam takie rozwiązanie i nocleg w jednym z licznych hoteli w Taj Ganj z restauracją na dachu i widokiem na Taj Mahal.
Załącznik:
Agra009.jpg

Samo zwiedzanie Taj Mahal zaczynaliśmy o świcie – było rewelacyjnie, ponieważ nie zjechały jeszcze wycieczki i było relatywnie pusto. Samo mauzoleum zapiera dech – nie będę tego opisywał, bo zwyczajnie się nie da.
Załącznik:
Agra002.jpg

Załącznik:
Agra003.jpg

Załącznik:
Agra004.jpg

Załącznik:
Agra006.jpg

Załącznik:
Agra008.jpg

Załącznik:
Agra001.jpg

Załącznik:
Agra005.jpg

Załącznik:
Agra007.jpg

Oprócz Taj Mahal, warto zrobić sobie spacer po Red Fort, skąd samo mauzoleum też ładnie widać.
Załącznik:
Agra010.jpg

Załącznik:
Agra011.jpg

Załącznik:
Agra012.jpg

Załącznik:
Agra013.jpg

Załącznik:
Agra014.jpg

Załącznik:
Agra016.jpg

Załącznik:
Agra017.jpg

Zaliczyliśmy też grobowiec Itimad-ud-Daulah zwany również Baby Taj znajdujący się po drugiej stronie rzeki oraz park Mehtab Bagh skąd można zobaczyć Taj Mahal z za rzeki.
Załącznik:
Agra020.jpg

Załącznik:
Agra021.jpg

Ogólnie są to jedyne miejsca, gdzie w Agrze jest ładnie. Objechaliśmy całe miasto wynajętym tuk-tukiem, zjedliśmy najostrzejsze jedzenie w życiu, ale pod koniec jedynego pełnego dnia w mieście, chcieliśmy jak najszybciej jechac dalej. Na koniec jeszcze kolejka do zdjęcia z "białą o czerwonych włosach" :)
Załącznik:
Agra023.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Pzdr,
Krzysiekk

Image
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#10 PostWysłany: 23 Lut 2019 21:47 

Rejestracja: 24 Lut 2018
Posty: 287
srebrny
SAWAI MADHOPUR / RATHAMBORE TIGER RESERVE
Dostanie się do kolejnego punktu na naszej mapie atrakcji nie było łatwe. Żaden lokalny transport nie jeździ tam bezpośrednio więc musieliśmy kombinować. Z Agry złapaliśmy autobus do Jaipuru, z nadzieją, że tam uda się szybko ogarnąć kolejny autobus lub pociąg. Nie chcieliśmy zostawać w Jaipur – potrzebowaliśmy odpoczynku od miast, więc z powodu braku alternatyw, zdecydowaliśmy się na taksówkę. Jak się okazało, w cenie mieliśmy niezliczone możliwości poznania zwykłego hinduskiego życia na prowincji :)
Załącznik:
Sawai002.jpg

Załącznik:
Sawai006.jpg

Załącznik:
Sawai001.jpg

Załącznik:
Sawai003.jpg

Załącznik:
Sawai004.jpg

Załącznik:
Sawai005.jpg

Samo miasteczka wskoczyło u nas w TOP 3 w Indiach. W końcu uwolniliśmy się od zgiełku i mogliśmy spokojnie rozkoszować się lokalnym klimatem – ponieważ byliśmy tam w czerwcu turystów nie było zbyt dużo i mogliśmy chociażby zobaczyć Świętą Krowę po środku dworca kolejowego :) Po bilety powrotne do Jaipuru, trzeba było chwilę postać w kolejce, ale bez problemu udało je się kupić na pojutrze.
Załącznik:
Sawai007.jpg

Załącznik:
Sawai008.jpg

Załącznik:
Sawai009.jpg

Załącznik:
Sawai010.jpg

Załącznik:
Sawai013.jpg

Poza sezonem ogarnęliśmy najlepszy hotel w podróży za śmieszne pieniądze:
Załącznik:
Sawai023.jpg

Załącznik:
Sawai024.jpg

Kolejny raz usłyszeliśmy, że czegoś nie jesteśmy w stanie ogarnąć samemu – tym razem wykupienia safari w Rathambore. Praktyka pokazała, że idąc do biura parku, mogliśmy sobie wybierać godziny, typy pojazdów i co tylko chcieliśmy za cenę dużo niższą niż oferowana przez pośredników.
Załącznik:
Sawai011.jpg

Załącznik:
Sawai012.jpg

Załącznik:
Sawai014.jpg

Safari wg mnie jest swojego rodzaju punktem obowiązkowym. W rezerwacie żyje kilkadziesiąt tygrysów i relatywnie często można je zobaczyć. Oczywiście wszystko zależy od szczęścia i ilości wykupionych wycieczek – te odbywają się rano i popołudniu i trwają ok 3 godzin. Oprócz tygrysów w rezerwacie można zobaczyć ogrom innych zwierząt, a wybór wycieczki popołudniowej pozwolił nam zobaczyć cały ich przekrój przy wodopoju.
Załącznik:
Sawai015.jpg

Załącznik:
Sawai016.jpg

Załącznik:
Sawai017.jpg

Załącznik:
Sawai019.jpg

Załącznik:
Sawai020.jpg

Jeszcze maluch, który według przewodnika miał kilka tygodni:
Załącznik:
Sawai018.jpg

Co do samych tygrysów, mieliśmy umiarkowane szczęście. Z auta widzieliśmy tyle:
Załącznik:
Sawai022.jpg

Załącznik:
Sawai021.jpg

Ale magia aparatu i dużego zoom’a pozwoliła zrobić takie zdjęcie:


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Pzdr,
Krzysiekk

Image
Góra
 Relacje PM off
kaya lubi ten post.
 
 
#11 PostWysłany: 10 Mar 2019 22:34 

Rejestracja: 24 Lut 2018
Posty: 287
srebrny
JAIPUR i AMBER FORT
Jaipur oznaczany jest w przewodnikach jako jedno z miejsc, które trzeba odwiedzić. A w każdym razie jest na kilku wycieczkach w Lonely Planet, czyli miejsce warte zobaczenia. Niestety dla nas, po dłuższym już pobycie w Indiach samo miasto nie zrobiło żadnego wrażenia. Podobnie jak Agra było brudne, tłoczne i mało przyjazne – cieszyliśmy się, że zostawaliśmy tam tylko chwilę.
Załącznik:
Jaipur020.jpg

Załącznik:
Jaipur021.jpg

Zaliczyliśmy spacer po starym mieście (Pink City) z polecanym bazarem, odwiedziliśmy Hawa Mahal (Pałac Wiatrów), z którego roztacza się całkiem fajny widok (w tym na Jantar Mantar – które odpuściliśmy, ponieważ zbudowane jest przez tego samego astronoma, co to które opisywałem w Delhi – to w Jaipurze, jest podobno lepiej zachowane).
Załącznik:
Jaipur001.jpg

Załącznik:
Jaipur002.jpg

Załącznik:
Jaipur003.jpg

Załącznik:
Jaipur004.jpg

Załącznik:
Jaipur005.jpg

Załącznik:
Jaipur006.jpg

Załącznik:
Jaipur007.jpg

Załącznik:
Jaipur008.jpg

W każdym razie do Jaipuru warto wybrać się, żeby komunikacją miejską dojechać do Amber Fort, który robi bardzo dobre wrażenie. Jak to w Indiach, jako atrakcja turystyczna jest super zachowane, czyste i przyjemnie tam spędzić czas. Dla chętnych pod górę, można wjechać na słoniu, a rzesza domorosłych przewodników pomoże chętnym w zwiedzaniu :)
Załącznik:
Jaipur019.jpg

Załącznik:
Jaipur009.jpg

Załącznik:
Jaipur011.jpg

Załącznik:
Jaipur014.jpg

Załącznik:
Jaipur018.jpg

Załącznik:
Jaipur015.jpg

Załącznik:
Jaipur016.jpg

Załącznik:
Jaipur017.jpg

O samym Amber Fort mogę napisać tylko, że można łazić tam godzinami, podziwiając widoki i budynki. Nie jestem typem fana historii, który chodzi i podziwia każdy szczegół, więc siłą rzeczy nie za dużo mogę je opisać, ale pamiętam że obiekt ten był ważnym elementem w murach i fortyfikacjach ciągnących się po okolicznych wzgórzach.
Załącznik:
Jaipur010.jpg

Załącznik:
Jaipur012.jpg

Załącznik:
Jaipur013.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Pzdr,
Krzysiekk

Image
Góra
 Relacje PM off
kaya lubi ten post.
 
 
#12 PostWysłany: 18 Mar 2019 23:14 

Rejestracja: 24 Lut 2018
Posty: 287
srebrny
INDIE – epizod piąty, ostatni – Fort Kochin, powrót do Europy i podsumowanie
Jak pisałem już wcześniej z Jaipuru, pojechaliśmy do Delhi (skąd relacja pojawiła się ją wcześniej), a stamtąd zmuszeni byliśmy stracić dzień czasu na przelot do Cochin – miejsca startu lotów powrotnych do Europy. Nie ukrywam, że byliśmy zadowoleni z wizji powrotu do Kerali, rejonu który pokochaliśmy. Jak się okazało nie zawiedliśmy się. Znaleźliśmy urocze kwatery z bardzo pomocnym właścicielem. Spacer po mieście pokazał nam spokojną i przyjazną okolicę, nad samą zatoką tradycyjne sieci rybne, targ ze świeżo złapanymi okazami, a na koniec restaurację, gdzie zjedliśmy najlepszego tuńczyka w życiu.
Załącznik:
Kochin001.jpg

Załącznik:
Kochin002.jpg

Załącznik:
Kochin003.jpg

Załącznik:
Kochin004.jpg

Załącznik:
Kochin005.jpg

Załącznik:
Kochin006.jpg

Załącznik:
Kochin007.jpg

Załącznik:
Kochin008.jpg

Załącznik:
Kochin009.jpg

Załącznik:
Kochin010.jpg

Tak nastrojeni umówiliśmy się z właścicielem kwater, że rano zawiezie nas na dworzec autobusowy, gdzie złapiemy autobus, którym bez problemu zdążymy na samolot. Tak można by skończyć tą relację, gdyby nie fakt, że cały plan prawie posypał się nam w strzępy. Sam koniec podróży pokazał nam po raz kolejny, że Indie, a właściwie Hindusów można pokochać. Zresztą od tamtej pory na mojej twarzy pojawia się uśmiech jak słyszę lub czytam komentarze, że pojawiając się na lotnisku na godzinę przed lotem ma się duże szanse, żeby nie polecieć. Oczywiście tak jest, przy czym my na lotnisko wbiegliśmy 20-25 minut przed odlotem i dzięki zaangażowaniu całego autobusu i części obsługi lotniska polecieliśmy :)
Ale od początku. Na dworzec w Fort Kochin dojechaliśmy przed czasem. Kupiliśmy na przydworcowym stoisku najlepsze chipsy jakie kiedykolwiek jedliśmy – cienko skrojony ziemniak na miejscu smażony w głębokim oleju kokosowym i w sprzedażowej torebce doprawiony przyprawami według uznania – żałowaliśmy że nie wzięliśmy dwóch albo nawet dziesięciu porcji :) Autobus odjechał o czasie i jechał planowo, aż do centrum gdzie budowano nową kolej/autostradę – nie pamiętam dokładnie. To w połączeniu z weekendem i jakąś promocją w pobliskiej galerii handlowej/kinie spowodowało gigantyczny korek. Po jakimś czasie (zbliżał się już planowany czas dojazdu na lotnisko) zaczęliśmy się niepokoić, co zauważyli współpodróżni. I tu nastąpiła magia:
1. Okazało się, że ktoś z autobusu ma siostrę pracującą na lotnisku – w zupełnie innej linii lotniczej ale może przekazać informację.
2. Ktoś inny przetłumaczył kierowcy, o co chodzi i jak tylko skończył się korek, ten zaczął jechać jakby nie istniały, żadne przepisy drogowe.
3. Pół autobusu stwierdziło, że wcale nie musi wysiadać na przystankach od razu, tylko im się nie śpieszy i wysiądą w drodze powrotnej :)
4. Po dojechaniu na lotnisko, jak tylko nas zobaczyli, poczuliśmy się jak celebryci. Stworzyły się „korytarze bezkolejkowe” do skanowania bagażu, odprawy, check-in itd., aż do momentu jak wypadając zza ostatniej ściany zobaczyliśmy ostatnie 5 osób przechodzących przez gate’a do autobusu.
Załącznik:
Kochin011.jpg

Załącznik:
Kochin012.jpg

Nie chciałbym NIGDY powtórzyć takiego wejścia na lotnisko :) ale się udało. Późniejsze wydarzenia, takie jak:
1. Trafienie na lotnisku w Bombaju, do strefy bez barów / toalety / czegokolwiek, bo przepuścił nas check-in, ale już kontrola paszportowa nie, bo byliśmy tam o 21, a wylot był ok 3 – zmiana daty – (od tej pory funkcjonuje u nas określenie „lotniskowa d*pa”)
2. Najsmaczniejszy kebab w Berlinie przy punkcie Charlie, serwowany przez Araba, śpiewającego nam „Chryzantemy złociste” i mrugającego do syna znajomych.
3. Zatarty silnik w aucie, którym wracaliśmy do Polski i powrót na lawecie.
To już inna historia :)

PODSUMOWANIE:
Tak jak pisałem na początku Indie, można kochać lub nienawidzić. Ja nie potrafię się zdecydować na jedno uczucie, ale z perspektywy czasu powiem tak – z chęcią bym wrócił :) Nie na trzy tygodnie, ale znajdując lot z możliwym stopoverem, bez wahania bym tam wrócił.
Jeśli chodzi o koszty, nie mam w zwyczaju liczyć ile wydaję, w obawie o swoje zdrowie psychiczne :) Całość wyprawy – licząc z Pragą i Berlinem – na dwie osoby zamknęła się między 11, a 13 kPLN. Nie korzystaliśmy z żadnych punktów, zniżek itd., a cenę sporo podniosło 6 lotów krajowych w Indiach i mniej podróży koleją niż pierwotnie planowaliśmy (mieliśmy nadzieję, że z Delhi do Kochi przejedziemy pociągiem, ale brakło czasu i na szybko kupowaliśmy loty).
I kończąc ten przydługi post chciałbym wszystkim podziękować za uwagę. Co prawda nie ma zbyt dużo komentarzy i dyskusji, ale widzę po ilości wyświetleń, że trochę osób tu zaglądało. Mam nadzieję, że relacja komuś się przyda, a jeśli pojawią się jakieś dodatkowe pytania, chętnie odpowiem!


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Pzdr,
Krzysiekk

Image
Góra
 Relacje PM off
mordek lubi ten post.
 
 
 [ 12 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group