Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 10 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
 Temat postu: Gwatemala z plecakiem
#1 PostWysłany: 26 Paź 2017 17:40 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 Sie 2017
Posty: 22
-- 26 Paź 2017 17:28 --

Gwatemala. Co wiecie o tym kraju? Kiedy ogłosiłam, że wybrałam Gwatemala jako cel najbliższej podróży znajomi rodzina pytali mnie co chce tam zobaczyć, bo tam nic nie ma, że jest niebezpiecznie i gdzie to jest. Odpowiadając krótko: jest co zobaczyć, może być niebezpiecznie ale nie panikujmy, i w Ameryce Centralnej.

Gwatemala to mały kraj w Ameryce Centralnej, który graniczy od północy z Meksykiem, od południa z Belize, a od południa z Salwadorem i Hondurasem. Ma również dostęp do morza karaibskiego i Atlantyku. Jest najbardziej zaludnionym państwem regionu. Podróż przez Gwatemalę pozwala nam odkryć geniusz kultury majów, zobaczyć kolonialne miasta i poczuć potęgę przyrody, zarówno ognia jak i wody.

Stolica: miasto Gwatemala

Waluta: Quetzal (1pln=2,04Q)

Ludność: 16,582,469

Spis treści:

Gdzie byliśmy i kilka informacji o tych miejscach
Antigua
Treking na Acatenango
Lago Atitlan
Semuc Champey
Flores i Tikal
Gdzie jechać z Flores? Co dalej?
Transport w Gwatemali
Jedzenie co i gdzie
Bezpieczeństwo w Gwatemali, obserwacje i subiektywne opinie
Przykładowe ceny w Gwatemali
Antigua

to mała miejscowość otoczona wulkanami. Jest to pierwszy przystanek wielu osób odwiedzających Gwatemalę, gdzie każdy znajdzie tu coś dla siebie i nikogo nie ominie przygoda. Wiele osób tak jak ja decyduje się ominąć stolicę kraju o tej samej nazwie i spędzić czas właśnie w Antigua. Miasto jest dobrym punktem wypadowym na trekingi po okolicznych wulkanach. Mniej zaawansowani mogą się zdecydować na godzinną wycieczka na Cerro de Cruz, czyli słynny punkt widokowy, z którego rozciąga się panoramiczny widok na miasto a bardziej odważni (bo zaawansowana to na pewno nie jestem) mogą wspiąć się na wulkan Acatenango i podziwiać erupcje sąsiadującego mu wulkanu Fuego. W ofercie turystycznej lokalnych operatorów są też dostępne 3 godzinne trekingi na inne okoliczne wulkany (Volcan de Agua).

Ponieważ Antigua jest punktem ważnym ośrodkiem turystycznym obawiałam się, małego turystycznego piekiełka, które pośpiesznie opuszczę już po pierwszej nocy. Taki był plan na początku, jednak szybko zmieniłam zdanie. Jest to urokliwe pełne kolorów 60 tysięczne miasto o niskiej maksymalnie dwupiętrowej zabudowie. W sercu miasta znajduje się Plaza Central, a na jego środku fontanna z syrenami, z których sutków fikuśnie płynie woda. Trudno przejść obojętnie obok kiedyś zniewalających a dziś pozostawionych sobie budynków z olśniewającymi bogato zdobionymi barokowymi fasadami. Trzęsienie ziemi, które zniszczyło miasto w 1776 roku mocno dotknęło miasto i wpłynęło na decyzję o przeniesieniu stolicy do pobliskiego Gwatemala city. Wśród uliczek da się odnaleźć dawny blask miasta, dlatego w 1944 zostało wpisane na listę dziedzictwa narodowego Gwatemali a w 1979 roku na listę dziedzictwa światowego UNESCO. Uliczki przepełnione są sklepami i restauracjami, serwującymi zarówno kuchnie lokalną (mój wybór) jak i sushi, pizze czy croissanty. Nie ukrywajmy, że padłam ofiarą uroku tego miasta.

Osobiście polecam udać się do informacji turystycznej. Nieczęsto odwiedzana jest świetnym punktem informacji na temat miasta okolicznych atrakcji oraz kraju. Idealną angielszczyzną dostałam też listę rekomendacji lokalnych restauracji i dań kuchni Gwatemalskiej.

Co zobaczyć?

Dawne klasztory i kościoły

Wybrać się na punk widokowy

Wspiąć się na wulkan

Wybrać się na miejski bazar

Nauczyć się hiszpańskiego (wiele osób korzysta z bogatej oferty edukacyjnej)

 
 
TREKING NA ACATENANGO

Treking na Acatenango rozpoczął się od oczekiwania w stanie pełnej gotowości na przewodnika, który miał mnie odebrać z hotelu o 9 rano. Po około 90 minutach czekania, zjawił się busik, w którym jeszcze szybko uiściłam opłatę za wstęp do parku krajobrazowego i otrzymałam prowiant. Następnie ruszyliśmy w kierunku wulkanu. Ja jak i moi współtowarzysze (miałam szczęście bycia w kameralnej sześcioosobowej grupie gdzie każdy był samotnym podróżnikiem), nie dość, że byliśmy średnio przygotowani (cztery na sześć osób miały na sobie adidasy) to do tego przerażeni ośmiogodzinną ulewą, która poprzedniego dnia rozpoczęła się ok 17 i trwała do nocy. Wspinaczka w takich warunkach była by dla mnie niemożliwa. Ponieważ okazało się, że nie jestem najgorzej przygotowana, wiedziałam, że damy radę.

 

 
Gdy dotarliśmy do punktu startowego mogliśmy jeszcze dokupić tak niezbędne rzeczy jak folie do przykrycia się (na wypadek ulewy), rękawiczki czy czapki. Istniała też opcja wypożyczenia kija, który ma pomóc w trekingu. Z tej bogatej oferty wykorzystałam możliwość zakupu folii, otrzymałam też wcześniej wynegocjowaną puchową kurtkę idealną dla osoby 20cm niższej odemnie. O 11:20 rozpoczęliśmy pięcio godzinną wspinaczkę, podczas której nie spadła ani kropla deszczu. Co jakiś czas robiliśmy, krótką przerwę aż dotarliśmy do naszego obozowiska na wysokości ok. 3 600m. n .p.m. Jest to piękna podróż podczas, której krajobraz zmienia się od spaceru przez uprawy rolników poprzez tropicalny las i niskie zarośla aż po wulkaniczne zbocza na szczycie.

Zakwaterowaliśmy się w przygotowanych namiotach, a następnie w obawie przed deszczem (pogoda była niepewna), rozpaliliśmy ognień i zjedliśmy kolacje. Obozowisko było w miejscu magicznym. Na zboczu wulkanu Acatenango w odległości 3 kilometrów w linii prostej od krateru wulkanu Fuego mogliśmy podziwiać erupcje aktywnego tego dnia wulkanu. Najlepszy spektakl rozpoczął się po zmroku, kiedy krwisto czerwona lawa odcinała się od ciemności nocy. Pojawiające się co kilka minut erupcje, którym towarzyszyły potężne odgłosy porównywalne do błyskawicy sprawiały, że mieliśmy poczucie jak by ziemia się wykrwawiała i zaraz miał nadejść koniec świata. Dopiero stojąc oko w oko z tak potężnym żywiołem zrozumiałam siłę matki natury oraz niszczycielską moc wulkanów.

Osoby, które chciały mocniejszych wrażeń mogły udać się w nocy na dodatkowy trzygodzinny treking w kierunku krateru Fuego i podziwiać jego erupcje z odległości około kilometra. Jako, że mi dała się we znaki choroba wysokościowa postanowiłam pozostać w naszym obozowisku. Wprawdzie nie miałam już mdłości, które towarzyszyły mi przez ostatnią godzinę wspinaczki jednak wiedziałam, że przede mną jeszcze wspinaczka następnego dnia.

Dzień rozpoczął się i  4:00 rano i ruszyliśmy na szczyt Acatenango. Ostatnie 300 metrów w górę było najtrudniejszą częścią trekingu, Przez te półtorej godziny nie znosiłam wysokości najlepiej a moje serce waliło jak bym była po przebiegnięciu maratonu. Nie było jednak źle ponieważ moja grupa i tak żwawo wyprzedzała większość innych grup. Kilka osób zrezygnowało też z zdobycia szczytu.

Na szczycie, na wysokości 3900 m. n. p m. doświadczyłam pięknego różowego wschodu słońca oraz mogłam podziwiać kolejne erupcje Fuego. Dodatkowo trochę zmarzłam bo na górze jest naprawdę zimno i wietrznie. Zeszliśmy do naszego obozowiska, rozgrzaliśmy się kawą i ruszyliśmy w dół.

Cena: 350Q
Dodatkowy, nocny spacer: 200Q, przy odrobinie negocjacji może 100Q
kurtka: wynegocjowałam w cenie
jedzenie: w cenie, ale warto zabrać ciasteczka lub chleb bananowy ekstra
do kupienia na miejscu: rękawiczki (20Q), czapka, kij do wypożyczenia (5Q), folia (5Q)


JEZIORO ATITLAN

Położone wśród wulkanicznych wzgórz oferuje odwiedzającym niezapomniane widoki. Do okoła jeziora mieszkają dwie mówiące w różnych językach grupy etniczne, a głównym sposobem transportu pomiędzy miasteczkami są łodzie motorowe. Część miejscowości jest już skolonizowana przez przybyszy z zagranicy (głownie USA i Kanady), inne nietknięte mogą stać się celem kilku godzinnego wypadu jednak nie posiadają możliwości noclegu. My jako bazę postanowiliśmy wybrać San Marcos. Jest to spokojna miejscowość, która ku naszemu zaskoczeniu jest opanowana przez amatorów jogi i medytacji. W licznych ośrodkach wiele osób poszukuje swojego wewnętrznego ja. Plusem miejscowości jest to, że jest spokojna. Można podziwiać przyrodę w rezerwacie Cerro Tzankuil oraz wynająć kajaki i popływać po jeziorze.

 

 


dzięki transporcie po jeziorze moglismy wybrać się na jednodniową wycieczkę do San Pedro. Jest to tłoczne głośne miasto, gdzie na wąskich uliczkach i wśród dość wysokiej zabudowy znajdują się liczne bary, biura podróży i wszelkie wymagane przez turystów lokale usługowe.  W sercu miasta znajduje się również targ spożywczy, jeśli przez niego przejdziecie dojdziecie do kilku stanowisk serwujących, nachosy, tacones, empanady i napoje z ryżu lub pszenicy. Świetne miejsca na posiłek z lokalnymi mieszkańcami.

 

 
Wokół jeziora znajduje się również kilka hoteli do których można dostać się tylko prywatna łodzią zaaranżowaną podczas rezerwacji noclegu. Możliwości odcięcia się od reszty świata są liczne.



SEMUC CHAMPEY

Semuch Champey (gdzie rzeka kryje się pod kamieniami), jest to schowany przed światem pomnik przyrody. Ta odcięta od reszty szlaku turystycznego destynacja staje się celem tylko najbardziej wytrwałych podróżników. Aby dostać i wydostać się z tego miejsca trzeba spędzić 10-12 godzin w podróży autobusem, która dla każdego będzie podobnie nieznośna i nikogo nie ominie. Nie ma alternatywy w postaci wygodnego samolotu, szybkiego pociągu czy płaskiej autostrady.

Zdecydowaliśmy się na odcięty od świata hotel, który oferował cztery wersje zakwaterowania: hamaki, łóżka w "pokoju mieszanym, pokoje indywidualne i osobne domki. My zdecydowaliśmy się na hamaki, które znajdowały się na poddaszu. Opatuleniu w kocyki spaliśmy na świeżym powietrzu ponieważ od świata zewnętrznego i potencjalnego deszczu chronił nas tylko dach. Dzięki temu mogliśmy rozpocząć kolejny dzień obudzeni świeżym wilgotnym powietrzem i odgłosami dżungli.

 

 
W Semuc Champey rzeka skrywa się pod naturalnym mostem z kamieni wapiennych, na których utworzyły się naturalne turkusowe baseny. Schowane wśród zniewalających skał , wąwozów i pięknej zieleni są z jednym z najpiękniejszych miejsc jakie miałam okazję odwiedzić w moim życiu.

W tym miejscu możecie również wejść do jaskini znajdującej się przed rezerwatem, i jest zalana 02,-2 metrową warstwą wody, a przejście nią wykonuje się ze świeczkami. Na koniec można jeszcze powrócić do hotelu na tzw. extream tube, czyli nadmuchanej dętce, którą spływaliśmy w dół rzeki (polecam). W okolicy znajduje się też kilka miejsc do skoków do wody z wysokości 8-10 metrów.

FLORES I TIKAL


W tym mieście główna droga ma szerokość 20 metrów, a 200 000 mieszkańców poruszało się tylko pieszo bo nie znało ani koła, ani koni. Obok niego nie znajduje się żadna rzeka a jego mieszkańcy byli w stanie stworzyć zbiornik wodny, który był w stanie zbierać wodę deszczową i zaspokoić potrzeby mieszkańców. Mowa o Tikal mieście majów, które było zamieszkane już X wieków p.n.e. a zaczęło tracić swoje znaczenie i powoli pustoszeć dopiero 2000 lat później.

 

 
Cały park archeologniczny, składała się z niezliczonej liczby piramid. Szacuje się, że tylko ok. 20% piramid zostało odkrytych, a dalsze prace odkrywkowe nie są planowane. Dziś schowane w dżungli miasto za czasów swojego rozkwitu przypominało rajską osadę.



Flores jest piękną miejscowością położoną ok. 60 kilometrów od Tikal i dla większości osób stanowi bazę wypadową do Flores. Wyspa położona na jeziorze Petén Itzá połączona jest z lądem tylko jedną drogą. Dziś wzdłuż długich kolorowych uliczek znajduje się na niej wiele hoteli i restauracji, i można ją przejść do około w 20 minut.

I co dalej?

My pojechaliśmy autobusem w kierunku Belize. Niedługo relacja z tego tajemniczego kraju.
Można polecieć samolotem z powrotem do Gwatemala City i w ten sposób zakończyć podróż.
Autobusem w kierunku Livingstone (ok. 6 godzin), stamtąd do Gwatemala City/Antigua lub w kierunku Belize.
Autobusem prosto de Meksyku (tylko przejazd przez Belize)


TRANSPORT

Odległości można mierzyć na dwa sposoby. W kilometrach (milach) i w czasie. Są takie miejsca na świecie gdzie kilometry lub odległość na mapie nic nie mówią. 430 kilometrów pomiędzy Paryżem a Lyonem jadę w TGV niecałe 2 godziny . Za to 160 kilometrów z Lago Atitlan do Semuc Champey to 12 godzinna podróż (od drzwi do drzwi).

Z Antigua do Lago Atitlan jechaliśmy 3 godziny Chicken Busem. Jest to około 90 kilometrowa trasa. Chicken bus na tej trasie to tzw. pojazd długo dystansowy. Chicken bus to stary odsłużony autobus, który przez kilkanaście(dziesiąt) lat woził nastolatków w USA, a następnie trafił do, któregoś kraju na południ i rozpoczął trwając co najmniej drugie tyle karierę lokalnego środka transportu. Wiele autobusów jest przyozdobionych na kolorowo, mają telewizory a od czasu do czasu podróż zostanie umilona przez sprzedawcę empańad, owoców lub lokalnego krzewiciela wiary. Busy zawsze wyruszają rano, po południu już daleko się nie dojedzie.

Kiedy z Lago Atitlan chcieliśmy wyruszyć do Semuc Champey chicken busem zrozumieliśmy - może jest to możliwe ale zapewnie zajeło by to nam z trzy dni. Oszczędność ceny nie jest warta 3 dni w pojeździe bez amortyzatorów, kiedy więcej niż oszczędzimy wydamy na noclegi, bez pewności, zapewnienia ciągłości podórzy (miałam problem z otrzymaniem rozkładu na całą trasę, choć każdy był pewnie że pewnie się da).

Wynajmując busa możecie mieć szczęście i trafić na klimatyzowanego wygodnego busa lub na kiedyś klimatyzowanego zużytego busa. Drogi na górzystym terenie są bardzo kręte, szutrowe, czasami asfaltowe, ale tak stare i dziurawe, że dobra utwardzana droga była by lepsza. Do tego aby zapewnić bezpieczeństwo na trasie znajduje się bardzo wiele zwalniaczy, które dodatkowo powstrzymują kierowców od przekraczania magicznej prędkości 30km/h.

GDZIE JEŚĆ W GWATEALI

W gwatemali są trzy podstawowe miejsca, w których można się stołować.

Restauracje - serwują dania kuchni zarówno Gwatemalskiej jak i światowej. Pełno ich każdym turystycznym miejscu. Czasem przyklejone do hoteli (tak jak w san Marcos de a Laguna), a w większych miastach istnieją samodzielnie (Antigua, Flores, San Pedro de la Laguna).

Comedores - to lokalne stołówki. To tu jedzą Gwatemalczycy, a podawane są tylko lokalne dania. Typowe śniadanie, które zawsze jest takie samo i kilka dań głównych. Ceny są znacząco bardziej przystępne zarówno dla Gwatemalczyków jak i dla turystów.

 

 
Street food - nie każdy decyduje się na street food my jednak nie mamy z tym problemow. Jeśli gdzieś jedzą mieszkańcy to i my się tam znajdziemy. za 10Q można zjeść smażonego kurczaka z frytkami, tacos czy tamales. Wybór zwykle nie jest zbyt duży ale cena jest dużo niższa.

BEZPIECZEŃSTWO

W Gwatemali nigdy nie czułam się zagrożona. Nigdy nikt mnie nie sledził lub nie miałam wrażenia, że upatrzył sobie mnie jako łatwy cel do obrabowania. Nie trudno jednak zauważyć, że mimo wszystko każdy sklep, każda apteka, każda stacja benzynowa zatrudniają ochroniarzy, którzy w zależności od regionu i działalności prowadzonej przez lokal mają pistolety od rewolwerów po półmetrową broń.

Pomiędzy San Pedro i Santiago istnieje 70% szansy, że pokonując tę drogę własnym samochodem zostaniesz okradziony.  Regularnie spotyka to lokalnego dostawce mleka, większe szanse na ucieczkę ma sprzedawca loterii, który jadąc na motorze sprawniej ucieka przed rabunkiem. Turyści przemierzający Gwatemale w własnych samochodach właśnie tutaj proszą policje o eskortę.

Czasami, można stracić na przykład kabel od ładowarki lub zostawiony nieumyślnie podczas krótkiej wizyty w toalecie na stole telefon. Można trafić na kierowcę tutuka, któremu zepsuje się pojazd aby chwile później okazało się, że to ukartowane przedstawienie a z lasu wyskoczy kilku młodzieńców z maczetami zainteresowanych naszymi kosztownościami.

My trzymaliśmy pieniądze w kilku miejscach, osobno karty i osobno paszporty. Podróże między miastami odbywają się w ciągu dnia. Turyści nie są jednak ofiarami niczego więcej niż drobnej przestępczości, która tutaj jest bardziej powszechna niż w innych miejscach. Podobno wartościowe rzeczy można odzyskać przy odpowiednim napiwku dla lokalnej policji. Nadal, ja czułam się bezpiecznie i wydaje mi się, że zdrowy rozsądek jest tym co jest najważniejsze.

Są turystyczne miejscowości, które również zakładają własne patrole sąsiedzkie w celu podniesienia bezpieczeństwa gości.

Uwaga: Jak mówiłam ja w Gwatemali czułam się bezpiecznie, a opowieści o złodziejach dla mnie to bardziej travel-fiction. Jednak kilka osób nas ostrzegało, że nie wolno spuścić gardy i trzeba zachować zdrowy rozsądek.

Przykładowe ceny:

Transfer lotnisko-Antigua: 80Q/os.

Hostel pokój dwuosobowy: 130-200Q

Hostel pokój dzielony: 50Q

Śniadanie: 20-30Q/os.

Posiłek w restauracji: 40-130Q/os.

Acatenango: 350Q + wstęp do do rezerwatu 50Q/os.

Coca cola: 4Q

łódka na Lago Atitlan 15-25Q ( w zależności od odcinka)

Semuc Champey, wycieczka z przewodnikiem w tym wstęp do rezerwatu i ekstream tubing: 185+55Q/os.

Kajak w Lago Atitlan: 20Q/os/h

Chciken bus Antigua-Lago Atitlan: 36Q/os.

Transport: Semuc Champey-Flores: 185Q/os.

Transport do flores-Tikal razem z przewodnikiem 100Q/os

Wstęp na teren Tikal: 300Q/os.

-- 26 Paź 2017 17:31 --

Antigua

-- 26 Paź 2017 17:34 --

Lago Atitlan

-- 26 Paź 2017 17:35 --

Semuc Champey i trasport

-- 26 Paź 2017 17:36 --

Tikal

-- 26 Paź 2017 17:37 --

jedzenie

-- 26 Paź 2017 17:40 --

Dzień dobry, to pierwsza relacja jaką kiedykolwiek napisałam. Mam nadzieję, że będzie pomocna i się przyda. Trochę rozjechał mi się tekst za co przepraszam.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
kasiakos.com

Blog pisany z Paryża: styl życia, francuskie przygody, emigracja oraz podróże: po Francji i nie tylko.
Góra
 Relacje PM off
17 ludzi lubi ten post.
4 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 22 Lis 2017 20:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 Gru 2012
Posty: 238
Loty: 78
Kilometry: 164 516
niebieski
Kapitalna wycieczka na wulkan. Chyba zmienię plany i wybiorę się na treking. Dzięki za inspirację, mam nadzieję że pogoda mi dopisze. Duży jest wybór takich trekingów?
Góra
 Relacje PM off
Pabloo uważa post za pomocny.
 
 
#3 PostWysłany: 22 Lis 2017 22:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 Sie 2017
Posty: 22
12groszy napisał(a):
Kapitalna wycieczka na wulkan. Chyba zmienię plany i wybiorę się na treking. Dzięki za inspirację, mam nadzieję że pogoda mi dopisze. Duży jest wybór takich trekingów?


Dzień dobry,
Antigua, to chyba było moje ulubione miasto odwiedzone w tym roku (a odwiedziłam 10 Państw :)). Moim zdaniem jak najbardziej warto wybrać się na treking i trzeba zmienić plany jeśli nie było Acatanango!!!!

Na treking na Acatenango jest dość duży wybór biur organizujących wyjście. Polecam dowiedzieć się czy namioty są już na górze czy też trzeba wziąć je ze sobą na plecach. Ja polecam aby były na gorze. Kurtkę też da się wypożyczyć (co widać po mojej stajlówce), ale trzeba obniżyć swoje standardy czystości. Poza Acatenango mam przyjaciela, który wszedł na wulkan Tajumulko, i ten treking jest również z noclegiem. Z tego co wiem Acatenango jednak nieporównywalnie lepszy.

I ja bym nie stresowała się jeśli będzie padać w Antigua, trzeba zapytać się czy na wulkanie padało.

Mam nadzieję, że odpowiedziałam na pytanie.
A jaki obecnie twój plan podróż? Może mogę coś doradzić ;)
_________________
kasiakos.com

Blog pisany z Paryża: styl życia, francuskie przygody, emigracja oraz podróże: po Francji i nie tylko.
Góra
 Relacje PM off  
 
#4 PostWysłany: 23 Lis 2017 08:13 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 Gru 2012
Posty: 238
Loty: 78
Kilometry: 164 516
niebieski
Albo Atitlan albo Acatanango....
Góra
 Relacje PM off  
 
#5 PostWysłany: 23 Lis 2017 14:45 

Rejestracja: 26 Maj 2013
Posty: 111
niebieski
Bardzo fajna i zachęcająca relacja. Z przyjemnością przeczytałem i trochę inspiracji dzięki Tobie już mam :-)
_________________
Moje podróże: http://albumzpodrozy.pl (Azory, Malta, Indonezja, Węgry i inne)
Góra
 Relacje PM off  
 
#6 PostWysłany: 24 Lis 2017 23:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 Sie 2017
Posty: 22
-- 24 Lis 2017 22:42 --

12groszy napisał(a):
Albo Atitlan albo Acatanango....


Zrobiłam dwa filmiki już z tej podróży i akurat obejmują te dwa miejsca.
Albo zapraszam do oglądania i pomogą w podjęciu decyzji, albo nie oglądaj bo to jest jednak spoiler!!!!

ANTIGUA I ACATENANGO



ATITLAN



-- 24 Lis 2017 22:45 --

katinparis napisał(a):
12groszy napisał(a):
Albo Atitlan albo Acatanango....


Zrobiłam dwa filmiki już z tej podróży i akurat obejmują te dwa miejsca.
Albo zapraszam do oglądania i pomogą w podjęciu decyzji, albo nie oglądaj bo to jest jednak spoiler!!!!

ANTIGUA I ACATENANGO



ATITLAN




PRZEPRASZAM, DODAŁAM ZŁY FILMIK, COŚ MI PRZESKOCZYŁO NA YT
ANTIGUA I ACATENANGO



-- 24 Lis 2017 22:47 --

otakesan napisał(a):
Bardzo fajna i zachęcająca relacja. Z przyjemnością przeczytałem i trochę inspiracji dzięki Tobie już mam :-)


Dziękuję, miło spotkać się z ciepłymi słowami z relacji :D
_________________
kasiakos.com

Blog pisany z Paryża: styl życia, francuskie przygody, emigracja oraz podróże: po Francji i nie tylko.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
12groszy uważa post za pomocny.
 
 
#7 PostWysłany: 22 Gru 2017 21:09 

Rejestracja: 27 Lis 2017
Posty: 8
Hej, super relacja i filmiki! Jak się przemieszczaliście pomiędzy Atitlan -> Semuc Champey i Semuc -> Flores? Ile wam to czasu zajęło? My jedziemy pod koniec stycznia i mamy dosyć ambitny plan podróży, jedyne o co się obawiamy to czas transportu. Macie jakieś sprawdzone biura podróży na miejscu, w których kupiliście bilety? Z góry dzięki!
Góra
 Relacje PM off  
 
#8 PostWysłany: 08 Sty 2018 14:34 

Rejestracja: 09 Gru 2016
Posty: 7
Super relacja :) Zapaliliśmy się na tą wycieczkę na wulkan po Twoim wpisie.
Góra
 Relacje PM off  
 
#9 PostWysłany: 18 Sty 2018 22:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 Sie 2017
Posty: 22
-- 18 Sty 2018 21:30 --

lola2809 napisał(a):
Hej, super relacja i filmiki! Jak się przemieszczaliście pomiędzy Atitlan -> Semuc Champey i Semuc -> Flores? Ile wam to czasu zajęło? My jedziemy pod koniec stycznia i mamy dosyć ambitny plan podróży, jedyne o co się obawiamy to czas transportu. Macie jakieś sprawdzone biura podróży na miejscu, w których kupiliście bilety? Z góry dzięki!


Cześć,
1. Jak piszecie w komentarzach to nie widziałam ich niestety wcześniej.
2. Nie mieliśmy wcześniej nic zaplanowanego. Jestem naprawdę słaba w planowaniu.... Bez problemu kupowaliśmy bilety z maksymalnie dwudniowym wyprzedzeniem. Przejazdy tylko w ciągu dnia. Ktoś w prywatnych wiadomościach napisał mi, że znalazł jakieś bilety w nocy ale ja nie widziałam alternatywy do dziennych podróży. Z Atitlan w lokalnym biurze podróży autobus, a w Semuc w naszym hotelu. W jakiś magiczny sposób zadziałało.

-- 18 Sty 2018 21:30 --

hellsingpw napisał(a):
Super relacja :) Zapaliliśmy się na tą wycieczkę na wulkan po Twoim wpisie.


Bardzo się cieszę! Opłacało się pisać :D
_________________
kasiakos.com

Blog pisany z Paryża: styl życia, francuskie przygody, emigracja oraz podróże: po Francji i nie tylko.
Góra
 Relacje PM off  
 
#10 PostWysłany: 25 Sty 2018 04:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 Sie 2016
Posty: 58
Loty: 32
Kilometry: 52 931
Świetne kompendium wiedzy :) Powiedz mi czy istnieje możliwość wejścia na wulkany na własną rękę czy tylko przewodnik wchodzi w grę ?
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 10 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group