Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 27 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2
Autor Wiadomość
#21 PostWysłany: 02 Cze 2016 13:38 

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 722
srebrny
DZIEŃ XIV

Uwaga, mam do zamieszczenia 60 zdjęć :) z góry przepraszam, jeżeli jakieś ujęcia się powtarzają, chciałem jak najlepiej oddać klimat miejsca i zachęcić do zrobienia podobnej wycieczki.
Wstajemy ok. 6.30, o 7.30 miał nas zabrać bus. Oczywiście polecono nam zabrać coś do zjedzenia, gdyż ceny na miejscu są duże, do tego jeszcze mini trekking, a tam niczego oprócz lodu, ziemi i wody - nie ma.

Wstęp do parku z lodowcem płatny tylko gotówką, tak dla potomności.
Po drodze niesamowite chmury

Image

Image

W drodze na główny parking, świetny punkt widokowy. To, co najlepsze, jeszcze nie jest widoczne.

Image

Image

Image

Wszystkie autobusy zatrzymują się na wielkim placu, przed kładkami. Tablica informuje, ile czasu trzeba poświęcić na dokładne zbadanie lodowca.

Image

Tak to się prezentuje zaraz zza tablicy

Image

A tutaj spojrzenie na czoło lodowca od prawej, przez środek, do lewej strony.

Image

Image

Image

Image

Image

W tym miejscu świetnie widać, jak wygląda ściana lodowca, gdy jej część spadnie do wody. Genialnie intensywny kolor, wyróżniający się na tle reszty.

Image

Żeby nie niszczyć przyrody, dostępne do zwiedzania ścieżki poprowadzono po takich oto stalowych przejściach.

Image

Lewa ściana, dosyć prosta, wygląda jakby ktoś odkrajał lód nożem.

Image

A tutaj część przed lewą ścianą. Nie ma co, pogoda nam dziś dopisała.

Image

Image

Oczywiście te małe, białe obiekty to nic innego, jak oderwany lód.

A na tym zdjęciu pokazany jest cały fenomen lodowca. Cyklicznie przesuwa się on w stronę lądu, następnie woda żłobi w lodzie taki tunel, a gdy staje się on odpowiednio szeroki, góra się zapada, czoło lodowca może napierać kolejny raz. Nie jest możliwe dokładne określenie, kiedy ten lodowy most się zawali. Podobno huk jest niesamowity. Wierzę, gdyż przy małych kawałkach wpadających do wody, już wiele się słyszało.

Image

Na podziwianie lodowca z naprzeciwka mamy ok. 2 godzin. Prawdę mówiąc, nie starczyło nam czasu, żeby przejść wszystkie ścieżki, od A do Z. Czas już na prawdziwą zabawę, czyli dotknięcie lodu.
Widok na prowizoryczny port, skąd odpływają statki na lodowiec.

Image

Płyniemy, a wysoko na kamieniach widać ślady obecności lodowca

Image

Gdzieniegdzie trzeba uważać na góry lodowe

Image

Czy coś tu trzeba dodawać?

Image

Image

Tak wygląda czoło lodowca z perspektywy statku. Zdjęcie nie oddaje tego światła w szczelinach. To naprawdę trzeba zobaczyć na żywo.

Image

Image

Image

Image

Wejście na lodowiec wymaga założenia raków. Przychodzisz, siadasz, podajesz numer buta, a pan/pani niespiesznie zakłada.

Image

Image

Pierwsze widoki, tam pójdziemy

Image

No to ruszamy w górę!

Image

Uwaga na przesmyk

Image

A co tam jest, w tej dziurze?

Image

Drobne kamienie, zatopione w lodzie.

Image

Image

A tak wygląda woda w szczelinach, załamanie światła tworzy świetny obraz

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Prawie jak czterotysięczniki

Image

Image

Image

Tak z bliska wygląda faktura śniegu/lodu

Image

Image

W każdej chwili można napić się świeżej wody

Image

To naprawdę wygląda, jakby ktoś wewnątrz lodu wcisnął świetlówkę, a ona jarzyła na taki kolor.

Image

Image

Widok na stronę ze ścieżkami, z naszego najwyższego punktu trekkingu.

Image

Po zejściu z prowizorycznego szczytu, prawdziwa petarda. Whisky z lodem z lodowca!
Przewodnik wziął czekan, wiaderko, odszedł dalej, zaczął skrobać lód. Po chwili wrócił, napełnił szklanki, cheers!

Image

Image

Wasze zdrowie, @OradeaOrbea @ane.wald @Zeus @Mlody @seba @tom971 @miloszp @aeonflux @pieerx i inni !

Image

Image

Czas schodzić z powrotem. Ścieżka biegnie obok niewinnie wyglądającego jeziora. Według przewodnika, jeszcze wczoraj nic tutaj nie było!

Image

A tutaj przewodnik czekanem formuje ścieżkę.

Image

Po powrocie, kiedy czekamy na łódkę, mamy czas popodziwiać skały. Tutaj widoczne ślady przemieszczania się lodowca.

Image

Zadowoleni, ale okropnie zmęczeni, wracamy do miasta. Czas jeszcze coś zjeść. Na dziś papas, te dziwne kule. Z mozzarellą, mięsem, albo zmieszane.

Image

Do tego kawał wołu przysypany górą frytek.

Image

Ostatnie dropne zakupy, jutro ok. południa wracamy do Ushuaia. Żal nam opuszczać to miejsce, było naprawdę zjawiskowo.
_________________
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
13 ludzi lubi ten post.
 
      
#22 PostWysłany: 02 Cze 2016 14:45 
Redaktor F4F
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 Lip 2011
Posty: 926
... i zawsze, patrząc na zdjęcia w relacjach 63,89% osób na forum, porównuję to do swoich pstrykawek wyjazdowych (najczęściej robionych telefonem albo czymkolwiek-co-mam-akurat-w-ręce) i zazdrość mnie zżera, a w oczach mam żądzę mordu. Dzięki za foty, @Gadekk !
Góra
 Profil Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
      
#23 PostWysłany: 02 Cze 2016 23:29 

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 722
srebrny
DZIEŃ XV

Możemy spać dziś dłużej, w końcu lot do Ushuaia dopiero o 13. Po śniadaniu udajemy się z bagażami w stronę miasta. Chcieliśmy jechać na lotnisko jakimś busem, żeby nie łapać taxi, ale jakoś nie mieliśmy szczęścia. Oficjalnie mówiono nam, że nie zatrzymują się w miejscach niebędących przystankami. Cóż, w takiej sytuacji taksówka z centrum. Lotnisko znajduje się w dość dużej odległości od miasta, także marsz nie za bardzo wchodził w grę. Sam terminal to taki mały Modlin - do 20 lotów dziennie max. Odprawa przebiegła dosyć sprawnie, nadaliśmy bagaże.
Niestety, jakieś problemy sprawiły, że lot opóźnił się o prawie 1,5 godziny. Byłem już lekko poddenerwowany, zważywszy na fakt, że do Ushuaia nic innnego dziś już nie leciało, a my jutro o 7 rano wylatujemy do Buenos. Koniec końców, przyleciał arbuz Aerolineas Argentinas. Na pokładzie zostajemy poczęstowani takim drobnym zestawem

Image

Lot bez historii. jedyny plus to taki, że Aerolineas udostępnia aplikację na Androida, gdzie można śledzić trasę lotu, czas, do tego obejrzeć jakiś film czy posłuchać muzyki. Mała rzecz, a cieszy.
Lądujemy w Ushuaia, bierzemy plecaki, idziemy do znanego nam hostelu. Nie mam pojęcia, czy z lotniska jeździ jakiś shuttle bus - wszyscy ładują się w taksówki, kto mniej zamożny wybiera spacer.

A podczas spaceru takie widoki:

Image

Image

Image

Image

Tutaj małe panoramy, obrazujące możliwości pogodowe :)

Image

Image

Po zameldowaniu się w hostelu, czas kupić ostatnie pamiątki, coś do zjedzenia, wysłać kartki

Image

Tutaj wybór ciepłego jedzenia w La Anonima, bardzo przystępnie cenowo i smakowo

Image

Nam przypadł do gustu kurczak z ryżem, do tego kulki ziemniaczane

Image

Dzisiejszy wieczór sponsorują lokalne browarki

Image

Wracamy nadbrzeżem do domu, żegnamy się z Ziemią Ognistą przyjemnym zachodem słońca

Image

To by było na tyle. Jutro zrywamy się wcześnie rano, trzeba zdążyć na poranny lot.

DZIEŃ XVI

Wylot o 9 rano, chcemy być na lotnisku kilka chwil po 7. To oznaczało, że trzeba wyjść z centrum miasta najpóźniej o 5.30. Nie ma rady, budzimy się, choć sen był krótki i przerywany, w hostelu dobrze się bawili. Mimo, że jest bardzo wcześnie, na zewnątrz dość jasno.

Powolnym krokiem zmierzamy w stronę lotniska

Image

Image

Tam gdzieś daleko majaczą góry, na pożegnanie

Image

Jesteśmy na lotnisku. Check-in od 7.40, 1,5 godziny przed odlotem. No cóż, czekamy te pół godziny, do odprawy podchodzimy jako pierwsi.
Pan bierze paszporty, wita się, niby wszystko ok, ale coś za długo mu to schodzi. W pewnym momencie pyta nas, jak mamy zamiar dostać się z Buenos do Sao Paulo, i dlaczego nie wykupiliśmy tego lotu. Oblał mnie zimny pot. Tłumaczę mu, że wszystkie odcinki są na jednej rezerwacji, żeby sprawdził jeszcze raz. W międzyczasie przeszukuję telefon, miałem gdzieś zapisany plan podróży ze strony LAN. Małżonka już ledwo stoi na nogach, mnie też nie jest wesoło. Ale gość spojrzał na mój telefon, mówi - OK. Nakleja naklejki na bagaż, nam daje upragnione bilety. To Ci dopiero przygoda na koniec. Przechodzimy kontrolę, dosyć szczegółową. W strefie ogólnodostępnej żaden bar nie był jeszcze czynny.

Posiłek w trakcie lotu krajowego

Image

W Buenos mamy 3 godzin przesiadki. To zbyt mało, by ponownie wyjść na miasto. Zresztą, wiele czasu zajęło nam przetransportowanie się z terminala krajowego na międzynarodowy.

A tutaj żarełko na trasie Buenos - Sao. Bardzo słabo i skromnie.

Image

Lądujemy miękko w Sao Paulo. To lotnisko nie ma przed nami większych tajemnic. Przerwa 3,5 godziny, pijemy kawkę i korzystamy z dobrodziejstw darmowego internetu w Starbucks'ie. Przy końcu boardingu, na fly4free pojawił się deal, pozwalający polecieć na Hawaje za ok. 100-200€. Jak ja się wtedy modliłem, żeby to nie przeszło, nie mógłbym odżałować, że nic nie kupiłem :lol:
Sam lot bardzo nam się dłużył. Znowu na pokładzie dało się słyszeć polskie głosy.
A tutaj obiad i śniadanie na transatlantyku, w miarę smacznie

Image

Image

DZIEŃ XVII

Siadamy w MXP już kolejnego dnia. Nigdzie nam się nie spieszy, lot Ryanem do Krakowa dopiero jutro. Nocleg sponsoruje Lastminute.com, bardzo przyjemny ****hotel za grosze, do tego ze śniadaniem. W Mediolanie byliśmy już kilka razy, tak więc tylko odpoczywamy po długim locie.

DZIEŃ XVIII

Powrót do Krakowa. Autobus z Milano Centrale za 4€, dwie godziny oczekiwania, wreszcie dom. Nie ma to jak swój pokój, ciasny ale własny. Na szczęście, udało się wrócić bez większych niespodzianek, no może poza początkiem w Ushuaia.

Pozwólcie, że ogólne wrażenia, koszty życia, żywności, wstępów, umieszczę w kolejnym poście.
_________________
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
      
#24 PostWysłany: 02 Cze 2016 23:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Sty 2015
Posty: 977
Loty: 157
Kilometry: 309 965
platynowy
Fajnie,fajnie. To jeden z moich podróżniczych planów na przyszły rok :) A tu taka skarbnica wiedzy.
Góra
 Profil Relacje PM off
Gadekk lubi ten post.
 
      
#25 PostWysłany: 12 Cze 2016 11:33 

Fantastyczna relacja z innego końca świata :) , czekamy na podsumowanie kosztów itd.
Góra
 PM off
Gadekk lubi ten post.
 
      
#26 PostWysłany: 16 Cze 2016 16:34 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Kwi 2014
Posty: 2918
Rewelacja, ale i tak pingwiny skradły cały show według mnie. ;)
Zazdraszczam takiej wyprawy.
_________________
Ιαπόνκα76
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
Gadekk lubi ten post.
 
      
#27 PostWysłany: 17 Cze 2016 13:54 

Rejestracja: 11 Mar 2016
Posty: 61
"W parku znajdują się również krzewy jagody Calafate. Stąd wzięła się nazwa miasta." Pisałeś jeszcze, że cierpkie - to mi wygląda na zwykła tarninę.

Tak btw genialna fotorelacja:)
Góra
 Profil Relacje PM off
Gadekk lubi ten post.
 
      
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 27 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
phpBB® Forum Software © phpBB Group