Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 5 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 03 Lis 2020 21:14 

Rejestracja: 22 Lip 2015
Posty: 481
srebrny
:!: Na wstępie przyznaje, że to w sumie żadna relacja, ale z drugiej strony też nie opis dojazdu do miasta z lotniska. Jako, że byłem bardzo dumny gdy wpadłem na ten pomysł, to postanowiłem się z Wami nim podzielić. Nie powtarzajcie tego, bo to nie ma sensu innego niż żart. :!:

Niektórzy z Was mogą mieć to nieszczęście, że swoją Australijską podróż rozpoczną/zakończą pośrodku nieciekawego niczego czyli na lotnisku Avalon pod Melbourne. Oferta jest tutaj ograniczona, kilka lotów krajowych i Kuala Lumpur z Air Asia X dwa razy dziennie (przed Covidowo). Jeśli lecicie do Sydney, to nawet mi Was nie żal. Oszczędność 50zł w stosunku do cen z głównego lotniska nie jest warta wizyty w tej dziurze. Jak ktoś jedzie samochodem, to może jeszcze da się przeżyć, nawet można mieć po drodze wracając np. z podróży po Great Ocean Road. Pozostali są skazani na bardzo drogiego SkyBusa do Melbourne. Podstawowa stawka to 24AU$ OW/ 45AU$ RT za dorosłego. Często niweluje ona naszą korzyść na tańszym bilecie krajowym jeśli alternatywą jest podróż komunikacją miejską na lotnisko w Melbourne. Jeśli przylecieliśmy AirAsia z KUL, to powiedzmy, że wyboru nie mieliśmy. Z drugiej strony Scoot z Singapuru czy Cebu z Manili latają na normalne lotnisko, a że Kuala Lumpur to zazwyczaj tylko fragment naszej podróży można wątpić w Naszą zdolność logicznego myślenia.

No ale trudno, mleko się rozlało. Lądujecie w Australijskim Modlinie. Nie chcecie płacić 1/5 ceny Waszego lotu międzykontynentalnego za przejazd 50 km autobusem. Czy da się coś z tym zrobić?

TAK! Istnieje tańszy sposób na dostanie się do Melbourne. Mam dla Was przetestowaną trasę, której ukończenie automatycznie pozwala na tytułowanie się Królem Cebuli, Cesarzem Oszczędności, Maxymilianem Dusigroszem II. Podróż będzie Was kosztowała 4,5AU$ za bilet 2 godzinny lub 9AU$ za bilet dobowy na komunikację w Melbourne. Dodatkowe 6AU$ zapłacicie za kartę Myki, ale to właściwie i tak niezbędny wydatek jeśli będziecie chcieli wyruszyć gdzieś po za centrum Melbourne gdzie obowiązuje strefa darmowej jazdy tramwajami. Udawajmy więc, że to 6AU$ się nie liczy.

50zł oszczędności i pozbycie się ludzkiej godności, warto. W ogóle planowałem podarować kolejnemu forumowiczów kartę z piątakiem, żeby podróż odbył za darmo, no ale w obecnych czasach to nie ma sensu. Czas przejść do sedna. Trasa wygląda następująco.
Załącznik:
2020-11-03 (2).png

Przylecieliście na lotnisko. Zaliczacie odprawę i kierujecie się do wyjścia z terminala. Lotnisko jest kompaktowe, więc zajmie Wam to jakieś kilkadziesiąt minut. Na wszelki wypadek idziemy jeszcze do łazienki. Mijamy terminal krajowy oraz z pogardą patrzymy na czerwone SkyBusy oraz wsiadających do nich ludzi.
Załącznik:
terminal krajowy.jpg
Załącznik:
skybus.jpg

Kierujemy się w stronę parkingu. Na razie jeszcze udajemy, że gdzieś tu stoi nasz samochód. Idziemy do końca, aż pod drogę wyjazdową z lotniska. Chodnika brak, ale jest ziemiste ubite pobocze. Ruch jest powolny i niewielki, wiec nie ma co się bać. Idziemy prosto do drogi lokalnej. Natrafiamy na wielki bilbord, który proponuje nam skręcić w prawo co też czynimy.
Załącznik:
parking.jpg
Załącznik:
parking2.jpg
Załącznik:
parking-koniec.jpg
Załącznik:
droga z lotniska.jpg
Załącznik:
skręt na droge lokalną.jpg

Jesteśmy na drodze lokalnej, ruch minimalny, pobocze ziemiste jest, idziemy przed siebie. Dochodzimy do skrzyżowania z główną drogą. Te nieliczne samochody właśnie tutaj będą skręcać. My jednak idziemy przed siebie na wiadukt, który posiada mini chodniczek.
Załącznik:
pierwsze chwile na drodze lokalnej.jpg
Załącznik:
przed skrzyżowaniem z autostradą.jpg
Załącznik:
początek wiaduktu.jpg
Załącznik:
widok z wiaduktu na autostradę.jpg

Kierujemy się cały czas przed siebie. Podziwiamy lokalne pola. Gdy nasza droga się skończy skręcamy w lewo.
Załącznik:
zejście z wiaduktu.jpg
Załącznik:
a my cały czas przed siebie.jpg
Załącznik:
czas skręcić w lewo.jpg

Chodnika nadal nie ma, ale samochodów również. Idziemy cały czas przed siebie. Z rzadka widać jakiś dom. W pewnym momencie po lewej będzie tor jazdy. Mijamy go jednak i cały czas przed siebie. Jak pewnie już zauważyliście krajobraz jest niezwykle różnorodny. ;)
Załącznik:
i przed siebie.jpg
Załącznik:
nawet jakiś widok się znalazł.jpg
Załącznik:
po lewej widok na tor .jpg
Załącznik:
a my prosto przed siebie.jpg

Nagle przechodzimy przez takie coś. Ktoś wie co to jest? Czy to mierzy prędkość? Zwykły kabel?
Załącznik:
Co to właściwie jest.jpg

Po prawej mijamy jakieś specjalne tereny biologiczne. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia co to konkretnie było. Czasami możemy natrafić równiez na zwierzęta.
Załącznik:
Biodiversity Conservation Area.jpg
Załącznik:
zwierzęta i pola.jpg

W oddali po lewej majaczą nam jakieś silosy, to znak, że nasza droga będzie niedługo skręcać. Cały czas na niej pozostajemy, nie żebyśmy mieli za bardzo gdzie z niej zejść.
Załącznik:
silosy.jpg
Załącznik:
droga zakręcowywuje a my z nią.jpg

Dostrzegamy pierwsze znaki kierujące nas na stacje kolejową oraz jesteśmy witani w mieście Lara z hasłem "Rural living is the best". Powinno Was to tylko utwierdzić, że godzina jaka w tym momencie mniej więcej już minęła nie została stracona. Tak właśnie wygląd prawdziwe życie. Jednym słowem warto.
Załącznik:
znaki na cel naszej podróży.jpg
Załącznik:
witamy w Larze.jpg
Załącznik:
dalej przed siebie.jpg

Jako, że nasza droga staje się nieco bardziej ruchliwa, choć nadal nie jakoś bardzo, możemy zejść na równoległą drogę lokalną. Dalej kierujemy się przed siebie.
Załącznik:
zrobiła nam się autostrada więc schodzimy 5m w lewo.jpg

W tym momencie dostrzegamy parking, kilka sklepów i cel naszej podróży, czyli stację kolejową Lara. Na stacji kolejowej jest kasa. Gratulacje, właśnie spędziliście półtorej godziny w australijskim interiorze ciągnąc za sobą walizkę po opuszczonych drogach, żeby zaoszczędzić 50zł, dla wielkiej przygody i pokazania środkowego palca SkyBusowi i ich absurdalnym cenom.
Załącznik:
już prawie u celu, czas się posilić.jpg
Załącznik:
widać stacje.jpg
Załącznik:
jesteśmy na miejscu.jpg

Teraz tylko 50min pociągiem i już jesteście w Melbourne. Pociąg jeździ co ok. godzinę, więc warto pilnować czasu w czasie podróży z lotniska.
Załącznik:
nasz pociąg nadjeżdża.jpg


Trasa w skrócie: wyjść z terminala->przed siebie droga wyjazdową->skręt w lewo->cały czas przed siebie aż do końca drogi->skręt w lewo->cały czas wzdłuż drogi, aż dojdziemy do stacji kolejowej.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
12 ludzi lubi ten post.
4 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 03 Lis 2020 21:26 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 Paź 2016
Posty: 714
Loty: 256
Kilometry: 409 907
srebrny
Zasugerowawszy się Twoją relacją Coast to coast z USA, na którą rzuciłam dziś wcześniej okiem, byłam pewna, że Avalon leży gdzieś w okolicach Perth! Ha ha ha!
Góra
 Relacje PM off  
 
#3 PostWysłany: 03 Lis 2020 22:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sty 2014
Posty: 218
Loty: 160
Kilometry: 385 234
niebieski
Rewelka, serio świetne :D da rade wsiąść do pociągu bez biletu, na gapę? ;)
_________________
Image

https://www.instagram.com/d.84_/
Góra
 Relacje PM off  
 
#4 PostWysłany: 03 Lis 2020 23:05 

Rejestracja: 22 Lip 2015
Posty: 481
srebrny
Szanse na jazdę na gapę są małe. Choć nie spotkałem się z kontrolą biletów w czasie jazdy, to jednak na stacjach są bramki (choć akurat w Lara nie było) i podczas wysiadania w Melbourne trzeba przyłożyć swoją kartę, żeby wyjść na miasto.

maginiak napisał(a):
Zasugerowawszy się Twoją relacją Coast to coast z USA, na którą rzuciłam dziś wcześniej okiem, byłam pewna, że Avalon leży gdzieś w okolicach Perth! Ha ha ha!

Nie tym razem. Trochę za bardzo się wczułem w cebulowanie i mnie poniosło tego dnia.
Planowałem podróż pociągiem również przez Australię, choć tylko z Melbourne do Sydney, ale to raptem pół dnia i podobno nic ciekawego za oknem, więc zrezygnowałem. Trasa przez USA była moją jedyną długodystansową podróżą pociągiem w życiu. No bo kuszetki do Kołobrzegu czy Zakopanego nie liczę.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#5 PostWysłany: 03 Lis 2020 23:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Maj 2018
Posty: 130
niebieski
W Perth zdecydowanie nie warto próbować. Poza grasującymi kanarami, spora część powierzchni reklamowej w pociągach zarezerwowana jest na wojnę psychologiczną z gapowiczami:
Załącznik:
Wojna psychologiczna 1.jpg
Załącznik:
Wojna psychologiczna 2.jpg
Bonus - pluć też nielekko:
Załącznik:
Bonus.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
 [ 5 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group