Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 12 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 11 Kwi 2019 23:16 

Rejestracja: 10 Sie 2011
Posty: 445
Loty: 12
Kilometry: 12 344
niebieski
Bilety na Tajwan udało mi się kupić z błędu CA double-oj-od-1200zl,232,130549 - podziękowania dla Marcina @marcino123 za założenie posta :)
Deal kusił wieloma destynacjami - Kuala Lumpur, Bangkok, Filipiny, do tej pory żałuję, że nie wzięłam jeszcze OJ po Wietnamie ;)
Za bilety na trasie WAW-TPE-LHR 2+2+1 zapłaciłam 882 Euro (włączając 40E opłaty za kartę), czyli to co redaktorzy SG lubią najabardziej - HIT.
W obie strony mieliśmy długie przesiadki w Pekinie, uprawniające m.in. do bezpłatnego noclegu w hotelu. Przesiadki były na tyle długie, że planowałam zobaczyć Wielki Mur, tudzież odrobinę Pekinu. Godziny lotów jednak z czasem się pozmieniały..

Co do samej podróży - była to pierwsza nasza taka długa podróż w składzie z trójką maluchów (1,5 roku, 4,5 i 7,5), do tego pierwszy trip do Azji.
O ile starsza córka jest urodzoną podróżniczką (aktualnie zbiera na bilet dookoła kuli ziemskiej, jak mnie poinformowała), a i młodsza zamiłowanie do podróży wyssała z mlekiem matki, o tyle syn wdał się w ojca-domatora.
- Chcę zostać sam w domu i sprzątać - kusząca propozycja ze strony czterolatka ;)

Zabraliśmy go jednak :lol: Mam z nim umowę, że teraz ja go zabieram, a na starość on mnie gdzieś zabierze :mrgreen:
Wyspę objechaliśmy dookoła, poniżej filmik, relację postaram się uzupełniać w miarę możliwości i czasu ;)

Góra
 Profil Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
 
      
#2 PostWysłany: 12 Kwi 2019 08:45 
Site Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Sty 2011
Posty: 6291
Loty: 290
Kilometry: 489 228
Czekam na więcej - zwłaszcza na info jak się podróżuje z trójką dzieci ;)
_________________
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
dialam lubi ten post.
 
      
#3 PostWysłany: 12 Kwi 2019 09:32 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Lut 2014
Posty: 2277
Loty: 145
Kilometry: 246 307
Ja do tej pory pokazuje znajomym z dziećmi, którzy mają obawy przed podróżą z maluchami relację @dialam z Argentyny: argentyna-i-chile-przygoda-z-dzieciakami,212,90035
_________________
W "relacjach": Filipiny (2018), Armenia(2017), Argentyna(2016), Kazachstan (2016) i Maroko(2015).

Image
Góra
 Profil Relacje PM off
dialam lubi ten post.
 
      
#4 PostWysłany: 15 Kwi 2019 11:17 

Rejestracja: 10 Sie 2011
Posty: 445
Loty: 12
Kilometry: 12 344
niebieski
Washington napisał(a):
Czekam na więcej - zwłaszcza na info jak się podróżuje z trójką dzieci ;)


Washington, ja wyjazdy dzielę na te "bez dzieci" i te "z dziećmi" , a czy to będzie jedno, czy trójka, to już nie rzutuje - tak samo niewyspana będę - wszyscy wstają o nieludzkiej porze :lol:
na studiach pracowałam jako opiekunka na koloniach i jak jechałam gdzieś na wycieczkę z gromadką 15tu 6cio latków to był prawdziwy hardcore, co chwilę ich liczyłam, czy któregoś nie zgubiłam ;)
ale żeby nie było - dla zachowania zdrowia psychicznego co jakiś czas wyjeżdżam sama, tudzież z dziewczynami z forum ;)

marcino123 napisał(a):
Ja do tej pory pokazuje znajomym z dziećmi, którzy mają obawy przed podróżą z maluchami relację @dialam z Argentyny: argentyna-i-chile-przygoda-z-dzieciakami,212,90035


ach, ta relacja jest niedokończona, ale fajnie było :lol:

***************************************************************
Wyjazd, mimo że bilety były kupione ponad pół roku wcześniej, był totalnie na spontanie. Do końca nie wierzyłam, że żadne z dzieciaków się nie rozchoruje, mąż weźmie wolne i w ogóle wszystko się ułoży i pojedziemy ;) No i jednak - nie oszukujmy się: brak czasu na przygotownie trasy. Wiem, wiem, można tego nie zrozumieć, zwłaszcza nie mając dzieci :lol: Żeby poczuć się choć trochę przygotowaną do podróży, sprawdziłam mój chiński horoskop na ten rok: "Małpa potrafi działać w sposób inteligentny i przekomiczny, jeśli chodzi o spędzanie czasu wolnego." :lol:

Z istotnych informacji jeszcze - 300twd to niecałe 10 usd i około 37 pln.

Uzbrojeni w 60 jednorazowych pieluch, sandały i kila rzeczy na zmianę dla każdego z nas, naszą podróż zaczęliśmy 3/03 wyjazdem na gdańskie lotnisko. Tam też zostawilliśmy auto, jako że lot powrotny W6 z LTN mieliśmy mieć w środku nocy. Jakimś zwykłym pociągiem udaliśmy się do stolicy - ceny pendolino zabijały nawet mimo posiadania karty dużej rodziny.
Nocleg wzięliśmy za punkty w Hampton by Hilton Warsaw Airport, który to nasza najstarsza córka uwielbia, ale tez innego w Warszawie nie zna ;)

Image

Wcześniej pisałam do hotelu z zapytaniem, czy do queen room możemy przemycić trójkę dzieci - nie było problemu.
Już w hotelu dostałam maila od tickets.ee z informacją o zmianie godziny wylotu z 13:10 na 14:50.
Udało mi się dodzwonić na infolinię lotniskową Air China i otrzymałam informację, że check-in zacznie się odpowiednio później. Tak więc w poniedziałek po śniadaniu poszliśmy na spacer rozładować dziecięcą energię przed usadowieniem ich na kilka godzin w samolocie ;)

Image

Na 13-tą hotel zamówił nam taksówkę, w niecały kwadrans byliśmy na lotnisku, gdzie na tablicy odlotów widniało info, iż check-in na nasz lot został zakończony :shock:
Na szczęście w telefonie miałam jeszcze otwartą stronę z numerem stanowiska, szybko więc się tam udaliśmy, pracownicy ciągle byli obecni, nie omieszkaliśmy zrzucić winę na pracownika z infolinii lotniskowejAir China ;) oczywiście nas przeproszono za wprowadzenie w błąd, po długich bojach udało nas się także usadowić w rzędzie z kołyską, którą mieliśmy wcześniej zarezerwowaną.
Jak się okazało w samolocie, kołyski ostatecznie nie dostaliśmy, bo pani stwierdziła, że nasze dziecko jest za duże, jeśli ma 80cm. Machnęłam na to ręką, bo i tak nie liczyłam na to, że mała będzie spać. Natomiast - na nasze nieszczęscie - przed nami były kibelki i hordy ludzi przechodziły między nami, żeby stać w kolejce nie z prawej, a z lewej strony i odwrotnie. Jeśli bym wiedziała, że będzie ruch jak na autostradzie, to bym się upierała przy tej kołysce ;)
Poza tym lot przebiegł bezproblemowo, jedzenie było dobre, choć starszakom nieszczególnie smakowało, ale to u nas norma ostatnio.

Image

Image

W Pekinie wylądowaliśmy kwadrans po 6tej, ale ponad 20 minut czekaliśmy na wózek małej, którego to w Warszawie nie chciano nam nadać do Tajpej z uwagi na brak czasu.. Zanim dotarliśmy do kolejki '144h visa free transit' była blisko 7. W kolejce czekaliśmy prawie do 9, aby ostatecznie dowiedzieć się, że mamy za mało czasu (lot mieliśmy o 14:05) i nie dostaniemy pozwolenia na opuszczenie lotniska. Koniec końców zmuszeni byliśmy koczować kolejne 5 godzin na lotnisku. Na szczęście udało nam się znaleźć plac zabaw i przetrwać do kolejnego lotu. Znaczy mi przetrwać, bo mąż się ulokował gdzieś i spał.

Image

Lot do Tajpej odbył się bez problemów, jedzenie dobre, ja jak zwykle zjadłam co najlepsze rzeczy z kilku porcji, bo reszta naszej ekipy bardziej była zainteresowana spaniem niż jedzeniem..

Image

Na lotnisku w Tajpej wypłaciłam 3000TWD, gdyż okazało się, że za bilety na autobus 1961 nie można było płacić kartą (koszt 90TWDx2, pani stwierdziła, że dzieci jadą za free, mimo iz córka ma 7 lat).

Image

Na lotnisku chciałam też zakupić karty Easy Card, ale z uwagi na to, że były już ostatnie minuty do odjazdu autobusu, postanowiliśmy pojechać do miasta. Wysiedliśmy przy stacji metra Minquan West Road. Tam też kupiliśmy karty Easy Card - koszt 100TWD - nie jest to depozyt, mimo iż takie informacje można uzyskać na stronie www. Bodajże w 2017 zmieniły się zasady i od tego czasu opłata ta nie jest zwracana nawet przy zwrocie karty. Karta dla dziecka kosztuje tyle samo, co dla dorosłych. Identycznie jest z kosztem biletów na metro. W autobusach i pociągach obowiązuje zniżka 50% dla dzieci od lat 6 do 15 chyba.
Karta Easy Card daje natomiast 20% zniżki na przejazdy metrem zarówno dorosłym, jak i dzieciom.
Poza tym można nią płacić w wielu miejscach, sklepach, za wstępy, w innych miastach za transport, jednym słowem - jest bardzo praktyczna. Można także wejść na debet (na pewno do 60 TWD, ale nie wiem czy to jest górna granica). Przed kolejnym użyciem trzeba kartę doładować.

Metrem dojechaliśmy do Taipei Bridge. Stąd było już zaledwie kilkaset metrów do naszego hotelu - Walker Hotel.

Image

Był to jedyny hotel zarezerwowany przeze mnie na Tajwanie. Zostawaliśmy w nim 3 noce. Reszta wyjazdu stała pod znakiem zapytania - wiedziałam tylko, że chciałabym objechać wyspę dookoła.
W hotelu wypożyczyłam przejściówkę do gniazdka za 100 TWD (w sklepie ceny widziałam od 69 TWD)

Poszliśmy coś przekąsić do McDonalda - córka nie dałaby nam żyć, więc lepiej było mieć to z głowy. Okazało się, że jedzenie jest niezbyt dobre i już więcej do końca wyjazdu nie chciała iść do McD. W drodze powrotnej z ulicznego straganu zakupiliśmy kebaby, były znakomite z sosem w smaku kasztanowym.

Image

Po powrocie szybko ogarnęliśmy dzieciaki i poszliśmy spać, byliśmy tak zmęczeni podróżą, że przespaliśmy porę śniadania - obudziliśmy się koło 11tej, godzinę później opuściliśmy hotel z zamiarem podboju miasta ;) Pogoda w Taipei nas nie rozpieszczała. Było deszczowo i dość zimno.
Pokręciliśmy się trochę po mieście (metro dzieciaki zachwyciło)

Image
Image

wstępując do Xingtian Temple

Image

Image

Image

Image

Teren przed świątynią też jest bardzo zadbany:

Image

Kolejnym punktem było Botanical Garden. Dzieciom od razu się spodobało:

Image

Na miejscu było sporo osób z profesjonalnym sprzętem fotograficznym. Chętnie pokazywali ptaki, które obserwowali. Córka była zachwycona ochraniaczami ich obiektywów :mrgreen:
W ogrodzie jest mnóstwo roślinności. Pojawiały się już kwiaty lotosu:

Image

Ten budynek z tyłu to museum historii, jeśli się nie mylę, niestety nie doszliśmy tam, bo dopiero później zobaczyłam na mapie, że tam było ;)

Image

Image

Image

Mimo, iż rośliny jeszcze nie dokońca rozkwitły, miejsce i tak urzeka - jest ostoją ciszy i spokoju pośród tego tętniącego życiem miasta.

Image

Image

Można tam też podziwiać japoński dom:

Image

oraz budynek należący do cesarskiej dynastii Qing, przeniesiony tam w 1933 r.

Image

Image

Image

Image

Obok mieści się muzeum niegdysiejszego premiera Sun Yun-Suan, panie odmówiły nam sprzedaży biletów, bo za chwilę miały zamykać, więc spacerkiem udaliśmy się do Longshan Temple. Po drodze podziwialiśy typowe dla Tajpej widoki:

Image

Jako miłośniczki gier planoszowych, nie mogłyśmy odmówić sobie przyjemności zajrzenia do sklepu:

Image

Zaczynało się ściemniać, kiedy dotarliśmy do Longshan Temple - dzieciakom strasznie się podobała tak oświetlona świątynia i wszystkie ozdoby związane z rokiem świni.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Wróciliśmy dość późno jak na nasze dzieci, ale ponieważ jeszcze nie przestawili się na nowy czas, obyło się bez marudzenia. Starszaki zasnęły szybko, mała buszowała do 2giej w nocy. Na szybko więc przejrzałam noclegi w Tainan, Haulian i Kaohsiung, żeby zdecydować, gdzie się udać po Tajpej. Najkorzystniej cenowo wypadał Haulian, zaczęłam więc opracowywać plan dojazdu.

W nocy zaczęła się ulewa, która trwała nadal, kiedy się obudziliśmy.
Tym razem udało nam się zdążyć na śniadanie, ale za dużo rzeczy już nie zostało do jedzenia. Koło południa deszcz się w końcu zmniejszył, więc postanowiliśmy wyjść do sklepu. Na dworzu bylo zimno, ale zdecydowaliśmy się pojechać do zoo , bo dzieciaki były bardzo chętne. Wstęp do zoo kosztuje 60 TWD, zarówno dla dorosłego, jak i dziecka powyżej 6 lat. Zniżka chyba tylko dla lokalsów.

Image

Zmokliśmy niemiłosiernie, zoo jest spore, skorzystaliśmy z pociągu za 5TWD, żeby podjechać do górnej części.

Image

Image

Marzeniem córki było zobaczyć pandę, udało się. Kolejnym było przywieźć małą pandę do Polski - nie udało się ;)

tam jest panda:

Image

tu jest ich więcej ;)

Image

Image

W planach miałam pojechać gondolą do Maokong, ale była tak słaba przejrzystość powietrza, tudzież chmury, że ledwo było widać wagoniki, więc odpuściliśmy. Tu widać kolejkę:

Image

naprwdę - crop :lol:

Image

Ponieważ w zoo spędziliśmy kilka godzin i byliśmy już kompletnie przemoczeni, pojechaliśmy prosto do hotelu.
Wieczorem poszłam ze starszakami na night market. Podobało im się bardzo, ale z powodu wszechobecnych skuterów i pilnowania podekscytowanych dzieci, nie myślałam za bardzo o robieniu zdjęć.

Image

Image

Podobnie jak poprzedniego wieczoru - starszaki padły szybko, mała buszowała północy.
Góra
 Profil Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
      
#5 PostWysłany: 15 Kwi 2019 14:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Mar 2013
Posty: 2344
Loty: 421
Kilometry: 1 004 147
złoty
Bylam w Taipei pare dni po Was, od 7 do 11 marca i doskonale rozumiem komentarz o nie rozpieszczaniu przez pogode. Deszcz padal do 10-tego wieczorem, dopiero 11-tego wyszlo slonce po poludniu. Muzeum Historii za Ogrodem Botanicznym jest zamkniete do remontu, wiec nic nie przegapiliscie. Ogrod faktycznie ladny i na pewno przyjemny w sloneczny dzien, ale podczas mojej wizyty padalo caly czas. Zoo odpuscilam, stwierdzajac, ze zajrze tam na koncu wyjazdu, bo moze bedzie ladniejsza pogoda. Tak sie zlozylo, ze moj wyjazd zostal obciety o poltora tygodnia, wiec ostatecznie Zoo przegapilam. Tak samo jak Wy, mialam tylko pare noclegow na poczatek, a potem mialam plynac z pradem.
_________________
Carpe Diem.
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#6 PostWysłany: 15 Kwi 2019 14:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 Lis 2013
Posty: 1284
Loty: 103
Kilometry: 291 409
złoty
Będę w tym roku na Tajwanie (tak Aga, kupiłem jednak bilety...) i jak widzę kolejną relację na której cały czas leje i jest tak smutno, to chyba na kilka dni polecę jednak na Guam albo jakieś malezyjskie wyspy... ;)

Czekam na dalszy ciąg :)
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#7 PostWysłany: 15 Kwi 2019 21:51 

Rejestracja: 10 Sie 2011
Posty: 445
Loty: 12
Kilometry: 12 344
niebieski
@Aga_podrozniczka wiem, że się minęliśmy - widziałam twój post z polecanym noclegiem; nie wiedziałam, że musiałaś skrócić pobyt..
dzięki za info o muzeum historii, może komuś się przyda ;)

@monroe deszczu już nie będzie ;) ale ponoć na północy taka pogoda to norma, więc po prostu planuj urlop gdzieś poza Taipei ;)
a smutno tam bynajmniej nie jest (może takie fotki), mieszkańcy są super uprzejmi, pogodni, chętni do pomocy, nie zliczę ile osób oferowało nam swoje parasolki :lol:
Góra
 Profil Relacje PM off
monroe lubi ten post.
 
      
#8 PostWysłany: 15 Kwi 2019 23:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 Lis 2013
Posty: 1284
Loty: 103
Kilometry: 291 409
złoty
To dobrze. Mam nadzieję, że jak my będziemy na Tajwanie początkiem października to deszczu też nie będzie ;)

Pisz dalej, na forum bardzo mało jest relacji z Tajwanu. Aga, powinnaś też swoją wrzucić :)
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#9 PostWysłany: 15 Kwi 2019 23:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Mar 2013
Posty: 2344
Loty: 421
Kilometry: 1 004 147
złoty
Ale moja bedzie "smutna" poza paroma chwilami słońca.
_________________
Carpe Diem.
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#10 PostWysłany: 15 Kwi 2019 23:32 

Rejestracja: 10 Sie 2011
Posty: 445
Loty: 12
Kilometry: 12 344
niebieski
monroe napisał(a):
To dobrze. Mam nadzieję, że jak my będziemy na Tajwanie początkiem października to deszczu też nie będzie ;)

Pisz dalej, na forum bardzo mało jest relacji z Tajwanu. Aga, powinnaś też swoją wrzucić :)


monroe jakbym miała choć chwilę bez dzieci to bym to raz dwa napisała, a tak idzie mi jak krew z nosa :lol:

@Aga_podrozniczka zrób chociaż fotorelację, robisz niesamowite zdjęcia
Góra
 Profil Relacje PM off
monroe lubi ten post.
 
      
#11 PostWysłany: 15 Kwi 2019 23:37 

Rejestracja: 22 Lut 2013
Posty: 72
Monroe, byłam na wyspie na przełomie pażdziernika i listopada, deszczu nie było więc masz spore szanse..Potem leciałam na Guam i Saipan,ale to właśnie przepięknie krajobrazowy Tajwan zrobił na mnie największe wrażenie
Góra
 Profil Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
      
#12 PostWysłany: 20 Kwi 2019 13:48 

Rejestracja: 10 Sie 2011
Posty: 445
Loty: 12
Kilometry: 12 344
niebieski
Kolejnego dnia wstaliśmy kwadrans przed 10ta, migiem się ubraliśmy i polecieliśmy na śniadanie. Ponieważ znowu niemal wszystko było zjedzone, zaczepiły nas panie z obsługi z pytaniem, czy dzieci lubią jajka, nie czekając na odpowiedź spytały ile i tym sposobem dzieciaki dostały jajecznicę :)
Po śniadaniu szybko się spakowaliśmy i ruszyliśmy na autobus, żeby czym prędzej opuścić deszczowe Tajpej.

Nie wiem czemu, ale postanowiłam jechać autobusem do Luodong, a stamtąd pociągiem do Hualien. Google maps informował, że będziemy mieć wystarczający zapas czasu, żeby w Luodong coś zjeść, a dzieciaki poszaleć.
Do planowania trasy polecam super aplikację Taiwan Railway Timetable - można za jej pomocą wyszukać sprawnie połączenia, ceny biletów, a nawet zarezerwować bilety.

Image

Na głównym dworcu kupiłam w kasie bilety na pociąg - w automacie nie mogłam znaleźć pociągu, który mnie interesował, w kasie zresztą też pani się nie udało. Dopiero pracownik informacji znalazł połączenie bez problemu i pomógł kasjerce znaleźć właściwy pociąg. Zeszło nam na to tyle czasu, że pędem poszliśmy na dworzec autobusowy kupić bilety na autobus. Było prawie południe, pociąg mieliśmy o 13:23 z Luodong a bilet na autobus dostaliśmy na 12:17. W momencie, gdy pani w kasie powiedziała mi, że autobus jedzie ok. 80 minut, oblał mnie zimny pot - ale jakie 80 minut?? Do tej pory google maps nam się sprawdzało, a pokazywało czas przejazdu ok. 50 minut.

Szybko wjechaliśmy na 4te piętro, skąd odjeżdżał nasz autobus. Udało nam się zdążyć na wcześniejszy autobus o 12:02 W autobusie cała nasza ekipa zasnęła, tylko ja siedziałam jak na szpilkach, nerwowo zerkając na mapę i zegarek :P
O 13:18 autobus podjeżdząał pod dworzec autobusowy w Luodong, więc szybko wyskoczyłam z córkami z autobusu (ok, tylko wydawało mi sie, że szybko - jeszcze jedna osoba z naszego autobusu spieszyła się na ten pociąg, tylko w momencie jak ja wkładałam plecak na plecy, ona już była w budynku dworaca..) W każdym razie tak szybko jak pozwalały okoliczności z dziewczynami poleciałyśmy do na dworzec kolejowy. Na bramkach nie sprawdzono nam nawet biletów, tylko pracownik pokazał, gdzie dalej biec. Chłopaki się ociągały, do tego złapało ich czerwone światło, ale ostatecznie też zdążyli ;)

Pociąg okazał się praktycznie pusty.

Image

Zaczepił nas mega sympatyczny starszy mężczyzna z bardzo płynnym angielskim. Udzielił nam sporo informacji o Taroko Park, wypytywał o plany na Tajwan, opowiadał o swoim pobycie w Czechach, zapewniał, że chciałby odwiedzić Polskę. Pokazał nam, gdzie w pociągu jest ciepła woda do picia.

Image

Dzieciakom dał pudełko ciastek, za co byłam mu bardzo wdzięczna, bo nie zdążyliśmy nic im kupić na dworcu. A w samym Hualien pokazał nam, w którą stronę mamy iść na nasz nocleg. Co prawda korzystałam z maps.me, ale było to bardzo miłe.

Nasz nocleg w obiekcie Outdoor Sports Guest House znajdował się niecałe 3km od dworca. Okolica była piękna, widok na góry, zielone tereny dookoła i cmentarz.

Image

Image

Image

Image

Poszliśmy wypłacić pieniądze na nocleg i przy okazji coś zjeść. Niedaleko biegła dość ruchliwa ulica z mnóstwem ulicznego jedzenia :)
Każdy wybrał coś dla siebie. W takich fajnych praktycznych siateczkach dostawaliśmy kawę :)

Image

Przy okazji próby wypłaty pieniędzy w 7 eleven okazało się, że bankomat pobiera opłatę 100TWD. Potem jeszcze próbowałam w różnych miejscowościach w tej sieci i wszędzie było info o opłacie. Tak więc pieniądze wypłaciliśmy w innym bankomacie, unikając opłaty.

Kolejny dzień okazał się znów ponury i deszczowy. W Hualien zostawaliśmy 3 noce, 2 dni chciałam poświęcić na Taroko Park.
Mąż mój odmówił wyjścia w góry z obawy przed deszczem ;) Tak więc został z małą w domu, a ja ze starszakami wybraliśmy się w góry. Wzięliśmy taksówkę na dworzec, co okazało się wcale niełatwe. Próbowaliśmy łapać taksówkę na ulicy, w końcu po ok. 10 minutach zatrzymała się taksówka, kierowca zgodził się zawieść nas na dworzec, po czym spytał czy dzwoniłam po taxi. No to mówię, że nie. Więc sorry sorry ale pokazał, że musimy wysiąść.
Wysiedliśmy, jakaś pani też czekała na taxi, nie znała angielskiego, ale zawołała z kolei jakąś inną ze sklepu, która poradziła, żeby pójść do 7/11 i oni zadzwonią po taxi. Ok. Zadzwonili. Po kolejnych 20 minutach w końcu taxi przyjechała.

Myślałam, że już nie zdążymy na autobus 1133A, a jeżdżą one dość rzadko. Na szczęście udało się w ostatniej chwili, zakupiliśmy 2-dniowe bilety (2dniowy Taroko pass 400TWD - jedniodniowy to koszt 250twd - dzieci pow. 6 lat płacą tak samo jak dorośli, młodsze za free). Autobusy odjeżdżają spod pomarańczowego budynku. Warto dodać, że mając pass, w parku można też korzystać z autobusów 1126, 1133 i 1141.

Image

Image

Samo wejście do parku jest darmowe. Jedyny płatny szlak to Zhuilu Old Trail, ale żeby na niego wejść, trzeba wcześniej postarać się o pozwolenie.

Do parku jeżdżą też autobusy 302, całodniowe bilety są bodajże po 150twd, ale autobusy te odjeżdżają ze stacji Xincheng.

Poprzedniego dnia w hotelu poczytałam trochę o dostępnych szlakach, teraz starałam się ułożyć jakiś sensowny plan biorąc pod uwagę możliwości 4-latka i moje możliwości noszenia tegoż czterolatka w razie bolących nóżek. Moje możliwości oceniłam na góra 5-10 minut noszenia, więc pozostawało sensownie rozplanować szlaki.

Image

Image

Image

Warto wziąć pod uwagę, że miejscami droga się rozwidla i są inne przystanki jadąc do parku i wracając (widać to na rozkładzie jazdy powyżej).
Dlatego też Shakadang Trail najlepiej zrobić jadąc do parku, a w drodze powrotnej Changchun Shrine Trail, inaczej czeka nas drałowanie kilku km, żeby obejść tunele.

Chodzi o ten odcinek:

Image

Także przystanek Buluowan obsługiwany jest tylko w drodze do parku:

Image

Na pierwszy rzut poszedł Shakadang Trail z pięknym czerwonym mostem jak z pocztówek.

Image

Szlak ma ponad 4km w 1 stronę, my zrobiliśmy ponad połowę. Szlak jest naprawde urokliwy, w niektórych miejscach woda ma niesamowicie turkusowy odcień. Idzie się bardzo przyjemnie, jednak z uwagi na to, że było dość ślisko, dzieciaki zaliczyły glebę ;) Na tym szlaku spotakliśmy też makaki.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Most jest pięknie przyozdobiony rzeźbionymi głowami lwów. Na obu krańcach mostu są wydrążone w skałach tunele:

Image

Z tego miejsca odchodzi jeszcze jeden krótki szlak:

Image

Image
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 12 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 3 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
phpBB® Forum Software © phpBB Group