Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 74 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4
Autor Wiadomość
#61 PostWysłany: 19 Lip 2020 16:51 
Moderator forum

Rejestracja: 08 Lis 2011
Posty: 695
Loty: 63
Kilometry: 202 612
Pierwszym znakiem, że się zbliżamy do celu były idealne kształty góry Fuji, która pojawiła się daleko na horyzoncie.

Image

W Japonii mieliśmy 26 godzin. Żeby dobrze poznać Japonię, trzeba by pewnie 26 lat, a nie dni. Na samo Tokio przydałoby się pewnie 26 dni. A co zrobić w 26 godzin? Gdybyśmy chcieli zobaczyć wszystko, to nie zobaczylibyśmy nic. Przyjąłem więc dokładnie odwrotną strategię - nie chcemy zobaczyć nic, więc może, przypadkowo, uda nam się zobaczyć coś. :)

Najpierw jednak sprawy organizacyjne. Przylot (i jutrzejszy wylot) mamy z lotniska Narita. Od centrum miasta to jakieś 60 km. Gdzie spać: w centrum, blisko lotniska czy coś pomiędzy. Wybrałem wariant może nie najlepszy, ale na pewno najbezpieczniejszy. Żeby się rano nie stresować, śpimy w okolicy lotniska. Tym bardziej, że hotele są tu lepsze i tańsze, niż w centrum Tokio. Po nocce na lotnisku jakiś porządny hotel nam się należy.

Wybieram Narita Gateway Hotel - niemłody, ale bardzo porządny obiekt. Jakieś 20 lat temu to pewnie była górna półka, a i obecnie nie mają się czego wstydzić. Cena około 200 PLN za nockę i udaje się zapłacić kuponem z Expedii, którego nie wykorzystaliśmy na zwiedzanie w Hongkongu. Czyli nocleg ze śniadaniem niemal za darmo, a mówili, że noclegi w Japonii drogie ;)

Image

Image

Hotel oferuje darmowy transport z lotniska. Działa to w ten sposób, że 1-2 razy na godzinę (oczywiście co do sekundy zgodnie z rozkładem) kursuje bezpłatny autobus na trasie hotel-lotniska. Podobnie jest to zorganizowane w wielu innych hotelach, więc trzeba uważać, żeby stanąć na dobrym przystanku i wsiąść do właściwego autobusu.

W hotelu jesteśmy ok. 10:30 rano. Możemy już dostać nasz pokój, ale za sporą dopłatą. Nie korzystamy z tej opcji. Spędzamy trochę czasu w lobby, korzystając z hotelowego internetu do załatwienia kilku spraw związanych z dalszą podróżą. Sprawdzam też jak dokładnie i za ile można się stąd dostać do Tokio. W zasadzie możliwości są dwie. Nowy pociąg (Skyliner) albo stary pociąg. Oba jadą z lotniska. Nowy jest fajniejszy, wygodniejszy, znacznie szybszy i trzy razy droższy.
Bagaże zostają w hotelu, a my jedziemy. Starym pociągiem. :)

Image

Image

Nie ustalamy jakiegoś planu zwiedzania, no ale jakiś cel trzeba mieć. Wybieramy bezpłatny punkt widokowy w na 45 piętrze ratusza (Tokyo Metropolitan Government Building). Stary pociąg zatrzymuje się po drodze ze dwieście razy, ale ostatecznie dowozi nas do miasta. Przesiadka w metro i po kilku kolejnych stacjach jesteśmy w okolicy ratusza. Trafiamy w jakąś dzielnicę restauracji, chyba nastawionych głównie na turystów. Można tak wywnioskować z tego, że niemal przed każdym lokalem są niezwykle realistyczne modele 3D sprzedawanych w środku potraw. Przypomina nam to, że czas coś zjeść, ale jakoś żadna knajpa nie jest w stanie nas zachęcić do wejścia. Albo nam się model nie podoba, albo (znacznie częściej) ceny. Ostatecznie znowu zamiast popróbować lokalnej kuchni, to kupujemy spaghetti. No ale potrzeba zaspokojenia głodu wygrała z potrzebą zaspokojenia ciekawości i spróbowania czegoś nowego.

Image

Image

Spaghetti spełniło swoją rolę i z pełnymi brzuszkami wkraczamy do ratusza. W ratuszu widać przygotowanie na odparcie ataku koronawirusa. Obowiązkowe maseczki, wyznaczone miejsca do oczekiwania i mnóstwo pojemników z żelami antywirusowymi. Do wind na taras widokowy stała kilkunastoosobowa kolejka, którą zarządzał Pan Windziarz.

Ze wszystkich osób i rzeczy, które widzieliśmy podczas tych 26 godzin w Japonii, Pan Windziarz zrobił na mnie największe wrażenie. Idealnie wpisywał się w jeden ze stereotypów na temat Japonii i Japończyków, które siedzą w mojej głowie. Był to starszy, siwy mężczyzna. Szczupły i niewysoki, jak większość Japończyków. Jego rolą było pilnowanie kolejki do windy, wpuszczanie odpowiedniej ilości osób do kabiny i wciskanie przycisku, żeby winda jechała na taras widokowy. W zasadzie gdyby go tam nie było, to wszystko zapewne działałoby całkiem nieźle. Ale on był i wykonywał swoje zadania z takim pietyzmem, z taką perfekcją, jakby od tego zależał los świata. Miał elegancki, nieskazitelnie wyprasowany mundur, śnieżnobiałe rękawiczki, był niezwykle uprzejmy, dowcipny, towarzyski i gdy już wykonał wszystkie niezbędne czynności (tzn. wciśnięcie przycisku w windzie) to stawał dwa kroki przed windą w głębokim, typowo japońskim, ukłonie i tak trwał, aż się drzwi windy zamknęły. To było niezwykłe.

Image

Image

Image

Widoki z tarasu też zrobiły na nas wrażenie. To miasto jest olbrzymie i wielopoziomowe. Widzieliśmy już kilka dużych, pełnych wieżowców miast, ale głównie były to miasta nowe. Tutaj rzuca się w oczy, że te wszystkie wysokie budynki powstały kilkanaście-kilkadziesiąt lat temu. Że to wyglądało bardzo podobnie już w drugiej połowie 20 wieku. Gdy w Dubaju nikomu się o drapaczach chmur jeszcze nie śniło, tu budowano te wszystkie olbrzymy i to jeszcze pilnując, żeby były odporne na trzęsienia ziemi.

Image

Image

Image

Image

Kolejny szczegół w Tokio - nie kojarzę, żebym jakimś innym miejscu widział aż tyle samolotów latających wciąż nad centrum miasta na niedużej wysokości. Gdyby było więcej czasu można by zapolować na jakieś niesamowite ujęcia samolotów wkomponowanych w miejski pejzaż.

Na samoloty nie polowałem, ale też trochę eksperymentowałem z fotografią. Na przykład takie ujęcie - która wersja lepsza?

Image

Góra Fuji znajduje się na południowy-zachód od Tokio i zobaczenie jej popołudniu nie jest proste. I przejrzystość powietrza gorsza, niż o świcie. I słońce zdecydowanie przeszkadza. Nam się jednak udało. Pomogła chmura, która na chwilę przesłoniła słońce i pozwoliła zrobić kilka zdjęć.

Image

Image

Image

Wjazd na ten taras widokowy zdecydowanie polecam. Myślę, że najlepsze widoki (i zdjęcia) będą o świcie, więc jak ktoś może sobie to tak zaplanować, to zapewne nie będzie żałował wizyty tutaj.
My tymczasem idziemy w kierunku najbliższej (co nie oznacza bliskiej) świątyni. I uważnie rozglądamy się dookoła, chłonąc atmosferę ulicy.

Przede wszystkim jest bezpiecznie. To żadna niespodzianka, ale miło, gdy taka opinia się potwierdza. Ani przez moment nie czuliśmy żadnego zagrożenia.

Image

Image

Image

Każdy chyba zna to słynne skrzyżowanie w dzielnicy Shibuya, przez które podczas jednej zmiany świateł przechodzi czasami ponad 2500 pieszych. Myślałem, że takie pasy dla pieszych na ukos, są tylko tam, ale okazuje się, że to raczej norma w tej okolicy. Większość skrzyżowań miała tak rozwiązane przejścia dla pieszych. Najczęściej w pewnym momencie zapalało się zielone światło tylko dla pieszych, z wszystkich kierunków jednocześnie, i każdy szedł tak, jak mu było najwygodniej.

Image

Image

Image

Następne zaskoczenie - pod miastem istnieje... drugie miasto. Gdy w okolicy stacji Shinjuku weszliśmy w podziemne pasaże, to przeszliśmy nimi półtora kilometra, mijając po drodze wiele podziemnych skrzyżowań, odgałęzień i wyjść na powierzchnię. Wzdłuż tych przejść jest całe mnóstwo sklepów, restauracji i punktów usługowych. Malutką namiastką tego, o czym mówię, są tunele w okolicach Dworca Centralnego w Warszawie, tyle, że w Tokio jest nieporównywalnie bardziej czysto i ładnie.

Trochę górą, trochę dołem i trochę błądząc docieramy w końcu do świątyni. Malutka, schowana między budynkami. Ładna.

Image

Image

Image

Image

Na tym kończymy "zwiedzanie Tokio", idziemy do najbliższej stacji metra i wracamy do Narity.

Uważny czytelnik na pewno zwrócił uwagę, że jakoś żadnych problemów w tym odcinku nie było. No to nadróbmy trochę... :)
Już jak wsiadaliśmy do naszego powrotnego pociągu, to coś mi nie pasowało. Bo na tablicy z odjazdami migało kilka różnych angielsko-krzaczkowych nazw, a pociągi z tego peronu odjeżdżały co 2-3 minuty. Wydawało mi się, że wsiedliśmy w ten właściwy i oczywiście miałem rację - wydawało mi się.

Po kilku przystankach pociąg zakończył bieg. O jakieś 190 przystanków za mało, żeby była to Narita.

Wysiadamy, pytam jakiegoś przechodnia o "Narita Airport" i ten pokazuje mi, a jakże, z ukłonem, w kierunku sąsiedniego peronu, na który właśnie wjeżdża pociąg. No to biegiem do przejścia nad torami, odprowadzani zdziwionym spojrzeniem Uprzejmego Wskazywacza.. Biegiem w górę, biegiem w dół... i już jest za późno. Pociąg odjechał, tylko krzaczki na tablicy wyświetlającej jego cel pozostały.
Krzaczki po chwili zmieniły się w napis "normalnymi" literami i... nie był to napis "Narita Int. Airport" tylko coś zupełnie innego. Znowu kogoś pytam, i znowu zapytany uprzejmie pokazuje na... peron, z którego tu przed momentem przybiegliśmy, przy którym stoją teraz dwa składy. Ten, którym przyjechaliśmy oraz drugi, który przed chwilą wjechał.

Rozjaśnia mi się w tępej głowie - ten pierwszy Uprzejmy Wskazywacz wskazywał "w kierunku sąsiedniego peronu", ale wskazywał nie na sąsiedni peron, tylko na drugi tor, przy tym samym peronie. Szlag...

Biegiem w górę, biegiem w dół... Opinie o punktualności japońskiej kolei są zdecydowanie nieprzesadzone. Pociąg odjechał punktualnie, w momencie, kiedy zostało nam jeszcze z 10 schodków do zbiegnięcia w dół. Wszystko to wyglądało pewnie jak słaba scena z podrzędnej komedii i to raczej z początków 20 wieku...

Pociągi na szczęście kursują na tej trasie dość często, więc nie czekaliśmy długo na następny. Jednak te w sumie kilkanaście minut miało znaczenie, bo o kilka minut spóźniliśmy się na nasz hotelowy bus. A następny miał być za 45 minut. Nie ma tego złego... Czas ten wykorzystaliśmy na wizytę w 7/11, gdzie kupiliśmy mnóstwo pysznego jedzenie w całkiem rozsądnych cenach.

To w sumie drobne zdarzenie wyczerpało limit problemów w Tokio i bez dodatkowych atrakcji wróciliśmy do hotelu. Cechą szczególną naszego hotelu jest widok na japoński ogród w czasie śniadania. Zima to nie jest najlepsza pora na podziwianie ogrodów, mimo to było OK. A samo śniadanie bardzo dobre.

Image

Image

Image

Na lotnisko docieramy na czas. Z rzeczy, o których mogę napisać, to zakupy w strefie wolnocłowej i spotkanie celebryty. W ramach zakupów nabyliśmy trochę lokalnych specjałów. W szklanych opakowaniach o pojemności 0,7l i nie było to o dziwo sake, tylko shōchū. Trzeba w końcu spróbować japońskich smaków.
No i oczywiście kremy. Nie mogę nie wspomnieć o kremach, w końcu @2catstrooper już od niemal miesiąca czeka na zdjęcie... ;)

Celebrytą był Krzysztof Gonciarz, który leciał tym samym samolotem, co my. :)

Image

Image

W czasie lotu trochę pięknych widoków, dość bliska mijanka z samolotem lecącym z naprzeciwka, świetne jedzenie, wygodne fotele, mnóstwo filmów po polsku i wesoła ekipa rodaków, którzy wracali z konkursu skoków narciarskich. Do tej pory lataliśmy LOT-em jedynie na krótkich trasach i mieliśmy o naszym narodowym przewoźniku nie najlepsze zdanie. Po locie Dreamlinerem zdecydowanie zmieniamy zdanie. LOT na długich trasach jest super.

Image

Image

Image

Image

Te malownicze mazy na ostatnim zdjęciu, to już Syberia i najprawdopodobniej rzeka Lena.

Miał to być ostatni post, ale postanowiłem, że będzie jeszcze jeden, podsumowujący. Może nawet uda mi się wreszcie policzyć, ile nas to w sumie kosztowało. Bo to nie jest proste...
_________________
Moje relacje:
<USA - Roadtrip z namiotem na dachu>; <Seszele Luksusowo? Budżetowo? Panie, a nie można obu? Można!>,
<Islandia - lodowe góry i maskonury.>, <Ej, ale będzie widać góry? - Kirgistan Kazachstan>
<Wuchta problemów - Hong Kong, Filipiny>
Góra
 Relacje PM off
18 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#62 PostWysłany: 20 Lip 2020 15:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Maj 2015
Posty: 50
Loty: 38
Kilometry: 138 005
niebieski
Bardzo dziękuję za tą relacje!! Zazdraszczam nieziemsko bo dla nas byłyby to idealne wakacje! 3 nowoczesne miasta z "wieżowcami" dla mojego chlopa i piękne plaże oraz cudowni ludzie na Filipinach dla mnie... Mimo że byłam w tych miejscach osobno i nie miałam "wuchta" problemów (tylko troszkę) to miałam podobne odczucia i spostrzeżenia i dzięki twojej relacji na chwilę mogłam tam wrócić... Dziękuję jeszcze raz ! I oczywiście czekam na podsumowanie a także inne relacje bo czyta się to jak własne myśli
Góra
 Relacje PM off
marcinsss lubi ten post.
 
 
#63 PostWysłany: 20 Lip 2020 20:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Paź 2014
Posty: 878
Loty: 167
Kilometry: 280 250
srebrny
Świetna relacja! :)

...ale spaghetti w Tokio???!!!! :o :shock: :?: dlaczego??? :cry:
_________________
Moje relacje:
Włochy - Liguria / Indonezja / Malmo+Kopenhaga / Dublin / Sri Lanka+Malediwy / Maroko / Amsterdam / Kaukaz / Wyspy Owcze
i: https://www.instagram.com/ola.javv/
Góra
 Relacje PM off  
 
#64 PostWysłany: 21 Lip 2020 07:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 Sie 2019
Posty: 169
niebieski
Spaghetti??? W Tokio??? Why?????

A Aqualabel znam! A jakze! :-)

Ha! O Locie mam zupelnie odmienne zdanie. Na krotkich trasach mozna przezyc (choc ostatni raz latalam nimi 2 lata temu jak bylam w PL), ale na dlugich? Zdecydowanie nie.

Choc pewnie jak pozwola nam znowu podrozowac, to mam tyle M&M, ze pewnie na podroz do Polski sie skusze. Zobaczymy...
_________________
~~~ Do or do not. There is no try. ~~~
Góra
 Relacje PM off  
 
#65 PostWysłany: 21 Lip 2020 07:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Maj 2015
Posty: 50
Loty: 38
Kilometry: 138 005
niebieski
Akurat spaghetti doskonale rozumiem My też podczas pierwszej wizyty przytłoczeni różnorodnością wyboru a także cenami wylądowaliśmy na spaghetti. Z tym, że było to najbardziej japońskie spaghetti jakie można sobie wyobrazić! W okolicach parku Ueno była wtedy (bo chyba już jej nie ma) stylizowana na niemiecką karczmę knajpa w której obsluga w strojach alpejskich lała piwo do wielkich kufli, na ścianach wisiały zdjęciach niemieckich żołnierzy a w tle przygrywały bawarskie przeboje! Dostaliśmy wtedy najsmaczniejsze w życiu spaghetti - makaron w sosie pomidorowym z parówkami oraz jajkiem sadzonym na wierzchu!
Cała sutuacja wyglądała jak wyjęta z filmu Wakacje w krzywym zwierciadle z Chevy Chasem
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#66 PostWysłany: 21 Lip 2020 16:51 
Moderator forum

Rejestracja: 08 Lis 2011
Posty: 695
Loty: 63
Kilometry: 202 612
@olajaw @2catstrooper tak jak pisałem, i tak, jak prawidłowo rozszyfrowała @gemmab wpływ miały ceny i niepewność, czym są pozostałe potrawy, widoczne w gablotach czy na zdjęciach. Podstawową potrzebą było najeść się w rozsądnej cenie i to udało się zrealizować. Ciekawość nowych smaków była na dalszym planie. Poza tym jedyne japońskie potrawy, jakie kojarzę, to ramen i sushi - jakimś wielkim fanem obu nie jestem. Gdybyśmy mieli więcej czasu, gdybyśmy byli w miejscu, gdzie ceny były bardziej przyjazne... Pewnie bym się na coś egzotycznego skusił, ale nie tym razem.
_________________
Moje relacje:
<USA - Roadtrip z namiotem na dachu>; <Seszele Luksusowo? Budżetowo? Panie, a nie można obu? Można!>,
<Islandia - lodowe góry i maskonury.>, <Ej, ale będzie widać góry? - Kirgistan Kazachstan>
<Wuchta problemów - Hong Kong, Filipiny>
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#67 PostWysłany: 06 Sie 2020 11:28 

Rejestracja: 05 Mar 2017
Posty: 726
srebrny
halo, halo- czas na podsumowanie, jak już relacje w konkursie :lol:
Gratulacje, bo to jedna z nielicznych, ktore czytałam z wypiekami na twarzy
_________________
Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej
Góra
 Relacje PM off  
 
#68 PostWysłany: 06 Sie 2020 13:36 
Moderator forum

Rejestracja: 08 Lis 2011
Posty: 695
Loty: 63
Kilometry: 202 612
Dużo się dzieje ostatnio. Zapierdziel taki, że nie ma kiedy taczek załadować. Tydzień temu wróciłem z Majorki, pojutrze wyjazd na Teneryfę. Jakoś trzeba te wakacje ratować. No a na podsumowanie czasu ciągle brak. I jeszcze do pracy trzeba chodzić...
Pisałem do @Washington, że jeszcze jeden post będzie, ale mnie polubił i zignorował. :lol: Pozostaje liczyć, że wierni czytelnicy na taki niedokończony produkt jednak zagłosują.

A może by tak mieć to z głowy...

No dobra, miałem nie pisać, ale się przyznam. Kasę wczoraj przeliczyłem, nie mam tylko kiedy ładnie tego napisać, więc napiszę brzydko. :)
Całość kosztów na 2 osoby, to:
Załącznik:
Koszty 1.JPG

w tym:
Załącznik:
Koszty 2.JPG


Policzyłem wszystkie wydatki niegotówkowe oraz gotówkę wziętą z domu i wypłaconą z bankomatów na miejscu. Wszystkie rezerwacje oraz wszystkie zwroty z rezerwacji. Dodatkowo zeszło 40.000 mil z Miles&More. Nie liczyłem cashbacków i innych tego typu korzyści z zakupów.
Żeby podsumowanie finansowe było pełne, to muszę wspomnieć, że został mi do wykorzystania jeszcze jeden bon z expedii na $50. :)

W podsumowaniu miało być jeszcze kilka zdjęć ze wszystkich odwiedzonych regionów oraz wyjaśnienie, że je ogólnie to raczej mam w życiu szczęście, a problemy omijają mnie z daleka. Jak już się jakiś problem przyplącze, to przeważnie wynika z niego na koniec coś pozytywnego. I oby tak zostało. Jeżeli z niniejszej relacji ktoś wyciągnął inne wnioski, to pewnie dlatego, że taki miałem pomysł na tę relację. Bardziej obrazowo: więcej we mnie Tygryska, niż Kłapouchego. :lol:

No, to wyjaśniłem, a zamiast zdjęć macie filmik z Majorki. Tak na dowód, że faktycznie tego drona przywiozłem.



Fajna muza, nie? :D A ta czapeczka, z głupkowato wygiętym daszkiem, to z Palawanu. Nie tylko drona sobie kupiłem.

Dzięki @katka256, dzięki Tobie podsumowanie zrobiłem.

No to do następnej relacji. 8-)


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Moje relacje:
<USA - Roadtrip z namiotem na dachu>; <Seszele Luksusowo? Budżetowo? Panie, a nie można obu? Można!>,
<Islandia - lodowe góry i maskonury.>, <Ej, ale będzie widać góry? - Kirgistan Kazachstan>
<Wuchta problemów - Hong Kong, Filipiny>
Góra
 Relacje PM off
14 ludzi lubi ten post.
gemmab uważa post za pomocny.
 
 
#69 PostWysłany: 20 Sie 2020 18:18 

Rejestracja: 05 Mar 2017
Posty: 726
srebrny
@marcinsss gratulacje!!! oby teraz do relacji roku
_________________
Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej
Góra
 Relacje PM off
marcinsss lubi ten post.
 
 
#70 PostWysłany: 20 Sie 2020 21:46 
Moderator forum

Rejestracja: 08 Lis 2011
Posty: 695
Loty: 63
Kilometry: 202 612
Dziękuję @katka256!
Mam już dwie relacje na konkurs roczny, więc jakieś szanse są. :)
_________________
Moje relacje:
<USA - Roadtrip z namiotem na dachu>; <Seszele Luksusowo? Budżetowo? Panie, a nie można obu? Można!>,
<Islandia - lodowe góry i maskonury.>, <Ej, ale będzie widać góry? - Kirgistan Kazachstan>
<Wuchta problemów - Hong Kong, Filipiny>
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#71 PostWysłany: 20 Sie 2020 21:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Wrz 2015
Posty: 626
Loty: 81
Kilometry: 143 669
srebrny
Również gratki
Spłynęło na Ciebie wuchta splendoru
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#72 PostWysłany: 16 Wrz 2020 12:26 

Rejestracja: 27 Gru 2017
Posty: 25
Loty: 32
Kilometry: 57 734
Świetna relacja, w dobie uziemienia i niepewności lotów, fajnie poczytać o takich przygodach (zwłaszcza z happy endem) :)

Pytanko o punkt widokowy w Tokio - z tego co wyczytałem w internetach to wejście jest za darmo, rejestrowaliście się wcześniej czy można to było zrobić z marszu?
Góra
 Relacje PM off  
 
#73 PostWysłany: 16 Wrz 2020 12:35 

Rejestracja: 07 Sie 2013
Posty: 345
Loty: 136
Kilometry: 309 928
niebieski
@glosnikking ja wchodziłem z marszu, były osobne kolejki (ok 10 min czekania) w zależności którą wieżę chciało się odwiedzić
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
glosnikking lubi ten post.
 
 
#74 PostWysłany: 16 Wrz 2020 13:09 
Moderator forum

Rejestracja: 08 Lis 2011
Posty: 695
Loty: 63
Kilometry: 202 612
@glosnikking U nas dokładnie tak, jak napisał @monus: Wejście z marszu, kilka-kilkanaście minut czekania.
_________________
Moje relacje:
<USA - Roadtrip z namiotem na dachu>; <Seszele Luksusowo? Budżetowo? Panie, a nie można obu? Można!>,
<Islandia - lodowe góry i maskonury.>, <Ej, ale będzie widać góry? - Kirgistan Kazachstan>
<Wuchta problemów - Hong Kong, Filipiny>
Góra
 Relacje PM off
glosnikking lubi ten post.
 
 
 [ 74 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group