Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 11 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 09 Kwi 2022 20:50 

Rejestracja: 22 Lip 2015
Posty: 772
srebrny
Właśnie się zorientowałem, że na forum są już dobre relacje z Bahrajnu i moja niewiele dodatkowego może wnieść, ale długo już myślałem, żeby coś o tej mojej podróży napisać, więc...

Zacznę od wyjaśnienia tytułu, bo choć Bahrajn jest znany z tego, że nie jest znany lub ewentualnie z tego, że nic tam nie ma po za F1, to w moim przypadku moja podróż upłynęła pod znakiem MS Teams. Mimo wszystko jak tylko mogłem starałem się coś zobaczyć. Sam Bahrajn zrobił na mnie świetne pierwsze wrażenie, okropne drugie i średnie trzecie. Z jednej strony bardzo się cieszę, że tam byłem, z drugiej właściwie jakoś za bardzo nie polecam.

Bahrajn chodził mi po głowie od lat i kiedy Wizzair ogłosił loty z Abu Zabi wiedziałem, że najwyższy czas by wreszcie się tam wybrać. Jako, że bilety kupowałem w środku covida, kiedy konieczna była cała masa testów PCR, to niemal cały kalendarz był po 39AED, obecnie jest to głównie 199 AED za lot trwający 3 kwadranse. :o Dorzucając do tego loty z Katowic do Emiratów za odpowiednio 89zł i 89 AED uzyskałem moim zdaniem genialną cenę. W między czasie znieśli wymogi testów. Życie było piękne, no ale oczywiście w pracy się musiał zrobić młyn, a ja nieopacznie zabrałem laptopa.

Pojawia się więc pytanie czy można nic nie zobaczyć w kraju, w którym nie ma nic do zobaczenia ze względu na brak czasu? Pewnie, ale choć wiem, że nie widziałem kilku atrakcji znajdujących się bardziej w głębi wyspy, to nie czuję jakiegoś wielkiego niedosytu.
Tylko, że najbardziej szkoda tego Będzina, bo niestety nic nie zobaczyłem, z różnych powodów, także w innych miejscach, które odwiedziłem podczas tej podróży, a było ich trochę. Najpierw Hiszpania z Barceloną i Saragossą, potem Kraków, dalej Dubaj, Bahrajn i Abu Zabi, a na koniec właśnie Będzin.

No, ale wszystko zaczęło się od Prezydenta Bidena, który akurat parkował swoje Air Force One na Okęciu.
Załącznik:
IMG_02791.jpg
Natomiast obok mojego Wizzaira do Barcelony stał samolot Delty, który również jest dość rzadkim gościem w Warszawie.
Załącznik:
IMG_02781.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
15 ludzi lubi ten post.
 
 
#2 PostWysłany: 12 Kwi 2022 15:50 

Rejestracja: 25 Sie 2011
Posty: 7465
Loty: 888
Kilometry: 841 174
platynowy
Mi też jakoś ten Bahrajn nie przypadł do gustu.
No ale żeby Będzin odpuścić???
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#3 PostWysłany: 14 Kwi 2022 22:10 

Rejestracja: 22 Lip 2015
Posty: 772
srebrny
Wsiadam do samolotu na okęciu, a tam ktoś siedzi na moim miejscu przy oknie, bo "chce siedzieć z narzeczoną" w zamian zaproponowano mi miejsce w rzędzie środkowym. Na usta cisną mi się niecenzuralne słowa, ale ostatecznie następują jakieś dziwne i niezrozumiałe przetasowanie, a ja dostaję miejsce w korytarzu kilka rzędów dalej. Nie chce mi się kłócić, więc grzecznie zajmuje miejsce, ale efekt jest jeden, nic nie widzę przez okno. Leciałem samolotem i nic nie zobaczyłem przez okno, a pogoda w Barcelonie akurat była świetna.
Po wylądowaniu sprawdzane są kody QR, ale idzie to dość sprawnie. Okazało się, że wylądowałem na innym terminalu niż myślałem, że jestem, wiec spóźniam się na darmowego busa do hotelu, następny za godzinę. Docieram na miejsce po zmroku, nic nie zobaczyłem w okolicy, bo szkoda mi było wychodzić. Przyznaję, że w okolicy Best Western Plus Alfa Aeropuerto akurat nic nie ma, ale pasuje mi do narracji. Nocleg bardzo mi się podoba, ale moja półka cenowa to zazwyczaj Ibis Budget, dlatego nie warto się sugerować.
Następnego dnia wstaję wcześnie i idę do pobliskiej stacji metra, żeby pojechać na dworzec Barcelona Sants gdzie zabukowałem hotel na drugą noc, którą początkowo planowałem spędzić w Saragossie. Mój autobus do stolicy Aragonii jest jednak z Barcelony Nord. Nie wiem dlaczego sobie to zrobiłem. Na szczęście powrót jest na Sants. Idę piechotą.Ok. 11 rozpoczynam jazdę. Alsa posiada system rozrywki pokładowej, ale ja nie mam odpowiednich słuchawek, a filmy z angielskimi napisami nie chcą mi się włączyć, także znowu nic nie zobaczyłem.

Przystanek 1
Pojechać do Saragossy i nic nie zobaczyć

Saragossa, podobnie jak Bahrajn, jest znana z tego, że nie warto tam jechać. Jest to jedna z dwóch przyczyn dlaczego znajduje się ona w tej relacji. Uznałem, że 6 godzin będzie w sam raz i chyba rzeczywiście było.
Zwiedzanie zaczynam od znacznie przeskalowanego dworca kolejowo-autobusowego. To kolejny tego typu budynek w Hiszpanii, który jest wielki i pustawy, ale za to przynajmniej kosztowny w budowie i utrzymaniu.
Załącznik:
IMG_0464.jpg
Piechotą udaje się w kierunku pierwszej atrakcji czyli Plaza de España. Pogoda nie zachęca, bo pada deszcz, ale skoro już tu jestem, to się nie poddaje, a nawet wybieram okrężną drogę. Na trasie szału nie ma, a sam plac właściwie niczym się nie wyróżnia i nie mam pojęcia, dlaczego ktokolwiek uznaje go za atrakcję turystyczną. No ok, może da radę zobaczyć coś ciekawszego, ale w większości jest to coś w stylu "patrz jaki budynek" "no, rzeczywiście spoko...no to idziemy dalej" "no raczej". Mimo wszystko to atrakcje przy okazji, nie wiem czy warto iść specjalnie do nich.
Załącznik:
IMG_0327.jpg
Kręcę się dalej, ale ogólnie wszystkie muzea zamknięte, bo akurat jest przerwa na siestę w marcu przy 10 stopniach. Też taką chce. Mijane przeze mnie kościoły również zamknięte. Idę więc w kierunku najciekawszej części miasta czyli okolic Katedry i Plaza Nuestra Señore del Pilar. Przyznaje, że mi się tu podoba, ale znowu dużo czasu tu człowiek nie spędzi. Do katedry udaje się wejść, ale niestety co najmniej połowa jest niedostępna do zwiedzania. Interesujące doświadczenie zobaczyć coś a'la mini kościoły w większym kościele. Trudno mi określić to co widziałem, ale w jakiś sposób jest to nieco inne niż normalnie.
Załącznik:
IMG_0436.jpg
Załącznik:
IMG_0357a.jpg
Załącznik:
IMG_0364.jpg
Wychodzę na zewnątrz i trafiam na informację turystyczną. Myślę sobie, super, ale okazuje się, że to informacja Costa Blanci. Dalej jest kolejny kościół, do którego jednak wstęp jest płatny, a mi szkoda płacić dość sporo euro, żeby wejść na 5 minut. Jest też muzeum, ale znowu zamknięte. Nie mogło też zabraknąć pomnika, Francisco Goya spogląda na mnie z poważną miną i jeszcze nie wie, że będzie drugim powodem, dla którego wspomnę o Saragossie w relacji z Bahrajnu.
Załącznik:
IMG_0369.jpg
Załącznik:
IMG_0371.jpg
Postanawiam się udać nad wodę. Dość szybko decyduje się na przejście na drugą stronę i zrobienie kółeczka w drodze do Muzeum Saragossy. Puente de Piedra, choć dość prosty, ma jakiś nieodparty urok. Z mostu są też dobre widoki na Katedrę. Powiedziałbym, że być może nawet lepsze są z kolejnego mostu, którym wracałem. Z niego widać stary most, a ze starego tylko nowy i brzydki, więc może ma to jakiś wpływ. Ten nie był już tak ciekawy, choć na poręczach znalazłem kilka małych żabek.
Załącznik:
IMG_0375.jpg
Załącznik:
IMG_0440.jpg
Załącznik:
IMG_0442.jpg

Ostatecznie się okazuje, że czasu mam jednak dość sporo i niepotrzebnie się wcześniej ograniczałem. Przed muzeum jestem ponad pół godziny za wcześnie. Tuż obok jest mały park z ciekawym pomnikiem, ale szkoda mi przesiedzieć pół godziny, więc lezę gdzieś na oślep i nawet trafiam do jakiegoś kościoła, niestety zupełnie nie ciekawego.
Samo muzeum, choć darmowe, okazało się kompletną porażką. Wystawy są otwarte na przemian, to oznacza, że była otwarta tylko jedna. Po kwadransie już wychodziłem i to tylko dlatego, że poszedłem jeszcze do łazienki. Trochę słabo jak na jeden z dwóch głównych punktów mojej wyprawy. Powinienem wybrać inne muzeum, ale teraz już nie było na to za bardzo czasu.
Załącznik:
IMG_0401.jpg
Załącznik:
IMG_0409.jpg
Zerwał się mocny deszcz, więc chowam się na jakiś czas pod jakiś daszek. Ruszam dalej i przechodzę obok ruin rzymskiego teatru będącego obecnie muzeum. Można całkiem dobrze się przyjrzeć całości z zewnątrz. Kolejny punkt na mojej trasie to Plaza de toros de Zaragoza i pobliski kościół. Ostatni punkt to natomiast Palacio de la Aljafería, który prezentuje się nawet lepiej po zachodzie słońca. Niestety na zdjęciach tego nie widać.
Załącznik:
IMG_0421.jpg
Załącznik:
IMG_0449 (Kopiowanie).jpg
Załącznik:
IMG_0458.jpg
Udaje się w kierunku dworca, żeby po kolejnych ponad 3 godzinach jazdy zameldować się z powrotem w Barcelonie.
W Saragossie właściwie nic nie zobaczyłem co wynika ze złej pory dnia jaką wybrałem sobie na podróż. Pamiętajcie, że większość atrakcji takich jak muzea otwarta jest od 9/10:00 do 14:00 i potem od 17:00 do 20/21:00. Jeśli macie to miasto na trasie, to myślę, że warto zajrzeć, ale jeśli ktoś miałby jechać tam specjalnie, to raczej odradzam. Nawet taka jednodniówka z Barcelony jest w sumie średnio sensowna.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
14 ludzi lubi ten post.
oskiboski uważa post za pomocny.
 
 
#4 PostWysłany: 15 Kwi 2022 08:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Lip 2012
Posty: 3554
srebrny
nie zobaczyłem, nieciekawe, nie chce mi się
Fajna maruderska relacja :lol:
czekam na ciąg dalszy
_________________
"Ten, kto znalazł się za drzwiami, pokonał najtrudniejszy etap podróży" - przysłowie duńskie
Image
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#5 PostWysłany: 15 Kwi 2022 20:31 

Rejestracja: 22 Lip 2015
Posty: 772
srebrny
Przystanek 2
Być w Barcelonie i nic nie zobaczyć Sagrade Familie

Skoro już napisałem o Saragossie, to i dodam coś o Barcelonie, żeby jakoś połączyć te dwie moje podróże w jedną. Barcelona jest jedynym miejscem, którego za bardzo nie planowałem zobaczyć, gdyż znam ją dobrze z czasów mojej młodości. Tutaj startowałem w pierwszy samotny lot za Wielką Wodę, tutaj pierwszy raz korzystałem z hotelowego deala, ogólnie wspomnienia, wspomnienia, wspomnienia. W regionie na mojej liście jest jednak dość sporo miejscowości, więc gdy pojawiły się loty do Barcelony po 22zł OW nie wahałem się długo. Początkowo miała być Andora, później Perpignan i okolice, no ale jakoś wpadła Saragossa i ciężko mi było już coś do niej dobrać. Skoro następnego dnia miałem lecieć do Dubaju, to uznałem, że jeden leniwy dzień w Barcelonie mi nie zaszkodzi.
Jak jednak już wspomniałem, stolica Katalonii jest mi znana z przed lat, a człowiek był wtedy biedny jak mysz kościelna i to bynajmniej nie taka z Lichenia. Ponad 20€ za wejście do kościoła było dla mnie jak splunięcie w twarz, dlatego choć pod bazyliką byłem wielokrotnie, to nigdy nie było mi dane wejść do środka. Facet to jednak stworzenie uparte i choć mógłbym sobie obecnie na taki wydatek pozwolić (nawet jeśli uważam, że to koszmarna drożyzna), to jednak przez tyle lat się powstrzymywałem i nie chciałem teraz zaprzeczać swojemu jestestwu. Coś mnie tknęło, skoro to kościół, to chyba powinny być w nim jakieś msze i rzeczywiście są o 9 rano w niedziele i to do tego jeszcze międzynarodowe. Wpuszczają na pół godziny przed i trzeba liczyć się z tym, że możemy się nie zmieścić. Docieram na kwadrans przed, kolejka jest spora, ale posuwa się sprawnie. Należy pamiętać, że jest przed wejściem kontrola bezpieczeństwa, więc lepiej nie brać niewiadomo czego. Kościół jest pełny, a ja zajmuje jedno z ostatnich miejsc. Msza jest w kilku językach, różne jej elementy są w innych, ale można sobie ściągnąć na telefon tłumaczenie, są kody QR. Po mszy, choć oficjalnie znaki mówi, że zdjęć robić nie wolno, wszyscy zaczynają się kręcić i zwiedzać. Nie wiem jak Wam, ale mnie jakoś ta Bazylika nie zachwyca, a jak bym zapłacił te ponad 20€ za wejście to bym się chyba wściekł.
Załącznik:
IMG_0475 (Kopiowanie).jpg
Wróciłem pieszo do hotelu, wymeldowałem się i postanowiłem zobaczyć drugą barcelońską atrakcje, której nie wiem dlaczego nigdy nie widziałem, czyli stadion Camp Nou. Wiem, że można wejść do środka i zobaczyć, ale ja to jestem stary i na stadion to ja chodzę jak jest mecz, a nie jak jest pusty.
Załącznik:
IMG_0484 (Kopiowanie).jpg
Ostatnia atrakcja, która mi została to wzgórze z obiektami po olimpiadzie z 1992 roku oraz Montjuïc Castle. Pogoda była bardzo ładna, więc i spacer był przyjemny.
Załącznik:
IMG_0506 (Kopiowanie).jpg
Załącznik:
IMG_0513 (Kopiowanie).jpg
Pozostało mi wrócić do hotelu po bagaż, a następnie udać się na Plaza de España skąd startuje autobus miejski 46 na lotnisko. Możemy jechać na zwykłym jednorazowym bilecie za 2,4€, płatność kartą przy wejściu pierwszymi drzwiami.
Załącznik:
IMG_0566 (Kopiowanie).jpg
Załącznik:
IMG_0571 (Kopiowanie).jpg
Na lotnisku mam jeszcze sporo czasu, który poświęcam na planowanie dalszej podróży i dojazdu do hotelu w Krakowie.
Zobaczyć coś w jedynym miejscu, w którym nie planowało się nic zobaczyć i to jeszcze w podróży po miejscach, w których nie ma nic do zobaczenia i w których nic się nie zobaczyło, to spora ironia, ale cóż ja poradzę. Wsiadam do samolotu, miejsce mam przy oknie, więc trochę przysypiam.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
 
#6 PostWysłany: 15 Kwi 2022 22:04 

Rejestracja: 06 Gru 2016
Posty: 91
Loty: 31
Kilometry: 49 848
"Wsiadam do samolotu, miejsce mam przy oknie, więc..." Myślałam, że w końcu coś zobaczysz, jakiś widoczek czy coś, ale jednak nie. Konsekwentnie. Szanuję :D
Góra
 Relacje PM off
adam1987 lubi ten post.
 
 
#7 PostWysłany: 15 Kwi 2022 22:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Sty 2018
Posty: 516
Loty: 132
Kilometry: 129 567
niebieski
@adam1987

Świetna relacja! czekam na więcej 8-) coś czuje że to będzie relacja roku 2022 :D :lol:
_________________
Image
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#8 PostWysłany: 16 Kwi 2022 20:47 

Rejestracja: 22 Lip 2015
Posty: 772
srebrny
Przystanek 3
Pojechać do Krakowa i nic nie zobaczyć.

Wylecieliśmy jak było już ciemno, więc nic nie było widać. Samolot ląduje w Krakowie kilka minut przed północą, ale do Terminalu dojeżdżamy na minutę przed. Zanim doszliśmy do kontroli bezpieczeństwa było po północy, więc oficjalnie nie trzeba było przedstawiać dokumentów covidowych, nosić masek i w ogóle powrót do normalności. Niektórym oczywiście udzieliło się wcześniej. Obsługa niby ze dwa razy upomniała, ale była ignorowana, więc olali sprawę. W wizzairze można nawet palić w toalecie, ale jak będziesz zaprzeczał, to po kilku groźbach poproszą odwołania lotu powrotnego poproszą Cię tylko byś tego więcej nie robił. Autentyczna sytuacja, choć na innym locie. Od kolesiówy czuć był strasznie, łazienka śmierdziała, ale nie włączył się alarm, więc najwyraźniej wszystko było ok.
Wsiadam do autobusu miejskiego i jadę do miasta. Melduje się w hostelu po północy. Fascynuje mnie, że można się przespać w Krakowie za 25 zł i z nie wiadomego dla mnie powodu zawsze tam tak sypiam. Krakowskie lotnisko ma świetną ofertę, więc co jakiś czas spędzam te siedem godzin w hostelu przed porannym lotem.
Trafiam na jakiegoś kolesia, który koniecznie musi włączać górne światło, bo akurat musi napić się piwa i światło przy jego łóżku mu nie wystarcza. Gdy byłem młody, to bym się wściekł, ale obecnie tylko się śmieje z absurdu sytuacji.
Wstaję rano, myje się i wymeldowuję. Pieszo udaje się na dworzec gdzie mam Flixa do Katowic. Mądry człowiek wybierze pociąg, bo już jeżdżą z dość normalną prędkością, ale stary i głupi jak zobaczył Flixa za 5zł, to kupił z kuponem -18% po czym dopłacił 19gr kompensaty ekologicznej, żeby przekonać siebie samego jak bardzo dbam o środowisku latając durnolotami. Tego dnia miałem już wolne, więc jeszcze z krakowskiej ulicy wybieram telefon kumpla z pracy, bo przecież się musiało coś zawalić w weekend. Kupuję przekąski na podróż, gadam, jem śniadanie, gadam, stoję na dworcu autobusowym w kolejce, gadam, a potem wsiadam do autobusu i przestaję gadać, bo nie wypada. Wyjmuję laptopa. Podróż miała być szyba i przyjemna, ale oczywiście wypadek na autostradzie. Już sobie myślę, że to koniec mojego Bahrajnu i tak się kończy skąpienie na pociąg. Gorączkowo przeszukuje możliwości dojazdu na lotnisko, ale się okazało, że samolot mam pół godziny później.


Przystanek 4
Pojechać do Katowic i nic nie zobaczyć.

Jakoś dojeżdżamy, autobus lotniskowy startuje obok. Mam jeszcze dziesięć minut, więc zastanawiam się czy nie iść do Lidla, bo zjadłem już część moich przekąsek,ale ostatecznie wolę nie ryzykować. Autobus przyjeżdża, ale Pan kierowca idzie na przerwę. Odjeżdżamy spóźnieni 5 minut, nerwowo liczę czas. Na lotnisko wbiegam na 65 minut przed odlotem. Kolejka do kontroli bezpieczeństwa, krótka, ale niemiłosiernie długo to wszystko trwa. Na szczęście chyba wszyscy na ten sam lot co ja, więc mogę odsapnąć. Gdy dobiegam do bramki, boarding już trwa. Jeszcze tylko szybka wizyta w łazience i melduje się z moim trochę za dużym plecakiem i biletem. Łupią ludzi strasznie na walizkach, ale plecakowcom dają spokój. Zresztą jakby nie patrzeć w moim przypadku to rogaliki, które zawsze mogę zjeść.Ostatnia wiadomość na Teamsach i zasiadam przy oknie. Mamy 3 miejsca na dwóch, więc jak biznes klasa w LOT. Jeszcze tylko 6 godzin i wreszcie dotrę na miejsce, od którego powinienem zacząć tę relację. :lol:
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
 
#9 PostWysłany: 19 Kwi 2022 21:44 

Rejestracja: 22 Lip 2015
Posty: 772
srebrny
Przystanek 5
Pojechać do Dubaju i nic nie zobaczyć

Tutaj nadmienię o pewnej kwestii, bo ma ona znaczenie dla moich wyborów turystycznych w mieście. Bilety kupiłem jakiś czas temu, ale w między czasie zdarzyła się Ukraina, a ja kolaborujących z ruskimi wspierać nie zamierzałem. Dubaj już wcześniej był pełen noworuskich, ale obecnie stał się przystanią dla uciekających przed sankcjami oligarchów, ich rodzin i innych tego typu, właściwie jest to główny kierunek ucieczki rosjan. Jasne, już wcześniej było to miejsce wątpliwe moralnie i taka moja zmiana to hipokryzja, ale cóż odczuwałem potrzebę, by wydać tutaj jak najmniej. Plan był prosty, tani hostel ze śniadaniem, jedzenie z supermarketu i bilety komunikacji miejskiej, żadne drogie atrakcje, których tutaj pełno, nie wchodziły w grę.

Także wreszcie docieram do tytułowego, choć pobocznego, ZEA. Przylatujemy późnym wieczorem na Terminal 2 po drugiej stronie lotniska. Przez granicę przechodzę sprawnie i dostaję gratis lokalną kartę SIM. Chciałem celników zapytać o kwestie wwozu leków, ale kazali mi sobie iść zanim nawet zacząłem mówić. Hostel miałem niedaleko lotniska, dlatego udałem się do niego piechotą i po kilkunastu minutach czekałem już na recepcji. Procedura check-inu przebiegała strasznie wolno, ale w końcu zaprowadzili mnie do mojego 5 osobowego pokoju, w którym były już 2 inne osoby. Warunki słabe i już nie na moje lata, no ale duma :roll: z dokonanego wyboru wszystko wynagradzała. Tak się skończył pierwszy dzień.

Następnego dnia wstaję wcześniej. Kupuję bilet dobowy na metro i udaje się w stronę autentycznego Dubaju, Deiry. Szczerze mówiąc, mocno się zawiodłem, nie wiem czym się tu ludzie zachwycają, ani tu ładnie, ani zbyt autentycznie.
Załącznik:
IMG_0602ab.jpg
Załącznik:
IMG_0607 (Kopiowanie).jpg
Załącznik:
IMG_0604 (Kopiowanie).jpg
Choć między Polską a ZEA są 2 godziny różnicy, to mój czas na zalogowanie się do sieci zbliża się nieubłaganie. Zastanawiam się jak to rozegrać, wracać do hotelu czy szukać WiFi na mieście? Jako, że Dubaj jest super rozległy, a mój hostel na jego skraju, to postanawiam jechać do centrum handlowego pod Burj Dubai. Wsiadam w metro i szybko jestem na miejscu. Tak jak bardzo doceniam dubajskie metro, tak zastanawiam się nad sensownością zrobienia przystanku w tak dużej odległości od samego budynku, no ale naziemne "metro" ma swoje ograniczenia. Serio, idzie się chyba z dziesięć minut tymi długaśnymi korytarzami. Projektant woził się samochodem, a może w ogóle tutaj nigdy nie był? Mam jeszcze trochę czasu, więc wychodzę na dwór porobić trochę zdjęć wieżowcom w okolicy. Temperatura robi się już nieprzyjemna.
Załącznik:
IMG_0624 (Kopiowanie).jpg
Załącznik:
IMG_0627 (Kopiowanie).jpg
Wracam do centrum handlowego i próbuję znaleźć jakieś miejsce gdzie mogę odpalić laptopa. Wcale nie jest to łatwe zadanie, zastanawiam się na ile problemem jest covid, a na ile brak pomyślunku. Samo centrum handlowe jest wielkie, ale jest właśnie średnio przemyślane, takie typowe przeskalowanie i ładowanie wszystkiego byle było, co powoduje, że jest tu trochę ciasnawo. :shock: Jeśli się przyjrzycie, to jak jak w reszcie Dubaju widać ślady zużycia. Obsługa czyści od rana do wieczora, ale znowu jak się przyjrzeć, to fugi zagrzybione, coś odpada, coś jest niedokręcone. Znajduje Food Court i korzystając, że jest jeszcze wcześnie siadam w rogu. Kolejne kilka godzin to praca, bo akurat musiało się coś zwalić kompletnie. Szczęścia nie mam, bo w południe przychodzi chmara klientów, wszyscy się drą i zupełnie ignorują, że komuś może to przeszkadzać. Szczerze mówiąc też bym pewnie zignorował gościa gadającego przez Teamsy, ale dziecko obok "nie będę tego jeść" wyniosło na zupełnie nowy poziom, tak że słyszeli to wszyscy w promieniu 100 metrów. Miałem chwilę przerwy, więc powłóczyłem się trochę po galerii. Akwarium jest wielkie i z wielkimi okazami, ale chyba mi nie powiecie, że ładne. Souk jest tandetny w swojej pseudoautentyczności. Jasne miałem wielkie oczekiwania, więc i poziom rozczarowania musiał być wielki, no ale serio?
Pojawił się kolejny problem, a mianowicie dostęp do prądu. Pomijając, że zostawiłem przejściówkę w hotelu, a w supermarkecie chcieli za nią 5 dych, to bardzo ciężko było znaleźć gniazdko. Po raz kolejnym byłem zszokowany jak to "najlepsze i największe na świecie" jest zupełnie bez pomyślunku. Bieda centra handlowe w Polsce są lepiej przystosowane do zapewnienia obsługi klientom. Nie wiem czy wiecie, ale na podłodze nie pozwalają siadać i przeganiają (w sumie u nas też), więc właściwie nie miałem innego wyboru niż wrócić do hostelu. Kolejne godziny spędzam na pracy. Wkurzam się, bo nic nie zobaczyłem, a przecież specjalnie nawet dobowy kupiłem. Po siódmej udaje mi się odłączyć, więc wsiadam w metro i jadę do kolejnego centrum handlowego, Mall of Emirates.
Załącznik:
IMG_0637 (Kopiowanie).jpg
Podróż trwa strasznie długo, bo to daleko. Samo centrum handlowe sprawia chyba trochę lepsze wrażenie. Mam plan wybrać się do Mariny, ale jak się okazuje nie jest to łatwe, szczególnie po tym jak ucieka mi autobus. Chcąc nie chcąc i mając na uwadze, że następnego dnia muszę wstać z samego rana, rezygnuję i jadę sobie pod Emirates Tower. Kręcę się po okolicy, robię zdjęcie najwyższemu hotelowi na świecie i muzeum przyszłości. To chyba jedyny fragment wyprawy po Dubaju gdzie autentycznie mi się podoba, to muzeum jest piękne z zewnątrz.
Załącznik:
IMG_0651 (Kopiowanie).jpg
Natrafiam na reklamę Wizzaira z oferta lotów od 179 AUD. Zastanawiam się czemu tak wysoką, skoro jak wszyscy dobrze wiemy można było znaleźć całą masę lotów po znacznie niższych cenach. Swoją drogą, kolejna tandetność Dubaju objawia się w bardzo dużej ilości gigantycznych reklam, gorzej niż u Nas w Polsce kilka lat temu. Czas wracać, bo po 3 rano muszę wstać, żeby zdążyć na mój samolot do Bahrajnu.
Załącznik:
IMG_0654 (Kopiowanie).jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
chiniol uważa post za pomocny.
 
 
#10 PostWysłany: 25 Maj 2022 23:09 

Rejestracja: 06 Wrz 2020
Posty: 655
platynowy
Co z dalszą częścią @adam1987? :D
Góra
 Relacje PM off
Marco Manno lubi ten post.
 
 
#11 PostWysłany: 28 Maj 2022 13:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 Cze 2018
Posty: 339
Loty: 58
Kilometry: 93 523
Ten nietypowy styl sprawił, że każdy czeka z niecierpliwością :D
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 11 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot], Kamil Brenskott oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group