Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 25 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2
Autor Wiadomość
#21 PostWysłany: 15 Lis 2020 23:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 1350
złoty
Podróż na Socotrę oferuje obecnie kilka biur. Cena 1950$ za 7 dni + lot z Kairu 1280$ + wiza 100$. No i trzeba dolecieć do Kairu...
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#22 PostWysłany: 26 Sty 2021 01:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Kwi 2016
Posty: 4479
platynowy
vartan napisał(a):
#CCCC nie mogę doczekać się relacji jak to ogarnąłeś :) W Jemenie jest obecnie niezły bajzel, więc tym bardziej wielki szacun :)
Zakładam, że na wyspę mozna się dostać z Omanu lub na jakimś statku towarowym, ale to tylko moje domysły

Sorry @vartan, nie udzielalem sie kilka ladnych m-cy na forum, ale dzieki wielkie za cieple slowa.

Specjalnie nie umieszczam tu zdjec, gdyz zaczna sie kolejne docinki, ze niby promuje kraj, w ktorym panuje wojna. Zreszta gdyby isc takim kanalem to nie powinno sie odwiedzac Emiratow, Arabii Saudyjskiej, Iranu, ktore de facto popieraja finansowo rozne ugrupowania militarne i prowadza wojne w Jemenie. A idac dalej takim rozumowanien to wyjazd do USA rowniez odpada, bo Saudyjczycy nie moga walczyc w tej wojnie bez amerykanskiego wsparcia. Bez pomocy Amerykaniw Saudyjczycy nie sa nawet w stanie latac swoimi samolotami wojskowymi, ktore sa konserwowane przez amerykanskich specjalistow. USA dostarcza KAS nie tylko najnowszy sprzet wojskowy, ale rowniez pomaga w tworzeniu docelowych danych.

Wczesniej podalem kilka ciekawych informacji w watku o Socotrze, ale widze, ze post cichaczem zniknal, podobnie jak cala rzesza moich innych postow. Szkoda, blaski i cienie tego forum.... , nie mam juz nerwow do tego typu „zabaw“ i na pewno nie chce mi sie walkowac po raz wtory, a Tobie tutaj odpowiem. Slusznie zauwazyles, na wyspe mozna dostac sie lajba towarowa i to jest nadal najtanszy wariant. Wczesniej istniala opcja promem, ale wiecej w mojej relacji o Socotrze. Mozna samolotem, w 2020 roku istnialo tylko jedno mozliwe polaczenie z Kairu z miedzyladowaniem w Jemenie, a ogolnie wiadomo, ze w tym kraju panuje wojna. Nie jest tanio, lot z Kairu to 1250-1300 USD (2020r.) i ceny powyzej powinny byc mniej wiecej aktualne, tylko ze agencje spoza Jemenu organizuja grupy wieloosobowe np. ypt czy lupine wysyla grupy 14-osobowe! Poza tym nalezy doliczyc jeszcze zwyczajowe napiwki. Mozna poprzez lokalna agencje, np. ecotours i z pewnoscia bedzie bardziej prywatnie, o ile nie obawiamy sie takiej agencji zaufac, a wyslac kase lokalnej agencji to taka randka w ciemno. Na poczatku 2020 r. w stolicy Hadibu funkcjonowaly tylko 2 hotele, jeden spartaniczny dla malo wymagajacych, a drugi duzo lepszy, tylko ten lepszy liczyl $140 double / $75 single za jedna noc.
Jeszcze taka ciekawostka, odkad Saudyjczycy przejeli lotnisko to panowala totalna prohibicja, ja bylem za czasow okupacji przez KAS.
Przypominam, moje informacje pochodza z poczatku 2020, czyli rok temu i moglo sie zmienic przez ten okres.

W czerwcu 2020 doszlo do zbrojnego puczu, Socotre przejeli separatysci z poludniowego Jemenu, wspierani przez UAE, czyli wojsko z Emiratow znow przejelo kontrole. Niestety w Jemenie nadal panuje anarchia i chaos, a o poteznych eksplozjach na lotnisku w Adenie pewnie slyszales:

Jemen. Aden. Potężna eksplozja na lotnisku, są zabici i ranni. https://www.gov.pl/web/dyplomacja/jemen

Absolutnie nie zachecam do odwiedzania Jemenu, nie powinno sie lekcewazyc ostrzezen MSZ!
Kod:
W związku z trwającym konfliktem zbrojnym i destabilizacją sytuacji bezpieczeństwa, Ministerstwo Spraw Zagranicznych odradza wszelkie podróże do Jemenu. Obywatele polscy, którzy przebywają w tym kraju, powinni go niezwłocznie opuścić.

Daj znac przez PW, gdy bedziesz mogl wysylac wiadomosci to chetnie posle linka do fotorelacji z Socotry.
Sorry, ale coraz mniejsza motywacja do forum, warto od czasu do czasu sie zdystansowac...
Btw znajdziesz tam rowniez moje ciekawe fotorelacje z Bieguna, Antarktydy, Czarnobyla etc. :)
Pozdrawiam.
_________________
Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe, uderzy w ciebie ze zdwojoną silą i nie bądź tchórzem i kłamcą!
Pause do 29.11 ze względu na prymitywne ataki

Socotra / Afganistan
Afryka/Goryle
Wyprawa na Biegun lodołamaczem atomowym, Antarktyda, Polska Stacja Arctowski, Arktyka etc.
Fotorelacje na życzenie przez PW


Ostatnio edytowany przez cccc, 04 Maj 2021 19:34, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
ann_a_k lubi ten post.
ann_a_k uważa post za pomocny.
 
 
#23 PostWysłany: 14 Mar 2021 17:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Kwi 2016
Posty: 4479
platynowy
Wow, kolejna ponad miesieczna przerwa od tego forum sie przydala i moglem spokojnie zrealizowac swoje plany. Tym razem trafil sie inny fajny i ciekawy sen, ucieklem od meczacych lockdownow i wlasnie wrocilem z kraju wiecznych konfliktow, a mianowicie grasowalem po Afganistanie w szalejacej dobie covidu.
W sumie miala byc inna destynacja, ale dzieki obostrzeniom KLM anulowalem i zamienilem na egzotyczny Afganistan. Bylo na styk, mialem problem z wiza, ale to dluzsza historia. Anyway polaczylem z innym krajem i musialem zrobic az 5 testow PCR, zwiedzilem miedzy innymi Kabul, Panjshir, mauzoleum Ahmada Shaha Massouda, Mazar-e-Sharif, Herat, Bamiyan, Band-e Amir. Jechalem przez teren kontrolowany przez Talibow i bylem nawet na granicy z Uzbekistanem. Mialem okazje skorzystac z uslug afganskich linii lotniczych Kam Air. A czy slyszeliscie o takich liniach?

jedzenie-alkohole-w-samolocie,226,40802&p=1422053#p1421939

Trasy z Kabulu do Mazar i Bamiyan prowadzily przez tereny Talibow i pokonywalem droga ladowa. Byl ultra kick, podobno trzeba miec ja.. , aby sie na to odwazyc. Ciekawy i fascynujacy kraj oraz serdeczni ludzie. Moim skromnym zdaniem Afganistan to najbardziej egzotyczny kraj azjatycki, jaki zwiedzilem, poza oczywiscie Jemenem, ktory akurat zaliczam do Bliskiego Wschodu.
W Bamiyan zalapalem sie na 20 letnia rocznice wysadzenia posagow Buddy i bylo spektakularne light show.


Poza tym spotkalem slynna blogerke Ewe zu Beck i byla okazja zjesc razem obiad. Ewa planowala ten wyjazd od 2 lat, a mi wystarczylo 2 tygodnie. Ewa, podobnie jak ja, jest wielkim fanem Socotry i szkoda, ze tam akurat minelismy sie. Gdy znajde czas i ochote to postaram sie zmontowac relacje, ale najpierw chcialbym dokonczyc relacje z Socotry, gdzie jak na razie wrzucilem tylko fotki. Myslalem nawet nad relacja LIVE, ale sorry to nie wlasciwa piaskownica. Btw. po kolejnych, dzisiejszych prowokacjach powtarzam, kolega Administrator Michzak ogladal moje paszporty z wizami i stemplami, oraz polukal X zdjec i filmikow z moich roznych ciekawych wypraw i w razie watpliwosci jego pytajcie, a moderacja wyjasnila autentycznosc moich wyjazdow i zostalem oficjalnie przeproszony.
Fotki znow chetnie pokaze na prywatnym spotkaniu. A jak ktos jest nadal uparty i nie potrafi ogarnac swoim stanem umyslu to niech pozostanie snem...

Absolutnie nie zachecam do podrozy do tego kraju, nie powinno sie lekcewazyc ostrzezen MSZ.
Sorry, ale nie bede udzielal zadnych porad praktycznych, w jaki sposob i za ile sie sie tam mozna dostac, ze wzgledow bezpieczenstwa osobiscie odradzam!
Kod:
Ministerstwo Spraw Zagranicznych odradza wszelkie podróże do Afganistanu, w tym do stolicy, Kabulu. Obywatele polscy przebywający w Afganistanie powinni go niezwłocznie opuścić.
Na znacznej części terytorium Afganistanu trwa konflikt zbrojny. Regularnie dochodzi do ataków terrorystycznych, występuje też bardzo wysokie zagrożenie porwaniami.
Cudzoziemcy w Afganistanie muszą się liczyć z częstymi kontrolami, a nawet i zatrzymaniami, co w niektórych przypadkach skutkować może długotrwałym pobytem w areszcie do czasu wyjaśnienia sprawy.
https://www.gov.pl/web/dyplomacja/afganistan

Leben und leben lassen - Friedrich von Schiller
_________________
Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe, uderzy w ciebie ze zdwojoną silą i nie bądź tchórzem i kłamcą!
Pause do 29.11 ze względu na prymitywne ataki

Socotra / Afganistan
Afryka/Goryle
Wyprawa na Biegun lodołamaczem atomowym, Antarktyda, Polska Stacja Arctowski, Arktyka etc.
Fotorelacje na życzenie przez PW


Ostatnio edytowany przez cccc, 04 Maj 2021 20:16, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
ann_a_k uważa post za pomocny.
 
 
#24 PostWysłany: 22 Mar 2021 19:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 Cze 2019
Posty: 29
Loty: 36
Kilometry: 92 680
Chyba najlepszy watek na tym forum.
Piekny ten sen i inspirujacy , w ciezkich czasach motywuje by dalej szukac dalej i wiecej.
O Socotrze wstyd sie przyznac , nie slyszalam, ale teraz wiem ze i ja tam dotrę!
Góra
 Relacje PM off
cccc lubi ten post.
cccc uważa post za pomocny.
 
 
#25 PostWysłany: 21 Cze 2021 16:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Kwi 2016
Posty: 4479
platynowy
ann_a_k napisał(a):
Chyba najlepszy watek na tym forum.
Piekny ten sen i inspirujacy , w ciezkich czasach motywuje by dalej szukac dalej i wiecej.

@ann_a_k z calego serca dziekuje za ciepla slowa i spora ilosc serdecznych lajkow, bede chetnie pamietal i postaram sie odwdzieczyc. Kiedys nawet myslalem zabrac jedna osobe z forum na taka wyprawe. Jesli sie zdecyduje to bedzie osoba o przyjaznym usposobieniu, lub ta, od ktorej otrzymuje najwiecej lajek. :)

Zrobilem sobie kilkumiesieczna przerwe, po tym jak otrzymalem niesprawiedliwe ostrzezenie po prostackich atakach na moja osobe, ale dzis mam dobry humor i mala motywacje cos napisac. Normalnie to po ostrzezeniu motywacja zerowa, ani sie nie udzielam, ani nawet tu nie zagladam i nie odpowiadam na PW. Na pewno przez takie dluzsze przerwy umknelo wiele ciekawych opowiesci. A tak ogolnie to taki dystans moze miec pozytywny aspekt, gdyz mam wtedy sporo czasu na inne, przyjemniejsze rzeczy oraz moge nadrobic zaleglosci w innych forach podrozniczych. Generalnie, gdy sie duzo podrozuje to nie ma czasu na forum. Najwazniejsze to zawsze znalezc cos pozytywnego i odrzucic negatywna energie, ktora powraca ze zdwojona sila i moze uderzyc w najblizszych, czego oczywiscie nie zycze. Z doswiadczenia to naprawde nie warto dzielic sie wszystkim w tym forum, wiec pewne ciekawe epizody z mojej wyprawy chetnie pomine.

Tym razem snilo mi sie, ze buszowalem po Kirgistanie, bylem tylko 9 dni, ale wrazenia bardzo pozytywne, wspanialy kraj, wspaniali i goscinni ludzie. No wlasnie moze pojawic sie pytanie, czemu akurat Kirgistan? Otoz w Afganistanie przez przypadek spotkalem goscia, ktorego znalem z Socotry i zachwalal kirgijska kuchnie. A na moje pytanie, ktory z postsowieckich Stanow mu sie najbardziej podobal to krotko skwitowal, ze Kirgistan. Moim marzeniem bylo rowniez zobaczyc Buchanke, ale o tym pozniej. Zadecydowalem spontanicznie i z 2-tyg. wyprzedzeniem zafundowalem sobie bilet do Bishkeku. Troche takie wakacje w stylu De Lux, a zmotywowala mnie SG fly4free, gdzie jest masa ogloszen biur podrozy, a tak poza tym to widocznie zepsuto mnie kiedys w slodkim snie o Bahrajnie. Skoro f4f natretna reklama zacheca i promuje tego typu podroze to pomyslalem, ze bedzie jak najbardziej OK i zamowilem w niemieckiej agencji auto z lokalnym kierowca, gdyz chcialem jak najwiecej zobaczyc i dowiedziec o tym ciekawym kraju. Mialem 2 noclegi w jurcie, raz u lokalnej rodziny, poza tym 4* hotele. Taka mila powtorka z Jordanii i Omanu, podobnie jak na poczatku tego watku. Staram sie sobie nic nie zalowac na wakacjach, zauwazylem, ze jak duzo wydam to jestem bardzo zadowolony, srednio to srednio, a jak malo wydam to jestem malo zadowolony. Owszem, nie raz mnie ostrzegano, ze lepiej pisac standardowo o przesolonej zupie w jakiejs niedrogiej knajpce, niz wyskakiwac z takimi relacjami. Prawdziwych podroznikow jest tu niewiele, ale za to cale rzesze przemondrzalskich i przekomondrzalskich. Kto nie spedzil minimum 2 lata w podrozy i nie mam na mysli pracy zdalnej to trudno nazwac prawdziwym podroznikiem, ale tacy to forum omijaja. Przypomnial mi sie jeden uzytkownik, ktory posiadal doskonala wiedze na tematy Bliskiego Wschodu, lepsza ode mnie, ale szybko sie stad wypisal. Do tej pory nie udalo mi sie namierzyc zadnego znanego podroznika, udzielajacego sie aktywnie w tym forum. Punktacja powinna byc przyznawana za staz, osiagniecia i fachowe porady, a nie za idiotyczne, podworkowe jednozdaniowki. Gdy sie rejestrowalem w tym forum to odnioslem wrazenie, ze to jedno wielkie przedszkole podrozowania. Wystarczy spojrzec na jakosc watkow i odpowiedzi. Zakladane sa watki typu „Zlewki“, nie majace zadnego zwiazku z podrozowaniem, a chodzi tylko o zapchanie forum frekwencja i durnymi tekstami. Zabawne, ze glos zabieraja jednostki, ktore nie maja zoltego pojecia o danym kraju i powaznie obnizaja jakosc dyskusji. Znow inni, poprzez zawisc i brak doswiadczenia podrozniczego w trudno dostepnych miejscach, potrafia w b. niski sposob zarzucac innym, ze tam nie byli. Pokazna ilosc postow to durne przekomarzanie sie i obrazanie innych, bez merytorycznej tresci. Powazne dyskusje podroznicze sa tu wrecz niemozliwe, za duzo czynnikow zaklocajacych. Domena tego forum to duzo pisac o niczym, czy chwalic sie durnolotami, im wiecej tym lepiej.

A wiec prawdziwym Hitem nr. 1 byl zdecydownaie śnieżny leopard. Najpieknejsze zwierze, jakie widzialem po misiu polarnym. Wczesniej ani w Afganistanie ani w Bhutanie nie udalo mi sie zobaczyc. Wypadalo porzadnie sie odwdzieczyc Pani z agencji turystycznej, ktora pomogla urzeczywistnic taki highlight. Przy okazji mialem szczescie polukac prawdziwego wołka. Gosc z ochrony bardzo sie zdziwil, ze agresywny dotad wilk, tak przyjaznie sie zachowywal.

Obserwujac zycie Nomadow przypomniala mi sie Mongolia. Tak z ciekawosci zapytalem kierowce i rzeczywiscie udalo mu sie zorganizowac ugotowana cala glowe jagniecia. Wypadalo zjesc 2 oka (Hit nr. 2), ktore uchodza za delikates i oddaje sie przez wielki szacunek gosciom. A z czym bylo serwowane? Zamiast pieczonych kartoszkow bylo spaghetti, a to tak pasowalo, jak mis polarny do pingwina. Przyznam, ze bardzo spektakularnie wyglada taka glowa mlodego barana podana na talerzu ze spaghetti, a szczerze to jadlem wczesniej lepsze przysmaki. Dziewczyna uwaza, ze jak wracam z takich wypraw to pozniej jestem taki dziki…

Zamowilem specjalnie kierowce z j. rosyjskim i niepotrzebnie znal germanski, ale staralem sie jak najwiecej mowic po rosyjsku. Jezyka rosyjskiego nauczyly mnie rosyjskie diewuszki, od dziewczyn mozna sie wiele nauczyc, pod warunkiem, ze jestesmy cierpliwi i umiemy sluchac. Byly momenty, mowilem po rosyjsku, a moj kierowca odpowiadal po niemiecku. Przy okazji zasob slownictwa rosyjskiego znacznie sie powiekszyl. Aby zademonstrowac kreatywnosc rosyjskiego jezyka to cycuszki -> siseczki, sisulki, titeczki, sasoczki, ale mozna uzyc dojki. :D Tylko nie pytajcie prosze o inne slowa. Worek na ziemniaki to myszok (мешок). Takie worki potrzebne sa miedzy innymi, gdy sie porywa dziewczyne z ulicy, po kirgijsku „Ala kachuu“ tzn. porwac i uciekac, aby zmusic ja do malzenstwa (Hit nr. 3). To wysoce „romantyczna“ tradycja Nomadow w krajach srodkowej Azji. Przez ciekawosc napisalem do dziewczyny z Turkmenistanu i rowniez potwierdzila ta tradycje w Turkmenistanie. Dzis rzady krajow srodkowo-azjatyckich nie pozwalaja i nie toleruja takich dzikich praktyk, mozna spedzic ladnych pare lat w zamknietym „sanatorium“. Jednak w odleglych wioskach jest to nadal praktykowane. Wlasciciele campu w Son Kul opowiadali, ze rok temu ukradli im diewuszke podczas pracy. Kierowca opowiadal, ze niektore Singielki tak dobrze po 30-ce czy 40-ce ubieraja sie sexownie i wychodza na ulice z nadzieja, ze moze je kto porwie.

Zaskoczylo mnie, ze lokalna ludnosc uzywa tak czystego, literackeigo jezyka, tak jakby cofnac sie do czasow cara Nikolaja 2. Podobno w tamtym okresie, nie tak jak w Australii, wysylano do Kirgistanu sama inteligencje.

Mialem prawie codziennie fajne masaze, nawet na prowincji w Kochkor, a Pani masazystka, dobrze zbudowana Rosjanka, postawila 2 x banki, ale nie takie chinskie z vakum, tylko takie prawdziwe (hard-corowe) polsko-rosyjskie -> ogniem i „mieczem“, nie tylko na plecach, ale dodatkowo na pupie, takoj extra bonus (Hit nr. 4). A na dodatek przewalkowala mnie jak ciasto, nie zdawalem sobie sprawy, ze kobiety moga miec taka sile. Uwielbiam takie niespodzianki, zostawilem porzadny napiwek i kilka czekolad dla dzieci. Nastepnego dnia po sniadaniu znow zamowilem sobie taki rytual. Za kare otrzymalem jeszcze plastry z parafiny. Niesamowite, ze masaze nigdy sie nie powtarzaja, a kazda Pani masazystka ma swoj program. Mialem juz taki Bonus w Albanii na podobnej czesci ciala, ale tam bylo z vakum, jednak z takim malym miotaczem ognia jest bardziej spektakularnie. Jeszcze taka ciekawostka, w Kirgizji za czasow sowieckich stawiano banki profilaktycznie dzieciom w przedszkolach. Slyszalem opinie, ze poprzez banki mozna oszukac uklad odpornosciowy.

2 dni dokuczal mi zab i mocniejszy alkohol tym razem nie pomagal, cierpialem, nie moglem spac, zaczynalem puchnac i nie szlo nic ugryzc, a np. lubie pochrupac sobie chrzastki z baraniny. Myslalem, ze we snach nie odczuwamy bolu i jak widac sie nie zgadza. Przed cerkwia spotkalem Biednych Ludzi: 1 kobiete i 2 Pijaczkow, po rosyjsku -> siniki, buchary albo alkaszy. Zapytalem kierowcy, ile kosztuje vodka, mowil ze od 130-150 mozna juz kupic. Zapytalem, czy byli juz w Cerkwi sie pomodlic, mowia, ze „Tak“, pytam, czy pomodla sie za moja mame, odpowiedzieli grzecznie: „Tak“. Podarowalem im 200 somow, aby kupili sobie cos do jedzenia, a krotko potem zab zupelnie ustal, swobodnie moglem chrupac chrzastki i do tej pory sie nie odzywa. W ten oto prosty sposob mozna zaoszczedzic sporo kasy na dentyste. A czemu dalem im pieniadze, ktore moga przeznaczyc na vodke? To proste, nieustanna potrzeba alkoholu jest choroba, a Siniczki tez Ludzie i wcale nie gorsi od nas. Kazdy czlowiek zasluguje na szacunek, bez wzgledu w jakiej sytuacji sie znajduje. Owszem, mozna pomyslec, ze to byl po prostu przypadek, ale takie uzdrowienie zeba zdarzylo mi sie juz po raz drugi, wczesniej w Bhutanie. Najwazniejsze to zawsze dawac czystym sercem, nigdy nie oczekiwac nic w zamian i jak wielka sila musi tkwic w tych Biednych Ludziach to slow brakuje (Hit nr. 5)... to mi pierwszemu wypada sie uklonic i podac im reke.

Ucieszylem sie bardzo, ze w campie jest sporo dzieci i moglem rozdac wiele czekolad. Na takie wyprawy staram sie zabierac spore zapasy. Warto tez leciec w klasie Business, mozna wiecej zabrac i nie trzeba placic za nadwage. Nie zawsze latam w klasie Business, gdzie sa wysmienite trunki i wielkie szklo, raczej we snach. Mialem przypadek, gdy lecialem do Afryki to tak zaladowalem bagaze, ze podniesc nie moglem i zapomnialem, ze mam bilet w Eco. Jednak mila Pani przy check-in Ethiopian podarowala mi nadwage, gdy powiedzialem, ze wioze czekolady i ubrania dla Biednych. Slodkosci nigdy nie zapomne, ale dosc czesto zapominam swoich osobistych rzeczy. Dziwne, pytalem w kilku marketach i nie mieli pedzelka do golenia, a dostalem dopiero na bazarze w Karakol i od razu fajna pamiatka, a ja potrafie cieszyc sie z takich drobnych rzeczy.

W campie spotkalem grupe Rodakow, przyjechali na motorach, serdeczni ludzie, od razu zaprosili do jurty, no i poplynelismy elegancko z alkoholem (Hit nr. 6). Smakowaly mi koniaki kirgijskie i dzis jeszcze w golowie szumi. Co prawda, jak sie duzo wypije to mozna miec pozniej rozchwiana psychike, ale byl fajny klimat. Jeden z chlopcow nie pil alkoholu i nie wierzyl, ze mialem banki, uchulilem koszule i pokazalem czesc plecow, po czym uslyszalem: "Ja pier....". Chlopcy pytali o moj dalszy program, to poprosilem, aby zapytali mojego kierowce, bo nie czytam dokladnie programow moich wycieczek. Opowiedzialem o moim slodkim snie w Chile, gdzie mialem kierowcow i Panie przewodniczki. Kiedys lepiej sie powodzilo i w snach wszystko mozliwe. Od agencji w CH otrzymalem program i dokladnie przestudiowalem. Na lotnisku w Santiago otrzymalem inny program, a realizowalismy od konca i od tamtej pory nie czytam programow wycieczek. Lubie Niespodzianki, a tak naprawde to bardziej interesuja mnie Biedni z ulicy niz moj program. Wspomnialem, ze po powrocie w 2/3 pewnie nikt nie uwierzy i na szczescie mam zdjecia. Poza tym ciesze sie, ze byli swiadkami, gdy palaszowalem oczy barana, zaoferowalem im grzecznie jedno oko, ale bardzo grzecznie podziekowali i zadowolili sie tylko uszami. Uslyszalem tylko, ze najpierw to nalezy miec odpowiedni zaladek. Nie chwalac sie, mialem okazje zjesc w bardzo drogich restauracjach, ale nigdy nie pogardze zadnym jedzeniem, nawet z przydroznych knajpek przy ulicy w Afryce, gdzie turysci choruja na sam widok. Zawsze staralem sie jesc to samo, co jedza Lokasi i nigdy nie chorowalem. Kiedys rozwalilo mnie w Tanzanii, gdzie Biedni, trzesacy sie z zimna Robotnicy wylawiali z zimnego wodosoadu kamienie i recznie tlukli na budowe mostu. Zaoferowali mi Ugali z jednej miski. Chcialem zrekompensowac finansowo, ale kategorycznie odmowili. Dawno nie spotkalem tak dobrej energii i niech Pan Bóg ma ich w swojej opiece, a ten most ktory tak ciezka praca budowali na pewno przetrwa wieki. Przenigdy nie zapomne tego magicznego momentu, a to Ugali przebilo najlepsze restauracje z NY czy HK. Przypomniala mi sie jeszcze inna historia, „ale moze kiedys, innym razem“…. jak we wspanialej przedwojennej piosence.

Chcialbym dodac, ze az tak gwiazdziste niebo to widzialem szczegolnie na pustyniach, albo w polnocnym Chile. Rano w campie napilem sie kumiz, czyli mleka z klaczy i zamowilem jazde na koniu. Jezdzi sie samemu, bez instruktora (Hit nr. 7), nie tak jak bylo w Australii czy na Kostaryce. Widocznie w tym kraju to normalne, ze kazdy powinien miec opanowana ta sztuke. Nalezy tylko glosniejszym tonem powiedziec: „Tczu“ i madry kon rusza do przodu. Pogalopowalem daleko, wzdluz jeziora, ze campu nie bylo widac. Ja, kon, zcalenie z natura, rozlegla przestrzen, jeszcze nie skazona i nie zdewastowana przez czlowieka oraz wspaniale uczucie nieograniczonej wolnosci.

Hit nr. 8 to butelka dobrego koniaku na stole w prywatnej kwaterze, zaoferowana przez wlasciciela noclegu, ale z nami nie pil, aby zostalo jak najwiecej dla gosci. A propos koniaku, przypomniala mi sie jedna historia z Kaliningradu. Siedze sobie w barze hotelowym i kelner pyta co bym sie napil, patrze w menu, a tam byl koniak 5* i 7*. No to zamawiam seteczke 7* i do tego duze piwo, a Pan Kelner sie na mnie patrzy i mowi: „Kak z piwom to 5* wystarczy!“… Podobalo mi sie bardzo, nie wpadlbym na taki pomysl i za kare ta roznice doliczylem do napiwku.

Hit nr. 9 to wedzone ryby, kupione na straganach przy ulicy, ktore sa zawijane w gazety, podobnie jak za czasow glebokiej komuny. Zastanawialem sie tylko, czy to moze moze byc przecietna gazeta, czy jakis powazny dziennik… usmiech.

Na liscie moich zyczen byla miedzy innymi chec zobaczenia auta o fajnej nazwie: UAZ Buchanka, no i udalo sie, ale dopiero po 5 dniach (Hit nr. 10). Moj kierowca mocno sie zdziwil, sztoby przyjechac tyle tys. km z Europy, aby zobaczyc Buchanke. Zrobilem na pamiatke fotke Buchanki z jezorkiem Issyk-Kul oraz wynagrodzilem kierowcy. Innym razem zatrzymalismy sie przy straganie z miodem, a tam stala zielona Buchanka, Victor starszy jegomosc zapytal, czy chce sprobowac miedowuchy? Normalnie, jak sie daje sprobowac to sie nalewa troszeczke do kubeczka, a Victor nalewa od serca caly kubek, pozniej drugi i trzeci. Wypadalo solidnie zaplacic Victorowi w twardej walucie, aby mi juz nic nie nalewal, bo czekal trekking w gorach. Victor pozwolil zrobic fotki Buchanki od srodka i opowiadal, ze wymienil orginalny motor na motor z Mercedesa e200, a taka operacja kosztowala 50 000 somow. Za fotki nalezalo rowniez wynadgrodzic Victorowi. A orientalna nazwa "Buchanka" pochodzi od Bochenka chleba ze wzgledu na ksztalt. Mam po prostu sentyment do takich postsowieckich gadzetow.

W Karakol kupowalem dla mojej chorej mamy egzotyczne leki tybetanskie, gosc nie mial wydac i podarowal mi 2 tabletki azjatyckiej viagry o egzotycznej nazwie „Siła Mustanga“ (Hit nr. 11) i tak tylko sobie pomyslalem, ze warto poszukac tatarskiej czy mongolskiej diewuszki, aby jej tam przypadkiem czego nie popsuc. :D Jednak ta opcja odpada, bo mam dziewczyne.

W restauracji mloda i sliczniutka kelnereczka powiedziala, ze mam ocien krasiwyj akcient, kak muzyka. Spodobalo mi sie, ze diewuszka chciala mi tylko poslodzic. Otrzymalem nawet na koszt firmy tatarski deser o egzotycznej nazwie czak-czak. Za kare podarowalem czekoladki wszystkim Panienkom kelnerkom, a nawet kazalem zaniesc do kuchni. Dalem tez po banknocie z glowa amerykanskiego prezydenta, a wychodzac z restauracji przemile Slicznotki poprosily o autogram na pamiatke. Ustawily sie grzecznie w kolejce, chetnie sie podpisalem oraz starym polskim zwyczajem pocalowalem kazda Slicznotke w reke, tak jak mnie kiedys wychowano. Nie ukrywam, ja taki zwykly, przecietny czlowiek poczulem sie mile zaszczycony. (Hit nr.12).

Przez przypadek trafilem na pokaz mody, gdzie mozna bylo polukac lokalne modelki (Hit nr. 13). Tam mi sie dopiero podobalo, a najbardziej "Bucharskie Martjoszki". Mysle, ze szanowny kolega @HandSome bylby rowniez wielce zadowolony.

Z kierowca imprezowalismy wieczorami i stwierdzil, ze u nas kazdyj dien takoj praznik. Zafundowalem mu 2 pokoje w 4* hotelach, bo tam gdzie spal to pietuch dokuczal i nie mogl spac, oraz kupilem prezenty dla dzieci i drogi prezent dla Malzonki. Poprosilem tylko, aby nie zdradzil, ze to ode mnie. Akurat wodkowy nie jestem, wole inne trunki, ale dalem sie namowic na wodeczke o nazwie Bielinkaja. Wina kirgijskie mozna sobie darowac, nie maja opanowanej technologii, zreszta podobne bylo w Bhutanie.

De facto b. podobala mi sie historia, jak moj kierowca w latach 80-tych znalazl 1 Rubla i co mogl wtedy za to kupic (Hit nr. 14):

1 kg cukru
1 kg ryzu
1 ltr mleka
1 kawalek slodkiego ciasta, chleb i maslo.

Byli akurat przy tym Rosjanie z Moskwy i wybuchneli glosnym, szczerym smiechem. Moim zwyczajem kierowca otrzymywal napiwek z gory kazdego poranka. Nadal uwazam, ze napiwki dawane na koniec nie przynosza oczekiwanych efektow, a tak to sie bardziej staral i mialem ponadplanowe atrakcje, np. nagle potrafil wyczarowac wodospad, ktory nie byl w programie. A w Kochkor dzwonil prawie przez 2h i w koncu zalatwil poznym wieczorem Pania masazystke. Jeszcze wspomne, ze kierowcy b. podobala sie nazwa malej wodeczki -> malpka. Kierowca uczyl mnie troche po kirgijsku, mowie mu tak, codziennie minimum jedno slowo, czyli wyjezdzajac znam juz 9 slow, smial sie, a dziewczyny Kirgizki uwielbiaja, jak im sie slodzi w ich matczynym jezyku.

Sien abdan sulukes –> Ty jestes piekna dziewczna
Sis abdan sulukes darsynar –> Wy jestescie sliczne dziewczyny

Kierowca kupil zgrzewke wody mineralnej o ciekawej nazwie „Corona“ i musialem utrwalic na fotce. Przejezdzalismy przez piekne gorskie tereny, zauwazylem napis: „Swieza ryba“, poprosilem kierowce, aby sie zatrzymal. Nomadzi ugotowali nam wysmienita rybe i do dzis pamietam smak tej forelki. (Hit nr. 15). Chcialbym dodac, ze ogolnie kuchnia wysmienita, jadlem czesto moja ulubiona baranine i smakowala lepiej niz w Afganistanie, Chile, Norwegii etc. Tak dla porownania z mojej ulubuinej restauracji w Kabulu:

afganistan-kulinarnie,1043,159511&p=1446571&hilit=ewa+zu+beck#p1446571

W Kirgistanie tez jedza Manty, ale te afganskie byly smaczniejsze. :) Jednak kuchnia to rozlegly, inny temat. Taki ciekawy incydent, zamowilem w porzadnej restauracji w Bishkek potrawe Kurdak z baranina i poprosilem, aby bylo z czosnekiem. No to przyniesli czosnek oddzielnie obrane zabki w miseczce (Hit nr. 16). Musialem koniecznie zrobic fotke na pamiatke.

W sumie przejechalismy prawie 2000 km. Przed odlotem pojechalem pomodlic sie do Cerkwi, powiedziec magiczne slowo „Dziekuje“, zatankowac pozytywna energie oraz rozdac somy Biednym Ludziom, ktore mi jeszcze zostaly. A gdy sie skonczyly to nagle ni stad ni z owad pojawil sie inny czlowiek, z wygladu Europejczyk, ktory kontynuowal rozdawanie somow (Hit nr. 17). Niech miłosciwy Pan Bóg da mu zdrowie i jego rodzinie. Uwielbiam takie niespodzianki i na pewno nie zapomne.

Ciekawa rozbieznosc temperatur, w Bishkek bylo w sobote +31, a w Tash Rabat spadl snieg i wlasciciel campu mowil, ze w nocy bylo –7 (Hit nr. 18).

Swiezy Ayran w Turkish to Hit nr. 19 i wydaje mi sie, ze najlepszy jaki kiedykolwiek pilem.

jedzenie-alkohole-w-samolocie,226,40802&p=1445986#p1445986

W samolocie znow spotkalem Rodakow, ktorych poznalem wczesniej w campie i mialem jeszcze dla nich szwajcarskie czekoladki, a ten ktory nie pil, dostal za kare podwojnie. Mam wielki szacunek do ludzi, ktorzy nie konsumuja alkoholu. Przez przypadek lecialem w Business, ale za uprzejma zgoda szefa pokladu zanioslem im moje cieple jedzenie do Eco, bo nie bylem glodny i malo jadam.

Oj wiele sie dzialo... mozna znalezc jeszcze wiecej hitow, no zdjec tu na razie nie bedzie, mam traume, po tym jak wkleilem zdjecia i mnie zbanowano, najpierw musze odzyskac zaufanie. Przy okazji znow chetnie pochwale sie zdjeciami Administratorowi Michzakowi podczas kolejnego spotkania. :)

Tym razem mialem tylko 2 testy PCR, w Europie pobierali tylko sline do probowki, a w Kirgistanie pobieraja 2 wymazy w wersji stereo: z gardla i z nosa, podobnie jak w Brazylii. Do tej pory, od listopada 2020 naliczylem az 12 testow PCR i jeden antygenowy.

Czy zauwazyliscie, ze ciagle pojawia sie magiczna liczba 2? A lubicie zagadki, liczby i szyfry? De facto liczby sa wazne... i b. ciezko sie dyskutuje w tym forum, dlatego zaszyfrowalem niektore moje posty, ale o numerologicznej magii liczb napisalem kiedys ciekawy post i mozna znalezc w Koszu. Zapewniam, ze wszystko jest i bedzie dokladnie policzone.

Do Kirgistanu mozna teraz bez testow majac kompletne szczepienia przeciw COVID-19, no ja nie szczepilem sie jeszcze, bo po zlych doswiadczeniach z przeszlosci czekam na konsultacje z lekarzem. Pod koniec listopada 2020 w poludniowej Serbii ukusil mnie przypadkowy dog na ulicy (z mojej winy), ale nie zdazylem do lekarza. Krotko potem lecialem do fascynujacej Etiopii i nie chcialem zamieszania. Musialbym zrezygnowac z Etiopii, a tak nie chcialem i cale szczescie, bo to byly najlepsze wakacje. Dog mial silny zgryz jak hiena, wbil sie gleboko, zahaczyl o kosc i dlugo krwawilo, a bol nekal do 2 tygodni. Zreszta musialo sie tak skonczyc, bo glaskalem mase psow i kotow w Afryce i w Azji, a najwiecej w Indiach i w Bhutanie, bo np. w Vietnamie reagowaly agresywnie. Nie polecam nasladowac, wscieklizna to smiertelna choroba, konieczny natychmiastowy kontakt z lekarzem specjalista oraz seria szczepien, jesli nie wiadomo, czy zwierze bylo szczepione. Moj tata byl lekarzem i na pewno nie naleze do grupy antyszczepionkowcow. Znalazlem apteke o nazwie "Ruska Apoteka" i tam mozna bylo kupic Pflaster, zrobilem nawet zdjecie z krwawiacym palcem przed ta apteka. Nie udalo sie zatrzymac krwawienia, rana byla gleboka, nawet rankiem mialem pokrwawiona posciel. Zreszta to tylko kolejny wspanialy sen... a kolega cccc moze miec inny uklad odpornosciowy i wcale nie twierdze, ze jestem odporny na wscieklizne. Supermenem nie jestem, bo np. brak odpornosci na ugryzienie czlowieka, wtedy musze jak najszybciej do lekarza.

Szczepienia sa obecnie jedyna alternatywa i nadzieja, aby opanowac pandemie, im wiecej zaszczepionych osob, w tym mlodziez i dzieci, tym szybciej mozemy osiagnac odpornosc populacyjna. Ponadto maja jak najbardziej sens, jesli ktos ma slaby uklad odpornosciowy, podatny na przeziebienia, grypy, anginy czy inne choroby. Istnieje tylko jedno „ale“, gdyz nie wiemy w jakim stopniu sa skuteczne na nowe mutacje, poszczegolne kraje publikuja rozne dane. W CH duzy % rodzicow w ogole na nic dzieci nie szczepi, nie ma nawet zadnych przymusowych szczepien, ale to nie temat forumowy, tylko powinno sie skonsultowac z lekarzem specjalista i wziac pod uwage ewentualne skutki uboczne.

Badzmy czujni, czwarta fala koronawirusa powoli sie zbliza... corona znow uderzy miedzy innymi w takie kraje, jak np. w Portugalie, Hiszpanie, Rosje, UK, USA, nawet w Izrael (kto by pomyslal) oraz zaatakuje kraje azjatyckie, jak np. Japonie, Tajlandie, Vietnam, Indonezje. PL dopadnie na przelomie w pazdzierniku, a apogeum przypadnie na okes listopada i grudnia. Uslyszymy o mutacjach, np. „Delta Plus“ (B.1.617.2.1 lub AY.1), kolumbijskim wariancie Mu (B.1.621) oraz innych, ktore beda powodowac jeszcze bardziej skomplikowane zapalenia pluc oraz inne, powazne powiklania. Liczby hospitalizowanych zaczna wzrastac, na oddzialy intensywnej terapii coraz czesciej beda trafiac mlodzi ludzie. Czekaja kolejne restrykcje, a kraje otwarte dla zaszczepionych turystow, jak np. Islandia znow wprowadza obostrzenia. Szczepionki okaza sie za malo skuteczne na nowe mutacje, zaszczepieni beda sie zarazac i jeszcze w tym roku bedzie zalecany 3 strzal, juz wkrotce sie przekonamy (21.06.2021).

Kiedys mialem inny ciekawy sen, snila mi sie gleboka komuna i pamietam, ze PRL posiadala ciekawa Wunderwaffe: szczepionke delbete, szczytowe osiagniecie medycyny ZSRR. Byla to szczepionka brutalnie skuteczna, bo od tamtej pory nie wiem co znaczy angina czy grypa. Otrzymalem domiesniowo 2 lub 3 strzaly. Skutkiem ubocznym byl silny bol po strzale i ponad jedniodniowe obezwladnienie ciala. Nikt po tych szczepionkach nie umieral, bo gdyby istnialy takie takie przypadki to z pewnoscia zostalyby wycofane. Wtedy te szczepionki importowano z „Kraju Rad“, gdyz tak nazywano panstwo Sowietow, ale nie wiem, czy nadal sa praktykwane. Pewnie zmienil sie ustroj to zmienily sie szczepionki. Zmienilo sie rowniez spojrzenie na swiat, na Zachodzie lekarze przy anginach ropnych kaza jesc lody i tak zalecono mojej znajomej. A jak wspomnialem o delbecie to spojrzala na mnie, jakbym byl z innej planety. A wiec komuna miala swoje pozytywne strony.

A tak poza tym to magiczna Etiopia (12.2020) wszystko przebila, nawet lodolamacz i Polska Stacje Arctowski, ale to innym razem, jesli bedzie motywacja i dobry humor. :)
Gdyby nie te niesprawiedliwe i zlosliwe bany, ostrzezenia, wyrzucanie postow do Kosza, gdy potrzebowalem porady podrozniczej to juz dawno istnialaby ciekawa Relacja. Ponadto moje relacje sa cenzurowane przez modelacje i szkoda tu sie wiele produkowac. Nauczylem sie, ze nie warto wchodzic w przyjacielskie relacje na tym forum i nie warto dzielic sie wszystkimi doswiadczeniami, zreszta sporo wartosciowych podroznikow juz dawno opusicilo ten poklad. Najlepiej zachowac zdrowy dystans.

W snach Covid zupelnie nie przeszkadza, mam wrazenie, ze podrozuje wiecej niz przed pandemia, a nawet sa inne plusy, mniej turystow, zanieczyszczenie srodowiska maleje i przyroda sie regeneruje. Wlasnie dzieki coronie udalo mi sie zwiedzic egzotyczny Afganistan. Poza tym bylo ciekawie w Afryce, przez 12 dni nie widzialem zadnego bialego turysty, czy tez bylem jedynym gosciem w luxusowych Lodge i otrzymywalem najlepsze pokoje. Nawet w tak turystycznej Lalibeli, przez 3 dni bylem jedynym bialym turysta w miescie, a Świątynie specjalnie dla mnie otwierano.

W Kirgistanie poza lotniskiem i labolatorium, gdzie musialem zrobic test to ani razu nie zalozylem maski, Lokasi chetnie podaja reke na powitanie, a w recepcji sympatyczne Panie byly czesto bez maseczek, tak jakby Covid w ogole nie istnial. Podobnie bylo w Afryce, podrozowalem 16 dni po Ethiopii (polnoc i poludnie) bez maski, a oprocz Madery i 2 x w Dubaju, panie masazystki pracowaly bez maseczek. Na Maderze Pani masazystka mierzyla mi temp. przed masazem, nigdzie nie zdarzylo mi sie do tej pory. W Afryce calowalem schody Świątyń, po ktorych chodzi tysiace ludzi oraz calowalem Krzyże, ktore Etiopscy Kaplani pozwalaja wiernym 2 x pocalowac, poza i podczas Nabożeństw. Poza tym nie raz jadlem rekoma z jednego talerza z Lokasami.

Na pewno nie zachecam do nasladowania, tylko nalezy zachowac wszelkie srodki ostroznosci. Please follow the rules! We snie mozna sobie pozwolic na totalny luzik bez maseczek. Jeszcze taka ciekawostka, sa rozne choroby, ale Covid ma wyjatkowo odrazajacy zapach, tak jakby sie cos rozkladalo i moze dlatego manipuluje i wylacza wech u ludzi. A czy boje sie Covidu to odpowiem zdecydowanie, ze TAK i nie zaluje kasy na drogie srodki dezynfekcyjne, ale nie z marketu tylko z apteki. Jednak mam wrazenie, ze ta choroba sobie wybiera, trzeba sobie zasluzyc, ale to jest tylko moja subiektywna ocena. Dodatkowo koronawirus upodobal sobie kraje rozwiniete o wyzszym standardzie zycia, na razie omija najbiedniejsze kraje Afryki, gdzie jest silna wiara w ludziach i brak srodkow finansowych na respiratory czy szczepionki. Takim ciekawym przykladem moze byc Etiopia, 12 miejsce w swiecie pod wzgledem ludnosci, brak odpowiedniej higieny, dystansu, masa ludzi w Świątyniach i obecnie srednio tylko 120 nowych przypadkow (21.06.2021). Innym ciekawym przykladem moze byc Afganistan, gdzie Lokasi stanowczo mnie zapewniali, ze problem covidowy w Afganistanie nie istnieje, bo nie slyszeli o masowych zachorowaniach czy zgonach. A czemu ciagle podrozuje po zagrozonych obszarach, po prostu wyluzowalem i przestalem sledzic news. :)

Takie to wszystko proste, nalezy sie dopasowac do istniejacych realiow, a czesto my sami sobie komplikujemy. Wazne, aby nie popasc w psychotyczna paranoje. Jesli nie pojawi sie nowy wariant koronawirusa, przed ktorym szczepienie nie chroni, a ludzie beda sie nadal szczepić to najpozniej do konca marca 2022 przezwyciezymy pandemie w krajach europejskich. Mimo iz bedziemy mogli powrocic do normalnego zycia to SARS-CoV-2 pozostanie wirusem endemicznym. Nie zamierzam uprzedzac, ale w niedlugim czasie oficjalnie sie dowiecie, skad koronawirus, wywolujacy chorobe Covid-19, tak naprawde pochodzi. 21.06.2021.

Pandemia nie straszna w porownaniu z tym, co jeszcze nastapi, ale … Na koniec chcialbym zacytowac moj ulubiony wiersz von Johann Wolfgang von Goethe, ktory doskonale pamietam, jeszcze z czasow szkoly.

Edel sei der Mensch,
Hülfreich und gut!
Denn das allein
Unterscheidet ihn
Von allen Wesen,
Die wir kennen.


…………………..

Wow, gdy sie obudzilem to znalazlem fajne fotki, a nawet muzyke, ale ciezko sie odnalezc po takich wrazeniach. Fotorelacja bedzie oczywiscie na innym serwerze i dla chetnych moge poslac linka. Wlasnie zaczalem czytac fajna ksiazke: "Ohne Plan Durch Kirgistan", Hit nr. 20 (znow ta magiczna liczba) i dopiero skonczylem pierwszy rozdzial, ale ciekawe sa kirgijskie madrosci i pozwolcie prosze, ze przytocze jeden cytat:

Cytuj:
Kirgisische Weisheit Nr. 1. Pläne sind für Pussys. :D

Na szczescie sporo zapamietalem z tego snu, jesli ktos ma pytania na temat Kirgistanu to chetnie odpowiem, ale pod warunkiem, ze bedzie zalozony inny watek. Z gory bardzo prosze o nierobienie smietniska z Relacji. Kolega cccc ma prawo miec wlasne spojrzenie na Swiat, a jesli kogos nadal boli to jest jedna zasada, dodaj do wrogow i nie czytaj! A jak nie pomoze to proponuje konsultacje z lekarzem badz farmaceuta. Oj musze juz konczyc, bo napisalem wiecej niz zamierzalem…

"Podróże to jedyna rzecz na którą wydajemy pieniądze, a stajemy się bogatsi"

Powtarzam to tylko kolejny, fajny sen, milego wieczoru i kolorowych snow.
_________________
Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe, uderzy w ciebie ze zdwojoną silą i nie bądź tchórzem i kłamcą!
Pause do 29.11 ze względu na prymitywne ataki

Socotra / Afganistan
Afryka/Goryle
Wyprawa na Biegun lodołamaczem atomowym, Antarktyda, Polska Stacja Arctowski, Arktyka etc.
Fotorelacje na życzenie przez PW
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
 [ 25 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group