Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 12 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 22 Cze 2015 16:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Kwi 2013
Posty: 125
Loty: 41
Kilometry: 84 418
Witam kolegów i koleżanki.
Trochę w temacie Gruzji już zostało napisane więc nie chcąc się powielać podzielę się fragmentem relacji z mojej podróży do tego kraju. Zainteresuję może fanów Gruzji, a w szczególności osoby chcące zobaczyć jedynie najbliższe okolice Kutaisi.

Kanion Okatse i wodospady Kinchkha to główne cele podróży na ostatni dzień pobytu w Gruzji. Rano - około 8 - ruszamy w poszukiwanie marszrutki do Gordi. Wedle opisu znajdującego się na tej stronie http://georgiantour.com/kinchkha/ właśnie w ten sposób można dojechać do kanionu Okatse. Niestety po małym rozpytaniu na dworcu w okolicach Mc Donalda, nikt z kierowców nie słyszał o marszrutce do Gordi. Jeden z nich stwierdził, iż aby dojechać do kanionu musimy dostać się na początek do miejscowości Choni. "Ok. Może być i taka opcja" - pomyślałem. Zaprowadził nas on do odpowiedniej marszrutki. No to w drogę. Jakieś 40-50 minut jazdy. Warto wspomnieć iż nie obowiązuje tu coś takiego jak przystanek. Bynajmniej w tych okolicach. Ciągle zatrzymywanie się busika co nawet 200 metrów - bez cienia przesady - i zgarnianie nowych pasażerów wzbudzało we mnie małą irytację. Chyba zbyt przyzwyczailiśmy się do marszrutek jadących zawrotnymi prędkościami pomiędzy większymi miastami. W końcu docieramy do Choni (2 GEL/os). Rozpytujemy mieszkańców i czego się dowiadujemy? Marszrutka do naszego celu podróży dopiero za jakieś 4 godziny. Czekać nie bardzo jest sens, a o łapaniu stopa jakoś szczerze mówiąc nie pomyśleliśmy. Trzeba wydać trochę gotówki, która nam została i wziąć taxi. Po przejechaniu 20 km o godz. 9.35 meldujemy się pod bramą wejściową na teren parku Okatse Canyon. Jak już zdążono nas poinformować, wejście dopiero od godziny 10. Znowu czekać? No nie! Dowiedzieliśmy się jednak, iż aby dojść do kanionu trzeba przejść przez mniej więcej trzykilometrowy park. Widząc nasze rozczarowanie na twarzach, jeden z obecnych tam jegomości zaproponował nam podwózkę terenowym samochodem pod samo wejście na teren kanionu. Zapytałem po ile taka przyjemność? Odpowiada że nic. Trochę mi to śmierdziało ale co tam. Wsiadamy:) Po przejechaniu tych 3km zdezelowaną terenową ładą możemy udać się na spacer nad wąwozem po zbudowanej tam konstrukcji. Tą otwartą w 2014 r. atrakcję mogę z całą odpowiedzialnością polecić. Zwłaszcza wiszący kilkadziesiąt metrów nad dnem kanionu pomost. Choć nie tylko tą atrakcję a w połączeniu z innymi miejscami z regionu o czym dalej.
Załącznik:
DSC_0217_800x536.jpg

Załącznik:
DSC_0263_800x536.jpg

Po powrocie nasz kierowca pyta czy chcemy zejść niżej i zobaczyć fragment kanion od dołu. Oczywiście:) Dlaczego fragment? Ciągnie się on przez kilkadziesiąt kilometrów. Od tej pory mamy prywatnego pilota wycieczki. Zejście na dół mało komfortowe. Strome i mokre kamienie. Sporo błota i ogólnie dużo wilgoci. Wiele światła to nie dociera. Warto jednak poświęcić czystość i suchość obuwia - jeśli komuś to przeszkadza. Widoki warte zobaczenia. Idealne miejsce na ciekawe zdjęcia - takie ze statywu. Tego niestety ze sobą nie miałem więc to co widzicie niestety nie powala. Jeśli mamy dłuższą chwilę naprawdę jest się czym zachwycać. Nasz "pilot" proponował nam nawet przeskakiwanie pomiędzy stromymi i mokrymi ścianami kanionu, lecz z uwagi na nasze obuwie, średnio odporne na poślizgi, nie miałem odwagi skorzystać. Po wyjściu z dolnej części kanionu, pilot usłyszawszy chyba nasze rozmowy, pyta czy chcemy jechać do wodospadów Kinchkha. "Ile taka przyjemność?" - Zapytałem. "Nic, nic" - Odpowiada. To już było bardzo śmierdzące, ale co tam. Jak "nic" to jedziemy. I tak zamierzaliśmy tam dotrzeć. Ruszamy drogą, na której ruch pojazdów spada do zera. Remonty. Wjadą tylko samochody terenowe. Dojechawszy na miejsce "guide" zabiera nas nad wodospad, prowadząc przez wodne kaskady i inne różne ciekawe zakamarki - a tych jest nie mało. Jeśli ktoś lubi naturę oczywiście. Opowiadał nam też różne historie. Niestety moja znajomość rosyjskiego nie pozwalała na zrozumienie wielu z nich. Miejsca, po których nas oprowadził warte odwiedzenia nawet na dłużej. Chętnie był się tam wybrał z namiotem i podziwiał naturę w różnych porach dnia. Nagle w wodzie przed nami widać pływającego węża. Towarzyszący nam Gruzin kijem wyciąga go na brzeg i zabija. "Groźny jest ten wąż" - zapytałem. "Nie ale odstrasza turystów" - odpowiada. Skoro nie groźny jak dla mnie szkoda go zabijać. A turystów jakoś tu i tak nie widziałem. Po powrocie do punktu startu podchodzi do nas pracownik parku i każe - choć bardziej prosi - zapłacić po 5 GEL/os. Twierdził, że byliśmy nad kanionem co wie z monitoringu i od innych osób, a utrzymanie tego obiektu kosztuje. Oporów nie miałem żadnych więc dałem te 10 GEL. Wydatek wielki dla nas nie był a niech się region rozwija. Po chwili podchodzi do nas nasz kierowca-pilot. Chce żebyśmy i mu zapłacili. Ile? 40 GEL. O nie! Najpierw nie chciałeś a teraz mówisz 40?! Poniekąd spodziewałem się takiej sytuacji. "Skoro nie potrafiłeś wskazać ceny na początku to teraz zapomnij o takiej kwocie"- pomyślałem. Pokazałem mu, że mam tylko 15 GEL. Coś tam bełkocząc pod nosem przyjął taką kwotę i ruszył we własną stronę. Wiem, że taka nazwijmy to usługa, jak oprowadzenie i podwiezienie mogłoby tyle kosztować. Jednak zważywszy na to, iż na moje pytania odnośnie kasy nie odpowiadał, nie czułem się zobowiązany do zapłaty oczekiwanej przez niego kwoty. Dalszą część trasy postanawiamy pokonać stopem. Ruszamy w drogę powrotną. 20 km do Choni i mniej więcej drugie tyle do Kutaisi. Szczęście że droga wiedzie w dół. Po pół godzinnym spacerku w pełnym słońcu w nasz nastrój wdziera się mały niepokój. Żadnego samochodu jadącego w naszą stronę. Co do cholery? "Aż na taki zadupiu wylądowaliśmy?" - Pomyślałem. Mija jakieś 40 minut. Jedzie pierwszy samochód w naszą stronę. Zatrzymuje się! Młody chłopak w terenówce. Jedziesz do Choni? - pytam. Kutaisi - odpowiada. Kutaisi! Rewelacja! Szkoda, że nie zna ani angielskiego ani rosyjskiego - choć akurat znajomość rosyjskiego wiele by nie zmieniła:) Próbowaliśmy wytłumaczyć, że my zmierzamy do centrum Kutaisi i niech nas wysadzi, gdzie będzie mu pasowało.
Dojeżdżamy do przedmieść Kutaisi. Kierowca skręca w jakąś uliczkę. "To my tu wysiądziemy" - mówię mu. On na to "Nie, nie". Z prób komunikacji - właściwie gestykulacji - zrozumiałem, że jedzie tam na chwilę a potem dalej do centrum. Tak właśnie było. Zostawił tylko przesyłkę i ruszyliśmy dalej. Dojechaliśmy do Kutaisi. Zatrzymujemy się pod jakimś sklepem na obrzeżach miasta. My chcemy wysiadać. Kierowca pokazuje nam żebyśmy poczekali chwilę. Znowu? Co jest? Po chwili przychodzi z anglojęzycznym kolegą, który mówi nam, że ten nasz kierowca nas zawiezie, gdzie chcemy, tylko musimy się przesiąść do stojącej obok sportowej pachnącej nowością mazdy:) Miodzio! Takim oto sposobem znaleźliśmy się w centrum Kutaisi korzystając z dobroczynności Gruzinów. Pożegnaliśmy się gruzińskim dziękuję - madloba - co spotkało się z szerokim uśmiechem kierowcy.


Załącznik:
DSC_0215_402x600.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Zapraszam na http://www.kwiatwswiat.blogspot.com/
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
spokoluzik uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 28 Gru 2015 12:35 

Rejestracja: 28 Lut 2010
Posty: 405
Loty: 7
Kilometry: 5 251
niebieski
Z jednego z hoteli w Kutaisi dostalem ofertę za całodniową wycieczkę: prometheus cave, okatse canyon and waterfall 180 gel
Czy ktoś z Was korzystał z takich zorganizowanych wycieczek? Ile to może kosztować (rozsądnie)?
_________________
Zapraszam na swojego bloga o podróżach i nie tylko...
http://sylvizlotucha.pl/category/podroze/
Góra
 Relacje PM off  
 
#3 PostWysłany: 02 Lut 2016 12:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 Mar 2013
Posty: 170
Loty: 56
Kilometry: 72 203
Jaki jest koszt biletu za wejście do kanionu?
Góra
 Relacje PM off  
 
#4 PostWysłany: 05 Wrz 2016 12:29 

Rejestracja: 11 Kwi 2012
Posty: 96
podbijam
Góra
 Relacje PM off  
 
#5 PostWysłany: 05 Wrz 2016 12:42 

Rejestracja: 26 Kwi 2014
Posty: 321
Zdaje się ze w ubiegłym roku płaciłem 7 GEL za wejscie do kanionu... Trzeba pamiętać ze ścieżka otwarta jest 10-18 a po tym czasie brama zamykana jest na kłódkę.
Góra
 Relacje PM off  
 
#6 PostWysłany: 05 Wrz 2016 14:33 

Hmm, a czemu relacja w "Bliskim Wschodzie"?
Góra
 PM off  
 
#7 PostWysłany: 05 Wrz 2016 19:23 

Rejestracja: 11 Kwi 2012
Posty: 96
czy ktoś ma jakieś świeższe informacje o dojeździe z Kutaisi bezpośrednio? Na jakiejśc stronie eco-ministerstwa piszą, że są codziennie:
,,Minibus leaves from Ninoshvili str. Market in Kutaisi to Gordi every day (4 Gel, 1 hr)"
Udało mi sie dowiedzieć, że raczej nie ma takiej opcji i trzeba z przesiadką na ryzyk fizyk.?
Góra
 Relacje PM off  
 
#8 PostWysłany: 27 Mar 2017 15:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Sie 2013
Posty: 61
Loty: 31
Kilometry: 49 469
Podbijam, ktoś coś ? :)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#9 PostWysłany: 27 Mar 2017 19:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Cze 2012
Posty: 905
Loty: 253
Kilometry: 371 376
srebrny
Kanion jeszcze 2 tyg temu był w remoncie brak wstępu. Niestety w informacji turystycznej nie znali daty Zakończenia.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#10 PostWysłany: 27 Mar 2017 21:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 Lut 2013
Posty: 1576
złoty
W ostatnią sobotę wejście bez problemu.
Góra
 Relacje PM off  
 
#11 PostWysłany: 12 Paź 2017 00:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Paź 2017
Posty: 1
Ceny gruzińskich atrakcji podrożały. Wejście do kanionu we wrześniu 2017 kosztuje 15 GEL. Jest to taka sama cena z jaką spotkałem się w innych miejscach. Co do samego kanionu, żeby dostać się pod bramę trzeba zapłacić za podwózkę, albo pokonać 3 km trasę po kamienno-betonowej ścieżce i jest to ciężka trasa pełna miejscami stromych wejść i zejść. Sam kanion również powita nas zejściem na kilkaset stopni, a na końcu pożegna nas wejściem na kilkaset stopni. Pełen chaczapuri i wina, w trampkach z cienką podeszwą miałem potworne problemy z tą atrakcją. Zresztą średnio urodziwą.
Góra
 Relacje PM off
eskie lubi ten post.
marttynna uważa post za pomocny.
 
 
#12 PostWysłany: 10 Paź 2019 14:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 Lip 2015
Posty: 32
@orodruin2
Odkopując temat chciałem się spytać ile czasu zajmuje obejrzenie tych atrakcji?
Mam na myśli wzięcie taksówki, podjechanie z miasta pod kanion przejście tych 2 km przez park i kładka, następnie podjechać pod wodospad oglądnięcie i powrót do miasta.
Ile taki taksiarz może sobie za to zażyczyć?
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 12 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: marcinsss oraz 5 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group