Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 55 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3
Autor Wiadomość
#41 PostWysłany: 05 Gru 2022 19:50 

Rejestracja: 18 Wrz 2013
Posty: 399
złoty
Jak „zwiedzać” plemiona

Tytułowe pytanie jest prowokacyjne i słowo „zwiedzać” zostało celowo wzięte w cudzysłów. Plemiona nie są atrakcją do zwiedzania, a interakcja z ludźmi o stylu życia zupełnie różnym od naszego powinna choć odrobinę być wymianą z obu stron. Naszym głosem w dyskusji będzie opis dwóch różnych doświadczeń z tego samego dnia.
Jeśkli poczuliśmy lekki niesmak po wizycie w Konso, Mursi pozostawili po nas gigantycznego kaca. Mursi to chyba najbardziej charakterystyczne plemię całej Afryki - jest ktoś, kto nie widział zdjęcia kobiety Mursi z ogromnym krążkiem w dolnej wardze? Za chwilę zobaczycie jeszcze raz. Proszę bardzo:

Image

Jadąc do każdego plemienia nasz fixer brał jeszcze jednego lokalnego przewodnika, pochodzącego z danego plemienia i mówiącego po angielsku. Tak też było w przypadku Mursi, ale tym razem nasz przewodnik w samochodzie za dużo nie mówił. Okazał się za to bardzo aktywny, kiedy już dojechaliśmy do wioski. Wskazywał członkom plemienia miejsce, gdzie mają się ustawić, przestawiał w szeregu, szukał światła, poganiał tych, co nie chcieli pozować itd.

Nasza wizyta w wiosce Mursi wyglądała właśnie tak. Krótki wstęp, 200 birr od łebka i możesz fotografować do woli. Ułatwimy ci zadanie i ustawimy wszystkich w rządku i każemy ubrać się we wszystkie te rzeczy, których wprawdzie na co dzień nie noszą, ale które wyglądają dobrze na zdjęciach (do takich należą zresztą krążki w wardze). Możesz podtykać aparat pod sam nos, nikt nawet nie piśnie, przecież wódz zaaprobował i kosi kasę. Jedni turyści już się napstrykali? Nie ma rozkazu spocznij, już widać kolejną grupę.

Dalszego komentarza nie będzie. Tylko fotki.
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image

Na szczęście kolejne doświadczenie było diametralnie inne. Po drodze z Dżinki do Turmi odwiedziliśmy wioskę plemienia Banna. Banna nie są aż tak charakterystyczni jak Mursi, w związku z czym wielu zwiedzających po prostu ich omija. Z jednym wyjątkiem- ciężko ominąć dzieci Banna, stojące przy drodze z Dżinki do Turmi i popisujące się chodzeniem na szczudłach, obowiązkowo pomalowane. Oprócz tego wyróżniają się jeszcze tylko fryzurą tamtejszych kobiet.
Image

Nasz przewodnik u Banna był zdecydowanie bardziej rozmowny, byliśmy jedynymi zwiedzającymi w bardzo małej wiosce na wzgórzu. Nikt nas nie poganiał, siedzieliśmy w chacie czasem dłuższą chwilę nic nie mówiąc i pijąc świeżo przygotowany przysmak - napój z łupin kawy, podawany w wysuszonej połówce dyni i smakujący bardziej jak herbata, niż kawa. Nikt się specjalnie nie ubierał do zdjęć, a rozmówcy byli szczerze zainteresowani nami. Wiecie, jaki wspólny element wynalazł przewodnik pomiędzy Banna a nami? To, że i oni, i my nie dokonujemy obrzezania.
Image
Image
Image
Image
Image


Ostatnio edytowany przez Woy, 06 Gru 2022 06:49, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
26 ludzi lubi ten post.
benedetti uważa post za pomocny.
 
 
#42 PostWysłany: 05 Gru 2022 23:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 1674
Loty: 787
Kilometry: 1 827 150
platynowy
Ci którzy robią ekspresowe wycieczki po Dolinie Omo mają właśnie do czynienia przede wszystkim z Mursi. Potem jest rozczarowanie, że te wszystkie plemiona to taka szopka dla turystów. Warto było jednak zobaczyć i porównać sobie do innych plemion.
Jedynie z Mursi widzieliśmy innych turystów w ich wioskach. To ustawianie wszystkich w rzędzie do zdjęć to dość żenujący spektakl. Na szczęście wszystkie kolejne plemiona były bardzo autentyczne. Warto poczekać na kolejne odcinki :)
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
DMW uważa post za pomocny.
 
 
#43 PostWysłany: 06 Gru 2022 13:59 

Rejestracja: 18 Wrz 2013
Posty: 399
złoty
Cuda w dolinie Omo

Jedną z zaskakujących rzeczy w Etiopii był dobry stan infrastruktury w miejscach, w których nie można się było spodziewać. I zły w takich, gdzie człowiek spodziewałby się czegoś lepszego. Przykładem tej drugiej sytuacji były dziurawe drogi wokół Addis Abeby, pierwszej - świetny asfalt w miasteczku Turmi, ostatniej bramie cywilizacji (w rozumieniu naszym) w dolinie Omo.

Turmi to doskonała baza wypadowa do zwiedzania plemion z doliny Omo. Miasto jest położone na terenach otoczonych przez plemię Hamer, ale niedaleko są plemiona Karo, Dassanecz, Arbore, Banna czy Nyangatom. Wszystkie bardzo charakterystyczne i warte poznania. My wyraźnie poprosiliśmy o wycieczkę, która będzie w sobie zawierać przekroczenie rzeki Omo - wszystko po to, żeby móc dodać miejsce z listy UNESCO pt. "Dolna dolina Omo", którego zaproponowane granice obejmują właśnie prawy brzeg rzeki do granicy z Kenią. Nasz przewodnik zabrał nas więc do Omorate, ostatniej większej osady w dolinie Omo.

Most na rzece Omo:
Image

O ile cała południowa Etiopia to wyjątkowe miejsce dla podróżnika pod względem różnorodności bodźców i szeroko pojętej egzotyki, w Omorate można pod tym względem dostać ekstazy. Jesteśmy niby w miejscu cywilizowanym, są sklepy i normalne domy, nawet jakiś lichy hostel, a jednocześnie po ulicy chodzą kobiety nagie od pasa w górę, z różnokolorowymi koralami, małymi dziećmi na plecach czy wiązką chrustu trzy razy większą niż one same. W Omorate zjedliśmy śniadanie i kupiliśmy dwa worki łupin po kawie, aby potem podarować je w zamian za zwiedzanie wioski plemienia Dassanecz.

Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image

Kobiety ze zdjęć powyżej pochodzą z plemienia Hamer, w którym (obok plemienia Karo) ciągle występuje koszmarny zwyczaj mingi. Niektóre dzieci uważane są za przynoszące pecha – należą do nich dzieci nieślubne, bliźnięta oraz takie, którym pierwszy ząb wyrasta u góry. Los takiego dziecka (zwanego mingi) jest fatalny – jest zostawiane w buszu na pewną śmierć lub topione. Rząd i NGOsy walczą z tą praktyką i podobno w plemieniu Karo jest już zabroniona. Chętni mogą poczytać i obejrzeć historię człowieka, który uratował kilkadziesiąt dzieci mingi, a którego dwie starsze siostry skończyły wcześniej w ten sposób życie. Najlepiej zacząć od http://www.myomochild.org.

W pierwotnym planie mieliśmy przepłynąć Omo łódką, ale w ostatniej chwili nasz przewodnik go zmienił i pojechaliśmy samochodem aż pod samą granicę z Kenią, w miejsce zwane Trójkąt Elemi (Ilemi), na trójstyku granic Etiopii, Kenii i Sudanu Południowego. W zasadzie minęliśmy za zgodą pograniczników etiopski posterunek graniczny i wjechaliśmy na pas ziemi niczyjej, przekraczając swobodnie słupek graniczny Etiopii z Kenią. Mapy Google oraz mapy.cz pokazywały, że znajdujemy się na terenach Sudanu Południowego, ale faktyczna granica tego kraju zaczyna się kilka kilometrów dalej. Przynależność państwowa Trójkąta Ilemi jest niejednoznaczna (sytuacja prawna jest bardzo ciekawa, polecam pasjonatom takich zagadnień) – obecnie obszar ten kontroluje Kenia, ale według naszego sudańskiego przewodnika jest skłonna do negocjacji. Gdyby Sudan Południowy otrzymał wszystko to, co jego zdaniem powinien, jego granica rozciągałaby się aż do jeziora Turkana.
Na granicy przewodnik polecił mi nagranie filmiku, na którym przeskakuje obok słupka granicznego, krzycząc raz po raz „Etiopia” „Kenia” „Etiopia” „Kenia”. Wrzucił ten filmik na TikToka, a trzy dni później zanotował pół miliona wyświetleń! Jest coś w tym świecie, czego chyba nigdy nie zrozumiem.
Ale nie przyjechaliśmy na granicę tylko po to, aby oglądać i nagrywać wygłupy. I tam przypatrywaliśmy się plemionom, które nic sobie nie robią z istnienia granicy państwowej, raczej nie identyfikując się z żadnym z krajów. Już małe dzieci łowiły ryby za pomocą siatek robionych z moskitier, podarowanych im przez organizacje pomocowe. Rozczulający był dla mnie moment, kiedy odtrąbiliśmy odwrót, a czwórka maluchów szła trzymając mnie za rękę, głaszcząc ją i szczypiąc – widomy znak, że białego człowieka widzą bardzo rzadko, a może i zdarzyło im się to po raz pierwszy w swoim kilkuletnim życiu.
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image

Wracając wstąpiliśmy do wioski plemienia Dassanecz (używam fonetycznego spolszczenia, w internecie można spotkać angielskie nazwy Daasanach czy Dassanech), oddając kupione wcześniej łupiny kawy. Dassanecz charakteryzują się tym, że kobiety niezamężne układają włosy zależnie od stanu cywilnego. Panny mają kosmyk włosów na środku czoła, a mężatki odsłaniają całe czoło, włosy czesząc na boki. Poza tym wszystkie mają wspaniałe korale.
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image

Jeśli o kobietach mowa, nie mają łatwego życia, bo podlegają obrzezaniu (mężczyźni zresztą też, ale te dwie praktyki nie są w żaden sposób porównywalne). Dodatkowo żyją w miejscu, które jest gorące, ale dość wietrzne, przez co muszą palić ogniska w chatach. Wleźliśmy na chwilę do takiej chaty – w środku było chyba z sześćdziesiąt stopni, nawet nasz etiopski przewodnik momentalnie pokrył się potem i po dwóch minutach myślał tylko o wyjściu.
Góra
 Relacje PM off
18 ludzi lubi ten post.
5 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#44 PostWysłany: 06 Gru 2022 15:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 1674
Loty: 787
Kilometry: 1 827 150
platynowy
Sama rzeka Omo jest bardzo głęboka, bo płynie doliną ryftową. Wg przewodnika ponoć nikt nie zmierzył jak jest głęboka, ale nie bardzo w to wierzę. W każdym razie dzięki głębokości niesie naprawdę dużo wody, która jest tu używana do nawadniana pól. Rząd Etiopii zaczął tu inwestować w kanały i nawadnianie by przytrzymać lokalne społeczności na danych obszarach i zmniejszyć częstotliwość ich przenosin.
Kiedyś uprawiano ziemię tylko raz w roku gdy rzeka wylewała na pola. Teraz mogą zbierać plony nawet 3x w roku.
Kiedyś bardziej, teraz mniej, wioski "wędrowały" po okolicy razem z bydłem by mieć dla nich pożywienie. Pierwotnie mieliśmy pojechać wgłąb Kenii na kilka kilometrów do pewnej wioski, ale niestety jeden mały most już w Trójkącie Ilemi był zniszczony. Nie za bardzo ma go kto odnowić, bo to ziemia niczyja.

W tym miejscu, robiąc zdjęcia dzieciom łowiącym ryby na moskitierę poczułem się chyba najbardziej magicznie podczas tej podróży. Świat zamarł na chwilę.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off
18 ludzi lubi ten post.
 
 
#45 PostWysłany: 07 Gru 2022 07:28 

Rejestracja: 18 Wrz 2013
Posty: 399
złoty
Skakanie przez byki i sieczenie rózgami czyli jak chłopiec Hamer staje się mężczyzną

Po opuszczeniu Dassanecz czekała nas druga ogromna dawka emocji, porównywalna lub nawet przewyższająca wizytę u plemienia Dinka w Sudanie Południowym. Dzień wcześniej wzięliśmy na stopa młodą dziewczynę z plemienia Hamer, mieszkającą na co dzień w mieście. Poprosiliśmy ją, aby w swoim języku zapytała stojących obok drogi współplemieńców czy gdzieś w okolicy nie odbywa się ceremonia skakania przez byki. Okazało się, że tak, chłopcy wskazali wioskę, do której udaliśmy się następnego dnia.
Skakanie przez byki to rytuał przejścia – ceremonia, po której chłopiec staje się mężczyzną. Z tej okazji odbywa się ucztowanie, na miejsce ściąga cała bliższa i dalsza rodzina skaczącego. Zaczyna się od tradycyjnych śpiewów i tańców, mężczyźni malują twarze specjalną farbą. Potem następuje najbardziej dynamiczna część – z różnych stron przybywają biczownicy z rózgami. Kobiety z rodziny bohatera ceremonii mają za zadanie wypatrzyć biczowników, dopaść ich i wyrwać im z rąk jak najwięcej rózeg. Jak już je wyrwą (często też sobie nawzajem), podają je znów biczownikowi, po czym dmą w róg prowokując go do uderzenia. Biczownik energicznym ruchem siecze kobietę rózgą przez jej prawe ramię, często powodując głębokie rany na plecach. Kobiety w ten sposób manifestują szacunek do bohatera ceremonii, a przez ból pokazują własną niezależność – w tym plemieniu same decydują, za kogo wyjść za mąż.

Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image

Biczowanie było fascynujące, choć nasz stosunek do tej praktyki był różny – @cart balansował na granicy obrzydzenia, ja miałem więcej zrozumienia. Fakt, że kobiety same chciały być uderzone, często zmuszały biczowników do działania, szarpiąc ich i wyciągając z tłumu. Biczownicy wcale nie palili się do smagania rózgami, a gdy byli poproszeni przez młode dziewczynki, robili to bardzo lekko, aby tylko tradycji stało się zadość.

Kolejną częścią ceremonii było parzenie i picie kawy przez świeżo przybyłą starszyznę rodzinną – wujków skaczącego. Dalej najbardziej makabryczna część ceremonii – rytualne zarzynanie małej kózki. To był moment dla ludzi o naprawdę mocnych nerwach, bo rzezak po prostu podciął jej gardło i poczekał, aż się wykrwawi. Z truchłem kozy najbliższa rodzina skaczącego (notabene zupełnie nagiego) robiła jakieś czary-mary.

Image
Image
Image

Nadszedł czas na właściwą ceremonię. Ale żeby przez byki skoczyć, trzeba je najpierw złapać. @cart zawczasu przewidywał, że lepiej trzymać się z daleka pierwszego kręgu wokół byków. Nasz fixer uspokajał, że nic się nie wydarzy, ale gdy mężczyźni zaczęli byki łapać, tamte niemalże wbiegały w tłum. Nikomu nic się nie stało, ale wielu (w tym my) było centymetry od oberwania rogiem.
W końcu byki zostały połapane, ustawione w rządku, a nasz dzielny skoczek rozpoczął swoją próbę. Jak się można domyśleć, nie jest to łatwe zadanie wskoczyć na byka, a on musiał to zrobić parokrotnie. Zadanie udało mu się na trzy z plusem, bo raz zachwiał się i wpadł pomiędzy byki. Na szczęście nie dotknął stopą ziemi – to by była prawdziwa katastrofa – ale i tak rodzina skrzywiła się z niesmakiem, że nie do końca sprostał zadaniu. Ostatecznie poszło na tyle dobrze, że skoczek i rodzina odetchnęli z ulgą i rozpoczęło się prawdziwe świętowanie.

Image

Image

Cała ceremonia trwała jakieś cztery godziny, kończyliśmy już o zmroku. Mieliśmy szczęście być jedynymi białymi i mogliśmy podchodzić i robić zdjęcia bez ograniczeń. Za tę przyjemność zapłaciliśmy po 20 USD każdy – tym razem kasa nie poszła do wodza wioski, ale do rodziny skaczącego, która dzięki temu częściowo opłaci drogą imprezę.
Góra
 Relacje PM off
21 ludzi lubi ten post.
benedetti uważa post za pomocny.
 
 
#46 PostWysłany: 07 Gru 2022 13:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 1674
Loty: 787
Kilometry: 1 827 150
platynowy
Biczowanie dla mnie było trochę zbyt drastyczne. Świst powietrza niósł się daleko i jak widać po krwi, kobiety naprawdę zdrowo obrywały. Żadna nawet nie jęknęła.

Możecie obejrzeć krótki filmik jak to wygląda:

_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#47 PostWysłany: 08 Gru 2022 21:05 

Rejestracja: 18 Wrz 2013
Posty: 399
złoty
Arbore, Tiya i podsumowanie Etiopii

To już ostatni mój wpis z opisem podróży, jeszcze @cart pewnie dorzuci zdjęcia z powrotu z Niemiec. Pozostało nam już tylko jedno plemię do opisania – mieszkający na samym południu kraju Arbore. Przyznam, że przy tej wizycie czułem już trochę zmęczenie plemionami. Fakt, że wrażeniami też można się przesycić, a nasze z dnia poprzedniego były wyjątkowo intensywne. Plemię Arbore charakteryzuje się budową znacznie większych chat z przedsionkiem, w którym można komfortowo siedzieć. W chacie u Arbore pierwszy raz mogliśmy stanąć wyprostowani! Inną osobliwością plemienia jest fakt, że wszystkie kobiety niezamężne golą sobie głowy. Niestety i Arbore dokonują obrzezania kobiet, w ich wariancie tuż przed małżeństwem.

Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image

Z Arbore do Addis Abeby wracaliśmy prawie tą samą trasą przez Konso i Arba Minch, więc za dużo nowego do relacji nie dodamy. Tuż obok Arba Minch zwiedziliśmy po raz drugi Park Narodowy Nechi Sar, tym razem w miejscu nazwanym „40 źródeł” – po etiopsku arba minch, od którego wzięło nazwę miasto. Po drodze spotkaliśmy dziewczyny, chcące, abyśmy zrobili im zdjęcia i je przesłali. Zdjęcia zrobiliśmy, ale podany numer nie chciał działać.

Image
Image

Ostatniego dnia pokonaliśmy ponad 350 km po fatalnych drogach, po drodze obserwując widowisko rozszarpywania przez sępy zdechłego byka.

Image

Obejrzeliśmy jeszcze wpisaną na listę UNESCO Tiyę. Nie jest to żadne wielkie wow – kilkadziesiąt kamieni nagrobnych z około XII wieku.

Image
Image
Image

Na koniec udało nam się zaskoczyć naszego przewodnika chęcią zwiedzenia Melka Kunture. Okazało się, że jeszcze nigdy tam nie był, ale stanął na wysokości zadania – błyskawicznie zorganizował przewodnika, którego w sobotę tam normalnie nie było. Miejsce jest związane z archeologią człowieka i, jak to zwykle bywa w takich miejscach, niewiele tam zostało do zobaczenia. Za to w prowizorycznym muzeum można oglądać kompletne czaszki, a nawet cały szkielet praczłowieka – coś, czego często nie powstydziłyby się największe światowe muzea!

Image

Czas podsumować Etiopię - kraj okazał się fantastyczny, został zdecydowanie moim numerem jeden w Afryce. Duża w tym zasługa naszego fixera i kierowcy, dzięki którym podróż okazała się zupełnie bezproblemowa i zrelaksowana. Z pewnością tam wrócę z rodziną, tym razem koncentrując się na innych częściach tego państwa. Etiopia ma wszystko, czym ekscytuje się podróżnik - niesamowicie egzotycznych ludzi, wspaniałą i zróżnicowaną przyrodę, w większości przyjazny klimat (znaczna część kraju jest na wysokości, więc nie jest tak gorąco). W dodatku na miejscu było niespodziewanie tanio.

To była moja druga podróż z @cart, ale pierwsza tak długa. Z pewnością nie będzie to ostatni wspólny wyjazd - obu nam zostało sporo afrykańskich krajów, które znacznie przyjemniej zwiedzać co najmniej we dwóch niż samemu, a do których z rodziną raczej nie pojedziemy.

Dziękuję wszystkim za uwagę. Przypomnę, że autorem wszystkich zdjęć był @cart, ja dołożyłem jedynie trochę słowotoku.
Góra
 Relacje PM off
24 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#48 PostWysłany: 08 Gru 2022 23:26 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Lis 2014
Posty: 732
Loty: 145
Kilometry: 238 175
niebieski
@cart rewelacyjne zdjęcia, a ujęcia twarzy są genialne!
@Woy bardzo przyjemnie się czytało, masz łatwości pisania. Dzięki za super ciekawą relację!
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#49 PostWysłany: 09 Gru 2022 11:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 1674
Loty: 787
Kilometry: 1 827 150
platynowy
To jeszcze nie koniec, zanudzę was Europą ;-)

Powroty mieliśmy oddzielne z uwagi na zmiany w rezerwacjach, ale odloty mamy około północy. @Woy leci do Sztokholmu, a ja do Frankfurtu. Mimo środkowego siedzenia szybko zasypiam i o 5 rano ląduję we FRA.
Mam 7h na przesiadkę i wybrałem Mainz aby spędzić tam ten czas. Nie wziąłem jedynie pod uwagę, że jasno dopiero robi się ok. 7:30 w listopadzie, więc wpisany niedawno na listę Unesco cmentarz żydowski oglądam w zupełnej ciemności zza metalowego płotu. Podszedłem z obu stron i widziałem jakieś nagrobki, ale wejść do środka się nie dało.

Ruszyłem więc w drugą stronę i w niedzielę o świcie przy temperaturze w okolicach 3 stopni próbuję coś zwiedzać. A jest całkiem pięknie, jeszcze trochę mgły porannej.

Image

Image

Image

Najciekawsza jest ogromna katedra i jej okolice

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Potem pięknymi uliczkami przebijam się do cytadeli...

Image

Image

Image

Image

Są nawet ruiny teatru rzymskiego...

Image

Bardzo ciekawe miasteczko. Wracam S-Bahnem na lotnisko i można wracać do domu.

Głowa pełna wrażeń na następne miesiące!
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off
11 ludzi lubi ten post.
 
 
#50 PostWysłany: 09 Gru 2022 12:39 

Rejestracja: 29 Maj 2011
Posty: 283
Loty: 178
Kilometry: 329 695
niebieski
Wspaniala relacja i inspirujaca podroz.
Mozecie zdradzic jaki jest koszt wynajecia fixera i kierowcy
Góra
 Relacje PM off  
 
#51 PostWysłany: 09 Gru 2022 12:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 1674
Loty: 787
Kilometry: 1 827 150
platynowy
W Etiopii zapłaciliśmy po 875$ na głowę za 6 dni. W cenie przewodnik, kierowca z nowym Land Cruiserem, wszystkie noclegi w bdb standardzie, jedzenie, napoje (oprócz alkoholu). Na miejscu wydaliśmy po 100$ głównie na napiwki, piwo i jakieś upominki.
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
3 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#52 PostWysłany: 09 Gru 2022 13:35 

Rejestracja: 14 Wrz 2019
Posty: 74
Czy możecie dać jakieś namiary na przewodnika? Jak go znaleźliście? Wystarczy pogrzebać na lokalnych stronach ,,biur turystycznych", czy z polecenia? Podróż niesamowita, szczególnie Etiopia.
Góra
 Relacje PM off  
 
#53 PostWysłany: 09 Gru 2022 13:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 1674
Loty: 787
Kilometry: 1 827 150
platynowy
Solomon Bekele. Dostałem go z polecenia na EPS. Jego stronka https://www.kingsolomon-tours.com/ Wszystko załatwiliśmy przez messengera.
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#54 PostWysłany: 16 Sty 2023 12:18 

Rejestracja: 04 Lut 2018
Posty: 1
Woy napisał(a):

Ależ proszę:

Fidżi (to było w 2012, dziś już działa), Grenlandia (2013, jest szansa, że teraz działa), Dżibuti, Somalia (konkretnie Somaliland), Wyspy Świętego Tomasza i Książęca. No i teraz doszły Erytrea i Sudan Południowy. Dla ścisłości, zawsze miałem telefon w Orange.


W 2019 Orange nie działał też w Timorze Wschodnim. Nie mogłem zapłacić za lot kartą bo dokończenie transakcji wymagało kodu z SMS, który oczywiście z braku roamingu do mnie dotarł :-)
Góra
 Relacje PM off  
 
#55 PostWysłany: 22 Sty 2023 18:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Kwi 2013
Posty: 163
Loty: 60
Kilometry: 161 216
Relacja roku :)
_________________
Moje relacje:

Zachód USA mocno rozszerzony i skondensowany jednocześnie
Transsybirem do Chin
Indie z podręcznym
Autostopem po Jordanii
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 55 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group