Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 37 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 16 Lis 2022 13:12 

Rejestracja: 19 Mar 2014
Posty: 1508
Loty: 512
Kilometry: 837 899
złoty
Na pomysł napisania relacji wpadłem siedząc w autobusie z El Calafate do Puerto Natales. 7h, sieci oczywiście brak a czymś zająć się trzeba.

To moja pierwsza relacja. Wiec proszę o wyrozumiałość i mam nadzieję, że coś uda się mi coś ciekawego stworzyć. Ostatnie wypracowanie pisałem w liceum a trochę czasu już minęło😀 Nie będzie też live, braku zasięgu nie przeskoczę.

Dlaczego taki tytuł relacji? Bo jedynymi towarzyszami podróży były dwa plecaki 60l+30l. A budżetowo? Bo nie miałem zamiaru korzystać z żadnych przewodników, lokalnych biur podróży czy innych wynalazków, które najczęściej generują tylko zbędne koszta. Pomimo braku znajomości choćby podstaw hiszpańskiego, okazało sie, że nie jest to wcale takie trudne. Przekonałem się zresztą o tym w Meksyku, Peru czy Brazylii gdzie również angielski to wynalazek a nie przydatne narzędzie.

Plan zakładał przede wszystkim trekkingowe atrakcje w okolicach El Calafate w Argentynie i Torres Del Paine w Chile, czyli szeroko pojęta Patagonia. Na 10 noclegów w tym rejonie 8 było pod namiotem. W bonusie jeden dzień w Barcelonie, 2 stopy w Buenos, prysznic na wodospadach Iguazu a na deser 2 dni w Rio De Janeiro. W końcu trzeba było się ogrzać po 2 tygodniach tyrania z całym dobytkiem na plecach 8-)

Patagonia wydawała mi się zawsze tak odległa, że aż nierealna. Nieprzyjazna, przez swoje warunki pogodowe. No i droga. Ale ciągnęło mnie tam i jak pojawiły się dobre ceny na loty do Buenos to postanowiłem, że biorę. Na plany miałem prawie rok, bo bilety kupowane w 11.2021 w starych, dobrych, covidowych czasach.

Lotniczo wyglądało to tak:

28.10 BER-BCN (FR)
28.10 BCN-ZRH (LX)
28.10 ZRH-GRU (LX)
29.10 GRU-EZE(LX)
30.10 EZE-FTE (Jetsmart)
9.11 FTE-AEP (AR)
10.11 EZE-IGR(Bondi)
11.11 IGR-AEP (Bondi)
12.11 EZE-GRU (BA)
14.11 GIG-MUC(LH)
15.11 MUC-FRA(LH)

Załącznik:
trasa.jpg


A pomiędzy warto wspomnieć o 130km pieszo po górach i 2000km autobusami przez Argentynę, Chile i Brazylię. Z racji ciężkich czasów miało być budżetowo. Co z tego wyszło? Będzie dużo zdjęć i sporo praktycznych informacji. Zapraszam do lektury. Żeby nie było, że pierwszy post bez zdjęć, to jedno na zachętę :)

Załącznik:
PB021184.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
36 ludzi lubi ten post.
5 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 17 Lis 2022 10:47 

Rejestracja: 19 Mar 2014
Posty: 1508
Loty: 512
Kilometry: 837 899
złoty
O pierwszym etapie podróży do Barcelony nie ma co się rozpisywać. Poszwędalem się po mieście zaliczając parę punktów widokowych, kawka w El Corte Ingles na 9 piętrze i powrót na El Prat. Pierwszy raz miałem okazję przetestować Radical Storage i muszę przyznać, że jest to genialne rozwiązanie podczas stopów w trakcie podróży . Za całe 5EUR zostawiasz bagaż(nieważne czy reklamówka czy 15kg plecak) i na miasto. Punktów w BCN od groma, ja zostawiałem niedaleko Placa Calalunya. Działają na calym świecie.

Załącznik:
PA280187-1.jpg


Ciekawie zrobiło się na lotnisku. Z racji tego,że nie mogłem podczas odprawy wybrać miejsca na lot ZRH-GRU, podszedłem do agentów zapytać się czy mogą mi dać coś przy oknie a nie po środku. Nie było z tym żadnego problemu, natomiast Pan postanowił jeszcze zapytać o bagaż, a bilet oczywiście Light😱 Stanowczo stwierdził, że za duży i mamy problem.... Oczywiście *G nic nie dało bo LH/LX w taryfie Light daje zero przywilejów w kwestii bagażu. Obiecałem Panu ,ze się jakoś przepakuję, wiedząc, że to niemożliwe upchać 30l do pełnych 60l😀
Liczyłem, że nie spotkam sie z nim pod bramką. Grzecznie czekałem w kolejce w swojej grupie, nie zamierzałem się pchać z biznesem, tym bardziej, że statusu pod bilet świadomie nie podpiąłem. Paszport, bilecik i lampka na czerwono, Pan nie wie o co chodzi. Woła superwajzora.
- A, mister it’s you. Your bag is too big.
Oznaczyli mnie w systemie, więc już mi się ciśnienie podniosło myśląc, że za bagaż zapłacę tyle co za pół biletu. Poczułem się dosłownie jak w najgorszym lc. Sizer, waga – no za duży i w dodatku 2szt. Żadne Goldy, FTLe - nic nie pomagały w negocjacjach. Otagowali i czekam na wyrok;
- Enjoy your flight,sir!
No tego się nie spodziewałem. Miło i to nawet bardzo. Ale od razu pomyślałem sobie, że na powrocie nie będę się prosił o zmianę miejsca na check-in😀

To był mój pierwszy lot LX. Nic specjalnego, dali czekoladkę i wodę. Lekkie opóźnienie na wylocie spowodowało, że na zmianę terminala i paszporty miałem w ZRH 35min. Ktoś mi na forum doradził, że można próbować zmienić godzinę wylotu za darmo za free podczas odprawy na wcześniejszy. BCN-ZRH są chyba 3 dziennie w tym ten o 16.00, na który chciałem zmienić. No niestety nie działa to przy taryfie Light. Ani na infolinii ani podczas odprawy nie było takiej możliwości. Okazało się jednak ,że taka przesiadka jest jak najbardziej wykonalna. W samolocie byli ludzie w podobnej sytuacji – ZNZ, Kilimandżaro, JNB. I chyba mieli jeszcze mniej czasu bo podstawione były od razu busy. Skoro dla mnie nie było to stwierdziłem, że spokojnie udam się pod bramkę😀 Pociąg, paszport, gate i nie byłem wcale ostatni.

Plan zakładał kolację, spanko i podbudkę na śniadanie. Po zażyciu odpowiedniej pigułki obudziłem się po 9h! Nie będę się rozpisywał o ilości miejsca na nogi czy jedzeniu. Samolot traktuję wyłącznie jako środek transportu i dopóki nie lecę na stojąco to nie będę narzekał. Tym bardziej, że bilet kosztował 1300PLN.

Załącznik:
20221029_094802-2.jpg

Załącznik:
20221029_101239-3.jpg


W GRU 2h zleciały szybko w saloniku Espaco Banca Safra. Szału nie robi ale coś tam można pojeść i wypić. Lot GRU-EZE tą samą maszyna, na tym samym miejscu.

Witamy w Buenos!


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
15 ludzi lubi ten post.
 
 
#3 PostWysłany: 18 Lis 2022 11:51 

Rejestracja: 19 Mar 2014
Posty: 1508
Loty: 512
Kilometry: 837 899
złoty
Potrzebowałem czegoś na szybkiego stopa w okolicach EZE. Nocleg w centrum średnio mi sie kalkulował bo lot na następny dzień miałem o 5.00, tez z EZE. Tienda Leon zaczyna kursy później. Najbliżej, w akceptowalnej cenie i z dobrymi ocenami znalazłem niejaką Valeri za 110pln.

https://abnb.me/qzCmfR5Fxub

Bardzo polecam - warunki spoko, nawet klima jest ale co najważniejsze razem z mężem naprawdę sprawiają, że czułem się jak gość w ich domu. Bardzo dobry kontakt przed przyjazdem przez Whatsapp. Kupiła mi sima, doładowała na miejscu(1500ARS/30dni), pożyczyła swoją SUBE na transport, wymieniła USD na start. Zaoferowała transfer ale ostatecznie wziąłem Cabify - 1300ARS, 20min od lotniska. Co ważne bez problemu zamówiłem też o 3.00 rano na EZE, ta sama cena. W środku nocy wstała, zrobiła mini śniadanie z kawką(a nie musiała) i czekała aż przyjedzie auto, zapewniła ze w razie problemów mnie zawiezie, odpłatnie oczywiście. Znajomość angielskiego na poziomie mojego hiszpańskiego czyli buenos dias i tyle, no ale taki mamy klimat w Am. Pd.😉

Mega polecam, jak widać po opiniach nie tylko ja.

Buenos nie było głównym punktem mojej podróży no ale będąc w okolicy nie mogłem odmówić sobie szybkiej wycieczki. Dojazd do centrum - z domu do stacji kolejowej 10min spacerkiem, bezpiecznie nawet wieczorem. Ze stacji Luis Guillon co chwilę odjeżdżają pociągi na Plaza Constitution, za uwaga, 12ARS😀 Podróż trwa 40min. Karta SUBE działa.

W ramach przygotowań do trekkingu stwierdziłem, że obejdę jak najwięcej na pieszo.

W pociągu handel kwitnie, tak jak w metrze. No nudno nie jest- kije do selfie, etui, chipsy, napoje, śpiewacy. Jest z czego wybierać.

Załącznik:
20221029_141231-1.jpg


Faklandy ich bolą ewidentnie. W wielu miejscach można zobaczyć takie naklejki, ale też większe formy komunikacji.

Załącznik:
20221029_134927-1.jpg

Załącznik:
PA290503-66.jpg

Załącznik:
PA290205-4.jpg


Na pierwszy ogień Boca z ich Bombonierą. Aż sprawdziłem, czy nie grają, bo to była sobota ale nie – pomimo to klimat jak przed meczem, Diego żyje😀
Załącznik:
PA290211-5.jpg

Załącznik:
PA290215-6.jpg

Załącznik:
PA290227-7.jpg

Załącznik:
PA290229-8.jpg

Załącznik:
PA290236-9.jpg

Załącznik:
PA290239-10.jpg

Załącznik:
PA290243-11.jpg

Załącznik:
PA290253-12.jpg

Załącznik:
PA290255-13.jpg

Załącznik:
PA290257-14.jpg

Załącznik:
PA290258-15.jpg

Załącznik:
PA290260-16.jpg

Załącznik:
PA290273-18.jpg


Następnie ruszyłem w kierunku Caminito. Mega turystyczne miejsce, ale odniosłem wrażenie że większość to miejscowi, którzy korzystają z pięknej pogody i weekendu. Tango w knajpach, atmosfera genialna. Kolorowo i to bardzo.
Załącznik:
PA290269-17.jpg

Załącznik:
PA290280-19.jpg

Załącznik:
PA290282-20.jpg

Załącznik:
PA290284-21.jpg

Załącznik:
PA290291-22.jpg

Załącznik:
PA290294-23.jpg

Załącznik:
PA290299-24.jpg

Załącznik:
PA290304-25.jpg

Załącznik:
PA290308-26.jpg

Załącznik:
PA290309-27.jpg

Załącznik:
PA290312-28.jpg

Załącznik:
PA290314-29.jpg

Załącznik:
PA290320-30.jpg

Załącznik:
PA290322-31.jpg

Załącznik:
PA290332-32.jpg

Załącznik:
PA290334-33.jpg

Załącznik:
PA290336-34.jpg

Załącznik:
PA290343-35.jpg

Załącznik:
PA290345-36.jpg

Załącznik:
PA290352-37.jpg

Załącznik:
PA290365-38.jpg

Załącznik:
PA290368-39.jpg

Załącznik:
PA290371-40.jpg


Zaraz obok swoje ujście ma rzeka Matanza.
Załącznik:
PA290371-40.jpg

Załącznik:
PA290373-41.jpg

Załącznik:
PA290375-42.jpg

Załącznik:
PA290390-43.jpg

Załącznik:
PA290392-44.jpg


Po drodze uświadomiłem sobie, że to weekend Halloween :D
Załącznik:
20221029_164806-2.jpg


A w parkach pełno dzieciaków malowanych przez lokalnych artystów i pikniki.
Załącznik:
PA290403-45.jpg

Załącznik:
PA290406-46.jpg


Kolejnym punktem było San Telmo. Niestety ani razu podczas tego wyjazdu nie byłem tam niedzielę podczas Feria de San Telmo ale i tak warto. Okolica z fajnym klimatem.
Załącznik:
PA290414-47.jpg

Załącznik:
PA290421-48.jpg

Załącznik:
PA290427-49.jpg

Załącznik:
PA290438-50.jpg

Załącznik:
PA290441-51.jpg

Załącznik:
PA290445-52.jpg

Załącznik:
PA290449-53.jpg

Załącznik:
PA290455-54.jpg

Załącznik:
PA290467-57.jpg

Załącznik:
PA290470-58.jpg

Załącznik:
PA290474-59.jpg

Załącznik:
PA290480-60.jpg

Załącznik:
PA290487-61.jpg

Załącznik:
PA290493-62.jpg

Załącznik:
PA290497-63.jpg


Na Plaza Dorrego akurat skończ się pokaz tango w wykonaniu lokalnych tancerzy😒 Muszę tam wrócić w inny dzień. Tymczasem godnie zastępował ich lokalny Deep Purple😀
Załącznik:
PA290459-55.jpg

Załącznik:
PA290463-56.jpg


Dalej ruszyłem w kierunku Plaza De Mayo. Nie szło za dużo zobaczyć bo akurat miała miejsce demonstracja, na oko kilkadziesiąt tys ludzi, z pewności wyrażali poparcie dla władzy😀 Po relacji @Tropikey widać, że lubią takie zorganizowane protesty :D
Załącznik:
PA290510-67.jpg


Kolejny,a zarazem najważniejszy punkt to Calle Florida i spotkanie z miejscowymi cinkciarzami. Miałem wrażenie,że co druga osoba pod nosem mamrotała ‘cambio,cambio’. Pierwszy z brzegu zaproponował 282ARS/USD. Nie chciało mi się ani targować ani szukać lepszego kursu, tym bardziej że potrzebowałem tylko 200USD. Pan pokazał Panią w kiosku z gazetami, ta wyciągnęła 56000ARS zwinięte gumkami i już czułem, że jestem królem😀 Aczkolwiek pojawiły się wątpliwości czy pod 500tkami nie są jakieś drobniaki, bo przeliczyć tego w cywilizowany sposób się nie dało, będąc samemu musiałem się raczej pilnować niż świecić kasą na głównej ulicy. Po powrocie sprawdziłem, wszystko się zgadzało a w razie czego miałem nr Whatsapp do Pani z kiosku😁

Z racji dość późnej godziny nie zdecydowałem się na biesiadowanie, szybkie empanadasy w take away i wróciłem odsapnąć do 3.00 przed dalszym etapem podróży.😀
Załącznik:
PA290512-68.jpg

Załącznik:
PA290518-69.jpg

Załącznik:
PA290522-70.jpg

Załącznik:
20221029_192936-3.jpg


Buenos przez te kilka godzin wałęsania wydało mi się normalnym, cywilizowanym miastem, z mega atmosferą, tworzoną przez miejscowych i również turystów. Coś w tym jest,że nazywane jest Paryżem Ameryki Pd. Zagrożeń nie odnotowałem, a jedynym problemem wydawali się ludzie którym w życiu nie wyszło i chcieli albo kasę albo jedzenie. Ale ich ilość nie była w żadnym miejscu uciążliwa. Dobrze, że będę miał jeszcze jedne dzień pod koniec wyjazdu na dalszą eksplorację miasta.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
17 ludzi lubi ten post.
 
 
#4 PostWysłany: 18 Lis 2022 13:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 6585
HON fly4free
Jeśli opierać się na naszych relacjach, to demonstracje mają średnio co 7-10 dni :D .
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#5 PostWysłany: 20 Lis 2022 16:55 

Rejestracja: 19 Mar 2014
Posty: 1508
Loty: 512
Kilometry: 837 899
złoty
Kolejny dzień rozpoczął się wcześnie rano. Miał być dość intensywny. Zakładał przelot do El Calafate, szybki transfer na terminal autobusowy i wycieczkę pod lodowiec Perito Moreno. Następnie powrót do El Calafate na dworzec i przejazd to El Chalten(3h). Tak więc, zapowiadało się ciekawie😀

Cabify się sprawdził i po 20min byłem już na EZE. Pomimo tego, że linie Jetsmart to typowy low cost obyło się bez żadnych stresów związanych z moim podręcznym bagażem😀 Jedynie stewka już na pokładzie coś marudziła, że jak nie idzie bagażu wsadzić wzdłuż tylko w szerz do schowka to powinien być nadany. Postanowiłem ją zignorować😀

Dość istotną kwestią było to, że o ile lot będzie o czasie to od momentu lądowania miałem 40min na przejazd z lotniska na dworzec. Byłem pełen obaw czy to się uda ale wszystko zagrało jak trzeba, no prawie. Bo stwierdziłem, że skoro mam tak mało czasu to zamówię taksę która mnie zawiezie na dworzec szybciej niż transport zbiorowy. Miało to mnie kosztować 3000ARS, jak za gwarancję, że zdążę na autobus do lodowca wydawało się to akceptowalną kwotą. Niestety po wyjściu na landside, kierowcy nie było👿 Podobno jechał i miał być na 10min, oczywiście po tym czasie dalej nic. W międzyczasie przypomniałem sobie,że przed wyjazdem zrobiłem bezkosztową rezerwację na shuttle (kontakt również przez WhatsApp) - reservas@vespatagonia.com

Z racji tego, że kierowcy w dalszym ciągu nie było a w międzyczasie dostałem info z Cal Tur, że wyjazd z dworca będzie pół godziny później to skorzystałem z tej opcji. Podziękowałem za taxi i po 10min ruszyłem na dworzec. Koszt 1200ARS, rezerwując również powrót na lotnisko łączny koszt to 2200ARS.

Cal Tur to lokalny przewoźnik, kursujący głównie na trasie El Calafate- El Chalten ale mają w ofercie również transfer do Perito Moreno. Bardzo polecam tą firmę wszystko idealnie na czas. Za bilety do lodowca RT i przejazd El Calafate-El Chalten zapłaciłem 170zł. Wiem, ze mogłem ten koszt obniżyć płacąc na miejscu gotówką ale, cena za komfort potwierdzonej rezerwacji przed przyjazdem była i tak bardzo ok. Kontakt przez WhatsApp perfekcyjny(+54 9 2966 40-9739), okazało się że kobieta z którą pisałem jeszcze z Polski pracuje w ich okienku na dworcu. I mówi po angielsku😀 Bez problemu zgodziła się na zostawienie głównego bagażu w biurze i o 9.30 ruszyliśmy, zabierając po drodze ludzi z miasta. Podróż trwała ok. 1,5h , była nawet angielskojęzyczna i bardzo sympatyczna przewodniczka.
Załącznik:
PT (1 z 44).jpg

Załącznik:
PT (2 z 44).jpg

Załącznik:
PT (3 z 44).jpg


Po drodze zebrała kasę za bilety (4000ARS) i rejs statkiem(dla chętnych, 4000ARS).

Mój plan obejmował rejsik plus spacery. Rejsem byłem zniesmaczony na początku bo wszystkim kazali wejść pod pokład i zająć miejsca siedzące. A czystość okien pozostawiała wiele do życzenia. Na szczęście po 15 min na hasło ‘wszyscy na górę’ nastąpiła walka o jak najlepsze miejsce na pokładzie widokowym😀 Muszę przyznać, że na 120 osób, byłem jednym z niewielu, którzy wytrzymali na nim do konca😀 Nie że bujało, ale wiatr i temperatura robiły swoje. Czy było warto? Na łódce uważałem, że bardzo ale później chodząc po tarasach już mniej. Po prostu z wody widać lodowiec z innej perspektywy. Widać jego wysokość a nie długość, a uważam, że to robi największe wrażenie.
Załącznik:
PT (5 z 44).jpg

Załącznik:
PT (6 z 44).jpg

Załącznik:
PT (7 z 44).jpg

Załącznik:
PT (8 z 44).jpg

Załącznik:
PT (9 z 44).jpg

Załącznik:
PT (10 z 44).jpg

Załącznik:
PT (11 z 44).jpg

Załącznik:
PT (12 z 44).jpg

Załącznik:
PT (13 z 44).jpg

Załącznik:
PT (14 z 44).jpg

Załącznik:
PT (16 z 44).jpg


Po rejsie wszyscy potulnie wrócili do autobusu, którym mieliśmy jechać na główny parking. Ale nie ja😀 Powiedziałem przewodniczce, że sam sobie tam dojdę, zamiast jechać przez las wolałem iść pieszo od przystani, nie tracąc ani jednego miejsca gdzie można cieszyć się widokami. Miałem czas do 15.30. Oto co udało się zobaczyć.
Załącznik:
PT (18 z 44).jpg

Załącznik:
PT (19 z 44).jpg

Załącznik:
PT (20 z 44).jpg

Załącznik:
PT (21 z 44).jpg

Załącznik:
PT (22 z 44).jpg

Załącznik:
PT (23 z 44).jpg

Załącznik:
PT (24 z 44).jpg

Załącznik:
PT (26 z 44).jpg

Załącznik:
PT (27 z 44).jpg

Załącznik:
PT (28 z 44).jpg

Załącznik:
PT (29 z 44).jpg

Załącznik:
PT (30 z 44).jpg

Załącznik:
PT (31 z 44).jpg

Załącznik:
PT (33 z 44).jpg

Załącznik:
PT (34 z 44).jpg

Załącznik:
PT (35 z 44).jpg

Załącznik:
PT (36 z 44).jpg

Załącznik:
PT (38 z 44).jpg

Załącznik:
PT (39 z 44).jpg

Załącznik:
PT (40 z 44).jpg

Załącznik:
PT (41 z 44).jpg


Na miejscu byliśmy 4h i w zupełności tyle czasu wystarczy na rejs+obejście wszystkich możliwych punktów widokowych. Jeśli natomiast ktoś planuje dodatkowe atrakcje typu kajaki, czy trekking po lodowcu to musi wyjechać z El Calafate wcześniej. Kajaków zdecydowanie nie polecam. Po pierwsze piździ jak w kieleckim, po drugie wiatr nie sprzyja wiosłowaniu. Widziałem kilka kajaków, które nawet nie zbliżyły się na połowę odległości od lodowca w stosunku do statku. Z kolei trekking po lodowcu może być ciekawy ale kwoty, które biura sobie życzą za taką przyjemność są moim zdaniem przesadzone.
Załącznik:
PT (17 z 44).jpg


Lodowiec zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Pomimo tego, że widziałem ich już trochę(Norwegia, Gruzja, Peru) to ten absolutnie miażdży wszystkie . A w szczególności skala – tylko 10% tego co widać na zdjęciach wystaje ponad powierzchnię wody. W najwyższym miejscu, przy jego krawędzi ma 70 metrów wysokości. Łączna powierzchnia to 250km2, długość to 14km(tyle widzimy przed sobą, całkowita długość to 30km) a szerokość 5km. I to można zdecydowanie poczuć stojąc z nim twarzą w twarz. Rozmiary dobrze oddaje to zdjęcie, ten punkcik po prawej to mój statek na 120 osób :shock:
Załącznik:
PT (25 z 44).jpg


Warto też wspomnieć, że jezioro w najgłębszym miejscu ma ponad 500m głębokości. W całej południowej Patagonii jest 48 głównych lodowców o łącznej powierzchni ponad 12tys km2, co czyni ten teren drugim największym skupiskiem terenów lodowcowych zaraz po Antarktyce. Mają się nadzwyczaj dobrze, bo przez 60lat ubyło ich ‘tylko’ 1000km2. Perito Moreno jest tak wyjątkowy, że względu na rozmiar oczywiście i łatwość dostępu. Uważam, że będąc w Argentynie koniecznie trzeba go zobaczyć, nawet jeśli ma to być jedyna atrakcja w argentyńskiej Patagonii.
Załącznik:
PT (4 z 44).jpg


O 15.00 zakończyłem zwiedzanie, starczyło nawet czasu na dobrą kawę. Na miejscu jest knajpa, ale droga i lepiej przyjechać z własnym prowiantem.
Na powrocie wszyscy, włącznie ze mną padli jak muchy, obudziłem się prawie, że pod terminalem. Miałem jeszcze 1h zapasu do odjazdu do El Chalten. Pomimo, że dworzec jest trochę na zadupiu(nie rozumiem dlaczego praktycznie zawsze one są w takich miejscach) są w pobliżu knajpy w tym o to budynku po drugiej stronie dworca. Szybki research w Google i już miałem podane bardzo dobre burrito😀 Koszt to chyba 1500ARS z tego co pamiętam, duże i dobre.
Załącznik:
PT (15 z 44).jpg


Punktualnie o 18.00 wyjechaliśmy do El Chalten. 3h z małym stopem i byliśmy na miejscu. Warto dodać,że w okresie w którym byłem zachód słońca byl o 21.00 więc po drodze udało się zobaczyć to:
Załącznik:
PT (32 z 44).jpg

Załącznik:
PT (37 z 44).jpg

Załącznik:
PT (42 z 44).jpg

Załącznik:
PT (43 z 44).jpg

Fitz Roy już na mnie czeka! Polecam miejsca na górnym pokładzie, na samym przodzie autokaru😀

Ostatni etap dzisiejszego dnia to spacer do hotelu i przeorganizowanie bagażu na 4 dni trekkingu w Parque Nacional Los Glaciares. W połowie tego się poddałem i padłem. Resztę ogarnę od rana. 😀

Witamy w El Chalten!
Załącznik:
PT (44 z 44).jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
21 ludzi lubi ten post.
5 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#6 PostWysłany: 22 Lis 2022 14:42 

Rejestracja: 19 Mar 2014
Posty: 1508
Loty: 512
Kilometry: 837 899
złoty
Samo El Chalten to dziura, w której jedynymi atrakcjami są sklepy, hotele, biura turystyczne i knajpy(drogie). Nie zamierzałem tracić czasu, aczkolwiek musiałem trochę połazić. Konieczny był zakup kartusza. O 9.00 tam jest wszystko pozamykane, na szczęście o 10.00 otworzył się JEDYNY sklep gdzie je sprzedają:

Camping Center
+54 2962 49-3264
https://maps.google.com/?cid=2074079973 ... &entry=gps

Ogólnie ceny jedzenia x 2 w stosunku do Buenos, hotele nie wiem bo poza jedną nocką z małym czary mary miałem je za darmo na łonie natury😀 Cały sprzęt zabrałem z Polski tak jak i większość jedzenia.

Wytłuszczone konieczne rzeczy, reszta wskazana, niczego nie miałem czego bym nie potrzebował.
- namiot, jak najlżejszy z wiadomych względów, koniecznie z zapasowymi naciągami. Bez nich w Chile byłbym w czarnej d... Ale o tym później. Mój miał 1,2kg.
- dobry śpiwór na niskie temperatury. W nocy max kilka stopni.
- poduszka
- karimata, aczkolwiek ja wolę dmuchany materac, oczywiście dobrej jakości a nie jakieś badziewie, które puści powietrze ( i tak warto zabrać łaty samoprzylepne, w razie czego)
- kartusz z palnikiem i zapalniczka😀
- garnek, sztućce, kubek aluminiowy
- filtr do wody, z lodowców woda lepsza niż Kropla Beskidu ale przezorny zawsze ubezpieczony, przez cały wyjazd kupiłem 1,5l wody tylko po to bo potrzebowałem butelkę. Ja miałem ten:

https://www.amazon.com/dp/B00FA2RLX2?ps ... ct_details

Bardzo polecam, nakręcany na zwykłego PET-a. Kupować warto w US za 18USD, w PL 260PLN (dzięki raz jeszcze @Kothson)

- kijki trekkingowe (udało się z nimi dolecieć i wrócić w bagażu podręcznym)

Jedzenie to kwestia indywidualna. Mi chodziło o to, żeby było smacznie i szybko. No nie chciałoby mi się targać cebuli , ryżu, itp i jeszcze tego obrabiać. Dodatkowo, kartusz z gazem z gumy nie jest:

Śniadanie:
- mleko w proszku + porządne musli, lub kaszka.
Obiad:
- zupki chińskie plus pieczywo, jakiś obkład typu ser żółty, krakowska, smarowidlo (kupowane na miejscu)
Kolacja:
- jak wyzej, zamiennie z gorącymi kubkami.

Wszystko KONIECZNIE w zgrzewanych workach, podzielone na porcje. Nie, nie nosiłem na plecach oryginalnych opakowań😀 Dodatkowo przekąski typu bakalie, batony energetyczne, żele.

Z ciuchów poza oczywistymi:
- ciepła czapka
- rękawiczki ( bardziej w nocy mi sie przydały)
- buty wodoodporne na grubej podeszwie.
- kurtka, spodnie wodoodporne.
- Pokrowiec na plecak
- mały plecak, dość istotny element bo łażąc w ciągu dnia duży można zostawić w namiocie i chodzić ‘na lekko’

Ale do rzeczy - połowa niepotrzebnych klamotów została w hotelu. Czas zacząć Przygodę😀 Plan był taki, żeby w 4 dni/3 noce zobaczyć wszystko co się da w tej okolicy. A jest co podziwiać. Główne miejsca to punkty widokowe na Fitz Roy(Laguna de los Tres) i Cerro Torre (Mirador Lago Torres). Miedzy tymi atrakcjami są przeróżne punkty widokowe oraz 3 ‘kampingi’ :

- Laguna Capri
- Poincenot
-D’Agostini

Celowo dałem w cudzysłowie bo kamping to dużo powiedziane. Są to wydzielone miejsca w osłoniętych od wiatru lasach, gdzie wolno się rozbić z namiotem. Jedynymi udogodnieniami są:
- potoki ( łazienka)
- latryna ( niezapomniane wrażenie)
Załącznik:
PT (6 z 19).jpg


- kamienie i gałęzie do zorganizowania sobie życia

Największą zaletą jednak jest to, że są one całkowicie DARMOWE. Nie trzeba żadnych rezerwacji, bo i kto miałby je weryfikować?😀 Ciekawe jest też to, że El Chalten i te szlaki są uznawane jako Argentyńska stolica trekkingowa, czym się nawet chwalą na wjeździe do miasta. I nie pobierają kompletnie żadnych opłat za wstęp do parku. W przeciwieństwie do Chilijskiej mekki w Patagonii gdzie wejściówka to 35USD. Poniżej mapa całej okolicy z zaznaczonymi obozami.
Załącznik:
mapa.jpg


W okresie w którym byłem miejsca zawsze były, nie sądzę ze w szczycie czyli od grudnia jest inaczej. Zdecydowana większość ludzi robi wycieczki jednodniowe co ma sporo minusów:
- podwójne ilości kilometrów
- drogie noclegi w mieście
- brak możliwości zaliczenia obu głównych miejsc w trakcie jednego dnia, dodatkowo tracisz WSCHODY słońca, które są genialne.

Zakładałem po 1 nocy w każdym miejscu, trochę to zmodyfikowałem ze względu na to, że do Laguny Capri doszedłem już po 2h i bez sensu było się tam rozbijać skoro miałem chęci i siły żeby iść dalej. Tak więc ostatecznie 2 nocki miałem w Poincenot i jedną w D’Agostini. Jesli miałbym coś zmienić to zrobiłbym 1 x Poincenot, 2 x D’Agostini bo w tym pierwszym sporo było jednak trochę ludzi(a namiot nie jest wygłuszony ). Poza tym znajdował on się na trasie do głównego punktu, więc spokój był dopiero tak od 19.00. Natomiast D’Agostini położony jest obok szlaku, więc jednodniowcy do niego nie zaglądają. Dodatkową atrakcją jest odległość od moim zdaniem najlepszego widoku w Parque Nacional Los Glaciares, szczególnie na wschód słońca, czyli Lago Torres.

Poniżej fotki z odcinka start - Laguna Capri - Poincenot. Łączna odległość ok. 10km w pełnym ekwipunku. Jest dobrze a będzie jeszcze lepiej😀

Załącznik:
PT (1 z 19).jpg

Załącznik:
PT (2 z 19).jpg

Załącznik:
PT (4 z 19).jpg

Załącznik:
PT (5 z 19).jpg

Załącznik:
PT (7 z 19).jpg

Załącznik:
PT (8 z 19).jpg

Załącznik:
PT (9 z 19).jpg

Załącznik:
PT (10 z 19).jpg

Załącznik:
PT (11 z 19).jpg

Załącznik:
PT (12 z 19).jpg

Załącznik:
PT (13 z 19).jpg

Załącznik:
PT (14 z 19).jpg

Załącznik:
PT (15 z 19).jpg

Załącznik:
PT (16 z 19).jpg

Załącznik:
PT (17 z 19).jpg

Załącznik:
PT (18 z 19).jpg

Załącznik:
PT (19 z 19).jpg

Załącznik:
PT (3 z 19).jpg


Dzień zakończyłem ok. 17.00. Próbowałem coś oglądać w telefonie ale padłem. Jetlag i ogólne zmeczenie zrobilo swoje. I całe szczęście bo na następny dzień pobudka o 5.00 i ostre wejście do Laguna de los Tres na wschód słońca. Stay tuned😀


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
19 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#7 PostWysłany: 22 Lis 2022 18:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 6585
HON fly4free
Ile razy wcześniej robiłeś coś podobnego? Pytam, jako zupełny laik w takim samowystarczalnym trekkingu, pod kątem ewentualnego doświadczenia, które musiałbym zdobyć, zanim wybrałbym się choćby w namiastkę takiego szlaku. Bo okolice piękne!
Góra
 Relacje PM off
mkranik lubi ten post.
 
 
#8 PostWysłany: 22 Lis 2022 18:47 

Rejestracja: 19 Mar 2014
Posty: 1508
Loty: 512
Kilometry: 837 899
złoty
Parę razy się już zdażyło ale nigdy sam i nigdy więcej niż jeden dzień bez kontaktu z cywilizacją. Oman,Norwegia, Dolomity ale to trochę inna liga bo obok namiotu stało auto
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
 
#9 PostWysłany: 24 Lis 2022 17:17 

Rejestracja: 19 Mar 2014
Posty: 1508
Loty: 512
Kilometry: 837 899
złoty
Pierwsza noc w namiocie za mną. Wstałem nawet wcześniej, niż zakładałem, było kur... zimno. Pomimo, że mój nocny outfit to ciepłe kalesony, ciepłe spodnie, 2 pary skarpet merino, koszulka, bluza, puchówka, czapka i rękawiczki😱 No i porządny śpiwór z puchem gęsim. Ale jak mam zimny nos to nie zasnę, wlazłem cały w śpiwór ale ze to mumia a ja mam 187cm i dość rozbudowane ramiona to o komforcie w śpiworze zamkniętym mogę zapomnieć 😀 Na szczęście, jak się później okazało to była najzimniejsza noc, później było lepiej.

Ale co tam, szybkie śniadanko, czołówka na głowę i o 5:15 heja na górę. Niby tylko 2,5km ale 500m przewyższenia robi swoje. Z perspektywy czasu doceniam fakt, że główny plecak zostawiłem w campie. Ten odcinek był dość wymagający, luźne skały a także zalegający jeszcze gdzieniegdzie śnieg były sporym utrudnieniem. W końcu się doczłapałem, przede mną tylko dwójka Izraelczyków, którzy dość szybko zeszli, a po mnie aż do momentu zejścia nie pojawił się nikt więc widoki miałem, że tak powiem na wyłączność 😀
Załącznik:
PT (1 z 29).jpg

Załącznik:
PT (2 z 29).jpg

Załącznik:
PT (3 z 29).jpg

Załącznik:
PT (4 z 29).jpg

Załącznik:
PT (7 z 29).jpg

Załącznik:
PT (9 z 29).jpg

Załącznik:
PT (11 z 29).jpg

Załącznik:
PT (13 z 1).jpg


Laguna de Los Tres znajduje się na wysokości 1170m n.p.m, natomiast Fitz Roy znajdujący się centralnie przede mną to już 3375m, czuję się wyjątkowo mały w tym miejscu. Dodatkowo wschód słońca i cisza – jest magicznie.

Zapomniałem niestety gazu więc kawka o wschodzie słońca będzie musiała poczekać. Szybki batonik i zejście. Zameldowałem się w obozie o 9.00 i z racji tego, że kolejną noc miałem w tym samym miejscu to dzień zaplanowałem sobie tak:
- do 12.00 drzemka, jakiś filmik.
- wycieczka do Mirador Glaciar Piedras Blancas .
- powrót i chill.

Droga do lodowca to w sumie łącznie 5km spacer. Większość po płaskim. Brak ograniczeń czasowych, pozwolił delektować się widokami. Kolejny dzień z genialną pogodą.
Załącznik:
PT (14 z 29).jpg

Załącznik:
PT (15 z 29).jpg

Załącznik:
PT (16 z 29).jpg

Załącznik:
PT (17 z 29).jpg

Załącznik:
PT (18 z 29).jpg

Załącznik:
PT (19 z 29).jpg

Załącznik:
PT (21 z 29).jpg

Załącznik:
PT (22 z 29).jpg

Załącznik:
PT (23 z 29).jpg

Załącznik:
PT (20 z 1).jpg

Załącznik:
PT (24 z 29).jpg

Załącznik:
PT (25 z 29).jpg

Załącznik:
PT (28 z 29).jpg

Załącznik:
PT (29 z 29).jpg


Powrót późnym popołudniem, jedzonko, toaleta w rzece, filmik i spać 😀


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
17 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#10 PostWysłany: 24 Lis 2022 19:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 1630
Loty: 781
Kilometry: 1 817 108
złoty
Kompletny odpał! Dlaczego jeszcze mnie tam nie było? :roll:
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off
OSK lubi ten post.
 
 
#11 PostWysłany: 24 Lis 2022 20:37 

Rejestracja: 19 Mar 2014
Posty: 1508
Loty: 512
Kilometry: 837 899
złoty
@cart Ja Cie wezmę pod namiot do Patagonii a Ty mnie obwieziesz po wioskach w Sudanie Pd
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#12 PostWysłany: 24 Lis 2022 20:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 Wrz 2012
Posty: 1375
Loty: 532
Kilometry: 846 995
złoty
Wspaniałe zdjęcia przepięknych miejsc, ależ wyprawa! Gratulacje.

tropikey napisał(a):
Ile razy wcześniej robiłeś coś podobnego? Pytam, jako zupełny laik w takim samowystarczalnym trekkingu, pod kątem ewentualnego doświadczenia, które musiałbym zdobyć, zanim wybrałbym się choćby w namiastkę takiego szlaku. Bo okolice piękne!

Z tą walichą, co ją ciągasz po America del Sur będzie ciężko ;)
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#13 PostWysłany: 24 Lis 2022 22:36 

Rejestracja: 29 Maj 2011
Posty: 259
Loty: 178
Kilometry: 329 695
niebieski
czy ja dobrze widze? ktos sie przeszedl po zamarznietej lagunie? koncem stycznia byla piekna lazurowa, ani sladu sniegu. Swietna relacja, czytam, ogladam, sprawdzam na mapie - o! bylam! o! pamietam! o! tez mam takie zdjecie :-)
Pisz dalej bo dobrze to idzie!
Góra
 Relacje PM off
OSK lubi ten post.
 
 
#14 PostWysłany: 24 Lis 2022 23:22 

Rejestracja: 19 Mar 2014
Posty: 1508
Loty: 512
Kilometry: 837 899
złoty
No tak to wygląda, ale to musiało być wcześniej. Ta Laguna jako jedyna była zamarznieta(jeszcze) podczas mojego pobytu. Pozostałe będą już 'pocztówkowe'
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#15 PostWysłany: 24 Lis 2022 23:24 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 Sty 2016
Posty: 57
Loty: 164
Kilometry: 271 935
tropikey napisał(a):
Ile razy wcześniej robiłeś coś podobnego? Pytam, jako zupełny laik w takim samowystarczalnym trekkingu, pod kątem ewentualnego doświadczenia, które musiałbym zdobyć, zanim wybrałbym się choćby w namiastkę takiego szlaku. Bo okolice piękne!

Też o tym myślę już od dłuższego czasu i nawet kupiłem porządne buty trekkingowe (od czegoś trzeba zacząć) :lol:
W samej Patagonii już byłem i aż łezka się w oku kręci na widok lodowca - btw piękne zdjęcia. Obiecałem sobie tam wrócić - albo El Chalten albo Torres del Paine po stronie Chilijskiej.. tylko chyba brakuje mi odwagi do samotnej wyprawy :oops:
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
OSK lubi ten post.
 
 
#16 PostWysłany: 24 Lis 2022 23:38 

Rejestracja: 19 Mar 2014
Posty: 1508
Loty: 512
Kilometry: 837 899
złoty
Jedź i absolutnie bez obaw. Technicznie żadnych zagrozen, kondycyjnie warto wcześniej się przygotować, będzie dużo łatwiej. Jesli z własnym sprzętem to trzeba się zabezpieczyć bo o jednym trzeba tam pamiętać - pogoda to loteria. Aczkolwiek nade mną ktoś chyba czuwał, bo przez 2 tygodnie była genialna.

Samodzielne wyprawy tego typu mają dla mnie jedną,niezaprzeczalną zaletę-nikomu nie musze się tłumaczyć, czy jeszcze długo, daleko, a czemu tyle pod górę itd. A nie znalazłem jeszcze kompana, który będzie mnie motywował a nien
dołował. To bardzo ważne. A jak chcesz się socjalizować to piwko w dłoń i towarzystwo się znajdzie, może nie w El Chalten bo nie ma gdzie go kupić ale w TDP okazji sporo
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#17 PostWysłany: 25 Lis 2022 14:41 

Rejestracja: 19 Mar 2014
Posty: 1508
Loty: 512
Kilometry: 837 899
złoty
Jedziemy (idziemy) dalej.

Kolejny dzień to przejście do campu o nazwie D’Agostini. 10km w miarę po płaskim, ale z całym sprzętem. Jest to miejsce położone przy konkretnej rzeczce, ale na uboczu szlaku, więc jest spokój. Dużo miejsca do rozbicia. Największą zaletą jest to, że znajduje się 5min od drugiego najważniejszego punktu widokowego w okolicach El Chalten, czyli Lago Torres. Oprócz tego, w stosunkowo niedalekiej odległości (5km RT) jest widok na konkretny lodowiec o nazwie Maestri.

Parę widoczków między kampami i pożegnanie z Fitz Roy:

Załącznik:
PT (3 z 30).jpg

Załącznik:
PT (4 z 30).jpg

Załącznik:
PT (5 z 30).jpg

Załącznik:
PT (6 z 30).jpg

Załącznik:
PT (7 z 30).jpg

Załącznik:
PT (8 z 30).jpg

Załącznik:
PT (9 z 30).jpg


Na horyzoncie zaczyna pojawiać sie Cerro Torre:

Załącznik:
PT (11 z 30).jpg

Załącznik:
PT (13 z 30).jpg


Ciekawostką rejonu jest jagoda o nazwie Calafate - to od niej pochodzi nazwa miasta El Calafate, akurat w listopadzie zaczyna owocować, próbowałem ale jeszcze kwaśnie. W samym El Calafate jest sporo miejsc gdzie można kupic różnego rodzaju przetwory z tych owoców.

Załącznik:
PT (10 z 30).jpg


A to i mój dzisiejszy hotel, nawet balkon na pranie był :D
Załącznik:
PT (1 z 30).jpg

Załącznik:
PT (2 z 30).jpg

Załącznik:
PT (12 z 30).jpg


Po rozbiciu, nie zamierzałem za dużo tracić czasu, więc od razu podszedłem zobaczyć co jest ciekawego w okolicy. Lago Torres i Cerro Torre w oddali prezentuje się tak:

Załącznik:
PT (14 z 30).jpg

Załącznik:
PT (16 z 30).jpg

Załącznik:
PT (17 z 30).jpg


Miazga totalna. W dodatku była taka lampa, że niektórym zaczęły puszczać wodze fantazji :D

Załącznik:
PT (15 z 30).jpg

Załącznik:
PT (18 z 30).jpg

Załącznik:
PT (19 z 30).jpg


Po wykonaniu milionów fotek pod rożnym kątem stwierdzilem, że pomimo, że jestem już lekko spompowany to zaatakuję ten lodowiec. Nawet jeśli miałbym skończyć o zmroku, to namiot już gotowy. Dodatkowo miałem z tyłu głowy to, że następnego dnia o 13.00 odjeżdża autobus powrotny do El Calafate. Nie miałem biletu, ani zasięgu żeby to ogarnąć a nie chciałem czekać to wieczora, kiedy o 18.00 był ostatni autobus. Jeśli na jakikolwiek nie byłoby miejsc to mój dalszy plan by się sypnął.

Ale wracając do lodowca – przy chyba 30 stopniach w końcu się doczłapałem. Czy było warto? Oceńcie sami.

Załącznik:
PT (20 z 30).jpg

Załącznik:
PT (21 z 30).jpg

Załącznik:
PT (22 z 30).jpg


Po jakimś czasie przypomniałem sobie o zoomie w plecaku :D

Załącznik:
PT (23 z 30).jpg

Załącznik:
PT (24 z 30).jpg

Załącznik:
PT (25 z 30).jpg

Załącznik:
PT (26 z 30).jpg

Załącznik:
PT (27 z 30).jpg

Załącznik:
PT (28 z 30).jpg


Jak dla mnie oba te dzisiejsze miejsca są genialne i bardzo polecam wybrać się na choćby jednodniową wycieczkę w te okolice.

Szybkie uzupełnienie płynów z wodospadu i powrót.

Załącznik:
PT (30 z 30).jpg


Jutro żegnam się z tym miejscem wschodem słońca!


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
 
 
#18 PostWysłany: 25 Lis 2022 15:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 Lis 2011
Posty: 354
Loty: 129
Kilometry: 227 104
niebieski
Generalnie fajnie ze się dzielisz swoim wyjazdem. Tez tam byłem i wiem ze pewnie masz dużo endorfin. Może nie dawaj jednak wszystkich zdjęć jakie masz :lol: bo wiele ujęć jest niemal takich samych, a różnią się tylko tym że stoisz metr dalej lub bliżej ;)

Nie mnie, w sumie zazdroszczę. Zatęskniłem za tamtymi rejonami. Super :)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#19 PostWysłany: 25 Lis 2022 15:34 

Rejestracja: 19 Mar 2014
Posty: 1508
Loty: 512
Kilometry: 837 899
złoty
Ale mogę dawać jakiś chcę? Mam więcej, nie bój się.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
miotaczkiszonki lubi ten post.
 
 
#20 PostWysłany: 25 Lis 2022 16:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 Lis 2011
Posty: 354
Loty: 129
Kilometry: 227 104
niebieski
Nie spinaj się tak :). Zdjęcia fajne. Skoro uważasz ze dawanie takich samych zdjęć ubogaca Twoją relacje to dawaj. Dla mnie nie, ale jakoś przeżyje :)
Nie pisałem tego zaczepnie przecież.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 37 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 5 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group