Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 14 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 05 Lut 2020 19:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Maj 2018
Posty: 647
srebrny
Chcialem wrzucic relacje z Karaibskiego Hoppera ale takich juz jest kilka, potem z samej St. Lucia ale takie tez sa wiec stwierdzilem ze opisze tylko cos czego tu jeszcze nie ma :)

Przygotowanie
St. Lucia to kraj który jest odwiedzany przez ogromna ilosc Amerykanskich turystów ze statków rejsowych które cumuja dziennie, majac jeden dzien taki turysta chce zwiedzic jak najwiecej i raczej nie mysli za dlugo nad kosztami, dlatego tez w internecie znalezc jakies porzadne info jest trudno - zwlaszcza chodzi mi o wejscia bez przewodników którzy sa nastawieni na gruby zysk. Próbujac ogarnac calosc budzetowo równiez nie jest latwo, ale stwierdzilem ze widzac jakies informacje o tym ze nie koniecznie trzeba brac przewodnika (200 ECD, ok. £60) stwierdzilem ze wybiore sie na Gros Piton (798m) uzywajac Maps.me, zwlaszcza ze wejscie tam jest w miare latwe - z tego powodu odpuscilem Petit Piton (743m) który jest tylko troche nizszy ale o wiele bardziej stromy i czytajac relacje wyglada na to ze ze trzeba uzywac sprzetu do wspinaczki, ogólnie za duzo zabawy dla zwyklego turysty jak ja :)

Wykonanie planu
Pobudka rano w Castries, wziecie miejskiego busa do Soufriere, z racji ze sa to takie Collectivo/Marszutki wyjezdzaja tylko wtedy gdy sa pelne, problem jest taki ze w sobote rano wiele osób jezdzi rano do Castries na zakupy i wracaja wieczorem, wiec poinformowano mnie ze czekanie na ludzi moze potrwac nawet pare godzin. Na szczescie w ciagu 20 minut uzbieral sie pelen samochód - koszt 8 ECD (12zl) i samochód wyruszyl w ponad godzinna podróz przez pelno górzystych zielonych terenów, warto usiasc z tylu przy oknie gdyz wysiadziemy na koncu i nie bedzie trzeba wstawac za kazdym razem gdy ktos wysiadzie/wsiadzie w trakcie trasy. Droga jest na prawde piekna, jedzie sie przez góry, plantacje bananów - wiec widoki warte ogladania. W Soufriere (czyt. Sufre) kupilem wode i szedlem wzdluz plazy na Gros Piton (wg mnie czas dojscia do punktu startu 2h, potem 2-3h na góre i zejscie), w trakcie drogi wiele osób mówilo ze przewodnik konieczny itd. zwlaszcza ze wielu mlodych 18 lat, którzy na przewodników nie wygladali. No ale nic, dotarlem w koncu do Sugar Beach z kad sa ladne widoki na Pitony.
Soufriere:
Załącznik:
Soufriere.jpg

Petit Piton:
Załącznik:
PetitPiton.jpg

Gros Piton:
Załącznik:
GrosPiton.jpg


Sugar Beach znajduje sie na terenie bogatego osrodku hotelowego którego teren jest terenem prywatnym i jako turysci mozemy jedynie dostac sie tam na plaze - która nalezy do kraju nizeli hotelu. Tutaj pojawil sie pierwszy problem, idac dalej droga zostalem zawrócony przez obsluge hotelowa jezdzaca wózkiem golfowym. Stwierdzilem ze jak nie tedy to przejde sie plaza, wyjde lasem i omine osrodek, no nic idac tamtedy znów trafilem na nich i zostalem zawrócony poraz kolejny. Plan byl taki zeby chwile poczekac i spróbowac raz jeszcze.. do trzech razy sztuka.. no ale znów nie wyszlo, i tym razem pan zaproponowal mi ze mnie zawioza pod brame skad przyszedlem, nie klocilem sie bo i tak sporo przepisów im zlamalem. Pod brama i zapytaniu któredy moge isc a któredy nie okazalo sie ze publiczna droga wiedzie bardzo dookola, dobrych pare godzin pieszo co przy 30 stopniach ciepla i zaru slonca stwierdzilem ze jest nie wykonalne. Odpuszczam Piton dzisiaj wróce jutro. Szybki przeglad mapy i zobaczylem ze nieopodal jest Sulphur Springs - dosc ciekawa atrakcja - skad tez nazwa miasta (Soufriere francuskie, Sulphur angielskie oznaczaja Siarke) co mozna bylo czuc w okolicach. To juz typowa Amerykanska atrakcja, wejscie bylo cos kolo 16$ za obejrzenie krateru samego, badz 32$ za dodatkowe kapiele w goracych blotach strumyku przeplywajacego przez/obok krateru. Z racji ze nie jestem fanem tego stwierdzilem ze zobacze sam krater. Ogólnie wyglada fajnie, mozna dotknac wody na poczatku strumyka która jest goraca z 40-50 stopni, potem z platformy widokowej widac takie kaluze ciemno szarego blota co wyrzucaja chmury gazów o zapachu zgnitych jajek:
Załącznik:
Wulk1.jpg

Załącznik:
Wulk2.jpg

Po objerzeniu calosci stwierdzam ze wracam na plaze w Soufriere wypic pare piwek i odpoczac. Jestem na plazy, pije piwko, lacznie przeszedlem do tej pory cos pod 20km.
Malo wiedzialem ze dzien dopiero sie zacznie..


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
15 ludzi lubi ten post.
 
 
#2 PostWysłany: 05 Lut 2020 20:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Maj 2018
Posty: 647
srebrny
Poczatek
Siedzac na plazy przy piwku podszedl do mnie jakis mlodszy lokalny chlopak którego poznalem rano, powiedzialem o swoim dniu i ze planuje wrócic tutaj jutro i zdoby Gros Piton w niedziele. Tu stwierdzil ze w niedziele busów nie ma prawie wcale bo sklepy sa w wiekszosci pozamykane w Castries i nikt nie jezdzi tam, niedziela byla moim ostatnim mozliwym dniem wejscia, a wejscie na Gros Piton glównym celem podrózy, tutez zaczalem sklaniac sie by wziac zorganizowana wycieczke i tyle, zaliczyc góre. Ok. 14 ten chlopak powiedzial ze jest przewodnikiem (co równiez mi nie pasowalo, gdyz pachnial trawa, byl malo sportowej budowy) i ze on tam wchodzi codziennie, i ze jakbym chcial to on mi moze zalatwic odbiór z Castries za £60 i wejscie na góre za £60.. co troche mi nie pasowalo ze wzgledu na to ze moje zaufanie do tego pana bylo dosc niskie. Wraz z kolejnym piwkiem doszlismy do wniosku ze on wejdzie ze mna na Petit Piton dzisiaj za 200 ECD gdyz ten jest o wiele blizej i mozna wejsc na szczyt w 2h (z plazy) (tutaj warto miec na uwadze ze na karaibach robi sie ciemno o 18). Gotówki takiej przy sobie nie mialem (dla bezpieczenstwa) wiec umówilem sie ze spotkamy sie jutro w Castries i tam mu zaplace.. Ogólnie ludzie w Castries sa bardzo sympatyczni, rozmowni wiec dalem niskie szanse temu ze mnie okradnie itd. jak i równiez piwko na plazy w sloncu robi swoje. Bedac ciekawym co z tego wyjdzie, wiedzac ze to raczej moja ostatnia szansa wyruszam z nim do lasu :lol: Po drodze nadchodzi pierwsze odejscie od planu, wychodzi inny chlopak i sie zamieniaja, tamten mlodszy 17 lat, trzezwy (nie spalony jak poprzednik), ubrany w bardziej sportowe ciuchy, tutaj dokonalem jeszcze transakcji wymiany - dalem mu swojego smart watcha (zwykly chinski za 100zl) na wymiane za kase nastepnego dnia. No nic teraz sobie mysle ze w najgorszym wypadku strace zegarek. No ale nic, idac w duchu "Yes Man" idziemy dalej, chlopak sugeruje zebysmy zaczeli biec truchtem zeby miec pewnosc ze uda nam sie wejsc i zejsc przed zachodem slonca. Przebieglismy jakies kilkanascie minut i dostalismy sie do bazy wypadowej na szczyt gdzie jest jakis pseudo barak/sklepik co wyglada równiez na kase która kasuje za wejscie na szczyt, chlopak zaplacil im 10 ECD, ci mu tylko powiedzieli ze ma sie spieszyc.

Wspinaczka
Pierwsze pare minut wyglada bardzo niewinnie, swiadomy czasu i bedac ciagle popedzany przez chlopaka - juz wiedzac ze nazywa sie Tyron - biegniemy, w pewnym momencie on sciaga buty, zawiesza koszulke na galezi i mówi ze mu tak latwiej jest sie wspinac :shock: No nic, tez sciagam koszulke i ruszamy! Do polowy góry kat jest okolo 45 stopni, jest sporo wystajacych korzeni które idealnia sluza jak uchwyty. Jest sporo drzew wiec spadajac z trasy za daleko nie polecimy. Trasa jest jedna, jak jest jasno to wg mnie jest niemozliwe by sie tam zgubic. W polowie góry po jakichs 30 minutach biegu/szybkiego marszu moje 5 sekundowe przerwy sie wydluzaja do 10 sekundowych i Tyron zaczyna sugerowac ze w 2/3 góry jest punkt widokowy o nazwie Szule i ze tylko tam powinnismy isc. Nie zgadzam sie gdyz obiecano mi na dole ze wejdziemy na sam szczyt w 2h bez problemów. No ale nic, kolejne 20 minut zleci w jego ciaglym przekonywaniu ze robie za dlugie przerwy (10 sekund to juz porazka, tu warto miec na uwadze ze on nie dychnal ani razu), trasa zaczyna robic sie bardziej stroma, z jakies 60 stopni ale w koncu dochodzimy do Szule i pyta sie czy zakonczyc, patrze na zegarek ze dopiero po 15 a juz tylko 1/3 zostala przed nami mówie ze idziemy dalej, tutaj mi mówi ze teraz to juz beda same liny, sporo pionowych scian.. ignoruje wiekszosc jego narzekan po to zeby sie samemu przekonac. Po dluzszym odpoczynku (jakies 30 sekund :lol: ) ruszamy, tutaj pojawil sie pierwszy komplement z jego strony ze jednak mamy dobry czas :o zaczynaja sie pojawiac pierwsze pionowe skaly, liny które sa tam porozstawiane juz nie sa tylko opcja a koniecznoscia, w niektóych miejscach pionowe sciany maja po ok 6-7 metrów ale sa z bardzo twardego materialu, maja duzo dobrych uchwytów, liny (wspinaczkowe, ze statków itd.) sa mocno przywiazane do korzeni, drzew, calosc wydaje sie solidnie zrobione. Wchodzimy wyzej i wyzej.. tu ciagle warto miec na uwadze ze Tyron ciagle jest na bosaka! Juz nie przekonuje mnie do zawrócenia.. ciagle ani jednej kropli potu na jego twarzy ani jednego glosniejszego wydechu.

Dalej
Jedna godzina 38 minut, tyle minelo odkad wyruszylem z nim z plazy, jest cos kolo 16 i wchodzimy na góre. Ja klade sie na wpól zywy na trawie i leze tam z 5 minut patrzac sie w niebo bez celu, po chwili wstaje by nagrac ten filmik:

Góra
 Relacje PM off
22 ludzi lubi ten post.
 
 
#3 PostWysłany: 05 Lut 2020 21:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Cze 2013
Posty: 2000
Loty: 651
Kilometry: 1 617 242
niebieski
Świetny opis, gratulacje wejścia! :D
_________________
Relacje: weekend w Australii i na Alasce.
Góra
 Relacje PM off
LonDynia lubi ten post.
 
 
#4 PostWysłany: 05 Lut 2020 22:36 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1369
platynowy
Pitony oglądałem tylko z dołu, w ramach jednodniowej wizyty na St. Lucia (rejs wycieczkowcem) - relacja zresztą jest na forum. Super sprawa wejść na górę. Pamiętam, że rozmawiałem z przewodniczką na ten temat i mówiła, że mały Piton jest znacznie gorszy do wchodzenia niż duży. Zejście i powrót do Castries poszły sprawnie ?
Góra
 Relacje PM off
LonDynia lubi ten post.
 
 
#5 PostWysłany: 06 Lut 2020 09:23 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4878
HON fly4free
Kto wie, może @LonDynia siedzi tam do dziś :D
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#6 PostWysłany: 06 Lut 2020 13:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Maj 2018
Posty: 647
srebrny
Powrót
Pare szybkich zdjec i wracamy, przez cala droge na góre jak i na dól nie spotkalismy nikogo innego - nie dziwie sie z reszta 8-) Droga w dól byla latwiejsza, aczkolwiek równiez trwala prawie tyle samo czasu, bez pospiechu przebrnelismy przez pionowe kawalki, potem na stromszych zboczach mialem troche gorzej gdyz sciezka byla miejscami bardzo sucha i dla oszczednosci czasu nie lapalem sie niczego co czsami skutkowalo posliznieciem i wyladowaniem na pobliskim drzewie (planowane ladownie). Po godzinie znalazlem koszulke, na dole w budce juz nikogo nie bylo, szybszym truchtem pod plaze szybkie pozegnanie z przewodnikiem (oczywiscie chcial jeszcze cos ode mnie wyciagnac wiecej ale mówilem mu prawde ze jedyna kase co mam to na wode i na autobus). No nic, idac dalej na przystanek po drodze spotkalem mojego wczesniejszego przewodnika (nazywal sie Smoky), który sie zdziwili jak mnie zobaczyl, tym bardziej sie zdziwil jak mu powiedzialem ze udalo nam sie wejsc na góre - a tak gwarantowal ze latwo i ze chodzi tam codziennie (tu jeszcze mi sie przypomnialo ze mówil ze hoduje tam krzaki marihuany i chodzi je dogladac :lol: ) Spytalem sie jak tam mój zegarek, to powiedzial ze jest w domu w sejfie 8-) To zabrzmialo jakbym juz go mial nie zobaczyc.. Omówilismy na szybko miejsce spotkania, godzina 13:00 przy plazy lotniskowej (tam jest darmowe WiFi). Pozegnalem sie, doszedlem na przystanek i tu czarna wizja powrotu do domu, nie ma busa do Castries, nikt na niego nie czeka, posiedzialem jakies 20 minut i pojawil sie jakis pan po 60tce co tez chcial jechac do Castries, po angielsku mowil tyle co jest angielskiego w ich Kreolskim jezyku Patua (czyli co trzecie slowo pomieszane z Francuskim, losowymi dialektami Afrykanskimi) umówilismy sie ze bedziemy lapac stopa, po paru autach odpuscilem, wtedy pojawil sie bus jadacy w innym kierunku który powiedzial nam ze widzial po drodze bus do Castries i ten bedzie za jakies 15 minut. Nie klamal, pojawil sie bus po 15 minutach - pusty, no nic trzeba czekac na reszte, wiec udalem sie do pobliskiej knajpki i wzialem za 4ECD noge z kurczaka i buteleke wody za 2 ECD, wracajac do busa okazalo sie ze podjechal nowy prawie pelen to zawolali mnie do srodka wsiadlem z butelka wody w jednej rece i kurczakiem w drugiej.. Wrocilem do domu!

Spotkanie
Dawalem male szanse ze typ przyjdzie, zwlaszcza ze juz wczoraj nie mial zegarka. Ale i tak mialem spedzic dzien na plazy, szybka wizyta do bankomatu (ten na lotnisku kasuje Revoluta 5$ za transakcje, w centrum widzialem co najmiej dwa banki co nie kasowaly nic Bank of Saint Lucia i jeszcze jakis inny, ale nie ten brazowy z nazwa First Caribbean bo ten tez kasuje 5$). Bylem na plazy o 12, nie bylo go, poszedlem poplywac, wrocilem o 13 nie bylo go, 13:15 nie ma.. 13:30.. ide po piwko, wracam i znajoma twarz Smokiego pojawia sie, szybka rozmowa, jest zegarek, jest kasa, tu jeszcze poszlo troche upsellingu z jego strony w stylu zebym pokryl mu dojazd, ze ma 6 rodzenstwa i zebym mu dal wiecej, na koniec zaoferowal jeszcze woreczek.. tez odmówilem, pozegnalem sie i odszedlem. Koles na prawde ciekawy, rozmawiajac ze mna caly czas oczami polowal na nastepnego turyste.. spojrzalem na zegarek to tego dnia juz mi nabil 23 km piechota - czyli moze jednak nie klamal ze wchodzi tam codziennie :lol: ?

Wnioski
Petit Piton - jesli ktos pragnie wejsc to mozna to zrobic nawet i o 14, ale im wczesniej tym lepiej, polecal bym 10 rano zeby sobie spokojnie wejsc, na prawde blisko Soufriere. Koszty, mnie calosc kosztowala 200 ECD (300zl) z czego sie dowiedzialem ze Tyron dostanie z tego tylko polowe - 150zl - jak ktos nie chce wchodzic sam to mozna do niego napisac (+1758 7207788). Tu cala wspinaczka wyglada dosc dziko, nie ma zadnych siatek zabezpieczajacych, poreczy, schodków, calosc wyglada tak jakby sobie kilku kumpli postawilo budke przy ulicy i zaczelo kasowac za wejscie na góre, chociaz wielki plus nalezy sie tym co te liny tam porozstawiali, sa one w dorbym stanie wiec ktos chyba czuwa. Czy da sie bez przewodnika? Chyba tak, gdzies ostatnio czytalem posta ze jak sie idzie bez przewodnika to tym w budce zaplacono 30$ (nie wiem czy za osobe czy za grupe, ale tez pisali ze calosc zajela im 5h tam i z powrotem) i mozna bylo isc bez. Mój przewodnik placil im 10 ECD (4$) ze swojej kieszeni. Wchodzilem wczesniej na inne turystyczne góry np. Huyana Pichu przy Machu Pichu, to tej dal bym poziom trudnosci 6/10, Mont Blanc (pomijajac kwestie temperatury i wysokosci) 3/10, Petit Piton - 8/10 ;) Dobra forma zalecana, dajcie sobie 5h na wejscie i zejscie, wezcie sporo wody, ale nie za duzo bo ciezko bedzie wnosic. Najlepiej w dzien roboczy pon - pt.

Gros Piton - tu raczej bedzie opis z wniosków niz doswiadczenia, dojazd jest trudniejszy, bez wlasnego auta trzeba wziac autobus do Soufriere a potem kolejny jadacy na poludnie, lokalni odnosili sie autobus do UVF (kod lotniska) i wysiasc gdzies w poblizu. Tu z tego co slyszalem, moi "lokalni wykfalifikowani" przewodnicy mówili ze oni na Gros Piton wchodzic nie moga, ze tam trzeba kogos bardziej wykfalifikowanego i mozna wynajac na miejscu - wiec tu mi sie wydaje ze raczej calosc jest bezpieczna i ogarnieta, ze przewodnik w plecaku ma bandaze, telefon itd. a nie wchodzi w kapielowkach :D Z cen co widze teraz to wejscie do parku kosztuje 50$ od osoby i trzeba obowiazkowo wziac przewodnika który kasuje 50$ od grupy (jako zalecany napiwek).

Co bym zrobil teraz? Wszedl na Petit Piton bez przewodnika z rana o 10 najpózniej. Koszt jest chyba 5$ za osobe platne w budce przed góra.
Bedac w grupie osób mniej silnych fizycznie i bardziej dbajacych o wlasne bezpieczenstwo - wszedl na Gros Piton z przewondikiem.

Z racji tego ze postów bez zdjec nikt nie czyta, tu fotka z Vigie Beach (doslownie 10 sekund od wyjscia z SLU lotniska):
Załącznik:
VigieBeach.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
13 ludzi lubi ten post.
micnur uważa post za pomocny.
 
 
#7 PostWysłany: 06 Lut 2020 14:08 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1369
platynowy
Dzięki, naprawdę fajna i trochę inna od wszystkich relacja :-)
Góra
 Relacje PM off
LonDynia lubi ten post.
 
 
#8 PostWysłany: 06 Lut 2020 15:23 

Rejestracja: 02 Sty 2013
Posty: 1351
Loty: 4
Kilometry: 17 154
złoty
Czad! Nie pozostaje nic innego jak czekac na następny (domknięty :) karaibski hopper.
Góra
 Relacje PM off
LonDynia lubi ten post.
 
 
#9 PostWysłany: 06 Lut 2020 15:31 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Gru 2015
Posty: 236
niebieski
@LonDynia
Czy ja dobrze widzę: Mont Blanc (...) 3/10 ? :)
Góra
 Relacje PM off
LonDynia lubi ten post.
 
 
#10 PostWysłany: 06 Lut 2020 16:26 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Maj 2018
Posty: 647
srebrny
micnur napisał(a):
@LonDynia
Czy ja dobrze widzę: Mont Blanc (...) 3/10 ? :)

Hej, tak, ale ja tylko bralem pod uwage stromosc podejscia, Mt Blanc ma niski kat podejscia przez wiekszosc podrozy (Goutier route), ale prawda to nie wyglada za dobrze bo 3/10 to wyglada jakbys sie po plaskim szlo :?
Zróbmy zatem tak bez skali Petit Piton > Huayana Picchu > Mt Blanc.
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#11 PostWysłany: 23 Mar 2020 02:47 

Rejestracja: 25 Wrz 2015
Posty: 136
Loty: 88
Kilometry: 152 018
niebieski
świetna relacja , ciągle o niej marzę
Góra
 Relacje PM off
LonDynia lubi ten post.
 
 
#12 PostWysłany: 23 Mar 2020 19:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Maj 2018
Posty: 647
srebrny
Kurcze, nie spodziewalem sie ze to bedzie moja ostatnia relacja w tym roku, ale mimo wszystko ciesze sie ze moge chociaz innym pomóc w przygotowaniu sie do przyszlorocznej wycieczki jak i dac kilka minut poczucia ze jest sie na Karaibach :) !
Góra
 Relacje PM off
jerzy5 lubi ten post.
jerzy5 uważa post za pomocny.
 
 
#13 PostWysłany: 21 Sie 2020 14:18 

Rejestracja: 21 Sie 2020
Posty: 2
Fajna relacja ile dales za bilet ? ;)
Góra
 Relacje PM off  
 
#14 PostWysłany: 21 Sie 2020 14:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Maj 2018
Posty: 647
srebrny
Dzieki, cos ponizej 200 euro + 2x Eurostar (2x £29) + lodka z SLU na FDF za 49$
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 14 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group