Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 20 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 27 Lip 2022 23:27 

Rejestracja: 11 Wrz 2011
Posty: 64
Loty: 1031
Kilometry: 2 021 811
niebieski
To był pomysł mojej córki – pierwsza liceum, profil mat-geo i nagła chęć zwiedzania świata przyrody. Rzuciła go w sumie przy rodzinnym obiedzie dwa miesiące temu. Zadziałało! Parki narodowe Kanady i USA to naprawdę przepiękne miejsca do zobaczenia z rodziną.
Hmm… od 1 do 3 sierpnia mam służbowy wyjazd do Chicago więc idealnie się złożyło. To będzie business&joy 😊

Od pomysłu do realizacji krótka droga więc zabrałem się za wyszukiwarki lotów. No niestety drogi dolar nie sprzyja tanim połączeniom za Atlantyk. A tu trzeba polecieć do Kanady, potem zachodnie wybrzeże USA (wymyśliłem zobaczyć Pacific Northwest) a na koniec Chicago jeszcze. I to z żoną i trójką dzieci.
Cały tydzień szukania różnych kombinacji i kupiłem Finnaira do Dallas przez Helsinki, stamtąd American Airlines do Calgary oraz powrót British Airways z Chicago do Londynu i dalej do Warszawy. Wszystko na jednym bilecie oczywiście, cena – niestety w okolicach 3.5k pln ☹

Do tego przeloty wewnętrzne Horizon Air, Southwest i Frontier – już bardzo tanio i mamy podróż złożoną 😊
W Kanadzie 3 pełne dni w Górach Skalistych, przelot z Calgary do Seattle, tam samochodem przez parki północnego zachodu aż do San Francisco. Na deser Yosemite National Park. Po drodze Vegas i ostatnie dni w Chicago już służbowo.
Cała trasa z Great Circle Mapper:

Image

No to lecimy. Z ostrożności (ale też aby zaoszczędzić kasę) lecimy tylko z bagażem podręcznym.
Finnair do Helsinek jest o czasie, co ważne bo w HEL przesiadka na lot do Dallas tylko 40min.
Lot realizowany Embraerem 190, na pokładzie tylko woda lub sok jagodowy, kawa i herbata płatne.

Image

Image

W samolocie za mną zaniepokojona pasażerka prosi stewardesę o możliwość wyjścia w pierwszej kolejności bo ma krótką przesiadkę do DFW. Stewardesa się śmieje: „W tym samolocie 24 osoby przesiadają się na ten lot do Dallas, więc na pewno na wszystkich poczekają 😊”
No i oczywiście na lotnisku w Helsinkach krótki spacerek do bramki do Dallas. Czeka tam na nas Airbus 350 Finnaira na 10-godzinny lot do Dallas.

Image

Jest jeszcze czas na odwiedzenie muminków.

Image

Start o czasie i jazda – podróż za ocean rozpoczęta.
Finnair zarabia na czym może. Obiad jest smaczny ale mały, można brać tylko jedną buteleczkę wina za free. Wszystko poza tym jest już płatne.
Podwieczorek ograniczony do wody i małego pudełka z makaronem.

Image

Po drodze za to wspaniałe widoki na Grenlandię – wow ale super pogoda:

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Lądujemy w niezłych turbulencjach ale spokojnie. W Dallas prawie 4 godziny przerwy do ostatniego odcinka American Airlines. Na spokojnie przechodzimy emigrację – nawet nam pieczątek nie wstawili. Trzeba coś zjeść po tym ubogim cateringu Finnaira – dzieci są po prostu głodne!
Przy bramce czeka na nas Boeing 737 AA na 3,5 godzinny lot do Calgary. Wyszliśmy z domu o 7 rano i lądujemy w Calgary o 21.50 tego samego dnia, po trzech lotach. Nieźle!

Image

W Kanadzie szczyt sezonu turystycznego. Zaraz po kupnie biletów zabrałem się za hotele i wynajęcie samochodu i spotkał mnie zimny prysznic. Na dwa miesiące przez wylotem wszystkie hotele są zabukowane, brak wolnych miejsc w Banff, Jasper i okolicach. No grubo, na szczęście ratuje mnie AirBnB w Golden na dwie noce i jedną udało się wyrwać w Jasper (najdroższy motel w moim życiu)
Ale z samochodem kicha totalna. NIC NIE MA w żadnej wypożyczalni za żadne pieniądze. Jeszcze mnie to nigdy nie spotkało!
Koło ratunkowe rzuca mi aplikacja Turo. To jest takie prywatne wypożyczanie własnych samochodów, trochę jak AirBnB dla mieszkań. Zakładam profil i znajduję Mohammeda z jego Subaru Crosstrek rocznik 2017. Dogadujemy się przez apkę (Turo załatwia też ubezpieczenie) i mam samochód na 3,5 dnia!!!!
No i był, samochód czekał na nas na lotniskowym parkingu z kluczykiem schowanym za kołem. Dostałem pełną instrukcję jak go znaleźć i tada, mamy go!

Image

Spędzamy szybko noc w motelu niedaleko lotniska i jutro jedziemy w Góry Skaliste:
Cdn…
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
29 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 02 Sie 2022 08:27 

Rejestracja: 11 Wrz 2011
Posty: 64
Loty: 1031
Kilometry: 2 021 811
niebieski
Relacja na żywo nie udaje się, codziennie dojeżdżamy do nowego motelu późno wieczorem i rano z powrotem w trasę.
Zaplanowałem na tej wyprawie zwiedzanie aż 7 Parków Narodowych – trzy w Kanadzie: Banff National Park, Jasper National Park i Yoho National Park oraz cztery w USA: Olympic National Park, Crater Lake National Park, Redwood National Park i na deser już odwiedzony przeze mnie pięć lat temu Yosemite National Park.
Niezły maraton przyznacie!
Trzy dni w Kanadzie przeznaczam na te trzy parki. Banff NP jest największy i ma najwięcej atrakcji. Nie da się go tak po prostu ogarnąć w jeden dzień. Zostawiam więc okolice Canmore i Banff na następną wyprawę i zaczynamy zwiedzanie od środka parku Banff – jezior Louise i Moraine.
Z Calgary jest fantastyczny dojazd, do granic parku i Canmore prawie godzinka autostradą.
Widoki po drodze nieziemskie:

Image

Image

Image

Image

Kupuję wstęp do wszystkich parków na trzy dni. Na szybie przyklejam opłaconą wejściówkę, usprawni ona później wjazd do poszczególnych parków. Od naszej rodziny to 21CAD za dobę.

Image

Na spokojnie zjeżdżam w kierunku słynnych jezior i ….. zonk! Parkingi przy jeziorach full!! No tak, szczyt sezonu a ja od rana jechałem z Calgary. Jezioro Moraine to kaplica, wysyłają na odległy parking i radzą brać busa. Ale do Lake Louise (też info, że parking full) udaje mi się przedostać i wbijam na górny parking na krzywego, no i proszę tuż przede mną zwalnia się miejsca parkingowe! Juppi – zostajemy. To jedyne miejsce w parku, gdzie parking jest płatny (zbierają na zbiorkomy)
Ale tłumy, no cóż trzeba się dopchać do pięknych widoczków:

Image

Image

Image

Image

Image

Idziemy na krótki trekking do wyżej położonego jeziorka Mirror Lake, to tylko lekka wspinaczka:

Image

Image

Odpuszczamy niestety Lake Moraine, chcę dziś dojechać do Jasper a po drodze mnóstwo atrakcji jeszcze.
Następne w kolei jest Bow Lake, też ładne

Image

Image

Image

Chyba najpiękniejsze jest Peyto Lake, na szczęście na parkingu są miejsca a to tylko krótki trekking aby zobaczyć jedno z najbardziej szmaragdowych jezior w całym Parku Banff:

Image

Image

Wow ale kolor wody!

Image

Cały czas towarzyszą nam niesamowite widoki po drodze wysokich szczytów Gór Skalistych. Aż głowa boli od rozglądania się.

Image

Image

Wypatrujemy też zwierząt. Jak spotykamy na drodze samochody na poboczu mrugające awaryjnymi to znaczy, że ktoś coś zobaczył. No i trafiają nam się czarne niedźwiedzie. Ale daleko niestety.

Image

Dojeżdżamy do największej zaplanowanej na dziś atrakcji – lodowca Columbia. Dla dzieciaków to pierwszy kontakt z lodowcem na żywo. Ubieramy się ciepło i idziemy spotkać się z czołem lodowca!!!

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Ale super przeżycie i widoczki! Przepiękne miejsce.

Image

Image

Cała trasa Icefields Parkway od Banff do Jasper jest niesamowicie widowiskowa. Co zakręt to nowe wspaniałe widoczki gór i lodowców.

Image

Image

Image

Zajeżdżamy do Jasper na wieczór do zarezerwowanego z trudem motelu (Mount Robson Inn). Tak jak wspominałem, to mój najdroższy nocleg w motelu (standard typowy a nawet poniżej) w życiu! No cóż inaczej nic nie znalazłem, to tylko jedna noc.
Idziemy w Jasper poszukać dobrego jedzenia i picia i bach- Jasper Brewery wita 😊

Image

Mikrobrowar a do tego kotlet z dziczyzny i żeberka, biorę Blondie:

Image

Jutro atrakcje Parku Jasper

Stay tuned
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
20 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#3 PostWysłany: 02 Sie 2022 08:32 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 Sie 2010
Posty: 4169
Loty: 244
Kilometry: 418 277
platynowy
relacja :) "made in hiszpan"
papiery delikatnie na bok, mala kawa i chwila przerwy na czytanie ;)
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#4 PostWysłany: 02 Sie 2022 09:16 

Rejestracja: 09 Lut 2015
Posty: 69
Loty: 314
Kilometry: 368 430
Świetna relacja, zdjęcia wymiatają, ale wiadomo Rockies są przepiękne, szczególnie to pasmo między Calgary a Vancouver.
Czy przy Columbia Icefields nadal jeżdzą te wielkie auta, które podwożą turystów na sam lodowiec czy zrezygnowli z tego?
@correos - nie zdążyłem zrobić nawet kawy, tak mnie pochłonęło:)
Góra
 Relacje PM off  
 
#5 PostWysłany: 02 Sie 2022 17:57 

Rejestracja: 11 Wrz 2011
Posty: 64
Loty: 1031
Kilometry: 2 021 811
niebieski
mapa napisał(a):
Czy przy Columbia Icefields nadal jeżdzą te wielkie auta, które podwożą turystów na sam lodowiec czy zrezygnowli z tego?


Te wielkie auta stały już tylko jako eksponaty. Na lodowiec jeżdżą zwykłe autobusy (a raczej na to co z tego lodowca zostało, bo znika w zastraszającym tempie)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#6 PostWysłany: 02 Sie 2022 21:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 1570
złoty
Byłem 9 lat temu ale nie wydaje mi się, żeby lodowiec aż tak znikał. Najlepiej chyba tam jechać we wrześniu. Ceny niższe i ludzi mniej, a pogoda dalej super.
Lake Moraine możesz żałować, ja tam byłem przed 7 rano i podjechałem bezproblemowo.

Image
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#7 PostWysłany: 04 Sie 2022 17:26 

Rejestracja: 11 Wrz 2011
Posty: 64
Loty: 1031
Kilometry: 2 021 811
niebieski
Mam z rodzinką prawdziwą wyprawę przez Amerykę. Zaplanowałem kontakt z dziką przyrodą, trekkingi, spacery, wspinaczki i gwarantowane niesamowite przeżycia.
Motele, własny samochód, do tego jeszcze lokalna kuchnia i klimaty więc przepis na udane rodzinne wakacje gotowy. Nie będzie leżenia na basenach…
Nie ma lekko, wstajemy rano w Jasper i huzia w góry! Jeździmy dziś po Parku Narodowym Jasper. Na pierwszy ogień idzie droga do Maligne Lake i Maligne Canyon.
Zaraz po zjeździe wita nas ciekawy znak o misiach.

Image

He jakie misie? No właśnie, nie przejeżdżamy nawet kilometra a już na drogę tarabani nam się…. grizzly !!! Daleko od nas? No nie, prawie wlazł nam do samochodu!

Image

Image

Image

Droga z Jasper do Maligne Lake to trasa podziwiania dzikich zwierząt zamieszkujących te góry. Zaraz pojawiają się czarne baribale i to całkiem blisko, jeden za drugim.

Image

Image

Image

A potem… przepiękne jelenie! Prawie można je pogłaskać oczywiście gdyby nie zasady w parku tzn szyby zamknięte w samochodzie i zero kontaktu dotykowego.

Image

Image

Stałem na poboczu a ten jeleń po prostu podszedł bliżej aby trochę popozować do fotek

Image

Image

Dzieciaki zachwycone, to jest na prawdę obcowanie z naturą i przyrodą na wyciągnięcie ręki, to nie zoo, te zwierzęta są dzikie i żyją na wolności.
Jedziemy zobaczyć kanion Maligne – przepiękny!! Jest fajnie wytyczona trasa na trekking do 5 mostów. Idziemy trochę z duszą na ramieniu dzielnie pobrzękując zabranym jeszcze z Polski dzwoneczkiem i sprayem na niedźwiedzie w kieszeni 😉

Image

Image

Image

Po drodze jeszcze Medicine Lake

Image

Dojeżdżamy do jeziora Maligne. Niestety popsuła się pogoda i zdjęcia wyszły tak sobie, to jedyny dzień kiedy pogoda nie dopisuje (do zdjęć tylko)

Image

Image

Mnóstwo turystów wybiera się na wycieczkę statkiem ale my wolimy trekking do Moose Lake. Nie mamy łosia jeszcze w kolekcji zdjęciowej.

Image

Image

Moose Lake jest bardzo klimatyczne, niestety łosi brak ☹

Image

Image

Wracamy na główną trasę Icefields Parkway gdzie kolejna atrakcja to Athabaska Falls u stóp wielkiej góry.

Image

Nie jest to może Niagara ale i tak robi wrażenie:

Image

Image

Image

Kolejny stop przy wodospadzie Sunwapta

Image

Po drodze niezmiennie przepiękne widoczki:

Image

Image

Image

Następny nocleg mamy w Golden – bramie do Parku Narodowego Yoho. Tutaj mamy jedyny na tej wyprawie podwójny nocleg. Na AirBnB znalazłem fajny apartament w dobrej cenie. Na tydzień przed wyjazdem Host przesłał info, że mój wybrany apartament będzie niedostępny ale w zamian oferuje w tej samej cenie segment z jacuzzi :D juppi!!! Ale upgrade! No pełen wypas na miejscu:

Image

Taki widoczek z okna na Góry Skaliste:

Image

Raczymy się dobrym winem kanadyjskim na tarasie…

Image
c.d.n.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
14 ludzi lubi ten post.
 
 
#8 PostWysłany: 04 Sie 2022 17:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 1570
złoty
No tych misiów to zazdroszczę...
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#9 PostWysłany: 07 Sie 2022 13:53 

Rejestracja: 11 Wrz 2011
Posty: 64
Loty: 1031
Kilometry: 2 021 811
niebieski
Dzisiejszy dzień zaplanowany już na spokojnie. Jemy śniadanie w Tim Hortons, sieciówce kawa+ciastka+śniadania, która jest tylko w Kanadzie i imho najlepszą sieciową kawę na świecie (a trochę już ich popróbowałem)

Jedziemy dziś do Parku Narodowego Yoho, to młodszy braciszek parków Banff i Jasper, przytulony do nich wzdłuż Trans-Canada Highway 1. Odległości od naszej bazy w Golden są już niewielkie. Na pierwszy ogień jedziemy zobaczyć jezioro O’Hara. Droga pod samo jezioro zamknięta ale parking pełny, pewnie jeżdżą busy, parkujemy i idziemy na przystanek. Zatrzymuje nas strażniczka parkowa i pyta czy mamy rezerwację na busa. Hmm to potrzeba? Tak, z uśmiechem wyjaśnia, że Lake O’Hara jest bardzo oblegane i wszystkie bilety na busa na sezon sprzedały się …… w kwietniu!!! Pani zaprasza za rok. No cóż zostanie nam Emerald Lake i wodospady Takakkaw. Tam też jedziemy.

Trans-Canada Highway 1 jest mega fotogeniczna, autostrada przecina tu przełęcz Kicking Horse i jeszcze wzdłuż drogi biegnie linia kolejowa

Image

Image

Aby kolej pokonała przełęcz zbudowano tu prawie 100 lat temu dwa spiralne tunele po których pociągi wspinają się na przełęcz.

Image

Image

Niestety nie dane jest mi załapać się na widok tych mega długich składów (po kilka kilometrów z wieloma lokomotywami) wjeżdżających w tunel.

Do wodospadów Takakkaw prowadzi bardzo wąska droga, po której mogą jeździć tylko osobówki.
Na szczęście jest sporo wody i wodospad Takakkaw prezentuje się przyzwoicie, zobaczcie sami

Image

Pod sam wodospad z parkingu można podejść, po drodze jak to w Górach Skalistych dzika zwierzyna obok nas

Image

Image

Image

Image

Druga atrakcja parku Yoho to Emerald Lake. Po drodze oglądamy jeszcze formację skalną przedzielającą rzekę o nazwie Natural Bridge

Image

Parking przy Emerald Lake przepełniony na maksa ale wszyscy parkują wzdłuż drogi dojazdowej na zakazie! To niespotykane w Kanadzie, są raczej karni pod tym względem ale pozostaje mi dołączyć i robię to samo.
Emerald Lake to perła Gór Skalistych i Parku Narodowego Yoho. Przepiękne polodowcowe jezioro z niesamowitym kolorem wody. Jezioro ma różny kolor w poszczególnych jego partiach i trzeba je obejść dookoła aby te wszystkie kolory zobaczyć. Trekking na około 2 godziny – warto!

Image

Zobaczcie sami jak zmienia się kolor wody w jeziorze w zależności od punktu trasy

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Dla mnie to najpiękniejsze miejsca w całych Górach Skalistych, można siedzieć i podziwiać do rana.
Jak chcecie wiedzieć dlaczego woda ma tak intesywny szmaragdowy kolor - to proszę, tu wytłumaczenie:

Image

Wizytą nad Emerald Lake kończymy nasze zwiedzanie Gór Skalistych Kanady, ostatni nocleg w Golden, gdzie korzystamy z uroków naszego segmentu (położonych jest na stoku góry). Na obiad próbuje kanadyjski poutine (frytki z serem i sosem pieczeniowym) ale w wydanie z PFC jest mało zjadliwe. Za to w knajpce bardzo dosadnie opisane toalety 😉

Image

I jeszcze pożegnalna lampka wina na tarasie naszego segmentu:

Image

Następnego dnia jedziemy do Calgary oddać samochód, właściciel umówił się ze mną na konkretną godzinę na parkingu pod centrum handlowym. Zwrot bezproblemowy, jeszcze raz polecam wam apkę Turo jako super alternatywę nad klasycznymi wypożyczalniami w USA i Kanadzie.
Po południu mamy lot z Calgary do Seattle. Operowany przez Horizon Air dla Alaska Airlines. Lecimy Dashem 8. Boarding o dziwo z rękawa, chyba po raz pierwszy wsiadam do Dasha przez rękaw!

Image

Na pokładzie napoje i przekąski w cenie (alko płatne)

Image

W Seattle bierzemy kolejny samochód (tym razem z wypożyczalni, bo mam zamiar oddać go w San Francisco – tego Turo nie obsługuje). Trafia nam się upgrade do Mazdy CX-5.

Nocujemy dziś na półwyspie Olympic w miejscowości Port Angeles. To miasto-brama do Parku Narodowego Olympic, przepięknego i bardzo mało znanego zakątka Ameryki, którego będziemy zwiedzać jutro.
Trasa z lotniska to prawie 3 godziny drogi, po drodze na horyzoncie pojawia się nam Mt.Rainier, najwyższy szczyt Parku Narodowego Mt.Rainier. Wygląda nieziemsko:

Image

Image

W Port Angeles nocujemy w klasycznym amerykańskim motelu – jest klimat!

Image

Stay tuned…
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
17 ludzi lubi ten post.
brzemia uważa post za pomocny.
 
 
#10 PostWysłany: 07 Sie 2022 14:22 

Rejestracja: 16 Sty 2011
Posty: 5551
HON fly4free
Wsiadanie do dasza przez rękaw to przecież od paru dobrych lat standard w GDN :D
Góra
 Relacje PM off  
 
#11 PostWysłany: 07 Sie 2022 14:57 

Rejestracja: 20 Lis 2014
Posty: 2755
srebrny
To juz mam plan na kolejny wyjazd!!
Góra
 Relacje PM off  
 
#12 PostWysłany: 08 Sie 2022 10:55 

Rejestracja: 11 Wrz 2011
Posty: 64
Loty: 1031
Kilometry: 2 021 811
niebieski
Park Narodowy Olympic składa się tak naprawdę z trzech regionów – gór Olympic, wybrzeża Pacyfiku oraz lasów deszczowych. Zamierzamy zobaczyć je wszystkie 😊
Zaczynamy jednak od śniadania 😊. Nasz motel nic nie zapewnia więc idziemy na śniadanie w miasto. Zamiast fast foodu postanawiamy dobrze zjeść w polecanej przez portale restauracji śniadaniowej. Hmm na stolik czekamy prawie 15 minut a wszyscy wychodzący goście niosą ze sobą styropianowe pudła…
No nic, zamawiam dla całej rodziny normalne zestawy śniadaniowe i …. no właśnie – to Ameryka!!! Porcje są dla ichniejszych grubasów! Zobaczcie sami:

Image

Oczywiście my też kończymy ze styropianowym pudełkiem, do którego pakujemy prawie połowę zamówionego śniadania.

Park Olympic zaczyna się już w Port Angeles dojazdem do części górskiej – Hurricane Ridge. To prawie 17 mil serpentynami w górę. Na szczycie oczywiście wygodny parking i widoczki na góry Olympic zapierające dech.

Image

Image

Idziemy na dostępne szlaki – raczej przygotowane pod przeciętnych amerykanów więc nie ma forsowania.
Pięknie dookoła – widać nawet ocean

Image

Image

Jest i dzika zwierzyna.

Image

Image

Docieramy do schroniska a tam takie info!

Image

No ale my właśnie z tego szlaku zeszliśmy, no to mieliśmy szczęście bo teraz pozamykali, można tylko focić z parkingu.
Jedziemy dalej, po drodze Lake Crescent:

Image

Dojazd do lasu deszczowego Hoh Rain Forrest zajmuje nam ponad 2,5 godziny, a jak już podjeżdżamy pod parking to czeka na wielgachna kolejka samochodów do parkowania ☹ No to jest mega popularna atrakcja łatwo dostepna z Seattle i okolic. Czas oczekiwania na zaparkowanie przekracza godzinę…. No ale skoro już tu wjechaliśmy to trzeba czekać. Przy drodze są wygodne tabliczki informujące ile czasu jeszcze zostało do parkowania.
Hoh Rain Forrest zwiedza się też przyjemnym trekkingiem. Las deszczowy kojarzy mi się z Azją Południowo-Wschodnią i tropikami więc naprawdę nie wiem czego się spodziewać.
Idziemy na szlak a tam ….. szczeny nam opadły – zobaczcie sami!!!!:

Image

Image

Image

Te krajobrazy jak z jakiejś baśni fantasy – wysoki las świerkowy przykryty dywanem z mchów – niesamowicie to wygląda.

Image

Image

Image

Image

Po prostu przepięknie i bajkowo. To jest kolejny hit wyjazdu.

Image

Jedziemy nad wybrzeże Pacyfiku. W całym parku był upał i przepiękna pogoda ale tuż przed wybrzeżem pojawiają się chmury i gwałtownie spada temperatura. No niestety trafiamy na jakieś lokalne zjawisko pogodowe, całe wybrzeże we mgle. Spodziewałem się fantastycznych formacji skalnych przy brzegu a dostaję tylko to ☹

Image

Image

Skały, które są tam we mgle pooglądamy sobie w necie niestety.
Dojeżdżamy na wieczór do Portland w Oregonie na nasz kolejny motelowy nocleg. Jutro cały Oregon do przejechania!!!

cdn
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
18 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#13 PostWysłany: 08 Sie 2022 11:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 Lis 2013
Posty: 2286
Loty: 165
Kilometry: 448 480
srebrny
Piękne miejsca i świetne zdjęcia! :)

Jeśli chodzi o Finnair - ostatnio leciałem z nimi MIA-HEL, jedzenie było bardzo słabe nawet jak na standardy "samolotowe". Nie wiem czy miałem pecha czy Ty szczęście bo kiedyś faktycznie karmili całkiem ok ;)
Co do pieczątki w paszporcie - również byłem zdziwiony, że niczego nam nie wbili i to pierwszy raz odkąd latamy do USA (podróżujemy jeszcze z wizą) a było tego trochę od 2004 r.
Góra
 Relacje PM off  
 
#14 PostWysłany: 08 Sie 2022 11:46 

Rejestracja: 29 Maj 2011
Posty: 226
Loty: 178
Kilometry: 329 695
niebieski
Hiszpan, bardzo przydatne info o noclegach i braku aut w wypozyczalniach, bylam we wrzesniu i nawet bez bukowania nie bylo problemu z noclegami. Niedzwiedzi zazdroszcze
Góra
 Relacje PM off  
 
#15 PostWysłany: 09 Sie 2022 10:34 

Rejestracja: 11 Wrz 2011
Posty: 64
Loty: 1031
Kilometry: 2 021 811
niebieski
Oregon brzmi egzotycznie nawet dla przeciętnego Amerykanina. Kto tam był? Znacie kogoś?

Stan kojarzący się z gorączką złota, z dzikim zachodem, z osadnikami, którzy wyruszali z St.Louis i mieli obiecaną ziemię w Oregonie, z Chatką na Prerii, którą pamiętają starsi forumowicze.
Generalnie to był mój nieoficjalny punkt wycieczki – zobaczyć to wszystko, prerię, góry i te przestrzenie.
Więc dzisiaj spełnię to marzenie. Ruszamy rano z Portland. Tuż przy hotelu jest miasteczko bezdomnych – pokazuję je dzieciakom, są w szoku – toż to Ameryka!

Image

Jedziemy drogą nr 26 w głąb Oregonu. Jest to niesamowicie malownicza trasa. Zaraz za miastem wbijamy się do Mt. Hood National Forest. Droga pnie się pod górę aby dość blisko ominąć wulkan Mt.Hood. Mt.Hood jest pokryty śniegiem nawet pomimo koszmarnego upału dookoła i jest wspaniałym ośrodkiem narciarskim w zimie.

Image

Image

Dojeżdżamy do prerii, mijając rezerwaty Indian. Jestem w szoku jak bardzo wulkaniczny krajobraz rozpościera się dookoła

Image

Image

Image

Image

Naszym pierwszym celem jest miasteczko Bend. Jedziemy tam do High Desert Museum.

Image

Przepiękne miejsce zbierające historie lokalnych Indian (i ich eksterminacji), historię osadnictwa oraz fauny i flory prerii i pustyni. Prawie 2 godziny zwiedzania!
Najpierw Indianie – muszę też wytłumaczyć dzieciakom o co chodziło, chociaż wystawa jest bardzo wymowna:

Image

Image

Image

Image

Potem historia osadnictwa i gorączka złota

Image

Image

Image

Image

Muzeum jest rewelacyjne i bardzo polecam je w celach edukacyjnych jak tam przypadkiem będziecie 😉
Naszym kolejnym celem jest Park Narodowy Crater Lake. Tak wygląda droga dojazdowa do krawędzi krateru wulkanu, który kiedyś miał nazwę Mount Mazana, zanim nie wybuchł jakieś 7700 lat temu.

Image

Dojeżdżamy do krawędzi krateru i …. znowu szczenami o ziemię! Ale piękne jezioro:

Image

Image

To jedno z najgłębszych jezior w USA, ma – uwaga – 592 metry głębokości. Powstało na skutek opadów i roztopów śniegu, co ciekawe jego powierzchnia się nie zmienia – tyle samo wody paruje co napada.

Image

Image

Image

Jezioro prawie wcale nie zamarza zimą, ma tak dużą pojemność cieplną. Ostatni raz widziano je zamarznięte w 1949 roku.

Image

Na środku jeziora jest samotna wyspa – Wizard Island, która sama jest miniwulkanem – powstała 7300 lat temu.

Image

Przepiękne i mało znane miejsce.
Jedziemy dalej, zwiedzamy jeszcze Rouge Gorge kanion ale tam już tylko krótki trekking.

Image

Image

Zbliżamy się do granicy Kalifornii, temperatura rośnie aby osiągnąć niesamowite dla nas 45C !!!

Image

No tak ciepło to nie pamiętam gdzie było!
Ale dzieje się coś dziwnego, mijamy granicę Kalifornii zbliżając się do wybrzeża, przejeżdżamy pasmo górskie jadąc Redwood Highway i temperatura zaczyna spadać. Równo półtorej godziny później jest już 13C !!!!

Image

32 C różnicy w półtorej godziny! – nie do wiary
Kalifornijskie wybrzeże Pacyfiku wita nas mgłą, zimnem i mżawką….

Image

Jutro Redwoods National Park

stay tuned!
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
11 ludzi lubi ten post.
brzemia uważa post za pomocny.
 
 
#16 PostWysłany: 12 Sie 2022 18:58 

Rejestracja: 11 Wrz 2011
Posty: 64
Loty: 1031
Kilometry: 2 021 811
niebieski
Widzieliście już w mojej relacji wspaniałe krajobrazy, przyrodę i faunę. Co wy na to, że wam powiem, że najpiękniejsze jeszcze przed nami?
Ta podróż to umożliwia, zwiedzamy naprawdę najwspanialsze miejsca północno-zachodniego wybrzeża Ameryki. Oczywiście według mojego subiektywnego wyboru :D
Nie ma lekko, rano wstawanko, szybkie motelowe śniadanie i w trasę!

Dzisiaj czeka nas Redwoods National Park. Miejsce wspaniałych sekwoi, które żyją tylko w dwóch miejscach na świecie – w południowej Kalifornii , gdzie łatwo je namierzyć w Sequoia National Forest niedaleko Los Angeles i właśnie w północnej Kalifornii w Redwoods National Park.

Jedziemy słynną drogą US101 wzdłuż wybrzeża i wjeżdżamy momentalnie między wysoki las. Droga wiję się mocno między drzewami. Czasami trzeba mocno zwolnić na ostrym zakręcie i uważać aby nie wjechać w wielkie pnie, które miejscami rosną przy samej krawędzi jezdni.

Image

Image

Według mnie najpiękniejszym miejscem jest Avenue of the Giants, 32 milowy odcinek przepięknej drogi pomiędzy gęsto rosnącymi tu sekwojami.

Image

Co jakiś czas stajemy na parkingach i idziemy na trekking do lasu – ale jakiego!! Monstrualne sekwoje robią niesamowite wrażenie. Bardzo mało innych turystów więc większość czasu jesteśmy na szlakach sami.
Zobaczcie ten wspaniały kawałek parku:

Image

Skala:

Image

Image

Image

Image

Image

Dzieci rano pytały, co może być fajnego w zwykłym lesie ale teraz są tak samo zachwycone jak my. Nie są to może największe okazy (te, np. General Sherman są w Parku Sekwoi bliżej Los Angeles) ale i tak robią wrażenie. Ścieżki spacerowe w parku umożliwiają spokoje podziwianie tych wielkich i wiekowych drzew, las sekwoi jest niesamowity!

Image

Image

Image

Image

Image

Przejeżdżamy całą północną Kalifornię bardzo malowniczą trasą 101 i dojeżdżamy w końcu do Napa Valley (Sonoma Valley, Russian River Valley itp.) czyli kolebki amerykańskiego przemysłu winiarskiego.
Po horyzont pojawiają się uprawy winorośli

Image

Wpadamy zobaczyć winnicę Francisa Forda Coppolii, czyli jedną ze słynniejszych (jest też przy samej 101-ce więc łatwy dojazd).

Image

Image

Na miejscu poza oczywiście zakupem ichniego słynnego czerwonego Zinnfandela Director’s Cut istnieje możliwość degustacji – za jedyne 25USD (podrożało, jak byłem 5 lat temu to było tylko 20USD)

Image

Image

Zaopatrzeni na wieczór podjeżdżamy jak tylko blisko się da w pobliże Yosemite National Park. Tam im wcześniej się wiedzie tym większa szansa na dobry parking.
Południowa Kalifornia wita nas upałem i suszą, wszędzie wiszą bannery upraszające o oszczędzanie wody, lokalne władze proszą m.in. o nie podlewanie ogródków – słabo bardzo z wodą….

Image

Zwiedzanie Yosemite nazajutrz.

Stay tuned
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
brzemia uważa post za pomocny.
 
 
#17 PostWysłany: 15 Sie 2022 11:37 

Rejestracja: 11 Wrz 2011
Posty: 64
Loty: 1031
Kilometry: 2 021 811
niebieski
Nasz ostatni zaplanowany park to ulubieniec amerykanów – Yosemite National Park. Zlokalizowany na wschód od San Francisco oferuje zapierające dech krajobrazy i wspaniałe ścieżki wspinaczkowe.
Po raz pierwszy odwiedziłem go 5 lat temu i postanowiłem sobie wrócić tam jeszcze nie raz – to trochę jak wracamy w Tatry, nigdy się nie nam znudzą.

Nasz rozkład wyjazdu jest bardzo sztywny i zwiedzanie Yosemite wypadło na 31 lipca – niedzielę. Zdaję sobie sprawę, że będą tłumy niedzielnych turystów dlatego zanocowaliśmy w miarę blisko (1 godzina jazdy) od bram parku.

Przed wylotem poczytałem sobie dla relaksu jeszcze kilka aktualnych relacji na forach z wizyty w Yosemite i zamarłem!!!
Władze Parku wprowadziły ograniczenia wjazdu samochodem do Doliny Yosemite! Ale jak to? Jak zdobyć zezwolenie? Oblał mnie zimny pot bo już wszystko porezerwowane i nie mam możliwości dużych przesunięć. Zezwolenie obowiązuje na wjazd do Parku od godziny 6 rano do 16. Kosztuje raptem 2USD ale zdobycie go to wyczyn. Wyczytałem, że pierwsza pula na konkretne dni w wakacje rozchodzi się w kwietniu. Ratunkiem jest druga pula – 720 pozwoleń możliwa do zarezerwowania tylko 7 dni przez datą przyjazdu od 8 rano czasu lokalnego.

Ta data wypada mi dokładnie podczas poranku w hotelu w Calgary. Założyłem konto na recreation.gov i równo o godzinie otwarcia sprzedaży zacząłem klikać aby zdobyć to pozwolenie.

Ale jazda, klikam – info, że serwer przeciążony, odświeżam a tu liczba wolnych pozwoleń dramatycznie spada. 5 długich minut klikania i odświeżania i system mnie załapał jak zostało już 410 wjazdówek! Juppi - za 2USD dostaję oficjalne pozwolenie na wjazd do Yosemite Valley w moim terminie. Zakładam, że pozostałe znikły w mniej niż 10 minut.

Image

Pamiętajcie o tym, kto obecnie chce tam wjechać musi mieć ten papier. Sprawdzają go bardzo dokładnie (oprócz normalnej wejściówki do parków amerykańskich) i zawracają samochody, które nieświadomie chcą wjechać bez tej rezerwacji. Byliśmy tego świadkiem przed bramą parku i widzieliśmy zdziwione miny turystów jak czytali wielki banner o tym wymaganym pozwoleniu.

Wprowadzenie limitów wjazdu skutkuje również lepiej dostępnymi parkingami i brakiem korków na trasie – więc to chyba dobry pomysł.
Wjeżdżamy:

Image

Wita nas El Capitan:

Image

Rodzinka ogląda te pionowe ściany skalne w dolinie Yosemite z podziwem. Widoki naprawdę wspaniałe

Image

Image

Image

Image

Image

Parkujemy bezproblemowo i na rozgrzewkę robimy trekking do Lower Yosemite Falls. Spacerek dla każdego. Woda ledwo ciurka taka jest susza w Kalifornii.

Image

Image

Image

Image

Trochę rozgrzani idziemy na prawdziwy szlak do Upper Yosemite Falls. Zamierzamy dotrzeć tylko do Columbia Rock ale już ten odcinek jest całkiem wymagający.
Widoczki przepiękne:

Image

Image

Image

Image

Yosemite Point

Image

Nad Half Dome zbierają się chmury burzowe i grzmi już trochę z tamtej strony.

Image

Image

Image

Image

Dzieciaki dają radę, chociaż po ponad godzinnej wspinaczce są mocno zmęczone – hehe mniej komputera i telefonów więcej ruchu!!!

Image

Image

Po lunchu w restauracji w Yosemite Valley idziemy jeszcze do Mirror Lake. To już spokojny spacerek. Grzmi w okolicy i się zachmurzyło ale na szczęście nie pada
Mirror Lake jest przepiękne:

Image

Aaaa – wprowadziłem Was w błąd. Powyższe zdjęcie Mirror Lake wykonałem w 2017 roku, zachwyciło mnie wtedy bo tak pięknie wyglądało. Tak prezentuje się już tylko w folderkach ale ponieważ jest mocna susza więc Mirror Lake dzisiaj wygląda tak!!!!!

Image

Szok i niedowierzanie – porównajcie oba zdjęcia.

Image

Rodzinka rozczarowana tym jeziorkiem a na dokładkę zaczyna padać. Udaje nam się nie zmoknąć mocno przed dotarciem do samochodu.

Image

Jest już mocno po południu, ruszamy w kierunku San Francisco. Wyjeżdżam z Yosemite Village i tuż za zabudowaniami wybiega mi przed maskę strażniczka parkowa zatrzymując mnie gwałtownie. Co się dzieje? Otóż tuż przed samochodem przebiega mi spory gryzzli!!!! Biegnie sobie skrajem Village asekurowany przez strażników, ludzie na chodnikach uciekają w popłochu. Akcja była szybka i nawet nie udało się nam zrobić fotek.

Dolina Yosemite żegna nas takimi widoczkami

Image

Image

Jedziemy już na spokojnie do San Francisco.

Image

Przepiękny zachód słońca po drodze:

Image

Mamy motel na samej Lombard Street. To już koniec zwiedzania parków ale jeszcze nie koniec wycieczki!

Stay tuned.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
13 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#18 PostWysłany: 15 Sie 2022 13:26 

Rejestracja: 20 Lis 2014
Posty: 2755
srebrny
Ile godzin spędziliście w parku?
Też mieliśmy isc do Mirror Lake ale dowiedziałem się ze nie ma tam wody i odpuściłem. Zdjęcia super! Jak udalo tobie zrobić zdjęcia bez ludzi? W lipcu musiałem się sporo natrudzić aby ludzi na zdjęciach było mało ;)
Góra
 Relacje PM off  
 
#19 PostWysłany: 15 Sie 2022 13:43 

Rejestracja: 11 Wrz 2011
Posty: 64
Loty: 1031
Kilometry: 2 021 811
niebieski
brzemia napisał(a):
Ile godzin spędziliście w parku?


Wjechaliśmy o 10 rano a wyjechaliśmy mniej więcej o 16.30 więc sporo. Rzeczywiście ludzi było mało.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
brzemia lubi ten post.
 
 
#20 PostWysłany: 16 Sie 2022 13:49 

Rejestracja: 11 Wrz 2011
Posty: 64
Loty: 1031
Kilometry: 2 021 811
niebieski
Nie będę już was zarzucał setką zdjęć z San Francisco. Robimy dość klasyczne rzeczy czyli po niezłym śniadaniu wałęsamy się po Fisherman’s Wharf a następnie wsiadamy do tramwaju aby przejechać się kawałek po mieście.

Image

Image

Image

Image

Ciekawiej robi się po południu jak postanawiam pojeździć samochodem po tych stromych uliczkach – ale mam frajdę – super to jest. Oczywiście zaczynam od przejechania stromego kawałka Lombard Street a potem już jest tylko fajniej. Mega zabawa – prawie jak w Bullit!

Image

Oczywiście przejeżdżam sobie w obie strony Golden Gate łącznie z zaliczeniem Conzelman Road z fajnym widoczkiem na most, oglądamy Painted Ladies i jedziemy na stadion Golden Warriorsów.

Image

Image

Dzieci zachwycone a to najważniejsze. Oddajemy po południu samochód i pakujemy się na SFO do Boeinga 737 Southwest na godzinny lot do Las Vegas (bilet był po 100zł od osoby).

Image

W Vegas tylko przystanek na lotnisku w drodze do Chicago. Polowałem na dobre ceny na lot bezpośredni do Chicago z San Francisco w American lub United ale ceny były zbyt wysokie a poza tym AA robił problemy z rezerwacją. Nie było też dostępności za Aviosy. No cóż – polecimy lowcostami z przesiadką na LAS.

Image

Image

Z Vegas na lotnisko Midway w Chicago zabiera nas Frontier na A320. To mój debiut w tej linii.

Image

Image

Ciasno jak w Ryanair ale dowozi na czas i miejsce w dobrej cenie.
Kolejne dwa dni w Chicago jestem już służbowo. Zostawiam rodzinkę w hotelu, ma sobie sama zorganizować zwiedzanie Wietrznego Miasta. Ja tylko parę fotek z przerwy lunchowej:

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Wracamy do Europy linią British Airways. Ponieważ miałem wybór przy rezerwacji wybrałem powrót Airbusem A380 – dzieci jeszcze nigdy nie leciały.

Image

Przy check-in pytam czy jest możliwość otrzymania miejsc na górnym pokładzie i…. Pani coś stuka w kompie i uśmiecha się – proszę bardzo – jest upper deck w A380 😊
Na lotnisku remont terminala i mega ciasnota – chcę zajrzeć do salonika (na PP przysługuje mi salonik Swiss) ale przy wejściu wita mnie nieprzyjemna kartka. No cóż, może next time. Idziemy za to do baru z małżonką na pożegnalny drink

Image

Image

Na pokładzie LF zaledwie 50% więc można się przespać na kilku fotelach. Catering w BA znośny:

Image

W Londynie ustawiłem sobie 6 godzin przerwy na lot do Warszawy. Opuszczamy Heathrow i biorę z wypożyczalni na te parę godzin Forda Focusa. Zaplanowałem zwiedzanie Stonehenge, które jest w odległości prawie 100km od Londynu na zachód.
Nie ma lekko na tej wyprawie i po nocy w samolocie pakuję rodzinkę do samochodu na ostatnią już objazdówkę

Stonehenge jest dosłownie w szczerym polu. Z parkingu to prawie 30 minut przez pola. Warto oczywiście – to niesamowite miejsce zbudowane w czasach piramid egipskich.

Image

Image

Image

Wracamy na Heathrow a tam….. kosmiczna kolejka do kontroli bagaży, no ponad godzina czekania. Jest nerwowo, obsługa próbuje ogarniać. My na szczęście mamy zapas 2 godzin. Przechodzimy w końcu na airside i idziemy na klasyczne fish&chips. Jak można się domyślić, w knajpie obsługa mówi głównie po polsku.

Image

No to koniec tej wyprawy. Do Warszawy zabiera nas wypchany po dach Airbus 320 British Airways, o dziwo o czasie. Bagaże też nam wszystkie przeładowali.

Image

Wracamy mega zmęczeni ale szczęśliwi. Udało się zrobić plan podstawowy i dorzucić kilka atrakcji więcej. Przejechałem prawie 5000km wynajmując samochód 4 razy. Codziennie spaliśmy w innym miejscu (oprócz Golden w parku Yoho) i takie wakacje w drodze też mają swój niepowtarzalny urok.
Żona oczywiście trochę narzekała na brak plaży i opalania. No cóż, kto przewidział, że w Kalifornii będzie tak zimno nad wybrzeżem.
Dzieciaki jednak zachwycone i już rzucają propozycje na następny rok – tym razem w przeciwną stronę świata!

No ja tylko jeden dzień przerwy i pakuję się na służbowy wyjazd do Japonii…
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
10 ludzi lubi ten post.
 
 
 [ 20 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group