Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 31 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2
Autor Wiadomość
 Temat postu: Re: NA POŁUDNIE
#21 PostWysłany: 10 Lis 2019 18:42 

Rejestracja: 05 Lut 2014
Posty: 121
Loty: 35
Kilometry: 71 245
Dzień 9
Tego dnia podjęliśmy najgorszą decyzję dotyczącą tej podróży. Mieliśmy zarezerwowany camping na jedną noc na wschód od Santa Fe (raczej północno-wchodnia część Nowego Meksyku) ale K. sprawdził, że tej nocy będzie tam 4 stopnie. Nie byliśmy przygotowani na camping w takiej temperaturze (raczej bluzy i spodnie niż bielizna termiczna i 3 pary skarpet :D ) poszukaliśmy więc szybko noclegu zastępczego, a raczej K. szukał a ja nieuważnie przytakiwałam. Tym sposobem zarezerwowaliśmy nocleg w Farmington - w bardzo północno-ZACHODNIEJ części Nowego Meksyku, co bardzo zdeterminowało fakt niezobaczenia dwóch ważnych dla nas atrakcji i wydłużyło nam trasę o jakieś 200 mil :D

No więc w Roswell budzimy się, jest świąteczny weekend, co oznacza, że Amerykanie zachowują się jak my: chcą jeść poza domem oraz zobaczyć lokalne atrakcje. Chcemy iść na szybkie śniadanie by potem zobaczyć miasto. Uwierzcie mi, fenomen UFO z lat 50-tych odbił poważne piętno na tym miasteczku! Jest co oglądać :D

Niestety ze względu na tenże świąteczny weekend tracimy na śniadanie... ponad 2 h. W IHOP brak miejsc, w Denny's odstaliśmy kolejkę a potem czekaliśmy 40 minut na zamówienie. Wkurzeni z deka (ale jednak najedzeni) idziemy podziwiać ślady ufo. A ślady są wszędzie!

Na każdej knajpie, na szyldzie sklepowym, na wystawach, muralach, koszach na śmieci, lodówkach, za każdym rogiem czai się ufo!

Załącznik:
241.JPG

Załącznik:
242.JPG

Załącznik:
243.JPG

Załącznik:
244.JPG


a tu było po prostu ładnie :)

Załącznik:
240.JPG


Kierujemy swe nogi do, naturalnie, muzeum ufo! Cóż to za festiwal kiczu, jakże ważnych informacji, zbiorowisko dowcipów o ufo, poważnych filmów i równie poważnych relacji świadków! I ta muzyka w tle ala z archiwum x <3 !!

Co ważne, muzeum jest bardzo profesjonalnie zaprojektowane, podzielone tematycznie, twórcy podeszli z rozmachem do tematu. Poznamy temat ufo z każdej możliwej strony. To nie stek bzdur i mitów, ale również pieczołowicie posegregowane fakty i świetnie przeprowadzony research!

Załącznik:
246.JPG

Załącznik:
247a.JPG

Załącznik:
249.JPG

Załącznik:
IMG_1185.JPG

Załącznik:
IMG_1190.JPG


Bardzo polecam muzeum, oraz, ogólnie jeśli ktoś będzie miał Nowy Meksyk jako tranzytowy stan - Carlsbad Caverns i Roswell - to jest to!


Dobiliśmy swoją pinezkę.

Załącznik:
IMG_1184.JPG


Niestety ze względu na przygody przy śniadaniu, musimy jechać zobaczywszy mniej niż chcieliśmy. Wyruszamy o trzynastej i czeka nas 5,5 h drogi do Farmington. Po drodze przejeżdżaliśmy przez trasę nr 40 co oznacza okoliczną route 66. Mimo kilku znaków zjazdowych (i naszych prób podążenia nimi), ponownie, jak w poprzedniej relacji potwierdzam, zjechanie na 66 nie jest takie proste. Trzeba się do tego dobrze przygotować, a nie liczyć, że znaki wystarczą, by ją odnaleźć. Przez Albuquerque tylko przejeżdżamy. Na drodze robi się bardzo jak "w Utah".

Załącznik:
250.JPG

Załącznik:
IMG_1195.JPG

Załącznik:
IMG_1199.JPG

Załącznik:
IMG_1208.JPG

Załącznik:
IMG_1212.JPG


Ze względu na wybór właśnie Farmington, musimy zrezygnować z zobaczenia Rio Grande Gorge Bridge. Bardzo żałujemy.
Jesteśmy czasowo w połowie podróży. Nie jesteśmy jeszcze w najdalszym punkcie! Oto nasza dotychczasowa trasa:
Załącznik:
1.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
moje relacje:

Malta
Stany - Zachodnie Wybrzeże
Słowenia

zapytaj mnie o: Słowenię, Kambodżę, Paryż, Budapeszt, Porto, Pragę, Berlin, Tallinn, Warszawę, Stany, Maltę


Ostatnio edytowany przez katraviatta, 14 Lis 2019 20:25, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
 Temat postu: Re: NA POŁUDNIE
#22 PostWysłany: 12 Lis 2019 13:55 

Rejestracja: 07 Cze 2019
Posty: 9
dzięki za kontynuację.
Niecierpliwie czekam na cd.
Góra
 Relacje PM off  
 
 Temat postu: Re: NA POŁUDNIE
#23 PostWysłany: 13 Lis 2019 01:35 

Rejestracja: 05 Lut 2014
Posty: 121
Loty: 35
Kilometry: 71 245
Dziękuję @gello666 od razu lepiej się pisze dla dwóch osób niż dla jednej :)

Dzień 10


Jeden z przypadkowo najfajniejszych, najbardziej napakowanych dni, mimo, że mieliśmy poczucie straty wczorajszej jednej atrakcji – a dziś drugiej. Mieliśmy nocować w okolicach Great Sand Dunes, Colorado. Wydmy w centrum górzystego Colorado? No spoko :D

No i to właśnie też ominęliśmy. Kiedy będziemy za kilka dni wracać, też nijak nie będzie nam po drodze. Można już zrozumieć, dlaczego bez problemu moglibyśmy ponownie zrobić tę samą wycieczkę – zostało baaardzo wiele do zobaczenia!


W sukurs przy zmienionych planach przyszedł nam przewodnik Lonely Planet Colorado – nie tylko dziś zresztą. Kolejny nocleg mamy w parku stanowym Rifle Falls, Colorado i nawet nie zmieniając nic z naszej trasy widzę, że będziemy jechali Million Dollar Highway. Dlaczego trasa nr 550 się tak nazywa – trwają spory. Czy widoki są warte miliona, czy mila budowy kosztowała ów milion, czy może wszystkie posiadłości wzdłuż tej trasy kosztowały milion za sztukę. Wydaje mi się, że wszystko jest możliwe. Nie jestem bywalcem naszych polskich Tatr, ale właśnie tak sobie wyobrażam Zakopiankę, tylko tutaj wrażenia razy milion (może stąd właśnie ta nazwa). Nareszcie, nareszcie góry Skaliste!

Załącznik:
1.JPG

Załącznik:
2.JPG

Załącznik:
3.JPG

Załącznik:
4.JPG

Załącznik:
5.JPG

Załącznik:
6.JPG


W sumie nic innego dobrego dziś mogłoby nas już nie spotkać :lol:


W połowie drogi zagadujemy się i skręcamy źle, do miejscowości Silverton. Była to kolejna najlepsza świetna zła decyzja! Powiem tak: marne zdjęcia w ogóle nie oddają klimatu tego górskiego miasteczka!

Załącznik:
7.JPG

Załącznik:
8.JPG

Załącznik:
9.JPG


Wtem! Nagle podjeżdża kolejka.

Załącznik:
10.JPG


Z mojego późniejszego researchu wynika, że jest to nie lada lokalna atrakcja! Podróż historyczną koleją można wykupić za mniej niż 100 $ - wsiada się o ósmej rano w Durango (przez które wcześniej przejeżdżaliśmy) i kończy w Silverton właśnie. Szybki lunch i powrót. Kolejna rzecz, której możemy dokonać następnym razem :D

https://durangosilvertonrailroad.com/du ... es/#summer

Czujemy się jak pięciolatkowie w sklepie z zabawkami, i do jednego takiego sklepu wchodzimy. Sklep ze skórzanymi przedmiotami. K. wielbiciel unikalnych rzeczy dobrej jakości, pyta o pasek, taki który przycina się na delikwenta oraz dobiera osobno do tego klamrę. Jego zapał szybko stygnie, gdy sprzedawca (mógłby sam w sobie służyć za ikonę miasta) przedstawia ceny: ta kosztuje 250, ta 300… sama klamra! Ja mimo wszystko jednak zostaję posiadaczem portfela przecudnej urody.

Załącznik:
12.JPG

Załącznik:
13.JPG



Zostajemy oboje przypadkowymi entuzjastami/piewcami miasteczka Silverton!


Trasa 550 spokojnie z przystankami do zrobienia jest w 3 dni. Każde miasteczko warte jest dłuższego postoju.
Zaczynamy rozumieć skąd wzięła się nazwa stanu:

Załącznik:
14.JPG

Załącznik:
16.JPG

Załącznik:
IMG_1350 (2).JPG


Złapaliśmy sarenkę na przekraczaniu prędkości

Załącznik:
15.JPG


Mijamy miejscowość Ouray i tutaj tylko niestety zwalniamy. Choć piwo w takim miejscu musi smakować wybornie…

Załącznik:
18.JPG

Załącznik:
19.JPG


Kiedy przeglądałam sobie przewodnik, natrafiam na Park Narodowy Black Canyon of the Gunnison, do którego nie musimy jakoś bardzo nadrabiać mil, więc w sumie czemu nie odwiedzić, przecież Annual Pass już mamy? Każda nasza przypadkowa decyzja okazuje się strzałem w dziesiątkę. I nie myślę, sobie, że takie mamy ogromne szczęście, po prostu Stany są całe super :o


Chcieliśmy zejść w dół kanionu (różnica poziomów nie brzmiała jakoś strasznie, choć teraz z pamięci nie przypominam sobie ile wynosiła) ale po szybkiej rozmowie przy wjeździe ze strażnikiem, wiemy, że jesteśmy za późno (była piętnasta) by otrzymać pozwolenie na zejście w dół. Jednakowoż same punkty widokowe z góry w zupełności wystarczyły nam za wrażenia. Tak jak pisze @Pietrucha uważam, że ten często pomijany kanion (prawie i przez nas przecież pominięty), zasługuje na podium jeżeli chodzi o swoją urodę. No ale to pozostawiam do subiektywnej oceny każdego z Was.
Było mi bardzo trudno wybrać zdjęcia z tego miejsca. Dlatego jest ich tak dużo, niby wszystkie podobne, ale nie mogłam się zdecydować...

Załącznik:
29.JPG

Załącznik:
20.JPG

Załącznik:
21.JPG

Załącznik:
22.JPG

Załącznik:
23.JPG

Załącznik:
24.JPG

Załącznik:
25.JPG

Załącznik:
26.JPG

Załącznik:
27.JPG

Załącznik:
28.JPG

Załącznik:
30.JPG

Załącznik:
31.JPG

Załącznik:
32.JPG



Przy jednym z punktów widokowych strażnik odpowiada na pytania dzieci. Pytania są dosyć oczywiste, ale ciekawe. Wszyscy dorośli naturalnie udają że wcale nie słuchają i wszystko już doskonale wiedzą!

Kanion ten można stylem zwiedzania porównać do Canyonlands. Na jego urodę podobnie brakuje mi przymiotników. Oraz można go zwiedzić dobrze i w 2 h (nasza wersja niestety) i w 3 dni (z odnogami i zejściem w dół).


Kilkanaście km za parkiem krajobraz zmienia się diametralnie. Wręcz zadałam zagadkę K., teraz, gdy spisuję relację – czy pamiętasz którego dnia to było? Oczywiście nie zgadł, myśląc, że to gdzieś na pustyni a nie w centrum Kolorado zaraz obok Gór Skalistych :twisted:

Załącznik:
36.JPG

Załącznik:
37.JPG


Po chwili robi się już "jak w Tatrach" z powrotem.

Załącznik:
33.JPG

Załącznik:
34'.JPG

Załącznik:
35.JPG


Na Camping trafiamy jeszcze przed zmrokiem. Przejeżdżamy obok visitors center, na głucho zamkniętego (czynne do 17:00), więc postanawiamy, że jak w Terlingua, zapłacimy jutro rano za wszystko. Niedobry pomysł, bo, nieświadomi tego, narażamy się na nielegalny pobyt na terenie parku stanowego i pewnie niemały mandat. A patrole jeździły kilkukrotnie wieczorami.
Tutaj zrobiłam zdjęcie z naszego miejsca, o samochód się opierając:

Załącznik:
IMG_1481.JPG


Wszystko tu ma bardzo wysoki campingowy standard – są osobne odnogi, każde miejsce z paleniskiem, ławką, toaletą, część z odnóg z prysznicem (płatnym 0.25 za minutę ciepłej wody). Niestety nasza odnoga nie posiada prysznica, a kilkaset metrów spaceru, przez, jednak, las, nie pociąga nas po zmroku, więc prysznice będziemy brali rano. W tejże oto pięknej leśnej scenerii robimy sobie szybkie ognisko i ponownie ziemniaczki i marshmallow < 3 Nie jest już tak odosobnione jak w Teksasie – camping jest napakowany do ostatniego miejsca – trwa holiday weekend ;) a Co oznacza w Stanach "napakowane do ostatniego miejsca" widać na poniższym :D

Załącznik:
38.JPG

Załącznik:
39.JPG


Absolutnie nie odbiera to niczemu jednak urody.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
moje relacje:

Malta
Stany - Zachodnie Wybrzeże
Słowenia

zapytaj mnie o: Słowenię, Kambodżę, Paryż, Budapeszt, Porto, Pragę, Berlin, Tallinn, Warszawę, Stany, Maltę
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
 
 Temat postu: Re: NA POŁUDNIE
#24 PostWysłany: 19 Lis 2019 12:54 

Rejestracja: 05 Lut 2014
Posty: 121
Loty: 35
Kilometry: 71 245
dzień 11

Nie wiem czemu tak długo zbierałam się do dnia jakiś leń przedświąteczny chyba...

Dziś mieliśmy zaplanowany leśny chillout. K. miał dużo pomysłów na okolice. Chcieliśmy zobaczyć Hanging Lake w Glenwood Canyon. No cóż, zdjęcia robią oszałamiające wrażenie. Po szybkim śniadaniu na polu namiotowym, przed dziesiątą jeszcze jesteśmy przy wjeździe do parku.
Trwa długi weekend jednakowoż i wszyscy Amerykanie chcą robić to co my, przypominam.

Kolejka do wjazdu na szlak jest długa, strażnik mówi wprost: wróćcie jutro bo nie ma miejsc do parkowania. Jak mamy wrócić jutro skoro przyjechaliśmy tu jakby z Polski by to zobaczyć? :D

Odjeżdżamy więc na nieodległy parking, do sąsiedniego parku, który K. miał przygotowany jako alternatywę (teraz już nawet nie pamiętamy gdzie to było). Szlaki warte zrobienia tam jednakowoż są zbyt długie, takie potężne powyżej 20 km, więc otwieramy przewodnik i szukamy inspiracji. Teraz, po czasie wybrałabym Colorado National Monument. Ale wtedy na szybko proponuję: przecież tak bardzo lubisz dinozaury, może do parku dinozaurów? (Dinosaur National Monument). Droga w jedną stronę zajmuje 2,5 h, niedużo... oraz ten park nie jest nigdy po drodze, żebyśmy nie wiem jaką trasę po Stanach planowali...
Tym sposobem, zamiast lasu i spokojnych szlaków, znowu fundujemy sobie 5 h w samochodzie :D

Może inni mają dosyć zdjęć z drogi, ja nigdy.

Załącznik:
1.JPG

Załącznik:
2.JPG



Muzeum ma dwie odnogi: jedną znajdującą się w Colorado, drugą w Utah. W tej bliższej odnodze przy wjeździe (chyba dla takich jak my) jak byk jest napisane wielkimi literami: w tej części parku NIE ZOSTAŁY odkryte żadne kości dinozaurów i NIE MA ich tu na ekspozycji. K. zawiedziony, ale mówię mu, nie myślisz chyba, że przejechaliśmy 2,5 h by NIE ZOBACZYĆ kości?
tym sposobem, po następnych 30 minutach jazdy lądujemy w...

Załącznik:
1a.JPG

Stan, którego w żadnym wypadku nie planowaliśmy tym razem oglądać.
O samym miejscu się nie rozpiszę - tak, warto tu przyjechać. Można dotknąć prawdziwej wielkiej kości dinozaura

Załącznik:
6.JPG


oraz sam koncept miejsca (kiedyś była tu pewna katastrofa i zachowała masę kości w jednym miejscu, po czym zostało to obudowane, klimatyzacja, ekspozycja itd.) - poczytajcie bliżej i sami oceńcie czy warto tu przyjechać.

Załącznik:
7.JPG

Załącznik:
8.JPG



Mnie dinozaury, niestety, w niewielkim stopniu interesują. Także jak słuchanie o skamielinach czy zjawiskach atmosferycznych (bardzo fajnie zrobione mini-muzeum w visitors center!) jest dla mnie fascynujące, tak za nic nie odróżniam triceraptopsa od jakiegośtamtopsa. Wiem natomiast, że dla miłośników jest to nie lada przeżycie.
Zwykłe widoki Utah z okolic są również warte przyjechania :D

Załącznik:
4.JPG

Załącznik:
5a.JPG

Załącznik:
5.JPG


Na moją prośbę wracamy trochę inną drogą

Załącznik:
9.JPG

Załącznik:
9a.JPG

Załącznik:
11a.JPG

niewiele się dzieje, tylko..

Załącznik:
10.JPG

:o

Pod koniec dnia zatrzymujemy się niedaleko Rifle w meksykańskiej restauracji (jakich wieeele w stanach) i moja porcja fajitas pozwoliłaby nakarmić całą moją rodzinę...

Załącznik:
11.JPG


a wieczorem piwko zakupione w lokalnym alko sklepie (ja piję taki wynalazek - polecony przez kolegę z Arkansas - jeśli ktoś ma na to namiary w PL, uprzejmie proszę o priv!)

Załącznik:
12.JPG


no i ognisko.
Jutro jedziemy dalej, niestety już.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
moje relacje:

Malta
Stany - Zachodnie Wybrzeże
Słowenia

zapytaj mnie o: Słowenię, Kambodżę, Paryż, Budapeszt, Porto, Pragę, Berlin, Tallinn, Warszawę, Stany, Maltę
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
 Temat postu: Re: NA POŁUDNIE
#25 PostWysłany: 21 Lis 2019 02:22 

Rejestracja: 05 Lut 2014
Posty: 121
Loty: 35
Kilometry: 71 245
Dzień 12

Poprzedniego dnia naradzamy się co zrobić z następnym. Mamy nocleg w Denver i naszym głównym i jedynym punktem na dziś był park narodowy Gór Skalistych. Jest to perełka i podstawowe must see Colorado (wg mnie). Esencja Gór Skalistych, Giewont Tatr, Mount Everest Himalajów itd.
I… rezygnujemy z niego. Wiemy, że do Colorado i tak chcemy wrócić i jest tu tyle do zobaczenia, że tak naprawdę moglibyśmy na następne 3 tygodnie przyjechać TYLKO do Colorado i jeszcze nadal wszystkiego byśmy nie zobaczyli, co chcemy. Alternatywą byłoby ledwo 4 h w parku, parę view points i zjechanie do Denver o 22:00 (przy dobrych wiatrach). I nie podoba nam się taka alternatywa.

Postanawiamy wstać wcześnie rano i grubo przed 10:00 (pewnie to była gdzieś 09:05) zaatakować ponownie Hanging Lake. Byliśmy jednym z ostatnich samochodów wpuszczonych do parku, ledwie znaleźliśmy miejsce parkingowe (brak miejsca w Stanach nie oznacza, że się parkuje gdzie się chce. Oznacza to, ze należy wyjechać z Parku).

Szlak do Hanging Lake ma 3 mile długości oraz 350 m wzniesienia. Pfff można byłoby powiedzieć. Cały szlak, owe 350 metrów, wchodzi się pod dosyć stromym kątem. Nie jest to łatwy szlak dla niewprawionych.
Szlak podąża wzdłuż strumienia. Dzieci jako grę terenową mają liczyć mosty, które napotkają. piękne górskie widoki.

Załącznik:
360.JPG



Załącznik:
377.JPG

Załącznik:
379.JPG

Załącznik:
IMG_0452.JPG

Załącznik:
IMG_1669.JPG

Typowo leśna przyroda, uroczo (tu jeszcze na początku szlaku, luksusowy betonik)
Załącznik:
373.JPG

Mijamy mnóstwo zziajanych (czasami bardzo) turystów schodzących w dół, szlak jest nawet zatłoczony jak na nasze poprzednie teksańskie doświadczenia... Wszyscy zagadnięci mówią jedno i to samo, widząc nasze (głównie moje) trudy i sapania: WARTO.

(tylko że po angielsku)

Pod sam koniec schody już robią się bardzo strome a widoki iście górskie.

Po to by dotrzeć tu
Załącznik:
366.JPG

Załącznik:
367.JPG

Załącznik:
369.JPG

Załącznik:
370.JPG

Załącznik:
371.JPG

Załącznik:
372a.JPG



Więc tak, potwierdzam: WARTO.


Po tak uroczo spędzonych kilku godzinach, wsiadamy w samochód i ruszamy drogą owianą sławą i blichtrem.

Najpierw by zjeść obiad, próbujemy zjechać do (owianego sławą i blichtrem) Vail, ale zniechęcamy się (nie zrobiłam nawet jednego zdjęcia, ale pamiętam, że miasteczko jest b. urocze i trudne do poruszania się samochodem – zakazy i drogi jednokierunkowe)

By w końcu zatrzymać się w miejscowości Frisco – w sieciówce "The lost Cajun" – Faktycznie jest on zgubiony, skoro w Colorado. Klasykiem w tej sieciówce jest otrzymanie takiego zestawu by sobie popróbować i wybrać:

Załącznik:
382a.JPG


Tym sposobem kelnerka przekonuje mnie ogólnie do stylu cajunskiej kuchni i niniejszym ja też Was przekonuję. Jest bardzo smaczna : D
MIasteczko Frisco jako typowo górskie idealnie nadaje się na drobne sprawunki i spacer (w naszym przypadku wysłanie pocztówek)
Załącznik:
380.JPG

Załącznik:
382.JPG


Do Denver dojeżdżamy jeszcze w ciągu dnia. Chyba jako jedyne miasto do tej pory, nie posiada porywającej panoramy.
Załącznik:
385.JPG


Samym Denver będziemy się jeszcze zachwycać. Hotel (całkiem elegancki) mamy w samym centrum Denver, więc ten sam problem z parkingiem co w Nowym Orleanie: od 20 za dobę. K.będzie musiał jutro wstać siódma by przebić bilecik.

Jako że pojawiamy się jeszcze w hotelu za dnia, szybko się ogarniamy i idziemy na piwo. na telebimach mecz bejsbola. Panowie barmani znają się na piwie. No cóż, Ameryka piwem płynąca. Denver podczas pierwszej nocy wywiera na nas wrażenie miasta niesamowicie zadbanego spokojnego i przyjaznego.
Załącznik:
387.JPG

Załącznik:
388.JPG

Oto mapka podróży wraz z krańcowymi punkami, jakie osiągnęliśmy. Nasza podróż prawie dobiega końca i teraz będziemy już tylko wracać.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
moje relacje:

Malta
Stany - Zachodnie Wybrzeże
Słowenia

zapytaj mnie o: Słowenię, Kambodżę, Paryż, Budapeszt, Porto, Pragę, Berlin, Tallinn, Warszawę, Stany, Maltę


Ostatnio edytowany przez katraviatta, 27 Lis 2019 18:43, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
 Temat postu: Re: NA POŁUDNIE
#26 PostWysłany: 21 Lis 2019 12:46 

Rejestracja: 07 Cze 2019
Posty: 9
o kurcze, ale trasa :) Naprawdę musisz lubić jazdę samochodem.
Twoja relacja sprawia, że zaczynam myśleć o Kolorado.
Góra
 Relacje PM off  
 
 Temat postu: Re: NA POŁUDNIE
#27 PostWysłany: 21 Lis 2019 16:45 

Rejestracja: 05 Lut 2014
Posty: 121
Loty: 35
Kilometry: 71 245
Tak, w ciągu 18 dni zrobiliśmy 7500 km, nie było to uciążliwe poza tym dniem gdzie nocowaliśmy w Farmington w Nowym Meksyku - naprawdę byliśmy wkurzeni że dorobiliśmy sobie mile i odjęliśmy atrakcje. Pozostałe dnie był to po prostu dodatek do dnia, czasami dwugodzinny, czasami pięcio... najczęściej ok. trzygodzinny. codziennie nocowaliśmy gdzie indziej, poza dwoma razami na campingu oraz Denver właśnie, stąd w ciągu tak krótkiego czasu mogliśmy sobie pozwolić na taką ilość mil.

Jeżeli chodzi o Colorado - kiedyś, gdy jeszcze oglądałam vlogi Krzysztofa Gonciarza - on mnie przekonał, pokazał dużo Colorado. Cały stan wygląda jak.. nasze Tatry, tylko 100 razy lepiej :D plus, gdy w ogóle poznawałam atrakcje Stanów w 2016 roku, co wpisywałam jakąś znalezioną w sieci, gdzie to jest - co druga była w Colorado :D
_________________
moje relacje:

Malta
Stany - Zachodnie Wybrzeże
Słowenia

zapytaj mnie o: Słowenię, Kambodżę, Paryż, Budapeszt, Porto, Pragę, Berlin, Tallinn, Warszawę, Stany, Maltę
Góra
 Relacje PM off  
 
 Temat postu: Re: NA POŁUDNIE
#28 PostWysłany: 26 Lis 2019 23:49 

Rejestracja: 05 Lut 2014
Posty: 121
Loty: 35
Kilometry: 71 245
Dzień 13
Budzimy się w Denver, jest trzynasty dzień z kolei,to jedyny hotel podczas całej naszej podróży, kiedy nie musimy dnia zaczynać od pakowania się i wymeldowania z pokoju.

Teraz z perspektywy czasu uważam, że za mało było takich dni, ale więcej o noclegach napiszę w podsumowaniu.

Generalnie na pomysł dołożenia do naszej podróży Colorado namówił mnie K. Tzn. za bardzo nie musiał, jak napisałam w poprzednim poście, bo jest to stan naprawdę wart zobaczenia (u mnie na podium). Natomiast decyzja o przejechaniu tylu kilometrów podczas zaledwie 19 dni należała do niego, jako że jest on jedynym kierowcą. K. też "specjalizował się" w tym stanie, jak też i w Denver właśnie. Całkiem muszę powiedzieć, relaksujące jest nie martwić się o to gdzie iść, co zrobić, a jedyne zgodzić się na konkretny plan, pasujący do własnych wyobrażeń.


W Denver są też dwa bardzo ważne miejsca na liście K. do zrobienia podczas tej wyprawy. Oraz dwa ciut mniej ważne. Stąd moje opisy z Colorado raczej nie są wysoce profesjonalne i szczegółowe – to nie ja robiłam research :mrgreen:

(oczywiście w razie czego udzielę szerszych wyjaśnień, ale dopiero po konsultacjach).

Zaczynamy więc od (ok pominę pyszne hotelowe śniadanie) – zachwytów nad samym Denver. Ledwie dwa noclegi przekonują nas, że jest to miasto, do którego oboje moglibyśmy się przeprowadzić. Ludzie są jacyś tacy.. uśmiechnięci, schludni, dobrze ubrani… hipsterka? Samo miasto fenomenalna infrastruktura, czystość przestrzeń, ceny – bardzo ok. Jakieś interaktywne wystawy uliczne, fortepiany, artyści...

Załącznik:
1.JPG

Załącznik:
2.JPG


K prowadzi mnie do pepsi center – przybytku sportowego. K., przeogromny fan hokeja oraz od niedawna baseballa – chce wejść do sklepu i coś tam nabywa drogą kupna. Normalne, że w jednym obiekcie uprawiać można różne dyscypliny sportowe i tu nie jest inaczej – pepsi center jest domem dla kosza, hokeja, lacrosse i futbolu.

pepsi center tutaj w oddali
Załącznik:
3.JPG


Potem nadrabiamy spacerem by zobaczyć Denverski… dworzec kolejowy.

Załącznik:
4.JPG


Kiedy przechodziliśmy przez halę kolejową po raz pierwszy odkąd tym razem jesteśmy w Stanach, słyszymy język polski.

Trafiamy na przystanek autobusowy celem udania się do Denver Museum of Nature & Science.

Każdy przystanek w Denver ma swój osobny numer (np. przystanek nr 1293) stąd byliśmy pewni, że aplikacja do komunikacji poprowadziła nas w dobrą stronę. Otóż nie. Mimo, że jesteśmy na przystanku w dobrą stronę, autobus o właściwym numerze wywozi nas dokładnie w stronę przeciwną. Gdy się orientujemy, wysiadamy, idziemy na drugą stronę ulicy, po czym ten sam autobus…ponownie jedzie w złą stronę : D

Moja dobra rada więc: zawsze po wejściu na pokład autobusu warto zapytać kierowcę: czy ten autobus jedzie do punktu A?

Tym sposobem, po trzech takich autobusach, tracimy przeszło półtorej godziny bardzo cennego czasu, który moglibyśmy poświęcić na Muzeum.

Załącznik:
4a.JPG


Ten obiekt powinien zobaczyć każdy, to podium (drugie już dziś) jeśli chodzi o muzea historii naturalnej.

W naszym "Koperniku" byłam dwa razy i, jak uważam, że jest świetnie zrobione, na wysokim poziomie, tak Denverskie to światowa klasa, dziesięciokrotność Kopernika.

Załącznik:
4aa.JPG


Parę faktów o muzeum:

1. fenomenalna interaktywna sekcja o zdrowiu człowieka (nie jestem pewna czy to nie była czasówka) – dostaje się na wstępie swoją kartę, którą potem wkłada się do czytników i robi na samym sobie różne eksperymenty – np. podnoszenie ciężarka, krótka jazda na rowerze itp. Potem otrzymuje się kartę zdrowia i własne wyniki!

2. sekcja zwierzęca – mało mamy zdjęć. pamiętam, że np. pokazane były różne… ślady odchodów i kopytek – by poznać jakie zwierzę "tędy przechodziło" – przydało się to nam następnego dnia w Colorado Springs : D

3. sekcja skamielin – moja ulubiona. Masa przeróżności z całej Ameryki, w tym przeogromne zarodki np. złota


Załącznik:
5.JPG


4. sekcja dinozaurów – a jakże. Szczerze, nigdy o nich nie dowiedziałam się na raz tyle, co z tej wystawy. Plus, obejrzałam krótki film przedstawiający historię wyginięcia dinozaurów – nareszcie wiem dokładnie jak do tego doszło! A obfitość kości - każty jakiśtamcaptor tutaj jest!

Załącznik:
4b.JPG

Załącznik:
6.JPG


5. panorama miasta – nie zamieszczam zdjęcia, bo pogoda była słaba tego dnia. Niech przyjedzie to zobaczy :)

6. zagadujący przewodnicy – wszędzie – co chcecie wiedzieć, o co zapytać, co wam dopowiedzieć?

7. faktycznie pracujący paleontolodzy, będący jednocześnie "obiektem" dla nas – oglądających. Pamiętam przewodnika mówiącego: widzicie tego naukowca? On od roku zajmuje się jedną i tą samą skamieliną – to bardzo precyzyjna wymagająca cierpliwości praca dająca często powolne, mało widoczne rezultaty.

Załącznik:
IMG_1743.JPG


8. Świetny gift shop haha : D
Załącznik:
7.JPG



Udajemy się na krótką przerwę do hotelu, by nabrać sił na kolejny obowiązkowy punkt na liście K. - mecz baseballa.

Baseball to amerykańska dyscyplina, o której Polacy zwykle wiedzą niewiele, ale! z filmów na pewno wszyscy wiemy, że pałkarz ma 3 szanse na uderzenie w piłkę, a jeśli mu się to uda, to obiega boisko. Na tym kończy się moja wiedza. Ale oczywiście idę z przyjemnością.

Widziałam w wielu relacjach opisy różnych meczów. Baseball to wyjścia rodzinne, mecze są codziennie, więc bilety bardzo tanie. (jeśli ktoś zainteresowany gdzie i jak kupić bilety na baseball - dopytam).

Udajemy się na mecz drużyn Colorado Rockies vs. San Francisco Giants, i co ciekawe dla nas, są to dokładnie te dwie drużyny, których mecz oglądaliśmy dwa lata temu w pubie San Francisco, nic z tego wtedy nie rozumiejąc.
Załącznik:
8.JPG

Zestaw obowiązkowy piwo, frytki i hot-dogi

Załącznik:
IMG_1819.JPG

I serio, ja nadal nic kompletnie nie rozumiem z tego sportu poza kilkoma regułami które napisałam powyżej, ale kiedy faktycznie pałkarz trafił w tę piłkę i był bieg - cały stadion stał, wraz ze mną!

Załącznik:
IMG_1758.JPG

Załącznik:
IMG_0515.JPG


Bardzo ciekawe wydarzenie i jeśli ktoś fanem sportu nie jest, ale chce uczestniczyć wraz z amerykanami w meczu - baseball to idealna dyscyplina.
Wieczorem czeka nas niestety marsz przez pół miasta piechotą - jest prawie północ a ulice zapchane kibicami (na zdjęciu już samo centrum, gdzie ludzie się przerzedzili).

Załącznik:
IMG_1846.JPG

Załącznik:
IMG_1847.JPG


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
moje relacje:

Malta
Stany - Zachodnie Wybrzeże
Słowenia

zapytaj mnie o: Słowenię, Kambodżę, Paryż, Budapeszt, Porto, Pragę, Berlin, Tallinn, Warszawę, Stany, Maltę
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
 Temat postu: Re: NA POŁUDNIE
#29 PostWysłany: 02 Gru 2019 22:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 Mar 2015
Posty: 244
Loty: 30
Kilometry: 88 684
srebrny
Dzięki Twojej relacji już wiem, że muszę pojechać do Kolorado :) :P! Piękne tereny i te miasteczka :D!!! Denver również zaskakuje :)
Góra
 Relacje PM off  
 
 Temat postu: Re: NA POŁUDNIE
#30 PostWysłany: 03 Gru 2019 18:56 

Rejestracja: 05 Lut 2014
Posty: 121
Loty: 35
Kilometry: 71 245
Dzięki. Szczerze to my zaledwie "liznęliśmy" Colorado a aparat nie zawsze chciało mi się wyjmować. to przepiekny stan nawet z drogi!

a propos, dziś miała miejsce potężna eksplozja w zakładzie chemicznym, który uwieczniłam w "dniu 2" - w Port Neches

https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/201 ... -teksasie/
_________________
moje relacje:

Malta
Stany - Zachodnie Wybrzeże
Słowenia

zapytaj mnie o: Słowenię, Kambodżę, Paryż, Budapeszt, Porto, Pragę, Berlin, Tallinn, Warszawę, Stany, Maltę
Góra
 Relacje PM off  
 
 Temat postu: Re: NA POŁUDNIE
#31 PostWysłany: 15 Sty 2020 22:27 

Rejestracja: 30 Sie 2018
Posty: 10
Super relacja!

btw. Masz może jeszcze gdzieś link do tej mapy Pacific Nortwest, którą wrzuciłaś w pierwszym poście? Wybieram się niedługo w te rejony, chętnie skorzystam jeżeli to nie problem. Pzdr ;)
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 31 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 3 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group