Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 21 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 06 Lis 2019 20:42 

Rejestracja: 31 Paź 2016
Posty: 41
niebieski
Miami -> Chicago

17 dni (wrzesień-październik 2018)
8 stanów (Floryda, Alabama, Luizjana, Missisipi, Tennessee, Kentucky, Indiana i Illinois)
5,700 przejechanych km

Pretekst do wyjazdu pojawił się jeszcze w grudniu 2017 (ale o tym na końcu), to miała być nasza 4 wycieczka do USA. Bilety kupiliśmy w czerwcu 2018 w SAS (WAW -> CPH -> MIA i ORD -> CPH -> WAW).

Tuż przed samym wyjazdem było trochę stresu, bo nad Atlantykiem zagościły: Florence, Isaac i Helene…
A na 10 dni przed wyjazdem status był taki:
Florence - szerokość prawie 500km (cała Polska ma 700..,), zagrożone są 3 stany, a także stolica USA, wiatr ma się rozpędzić do ponad 220 km/h. I jak informowało Narodowe Centrum ds. Huraganów (tak, jest takie...), może to być najpotężniejszy żywioł jaki nawiedzi wybrzeże USA od 1989.
(teraz zupełnie bezużyteczna ciekawostka)
- to 11 raz w historii kiedy nad Atlantykiem szalały 3+ huragany równocześnie, poprzednio taka sytuacja miała miejsce w: 1893, 1926, 1950, 1961, 1967, 1980, 1995, 1998, 2010 i 2017.
Jak się później okazało, wstrzeliliśmy się idealnie pomiędzy, bo tamte jakoś przeszły bokiem, a jak już dotarliśmy do Chicago, nad Florydę nadciągnął Michael.

Samochód zarezerwowaliśmy wcześniej w dollar, bo jako jedni z nielicznych nie doliczali opłaty za oddanie auta w innej lokalizacji. Jak się później okazało, nie przewidziałem jednej rzeczy – autostrady na Florydzie są płatne, większość automatycznie na podstawie rejestracji – dodatkowa opcja w wypożyczalni kosztowała mnie ok 140$.

No to zaczynamy, czyli Welcome to Miami!
Załącznik:
42329619_1940034202792930_638946681009733632_o.jpg


Kojarzycie pierwsze kadry z klipu Willa Smitha "Miami" (dla tych co nie – pierwsze dwa zdjęcia dla przypomnienia). Wprawdzie podpisane jest, że to Filadelfia, ale to oczywiście Miami. I oczywiście byliśmy tam. Cóż to były za burgery...
Załącznik:
01A_01.jpg

Załącznik:
01A_02.jpg

Załącznik:
01A_03.jpg

Załącznik:
01A_04.jpg

Załącznik:
01A_05.jpg


I sam teledysk:




Droga na Key West to głównie długie mosty łączące małe wysepki. Z samochodu nudna, niekończąca się autostrada. Z góry wygląda dużo lepiej.
Na zdjęciach stary most Bahia Honda Rail Bridge - zbudowany w 1912 jako kolejowy, przekształcony na autostradę w 1938, zamknięty dla ruchu w 1972 po wybudowaniu nowej autostrady
Załącznik:
IMG_0333.jpg

Załącznik:
DJI_0960-HDR.jpg

Załącznik:
DJI_0954-HDR.jpg

Załącznik:
DJI_0909-HDR.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
 
 
#2 PostWysłany: 08 Lis 2019 14:09 

Rejestracja: 07 Cze 2019
Posty: 8
zapowiada się ciekawie. Czekam z niecierpliwością na cd :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#3 PostWysłany: 08 Lis 2019 14:16 

Rejestracja: 06 Sie 2012
Posty: 1518
Loty: 97
Kilometry: 200 804
platynowy
ciekawe zdjęcia z góry, zapowiada się fajna relacja :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#4 PostWysłany: 09 Lis 2019 16:57 

Rejestracja: 31 Paź 2016
Posty: 41
niebieski
Key West
Dotarliśmy tak daleko jak się tylko dało. Najdalej na południe kontynentalnego USA. Trochę naciągany ten kontynentalny punkt, bo gdyby nie ciągnące się kilometrami mosty, to kontynentalne Stany kończyłyby się znacznie wcześniej... No ale nic, byliśmy naj-dalej-na-południe USA.
Tutaj wszystko jest naj-dalej-na-południe (southernmost) - najdalej na południe wysunięty punkt, dom, plaża, bar... Stąd naj-bliżej na Kubę. Nasze osobiste "naj", to chyba najgorętszy dzień w życiu. No ale Key West leży przecież na wysokości Sahary.
Ewidentnie jest tu już po sezonie... Albo jeszcze przed… Puste campingi, zamknięte bary, opuszczone domy wakacyjne.
Ale poza tym naprawdę jest pięknie. Bardzo zielono, bardzo kolorowo i bardzo południowo. Po ulicach chodzą czerwone koguty i jaszczurki wielkości kogutów. Zachwyca architektura, lekka, barwna i oczywiście południowa. Na moje oko zupełnie huragano-nie-oporna. Kubańskie jedzenie i kubańskie cygara. Key West to też początek i koniec stanowej autostrady nr 1 (mile marker 0).\

Ciekawostka – w wielu miejscach można zauważyć symbol muszli z podpisem „Conch Republic”. Okazało się, że (za Wiki):
„W 1982 roku miasta leżące na wyspach archipelagu Florida Keys w Stanach Zjednoczonych w proteście przeciwko dokonanej przez Straż Graniczną USA blokadzie międzystanowej drogi U.S. Route 1 ogłosiły niepodległość "Republiki Muszli". Deklaracja – choć fikcyjna i żartobliwa raczej – była reakcją na utrudnienia ruchu będące skutkiem szczegółowej kontroli każdego pojazdu zmierzającego w kierunku północnym (mającej na celu niedopuszczenie do przemieszczania się na kontynentalna część USA nielegalnych imigrantów), co uderzało w turystykę będącą podstawową gałęzią gospodarki archipelagu. Nie bez znaczenia był też fakt urażenia lokalnej dumy mieszkańców, którzy w trakcie szczegółowych kontroli zmuszeni byli do udowadniania posiadania obywatelstwa Stanów Zjednoczonych. W ramach protestu wypowiedzieli wojnę USA i po minucie się poddali jednocześnie żądając od rządu reparacji wojennych w wysokości miliarda dolarów.
Władze nowo powstałej "Republiki" rozpoczęły wydawanie własnych paszportów, przy czym były one wydawane również obywatelom 13 pozostałych państw basenu Morza Karaibskiego, a także przebywającym na wyspach archipelagu obywatelom Niemiec, Szwecji, Meksyku, Francji, Hiszpanii i Rosji.”


Załącznik:
01.JPG

Załącznik:
02.JPG

Załącznik:
03.JPG

Załącznik:
04.JPG

Załącznik:
05.JPG

Załącznik:
06.JPG

Załącznik:
07.JPG

Załącznik:
09.JPG

Załącznik:
10.JPG

Załącznik:
11.JPG

Załącznik:
12.JPG

Załącznik:
13.JPG

Załącznik:
14.JPG

Załącznik:
15.JPG

Załącznik:
16.JPG

Załącznik:
17.JPG


Miami
Miami nie zrobiło na nas wrażenia, ale też uczciwie przyznaję że nie spędziliśmy tam zbyt dużo czasu. Hotel w Miami Beach miał jedną zaletę – blisko plaży, ale był drogi. No i mimo, że Booking pisał że jest tam parking, to zapomnieli dopisać, że ekstra płatny (40$, ale udało się zbić cenę u parkingowych do 25$ za noc…).
W Miami Beach oprócz pięknej plaży jest taka w sumie niewielka ulica (Ocean Drive), która biegnie równolegle do wybrzeża, a wieczorem zamienia się w imprezownię. Wzdłuż niej w klubach kwitnie nocne życie, a na samej ulicy samochody przesuwają się w długim korku w jedną stronę, tylko po to aby zawrócić i powoli snuć się w drugą... A kto ma lepsze nagłośnienie i oświetlenie, ten zwraca większą uwagę przechodniów. Ot, taki "wieśtjuning" po naszemu. Ale taki amerykański, czyli 100x większy.
Załącznik:
M01.jpg

Załącznik:
M02.jpg

Załącznik:
M03.jpg

Załącznik:
M04.jpg

Załącznik:
M05.jpg

Załącznik:
M06.jpg

Załącznik:
M07.jpg

Załącznik:
M08.jpg

Załącznik:
M09.jpg

Załącznik:
M10.jpg

Załącznik:
M11.jpg

Załącznik:
M12.jpg

Załącznik:
M13.jpg

Załącznik:
M14.jpg




Miami pożegnaliśmy wschodem słońca i ruszyliśmy na drugą stronę Florydy
Załącznik:
001.jpg

Załącznik:
002.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
 
#5 PostWysłany: 10 Lis 2019 21:41 

Rejestracja: 31 Paź 2016
Posty: 41
niebieski
Kolejny dzień to m.in. gonitwa za delfinami. A oprócz nich mnóstwo ptactwa, szalone białe ptaki nurkujące po ryby, wielkie pelikany, szare czaple, albo inne żółtonogie z szyją jak znak zapytania.
No i wyspa, na której chodzi się po muszlach... Jest ich tyle, że nie wiadomo gdzie postawić krok żeby ich nie zniszczyć. Ale nasz osobisty przewodnik mówił, żeby się nie przejmować, bo jutro dosypią nowe 😉.
A wszystko to w krainie 10 tys. wysp (Ten Thousand Islands) w Zatoce Meksykańskiej.
Załącznik:
10K01.JPG

Załącznik:
10K02.JPG

Załącznik:
10K03.JPG

Załącznik:
10K04.JPG

Załącznik:
10K05.JPG

Załącznik:
10K06.JPG

Załącznik:
10K07.JPG

Załącznik:
10K08.JPG

Załącznik:
10K09.JPG

Załącznik:
10K10.JPG

Załącznik:
10K11.JPG

Załącznik:
10K12.JPG

Załącznik:
10K13.JPG

Załącznik:
10K14.JPG

Załącznik:
10K15.JPG

Załącznik:
10K16.JPG

Załącznik:
10K17.JPG


Floryda po sezonie jest pusta. Puste plaże, zamknięte restauracje, wymarłe miasteczka, w których widać jedynie ekipy basenowo-remontowo-sprzatająco-ogrodnicze. A wszystko przy jesiennej temperaturze +35, w porywach do +37. I niestety dość uciążliwej wilgotności sięgającej 80%
Załącznik:
FL_01.JPG

Załącznik:
FL_02.JPG

Załącznik:
FL_03.JPG

Załącznik:
FL_04.JPG


Kolejnego dnia wieczorem złapała nas mini-Florence i nie było zachodu słońca ani kilku fajnych miejscówek (np plaży Siesta Key w Saratoga, wygrywającej w rankingach na najpiękniejszą plażę Florydy). Ale za to dziś od poranka boska plaża w Clearwater i kąpiel w gorącej jak zupa Zatoce Meksykańskiej w towarzystwie szalonych pelikanów
Załącznik:
CL_1.jpg

Załącznik:
CL_2.jpg

Załącznik:
CL_3.jpg

Załącznik:
CL_5.jpg

Załącznik:
CL_6.jpg

Załącznik:
CL_7.jpg

Załącznik:
CL_8.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
 
#6 PostWysłany: 12 Lis 2019 20:47 

Rejestracja: 31 Paź 2016
Posty: 41
niebieski
St. Augustine dla Ameryki to jak Biskupin dla Polski.
Założone w 1565 roku jest pierwszą europejską osadą w kontynentalnej części USA. Była miejscem, które miało zapewnić Hiszpanom bezpieczną kolonizację nowego lądu. Generalnie można mu przypisać wiele określeń typu "pierwszy". Pierwsza murowana fortyfikacja, pierwsze urodzone białe dziecko na kontynencie, pierwsza szkoła dla dzieci. Miasto jest przesiąknięte hiszpańskim stylem. Wiele budynków jest rekonstrukcją tych zniszczonych w licznych pożarach i grabieżach, jakie miały tu miejsca przez stulecia pomiędzy Hiszpanami, Brytyjczykami i Francuzami. Ale jest też kilka oryginalnych z czasów świetności miasta. Są też takie, które są repliką pałaców z Grenady, stawiane w XIX wieku przez amerykańskich milionerów zafascynowanych hiszpańską architekturą.
St. Augustine robi wrażenie. Zwłaszcza w Ameryce
Załącznik:
AU_01.jpg

Załącznik:
AU_02.jpg

Załącznik:
AU_03.jpg

Załącznik:
AU_04.jpg

Załącznik:
AU_05.jpg

Załącznik:
AU_06.jpg

Załącznik:
AU_07.jpg

Załącznik:
AU_08.jpg

Załącznik:
AU_09.jpg

Załącznik:
AU_10.jpg

Załącznik:
AU_11.jpg

Załącznik:
AU_12.jpg

Załącznik:
AU_13.jpg

Załącznik:
AU_14.jpg

Załącznik:
AU_15.jpg

Załącznik:
AU_16.jpg

Załącznik:
AU_17.jpg

Załącznik:
AU_18.jpg

Załącznik:
AU_19.jpg

Załącznik:
AU_20.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
 
#7 PostWysłany: 21 Lis 2019 12:55 

Rejestracja: 07 Cze 2019
Posty: 8
niecierpliwie czekam (pewnie nie tylko ja) na cd. :)
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#8 PostWysłany: 23 Lis 2019 20:48 

Rejestracja: 31 Paź 2016
Posty: 41
niebieski
A jednak ktoś to czyta i ogląda! :shock:
Już nadrabiam zaległości :)

Z cyklu "Codzienne życie w Ameryce"
Lubimy miejsca, gdzie nie ma turystów i żyją w naturalny, niezmącony sposób Amerykanie. Zatem jak z daleka od starego miasta zobaczyliśmy bar pełen ludzi i to we wtorek!, to serca nam się ucieszyły. Trochę byliśmy zbici z tropu jak po wejściu okazało się, że średnia wieku dość mocno przewyższa tą w barach w Warszawie, a do tego panują tam jakieś emocje - rywalizacji i podniecenia... Otóż okazało się, że odbywa się tam turniej (nazywali to Trivia), gdzie prowadzący przez głośniki wyczytuje pytania z różnych kategorii, a poszczególne drużyny przy stolikach zapisują odpowiedzi na karteczkach i w określonym czasie muszą dobiec do prowadzącego z odpowiedzią. Pytania były na prawdę z serii "bez Google nie podchodź", natomiast oni nawet nie próbowali ściągać... Po wszystkim 3 drużyny z największą liczbą punktów skasowały czeki od 20 do 40 dolarów, wszyscy uściskali się na pożegnanie, oświadczyli, że świetnie się bawili oraz zgodnie umówili się na za tydzień. Trochę żałowaliśmy, że nie będzie nas tu za tydzień...
Załącznik:
T_01.JPG

Załącznik:
T_02.JPG


"I tak warto żyć" pomyśleliśmy jadąc wzdłuż oceanu od St Augustine na północ na wyspę Amelia, patrząc jak żyją ludzie nad oceanem.
To część wybrzeża o zupełnie innym charakterze niż ta przy Miami. Tuż przy plaży stoją zwykle domy, jedne bogatsze, inne skromniejsze. Ale z każdego wiedzie prywatne zejście do oceanu... Plaża nie jest wygładzona, nie stoją przy niej bary i leżaki. Za to ostrzeżenia i prośby o ostrożność, bo są to tereny lęgowe żółwi morskich. Widzieliśmy delfiny! W morzu!

Wyspa Amelia to już część własności brytyjskiej, co widać w wiktoriańskim stylu budynków. Nieco bardziej "na bogato". Ale nadal przepięknie naturalnie
Załącznik:
01_01.JPG

Załącznik:
01_02.JPG

Załącznik:
01_03.JPG

Załącznik:
01_04.JPG

Załącznik:
01_05.JPG

Załącznik:
01_06.JPG

Załącznik:
01_07.JPG

Załącznik:
01_08.JPG

Załącznik:
01_09.JPG

Załącznik:
01_10.JPG

Załącznik:
01_11.JPG

Załącznik:
01_12.JPG


Z cyklu "Codzienne życie w Ameryce"
Przyjechawszy do "zupełnie nigdzie pośrodku niczego", czyli motelu przy autostradzie w pobliżu miejscowości o swojskiej nazwie DeFuniac Springs, z braku innych atrakcji na wieczór wyskoczyliśmy do Walmartu, który jak się okazuje zawsze jest pośrodku niczego, nawet jak niczego innego nie ma.
I ponieważ ludzie często pytają nas czy to prawda, że w Ameryce wszystko jest większe…?
Czy wszystko, to nie wiemy, ale jedzenie tak. Wielkie pudełka z płatkami śniadaniowymi (do tego pakowane podwójnie żeby się nie rozdrabniać), wielkie pojemniki z sokiem oraz butle syropu do naleśników. Lody też po co pojedynczo, lepiej cały worek. Do tego można tam kupić wszystko gotowe. Od razu w cieście, od razu z jajkiem i szynką, od razu upieczone, od razu zblendowane.
Największy stres jest jednak z kupowaniem alkoholu. Żeby kupić piwo – wiadomo, trzeba mieć 21 lat. Ale! Jednak nie każdego muszą poprosić o dowód. Tylko jeśli wyglądasz na mniej niż 40! (dowód na zdjęciu poniżej). I musiałem skonfrontować swój wiek z kasjerką. Pani poprosiła o dowód… dostała prawo jazdy.
- A co to?
- Prawo jazdy. Z Polski
- Hmmm, nigdy takiego nie widziałam...
(Hmmm no nie dziwne... w DeFuniac Springs...)

A na koniec jeszcze, w dobie ochrony środowiska i płacenia za plastikowe reklamówki w Polsce, Pani zapakowała niemal każdą rzecz w oddzielną. Tu jestem pewien, niezależnie co będziemy robić u nas, Ameryka zaleje nas plastikiem, jest wszędzie i w ogromnych ilościach…
Załącznik:
WM_01.JPG

Załącznik:
WM_02.JPG

Załącznik:
WM_03.JPG

Załącznik:
WM_04.JPG

Załącznik:
WM_05.JPG

Załącznik:
WM_06.JPG

Załącznik:
WM_07.JPG

Załącznik:
WM_08.JPG

Załącznik:
WM_09.JPG

Załącznik:
WM_10.JPG

Załącznik:
WM_11.JPG

Załącznik:
WM_12.JPG

Załącznik:
WM_13.JPG


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
 
#9 PostWysłany: 25 Lis 2019 21:12 

Rejestracja: 31 Paź 2016
Posty: 41
niebieski
To jest ostatni post o plażach, obiecuję.
Jeszcze dzień wcześniej wydawało nam się, że najpiękniej jest nad oceanem? No cóż, nie mieliśmy racji. Najpiękniej jest nad Zatoką Meksykańską. Jeśli szukacie plaż szerokich, tak że wydają się nie mieć końca, jeśli szukacie piasku delikatnego jak mąka, jeśli szukacie piasku tak białego jak... no nie wiem… Jeśli szukacie miejsc tak pięknych, że to aż nieprzyzwoite, żeby istniały. Dobra, bez przesady z tym patosem.
W każdym razie pojedźcie nad Zatokę Meksykańską...
Ale uwaga! Jeśli zdecydujecie się udać na dwutygodniowe wakacje nad morzem właśnie tam, proszę o kontakt, bo można się też bardzo rozczarować... Po przekroczeniu granicy z Alabamą może ziścić się również najgorszy sen o 15-piętrowym betonowym molochu rodem z riwiery tureckiej...
Załącznik:
ZT_01.JPG

Załącznik:
ZT_02.JPG

Załącznik:
ZT_03.JPG

Załącznik:
ZT_04.JPG

Załącznik:
ZT_05.JPG

Załącznik:
ZT_06.JPG

Załącznik:
ZT_07.JPG

Załącznik:
ZT_08.JPG

Załącznik:
ZT_09.JPG

Załącznik:
ZT_10.JPG

Załącznik:
ZT_11.JPG


W międzyczasie przejechaliśmy przez kawałek Missisipi i zbliżamy się do Luizjany. W Nowym Orleanie spędzimy 3 noce.
Załącznik:
IMG_9437.JPG


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
 
 
#10 PostWysłany: 27 Lis 2019 22:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Kwi 2013
Posty: 145
Loty: 34
Kilometry: 86 685
srebrny
Dawaj, dawaj! Czekamy na więcej :)
_________________
Moje relacje:

Transsybirem do Chin
Indie z podręcznym
Autostopem po Jordanii
Góra
 Relacje PM off
Godlik lubi ten post.
 
 
#11 PostWysłany: 27 Lis 2019 23:41 

Rejestracja: 31 Paź 2016
Posty: 41
niebieski
Mokra, lepka, bagnista Luizjana. Jak to mówił nasz przewodnik - cudowne miejsce, jeśli lubi się podchodzące do domu węże, żółwie i aligatory. Rzeczywiście cudownie...
Zwiedzanie zaczęliśmy od wycieczki po bagnach. Gdzieniegdzie widać jeszcze było skutki huraganu Katrina.
„Atrakcją” wycieczki miały być aligatory. Owszem były, ale to lekka ściema pod turystów i moim zdaniem zwykłe męczenie zwierząt. Otóż tak je za każdym razem szprycują cukrem (podczas naszej wycieczki poszły 2 wielkie paczki pianek…), że zwierzęta jak tylko widzą łódź, same podpływają.
Amerykanie nie tylko sami się fatalnie żywią, ale też uzależniają od cukru aligatory…

A same aligatory podobno wcale nie są groźne jeśli się ich nie zaczepia. I można tam nawet z nimi pływać. Tak przynajmniej twierdził nasz przewodnik, który tam mieszka od urodzenia – "if you don't mess with them, they don't mess with you". No cóż, nie sprawdzałem, ale on miał obie ręce i nogi, a mówił że pływa z nimi od dziecka 😊

Załącznik:
B_01.JPG

Załącznik:
B_02.JPG

Załącznik:
B_03.JPG

Załącznik:
B_04.JPG

Załącznik:
B_05.JPG

Załącznik:
B_06.JPG

Załącznik:
B_07.JPG

Załącznik:
B_08.JPG

Załącznik:
B_09.JPG

Załącznik:
B_10.JPG

Załącznik:
B_11.JPG

Załącznik:
B_12.JPG

Załącznik:
B_13.JPG

Załącznik:
B_14.JPG

Załącznik:
B_15.JPG

Załącznik:
B_16.JPG

Załącznik:
B_17.JPG

Załącznik:
B_18.JPG

Załącznik:
B_19.JPG

Załącznik:
B_20.JPG

Załącznik:
B_21.JPG

Załącznik:
B_22.JPG

Załącznik:
B_23.JPG

Załącznik:
B_24.JPG

Załącznik:
B_25.JPG

Załącznik:
B_26.JPG

Załącznik:
B_27.JPG

Załącznik:
B_28.JPG

Załącznik:
B_29.JPG



A w Nowym Orleanie zamieszkaliśmy w hostelu. Mocno zawyżaliśmy tam średnią wieku, ale na szczęście mieli jeden 'prywatny' pokój z własną łazienką, więc było całkiem przyjemnie. Do tego z plusów:
- świetna lokalizacja (tuż obok French Quarter i tylko przecznica od tramwaju),
- wzdłuż ulicy można było parkować za darmo!
- stosunkowo rozsądna cena noclegu...
Załącznik:
IMG_9633.JPG


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
 
 
#12 PostWysłany: 28 Lis 2019 19:23 

Rejestracja: 05 Lut 2014
Posty: 121
Loty: 35
Kilometry: 71 245
niebieski
„Atrakcją” wycieczki miały być aligatory. Owszem były, ale to lekka ściema pod turystów i moim zdaniem zwykłe męczenie zwierząt. Otóż tak je za każdym razem szprycują cukrem (podczas naszej wycieczki poszły 2 wielkie paczki pianek…), że zwierzęta jak tylko widzą łódź, same podpływają.
Amerykanie nie tylko sami się fatalnie żywią, ale też uzależniają od cukru aligatory…


Hej, co to za miejsce? wygląda dużo ciekawiej niż Brazoria, do której my trafiliśmy
_________________
moje relacje:

Malta
Stany - Zachodnie Wybrzeże
Słowenia

zapytaj mnie o: Słowenię, Kambodżę, Paryż, Budapeszt, Porto, Pragę, Berlin, Tallinn, Warszawę, Stany, Maltę
Góra
 Relacje PM off  
 
#13 PostWysłany: 28 Lis 2019 19:50 

Rejestracja: 31 Paź 2016
Posty: 41
niebieski
Old Pearl River
A wycieczka z Honey Island Swamp Tours
https://www.honeyislandswamp.com/
Góra
 Relacje PM off  
 
#14 PostWysłany: 29 Lis 2019 21:11 

Rejestracja: 31 Paź 2016
Posty: 41
niebieski
Po pierwszym dniu w Nowym Orleanie, odnotowaliśmy dwa stany świadomości. W pierwszym jest się mokrym, bo jest tak gorąco i wilgotno, że pot leje się nawet z nosa. W drugim jest się mokrym, bo pada gesty, drobny, przenikliwy deszcz i nadal jest gorąco. Przechodzenie z jednego stanu w drugi jest niemal niezauważalne....
W zasadzie wszystko jedno, w którym stanie człowiek się znajduje, oba nie są przyjemne.
W obu przypadkach jedynym ratunkiem jest chowanie się w klimatyzowanych barach, które: a) są wszędzie, b) nikt w nich nie pyta czy ma się 21 lat, żeby kupić alkohol, c) nikt nie pyta czy chce się alkohol, bo to oczywiste

Spędziliśmy w Nowym Orleanie 3 noce. Aż 3 noce. To bardzo dużo jak na nas. To znaczy, że wiązaliśmy z tym miejscem duże nadzieje. Ale bardzo ciężko się je realizowało... Klimat jest tak trudny, że z bólem wychodziliśmy z suchych, klimatyzowanych pomieszczeń.
No, ale cóż robić skoro tak długo marzyło się o Nowym Orleanie...
W zasadzie są dwa miejsca, które trzeba zobaczyć, żeby powiedzieć, że było się w Nowym Orleanie - dzielnica francuska French Quarter oraz Garden District. Zaczęliśmy od tego drugiego.
Garden District to dzielnica, która reprezentuje okres największej świetności miasta. Domy, ogrody i ulice oczarowują stylem
Załącznik:
NO1_01.JPG

Załącznik:
NO1_02.JPG

Załącznik:
NO1_03.JPG

Załącznik:
NO1_04.JPG

Załącznik:
NO1_05.JPG

Załącznik:
NO1_06.JPG

Załącznik:
NO1_07.JPG

Załącznik:
NO1_08.JPG

Załącznik:
NO1_09.JPG

Załącznik:
NO1_10.JPG

Załącznik:
NO1_11.JPG

Załącznik:
NO1_12.JPG

Załącznik:
NO1_13.JPG

Załącznik:
NO1_14.JPG

Załącznik:
NO1_15.JPG

Załącznik:
NO1_16.JPG

Załącznik:
NO1_17.JPG

Załącznik:
NO1_18.JPG

Załącznik:
NO1_19.JPG

Załącznik:
NO1_20.JPG

Załącznik:
NO1_21.JPG

Załącznik:
NO1_22.JPG

Załącznik:
NO1_23.JPG

Załącznik:
NO1_24.JPG

Załącznik:
NO1_25.JPG

Załącznik:
NO1_26.JPG

Załącznik:
NO1_27.JPG

Załącznik:
NO1_28.JPG

Załącznik:
NO1_29.JPG

Załącznik:
NO1_30.JPG

Załącznik:
NO1_31.JPG


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
 
 
#15 PostWysłany: 01 Gru 2019 21:38 

Rejestracja: 31 Paź 2016
Posty: 41
niebieski
Prawda jest taka, że musieliśmy francuskiej dzielnicy Nowego Orleanu (French Quarter) dać drugą szansę... Pierwszy raz poszliśmy tam wieczorem. Ale jeśli nie należycie do osób, które przyjechały do Nowego Orleanu tylko po to, by udać się na Bourbon Street właśnie po to, by spędzić tam upojną noc, to darujcie sobie tę porę…
Zatem zrobiliśmy kolejne podejście, tym razem w dzień i zanim zaczęło znowu padać.
French Quarter jest najstarszą częścią miasta, założonego w 1718 roku. Pomimo, że miasto założyli Francuzi i jest to francuska dzielnica, to architekturę zawdzięcza Hiszpanom, w rękach których miasto było po zniszczeniach, jakie poczynił pożar pod koniec XVIII wieku. W dzień dzielnica wygląda lepiej, choć daleko jej do naszych wyobrażeń o mieście jazzu, sztuki i architektury.
Zatem nie rozwodząc się nad pięknem i wyjątkowością, powiem tak:
- w mieście jazzu ciężko jest o jazz, znaleźliśmy jeden klub jazzowy...,
- w dzielnicy francuskiej obrzydliwie śmierdzi, i nie ma to nic wspólnego z zabytkowością miasta, raczej z efektem nocnych zabaw,
- turystów jest ogromnie dużo, co w zasadzie nie powinno dziwić, ale "jakość" tych turystów pozostawia duży niesmak, a myślałem że po Las Vegas już nic gorszego nie zobaczę...
Tak... To by było tyle o dzielnicy francuskiej. Zdjęcia wybrałem te ładniejsze…

Załącznik:
NO2_01.JPG

Załącznik:
NO2_02.JPG

Załącznik:
NO2_03.JPG

Załącznik:
NO2_04.JPG

Załącznik:
NO2_05.JPG

Załącznik:
NO2_06.JPG

Załącznik:
NO2_07.JPG

Załącznik:
NO2_08.JPG

Załącznik:
NO2_09.JPG


A teraz poświęćcie 3 minuty, żeby poczuć ten 'klimat'



Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
 
#16 PostWysłany: 02 Gru 2019 17:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Paź 2015
Posty: 274
niebieski
Czym bardziej oglądam te zdjęcia jak inne relacje z USA tymbardziej jestem napalony jak dzik na żołędzie by w końcu spełnić marzenia i tam polecieć.

Czekam na dalszą część relacji z wyprawy, jak i liczę też na chociaż małe podsumowanie kosztów.
Góra
 Relacje PM off  
 
#17 PostWysłany: 03 Gru 2019 22:38 

Rejestracja: 31 Paź 2016
Posty: 41
niebieski
A tak wygląda ta druga strona Nowego Orleanu i French Quarter
Załącznik:
NOLA_01.JPG

Załącznik:
NOLA_02.JPG

Załącznik:
NOLA_03.JPG

Załącznik:
NOLA_04.JPG

Załącznik:
NOLA_05.JPG

Załącznik:
NOLA_06.JPG

Załącznik:
NOLA_07.JPG

Załącznik:
NOLA_08.JPG

Załącznik:
NOLA_09.JPG

Załącznik:
NOLA_10.JPG

Załącznik:
NOLA_11.JPG

Załącznik:
NOLA_12.JPG

Załącznik:
NOLA_13.JPG

Załącznik:
NOLA_14.JPG

Załącznik:
NOLA_15.JPG

Załącznik:
NOLA_16.JPG

Załącznik:
NOLA_17.JPG

Załącznik:
NOLA_18.JPG

Załącznik:
NOLA_19.JPG

Załącznik:
NOLA_20.JPG

Załącznik:
NOLA_21.JPG

Załącznik:
NOLA_22.JPG

Załącznik:
NOLA_23.JPG

Załącznik:
NOLA_24.JPG

Załącznik:
NOLA_25.JPG

Załącznik:
NOLA_26.JPG

Załącznik:
NOLA_27.JPG

Załącznik:
NOLA_28.JPG

Załącznik:
NOLA_29.JPG

Załącznik:
NOLA_30.JPG

Załącznik:
NOLA_31.JPG

Załącznik:
NOLA_32.JPG

Załącznik:
NOLA_33.JPG

Załącznik:
NOLA_34.JPG

Załącznik:
NOLA_35.JPG

Załącznik:
NOLA_36.JPG

Załącznik:
NOLA_37.JPG

Załącznik:
NOLA_38.JPG

Załącznik:
NOLA_39.JPG

Załącznik:
NOLA_40.JPG

Załącznik:
NOLA_41.JPG

Załącznik:
NOLA_42.JPG

Załącznik:
NOLA_43.JPG

Załącznik:
NOLA_44.JPG

Załącznik:
NOLA_45.JPG

Załącznik:
NOLA_46.JPG

Załącznik:
NOLA_47.JPG

Załącznik:
NOLA_48.JPG

Załącznik:
NOLA_49.JPG

Załącznik:
NOLA_50.JPG

Załącznik:
NOLA_51.JPG


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#18 PostWysłany: 07 Gru 2019 16:34 

Rejestracja: 31 Paź 2016
Posty: 41
niebieski
Z perełek Nowego Orleanu i French Quarter - Lafitte's Blacksmith Shop. To najstarszy budynek miasta, zbudowany przed 1772 rokiem. Jest to też pierwszy bar otwarty w Ameryce. Legenda głosi, że jego właścicielem był pirat i korsarz Jean Lafitte. Co znajduje się w budynku? Nie, nie... nie muzeum. Uwaga niespodzianka! Bar!
Jest to najstarszy nieprzerwanie działający bar w Ameryce 🍻

Załącznik:
B01.JPG

Załącznik:
B02.JPG


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#19 PostWysłany: 10 Gru 2019 12:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Kwi 2013
Posty: 145
Loty: 34
Kilometry: 86 685
srebrny
Pani widoczna 3 zdjęcia wyżej powinna reklamować "huge ass beers" :)
_________________
Moje relacje:

Transsybirem do Chin
Indie z podręcznym
Autostopem po Jordanii
Góra
 Relacje PM off  
 
#20 PostWysłany: 10 Gru 2019 21:35 

Rejestracja: 31 Paź 2016
Posty: 41
niebieski
Lubicie Tabasco?
A wiecie, że jest produkowane tylko w jednym miejscu na świecie? Ja nie wiedziałem…
Sprawdźcie na butelce, na pewno jest tam Made in USA, Avery Island, LA

- A wszystko zaczęło się w 1868 roku (150 lat temu!), kiedy Edmund McIlhenny wynalazł jeden z najbardziej znanych na świecie sosów, składników wielu dań, Tabasco Souce,
- Od pięciu pokoleń fabryka produkującą ten sos nadal jest firmą rodzinną prowadzoną przez McIlhennych,
- Oryginalny sos tabasco składa się tylko z 3 składników 😳 - papryczek, soli i octu,
- Jedyna na świecie rodzinna fabryka sosu tabasco na wyspie Avery produkuje dziennie około 700 tys. butelek sosu,
- Sos tabasco sprzedawany jest w ponad 180 krajach na całym świecie i znakowany jest w 25 językach, w tym w polskim.
Produkcja sosu jest genialnie prosta. Rodzinny biznes zaczyna się od hodowli papryczek. W dwóch odmianach - tabasco i habanero. Papryczki nie pochodzą z Luizjany, ale właśnie w tym wilgotnym i ciepłym miejscu, na kompletnie odludnej wyspie są dla nich świetne warunki hodowli. Po zbiorach papryczki są mielone, lekko solone i zamykane na 3 lata w drewnianych beczkach zasypywanych solą (sól też jest wydobywana na wyspie). Po trzech latach papryczki się blenduje i miesza w kadziach przez 2-3 tygodnie. Potem napełnia butelki i już! Przepis na genialny sukces.
Zwiedzając fabrykę można zobaczyć cały proces produkcji w jej oryginalnym miejscu (niestety była niedziela i taśma produkującą te 700 tys. butelek stała 😞) oraz spróbować wszystkich rodzajów sosów. Nie mieliśmy pojęcia, że jest ich aż tyle…
Załącznik:
TB_01.JPG

Załącznik:
TB_02.JPG

Załącznik:
TB_03.JPG

Załącznik:
TB_04.JPG

Załącznik:
TB_05.JPG

Załącznik:
TB_06.JPG

Załącznik:
TB_07.JPG

Załącznik:
TB_08.JPG

Załącznik:
TB_09.JPG

Załącznik:
TB_10.JPG

Załącznik:
TB_11.JPG

Załącznik:
TB_12.JPG


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
 [ 21 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot], Godlik oraz 3 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group