Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 10 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 10 Sie 2019 18:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Lip 2014
Posty: 858
Loty: 60
Kilometry: 67 797
srebrny
Minęły trzy lata odkąd byłem w Kanadzie klik. I tak jak obiecałem w tamtej relacji, wróciłem. Tym razem nie zimą a latem.
To, że polecę wiedziałem już dawno, a konkretniej już w październiku 2018 roku. Bilety kupowałem tak wcześnie i niestety dosyć drogo, ale musiałem być na ścisłe określony termin. Teraz, żeby było taniej, ale także aby naliczyło mile wybrałem LOT i Air Canada. Pokonując trasę GDN-WAW-YYZ-YYC. Całość miała zająć 18 godzin, o 2 godziny więcej niż trzy lata temu. Trochę się obawiałem, że czas na przesiadki jest zbyt mały, jednak wszystko odbyło się zgodnie z planem.
5 sierpnia o godzinie 12 udałem się na lotnisko w Gdańsku by o godzinie 14.55 wylecieć do Warszawy. Nadałem bagaż i niemiła niespodzianka, gdyż nie dostałem karty pokładowej na lot Toronto-Calgary, mówili dostaniesz w Kanadzie, ok rozumiem. Taka mała informacja, znowu chcieli zobaczyć wydrukowane eTa. Ponad rok temu wygrałem voucher do wykorzystania na fast track i salonik lotniskowy, stwierdziłem że najlepiej go wykorzystam przed tak długą podróżą. Salonik cichy miły i przyjemny wybór przekąsek bardzo dobry. Jednak kanapki od Pellowskiego takie sobie bym powiedział.

Image

Na tablicy wybija informacja, aby udać się do gate'u. Udajemy się boarding odbywa się sprawnie co ciekawe leciała z nami załoga, która jako obsługa leciała do Gdańska, a do Warszawy powróciła jako pasażerowie. Lot szybki i głośny jak to w dash'u (SP-EQB). Mamy godzinę i 20 minut na przesiadkę, żwawym krokiem udajemy się na transfer po drodze zahaczając o informacje transferową, gdyż być może dadzą nam tą nieszczęsną kartę pokładową. Niestety nie dali. Ok idziemy do gate'u. I słyszymy "Macio106 wraz z towarzyszącą osobą proszony o podejście do bramki". Myślę sobie ki czort, o co im chodzi może dadzą tą trzecią kartę pokładową. Podchodzę czekam, a tam bardzo miła niespodzianka, że mój lot został zmodyfikowany do klasy premium. No tego się nie spodziewałem, ale było mi bardzo miło. Klasa premium w Dremlinerze(SP-LSA), jest bardzo wygodna sporo miejsca na nogi. Powitalny szampan, menu podane w dość ładnej karcie. Nie można narzekać, do tego fotel bardzo wygodny z wieloma funkcjami. Samolot planowo miał wystartować o 17:00, jednak wystartował godzinę później, prawie zawsze tak jest jednak nie ma czym się przejmować ponieważ samolot nadrabia to w locie i wylądowaliśmy planowo o 20:15 w Toronto. Samolot w Toronto kołuje bardzo długo 15 minut lekką ręką, a mieliśmy tylko 1h i 40 min na przesiadkę, a przecież czeka nas kontrola paszportowa i odbiór bagażu i ponowne nadanie i jeszcze odbiór karty pokładowej. Od razu po wyjściu klasy business szybkim marszem udajemy się na transfery i kontrolę paszportową, gdzie trochę czasu nam to zajęło, gdyż kolejka była spora. Dostaliśmy z towarzyszką podróży standardowe pytania. Co sprowadza nas do Kanady i na jak długo. Czy byliśmy już w Kanadzie? Gdzie pracujemy w Polsce? Czy przewozimy broń/większą gotówkę. Pieczątka wbita do paszportu, zero pytań o inne pieczątki. Szybko udajemy się na taśmę bagażową, która jak na złość jest ostatnią numer 13... Widzę jak się kręcą moja walizki, super zabieramy i dosłownie biegniemy dalej, gdyż zostało 40 minut do odlotu. już na terminalu krajowym D, chcą od nas kartę, jednak mówimy, że nie posiadamy takiej. Odesłali nas do punktu, gdzie wszystko zostało zrobione i zauważyliśmy że jedna z walizek jest rozwalona... Poprosiliśmy o taśmę i jakoś ją skleiliśmy. Nadajemy walizki ponownie. I ruszamy dalej udajemy się do gate'u i nawet ku mojemu zdziwieniu mamy jakieś 10 min w zapasie i oczekujemy na krzesełkach. Boarding bardzo sprawny, samolot(C-FGYS) praktycznie pełen. Mam miejsce 18B, więc przy drzwiach ewakuacyjnych, trochę więcej miejsca na nogi, jednak bardzo niewygodnie. Trzeci lot to już męka. Ciężko zasnąć, mało miejsca, system rozrywki. pokładowej działał okropnie wolno, zacinał się. W ramach napojów otrzymaliśmy tylko wodę... Ogólnie było ciężko. W końcu jest udało się lądujemy w Calgary witamy się z rodziną i szczęśliwi, ale także wymęczeni udajemy się z nimi do? Campera! Tak czekała nas noc w camperze.
Następnego dnia udajemy się do centrum Calgary, by w głównej mierze udać się na Calgary Tower jednak tak jest zamknięta prze 3 tygodnie, ponieważ jest remont windy. No cóż, przylecieć 5 sierpnia, remont zaczął się 5 sierpnia potrwa 3 tygodnie, Ja w Kanadzie będę 3 tygodnie... Szczęście chyba się już skończyło. Pochodziliśmy więc po Calgary pieszo, 6 km zrobione. I wróciliśmy do domu.

Image
Image
Image
Image
Image

Trzeciego dnia udaliśmy się do Calgary zoo, bilet wstępu kosztuje 35 $ za jedną osobę, jednak jeżeli kupisz wcześniej przez internet, będzie on tańszy o 3 $. Główną atrakcją zoo są pandy wielkie, którą są darem od Chin dla społeczności Calgary. Są to trzy pandy- rodzeństwo (pani i pan) i jeden pan. Zostały umieszczone w zoo w 2018 roku, ale są tam tylko na lato, we wrześniu są transportowane z powrotem do Chin. Co warto wiedzieć kupując bilety do zoo, weźcie też koniecznie "free tickets for panda pawilon" są to osobne bilety do wejście do pawilonu z pandami na konkretną godzinę. Których omem omen nikt ni sprawdzał, trzy razy na jednym bilecie weszliśmy do pand, co ciekawe żeby wyjść z pawilonu musisz przejść przez sklepik w którym ceny przyprawiają o palpitacje serca. Maskotka pandy 10 cm 20$, zwykły magnes 7$, kubek 15$. Tak całe zoo bardzo czyste i bogate wszelakie maści okazy od motylarni po ogromne pawilony safari, woliery z ptaki latającymi nad głową. Możliwość wejścia do wybiegu z lemurami. Naprawdę jest wiele atrakcji warte tej ceny, całe zoo jest też bardzo fajnie podzielone na strefy ze zwierzętami: kanadyjską, europejską, afrykańską, amerykańska, azjatycką i park dinozaurów. Co ciekawe plakaty informujące o której godzinie odbywa się trening zwierząt są trochę mylące, gdyż nie jest to taki typowy trening tylko bardziej przedstawienie dla dzieci, w którym pokazują jak karmimy dane zwierzęta.

Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image
Image

Pawilon z Pandami:

Image
Image
Image
Image
Image

Ciąg dalszy nastąpi, jak będę miał trochę czasu i zwiedzę kolejne atrakcje, to pojawi się kolejna część. W relacji nie ma uwzględnionych cen hoteli, gdyż tak jak mówiłem nocujemy u rodziny. Stała część moich relacji czyli screeny z endomondo będą podane w ostatnim poście podsumowującym.
_________________
ImageImageImage
Całe życie na sportowo!
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#2 PostWysłany: 13 Sie 2019 05:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Lip 2014
Posty: 858
Loty: 60
Kilometry: 67 797
srebrny
Kolejna część relacji będzie opierała się na Banff National Park, ponieważ czwartego dnia nic ciekawego nie zwiedziliśmy, oprócz mall, sklepów itp. Za to piątego dnia udaliśmy się do chyba do najpiękniejszego miejsca na ziemi jakim jest Banff National Park. Koszt jednorazowego wejścia/wjazdu dla rodziny to 20$, całoroczny pass kosztuje 100$. Trzy lata temu udaliśmy się do Fairmont Hot Spring, jednak teraz udaliśmy się do chyba najsłynniejszych i najpiękniejszych jezior świata czyli Lake Louise i Moraine Lake, które widniało na dawnym banknocie 20$. Parking na samochody przy obu dwu jeziorach jest darmowy i do samego jeziora trzeba przejść tylko ~ 100 m. Jako ciekawostkę podam że najtańsze pokoje w Fairmont Chateau Lake Louise, który jest przy samym jeziorze to koszt od 700 CAD$.
Zacznijmy jednak od początku wyruszyliśmy rano o godzinie 9 przez Calgary by o godzinie 12:00 zameldować się w centrum miejscowości Banff. Parkingi do 3 godzin są darmowe. W całej miejscowości jest ograniczenie do 30 km/h, Co ciekawe od razu na wjeździe do miasta spotkaliśmy policję kontrolującą prędkość i ticket pass'y na park narodowy.

Image
Image

Samo miasta przypomina trochę nasze Zakopane, wszystko opiera się na turystach i wszystko jest bardzo drogie, jako poradę powiem że warto sprawdzać ceny produktow w jednym sklepie identyczny magnes kosztuje 3$, a w drugim 5$. Breloczek w jednym 3$ w drugim 7$. Tak samo nie warto nabierać się na ogłoszenia typu kup 1 koszulkę 2 weź gratis, nie prawda. Skasowali nas jak za dwie... Udajemy się na obiad do Boston Pizza, gdzie pizza o rozmiarze 15 cali, zwykła pepperoni kosztuje 27 $. Potem robimy rajd po sklepach z pamiątkami, większość to nie ma się co oszukiwać tandeta z Chin, no ale magnes trzeba kupić. W samym mieście działa też całoroczny sklep świąteczny.

Image

Następnie wracamy do trucka i autostradą "1" udajemy się do Lake Louise. Trasa do słynnego jeziora oznaczona tak, że nie da się zgubić po prostu nie da. Widoki po drodze przepiękne, góry i natura robią swoją robotę. Niestety po drodze nie spotkaliśmy, ani jednego zwierzaka. Do jezior dojeżdżają też autobusy, jednak nie jestem wstanie powiedzieć ile kosztują. Po odstawieniu auta na parking i wędrówce do samego jeziora.

Image

Obowiązkowa cześć każdego turysty, czyli zdjęcia. Co ciekawe do zdjęć jest kolejka. Trzeba odczekać aż ktoś zrobi zdjęcie na brzegu, potem ktoś inny i aż będzie twoja kolej, dla nie lubiących czekać proponuje przejść trochę na prawą stronę jeziora, gdzie kolejek brak, a widok taki sam. Zauważyliśmy możliwość wynajęcia kajaka, którym można popływać po jeziorze jednak cena tej "przyjemności" za godzinę to 130$, dziękuje pójdę pieszo.

Image

I tak jak powiedziałem tak zrobiłem, przewędrowaliśmy całe jezioro, z jego prawej strony (północnej), gdzie jest szlak i można swobodnie chodzić podziwiając piękne uroki, do tego co chwilą są ławeczki, aby w razie potrzeby odpocząć, lub zjeść posiłek w pięknych objęciach przyrody. Pogoda nas nie rozpieszczała, ponieważ był deszcz, nie ulewa, ale też nie mżawka. Jednak tak jak powiedziałem swojej rodzinie, nie po to przemierzyłem pół świata by teraz deszcz miał mnie zatrzymać. Uzbrojony w krótkie spodenki i adidasy doszedłem do tego miejsca 51.402292, -116.249416. Niestety trzeba było już wracać z racji późnej godziny, a i wizyty na kolejnym jeziorze. Zrobiłem 8.5 km po drodze mijając piękne widoki, kładkę z desek na wodzie, coś pięknego, deszcz ociekający ze skał. Niezapomniane widoki, nie bez przyczynny to miejsce jest jednym z najpiękniejszych na ziemi. Nie będę więcej pisał tylko zostawię tu te zdjęcia.

Image
Image
Image
Image

Niestety, chciało by się tam zostać na zawsze, ale się nie da trzeba wracać w drodze powrotnej, chcieliśmy skorzystać z WC, jednak są one w tragicznym stanie z winy turystów, brudno i jeszcze raz brudno. Da się zrobić tylko "1", w żeńskiej z opowiadań dziewczyny nic. Ok czas ruszać do Moraine Lake, trzeba się troszkę cofnąć i odbić w boczną drogę w prawo (wracając z Lake Louise). Co ciekawe przy wjeździe stoją ludzie kierujący ruchem i jeżeli parking jest pełen to nie wpuszczają już przy samym wjeździe, także w szczycie sezonu mogą być problemy z wjazdem na parking. Myśmy nie mieli, ale trzeba też mieć na uwadze że padało i była taka sobie pagoda (brak słońca). Dojazd z jeziora do jeziora to około 40 minut, ponieważ na całej trasie jest ograniczenie prędkości do 30 km/h. Jesteśmy na miejscu i co tu dużo mówić jest cudnie. Obok jeziora jest gift shop, jedna ceny horrendalne. Koszulka polo 70$, maskotka z 20 cm 40$. Na początek zdjęcie z dołu.

Image

Jednak, to zdjęcie nie oddaje, klimatu tego miejsca jakie zobaczymy z góry, punkt obowiązkowy dla każdego wejść na skały obok jeziora, tak aby zobaczyć odbite promienie słoneczne i wtedy jest cudnie jak w bajce. Mówimy o tym miejscu 51°19'40.1"N 116°10'50.2"W Nie jest tam łatwo się dostać, bo szlak ma wysokie schodni(kamienie), ale też nie jest długi zdecydowanie obowiązkowo trzeba wejść do góry, gdzie żyją sobie małe gryzonie, które żywią się tym co ludzie pozostawią. Co ciekawe zakazy o nie zbaczaniu z trasy nie obowiązują? Chińczyków, sam na własne oczy widziałem jak jeden kąpał się w jeziorze, a drugi siedział na tej słynnej skale najbardziej wysuniętej.

Image
Image
Image
Image

Pogoda troszkę się wypogodziła i już przy Moriane Lake nie padało, chmury bardzo pięknie rozbijały się o skały. Osobiście Moraine Lake wywarło na mnie lepsze wrażenie niż Lake Louise, jakoś tak mniej komercyjne miejsce i bardziej magiczne. I to chyba ona jest tym najpiękniejszym na świecie, a przynajmniej najpiękniejszym w którym byłem za mojego krótkiego życia. Widok na jezioro i góry jest zwany Twenty Dollars View (Widok za 20 dolarów), ponieważ znajdował się on na kanadyjskim banknocie dwudziestodolarowym. Co ciekawe kolor jeziora zależy od trzech czynników: pory roku, glonów, i słońca (światła) jakie pada na taflę. Po jeziorze można również pływać kajakiem jednak nie jestem wstanie powiedzieć jaki jest koszt, gdyż byliśmy o godzinie 18 i było wszystko zamknięte. Tylko dwóch panów płynęło już na deskach do brzegu.

Image
Image

I to ostatnie zdjęcie Pan Maciej przypłacił wodowaniem w jeziorze, ponieważ nie uważał na lekcjach fizyki i zapomniał, że jego masę utrzyma wielki dyl drzewa natomiast ten malutki znajdujący się po prawej stronie już nie i było tylko PLUM i stopa w wodzie. Całe szczęście w samochodzie miałem odzież na przebranie i nie musiałem się męczyć w trasie powrotnej do domu. Przy Moraine zrobiłem tylko 1km piechotą. Wracając oczywiście wstąpiliśmy do Tim Horton's. Przejeżdżając przez Calgary w porze mocno wieczornej, a konkretnie 21:30 mogliśmy podziwiać miasto i park olimpijski nocą, co wywoływało kolejne pozytywne uczucia, gdyż wszystko jest dobrze oświetlone. w domu zameldowaliśmy się przed północą, każdy był zmęczony i poszedł spać. Czy było warto? Zdecydowanie tak! Duże pieniądze są warte tej ceny, aby odwiedzić te dwa miejsca. rodzina mówiła, że zimą jest jeszcze piękniej. Oznacza to tylko jedno, że będzie trzeba się starać z całych sił, aby wrócić w te dwa miejsca zimą.

Image
_________________
ImageImageImage
Całe życie na sportowo!
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
JIK uważa post za pomocny.
 
 
#3 PostWysłany: 16 Sie 2019 17:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Lip 2014
Posty: 858
Loty: 60
Kilometry: 67 797
srebrny
Kolejna część relacji zabierze was do Drumheller i Midland Provincial Park. Przez ostatnie 2 dni, nie zwiedziliśmy nic ciekawego co warto pokazać. Trzeba było także spełnić obowiązki rodzinne. Jednak trzeciego dnia udaliśmy się do Royal Tyrrell Museum.

Image

Jest to muzeum dinozaurów prawdopodobnie największe na świecie z oryginalnymi eksponatami wykopanymi w okolicy czyli prowincji Alberta. Wstęp do muzeum dla dorosłej osoby to 20 $. Samo muzeum przyciąga bardzo dużo Amerykanów, na parkingu możemy spotkać wiele tablic z USA. Muzeum jest bardzo fajnie podzielone, tak że wchodząc widzimy ekspozycje co było najpierw czyli wielki wybuch, a potem po kolei każde epoka i co w tej epoce żyło. Samo muzeum kończy się epoką lodowcową i mamutami, na samym końcu jest gift shop z cenami naprawdę przystępnymi, jednak tower to chińska tandeta.

Image

Najpierw były krokodyle, aligatory, kajmany. Następnie ekspozycja najstarszego wykopaliska na ziemi:

Image

Samo muzeum jest warte tej ceny jeżeli ktoś lubi te klimaty. Jest pokazana całą pracownia renowacji (przeszklona), gdzie są ponumerowane stoły i do każdego stołu jest opisane jakiego dinozaura odkopują/czyszczą(?) do tego kiedy zaczęli pracę, co już zrobili i co będą robić. Eksponaty dzielą się natomiast na 3 kategorie: Oryginalne wykopaliska, pól na pół i sztuczne. Wiszące eksponaty zawsze są sztuczne, ponieważ prawdziwe były by za ciężkie, aby je powiesić. Przy każdym jest natomiast tabliczka, jakiej kategorii to eksponat. Warto też zwrócić uwagę na ławki w muzeum, gdyż na każdej ławce jest napisana ciekawostka na temat dinozaurów.

Image
Image
Image
Image
Image

Tuż, obok natomiast znajduje się Midland Provincial Park, wstęp jest za darmo, przejście całego to 3 km, jednak mimo tak małego dystansu warto wziąć ze sobą wodę, gdyż wczoraj przy 26 C, odczuwalna temperatura była o wiele większa. Moja taka rada, nie idźcie od razu tam gdzie wszyscy turyści, czyli na taras widokowy, tylko zróbcie trasę z 12 punktami która zaczyna się tutaj 51°28'48.4"N 112°47'18.2"W.
Cały park to piękno i majestatyczność przyrody. Skały Hoodoos, dziko żyjące kaktusy zaledwie 100 kilometrów od Calgary. I to wszystko co najważniejsze, jest za darmo!

Image
Image

Co ciekawe, nie trzeba iść wyznaczonym szlakiem i jeśli się tylko chce, można zboczyć z wyznaczonej ścieżki i wejść na szczyt. Są tylko niektóre miejsca, widocznie oznaczone do których nie można wejść. Tak mamy swobodę w chodzeniu po parku. I właśnie dlatego teraz widzicie zdjęcia "z góry".

Image
Image
Image

Wspomniany taras, jest bardzo mocno oblegany przez turystów z racji łatwego dostępu, zdecydowanie łatwiej wejść na taras, aniżeli przejść 3 km w upale po pustkowiu. Jednak widok ni jak nie umywa się do tego ze szlaku.

Image
Image

Teraz garść informacji o samej miejscowości Drumheller, jest ona położona na północny wschód od Calgary jakieś 100 kilometrów. Są w niej wszystkie potrzebne sklepy typu Walmart, Tim Horton, Mc, A&W. Także nie trzeba robić zapasów na wycieczkę do tego miejsca, wszystko już jest na miejscu. W mieście praktycznie w samym jego centrum znajduje się także "The World's Largest Dinosaur". Czyli największy model dinozaura na świecie, jest to Tyrannosaurus rex o wysokości 26 metrów i 46 metrach długości. Można wejść do środka dinozaura, a konkretnie do jego paszczy i spoglądać na rzekę Red Deer River, jednak nie widać parku Midland Provincial. Koszt tej przyjemności to 4 $. Myśmy sobie odpuścili, raczej jest to nastawione na dzieci i Amerykanów mających bzika na punkcie dinozaurów.

Image
_________________
ImageImageImage
Całe życie na sportowo!
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#4 PostWysłany: 16 Sie 2019 18:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 Lut 2014
Posty: 542
niebieski
Faktycznie pięknie. Masz może zdjęcia tych kaktusów?
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#5 PostWysłany: 17 Sie 2019 20:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Lip 2014
Posty: 858
Loty: 60
Kilometry: 67 797
srebrny
@paweł p małe ale są:

[+] Pokaż
Image


Wczoraj przyszedł czas na Edmonton, niby stolica Alberty, a jednak mniej wieżowców czy atrakcji niż w Calgary. Miasto znane jest z licznych festiwali, organizowanych niemal przez całe lato. Wiele imprez odbywa się w kilku dużych parkach miejskich. Najbardziej znanym jest Northlands Park, goszczący m.in. uczestników dorocznych targów farmerskich, rodeo i dni Klondike, kiedy to miasto jeszcze raz ogarnia XIX-wieczna gorączka złota. Jednak jeśli nie ma festiwalu lub jest się osobą która nie lubi takich takich klimatów, i nie grają hokeiści Edmonton Oilers to największą atrakcją tego miasta staje się West Edmonton Mall, czyli największe centrum handlowe w Ameryce Północnej i piąte co do wielkości na świecie. Opisywałem je już w poprzedniej relacji trzy lata temu, jednak teraz troszkę się tam zmieniło i zdobyłem trochę więcej informacji którymi się z wami podzielę.
Przede wszystkim statek który jeszcze 3 lata temu pływał po centrum handlowym obecne jest uziemiony i stoi tylko w miejscu, za to mamy akwen z dwoma lwami morskimi które mają pokazy swoich sztuczek o godzinie 14 i 16. Wstęp kosztuje 10$, podczas pokazu są wybierane dzieci do asystowania. Jednak moja rada jest taka, że nie warto wydawać 10$, gdyż ktoś mojego wzrostu(>180 cm) spokojnie zobaczy cały pokaz przez oklejone szyby, a jak ktoś jest niższy to śmiało może się ustawić na barierkach u góry. Co zresztą widać na zdjęciach.

Image
Image
Image

Co do parku rozrywki Galaxyland nic się nie zmieniło nadal jest to największy na świecie kryty park. Cztery linie rollercoasterów, masa przeróżnych atrakcji od tych hardcorowych po te delikatne dla malutkich szkrabów. Cena tej przyjemności jest bardzo prosta albo 50$ na cały dzień bez limitu na atrakcje lub kupno punktów(points) w cenie od 4-5$ w zależności od liczby kupionych punktów, które możemy wykorzystać na dane atrakcje. Których ceny zaczynają się od 1 do 6. Im bardziej hardcorowa atrakcja tym droższa. W parku znajduje się także największy rollercoaster pod dachem - the Mindbender.

Image
Image

Następnie mamy największy kryty wodny park w Ameryce czyli World Waterpark. Posiada on 17 zjeżdżalni, najwyższa z nich ma 26 metrów. W parku jest 12.5 milionów litrów wody, której stałą temperatura to 31 C. Całodniowy bilet podobnie jak w przypadku parku rozrywki to koszt 50$.

Image
Image

Lodowisko zyskało także sponsora "TOYOTA" a co za tym idzie zmieniło nazwę na Mayfield Toyota Ice Palace. Jest to w 100% wymiarowe lodowisko NHL.

Image

W centrum handlowym znajduje się także hotel, co przy takiej ilości sklepów, atrakcji nie jest takie głupie ponieważ jeden dzień to zwyczajnie za mało, aby obejść cały kompleks. Hotel znajduje się w części Europejskiej i najtańsze pokoje od 125 $ za dobę.

Image

Opisałem tutaj tylko najważniejsze atrakcje moim zdaniem, gdyż w tym centrum jest praktycznie wszystko. Sklepy każdej marki od odzieży po biżuterie i technologie. Małe zoo, boisko do mini golfa, strzelnica, siłownia, ogromny pawilon z restauracjami, masa różnych pomników i statu. Do tego jak by było mało to mają nawet swoje własne Chinatown. West Edmonton Mall naprawdę dobrą opcja, gdy pogoda na dworze nie sprzyja, lub zwyczajnie nie lubimy festiwali. W centrum handlowym o powierzchni 570 tys. m² jest zdecydowanie co robić.
_________________
ImageImageImage
Całe życie na sportowo!
Góra
 Relacje PM off
paweł p lubi ten post.
 
 
#6 PostWysłany: 18 Sie 2019 08:53 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 Lut 2014
Posty: 542
niebieski
@macio106 - piękne opuncje, to prawdopodobnie Opuntia humifusa (przydało by się większe zbliżenie). W Kanadzie rosną dziko tylko 2 rodzaje kaktusów - 3 gatunki opuncji i Escobaria vivipara. Przyjęło się, że kaktusy są raczej ciepłolubne, ale te kanadyjskie (jak również wiele amerykańskich z Gór Skalistych) wytrzymują mrozy do -30 stopni. To jest właśnie powód dla którego mam nadzieję tam pojechać, na razie muszę się zadowolić tymi rosnącymi w ogródku.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
macio106 lubi ten post.
 
 
#7 PostWysłany: 20 Sie 2019 21:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Lip 2014
Posty: 858
Loty: 60
Kilometry: 67 797
srebrny
Kolejną częścią mojej podróży miał być mecz derbowy Cavalary FC - Edmonton w Canadian Premier League. Jednak nie wszystko potoczyło się tak jak chcieliśmy i ostatecznie wylądowaliśmy w miasteczku Canmore, które leży niedaleko Parku Narodowego Banff, gdzie drugiego dnia znowu wybraliśmy Lake Louise, ale teraz konkretną wspinaczkę na Plain of Six Glaciers.
Pierwszy dzień zaczął się od spakowania do przyczepy campingowej, zwanej w Kanadzie "trailer" i wyruszenia do Canmore i rozłożenia przyczepy w Spring Creek RV Campgound, gdzie koszt dobowy to 65$ i w tej cenie już jest wszystko prąd woda,ścieki itp. Zanim jednak tam dotarliśmy wspominaną wcześniej drogą "1" to minęliśmy ogromny 11 kilometrowy korek, spowodowany przez jeden motocykl w rowie... Widoki z pola campingowego są jednak przepiękne. Co ciekawe można zamówić sobie lot helikopterem, aby z góry zobaczyć góry. :) Koszt 12 minutowego lotu to 120$ od osoby, natomiast 30 minut lotu 300$ od osoby. Drogo, jednak w porównaniu do kajaków w Lake Louise, wygląda to już lepiej.

Image

Po rozłożeniu przyczepy, czas udać się na wieczorny spacer po Canmore, jest to malutka, aczkolwiek urokliwa miejscowość. Na kolację wybraliśmy A&W, chyba najlepszy stosunek cena=ilość. Za 12$ mamy sporego hamburgera i naprawdę solidną porcję frytek + ice tea. Pogoda sprzyja do spacerów, gdyż jest 18 C.

Image
Image
Image

Co ciekawe jest końcówka sierpnia, a już drzewka są ozdobione lampkami na święta bożego narodzenia. Tutaj tak samo jak w Banff'ie radzę sprawdzać ceny. Gdyż w jednym sklepie ten sam magnes 3 $ w drugim 5 $. Ogólnie ceny około 25% niższe niż w Banff. Przyczepę, trzeba złożyć do godz. 11, jednak myśmy się dogadali, że ją złożymy i zostawimy na boku i odbierzemy wieczorem. Po spacerze położyliśmy się spać i już o godz. 8 byliśmy obudzeni przez latające helikoptery. Z racji tego że mieliśmy jeszcze dużo czasu, wybraliśmy się tym razem na poranny spacer do miasteczka.

Image
Image

Szybki poranny rozruch zrobiony, odstawiamy przyczepę i ruszamy do Lake Louise. Już 2 kilometry przed miejscowością jest informacja drogowa że parkingi zarówno przy Moraine jak i Lake Louise są pełne i trzeba zostawić samochód szybciej i za darmo dowiozą nas shuttel bus. Nie będę oszukiwał, że zostawiliśmy tam samochód, mimo znaków "PARKING FULL" twardo jechaliśmy pod sam parking przy jeziorze Lake Louise, troszkę stania w korku, trochę czekania na zwolnienie się miejsca, ale się udało samochód zaparkowany. Natomiast do Moriane Lake droga była zablokowana i nie było możliwości dojazdu. Z racji pięknej pogody ludzi masa. Czy jezioro jest jeszcze piękniejsze niż w deszczu? Tak jest.

Image
Image
Image

Widzieliście te śniegi na pierwszym zdjęciu? Tak, no to własnie taki był mój plan, dojść do samego końca czyli Plain of Six Glaciers, trasa od jeziora to 9 km w jedną stronę. Czy byłem przygotowany? Nie, oboje mieliśmy krótkie spodenki, adidasy, bluzę i koszulki polo. W porównaniu do innych co się tam wybierali wyglądaliśmy komicznie jak amatorzy. Czy ryzykowaliśmy? Tak, gdyż spora cześć trasy to mokre kamienie a obok przepaść. Czy było warto? Tak.
Pierwsze 4 kilometry ładnie bokiem jeziora po płaskim terenie, następne 2 kilometry trochę już pod górkę i już zaczynają się kamienie. Śnieg już coraz bliżej.

Image

Następne 2 kilometry to już jest męką i niektórzy zawracają, mniej więcej 1 kilometr przed metą znajduje się Plain of Six Glaciers Teahouse, płatność tylko gotówką! Ceny jednak są kosmiczne. Woda co prawda 1$, batonik 3$, ale np. ciasto 15 $, zupa 25$ a ciepły posiłek 45 $. Wszystko na ten szczyt jest transportowane koniem i potem wszystko znoszone i tak raz w tygodniu. Teraz pragnę wam przedstawić zdjęcia z trasy, którą już nie określam, jako łatwej, ale już raczej męczącą.

Image
Image
Image
Image

Do samego tea house, bez problemu dojdziemy na krótkim rękawku, gdyż było naprawdę ciepło. Zapomniałem dodać że są tam też toalety. Jednak jeżeli chcemy udać się na ostatnie 1.5 km, najbardziej hardcorowe według mnie. Mijamy znak, że dalej idziesz już na własne ryzyko, nie zastanawiałem się ani chwili. Idziemy dalej, i się zastanawiamy o co chodzi przecież trasa teraz nawet łatwiejsza niż wcześniej. Nic bardziej mylnego pierwsze 300m może i tak później jest jazda. Trasa prowadzi, mokrymi śliskimi kamieniami, czasami musisz zrobić naprawdę duży krok w górę. Obok cały czas przepaść, pokonywanie strumyków które zlatują z gór. Jednak jest upragniony cel i śnieg. Wszystko zostało spełnione. Warto też dodać że "tam" u góry było już naprawdę zimno.

Image
Image
Image
Image
Image

Na górze spędzamy może jakieś 10 minut, pamiątkowe fotki nasycenie się widokiem i trzeba iść w dól, bo jest naprawdę zimno. Czas jaki zajęło nam wejście to 1 godzina i 55 minut. Z powrotem czas zejścia to tylko 1 godzina i 5 minut, ale się spieszyliśmy, gdyż godzina była już poźna, a chcieliśmy odwiedzić jeszcze centrum Bannf.

Image

Tak jak mówiłem pod wieczór udaliśmy się do Banff na posiłek, gdyż po takiej wycieczce, lekko 18 km plus rano 3 do Cannmore. Jest się głodnym, za kurs obraliśmy Boston Pizza, gdzie za 15 calową pizze zapłaciliśmy 32 $. Po jedzeniu udajemy się pod słynny z pocztówek Fairmont Banff Springs Hotel, który jest pięknym zamkiem, a niegdyś hotelem robotniczym, w środku podobno każdy pokój jest jak zamkowa komnata. Cena za dobę to tylko 400$.

Image
Image

Jednak przede wszystkim, chcieliśmy jeszcze zobaczyć wodospady czyli Bow Falls Viewpoint. Gdzie koło nich spotkaliśmy dziko żyjące nie bojące się ludzi jelenie, które spokojnie jadły sobie trawę. Z wcześniej wymienionego punkty, cały czas lewą stroną rzeki udaliśmy się na most Banff Pedestrian Bridge, który jest dostępny tylko dla ruchu pieszego.. Widoki po drodze przepiękne.

Image
Image
Image
Image
Image
Image

W drogę powrotną wybraliśmy tę samą drogę, chodź można obejść całe wodospady dookoła. Jednak my nie mieliśmy już czasu, a i też zapadał zmrok, także udaliśmy się do samochodu, następnie wizyta po gorącą czekoladę w Tim Horton's, zaczepienie przyczepy i powrót do domu o godzinie 1 w nocy, gdyż do pokonania było jeszcze 150 km. dzień bardzo intensywny, ale zdecydowanie było warto.
_________________
ImageImageImage
Całe życie na sportowo!
Góra
 Relacje PM off
matbob1990 lubi ten post.
 
 
#8 PostWysłany: 24 Sie 2019 18:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Lip 2014
Posty: 858
Loty: 60
Kilometry: 67 797
srebrny
Następnym przystankiem było miasto Red Deer, co w wolnym tłumaczeniu znaczy czerwony jeleń. Miasto leży centralnie pomiędzy Calgary a Edmonton i zgodnie z nazwą w mieście jest bardzo dużo jeleni. W tym roku w lutym miasto było także gospodarzem 2019 Canada Winter Games, co z kolei przyczyniło się do powstania wielu nowych obiektów sportowych i remontu starszych.

Image

Na pierwszy ogień pójdzie Collicutt Centre, jest to starszy obiekt, ale bardzo dobrze wyposażony i przede wszystkim wielofunkcyjny. W budynku znajduje się aquapark, lodowisko, boisko do piłki nożnej, lacrosse, siatkówki, koszykówki, badmintona, sala gimnastyczna, siłownie i u góry jest bieżnia. Są też kawiarnie i sklepy ze sportową odzieżą. Co ciekawe, sam osobiście tego nie rozumiem, ale bilet wstępu na boiska kosztuje 20 $ (rodzinny 2 dorosłych + dziecko) jest bardzo chętnie kupowany i wykorzystywany mimo że masa tych boisk jest za darmo w parkach miejskich. :roll: Podczas igrzysk w budynku były zawody z gimnastyki i ringette.

Image
Image

Drugi obiekt to kompletnie nowa hala zbudowana na potrzeby igrzysk czyli Servus Arena, nazwa pochodzi od głównego sponsora czyli banku. Obiekt może pomieścić 1500 widzów. Podczas igrzysk w hali odbywały się zawody hokeja i ringette. Obecnie w hali swoje mecze rozgrywają hokeiści Red Deer Vipers. Warto też wspomnieć że przed każdym obiektem na którym toczyła się rywalizacja podczas 2019 Canada Winter Games jest wielki napis "RED DEER".

Image
Image
Image

Trzecie miejsce, które udało się zobaczyć to Discovery Canyon nie był on miejscem rywalizacji, ale leży bezpośrednio w sąsiedztwie Canyon Ski Resort, gdzie odbywały się konkurencje zjazdowe. Ok, ale przejdźmy do rzeczy czyli do Discovery Canyon. Jest to park miejski, gdzie wielu Kanadyjczyków spędza wolny czas i zjeżdżają na gumowych kółkach w dół po kanionie, w którym płynie woda bezpośrednio z Red Deer River. Jest ona pompowana za pomocą specjalnych pomp. Atrakcja jest w 100% darmowa i leży w naprawdę urokliwym miejscu.

Image
Image
Image

Sporo było o sporcie, teraz garść informacji ogólnych. W mieście jeżdżą autobusy bardzo często i łączą całe miasto nie ma z tym problemu. W mieście nie znajdziemy wieżowców, wież i dużej zabudowy. Miasto słynie z parków, których jest ogromna ilość i każde są połączone ze sobą ścieżką rowerową/chodnikiem. Czyli można wybrać się na niezłe wyprawy rowerowe. Tak jak sama nazwa miasta wskazuje, spotkać jelenia to żaden problem.

Image

Wspomniane parki to w większości przypadków połączenie parku jak i boiska do gry, placu zabaw i siłowni pod chmurką.

Image

Jeżeli chodzi o spożywkę to tak jak w każdym mieście są wszystkie supermarkety od Wallmart do London Drugs, restaurację jak w Calgary czy Edmonton. Od Tim Horton's po azjatyckie knajpki jest wszystko. Co do polskiego sklepu, nadal funkcjonuje i ma się dobrze. Wręcz jest lepiej zaopatrzony niż 3 lata temu.

Image
_________________
ImageImageImage
Całe życie na sportowo!
Góra
 Relacje PM off
mikuś lubi ten post.
 
 
#9 PostWysłany: 30 Sie 2019 23:27 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Lip 2014
Posty: 858
Loty: 60
Kilometry: 67 797
srebrny
Będzie to już przedostatnia część relacji. Jestem już w Polsce, mam jet lag, więc opisze ostatnie dni w kraju klonowego liścia i powrót do Polski. Obszerne podsumowanie będzie za parę dni. Pogoda w ostatnie dni była fajna aczkolwiek, żeby pójść nad wodę trochę za zimno 16 C. Jednak ostatniego dnia w Kanadzie wyszło słońce dosłownie i w przenośni, było 22 C. Decyzja jest prosta jedziemy nad jezioro konkretnie Sylvan Lake, my wybieramy miejscowość Sunbreaker Cove, gdzie spuszczamy nasza motorówkę na wodę kompletnie za darmo, jest to jedyny pomost gdzie można zrobić za darmo (52°23'15.6"N 114°11'37.0"W), w innych miejscach są pobierane opłaty w szczególności w centrum miejscowości. Żeby prowadzić motorówkę w Kanadzie na zamkniętym akwenie, trzeba mieć uprawnienia zdobyte internetowo.

Image
Image
Image

Zakładamy kamizelki, podczepiamy do motorówki ponton 3-osobowy i zaczynamy zabawę w kulig, sprawa fajna aczkolwiek woda zimna, bardzo zimna. Na plus czystość i przejrzystość tej wody, naprawdę bardzo duża. Sama miejscowość Sylvan Lake nastawiona an turystykę, hotele z własnymi marinami, piękna promenada, a tuż obok malutkie domki letniskowe, naprawdę urokliwe miejsce.

Ten czas musiał nastąpić, i nastąpił 28 sierpnia musiałem wrócić do Polski. Wylot miałem o godzinie 11:20 z Calgary, o 17:00 w Toronto i o 19:00 wylot do Warszawy, a 29 sierpnia o godzinie 13 wylot do Gdańska. Na lotnisku w Calgary melduje się o godzinie 9:10, udaje się do automatów, które robią nam odprawę, czyli drukują naklejki na walizki i karty pokładowe. Odbieramy od razu wszystkie karty pokładowe, naklejki przylepiamy na bagaż, i ustawiamy na taśmę do bagażu. Idziemy do kontroli bezpieczeństw, ale tu zdziwienie kolejka duża, czas oczekiwania na monitorze to 11 minut, przychodzi jednak nasz zbawiciel czyli Pan ze służby i zabiera nas na sprawdzenia bagażu na boczek przed bramkami (szczególnie spodobał mu się laptop) i mówi że po kontroli mamy udać się na fast tracka, czas "przeglądu" to max 3 minuty, a w kolejce staliśmy 20 sekund. Bardzo korzystny deal dla nas.

Image

Sam terminala w Calgary na lotu krajowe to taki sobie, niby duży niby dużo sklepów, ale większość to spożywka, z pamiątkami tylko jeden sklep, tak jedynie kioski z magnesami/pocztówkami. Mini busy sprawnie kursują po terminalu w częstotliwości co 2-3 minuty. Lot YYC-YYZ odbywał się samolotem C-FPCA, dzięki czemu miałem pierwszy raz w życiu polecieć samolotem B763 w układzie 2-3-2. W ekonomicznej za darmo rozdawali tylko napoje, posiłki płatne. Lądujemy w Toronto czas kołowania tak jak pisaliście na forum bardzo długi 18 minut. Toronto, posiada już naprawdę sporą ilość sklepów z pamiątkami, czy innymi gadżetami. Ceny jednak stosunkowo wyższe, jak i tax'y.

Image

Lot do Warszawy, odbywałem tym samym samolotem, którym przyleciałem czyli SP-LSA, miejsce chyba najlepsze 18J, idealny widok na całe skrzydło. :?

Image

Przez cały lot nie zmrużyłem, nawet oka więc się męczyłem. Na kolacje podali kurczaka z makaronem, surówkę i kawałek ciasta. Na śniadanie bułka z jednym plasterkiem sera, szynki i sałatą oraz jogurt poziomkowy. Po przylocie do Warszawy, od razu po wyjściu z rękawa, była obsługa i kierowali każdego kto gdzie ma iść w zależności od tego gdzie leci. W naszym przypadku do bramki paszportowej nic nie czekaliśmy, natomiast do kontroli bagażu podręcznego, czekaliśmy z 10 minut. Pani z obsługi wyłapywała natomiast tych co mają mało czasu do odlotu. Lot do Gdańska, obywał się SP-LNB w malowaniu Grześków, samolot pełen, prosili o oddawania bagażu do luku bagażowego. W gdańsku lądujemy o 14:20 i tym samym kończymy 18-godzinna podróż, która nie ukrywam była męcząca z uwagi na bezsenność.

Image

Jest to już ostatni post opisujący atrakcje i moje wojaże w Kanadzie. Ostatni post będzie podsumowaniem całej podróży, będą kalkulacje finansowe, będą screeny z Endomnodo. Liczę, że komuś moje informację się przydadzą, lub chociaż kogoś ona zainteresowała. Jeżeli macie jakieś pytania dotyczące relacji lub Kanady, pytajcie chętnie odpowiem.
_________________
ImageImageImage
Całe życie na sportowo!
Góra
 Relacje PM off  
 
#10 PostWysłany: 03 Wrz 2019 18:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Lip 2014
Posty: 858
Loty: 60
Kilometry: 67 797
srebrny
Tak jak obiecałem, w ostatnim poście będzie podsumowanie i Endomondo. Nie ma cen hoteli, gdyż tak jak psiałem w relacji nocowałem u rodziny. Jeżeli chodzi o wyżywienie i jesteśmy skąpi oszczędni to 25$ dolarów na dzień to naprawdę mocne zaciśniecie pasa i jedzenie z hipermarketu typu walmart, safe on food itp. Jeżeli chodzi o fast food, to najtaniej Tim Horton's, jeżeli chcemy stosunek jakość=cena u mnie wygrywa A&W . Benzyna bez zmian są trzy rodzaje od 95 centów do 1.10$, uśredniając 1$ za litr. Samochody tam "palą" średnio 10l na 100km. Na drogach życzliwość każdy Ciebie przepuści uśmiechnie się i pomacha, są uczuleni na prędkość, nie warto przekraczać. Polskie prawo jazdy akceptowalne, na motorówkę trzeba zrobić uprawnienia przez internet. Kanadyjczycy tak jak psiał @JIK bardzo pomocni i przyjaźnie nastawieni, wszystko na luzie, take it easy, ale też bardzo powolni. Co do eTa, tak jak było już wiele sporów na forum drukować czy nie, uprzedzam. Znowu chcieli zobaczyć wydrukowane eTa. Pamiątki, są w rożnych cenach, w rożnych sklepach to o czym pisałem. Nie mniej magnesy da się wyciągnąć już od 3 $, pocztówki od 50 centów, breloczki od 5 $. Wbrew pozorom w London Drugs, spory wybór za rozsądną cenę. Co do odzieży, ceny podobne jak w Polsce, natomiast jeżeli mówimy o tańszym sorcie odzieży nie CK, Hugo, Tommy itp. to zdecydowanie lepsza jakość niż w Polsce i to potwierdza wiele osób. Banff National Park w weekendy i "ładne" dni oblegany masa ludzi, ale i tak jakoś sprawnie wszystko idzie (dojazdy, formalności, kolejka do zdjęć pod Lake Louise). Jadąc do Drumheller zabieramy ze sobą wodę. Wszystkie bilety od wydarzeń sportowych po zoo, można śmiało z wyprzedzeniem kupić przez internet. W samej Kanadzie karty Visa jak i MasterCard bez problemu przechodziły, przelicznik znośny. Wi-Fi praktycznie w każdej restauracji, stacji benzynowej czy sklepie. I to by było chyba na tyle, jak ktoś ma pytania, proszę śmiało pytać. Na koniec obiecane Endomondo.

[+] Pokaż
1.Spacer po Calgary
Image
2. Calgary zoo
Image
3. Lake Louise po raz pierwszy
Image
4. Drumheller
Image
5. Canmore wieczorem i rano.
Image

Image
6.Lake Louise i wejście na Plain of Six Glaciers
Image
_________________
ImageImageImage
Całe życie na sportowo!
Góra
 Relacje PM off
JIK lubi ten post.
 
 
 [ 10 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 3 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group