Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 18 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 14 Wrz 2021 20:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Mar 2019
Posty: 250
Loty: 10
Kilometry: 11 170
srebrny
Nasz rodzinna tradycja eksplorowania ciekawych zagranicznych destynacji nie zdążyła się rozwinąć, a przerwała ją pandemia. Ku naszemu więc ubolewaniu w roku 2020 nie odbyliśmy żadnej ciekawej wycieczki, a i 2021 taki się zapowiadał. Jednak los chciał, że w czerwcu zdecydowaliśmy się jednak wyjechać. Do Lwowa.

Dlaczego Lwów? Po pierwsze był na naszej liście. Po drugie - jest blisko, co w dobie komplikacji w podróży w erze pandemii jest ważne. Po trzecie - dla mnie jako warszawskiego przewodnika to miejsce ważne. Po czwarte - to we Lwowie jest 50% zabytków całej Ukrainy.

Covidowe komplikacje podróży i tak wpłynęły na nasze plany. Linia lotnicza najpierw przesunęła nam godzinę odlotu ze Lwowa, a potem w ogóle odwołała lot, dając w zamian możliwość innego terminu albo lotu do Kijowa. Wybraliśmy jednak ponownie Lwów.

Zaopatrzeni w paszport zwykły i covidowy, ubezpieczenie, bilet i co tam jeszcze potrzebne, pewnego poranka znaleźliśmy się na Okęciu, a po godzinie lotu na lotnisku we Lwowie. Powitała nas Arena Lwów, na której podczas Euro 2012 rozegrano 3 mecze, oraz hipodrom.

Image

Image

Image

Teoretycznie z lotniska do centrum miasta dostać się można trolejbusem, ale akurat trwa remont i został nam tylko autobus lotniskowy, jeżdżący tak rzadko, że nie jestem pewien czy władze Lwowa wiedzą, że mają lotnisko, na którym od czasu do czasu samoloty lądują. Na szczęście było to nasz pierwszy i ostatni kontakt z komunikacją miejską we Lwowie. Resztę pokonaliśmy z buta lub Uberem. I na szczęście sprawa z autobusem lotniskowym to był jeden z naprawdę nielicznych minusów naszego pobytu we Lwowie.

Tak się składało, że autobus jechał obok kościoła, którego chcieliśmy zwiedzić, więc wysiedliśmy wcześniej. Ulica Gródecka, ważny węzeł komunikacyjny. Codzienne życie pełną gębą.

Image

Image

Kierujemy się w stronę kościoła św. Elżbiety, usytuowanego na pl. Kropiwnickiego 1. Kościół, dziś cerkiew, położona jest dokładnie na wododziale Wisły i Dniestru. Można więc powiedzieć, że to tu symbolicznie kończy się Polska, a zaczyna Ukraina. Kościół do dziś jest najwyższym budynkiem we Lwowie. Uznawany jest też za najwspanialszy zabytek architektury sakralnej epoki historyzmu na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej. W środku można podziwiać unikalny w skali europejskiej szklany ikonostas.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
kubus95 uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 15 Wrz 2021 08:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 Wrz 2018
Posty: 40
Na początku listopada jadę pierwszy raz do Lwowa więc czekam na relacje :D
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#3 PostWysłany: 15 Wrz 2021 10:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Mar 2019
Posty: 250
Loty: 10
Kilometry: 11 170
srebrny
Dalszy ciąg. ;)

Wychodzimy z kościoła. I tu pojawia się pierwsze zaskoczenie. Mało wspomina się o tym, że Lwów leży na wielu wzgórzach. Jeszcze nie raz i nie dwa przyjdzie nam myśl, że pod tym względem Lwów jest jak centrum Aten.

Przy okazji pojawia się najważniejsza cecha Lwowa: prawie każda kamienica to budynek cenny, wart uwagi.

Image

Image

Image

Image

Image

Image


Udajemy się do soboru św. Jura:

Image

Sobór jest jednym z trzech miejsc we Lwowie, obok Starego Miasta i Podzamcza, które znajdują się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Dlaczego? Sobór w bardzo nietypowy sposób łączy kościół wschodni z rokokiem. Zresztą jest uznawany za najdoskonalszy w Europie przykład późnego baroku.

Image

Image

Image

Wnętrze jest słynne z dwóch rzeczy: z otoczonego wielkim kultem obrazu Matki Boskiej Trembowelskiej oraz kopii Całunu Turyńskiego.

Image

Image

Image

Image

Image

W krypcie są pochowani metropolici grekokatoliccy.

Image

Sobór jest położony na wzgórzu z którego rozpościera się piękny widok.

Image

Czas zameldować się w hotelu, który był położony w centrum, niedaleko hotelu Atlasu Deluxe. Postanowiliśmy iść tam piechotą, by zapoznać się z innymi niż Stare Miasto rejonami Lwowa. Wędrówka pozwoliła nam utwierdzić się w przekonaniu, że Lwów to urokliwe miasto.


Skwer Jura:

Image

Image

Image


Politechnika Lwowska:

Image


Ulica Stefanyka:

Image

Image

Image

Image


Centralna Biblioteka, czyli dawny Zakład Narodowy im. Ossolińskich. Polskie zbiory w 1945 roku przeniesiono do Wrocławia:

Image


I takie klimaciki, czyli ulica Czajkowskiego:

Image


Dalsza część Stefanyka:

Image

Image

Image


I ulica Popowycza, przy której znajduje się kamienica, w której nocowaliśmy:

Image

Image

Image

Image
Góra
 Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
 
 
#4 PostWysłany: 15 Wrz 2021 19:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Mar 2019
Posty: 250
Loty: 10
Kilometry: 11 170
srebrny
Kamienica, w której nocowaliśmy, była przedpierwszowojenna, dokładnie z przełomu wieków. Zachowały się jeszcze napisy, posadzka, czy piękna krata, ale sama klatka była mocno zaniedbana. Za to mieszkanie odnowione na tip top, ale wiadomo - mieszkanie dla turystów odnowione musi być, bo inaczej nie wynajmą.

Image

Image

Image

Tuż obok naszego noclegu położony jest plac z pomnikiem Mychajła Hruszewskiego. Dla Ukrainy to bardzo ważna postać - w zasadzie twórca historii Ukrainy jako kraju i prekursor ukraińskiego nacjonalizmu. Politycznie to jednak nieciekawe ścieżki zwiedzał.

Image

Po odpoczynku udaliśmy się do centrum, żeby je poznać. Konkretne miejsca mieliśmy zwiedzać jutro, więc tylko pospacerowaliśmy trochę.

Zaczęliśmy od położonego tuż obok hotelu Atlas Deluxe. Sam hotel jak hotel, kawiarnia za to jest ciekawa, z historią. Nawiązuje ona do lokalu który istniał tam pod tą samą nazwą w czasach międzywojnia. Spotykali się tam najlepsi polscy profesorowie matematyki z Uniwersytetu Lwowskiego, tacy jak Stefan Banach czy Marek Kaca. W kawiarni jest nawet współczesna wersja słynnej Księgi Szkockiej: w której na wejściu matematycy wpisywali zadanie do rozwiązania, żeby nudno przy kawie nie było.

Image

Wchodzimy na Prospekt Szewczenki:

Image

Image

Image

Image

Aha, jedna uwaga. Tylu sklepów z ajfonami nie widziałem nawet w centrum w Londynie.

Hotel George. Najsłynniejszy hotel Lwowa. Tu nocowali: Sienkiewicz, Reymont, Paderewski, Piłsudski. Franciszek Józef, Balzac, Sartre, Ravel, Strauss. A potem i Gagarin, i Chruszczow.

Image

Plac Mickiewicza, z pomnikiem ku jego czci.

Image

Image

Image

Przechodzimy na Prospekt Swobody. To równie długi plac jak ten Szewczenki, ale bardziej reprezentacyjny, kończący się bryłą Opery.

Image

Image

Image

Pomnik Tarasa Szewczenki.

Image

Najsłynniejszy do dziś istniejący polski napis we Lwowie, czyli Galicyjska Kasa Oszczędności.

Image

Image

Prospekt Swobody przed Operą zmienia się w deptak. Przed deptakiem są ławki, na których lwowiacy masowo w coś grają. W karty, w gry planszowe, w szachy. Świetny sposób na relaks:

Image

Image

Operę podziwiamy tylko z zewnątrz. Wejdziemy tam następnego dnia. Mimo sierpnia spektakle się odbywały, więc nie mogliśmy nie skorzystać z takiej okazji i kupiliśmy, jeszcze w Polsce, bilet na Jezioro Łabędzie.

Image

Za Operą jest restauracja Zoriepad, w której, zachęceni informacja z internetu, postanowiliśmy zjeść obiado-kolację. Czekaliśmy co prawda dość długo na nią, ale pielmieni i kwas chlebowy przepyszne, a placki ziemniaczane ze śmietaną były niesamowite.

Image

Tak jak pisałem wcześniej - za operą kończy się śródmieście turystyczne, więc wracają widoki nieremontowanych fasad. Teatr Dramatyczny:

Image

Image

Tak, to najważniejszy teatr we Lwowie i współczesnym, i przedwojennym. Największy teatr w przedwojennej Europie, mieszkali w nim i Kossak, i Grottger. Pechowy od początku. Hrabia Składkowski, który wybudował ten teatr około 1840, przekazał go miastu w użytkowanie, ale zgodnie z umową zwolnienie z czynszu miało obowiązywać 50 lat. W 1892 roku miasto więc stanęło przed decyzją czy płacić horrendalny czynsz za wielgachne metraże czy się wynieść. Wyniosło się i postanowiło wybudować nowy, znacznie mniejszy teatr. Wybudowało tuż obok. Zwie się dziś Operą Lwowską. Piękna opera błyszczała i błyszczy, a niechciany budynek Teatru Skarbkowskiego podrzucano sobie jak zgniłe jabłko. W końcu wylądował tu Teatr Dramatyczny, który najwyraźniej nie ma pieniędzy na remont.

Jako że jeszcze ciemności nie zapadły postanowiliśmy pójść jeszcze w kilka miejsc. Udaliśmy się więc ulicą Gródecką (Horodocką). Tak, tą samą, przy której wysiedliśmy jadąc z lotniska.

Image

Image

Image

W perspektywie widać kopiec Unii Lubelskiej, na który mieliśmy wejść, ale ostatecznie nie weszliśmy.

Image

Mijamy słynne więzienie Brygidki. Najpierw był to klasztor (od XVII wieku), a potem więzienie kryminalne, a po I wojnie polityczne. W 1941 po wybuchu wojny hitlerowsko-sowieckiej NKWD urządziło tam naprawdę straszną masakrę. Po masakrze doszło do powiązanego z nią pogromu Żydów. Notabene upamiętnienie tych wydarzeń znajduje się na jednej z tablic Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie.

Image

Image

Image

Niepozorna kamienica. A to właśnie tu, przy ulicy Bohdana Lepkoho 4, dawnej Brajerowskiej 4, urodził się Stanisław Lem. W "Wysokim zamku", wspomnieniach, napisał: "Mieszkaliśmy przy ulicy Brajerowskiej, pod czwartym numerem, na drugim piętrze."

Image

Skończyliśmy na miejscu urodzenia Lema. Wracając do kamienicy, w której nocowaliśmy, zahaczyliśmy jeszcze o kilka miejsc. Po pierwsze chcieliśmy zwiedzić położony niedaleko Lepkoho Dom Naukowców, przy Lystopadovoho Chynu.

Widoki po drodze:

Image

Image

Image

Niestety okazało się, że Dom Naukowców był już zamknięty. Jako że na drugi dzień udało się nam go zwiedzić, teraz pokażę tylko fasadę, a historię tego domu zamieszczę w dalszej części.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Pomnik Iwana Franki:

Image

Który stoi naprzeciwko Uniwersytetu Lwowskiego im. Franki. Fasada akurat była remontowana.

Image

Image

Image

Image

Image

Ulica Salomei Kruszelnickiej:

Image

Ulica Mikołaja Kopernika:

Image

Image

Image

Doszliśmy do Pałacu Potockich:

Image

Image

Image

Gdy go zbudowano pod koniec XIX wieku był największym świeckim budynkiem we Lwowie i jednym z najokazalszych pałaców magnackich na Kresach. Właściciel, hrabia Potocki, był znany jako m.in. ordynat Zamku w Łańcucie. Dziś są tu galerie sztuki.

Dalszy ciąg ulicy Kopernika:

Image

Image

Dochodzimy do takich ruin:

Image

Te ruiny to dawny Pasaż Mikolascha. Najsłynniejszy pasaż handlowy w przedwojennym Lwowie, zburzony w 1941. Przy wejściu od strony Kopernika znajdowała się apteka „Pod Złotą Gwiazdą” Piotra Mikolascha, dawne miejsce pracy Ignacego Łukasiewicza i Jana Zeha. To tu stworzono lampę naftową. Sam pasaż czeka na odbudowę. Apteka już odżyła. Znajduje się tu obecnie najlepsza kawiarnia we Lwowie.

Image

Image

Dzień ten skończyliśmy wizytą w sklepie Arsen i zrobieniem kolacji z produktów tam zakupionych. Dobranoc. ;)
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
 
 
#5 PostWysłany: 16 Wrz 2021 20:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Mar 2019
Posty: 250
Loty: 10
Kilometry: 11 170
srebrny
Następny dzień rozpoczynamy tradycyjnym widokiem na hotel Atlas Deluxe i jego pięknych zdobień:

Image

Image

Hotel Atlas Deluxe jest położony przy ulicy Fredry. Nic więc dziwnego, że można tam znaleźć taką tablicę:

Image

Image

Ogólnie ten dzień miał być staromiejsko-kościelno-operowy, więc kierujemy się w stronę Starego Miasta i pierwszego kościoła. Idziemy ulicą Kniazia Romana:

Image

Image

Instytut Prawa i Psychologii Politechniki Lwowskiej:

Image

Wychodzimy na Plac Halicki z pomnikiem Danilo Halickiego, założyciela Lwowa:

Image

Image

Image

Przed nami pierwszy kościół, który chcemy dziś zwiedzić. Cerkiew św. Andrzeja, dawny kościół bernardynów, położony przy placu Sobornym.

Image

Image

Akurat trafiliśmy na prawosławne Święto Przemienienia Pańskiego. Dla tej religii to jedno z najważniejszych świąt. W Polsce znane z uroczystości na Górze Grabarce. Obchody są bardzo widowiskowe. Wierni przynoszą do poświęcenia jabłka, gruszki czy śliwki, z których potem robią ciasta czy kompoty.

Image

Image

Image

Kościół wybudowany w XVII wieku jako kościół rzymskokatolicki. Uważany za jeden z najpiękniejszych kościołów Lwowa. Bogato zdobione wnętrze to świetny przykład manieryzmu.

Image

[img]https://i.imgur.com/Xzd1u12.jpg[/img

Image

Image

Image

Image

Image

Idziemy ulicą Serbską w stronę Rynku. Dla odmiany - pomnik Masocha.

Image

Kto to był Masoch? Leopold Ritter von Sacher-Masoch. Urodził się we Lwowie, przy Serbskiej 7. Pisarz, który się wsławił zakładem, który zawarł z baronówną Fanny von Pistor. Przez pół roku był jej niewolnikiem. Po wydaniu książki "Wenus w futrze", która zawierała opis zakładu, środowisko psychologów i psychiatrów osiąganie spełnienia seksualnego poprzez poniżanie przez partnera nazwało masochizmem.

Obecnie w kamienicy mieści się Masoch Cafe. W środku można przypiąć się kajdankami do ściany czy łańcuchem do stolika. Kelnerki mają pejcze, którymi mogą uderzyć do krwi (nie sprawdzałem!).

Polskie napisy na Pałacu Lubomirskich, od strony Ruskiej:

Image

Dziś w Pałacu mieści się słynna restauracja Kopalnia Kawy, gdzie można wypić kawę w podziemiach stylizowanych na kopalnię. Nie wchodziliśmy tam.

Wchodzimy na Rynek. Zwiedzaliśmy go partiami.

Image

Najpierw weszliśmy tutaj:

Image

Image

Tak się składa, że sytuacja po tej stronie lwowskiego rynku jest prawie identyczna z rynkiem warszawskim. Muzeum Warszawy zajmuje kilka sąsiadujących ze sobą kamienic połączonych w jedno. Tak samo we Lwowie. Te kamienice zajmuje Muzeum Historyczne. Nie wchodziliśmy do całego muzeum. Zwiedziliśmy tylko Pałac Korniakta, czyli włoskie podwórko.

Jest to bardzo cenny zabytek architektury renesansowej. Kamienica zbudowana w XVII wieku przez sekretarza króla Zygmunta Augusta, Greka Korniakta, a następnie kupiona przez ojca Jana III Sobieskiego, Jakuba. Po jego śmierci kamienicę przejął Jan, już jako król, i kazał dobudować dziedziniec z krużgankami, zresztą na wzór tego wawelskiego.

Notabene było to pierwsze biletowane miejsce we Lwowie, które zwiedziliśmy. Bilet kosztuje 10 hrywien.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Tuż obok jest słynna Czarna Kamienica, świeżo po remoncie. Uważana za jeden z najcenniejszych renesansowych zabytków mieszczańskich w dawnej Polsce czy w ogóle polskiej architektury z XVI wieku. Elewacja pokryta jest piaskowcem, który poczerniał ze starości.

Image

Image

Widok na inną stronę Rynku.

Image

A my idziemy w stronę następnego kościoła. Kościoła Bożego Ciała i klasztoru dominikańskiego.

Image


Ostatnio edytowany przez warsawreceiver, 27 Wrz 2021 10:13, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
TIT uważa post za pomocny.
 
 
#6 PostWysłany: 17 Wrz 2021 19:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Mar 2019
Posty: 250
Loty: 10
Kilometry: 11 170
srebrny
Kościół jest uważany za najwspanialszy barokowy zabytek Lwowa. To na fasadzie tego kościoła widnieje najsłynniejszy napis we Lwowie – Soli Deo Honor et Gloria. Sowieci zamienili kościół na Muzeum Ateizmu. Po wyzwoleniu Ukrainy stał się cerkwią. W środku interesujący jest nagrobek Józefy hr. Dunin-Borkowskiej, autorstwa Bertela Thorvaldsena (tego od m.in. pomnik księcia Poniatowskiego i Kopernika przy Krakowskim Przedmieściu czy też Lwa Lucerny, którego pokazywałem w wątku Bazylea-Lucerna-Zurych).

Image

Image

Image

Była msza, więc nie zwiedzaliśmy wnętrza. Stanęliśmy tylko w drzwiach. Nagrobek hrabiny jest widoczny po prawej.

Image

Obok po prawej stronie znajduje się pomnik Nikifora Krynickiego. Dlaczego we Lwowie? Talent Nikifora odkrył ukraiński malarz Roman Turyn. Pierwsza wystawa obrazów Nikifora odbyła się właśnie we Lwowie, skąd przeniesiono ją do Paryża.

Image

Wchodzimy na część ormiańską Starego Miasta. Według wielu to najbardziej urokliwy zakątek tej części Lwowa.

Image

Polskie napisy wokół:

Image

Image

Image

Jako że był już czas, żeby wypić coś i się posilić ciastkiem, weszliśmy do kawiarni Wirmenka.

Image

Przed erą Apteki Mikolascha uważana za serwującą najlepszą kawę we Lwowie. Przygotowywana jest ona oczywiście po ormiańsku, czyli gotowana w tygielku na rozgrzanym piasku. Wirmenka jest znana również z tego, że była jedną z kilku tylko kawiarni otwartych w epoce ZSRR. Upodobali sobie ją zwłaszcza literaci, którzy przebywali tutaj w godzinach pracy czy do godzin nocnych.

Image

Image

Kawa była rzeczywiście nieziemska, ciastko także.

Tuż obok, przy Ormiańskiej 20, znajduje się nietypowy, dwuczęściowy pomnik. Z okna wystaje Łukasiewicz i macha do swojego współpracownika Jana Zeha, siedzącego przy stoliku.

Image

Image

Idziemy dalej Wirmeńską.

Image

Image

By dojść do katedry ormiańskiej:

Image

Image

Od strony ulicy Wirmeńskiej jest tylko wejście na plac wokół absydy. Można tu zobaczyć m.in. dawny cmentarz, dziś wyłożony nagrobkami z XV–XVIII wieku.

Image

Image

Image

Image

Image

Wejście do samej katedry znajduje się przecznicę dalej, przy ulicy Krakowskiej, pomiędzy numerami 16 a 18.

Image

Image

Katedra jest malutka i do tego była w remoncie, ale to były chyba najpiękniejsze malowidła/freski, które do tej pory widziałem. To bardzo proste, ale jakże sugestywne, wyobrażenie duchów, jest niesamowite. Jest to Pogrzeb Świętego Odilona - patrona dusz zmarłych.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Katedra ta jest jednym z najstarszych (XIV w) i najcenniejszych zabytkowych kościołów Lwowa. Jest to jedyny w Europie (oprócz Hiszpanii z wiadomych względów) przykład kościoła chrześcijańskiego o rysach orientalnych. Mozaiki są dziełem Józefa Mehoffera, a te malunki, na które zwróciłem uwagę, Jana Henryka Rosena.

Aha, wejście do środka jest płatne, ale naprawdę symbolicznie: po 5 hrywien od osoby.

Tuż obok położona jest Cerkiew Przemienienia Pańskiego. Akurat msza się zakończyła, więc mogliśmy ją zwiedzić. Cerkiew stosunkowo młoda, XIX-wieczna. Dla Ukraińców za to niezwykle istotna, bo mieścił się w niej główny ośrodek ruchu narodowego. Była też pierwszą po upadku ZSRR odrodzoną parafią ukraińską. Wnętrze jest typowe dla stylu bizantyjskiego: złocenia, ornamenty.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Wracamy na Rynek, by skorzystać z jedynego w okolicy WC, który jest położony w Ratuszu, naprzeciwko Czarnej Kamienicy.

Image

Image

Notabene zapomniałem dodać, że po tej stronie Rynku jest niewielki prostokątny skwerek. Niewielki, ale dający dużo cienia i miejsca, gdzie można odpocząć.

Image

Okrążyliśmy Rynek i ulicą Szewską idziemy w stronę następnego kościoła.

Image

Słynna, szczególnie wśród wycieczek polskich, restauracja Baczewski. Nie skorzystaliśmy:

Image

Image

Kościół św. Piotra i Pawła. Tu mieliśmy podwójnego pecha, bo nie dość, że msza jeszcze trwała i to i najważniejsza część tego kościoła, fasada, była akurat remontowana. Piękny barok, wzorowany na Il Gesu, pod siatką. To obecnie kościół garnizonowy. W czasie okupacji sowieckiej zmieniono go na bibliotekę.

Image

Image

Kierujemy się w stronę najważniejszej dla Polaków Katedry Łacińskiej, czyli bazyliki archikatedralnej Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

Image

O katedrze następnym razem. ;)


Ostatnio edytowany przez warsawreceiver 27 Wrz 2021 10:15, edytowano w sumie 2 razy
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
TIT uważa post za pomocny.
 
 
#7 PostWysłany: 19 Wrz 2021 20:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Mar 2019
Posty: 250
Loty: 10
Kilometry: 11 170
srebrny
Katedra łacińska, bo katolicka. Trzecia na tak małym obszarze, obok prawosławnej i ormiańskiej. Przedwojenny tygiel narodów się kłania.

XIV wiek. Świetnie zachowany kościół gotycki, po części wzorowany na kościele Mariackim w Krakowie.
Witraże Mehoffera, Matejki. Liczne polskie epitafia. Wnętrzności króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego. Ten to po śmierci wojażuje. Serce ma w Warszawie, zwłoki w Krakowie.

Aha, wejście płatne. 10 hrywien.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Klimaty z ostatnich zdjęć przybliżą nas do tego co zwiedziliśmy później. Tak się złożyło, że najpiękniejszą perełkę sakralną Lwowa zwiedziliśmy na koniec. Położona tuż obok katedry łacińskiej Kaplica Boimów.

Image

Image

Cóż to takiego jest? Jedyna z zachowanych kaplic grobowych dawnego cmentarza. Kiedyś był zwyczaj chowania zmarłych wokół cmentarza. Potem dopiero zaczęto urządzać cmentarze na oddzielnych działkach, poza miastem. Relikty tego zwyczaju jeszcze gdzieniegdzie można znaleźć. W Warszawie na cmentarzu za katedrą św. Jana jest dziś plac Kanonie, ale np. wokół katedry na Kamionku do dziś istnieje mały cmentarz, gdzie są pochowani obrońcy Warszawy podczas rzezi praskiej. Kaplica grobowa jest też zachowana obok kościoła św. Piotra i Pawła (dawny cmentarz świętokrzyski, czyli cmentarz, którego przepełnienie spowodowało powstanie Cmentarzy Powązkowskich).

Architektonicznie to renesans, a dokładniej manieryzm. To niewielka kaplica. Można się zdziwić jak mała stojąc wewnątrz. Jednak wnętrze zawiera taką ilość rzeźb i płaskorzeźb, że zapiera dech. Trudno to wychwycić na zdjęciu.

Bilet zresztą też był najdroższy (50 hrywien), ale naprawdę warto.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Kończymy wizytę na Starym Mieście i wracamy na Plac Mickiewicza. Stare Miasto jest równoległe do Placu Mickiewicza i Prospektu Swobody, czyli placu przed Operą.

Image

Image

Pomnik Mickiewicza z innej, nietwarzowej strony:

Image

Ulica Piotra Doroszenki:

Image

Bankowa:

Image

I punkt docelowy. Restauracja, a raczej bar Puzata Chata. Postanowiliśmy zjeść tam obiad. Samoobsługa jak w Ikei, potrawy różnorodne i dość smaczne. Anturaż jak w typowym barze. Można się najeść, ale delektować się jak w Wirmeńce nie da się.

Image

Po obiedzie poszliśmy do ostatniego punktu naszego spaceru przed wizytą w Operze: do Kasyna Szlacheckiego. Dzień wcześniej pocałowaliśmy klamkę, ale teraz było otwarte.

Image

Image

Image

Kasyno Szlacheckie naprawdę było kiedyś kasynem. Wnętrza drewniane, bogato zdobione. Pierwszy budynek we Lwowie, do którego podłączono oświetlenie elektryczne. Notabene ludzie tak się wtedy bali elektryczności, że oświetlenie ukryto w lampach naftowych. Jest to jedno z najpiękniejszych wnętrz we Lwowie. Często wykorzystywane do sesji ślubnych.

Dziś to Dom Naukowców, choć chyba tylko tak się nazywa, bo de facto wnętrza są puste i czekają na wykorzystanie.

Aha, oglądanie płatne. 40 hrywien.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Wróciliśmy do hotelu, aby odpocząć przed wizytą w operze, ale o tym następnym razem. ;)


Ostatnio edytowany przez warsawreceiver, 27 Wrz 2021 10:17, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
TIT uważa post za pomocny.
 
 
#8 PostWysłany: 20 Wrz 2021 19:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Mar 2019
Posty: 250
Loty: 10
Kilometry: 11 170
srebrny
Odpoczęliśmy i poszliśmy do Opery.

Kościół św. Piotra i Pawła od strony absydy:

Image

Parę słów o samym budynku. Opera z wnętrzami podobno najpiękniejszymi w Europie, a w chwili budowy najnowocześniejszymi w Europie. Projektant: Zygmunt Gorgolewski. Wybudowany w miejscu w którym płynęła rzeka, przez co nie trzyma poziomu. Stojąc twarzą przed budynkiem można zauważyć, że jedna strona znajduje się nieco wyżej.

Image

Image

Kurtyna stworzona przez malarza Henryka Siemiradzkiego. Wnętrza złocone.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Wybraliśmy miejsce na najwyższym balkonie, tuż obok barierek. Było to ciekawe doświadczenie, raczej nie powtórzymy. Lepiej jednak siedzieć niżej. Przedstawienie - balet "Jezioro Łabędzie". Nudne jak cholera, 3 godziny prawie trwało. Ważne, że dziewczynom się podobało.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Lwów zmierzchem.

Image

Image

Na dziś koniec. Przed nami ostatni dzień, czyli Cmentarz Łyczakowski. ;)


Ostatnio edytowany przez warsawreceiver, 27 Wrz 2021 10:07, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
Legion1 lubi ten post.
 
 
#9 PostWysłany: 22 Wrz 2021 19:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Mar 2019
Posty: 250
Loty: 10
Kilometry: 11 170
srebrny
Następnego dnia pożegnaliśmy się z noclegiem:

Image

Tego dnia mieliśmy jeden cel: Cmentarz Łyczakowski i Orląt Lwowskich. Potem wracaliśmy do Warszawy.

Za głównym wejściem na Cmentarz Łyczakowski znajduje się plac, z którego rozchodzą się ścieżki:

Image

Image

Image

Przy wejściu znajduje się punkt wifi i WC. Pełna kultura. Zestaw zresztą rzadko spotykany przy cmentarzach odwiedzanych przez turystów. Niezależnie więc czy zrobiła to strona polska czy ukraińska - szacun.

Image

Wejście jest płatne. 50 hrywien osoba dorosła, 30 - dzieci i młodzież.

Postanowiliśmy obejść cmentarz, więc poszliśmy skrajnym chodnikiem. Pierwsze pomniki:

Image

Seweryn Goszczyński, pisarz. Wsławił się jednak tym, że po jego ataku personalnym na Fredrę, ten przez kilkanaście lat zamilkł i nic nie tworzył.

Image

Gabriela Zapolska, która miałaby dziś znów o czym pisać.

Image

Image

Władysław Bełza, twórca m.in. wiersza "Kto ty jesteś, Polak mały".

Image

Weszliśmy na placyk wokół którego były trochę nowsze pomniki.

Image

Image

Antoni Durski - twórca czegoś takiego jak gimnastyka szkolna. Naczelnik Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół". Pomnik powstał dzięki składkom polskich towarzystw sokolich.

Image

I pomnik Konstantego Juliana Ordona. Tak, tego od Reduty Ordona. Pokręcone losy jego, reduty i wiersza Mickiewicza z punktu widzenia przewodnika warszawskiego interesują mnie ogromnie:

Image

Image

Maria Konopnicka, a obok niej Stefan Banach:

Image

Image

Naprzeciwko grobowiec Gorgolewskich, w tym Zygmunta - twórcy Opery Lwowskiej.

Image

Kończy się chodnik, zaczyna ścieżka pod górę.

Image

Ten pomnik mnie zaintrygował, bo koło niego stały dwa inne z tą samą datą śmierci. Poszukałem i rzeczywiście: są to ofiary katastrofy lotniczej nad Złoczowem:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_lotnicza_nad_Z%C5%82oczowem

Image

Stosunkowo świeży grób osoby bardzo ważnej dla Cmentarza Łyczakowskiego. Eugeniusz Cydzik był nie tylko żołnierzem AK. Był jednym z inicjatorów odbudowy cmentarza. W latach 80-tych był prezesem Towarzystwa Opieki na Grobami Wojskowymi.

Image

Cmentarz Łyczakowski jest położony na wzgórzu. Stwarza to niesamowity klimat.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Nowsze:

Image

Image

I ponownie klimaciki:

Image

Image

Image

Image

Ciekawe rzeźby:

Image

Image

Image

Obeszliśmy połowę cmentarza i jesteśmy nad Cmentarzem Orląt Lwowskich:

Image

Image

Najpierw zeszliśmy do położonego obok niego cmentarza żołnierzy ukraińskich:

Image

Image

Leżą tu także ofiary najnowszej napaści Rosji na Ukrainę.

Image

Image

Wchodzimy na Cmentarz Orląt Lwowskich.

Image

Co to za cmentarz, nie muszę chyba pisać, ale w sumie wspomnę. De facto to Cmentarz Obrońców Lwowa, a nazywany jest "Orląt Lwowskich", ponieważ większość pochowanych to młodzież szkolna i inteligencja. Przed wojną (a i teraz również) był uważany przez Polaków za tzw. miejsce święte.

Są tu pochowani głównie ci, co brali udział w wojnie polsko-ukraińskiej 1918. Są tu jeszcze uczestnicy wojny polsko-bolszewickiej 1920, ale to ta pierwsza grupa jest powodem kontrowersji wokół tego cmentarza. Nic nie jest czarno-białe. Każda strona ma swoje racje.

Oczywiście pełne potępienie tego, co po II wojnie sowieci zrobili z Cmentarzem Orląt Lwowskich - zdewastowano go, a w 1971 spychaczami rozwalono resztę. Ostał się tylko Pomnik Chwały, tak był solidnie zbudowany. Przez część wschodnią cmentarza przeprowadzono ulicę Banacha. W 1989 nieoficjalnie pozwolono polskiej stronie go odbudować, co zostało wstrzymane w 1995 do czasu uchwalenia przez Radę Miasta ostatecznego kształtu, co stało się w 2001. W 2005 dokonano uroczystego otwarcia. Jest jeszcze kilka spraw nierozstrzygniętych. M.in. kwestia lwów przed pomnikiem chwały. Dla Ukraińców są symbolem polskiej dominacji, zwłaszcza napis na tarczach: „Zawsze wierny” i „Tobie Polsko”. W rezultacie lwy powróciły na cmentarz, ale cały czas są zasłonięte.

Image

Image

Image

Wracając do zwiedzania. Ludwik Rydygier, znany chirurg.

Image

Maria Dulębianka. Słynna malarka i działaczka emancypacyjna, prywatnie partnerka Marii Konopnickiej. Po śmierci pierwotnie pochowana w tym samym grobowcu co Konopnicka, ale po wielu protestach przeniesiono jej grób tutaj.

Image

Kaplica.

Image

Widok na cmentarz sprzed kaplicy.

Image

Wracamy do wyjścia.

Image

Image

Izaak Mikołaj Isakowicz, arcybiskup ormiański Lwowa. Jest przodkiem księdza Isakowicza-Zalewskiego.

Image

Tuż obok spoczywa inny arcybiskup ormiański - Samuel Cyryl Stefanowicz.

Image

Image

Antoni Piórecki, żołnierz Kościuszki, przeżył lat 106...

Image

Iwan Franko, dla Ukraińców znaczy tyle co dla nas Mickiewicz.

Image

I na koniec grobowiec rodziny Baczewskich.

Image

Zanim udaliśmy się na lotnisko, wróciliśmy jeszcze do centrum coś zjeść. Właśnie wtedy, w jednym z ostatnich spojrzeń na Lwów udało mi się uchwycić coś nowoczesnego. Nietuzinkowa elewacja z perforowanego metalu na Placu Petruszewycza.

Image

Jeszcze ostatni spacer. Ulica Zielona:

Image

Ulica Hruszewskiego i Kościół św. Mikołaja:

Image

Image

I lotnisko.

Image


Podsumowanie tej eskapady.

Co mogliśmy jeszcze zwiedzić, a czego nie zwiedziliśmy?

Podzamcze z pomnikiem ofiar lwowskiego getta przy prospekcie W. Czornowoła, nieopodal ul. Dolińskiego (z tablicą ufundowaną przez Michników).
Kopiec Unii Lubelskiej.
Cmentarz Janowski (mniej znany od Łyczakowskiego, a równie ważny).
Ogród Botaniczny między Cmentarzem Łyczakowskim a Parkiem Pohulanka.
Skansen Szewczenkowy Gaj.
Jakieś blokowisko.

Jakie ogólne wrażenie? Lwów ma to coś. Nie wiem jak to określić. Może tak, że to jest żywe miasto. To nie jest skansen, Stare Miasto tylko i wyłącznie podporządkowane turystom. Żyje życiem codziennym. Po drugie - lubię stare miasta nieregularne. Nie z siatką ulic wykreśloną linijką, a skomplikowanym układem, gdzie można i się zgubić, i jednocześnie coś nowego znaleźć.

Jest taki test. Trzeba wymienić spontanicznie jeden-dwa widoki, z którym ci się kojarzy zwiedzone przez ciebie miasto. Te miasta, które już zwiedziłem i opisałem. Londyn - Sky Garden i widok z niego oraz Battersea. Bergamo - Piazza Vecchia i widoki z górnych poziomów na miasto. Mediolan - dach katedry Duomo i Bosco Verticale. Monza - tor i samo dojście do niego w parku. Lecco - widok z Alp i jezioro Como. Ateny - ogrom Akropolu i maska Agamemnona. Pireus - kolor wody i centrum Stavrosa-Niarchosa. Bazylea - Messebasel i Kunstmuseum. Lucerna - Lew Lucerny i centrum LCC nad jeziorem. Zurych - Grossmünster i Bahnhofstrasse.

Lwów będzie mi się kojarzył z Cmentarzem Łyczakowskim oraz ulicą Ormiańską i katedrą z tym niesamowitym freskiem pochodu duchów. To jest ten klimat, który wciąga.

Czy coś mnie we Lwowie zaskoczyło? Kilka spraw. Zaskoczyło mnie też to, że nadal jest to kraj gotówki. Tam nie ma rachunków, pokwitowań, faktur. To znaczy restauracje czy bary z tego wyłączamy - tam wszystko jest tak, jak powinno być. Chodzi mi o różne bilety, opłaty itp. Niby człowiek wiedział, ale się łudził. Zdziwiło, że turystów jednak nie było wielu. Owszem, pandemia, ale mimo wszystko spodziewałem się ich więcej jak na takie turystycznie eksplorowane miejsce. Reszta to kwestia rozprawy z pewnymi mitami na temat Ukrainy.

Po pierwsze nie widziałem w ogóle różnicy między wyglądem Polaków a Ukraińców. "Bo na Ukrainie bieda". Oczywiście, jest biedniej niż w Polsce, ale ludzie ubierają się tak samo. Owszem, jest dużo targów starzyzną i produktami rolnymi (butelkę od mleka w Polsce widziałem 30 lat temu), ale w Polsce też. Mam świadomość, że Lwów to miasto i do tego blisko Polski, ale mimo wszystko różnic nie widziałem.

Po drugie - będzie bród, smród i ubóstwo. No nie za bardzo. Owszem, tak jak napisałem na początku, widać, że jeszcze przed nimi zajęcie się przestrzenią publiczną, szczególnie tą poza szlakami turystycznymi (choć szereg kubłów ze śmieciami obok pomnika Mickiewicza i jednego z najważniejszych placów Lwowa było znaczące). Poziom (nie)uporządkowania przestrzeni publicznej porównałbym do Grecji i Aten. Powiedziałbym wręcz, że we Lwowie, w odróżnieniu od Aten, przynajmniej widziałem ludzi, którzy się starali uprzątnąć śmietniki czy posprzątać ulice. Czytałem też, że z wodą w kranie na Ukrainie jest cienko, w sensie, że nie nadaje się do picia nawet po przegotowaniu. Musiało się w tej mierze polepszyć w ostatnich latach.

Po trzecie - wszyscy, a przynajmniej znakomita większość Ukraińców, mówią po polsku. No nie za bardzo. Owszem, obsługa Cmentarza Łyczakowskiego mówiła płynnie po polsku, ale to zrozumiałe. Jednak najczęściej widzieliśmy kiwanie przecząco głową na pytanie "Polski? English?".

Po czwarte - ceny będą baaaardzo niskie. Owszem, ceny biletów są niskie, ale w sklepach już niekoniecznie. Wręcz czasami są wyższe od polskich (nawet w sklepach spożywczych, jeśli się kupuje coś lepszego niż zwykły ser).

Czy coś mnie we Lwowie rozczarowało? W zasadzie nie. Zachwyciło? Tak. Tak jak pisałem - to nieuchwytne coś, co zachęca do powrotu. Zachwycił mnie ten ogrom zabytków architektury. Lwów nie ma się czego przed światem wstydzić. Wręcz przeciwnie - wypucować całe śródmieście, a nie tylko główne ulice, wyrównać chodniki i oddać je pieszym choć po części i reklamować się na Zachodzie.
Góra
 Relacje PM off
13 ludzi lubi ten post.
Tomo14 uważa post za pomocny.
 
 
#10 PostWysłany: 03 Lis 2021 10:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 Mar 2019
Posty: 15
Loty: 14
Kilometry: 13 419
Dziękuję za tę wspaniałą i rzeczową relację. W połowie listopada wybieram się po raz pierwszy do Lwowa, więc te wszystkie informacje są dla mnie bardzo cenne.
Góra
 Relacje PM off
warsawreceiver lubi ten post.
 
 
#11 PostWysłany: 03 Lis 2021 10:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Mar 2019
Posty: 250
Loty: 10
Kilometry: 11 170
srebrny
Cieszę się, że mogłem pomóc. Życzę udanej podróży. ;)
Góra
 Relacje PM off  
 
#12 PostWysłany: 25 Lis 2021 14:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Mar 2011
Posty: 996
Loty: 14
Kilometry: 31 648
niebieski
Brakuje mi rozliczenia - finanse co i jak kosztowało , bilety wstępu, noclegi, loty takie podsumowanie rozpisane, ale miło sie czytało.Lwów jest baaardzo ładnym miastem klimatycznym i polskim "korzenie".
Góra
 Relacje PM off  
 
#13 PostWysłany: 25 Lis 2021 16:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Mar 2019
Posty: 250
Loty: 10
Kilometry: 11 170
srebrny
Dziękuję za opinię. ;)

O cenach biletów wstępu za każdym razem pisałem dokładnie. ;)

Reszty nie uwzględniałem, bo ceny biletów lotniczych zmieniają się z dnia na dzień, ceny noclegów również, a w restauracjach można zapłacić bardzo różnie, w zależności co kto zamówi. Jedno jest pewne: na nasze warunki finansowe pobyt we Lwowie jest tani, ale nie aż tak tani jak to jeszcze jakiś czas temu bywało. ;)
Góra
 Relacje PM off  
 
#14 PostWysłany: 26 Lis 2021 22:55 

Rejestracja: 27 Paź 2015
Posty: 401
Loty: 6
Kilometry: 5 948
niebieski
@warsawreceiver
Dzięki za wycieczkę i przypomnienie już zwiedzonych miejsc ( jak na razie siedzimy już prawie 2 rok w domu, nie licząc Czech i okolic), byliśmy w Lwowie już chyba setki razy ( żart ale z 8 na pewno) i jeszcze zostało nam kilka tygodni codziennego zwiedzania po minimum 5h , kawał naszej historii , mamy tam też już stałego przewodnika Tadzia którego zresztą gdzieś na fly4free ktoś polecał.Dzięki raz jeszcze ,a kawa po ormiańsku pomimo że nie przepadam za takimi kawami faktycznie bardzo dobra chociaż pewnie jak i wszędzie trochę marketingu w tym też jest.
Góra
 Relacje PM off  
 
#15 PostWysłany: 27 Lis 2021 07:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 Sty 2012
Posty: 3556
platynowy
Spotkałem ostatnio Pana Tadeusza wiodącego grupkę rodaków. Jego lwowski zaśpiew jest wspaniały 😏
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#16 PostWysłany: 27 Lis 2021 09:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Mar 2019
Posty: 250
Loty: 10
Kilometry: 11 170
srebrny
Dziękuję za miłe słowa. ;) W Ormiance musi być jakaś doza marketingu, bo to bodaj najczęściej polecana kawiarnia we Lwowie. Mimo to kawa byla niesamowita. ;)

A dobry przewodnik to skarb. Mówię to jako przewodnik. :D
Góra
 Relacje PM off  
 
#17 PostWysłany: 27 Lis 2021 13:45 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 Wrz 2011
Posty: 2100
Loty: 186
Kilometry: 207 426
Lwów jest piękny. Bardzo fajna relacja :)
Góra
 Relacje PM off
warsawreceiver lubi ten post.
 
 
#18 PostWysłany: 28 Lis 2021 10:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Mar 2019
Posty: 250
Loty: 10
Kilometry: 11 170
srebrny
Dziękuję za miłe słowa w imieniu Lwowa. :D
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 18 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group