Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 60 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
#21 PostWysłany: 10 Lip 2020 23:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4650
HON fly4free
A ha, i specjalnie dla @meczko z podziękowaniami za zwrócenie uwagi na głupi błąd:

Image
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#22 PostWysłany: 11 Lip 2020 00:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Wrz 2015
Posty: 588
Loty: 77
Kilometry: 136 769
srebrny
Ojtam, ojtam.... Jaki błąd... To mogło być średniowieczne LGBT
Kto im tam wtedy pod materiały zaglądał
A teraz cisza.... Wyborcza
Góra
 Relacje PM off  
 
#23 PostWysłany: 11 Lip 2020 01:15 

Rejestracja: 21 Mar 2018
Posty: 566
srebrny
Ale głupiejemy od tej polskiej polityki - już nam się LGBT z ciszą wyborczą kojarzy :)

Wracając do tematu Pedra i Ines, to była średniowieczna historia romantyczno-makabryczna. Jak już Pedro został królem, to kazał ekshumować Ines, posadzić ją na królewskim tronie, a dworzanom całować rozkładającego się trupa w rękę. A w klasztorze Alcobaça, który zresztą bardzo polecam, są pochowani obok siebie w taki sposób, żeby po zmartwychwstaniu od razu spojrzeć sobie w oczy.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#24 PostWysłany: 11 Lip 2020 22:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4650
HON fly4free
Jutro zweryfikujemy osobiście ułożenie kochanków :)

Tymczasem mamy dziś dzień kompromisowy. Trochę wylegiwania, trochę przemieszczania. Przy tak wspaniałych warunkach pogodowych (słoneczko, nie za gorąco, bo jakieś 23 st. C, wiatr) i mając ostatni dzień w nadoceanicznym, nie byle jakim obiekcie turystycznym, najchętniej nic bym nie robił, tylko leżał i pływał, pływał i leżał. O czym bym ja wtedy jednak pisał? Może o strukturze społecznej gości (głównie portugalskie pary i rodziny z dziećmi, ale są też Włosi, Francuzi, Hiszpanie i Niemcy, a nawet - nie wiem jakim cudem - trzy rodziny amerykańskie), albo o tym, jak tłoczno się tu zrobiło z nadejściem weekendu (do tego stopnia, że na śniadanie trzeba się zapisać na konkretną godzinę, żeby nie robiło się niehigieniczne skupisko ludzkie)? By zaczerpnąć innych tematów, wsiadamy w naszą brykę i ruszamy do sąsiedniego Peniche. W linii prostej jest do niego z naszego hotelu 9 km, ale dostanie się tam autem wymaga przejechania dwudziestu. Czy warto? Mam mieszane uczucia.
Ukształtowanie terenu i linii brzegowej są wspaniałe. Spójrzcie sobie tylko na mapę: długie łuki plaż, wydmy, a samo Peniche na "łezce" lądu wrzynajacej się w ocean. W rzeczywistości letniej soboty wygląda to mniej przyjemnie. Masa aut z okolicznymi mieszkańcami chcącymi zażyć atlantyckich kąpieli konkuruje z nie mniejszą masą aut surferów, którzy z deskami pod pachami pędzą do wymarzonych fal. Do tego, Peniche i okolice nie grzeszą urodą urbanistyczną, przez co w efekcie otrzymujemy takiego portugalskiego Władka (mają tu też liczne przetwórnie ryb) połączonego z Chałupami (tu też co rusz widać reklamy desek, pianek i szkółek).

Image

Image

Image

Nieco spokojniej robi się na końcu "łezki", na przylądku Cabo Carvoeiro, usianego charakterystycznymi klockami skalnymi, jak w wielkim Tetris.

Image

Image

Image

Image

Urokliwie musiało tu być już tysiące lat temu, bo w położonej niedaleko Gruta da Furninha znaleziono ślady bytności ludzkiej z epoki neolitu, co jest przedmiotem ekspozycji w muzeum mieszczącym się w tutejszej twierdzy.

Image

Image

Image

Image

Image

W drodze powrotnej wpadamy jeszcze na tutejszą Papuę, czyli taką wypustkę z prawej strony "łezki". O tej porze są tu głównie już tylko wędkarze. Nie wiem, jak Wy, ale ja nigdy nie mam okazji zobaczyć w takich przypadkach ryb wyciąganych z morza. Tym razem jest tak samo. A może to o to tylko właśnie chodzi?

Image

Image



Image

Image

Image

Image

Na pożegnanie schodzimy jeszcze na naszą Praia d'El Rei. Zostałoby się tu jeszcze trochę, ale Porto wzywa...

Image

Image

Image
Góra
 Relacje PM off
16 ludzi lubi ten post.
 
 
#25 PostWysłany: 11 Lip 2020 22:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 Paź 2016
Posty: 649
Loty: 254
Kilometry: 408 674
srebrny
Po pierwsze - czy mogę prosić o kontakt do Pana ze zdjęcia nr 5 - licząc od spodu relacji? :-p

A po drugie: zawsze kiedy widzę Lizbonę, nawet na zdjęciach, to się rozczulam:/ Mimo wielu pobytów w Portugalii jakoś nigdy nie dotarliśmy do Peniche...
Za to Obidos pamiętam dokładnie. Było tak gorąco, że prawie się rozpuściłam.
Góra
 Relacje PM off
tropikey lubi ten post.
 
 
#26 PostWysłany: 12 Lip 2020 00:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4650
HON fly4free
No to akurat ja jestem. Taki stary, gruby Portugalczyk z włosami na plecach, co go akurat w kadrze nie ma, poprosił, żebym mu wędki popilnował ("Poderia por favor observar a minha cana de pesca?", czy jakoś tak), a córka mi akurat wtedy fotkę pstryknęła.
A tak na serio, to miałem swoją wędkę :D
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#27 PostWysłany: 12 Lip 2020 08:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 971
złoty
A nie byłeś w Baleal?
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#28 PostWysłany: 12 Lip 2020 09:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4650
HON fly4free
Byłem, bo chcieliśmy zjeść w tamtejszym lokalu Kirana, ale okazało się, że wbrew informacji na ich stronie, zamknęli się (mimo soboty) o 15-tej, a my pojawiliśmy się tam ok. 16-tej.
Miejscowość była tak zapakowana autami, że odpuściliśmy sobie zejście na plażę i na Vestígios do Forte, bo był tam na pewno niezły tłum.
Góra
 Relacje PM off  
 
#29 PostWysłany: 12 Lip 2020 15:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 Paź 2016
Posty: 649
Loty: 254
Kilometry: 408 674
srebrny
tropikey napisał(a):
No to akurat ja jestem.


Hehe, dobre, byłam pewna że ktoś Ci złośliwie wszedł w taki ładny kadr ;)
Góra
 Relacje PM off  
 
#30 PostWysłany: 12 Lip 2020 17:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 971
złoty
tropikey napisał(a):
Byłem, bo chcieliśmy zjeść w tamtejszym lokalu Kirana, ale okazało się, że wbrew informacji na ich stronie, zamknęli się (mimo soboty) o 15-tej, a my pojawiliśmy się tam ok. 16-tej.
Miejscowość była tak zapakowana autami, że odpuściliśmy sobie zejście na plażę i na Vestígios do Forte, bo był tam na pewno niezły tłum.


Tam za tym przesmykiem jest super. Dojdę w swojej relacji.
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#31 PostWysłany: 13 Lip 2020 12:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Sty 2012
Posty: 1664
złoty
Piekne zdjecia, az sie przypominaja pobyty w PT. Chyba zaraz rusze Twoim sladem... :-)
RE:
tropikey napisał(a):
No bo tak... Wstaję rano, a tu szaro, ponuro i max. 16 st. C. Myślę sobie - przejdzie do południa, podobnie, jak było w Lizbonie. No to idziemy na śniadanie.

Praia d'El-Rei ma taki ciekawy mikroklimat, ze czesto jest tu 10-15st.C mniej niz w Lizbonie. Zwlaszcza rano. Po poludniu juz jest OK - czyli goraco. A roznica jest niesamowita, bo nawet W Obidos lub Peniche potrafi byc znacznie cieplej w tym samym czasie...
_________________
navigare necesse est
Image
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#32 PostWysłany: 13 Lip 2020 23:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4650
HON fly4free
Trzeba nadrobić...

Niedziela (wczoraj) nie potoczyła się do końca, tak, jak planowałem.

Po śniadaniu załadowaliśmy się do auta i ruszyliśmy do Alcobaca, by zgodnie z zapowiedzią sprawdzić naocznie ułożenie Piotra i Agnieszki. Teoria przytoczona przez @meczko jest nieco naciągana, bo ich sarkofagi są od siebie oddalone o ca. 10-15 m, ale faktycznie - gdyby wstali (takim ruchem Draculi, wiecie, z pozycji leżącej wprost do stojącej), szansa na to, że spotkaliby się wzrokiem jest duża. Pewien problem miałaby Inês, bo ktoś urąbał jej kawał nosa (w każdym razie z rzeźby na sarkofagu), więc Pedro mógłby jej nie poznać.
Największe wrażenie w klasztorze sprawia chyba kuchnia, w której znajdują się ogromne miejsca na ruszty, na którymi wyrastają kilkunastometrowej wysokości wyciągi kominowe. Scenografia, jak z bajki o olbrzymach. 6 € od osoby za zwiedzanie klasztoru wydaliśmy tym chętniej, że temperatura powietrza oscylowała już wokół 30 st. C.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Potem miało być Nazaré, ale webcam pokazywał ciągle, że jest tam bardzo duże zachmurzenie (mimo lazurowego nieba wszędzie dookoła), więc pojechaliśmy do Bathali, by odwiedzić i tamtejszy klasztor.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Chmury w Nazaré nie odpuszczały, więc podskoczyliśmy jeszcze do Leirii. I to było pierwsze rozczarowanie. Udało nam się znaleźć zacienione miejsce parkingowe w pobliżu zamku, ale i tak w skwarze trzeba było podejść kilkaset metrów. No to idziemy, idziemy, już się zbliżamy, a tu bach! Zamek zamknięty, bo robią renowację za 3,4 mln EUR... Córka mnie wzrokiem zabija, ale co zrobić. Przyznaję, nie sprawdziłem u nich na stronie, a tam przecież jest o tym informacja waląca po oczach. Dygamy zatem znowu w ukropie z powrotem do samochodu. Ale fotka choć z dołu i bez sensu musi być :D

Image

Do ustalenia zostaje, czy jedziemy teraz prosto do Porto, czy ryzykujemy z tym nieszczęsnym Nazaré? Kamera internetowa uparcie pokazuje tam gęste zachmurzenie. Coś się tam im musiało zjarać - myślę sobie. W Praia d'El Rei też bywała mgła z rana, ale o tej godzinie? Na pewno jest porządku, jedziemy - zadecydowałem. I to był błąd. Nie dość, że na miejscu (zapewne z powodu niedzieli) ścisk i tłok, jak w Karwii w pobliżu plaży, to okazało się, że kamera się wcale nie zjarała. Co to, to nie... Aż do samego miasteczka było piękne niebo, lazurowe niczym azulejos, lecz na linii brzegowej masa powietrza znad Atlantyku toczyła złośliwie dla nas jakąś wojenkę z masą znad interioru. No popatrzcie tylko - tam w dole powinna być plaża (widok z okolic latarni morskiej).

Image

Image

Ale tam jeszcze wrócę. Nu pagadi Nazaré...

Cisnęliśmy zatem do Porto. Nie mam pojęcia, na ile będzie opiewał rachunek za autostrady, gdy będę oddawał auto (mamy tutejszy "via toll") i być może będę zgrzytać zębami, ale niech tam, warto... Jazda po tutejszych drogach, czy to płatnych, czy bezpłatnych, to sama przyjemność.
Wcześniej wspominałem, że zarezerwowałem AC Hotel by Marriott Porto, który się niestety w lipcu nie otworzył, ale przez travelocity zarezerwowałem nawet taniej (choć bez śniadań) apartament w budynku sąsiadującym z ww. hotelem. Wygląda to z grubsza tak:

Image

Image

Image

Image

Nie wszystko jednak złoto, co się świeci. Najpierw za Chiny nie mogłem znaleźć wjazdu do garażu (w cenie), wskazanego na otrzymanej mapce. Jest to naprawdę duży kompleks w sąsiedztwie stadionu FC Porto, z plątaniną okalających go ulic i po prostu się tu gubiłem. W końcu wjechałem po prostu do garażu centrum handlowego w tym kompleksie i znalazłem w jego labiryncie drogę do poziomu -2 i do mojego miejsca 16.25 (16. piętro, apartament nr 25). Znaczy, nie do końca mojego, bo ktoś tam sobie postawił auto. Opiekun obiektu wskazał mi inne miejsce, a dziś jeszcze inne. A tamten jak stał, tak stoi i nie wiedzą, kto to :D

Potem klimatyzator zaczął buczeć, jak trymer o mocy 2000 W u jakiegoś barbera od bród typu spartańskiego. No to znowu piszę do opiekuna, a ten mnie znowu bardzo przeprasza, ale na szczęście po ok. pół godzinie hałas ustaje. Po kolejnych 30 minutach córka mnie woła i pokazuje, że z klimatyzatora woda ciurkiem na podłogę kapie. Wycieram zatem to wszystko (żal mi było parkietu), buduję konstrukcję do gromadzenia wód opadowych (takie "oczko wodne +") i znowu kontaktuję się wiadomo z kim. Obiecują naprawę z rana, a nam pozostaje przetrwać noc w rytmie jednej kropli wody na sekundę. Finał jest jednak taki, że rzeczywiście naprawili, dorzucili dodatkowy wentylator i przynieśli butelkę wina (pewnie za 2,50 € :D ).

Zanim wyszły te wszystkie przypadłości, skoczyliśmy jeszcze do centrum Porto. Ponownie skorzystaliśmy z Freenow, mimo że niemal pod nosem mamy stację metra. Te przejazdy za 3-4 EUR rozkapryszają, a ruch w mieście mały, więc przejazdy idą szybko.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Samo Porto - jak dla mnie bomba! Wspaniałe miasto, a klimaty w okolicach Praça Ribeira, wspomagane widokiem na most Luisa I-go, po prostu wymarzone. Nie ma siły, muszę tu wrócić z małżonką :)
A póki jestem z córką, zdany jestem na żarcie vege. W Porto, na pierwszy raz padło na lokal o nazwie Kind Kitchen. Porcje nie za duże, ale smakowo bardzo dobre.

Image

Image

I tak dobiegł końca ten dzień. Woda kapiąca z klimatyzatora dobrze współgrała z wieściami płynącymi z kraju. Mimo tych wszystkich przeciwności losu i mimo jeszcze wyższej temperatury, następnego dnia (czyli dziś) udało się nam odwiedzić Guimarães i Bragę, a potem jeszcze spenetrować niewidziane wcześniej części Porto. O tym jednak już następnym razem :)
Góra
 Relacje PM off
14 ludzi lubi ten post.
SPLDER uważa post za pomocny.
 
 
#33 PostWysłany: 15 Lip 2020 00:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4650
HON fly4free
Poniedziałek - jak zaspojlerowałem wczoraj - spędziliśmy w Guimarães i Bradze, a końcówkę dnia w Porto.
Tytułem wstępu muszę przedstawić ważne wyjaśnienie: w poniedziałek było gorąco, jak w piekarniku, więc szwędanie się po miasteczkach było wykluczone. Owszem, pokonywaliśmy pewne odcinki na piechotę przemykajac się zacienionymi zaułkami, ale na pewno nie wycisnęliśmy z odwiedzonych miejsc wszystkiego, co się da, bo się po prostu nie dało. Mimo tego, wszędzie nam się bardzo podobało (zwłaszcza w małym, klimatycznym Guimarães) i mam apetyt, by tam wrócić w chłodniejszej porze roku.

Przejazd do Guimarães zajął nam 40 minut. Udało się znaleźć przyjemnie zacienione miejsce parkingowe niemal przy samym placu Largo da Oliveira i ruszyliśmy do tych najbardziej znanych miejsc (choć niewątpliwie coś nam jeszcze umknęło). Kusiło nas, by obejść starówkę ścieżką wytyczoną po murach miejskich, ale chyba by nam białko ścięło. Na szczęście, z tradycyjnej, brukowej perspektywy miasteczko jest również urocze :)

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Trasę z Guimarães do Bragi pokonaliśmy w 20 minut. Ponownie chylę czoła przed portugalską siatką połączeń drogowych (choć szczęka opadła mi dopiero dziś - we wtorek - o czym jeszcze w stosownym czasie).
Braga jest już miastem wiekszego kalibru, więc trudniej zwiedzić je zostawiając auto w jednym miejscu i chodząc po nim. Zwłaszcza w takim upale. Zrobiliśmy zatem tak, że zaparkowaliśmy w pobliżu katedry (znowu udało się wyrwać losowi miejsce w cieniu), a potem jechaliśmy sobie przez miasto oglądając je z okien i zatrzymując w mniej lub bardziej dozwolonych miejscach na jakieś zdjęcia. Tradycyjny postój zrobiliśmy dopiero przy sanktuarium Bom Jesus do Monte.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Wyczerpani gorącem wróciliśmy do apartamentu w Porto. Z ulgą stwierdziliśmy, że wszystko działa i nic nie kapie, zostawiliśmy auto w garażu i za 3,50 € pojechaliśmy z kierowcą Freenow w okolice pięknego ratusza, skąd ruszyliśmy w poszukiwaniu jedzenia. A z lokalami w Porto (nie wiem, może to przypadłość tylko tych z żarciem wegańskim) jest dziwna sprawa: godziny otwarcia podane w googlach, a nawet na własnych stronach tych lokali potrafią się kompletnie rozmijać z rzeczywistością. Tym razem np. podjęliśmy 2. próbę zjedzenia czegoś w lokalu Hand´Go (w niedzielę mieli już zamknięte, mimo że powinno być ciągle jeszcze otwarte), ale odbiliśmy się od zamkniętych drzwi (choć teoretycznie powinno działać jeszcze co najmniej 2 godziny). Na liście był jeszcze daTerra, ale otwierają go dopiero o 19:00 (oby!), więc mieliśmy jeszcze spory zapas czasowy. Głód trochę nam już doskwierał, toteż po pomorsku poszliśmy najpierw na słodkie, a konkretnie na lody do Mo&Mo.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Do 19:00 ciągle było jeszcze trochę, więc za kolejne kilkanaście zeta podjechaliśmy Freenowem pod klasztor Claustros do Mosteiro da Serra do Pilar, po drugiej stronie rzeki. Klasztor jest w dużej mierze zajęty przez jednostkę wojskową, ale plac przy charakterystycznym, widocznym z daleka, okrągłym kościołem jest otwarty dla społeczeństwa. A z placu widok, jak ta lala. Choć trzeba odczekać chwilę, by ramię żurawia z budowy u stóp klasztoru zniknęło z pola widzenia ;)

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Teraz jeszcze spacer po myśli inżynierskiej G. Eiffla na "naszą" stronę rzeki i możemy walić na wegańskie all you can eat w daTerra (o tej porze za 10,90 € od osoby) :D .

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

A co było dziś, opowiem dopiero jutro. Tym razem bez spojlerowania :D .
Góra
 Relacje PM off
14 ludzi lubi ten post.
3 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#34 PostWysłany: 15 Lip 2020 10:41 

Rejestracja: 05 Mar 2017
Posty: 714
srebrny
Nie wiem ile jeszcze jesteście w Porto, ale polecam plażę
http://archeopasja.pl/2016/10/21/plaza- ... -historia/
no i księgarnię Lello
_________________
Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej
Góra
 Relacje PM off
tropikey lubi ten post.
 
 
#35 PostWysłany: 15 Lip 2020 10:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4650
HON fly4free
Wyjeżdżamy dziś, ale jedną ze wskazanych przez Ciebie atrakcji mamy "zaliczoną". Wkrótce wyjaśnię którą :)
Góra
 Relacje PM off
katka256 lubi ten post.
 
 
#36 PostWysłany: 15 Lip 2020 11:30 

Rejestracja: 05 Mar 2017
Posty: 714
srebrny
pewnie córka zaciągnęła Cię do księgarni, chociaż plaża lepsza i zachód słońca tam ;) no i dobrze zjeść można blisko
Udanego pobytu, czekam na cd
_________________
Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej
Góra
 Relacje PM off  
 
#37 PostWysłany: 15 Lip 2020 12:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Maj 2018
Posty: 601
srebrny
Zawsze uwazalem ze dodawanie w reacjach zdjec z samolotów/saloników/lotnisk czy nawet pustych hotelików bez sensu wydluza relacje - ale po miesiacach uziemnienia az milo popatrzec :D
Góra
 Relacje PM off
tropikey lubi ten post.
 
 
#38 PostWysłany: 15 Lip 2020 12:25 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 Wrz 2011
Posty: 1608
Loty: 145
Kilometry: 154 160
Fajna relacja, sam mam bilety do Porto na kwiecień kupione z myślą żeby lecieć na jakąś portugalską wyspę ale z Twojej relacji wynika że i na kontynencie jest tam co oglądać :)
Góra
 Relacje PM off
tropikey lubi ten post.
 
 
#39 PostWysłany: 15 Lip 2020 19:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 4650
HON fly4free
@katka256: ale, że co - podejrzewasz, że sam bym do księgarni nie zajrzał :D ? Cóż, wychodzi na to, że tak jest w istocie, bo byliśmy nie w Lello, ale na Praia de Miramar (na marginesie - do księgarni może nie, ale do biblioteki zachodzę regularnie :) ). Fantastyczne miejsce! Nie dość, że sama plaża szeroka, z drobnym piaseczkiem i wydmami, to kapliczka Capela do Senhor da Pedra dodaje jej szczególnego uroku. Dodatkowo, doznaliśmy tam szoku termicznego. Gdy opuszczaliśmy Porto, mieliśmy tam 31 st. C, a na Praia de Miramar góra 20 stopni, silny wiatr, ale przy bezchmurnym niebie była to wspaniała mieszanka. A to wszystko 12 minut jazdy od naszego zakwaterowania! Wymarzone miejsce na co najmniej kilka dni plażowania. Przez wydmy i porastające je rośliny, trochę przypomina mi Kuźnicę na półwyspie helskim. Nawet linia kolejowa przebiega podobnie.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Następnym celem było Aveiro. To kolejne bardzo przyjemne zaskoczenie. Hasło "portugalska Wenecja" nie nastrajało mnie pozytywnie, ale okazało się, że to zupełnie inna para kaloszy. Owszem, są kanały (dwa, może trzy) i coś na kształt gondoli, ale poza tym to niewielkie miasto wyrosłe na bazie osady rybackiej w niczym Wenecji nie przypomina. Gdybyście tam kiedyś trafili, polecam duży bezpłatny parking przy nowiutkim centrum kongresowym urządzonym w dawnej fabryce porcelany, skąd można w kilka minut dojść wzdłuż kanału do centrum. A trafić tam naprawdę warto!

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

A w 2027 to już koniecznie trzeba tu być :)

Image

W tym miejscu muszę przerwać relację z wtorku, do którego jeszcze powrócę i wyjaśnię wreszcie, co też drogowego spowodowało u mnie opad szczęki :)
I'll be back (powiedziane odpowiednio niskim głosem z niemieckim akcentem).
Góra
 Relacje PM off
10 ludzi lubi ten post.
SPLDER uważa post za pomocny.
 
 
#40 PostWysłany: 15 Lip 2020 20:21 

Rejestracja: 05 Mar 2017
Posty: 714
srebrny
czyli doskonały wybór z Miramar
_________________
Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 60 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 3 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group