Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 63 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następna
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 11 Lis 2021 03:43 

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 627
srebrny
Troszkę zastanawiałem się na sensem prowadzenia relacji z wyjazdu na Azory, szczególnie po niedawnej wyprawie @juggler5 – pełnej świetnych zdjęć i zahaczającej o miejsca, w których planuję być i wiedząc, że ani nie jestem zaprawionym podróżnikiem, więc raczej będę się poruszał po utartych szlakach, ani nie będzie ta relacja ociekająca atrakcjami – mój tryb zwiedzania jest raczej wolniejszy i wolę się nacieszyć atmosferą miejsca czy też poobserwować tubylców, niż odhaczać kolejne atrakcje. No i dużą część dnia będzie zajmować praca.

Z drugiej strony, mija dziesiąty rok mojej bytności tutaj, więc wypadałoby mieć jakąś relację z podróży na koncie. A jak się bawić, to się bawić, więc relacja live. No i chyba nikt tutaj wcześniej – a przynajmniej nie pamiętam takowej relacji – nie opisał wyjazdu połączonego z pracą zdalną. A dzięki koronie, możliwości takowej stały się dostępne dla dużo większej grupy ludzi, niż to było możliwe 2 lata temu. Tak więc ten wyjazd będzie się składał z 3 dni urlopu oraz 6 dni w pracy, ze zwiedzaniem popołudniami oraz wieczorem. Azory są bardzo dobrym miejscem na taki tryb, bowiem planuję usypiać laptopa o 16 czasu środkowoeuropejskiego – czyli o 14 tamtejszego. Tak wiem, dnie aż takie długie nie są - a Azory to bardziej przyroda niż miasta.

Tak więc czujcie się ostrzeżeni, emocje będą jak na grzybach w lesie kabackim. Po libacji w autokarze dojazdowym. Będąc uczciwym, muszę musze też wspomnieć, że na niezapomniane zdjęcia bym nie liczył. Chęci są, talentu nie ma. Sprzęt też kiepski…

Ale na początek mały rys historyczny. Pomysł na jakiś przyjemny wyjazd połączony z pracą zdalną pojawił się pod koniec pierwszego lockdownu wiosną 2020 roku, kiedy – chyba żartem – zasugerowałem żonie, że po tych kilkunastu tygodniach wspólnego siedzenia w mieszkaniu, gdzie tylko czasem jedna osoba wychodziła na zakupy, jak tylko pojawią się takie możliwości, ktoś z nas (w domyśle ja, jako osoba bardziej lubiąca podróże) powinien wyjechać na jakiś tydzień, byśmy mogli od siebie „odpocząć”. Jako że wkrótce potem zmniejszono restrykcje, więcej miejsc się otworzyło, łatwiej się było spotykać – to zupełnie o tym pomyśle zapomniałem. Rok później pojawiła się sympatyczna oferta na loty na Azory. Nie wzbudziło to zbytniego entuzjazmu w połowie członków mojego gospodarstwa domowego (a na dodatek jest to połowa ze "złotą akcją"). Jakoś wylot o 6 rano wyjątkowo nie wzbudził pozytywnych reacji.

Najlepsza z żon (copyright by Leszek Talko) posiada cechę, w którą jest wyposażone zastraszająco wiele kobiet. Mianowicie posiada pamięć słonia, jeśli chodzi o rozmowy na tematy związkowe. Więc widząc moją zawiedzioną minę zasugerowała, iż może jest to idealny czas na tą pracę zdalną i „odpoczynek” od siebie. Przyznam się szczerze, że nie pamiętam w jakim kontekście ten temat poruszyłem w 2020, dodatkowo ten rok był zadziwiająco bogaty pod wpływem wyjazdów, ale cóż – skoro się nawarzyło piwa, to dlaczego nie skorzystać i się nie napić? Szczególnie, że Azory to raczej kraft niż Harnaś...

Plan:
CPH-LIS 11.11 05:55-8:25
LIS-PDL 11.11 22:20-23:45
PDL-FLW 12.11 08:25-10:35
FLW-HOR 14.11 11:15-12:05
HOR-PDL 14.11 18.00-18:55
PDL-PIX 19.11 15:20-16:15
PIX-PDL 21.11 16:40-17:30
PDL-LIS 22.11 19:25-22:40
LIS-CPH 22.11 07:35-12:10

Plan miał wyglądać troszkę inaczej, ale dzięki wspólnemu działaniu linii lotniczych (TAP+SATA) trzeba było go weryfikować. I to nie raz. O tym w następnym (albo jeszcze kolejnym) wpisie. Zresztą, nawet metro w Kopenhadze było na tyle miłe, że zmusiło mnie do zmian w prawie ostatniej chwili. Ale, jako to mawiał Bogusław Wołoszański – nie uprzedzajmy faktów.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
26 ludzi lubi ten post.
 
 
#2 PostWysłany: 11 Lis 2021 04:13 

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 627
srebrny
Pusto, wszyscy śpią, nawet pociąg coraz bardziej spóźniony...Image
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#3 PostWysłany: 11 Lis 2021 05:25 

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 627
srebrny
Jakieś półtora tygodnia przed wyjazdem zauważyłem informacje o pracach remontowych w metrze – co przeważnie mnie niezbyt interesuje, bowiem z komunikacji miejskiej korzystam najczęściej przy okazji wizyt na lotnisku, ale jako że miałem wkrótce lot o 5.55, to się zainteresowałem. I cóż, od tego akurat dnia całodobowe metro nie będzie całodobowe, tylko będzie jeździć od 5. Znaczy się, nie całe metro, tylko linia, którą dojeżdżam do linii „lotniskowej”. Więc trzeba będzie zamiast wygodnych 30 minut w metrze i krótkiej przesiadki, trzeba będzie poświęcić ponad godzinę na autobus albo niecałą godzinę na autobus i pociąg.
Tak, wiem, problemy pierwszego świata osoby mającej bezpośredni autobus na lotnisko spod domu – całodobowy, na wypadek by dojazd z jedną przesiadką metrem – całodobowym – był niedostępny. Ale kto miał do wyboru pobudkę o 3.45 lub 3.15 na pewno zrozumie…

Wyjazd zaczynam od małego świętowania. Nie postawiłbym na to żadnej złotówki, gdy 16 grudnia zamykano wszystkie lounge w moim „macierzystym” lotnisku – na 6,5 miesiąca, ale aktualnie odbywam wizytę numer 60 na bieżącej karcie PP. Ale jak wspominałem poprzednio, ten rok jest pod względem podróżniczym bardzo dziwny. Połączenie przełożonych lotów z 2020, interesujących promocji (patrzę na Ciebie, TAP) oraz mniejszej dostępności tanich linii, więc i większej ilości lotów przesiadkowych przez huby – spowodowało, że zamiast zwyczajowych ~40 wejść na 15 miesięcy, teraz będzie ponad 65 (jeśli lounge w PDL jest otwarty…)
Załącznik:
2.jpg

Ale, świętowanie będzie krótkie. Po pierwsze w Aviatorze nie za bardzo jest czym świętować, po drugie będę w nim kilkanaście minut, a po trzecie – jest jednak 5 rano. Na wakacjach niby nie jest to patologia, ale że będzie jeszcze wiele okazji, to poświętuję za kilka godzin w Lisbonie przy kieliszku porto. Chociaż, na zdjęciu poniżej widać, że nie wszyscy wstrzymują się że świętowaniem...

Ech, popełniłem błąd i spojrzałem na prognozę pogody na czas wyjazdu. Deszcz a czasem ulewa. Plus silny wiatr. Cóż, chciałem wyjechać z Danii gdzieś, gdzie będzie lepsza pogoda – ale wygląda, że będzie to samo, tylko 10 stopni cieplej. A i emocje w relacji zapowiadają się jeszcze mniej ciekawie, w końcu w deszczu się kiepsko zwiedza atrakcje przyrodnicze...

Image


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
11 ludzi lubi ten post.
 
 
#4 PostWysłany: 11 Lis 2021 10:19 

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 627
srebrny
Kupując bilety przez stronę przewoźnika zaskoczyła mnie niewielka różnica między taryfą discount a zwykłą. O ile dobrze pamiętam, to było mniej niż 10% wartości biletu. A że lot długi, człowiek wygodny – to dopłaciłem te drobne za możliwość wyboru miejsca w rzędzie ewakuacyjnym. No i bagaż rejestrowany jest w tej taryfie. Co prawda w życiu zdarzyło mi się z takowego korzystać 3 razy (z czego dwukrotnie przy przeprowadzkach do innego kraju), więc pewnie się zmarnuje, ale jak dają…

Już podczas boardingu człowiek może poczuć że jest w drodze na południe, nawet jeśli obsługa jest lokalna. Boarding zaczął się 45 min przed lotem, ale że nie przez bramki tylko manualnie, plus rozmowy, plus gapiostwo pasażerów – boarding skończył się kilka minut przed godziną wylotu. Co i tak nie przeszkodziło mieć ponad 30 minut opóźnienia na starcie, ale ponoć przez mgłę w Lizbonie.

Jeśli ktoś zastanawia się nad wielkością bagażu podręcznego, to na tym rejsie nikt się nie zainteresował, nawet jeśli pasażer wnosił dwie sztuki bagażu, z których każda wyglądała na za dużą jak na rozmiar podręcznego. Dopłata do wyboru miejsca się opłaciła, bowiem zmieniałem przed wyjściem miejce, by siedzieć samemu w trójce. Co prawda nie umiem sypiać w samolotach, ale miło jest mieć taką możliwość...

Dzięki dużej ilości ciekawych promocji TAPa, w tym roku dość często miałem okazję korzystać z usług ANA lounge. Co prawda mam dość tutejszych bieda kanapek, ale zarówno białe jak i czerwone porto rekompensują wszelkie niedostatki żywieniowe. No i czymś takim dużo przyjemniej grzeszyć o poranku niż Carlsbergiem czy też – o zgrozo –Gammel Danskem w CPH.


O zmianach w planie wyjazdu napiszę wieczorem, gdy będzie więcej czasu, ale dzięki TAPowi zamiast szybkiej podróży na Azory dzisiaj czeka mnie całodniowa przesiadka w Lizbonie. Jako że jest to kolejna długa przesiadka na tym lotnisku, to tym razem zdecydowałem się na wycieczkę do Sintry – której jeszcze nie miałem okazji odwiedzić. Plan jest dość standardowy - Palacio Nacional da Pena Sintra, Castelo dos Mouros, Quinta da Regaleira i jak będzie czas Palacio Nacional de Sintra.

Ponieważ przechowalnie bagażu są na lotnisku zamknięte, to przy okazji przesiadki na Oriente zobaczę, czy pamiętam, gdzie tam jest przechowalnia. No to w drogę.

Edit: taptalk trochę zmasakrował formatowanie tekstu, więc musiałem to poprawić przez stronę. Ale zniknęło zdjęcie poglądowe. Cóż za cóż. Sorki :D
Góra
 Relacje PM off
11 ludzi lubi ten post.
 
 
#5 PostWysłany: 11 Lis 2021 16:57 
Król Ż
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 Paź 2014
Posty: 4725
Loty: 325
Kilometry: 632 878
Zapowiada się świetnie :)
_________________
Tolerancja kończy się tam, gdzie zaczynają się prawa człowieka
Góra
 Relacje PM off  
 
#6 PostWysłany: 11 Lis 2021 17:34 

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 627
srebrny
(Tworcy taptalka powinni pracować w pierwszej linii wsparcia dla emerytów, którzy kupili sobie bezprzewodowe słuchawki... Kijowa ta apka jest, ale ten wstęp bardziej by wskazać dlaczego podaje numer zdjęcia w środku tekstu)

Dwa kieliszki porto i pastel de nata później wyruszyłem na miasto.
Najpierw zaskoczył mnie widok tych wszystkich czekających na bliskich i klientów, bardziej wygląda to jak ściana w miejscu pamięci, ale co ja tam wiem... (Zdjęcie 1)

Rzeczywiście, skrzynki na bagaż przy lotnisku wciąż wyglądają jak wschodnia granica Unii - niby dużo stali, ale banał dla osoby z patykiem. (Zdjęcie 2)

Za to na Oriente są tam gdzie pamiętałem. Aczkolwiek zamiast przyjaznego interfejsu białkowego był bezduszny automat. Tylko metal i metal. A ja miałem papier i plastik... W dodatku urządzenie do rozmieniania miało wolne. Chcąc nie chcąc, udałem się do marketu w połączonym z dworcem centrum handlowym i 10 minut później byłem bogatszy o świeży sok pomarańczowy i kupę złomu. Ale automat był wciąż kapryśny - "nie chcę 2*1euro. Chcę 1,5 euro". Cham się uparł i weź mu daj... Ale, od czego husarska fantazja - średnia szafka jest za 2 euro na początek. Przecież pochodzę z narodu który kiedyś złote podkowy gubił. Nie stać mnie? Stać! (Cennik dla potomności - zdjęcie 3)

Samo Oriente jest bardzo ładną stacją, taką łódzką zajezdnią dla jednorożców, tylko wykonaną z większym smakiem. A może to tylko patyna powoduje że przyjemnie się patrzy na tą konstrukcję dachu. Nie wiem, ale na pewno jest to miłe preludium dla ciężkostrawnych przedmieść Lizbony, gdzie króluje chaos i orgia kolorów (zdjęcie 4 w biegu, za dużo czasu spędziłem szukając automatu i prawie mi pociąg uciekl).
ImageImageImageImage
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
 
#7 PostWysłany: 11 Lis 2021 17:53 

Rejestracja: 25 Sie 2011
Posty: 7186
Loty: 871
Kilometry: 813 940
platynowy
Cytuj:
Plan:
CPH-LIS 11.11 05:55-8:25
LIS-PDL 11.11 22:20-23:45
PDL-FLW 12.11 08:25-10:35
FLW-HOR 14.11 11:15-12:05
HOR-PDL 14.11 18.00-18:55
PDL-PIX 19.11 15:20-16:15
PIX-PDL 21.11 16:40-17:30
PDL-LIS 22.11 19:25-22:40
LIS-CPH 22.11 07:35-12:10

To kiedy ta praca? :o
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#8 PostWysłany: 11 Lis 2021 19:53 

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 627
srebrny
@sudoku od poniedziałku do następnego poniedziałku (bez weekendu oczywiście)
Góra
 Relacje PM off  
 
#9 PostWysłany: 11 Lis 2021 19:57 

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 627
srebrny
Sintrę wszyscy znają, na tym forum jest to miejsce obfotografowane prawie jak wyspy Kanaryjskie, więc nie będę szczegółowo opisywać co zobaczyłem, tylko wkleje kilka niewyraźnych zdjęć. W kolejności: Palacio Nacional da Pena Sintra, Castelo dos Mouros oraz Quinta da Regaleira.


I jedna rzecz organizacyjna. Na stronie https://scotturb.com/carreira-434-eb/ jest rozkład z podanymi przystankami, ale autobus jedzie inaczej. Najpierw zamek Maurów, potem palac Pena. Czasu dojazdu też są inne, mi to nie przeszkadzało bo i tak planowałem zacząć od tego drugiego, ale gdyby ktoś miał inne plany...


Wróciłem już na Oriente odebrać bagaż. Jak tylko wpisałem pin od razu się domyśliłem że automat mnie poznał. Jakoś tak literki zadrgaly i się zwęziły. "3,50 poproszę"... Gdyby mógł, automat splunął by mi na kowbojki. Ale że miałem zwykłe górskie trepy, to tylko coś stuknęło głucho w maszynie. Przez dłuższą chwilę mierzyłem się wzrokiem z wyświetlaczem - mógłbym przysiąść, że z dworca dochodzi Enio Morricone (w wersji muzak). "3,50 poproszę" powtórzył wręcz pogardliwie. Ale już wiedziałem że odzyskam bagaż. Poszedłem wcześniej na kawę i rozmieniłem papier. Rozmyślnie powoli włożyłem te 4 monety i automat z jękiem porażki otworzył drzwiczki.
Jedziemy dalej.

ImageImageImage
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#10 PostWysłany: 11 Lis 2021 22:24 

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 627
srebrny
Powrót na lotnisko był pełen przyjemnych niespodzianek. Najpierw pustki na kontroli, potem nikt nie chciał bym zdejmował moich butów górskich ( a 2 lata temu jak w nich leciałem na Maderę to puścili mnie w skarpetkach zarówno w CPH jak i tutaj), a potem trafiłem na zupę w saloniku. Legendarną zupę o której słyszałem, ale której nie udało mi się skosztować przez ostatnie 6 pobytów... Co prawda jak to z długim oczekiwaniem bywa, zupa smakowała średnio, ale, liczy się sam fakt jej spróbowania.

A potem, jak poprosiłem o białe Porto, to dostałem Maderę. Nie wiedziałem że mają tutaj takie trunki. Tak więc ostatnie 2 godziny przed odlotem będą całkiem przyjemne.

Zapowiadałem już w pierwszym wpisie, że napisze coś o zmianach planów wymuszonych przez linie lotnicze. Ten wyjazd jest chyba najbardziej pechowy z moich dotychczasowych wyjazdów, bowiem z 4 lotów TAPem odwołane zostały 3, a ostatni (chronologicznie pierwszy) miał zmienione godziny, z 4 lotów SATA zmienione godziny mają wszystkie – w tym jeden zamiast technicznego stopu ma 6h przesiadki na Horcie. Ale nie powinienem narzekać, bowim dzięki tej ostatniej zmianie „zaliczę” lot na Dashu 8-Q200.

I tym sposobem zamiast krótkich oraz dogodnych przesiadek w LIS, mam najpierw całodniowy pobyt – zamiast planowanego krótkiego trekkingu na Sao Miguel, a przy powrocie nie dość, że czeka mnie 8 nocnych godzin, to na dodatek trzeba było przesunąć powrót o jeden dzień, bo w listopadowe poniedziałki nie ma połączenia LIS-CPH…

Ale nie powinienem być zaskoczony. W tym roku TAP miał bardzo sympatyczne promocje na połączenia i to jest bodajże 4 moja podróż z nimi – i za każdym razem trafiało się jakieś odwołanie. Czasem pozwalało to na kilka godzin na mieście w Lisbonie, a czasem tylko na dodatkowy nocleg. Ale były to pojedyncze odwołania, a nie taka kumulacja jak teraz.

Niestety lot na Azory został zmieniony tak mocno, że zastanawiałem się nad sensem noclegu w Ponta Delgada, skoro przylatuję przed północą, a już o 8:25 mam lot na Flores. Ale z tego co przeczytałem, lotnisko PDL jest zamykane (w teorii) na noc, ponoć można się przespać na landside, ale bywa mocno zimno… Patrzyłem też czy nie ma niczego bliżej lotniska niż mój pierwotny nocleg, ale wymóg całodobowej recepcji pozwolił na znalezienie miejsc niewiele bliżej. Więc czeka mnie urokliwy nocny spacerek lub - jak mi się nie będzie chciało - taryfa.

Jeszcze jedna rzecz – pewnie nikt się nad tym nie zastanawia, ale na wszelki wypadek wyjaśnię, dlaczego najpierw Flores a potem Pico. Nie jest to najlepsza kolejność pod względem planów, bo będę miał tylko jeden dzień na wejście na wulkan i tylko jeden poranek na obserwację wielorybów – więc żadnego pola manewru. Ale z drugiej strony na Flores jest większe prawdopodobieństwo silnych wiatrów i odwołanych lotów, więc wolę te ryzyko umieścić gdy mam w zapasie kilka dni na Sao Miguel, a nie gdy następnego dnia mam powrót na kontynent.

Dobra ta Madera.

Image
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
 
#11 PostWysłany: 12 Lis 2021 02:20 

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 627
srebrny
Jeśli mogę sobie pozwolić na uogólnienia, to TAP jest bardzo południową linią. O pierwszej płycie dzisiejszego dnia już wspominałem, a drugi też dostarczył pewnych poszlak. Na boarding pasie było napisane, że zacznie się on o 22.35 na lotnisku, przez dłuższy czas informowano, że bramkę pokażą 5 minut później... Na szczęście posłali smsa trochę wcześniej, więc można było udać się tam, bez potrzeby niepotrzebnego pośpiechu.

Ale, nawet jak udało się rozpocząć boarding z zaledwie kilku minutowym poślizgiem, to i tak postaliśmy z 10 minut od niegotowym samolotem. W końcu to bardziej intymnie, można się poznać, a i zaobserwować, że styl noszenia maski "na nosacza" nie jest cechą stricte polską. Ci, których uczyliśmy używania widelca - w większych grupach - też się od nas uczą. Brawo my!

Parafrazując Piratów z Karaibów, godzina odlotu to jest tylko sugestia a nie obowiązek, więc i tym razem sobie wspólnie posiedzieliśmy aż odlecieliśmy z około 10 min opóźnieniem.
Ok, chyba długi dzień i odcięcie od źródła Madery spowodowało, że zacząłem być marudny, więc sobie odpuszczę notatki w dalszej części lotu. Tylko wspomnę, że zapełnienie marne, w C jedna osoba, na czerwonych fotelach z 20-25%, na zielonych z połowa. Nie wiem czy wieksza...

Jako że jestem trochę niewyspany i trochę zmęczony, to spróbowałem zamówić ubera. Cena się pokazała 5,5 euro, się po 10 minutach łączenia się z kierowcą (chyba jednym w miarę czynnym) apka stwierdziła "goń się" i zasugerowała bym spróbował kiedyś indziej... Jako że wciąż mi się nie chciało iść, to wziąłem taryfę za dychę.

Taki informacyjnie, były że dwie osoby śpiące na landside, na takich typowych lotniskowych ławkach.


Image
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#12 PostWysłany: 12 Lis 2021 09:59 

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 627
srebrny
No i już z powrotem na lotnisku. Niecałe 6 godzin snu to nie aż tak mało, a w połączeniu z prysznicem, to całkiem sympatyczny pakiet odświeżający.

Dzisiaj rano z czystej ciekawości sprawdziłem czy można zamówić ubera i zdarzyło się dokładnie to samo - przez 10 minut mielił kontaktując się z kierowcą by w końcu stwierdzić że mam mnie w nosie.

A i wczoraj zapomniałem napisać, że kontrola dokumentów covidowych idzie całkiem sprawnie - tuż po wyjściu z lotniska są namioty z podziałem na tych do testowania i tych do sprawdzenia paszportów.

Po odświeżającym spacerze z rana kupiłem sobie tosta - bo doszły do mnie plotki że salonik jest zamknięty i rzeczywiście, nawet nie tyle zamknięty, co wyglądający jakby nie miał się w najbliższym czasie otworzyć.

Ciekawe jest przejście przez security. Nie dość Że dość że duża kolejka, to jeszcze pan wpuszczający skanuje tych z telefonami, a tych z papierową kartą odhacza w kajecie...

Ok, czas na samolot na Flores, samochód i można zacząć zwiedzanie Azorów.
ImageImage
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
 
#13 PostWysłany: 12 Lis 2021 13:07 

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 627
srebrny
Tyle się w Polsce mówi na temat wpływu mieszkania w pobliżu portów lotniczych na mieszkańców, odszkodowań i takich tam. Wczoraj leciałem od strony oceanu, więc nie zwróciłem na to uwagi, ale dzisiaj widziałem że prawie wzdłuż całej długości pasa startowego są domki i bloki, że szczególnym uwzględnieniem osiedla na skarpie nad terminalem i płytą postojową. Tak wiem, ciężko na wyspie, nawet tak dużej jak Sao Miguel, znaleźć dalekie i duże miejce na lotnisko, więc ludzie jakoś się muszą do tego hałasu przyzwyczaić. Jak widać można, nawet jeśli ruch lotniczy jest tutaj całkiem duży.

Lot na Flores odbywa się na pokładzie Dasha Q400, który jest podstawą transportu między wyspami. Zresztą, widać po tej maszynie, że jest koniem pociągowym. Fotele poprzecinane, tu i ówdzie widać odbicia i pęknięcia na plastikach, okna mają chyba więcej rys niż gładkich powierzchni - ale samolot dowiózł nas tam gdzie powinien i kiedy powinien.

Po drodze mijaliśmy Pico, na którym będę w następny weekend. I fajnie to wygląda, walki pas brzegowy bez chmur, a potem biało z taką dużą wypukłością. Próbowałem zrobić zdjęcie, ale nie wiem czy tak dobrze to będzie na nim widać.

Stop techniczny na Horcie dłuższy o pół godziny niż planowano, ale załadowano przy okazji leżącego pacjenta, więc nic dziwnego że się przedłużyło. Nosze okupowały między innymi miejsce, które zajmowałem na pierwszym locie - jak mnie obsługa wywoływała, to poznałem że chodzi o mnie po imieniu. Pan dość dziwnie próbował sobie poradzić z nazwiskiem, ale... Wszyscy wiemy jak to jest :-)

Jestem już na Flores i idę do wypożyczalni. Cel na dzisiaj: poci się bacalau, Vigia Fajã Grande, oraz Poço da Ribeira do Ferreiro
ImageImageImage
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
 
#14 PostWysłany: 12 Lis 2021 15:17 

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 627
srebrny
A może by tak rzucić to wszystko i wyjechać w B... Wróć, na Azory?

(To nie ja, pan siedział tam jak przyjechałem, poszedłem pod wodospad i jak wróciłem po obiedzie. Ale potrafię to zrozumieć, szum morza i huk fal a także widok - jest to hipnotyzujące...)Image
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#15 PostWysłany: 12 Lis 2021 22:27 

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 627
srebrny
Coś się zyskuje, coś się traci. Wspominałem wcześniej, że troszkę zniechęcająca była prognoza pogody na cały czas trwania tego wyjazdu. Deszcz i ulewy. Ale, dzisiaj był całkiem udany pogodowo dzień – słońce świeciło na Sao Miguel, na Horcie, i nawet na wybrzeżach Flores. W środku było troszkę gorzej, ale trzeba się cieszyć z tego co się ma. Czyli coś się zyskało.



Ale też coś się straciło. Miałem w planach jednodniową wycieczkę promem na Corvo połączoną z trekkingiem na Lagoa do Caldeirao. No ale zadzwonili do mnie dzisiaj z firmy promowej z informacją, że nie będzie tak dobrze, zbyt wzburzone morze i wszystkie rejsy w dniu jutrzejszym są odwołane. Czyli coś się straciło.



Jak tylko opiszę dzisiejszy dzień, zabiorę się na planowanie jutra, bo muszę się przyznać, że obejrzałem – poza jednym wyjątkiem, o którym później, wszystko co miałem zaplanowane. Takie swoiste the best of, bo na tyle tylko miałem przewidzianego czasu. Traktuję też ten wyjazd jako trochę rekonesans, czy warto kiedyś wrócić tutaj na dłużej i zapoznać się z wyspami dokładniej.



I zdecydowanie muszę powiedzieć, że będę chciał tu wrócić. Myślałem, że po Maderze, w Portugalii nić nie spowoduje u mnie efektu „wow!”. A tutejsza przyroda tego dokonała. Przepiękne nastrojowe miejsca, gdzie chciałoby się spędzić dużo więcej czasu, niż to było możliwe na tym wyjeździe. Ale też dzięki takiemu jednodniowemu obejrzeniu wszystkich interesujących miejsc, będzie się dużo lepiej planowało ewentualny powrót.



Dzisiaj napiszę jeszcze 3 posty o ciekawych, odwiedzonych przeze mnie, miejscach – by obejść limit taptalka w ilości zdjęć w poście. Dużo więcej niż limit ich nie będzie, ale – a co, mogę, czyż nie?



W tym wpisie chciałbym wspomnieć o dwóch rzeczach. Po pierwsze, o tym, czego nie widziałem. Wspominałem, że na wybrzeżu było słonecznie. Natomiast w środku wyspy – nie do końca. Fajny klimat, takie „Sleepy Hollow”, ale wydaje mi się, że sporo straciłem widokowo (zdjęcie 1).



Miejscem, które chciałem obejrzeć i było na mojej liście top 4, była Lagoa Negra i Lagoa Comprida. Cóż, pojechałem, poznałem siłę tutejszego wiatru, popatrzyłem na chmury przeganiane przez grzbiet wzgórza kilka metrów ode mnie, a co zobaczyłem w dole? To co na zdjęciu 2.



I jedno polecenie, przypadkiem znalazłem bardzo przyjemną kawiarenkę tuż przy porcie Lajes Das Flores o nazwie Trancador. Zjeść za bardzo tam nie ma co, nie licząc zupy dnia i bieda kanapek, ale za to jest piwo, wino i pijalna kawa. Co jest ważniejsze, jest widok na port – a właściwie to co z niego zostało po huraganie dwa lata temu (trwa odbudowa) i na pobliskie klify. Obok jest też coś w rodzaju plaży (zdjęcie 3).

ImageImageImage
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#16 PostWysłany: 12 Lis 2021 22:40 

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 627
srebrny
Chciałem się dostać w okolice Faja Grade, i po drodze przez środek wyspy – o czym wspomniałem poprzednio – zatrzymałem się zobaczyć wodospady Poço Ribeira do Ferreiro. Bardzo znana atrakcja, nie będę się rozpisywał zbytnio o tym, ale chciałbym potwierdzić, zapiera dech w piersiach.



Zaczynając od kilkusetmetrowej drogi prowadzącej nad jeziorko, poprzez towarzyszący nam przez prawie cały czas szum – większy bądź mniejszy – wielu okolicznych strumieni i wodospadów, aż po główną atrakcję. Piękny widok, piękna okolica i w dodatku miałem te szczęście, że byłem tam prawie sam, poza jednym panem, który wyglądał jakby był jakiegoś rodzaju strażnikiem, ale czego tam pilnował, nie wiem. Może ludzie się kąpali albo biwakowali – co jest zabronione – nie wiem.



Sam szlak z parkingu do wodospadów jest prostu i wymaga niewielkich umiejętności, ale też trzeba pamiętać, że kamienie są mokre i bywają śliskie. Jak się człowiek zapatrzy na otaczające go piękno, może wpaść w poślizg…ImageImageImage
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
SPLDER uważa post za pomocny.
 
 
#17 PostWysłany: 12 Lis 2021 22:51 

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 627
srebrny
Innym bardzo znanym symbolem Flores jest Poço do Bacalhau (tak, wiem, popełniłem literówkę w tej nazwie w jednym z poprzednich wpisów). Przepiękny wodospad, z banalnym dojściem – dla leniwych można podjechać pod sam początek 200-300 metrowego szlaku, dla mniej leniwych lepiej jest zostawić samochód na dużym parkingu w Faja Grande i przejść te kilkaset metrów więcej.

 

Przy miejscach kąpielowych w Faja Grande jest duży parking, dobra – ponoć – restauracja oraz bar pełen lokalsów. Skały, o które rozbijają się fale są świetne. Ten szum, ten spektakl pian i skały potrafi wciągać. Jeśli do tego się doda chmury rozbijające się, a czasem połykające strome wzniesienia nadbrzeżne oraz czasem obecnych tam serferów, daje to doznanie, które chciałoby się dozować sobie przez długie godziny. Szkoda, że nie zawsze można.

 

Tak jak wspominałem wcześniej, sam szlak do wodospadu jest banalny – coś w rodzaju chodnika z kamieni, ale znowu, trzeba uważać, bo w kilku miejscach płynie nim woda i nawet rosną jakieś wodorosty. Też można się poślizgnąć.

 

Z tego co czytałem, ponoć można się kąpać u podnóża wodospadu, na pewno jest to fantastyczne doznanie, ale w listopadzie było troszkę na to za zimno. Chociaż, woda nie była tak lodowata, jak się spodziewałem…

ImageImageImage
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#18 PostWysłany: 12 Lis 2021 23:03 

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 627
srebrny
Ostatnim miejscem, które odwiedziłem, była stara wartownia wielorybnicza – czy też jak można inaczej nazwać miejsce, z którego wielorybnicy wypatrywali swoich łupów. Sam budyneczek nie jest niczym interesującym, ale za to umiejscowienie… Fantastyczne.



Nie kojarzę bym czytał o tym punkcie widokowym tutaj, jeśli czyjąś relację przeoczyłem – przepraszam. Start krótkiego szlaku do tej starej budki zaczyna się na przedmieściach, jeśli można użyć takiego określenia do wsi, Faja Grande. A dokładnie mówiąc odbija on od szlaku do Fajazinhy. To tylko niecałe 300 metrów, ale w dużej części po starych i niezbyt równych schodach z kamienia, więc jest to dość męczące, ale widoki z pewnością to wynagrodzą.



Jako, że jest to na samym szczycie wzgórza, to widok jest prawie we wszystkie strony – może poza południowym wschodem, gdzie trochę przeszkadzają drzewa. Można się upajać morzem, można patrzeć na ostre skały, można też poświęcić uwagę stromym wzgórzom. Poezja.



A tymczasem otwieram wino z Pico i zaczynam myśleć o jutrze…ImageImageImage
Góra
 Relacje PM off  
 
#19 PostWysłany: 13 Lis 2021 11:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Gru 2014
Posty: 696
niebieski
@abelincoln masz może zdjęcie tej wartowni wielorybniczej? ;)
_________________
http://www.zb-szwoch.pl
Góra
 Relacje PM off  
 
#20 PostWysłany: 13 Lis 2021 12:06 

Rejestracja: 17 Sty 2011
Posty: 627
srebrny
@BooBooZB przecież na jednym ze zdjęć jest
Ale lepiej to widać na czymś zdjęciu:
Image
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
BooBooZB uważa post za pomocny.
 
 
 [ 63 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 3 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group