Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 80 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna
Autor Wiadomość
#41 PostWysłany: 26 Cze 2019 21:38 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1366
platynowy
Jeszcze kilka fotek z samego Seydisfjord. Nie jest to żadna metropolia – liczba mieszkańców wynosi ok. 600-700 a zabudowa jest raczej typowo wiejska.

Uwagę przyciągają typowe nordyckie drewniane domki, chociaż trzeba uczciwie powiedzieć, że wiele spośród nich jest obitych blachą falistą i wygląda zupełnie inaczej niż te, których należałoby się w takim miejscu spodziewać:

Image

Image

Image

Jakby ktoś się zakochał w tym miejscu, bez problemu można tutaj również kupić nieruchomość :-) Na przykład taką – z 1881 roku o nobliwej nazwie Berlin (z tego co jak dotąd zauważyłem, prawie każdy dom tutaj ma jakąś nazwę) za jedyne 144 000 EUR…

Image

Centrum wioski wygląda całkiem przyjemnie:

Image

Image

Image

Jego centrum stanowi kościół, do którego prowadzi oryginalna tęczowa ścieżka:

Image

Image

W ramach zwiedzania okolicy wybrałem się jeszcze na położony w nieodległej lokalizacji punkt widokowy Tvinsongur, na który zlokalizowano kolejny oryginalny i jedyny w swoim rodzaju pomnik. Mi mówiąc szczerze przypomina on jakiś bunkier:

Image

Image

A to widok na Seydisfjord ze wspomnianego punktu widokowego:

Image

Na koniec, w bonusie dwie dodatkowe fotki: wodospad położony w okolicy portu otoczony przez niebieskie zagony łubianu:

Image

…i Costa Mediterranea w porcie:

Image

W następnym porcie na naszej trasie po Islandii – Akureyri - planuję skorzystać z kilkugodzinnej wycieczki, którą zakupiłem na statku.
Góra
 Relacje PM off
11 ludzi lubi ten post.
brzemia uważa post za pomocny.
 
 
#42 PostWysłany: 27 Cze 2019 10:48 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1366
platynowy
Jeszcze dwa pożegnalne zdjęcia z Seydisfiordu:

Image

Image

Wieczorem jak zwykle na statku sporo się działo. W teatrze tym razem wystąpił tenor:

Image

Tymczasem dopływamy już do Akureyri. Trochę czasu zajęła żegluga Eyjafjordurem – najdłuższym fiordem na Islandii. Aczkolwiek mówiąc szczerze – przynajmniej jeśli chodzi o widoki - jest on nieporównanie słabszy od tego, co można zobaczyć w Norwegii:

Image

Image

Image

Image

Pogoda całkiem przyzwoita – temperatura wynosi blisko 18 stopni, na deszcz się nie zapowiada. Problemem może być bardzo silny wiatr – na najwyższych pokładach rano wiało tak, że trudno było zrobić zdjęcie.

A na horyzoncie widać już nasz cel – miasteczko Akureyri:

Image

Ponieważ zbiórkę na statkową wycieczkę mam wyznaczoną dopiero w południe, idę zaraz na krótki spacerek po mieście.
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
brzemia uważa post za pomocny.
 
 
#43 PostWysłany: 27 Cze 2019 13:45 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1366
platynowy
Akureyri w porównaniu do Seydisfiordu to prawdziwa metropolia. Mówiąc najkrócej jak się da, jest to całkiem ładne miasteczko.

Jest tutaj niewielki rynek:

Image

…oraz elegancka uliczka handlowa:

Image

Image

Image

Nad centrum dominuje sporych rozmiarów kościół zlokalizowany na wzgórzu. Prowadzą do niego długie i strome schody – tym razem nie tęczowe :-)

Image

Z góry roztacza się ładny widok:

Image

Miasto jest bardzo zadbane i widać, że turystyka to jeden z głównych tutejszych biznesów. Już zaraz po zejściu ze statku można bez problemu zakupić lokalną wycieczkę u miejscowych operatorów. Uwagę zwraca mające kształt rotundy centrum turystyczne:

Image

Akureyri jest znane z tego, że w tutejszych wodach można obserwować wieloryby. Kilkugodzinne wycieczki z tą atrakcją w roli głównej oferuje kilku operatorów:

Image

Image

W samym mieście nie sposób się zgubić. Na każdym kroku są kierunkowskazy do najpopularniejszych atrakcji:

Image

Jedną z nich jest bardzo zadbany ogród botaniczny, który pewnie sam w sobie nie byłby niczym nadzwyczajnym, gdyby nie to, że warto przypomnieć, że jest położony poza kręgiem polarnym. Jest to ponoć najbardziej na północ zlokalizowany ogród botaniczny:

Image

Image

Image

Image

Sama zabudowa w niektórych miejscach jest zresztą również ciekawa. Równie ciekawe jest to, że miasteczko posiada całkiem spory aquapark, co świadczy chyba o jego randze :-)

Image

Image

Image

Akureyri otoczone jest wzgórzami. Z tego powodu pas startowy miejscowego lotniska stanowi w pewnym uproszczeniu część fiordu. Samoloty podchodzą do lądowania bardzo nisko nad wodą. Akurat w czasie mojego spacerku lądowały dwie maszyny liniowe oraz kilka turystycznych awionetek oferujących loty widokowe:

Image

Image

Tymczasem wróciłem na statek i za chwilę wybieram się na wycieczkę do największych okolicznych atrakcji. Na naszej trasie są jeden z najbardziej znanych wodospadów Islandii Godafoss oraz rundka wokół jeziora Myvatn:

Image

Zaraz po powrocie z wycieczki wypływamy do Isafjordu, zatem relację z wycieczki wrzucę prawdopodobnie dopiero jutro.
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
brzemia uważa post za pomocny.
 
 
#44 PostWysłany: 27 Cze 2019 13:47 

Rejestracja: 20 Lis 2014
Posty: 2355
platynowy
Czy lokalni tez oferowali wycieczki do wodospadu? Znasz cene?

Tapniete z telefonu
Góra
 Relacje PM off  
 
#45 PostWysłany: 27 Cze 2019 14:16 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1366
platynowy
Tak. Ceny za wycieczkę do wodospadu zaczynały się od 50 euro ale nie wykluczam, że u kogoś były tańsze.
Góra
 Relacje PM off
brzemia uważa post za pomocny.
 
 
#46 PostWysłany: 28 Cze 2019 00:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 Gru 2018
Posty: 51
greg2014 napisał(a):
Jedną z nich jest bardzo zadbany ogród botaniczny, który pewnie sam w sobie nie byłby niczym nadzwyczajnym, gdyby nie to, że warto przypomnieć, że jest położony poza kręgiem polarnym. Jest to ponoć najbardziej na północ zlokalizowany ogród botaniczny:


Całkiem ładny ten ogród, aczkolwiek ogród botaniczny w Tromso jest dalej na północ :)
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#47 PostWysłany: 28 Cze 2019 12:07 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1366
platynowy
@NorthisCalling – bardzo możliwe, że jest tak jak piszesz. Nie weryfikowałem tego co podają lokalne informatory a jak widać każdy chce być „naj”.

W ramach małego sprostowania dot. poprzedniego posta uzupełnię, że budynek w kształcie rotundy, o którym pisałem to nie tylko centrum obsługi ruchu turystycznego w Akureyri ale również lokalne centrum kultury. W budynku zlokalizowane są m.in. szkoła muzyczna, sale koncertowe oraz siedziba lokalnej orkiestry.

Wracając do Akureyri pozostała mi jeszcze zaległa relacja z wycieczki po bliskiej i dalszej okolicy tego miasteczka.

Wystartowaliśmy ze statku po 12-ej. Drogi na Islandii są praktycznie puste, tylko co jakiś czas mijaliśmy samochód z przeciwnej strony. Nie zaryzykowałbym tutaj opierania wyjazdu na podróżowaniu autostopem:

Image

Przewodniczka przez niemal całą drogą opowiadała o Akureyri, mijanych miejscowościach oraz Islandii, jej historii, geografii, szkolnictwie, polityce, demografii, zarobkach... Bombardowała nas przy okazji masą liczb, które w wielu przypadkach okazały się zaskakujące. Przykładowo jeszcze około 50 lat temu Islandia była bardzo intensywnie porośnięta lasami, aktualnie zaś stanowią one tylko 2% powierzchni. Zmiana związana jest z działalnością ludzi, którzy dosłownie przepalili lasy w piecach zanim postawiono na geotermię. Swoje zrobiły również wulkany. Inną zaskakującą informacją było to, że rodzime gatunki drzew to wyłącznie drzewa liściaste. Wszystkie drzewa iglaste zostały zaimportowane z innych krajów i nasadzone sztucznie. Podobnych ciekawostek miałem okazję usłyszeć całkiem sporo.

Samo Akureyri jak na warunki islandzkie to prawdziwa metropolia – drugie co do wielkości miasto po stolicy. Posiada nawet własny uniwersytet, na którym kształci się 2500 studentów, z czego połowa uczestniczy w zajęciach zdalnie.

Naszym pierwszym celem były gorące źródła Hverir. Jest to okolica o dość księżycowym wyglądzie. Dominują tutaj nagie kolorowe skały oraz spieczone, popękane piaski pomiędzy którymi występują mniejsze lub większe kałuże z błotkiem, z których wydobywa się nieprzyjemny i drażniący smrodek związków siarki:

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Błotko ma temperaturę zbliżoną do 100 stopni. Najbardziej niebezpieczne miejsca są wygrodzone ale było kilku śmiałków, którzy zaglądali do gotujących się gardzieli, z których co jakiś czas wylatywały na niewielką wysokość porcje gotującego się błota.

W bliskiej okolicy można zobaczyć również kilka niewielkich zakładów korzystających z ciepła geotermalnego – m.in. pierwszą na Islandii elektrownię geotermalną o mocy 3MW:

Image

Kolejnym punktem na naszej trasie był Black Castle zwany po lokalnemu Dimmoborgum. Jest to zajmujące dużą przestrzeń skupisko zastygłej lawy, która utworzyła formacje o przedziwnych kształtach. Pomiędzy nimi wytyczonych jest kilka szlaków dostępnych dla turystów:

Image

Image

Image

Image

Stosunkowo blisko – w bezpośrednim sąsiedztwie Dimmoborgum, na brzegu jeziora Myvatn zlokalizowany był kolejny punkt naszej wycieczki - pseudokratery. Są to geologiczne formacje, które w odróżnieniu od „prawdziwych” kraterów nie powstały w wyniku erupcji lecz na skutek działania lawy na wodę. Odwiedzone przez nas preudokratery są dodatkowo siedliskiem licznych ptaków i popularnym miejscem obserwacji ich życia:

Image

Image

Niestety program naszej wycieczki nie obejmował wizyty przy największym pseudokraterze – Hverfjall (średnica ok. 1 km, na szczyt możliwe jest wyjście oraz obejście kratera wokół – według przewodniczki zajmuje to około godziny). Pozostała nam tylko możliwość zobaczenia go z daleka:

Image

Ostatnim punktem naszej wycieczki był Wodospad Bogów czyli Godafoss. Jego nazwa wzięła się stąd, że według przekazów historycznych, po przyjęciu przez mieszkańców Islandii chrześcijaństwa, do tego wodospadu wrzucono posążki oraz przedmioty symbolizujące dawne bóstwa.

Wodospad można podziwiać z dwóch stron, z kilku punktów widokowych. Można również zejść schodami do jego podnóża (lekki prysznic gwarantowany). Widoki są naprawdę rewelacyjne:

Image

Image

Image

Image

Pomiędzy brzegami wodospadu można przemieszczać się przy pomocy oryginalnej kładki dla pieszych:

Image

Image

Wizyta przy wodospadzie była ostatnią atrakcją w planie wycieczki. Jej program moim zdaniem jest bardzo ciekawy ale zbyt intensywny na czas jaki został przewidziany dla tej wycieczki. Dwie godziny więcej dałyby zdecydowanie większe możliwości w poszczególnych miejscach – no ale w końcu nie do mnie należy układanie programów statkowych wycieczek :-)

Na koniec pożegnalna fotka z Akureyri:

Image

I zbliżenie na wspomniany już pas startowy miejscowego lotniska:

Image
Góra
 Relacje PM off
11 ludzi lubi ten post.
 
 
#48 PostWysłany: 28 Cze 2019 13:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 Sty 2013
Posty: 651
Loty: 96
Kilometry: 194 759
srebrny
Do listy atrakcji w okolicy Myvatn, dodać jeszcze należy - gdyby ktoś się wybierał (najlepiej autem) - krater z jeziorkiem Krafla, wodospad-monstrum Dettifoss (+2 inne w pobliżu) oraz termy Myvatn Nature Baths.
http://wesolowski.co/2015/10/13/islandia-myvatn/
Góra
 Relacje PM off
greg2014 lubi ten post.
 
 
#49 PostWysłany: 28 Cze 2019 15:00 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1366
platynowy
Z kronikarskiego obowiązku wspomnę, że wczoraj na statku zakończyły się eliminacje do statkowego Voice of the Sea. Jest to show z udziałem pasażerów, którzy potrafią (lub uważają, że potrafią :-)) śpiewać. W ramach wieczornych imprez karaoke odbywają się kilkustopniowe eliminacje a podczas jednego z ostatnich dni rejsu, duże show w teatrze z udziałem finalistów, spośród których widzowie wybierają w głosowaniu zwycięzcę.

To grono finalistów:

Image

Z kilka dni zobaczymy co potrafią na scenie :-)

Tymczasem dotarliśmy do Isafjordu. W tym miejscu statek nie zawija do portu lecz rzuca kotwicę w fiordzie, skąd pasażerowie na ląd docierają szalupami ratunkowymi spuszczanymi na tę okoliczność na wodę:

Image

Image

Image

A to pierwsze widoki na miasteczko i jego okolice – samo miasto jest całkiem spore jak na tę szerokość geograficzną (nieco ponad 2000 mieszkańców):

Image


Image

Image

Image

Obok nas zacumował inny statek należący do spółki-córki Costy – niemieckiego operatora AIDA. Akurat tak się ciekawie złożyło, że na jego pokładzie podróżują moi znajomi więc będziemy próbowali się spotkać na lądzie:

Image

Jeśli chodzi o pogodę, jest ok. 13 stopni, wieje silny wiatr a na zewnątrz jest mało przyjemnie. Zapowiadają deszcz ale mam nadzieję, że prognoza się nie sprawdzi. Mówiąc krótko – pogoda barowa :-)

Zejście ze statku odbywa się w oparciu o bilety, które należało pobrać poprzedniego dnia (również dla kolejnego portu, gdzie zejście na ląd będzie się odbywało w podobny sposób):

Image

Kolejne numery grup są co jakiś czas wywoływane i schodzą na dolny pokład, gdzie z rozłożonych pomostów odbywa się wejście do łodzi. Zejście zaczyna się od wycieczek, potem numerek 1, 2 itd. Muszę poczekać :-)
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
brzemia uważa post za pomocny.
 
 
#50 PostWysłany: 28 Cze 2019 15:41 

Rejestracja: 25 Paź 2012
Posty: 772
niebieski
Robisz świetne zdjęcia. I bardzo lubię Twoje relacje z promowych wypraw. Chociaż nigdy nie miałam okazji tak podróżować-Twoje relacje są zachęcające :)
Góra
 Relacje PM off
greg2014 lubi ten post.
 
 
#51 PostWysłany: 28 Cze 2019 21:13 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1366
platynowy
@ewaolivka – dziękuję bardzo. Jakoś zawsze jak przeglądam zdjęcia coś mi się w nich nie podoba :-) Miło wiedzieć, że ktoś uważa inaczej :-)

Nie wiem czy jest taki termin jak „islandzka pogoda”. Jeśli nie ma to sugeruję, aby przyjąć, że jest on synonimem „angielskiej pogody” :-) Pojawiająca się i znikająca mgła, raczej mało przyjemny wiaterek, kilkukrotna mżawka przechodząca momentami w deszcz, z rzadka pojawiające się słońce a do tego wszystkiego temperatura rzędu 12-13 stopni towarzyszyły mojej dzisiejszej wizycie w Isafjordzie.

Żeby było jasne nie zamierzam narzekać. Wręcz przeciwnie – jestem zadowolony. Wczoraj było tutaj ponoć tylko 7 stopni a poza tym nawet w lipcu, który statystycznie jest najcieplejszym miesiącem w roku, średnia temperatura nie przekracza 10 stopni. Dzisiaj zatem nie było wcale źle.

Jedyne długie nabrzeże w Isafjordzie zajął statek operatora AIDA i tak jak wspominałem nam pozostał transport na ląd wyłącznie z wykorzystaniem łodzi ratunkowych. Poza koniecznym oczekiwaniem na swoją kolej (czas ten zresztą wykorzystałem na napisanie poprzedniej części relacji), wiąże się z nim konieczność spędzenia około 10-u minut w nieco klaustrofobicznej skorupie. Sam transport przebiegł jednak bardzo sprawnie i statek został na kotwicy gdzieś za nami:

Image

Image

Image

Pierwsze co zwraca uwagę po zejściu z łodzi na ląd jest zakład produkujący lód dla łodzi rybackich. Każdego dnia opuszcza go 70 ton lodu, który jest później wykorzystywany do przechowywania i transportu złowionych ryb:

Image

Zresztą okolice portu to również magazyn kontenerów z agregatami chłodzącymi. Z wyświetlanych na ich ekranach informacji wynika, że wewnątrz panuje temperatura -25 stopni.

Sama zabudowa Isafjordu jest częściowo miejska. Można tu nawet wyróżnić typową ulicę handlową:

Image

A to kilka fotek miejscowej (nie zawsze najpiękniejszej) zabudowy:

Image

Image

Image

Image

Uwagę zwracały islandzkie flagi opuszczone w wielu miejscach do połowy masztu. Jak się później okazało, było to związane z wypadkiem sprzed dwóch dni, w którym zginął jeden z mieszkańców Isafjordu - najlepszy dowód na integrację i solidarność miejscowej społeczności.

Spośród zabudowy szczególnie wyróżnia się budynek dawnego szpitala (obecnie pełniący funkcję domu kultury):

Image

Będąc w Isafjordzie warto wybrać się na krótszą lub dłuższą wędrówkę szlakiem, zlokalizowanym kilkadziesiąt metrów powyżej centrum miasta i prowadzącym równolegle do głównej drogi w kierunku sąsiedniej miejscowości. Roztacza się z niego piękny widok na Isafjord:

Image

Image

Sam szlak i jego okolice to pewnego rodzaju naturalny ogród botaniczny. Nie da się ukryć, że mnogość kolorów i soczystość barw w takim miejscu robią wrażenie. Tutaj nawet kwitnący oset potrafi zachwycić :-):

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Po nieco ponad godzinnej wędrówce można zobaczyć kolejną miejscowość a nad nią – na niemal pionowym zboczu liczne zabezpieczenia przez lawinami:

Image

Image

…na samym szlaku zaś dziwne kopczyki:

Image

Dzień na Islandii bez wodospadu to dzień stracony :-) To jeden z okolicznych w większym przybliżeniu:

Image

Uczciwie muszę jednak powiedzieć, że bliskie okolice Isafjordu nie są szczególnie bogate w wodospady oraz spadające ze wzgórz strumienie – co mocno wyróżnia ten region od odwiedzonych przez nas wcześniej miejsc.

A to obrazek z drogi powrotnej – samoobsługowy sklepik regionalnych wyrobów. Cennik wisi, wrzucasz kasę do skrzyneczki, zabierasz towar…ciekawe czy u nas by się to sprawdziło :-)

Image

Dla zainteresowanych wrzucam jeszcze fotkę isafjordzkiej plaży. Mówiąc szczerze, nic ciekawego:

Image

Jak wspominałem pogoda zmieniała się w ciągu dnia kilka razy. Szczególne wrażenie robiła mgła opadająca majestatycznie z wysokich gór:

Image

Tymczasem wróciłem do miasteczka, gdzie umówiłem się ze znajomymi, którzy przypłynęli tutaj na drugim statku. Swoją drogą to miłe spotkać się w tak odległym miejscu. Moi dobrzy znajomi planowali od jakiegoś czasu swój pierwszy rejs ale ciągle była mowa o norweskich fiordach a skończyło na wersji łączącej fiordy norweskie i islandzkie. Tym większe było zaskoczenie, gdy okazało się, że w jednym z portów nasze statki się spotkają.

A ponieważ pogoda zrobiła się mocno barowa, zahaczyliśmy o bar przy okazji testując lokalne piwo (oryginalny smak ale w sumie nic nadzwyczajnego):

Image

Swoją drogą po raz pierwszy podczas rejsu mi się chyba zdarzyło, że za piwo na lądzie zapłaciłem więcej niż na statku (1100 koron islandzkich czyli ok. 30 zł). Też nowe doświadczenie :-)

Powolutku kończę pobyt w Isafjordzie. Jutro kolejny punkt na naszej trasie – Grundarfjord.
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
brzemia uważa post za pomocny.
 
 
#52 PostWysłany: 29 Cze 2019 10:25 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1366
platynowy
Jeszcze kilka fotek na pożegnanie z Isafjordem. Akurat z gór schodziła mgła i powoli zakrywała to, co można było podziwiać w ciągu dnia:

Image

Image

Image

Na statku zorganizowano tradycyjną imprezę - białą noc. Niestety w odróżnieniu od innych rejsów Costy nie towarzyszył jej pokaz rzeźbienia w lodzie:

Image

Image

Image

Image


Jak widać poniżej, tutejsza noc nie jest raczej nocą w naszym rozumieniu:

Image

Tymczasem na horyzoncie pojawił się kolejny cel na naszej trasie – Grundarfjord, znad którego właśnie podnosi się mgła.

Image

Widoki jak na razie bajkowe, pogoda świetna – temperatura 13 stopni, co chwilę wychodzi nawet słoneczko. W pewnej odległości od miasteczka widać potężny wodospad Grundarfoss:

Image

…oraz górę Kirkjfuell – jeden z najpopularniejszych widokówkowych obrazków z Islandii:

Image

Tutaj również statek nie zawija do portu. Właśnie rozpoczęła się zabawa ze spuszczaniem łodzi, rozkładaniem pomostów itd.

Image

Image

Image

Czekam cierpliwie na moją kolejkę...

C.D.N.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#53 PostWysłany: 29 Cze 2019 18:15 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1366
platynowy
Zejście na ląd w Grundarfjord poszło bardzo sprawnie. Przed godziną 10 byliśmy już w porcie. Podobnie jak w Seydisfjordzie wybraliśmy się większą grupą na szlak zobaczyć tutejsze atrakcje.

Sama miejscowość jest niewielka (ok. 1000 mieszkańców) i w zasadzie nie ma w niej niczego wartego wspomnienia. Niemal takie same domki, kościół, dwa sklepy, niska zabudowa – generalnie podobna do tego, co do tej pory mogłem zobaczyć już na Islandii:

Image

Sam szlak jest raczej mało wymagający:

Image

Pierwszym celem naszej wycieczki było położone w odległości kilku kilometrów od portu wzgórze Kirkjufell. W jego bezpośrednim sąsiedztwie znajduje się spory, kilkustopniowy wodospad. Na wspólnym zdjęciu stanowią jeden z najbardziej znanych widoczków z Islandii:

Image

Image

Image

Image

W wielu miejscach w trakcie wędrówki można było zobaczyć słynne islandzkie konie:

Image

Image

Uwagę zwraca również roślinność – szczególnie „bawełniane” kwiatki:

Image

…oraz podobne jak w Seydisfjordzie dywany białego puszystego mchu:

Image

Jeszcze jedno „botaniczne” zdjęcie z trasy:

Image

Z kolei na plaży u podnóża Kirkjufell można zaobserwować osobliwe glony oraz wapienne organizmy na kamieniach, których nazwy nie znam:

Image

Image

Image


Oczywiście po drodze strumyczków i wodospadzików nie brakuje. Powoli na jedno i drugie się uodparniam więc zamieszczę tylko dwie fotki :-)

Image

Image

Wracając do Grundarfjord można podziwiać malowniczą panoramę miasteczka:

Image

Drugim celem dzisiejszej wycieczki był najwyższy okoliczny wodospad – Grundarfoss. Jest on położony po przeciwnej w stosunku do Kirkjufell stronie miasta i wymaga przejścia przez długą ok. 3 km dolinę na której wypasają się owce i konie. Zainteresowanych uprzedzam, że należy przygotować się na porządne pole minowe - dawno po takim nie szedłem :-)

Dochodzą do tego dwie uciążliwości: przeraźliwie agresywne muchy wdzierające się wszędzie gdzie to tylko możliwe. Uszy, nos, usta i oczy to ich pierwszy cel ataku. Nie gryzą ale potrafią dać nieźle w kość. Drugą uciążliwością są ptaki, które prawdopodobnie na tych terenach posiadają swoje siedliska i składają jaja lub wychowują pisklęta. W niektórych miejscach potrafiły być one bardzo agresywne, schodząc całymi gromadami bardzo nisko – niemal do lotu koszącego. Mi podczas jednego „nalotu” potrafiły strącić czapkę. Jak łatwo się domyślić, towarzyszy temu „bombardowanie” ptasimi odchodami. Szczerze mówiąc dawno czegoś podobnego nie zaliczyłem.

Mimo powyższych przeciwności udało mi się w miarę sprawnie dotrzeć na miejsce i powiem krótko: było warto. Wodospad Grundarfoss ma wysokość co najmniej kilkudziesięciu metrów a jego otoczenie jest po prostu bajkowe:

Image

Image

Żeby sobie uświadomić rozmiary wodospadu należy odszukać na fotce sylwetki ludzi (są tak małe, że trudno je zobaczyć).

Nad wodospadem krążą chmary ptaków, które w otaczających je skałach muszą mieć gniazda.

Odwracając się do tyłu można zobaczyć przepiękny widok na całą dolinę i końcowy bieg Grundary – rzeki, w biegu której zlokalizowany jest Grundarfos:

Image

Image

Przejście całej powyższej trasy zajęło około 5 godzin. Pogoda do wędrówki była idealna – kilkanaście stopni, brak opadów. Co jakiś czas wychodziło słońce. Jedynym utrudnieniem mogła być opadająca co jakiś czas z gór mgła.

W samym Grundarfjordzie nie było za bardzo czego zwiedzać. W porcie czekało już zresztą kilka szalup więc decyzja była prosta – wracam na statek.

Jutro w planie naszego rejsu mamy ostatni cel w Islandii – Reykjavik. W stolicy pozostaniemy przez niecałe 2 dni, będzie zatem okazja zobaczyć coś więcej. Ponieważ jutro z samego rana wybieram się na wycieczkę na położony poza miastem Złoty Krąg (Golden Circle), zapewne ciąg dalszy relacji wrzucę dopiero wieczorem.
Góra
 Relacje PM off
11 ludzi lubi ten post.
brzemia uważa post za pomocny.
 
 
#54 PostWysłany: 29 Cze 2019 23:45 

Rejestracja: 16 Lut 2015
Posty: 1
Jak będziesz w Rejkiawiku to proponuję zjeść hod-doga z kultowej budki niedaleko "Harpy" http://www.bbp.is. https://www.google.com/maps/place/B%C3% ... -21.937986
Pozdrawiam
Góra
 Relacje PM off  
 
#55 PostWysłany: 30 Cze 2019 06:51 

Rejestracja: 10 Maj 2013
Posty: 1635
srebrny
Co w nim takiego kultowego?
Hot dog jak hot-dog...
Wg mnie szkoda tracić czasu na takie ‚watpliwe’ atrakcje.
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#56 PostWysłany: 01 Lip 2019 00:19 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1366
platynowy
W Reykjaviku zacumowaliśmy po 6 rano. Portowy terminal jest zlokalizowany na peryferiach miasta. Z jednej strony statku przedstawiał się sielski widoczek:

Image

…a z drugiej industrialne klimaty:

Image

W Reykjaviku zaplanowałem skorzystanie z wycieczki zewnętrznego biura podróży, w ramach której zaplanowany był objazd islandzkiego „must see” czyli Golden Circle. Organizatorów wycieczek jest mnóstwo, ceny zbliżone (ok. 50% i więcej tańsze niż porównywalne ze statku). Ja jeszcze przed rejsem wybrałem agencję Reykjavik Excursions. W moim przypadku zadecydował program, czas wycieczki oraz godzina jej rozpoczęcia. W ramach wycieczki planowane było odwiedzenie 4 miejsc: obszarów geotermalnych (gejzerów), wodospadu Gullfoss, Parku Narodowego Thingvellir oraz lokalnej farmy Fridheimar:

Image

Zainteresowanych odsyłam do strony organizatora: https://www.re.is/day-tours/the-golden-circle

Wycieczka kosztowała 7599 islandzkich koron (ok. 230 zł) i trwała 8 godzin. Niestety miała jedną wadę – rozpoczynała się w centrum miasta a nie w porcie. W przypadku rezerwacji z wyprzedzeniem (ja tego nie zrobiłem) możliwe było zorganizowanie za całkiem rozsądną cenę odbioru w porcie. Ponieważ w niedzielę miejska komunikacja zaczynała kursowanie zbyt późno (podobnie jak płatne shuttle busy z portu), pozostał mi poranny spacerek :-)

Na szczęście nie było tak źle. Do miasta prowadzi najpierw urokliwa ścieżka a później promenada wzdłuż wybrzeża:

Image

Image

W ok. 45 minut dotarłem na miejsce czyli do dworca autobusowego BSI. Jest on zlokalizowany w okolicy krajowego lotniska, z którego co chwilę startowały samoloty turbośmigłowe:

Image

Wewnątrz znajduje się biuro wspomnianego operatora, płatność jest możliwa kartą (swoją drogą do tej pory nie wiem jak wyglądają banknoty ani monety na Islandii) i miałem bilet w ręku:

Image

Image

Wycieczka odbywała się dużym autobusem zapełnionym praktycznie do ostatniego miejsca. Sama organizacja na bardzo wysokim poziomie a czas, który mieliśmy do dyspozycji w poszczególnych miejscach moim zdaniem był optymalny.

Ruszyliśmy w trasę znowu wzdłuż łubinowych zagonów:

Image

Relację z wycieczki będę musiał podzielić na kilka części. Zacznę zatem od gejzerów chociaż w zasadzie można mówić tylko o jednym „czynnym” gejzerze o nazwie Strokkur:

Image

Gejzer o nazwie „Geysir”, który dał nazwę temu przyrodniczemu fenomenowi pozostaje aktualnie uśpiony. Można go zresztą zobaczyć – znajduje się w bliskim sąsiedztwie Strokkura. Widać, że gotuje się w nim woda a wokół unosi mało przyjemny (chociaż dużo mniej uciążliwy w porównaniu do opisywanego przeze mnie gotującego się błota w okolicach Akureyri) smrodek związków siarki:

Image

Wracając do Strokkura, wyrzuca on z siebie wrzącą wodę i parę w miarę regularnie – co około 4-8 minut na wysokość 25-35 metrów. Jeśli jakiś wyrzut jest słabszy, z reguły bardzo szybko następował po nim następny – dużo mocniejszy. Przed zajęciem pozycji obserwacyjnej warto sprawdzić, z której strony wieje wiatr i odpowiednio się ustawić – tak, aby nie „zaliczyć” podmuchem pary z gejzera.

Na początku wszystko wygląda niewinnie:

Image

Sam „wybuch” jest bardzo zjawiskowy ale trwa krótko – dosłownie zaledwie kilka sekund. Na początku formuje się bąbel, który bardzo szybko rośnie:

Image

Image

A potem wiadomo już co się dzieje:

Image

Image

Gdy jest po wszystkim, wyrzucona woda powoli wraca do gardzieli:

Image

…i można zacząć odliczanie do następnego wybuchu :-)

Zresztą cała bliska okolica jest równie ciekawa. Zaczynając od dymiących i śmierdzących łąk wokół:

Image

…poprzez nieaktywny gejzer z widowiskowo niebieską prawie wrzącą wodą:

Image

Zresztą zaglądając w głąb tych nieaktywnych gejzerów widać, ze woda w niektórych z nich jest krystalicznie czysta - można przez nią zobaczyć głębokie jaskinie:

Image

Całość uzupełnia zjawiskowe wrzące źródełko z gotującą się wodą:

Image

A to widok na cały teren z sąsiadującej z nim góry:

Image

Image

Dodam jeszcze tylko, że na górę zdecydowanie warto wejść – nie tylko dla tego widoku. Dolina, którą można zobaczyć z drugiej strony dosłownie zapiera dech w piersiach:

Image

Image

Tymczasem jadę dalej. Następny na trasie jest wodospad Gullfoss.

C.D.N.
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
brzemia uważa post za pomocny.
 
 
#57 PostWysłany: 01 Lip 2019 10:38 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1366
platynowy
W drodze do wodospadu Gullfoss swoje oblicze pokazał nam największy i najgroźniejszy wulkan Islandii – Hekla. Widać go w głębi na poniższej fotce:

Image

Przewodniczka powiedziała nam, że jest to dowód na to, że pogoda jest jak na islandzkie warunki naprawdę dobra - Hekla z reguły zasnuta jest mgłą i rzadko można dostrzec jej ośnieżone zbocza. I rzeczywiście tak było: dzień zaczął się temperaturą około 11, a skończył na prawie 20-u stopniach. Nie spadła ani kropla deszczu a niebo przez większą część dnia było bezchmurne. Przeszkadzał jedynie silny i mało przyjemny wiatr.

Jeśli chodzi o wodospad Gullfoss to jest to najbardziej znany i rozpoznawalny wodospad na Islandii. Można do niego podejść ścieżkami zlokalizowanymi na dwóch poziomach, po tej samej stronie. Rozmiary wodospadu oraz gigantyczne ilości przelewającej się przez niego wody robią nieprawdopodobne wrażenie:

Image

Image

Image

Woda z wodospadu ginie w głębokim kanionie, którego ciąg dalszy przechodzi w raczej spokojną rzekę:

Image

Image

Tak się złożyło, że Gullfoss to ostatni wodospad jaki przyszło mi zobaczyć z bliska na Islandii – wrażenia będę miał naprawdę niezapomniane.

Z okolic Gullfossa roztacza się również widok na drugi co do wielkości (zajmuje powierzchnię ok. 950 km2) lodowiec Islandii – Langjokull. Był on od nas mocno oddalony dlatego zdjęcie jest dalekie od doskonałości:

Image

Dla zainteresowanych dostępne są wycieczki do podnóża samego języka lodowcowego. Można je odbyć jednym z poniższych pojazdów w stylu „monster-truck”:

Image


A tymczasem my jedziemy dalej :-)

C.D.N.
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
brzemia uważa post za pomocny.
 
 
#58 PostWysłany: 01 Lip 2019 14:50 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1366
platynowy
Park Narodowy Thingvellir to miejsce szczególne pod kilkoma względami.

Po pierwsze jest to miejsce, gdzie zbierał się w przeszłości pierwszy islandzki parlament – Althing. Były to obrady „w terenie” – można je zapewne porównać do naszej wolnej elekcji. Dzisiaj miejsce przewodniczącego dawnego zgromadzenia jest oznaczone islandzką flagą:

Image

Po drugie jest to miejsce, gdzie ścierają się ze sobą dwie kontynentalne płyty tektoniczne – euroazjatycka oraz amerykańska. W wyniku ich wzajemnego oddziaływania powstał ok. 10 km kanion oraz przepiękna dolina. Przez środek kanionu prowadzi główny szlak turystyczny (co ciekawe, dawniej była to droga dla samochodów):

Image

Image

Wędrówka biegnie wzdłuż zerodowanej niemal pionowej ściany – jest ona uważana za początek amerykańskiej płyty tektonicznej:

Image

Image

Na „amerykańskiej” ziemi zlokalizowano platformę widokową:

Image

…z której rozpościera się wspaniały widok na dolinę:

Image

Image

Image

Miejsce naprawdę jest warte zobaczenia.

Niestety mój pobyt w Reykjaviku powoli dobiega końca. Niespełna dwa dni w tym miejscu wycisnąłem „na maxa”– prawie 19 godzin spędziłem „w terenie”. W efekcie relacja ma niewielkie opóźnienie ale postaram się ją nadrobić pojutrze.

Jutrzejszy dzień spędzamy na morzu, zatem w relacji będzie dzień przerwy.
Góra
 Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
brzemia uważa post za pomocny.
 
 
#59 PostWysłany: 03 Lip 2019 10:08 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1366
platynowy
Zapomniałem napisać o farmie Fridheimar specjalizującej się w uprawie pomidorów, którą odwiedziliśmy w ramach wycieczki po Golden Circle. W naszych warunkach nie jest to nic nadzwyczajnego, ale na Islandii uprawa czegokolwiek (szczególnie przez cały rok), urasta do rangi poważniejszego zagadnienia.

Image

Uprawa oczywiście odbywa się w szklarniach, w których najwięcej do roboty mają czujniki i komputery odpowiedzialne za sztuczne doświetlenie (nawet 17 godzin/dobę w okresie zimowym), ogrzewanie oraz nawadnianie:

Image

Jak na Islandię przystało, prąd i ogrzewanie zapewniają źródła geotermalne. Wodę zresztą również – de facto jest ona „odpadem” przy produkcji prądu. Pewnym zagadnieniem jest tylko jej schłodzenie, z czym jednak nie ma większego problemu. Z kolei gleba, w której rosną krzewy bazuje w dużej części na piaskach wulkanicznych.

W tajniki uprawy pomidorów wprowadziła nas pracownica farmy, która z zabawnie wyglądającej „ambony” zrobiła nam 10-minutowy wykład:

Image

Uprawa odbywa się cały rok, pracownicy zajmują się praktycznie wyłącznie sadzeniem krzewów, odrywaniem nadmiaru bocznych liści i pędów (aby roślina pięła się w górę i lepiej owocowała) oraz przede wszystkim zbiorem dojrzałych pomidorów. Dziennie zbierana jest 1 tona pomidorów 4-ech odmian. Stanowi to 18% zapotrzebowania na pomidory na Islandii. Pomidory z tej farmy są sprzedawane wyłącznie na lokalnym rynku – jak nam powiedziano można je zobaczyć praktycznie w każdej islandzkiej sieci handlowej (eksport zapewne byłby i tak nieopłacalny).

Image

Żywot jednego krzaczka to około 9 miesięcy czyli całkiem sporo.

Kluczowym zagadnieniem w całej uprawie jest zapylanie kwiatów. Odpowiada za to armia pszczół sprowadzanych w pudełkach z Holandii. Pojedyncze pudełko zawiera mini-rój pszczół z matką oraz około 60-oma pszczołami. W trakcie „eksploatacji” pudełka, liczebność pszczół w naturalny sposób się zwiększa. Tak wygląda pudełko bezpośrednio po „dostawie”:

Image

Można oczywiście zobaczyć, co się dzieje w środku:

Image

Image

Pszczoły są całkiem sporych rozmiarów. Podobno są mało agresywne i trzeba się wyjątkowo postarać, aby zostać użądlonym.

Pudełka z otwartym dla pszczół wejściem są porozstawiane praktycznie wszędzie:

Image

Czas życia pszczół z jednego pudełka nie przekracza 6-u tygodni.

Następnego dnia miałem okazję odwiedzić jeden z supermarketów w Reykjaviku i oczywiście z ciekawości poszedłem na stoisko z warzywami – były tam faktycznie tylko pomidory z odwiedzonej przeze mnie farmy:

Image

Farma Fridheimar prowadzi również sporą stadninę, w której hoduje konie islandzkie – jest to druga „noga” rodzinnego biznesu:

Image

Na koniec polski akcent. Okazało się, że w czasie mojej wycieczki na farmie przebywała również grupa (cały autobus) wycieczki objazdowej po Islandii organizowanej przez Rainbow Tours:

Image

Akurat niedawno przylecieli i rozpoczynali wizytę na wyspie od Golden Circle.

Zresztą polskich akcentów miałem okazję zobaczyć dużo, dużo więcej – napiszę o tym nieco później. Wspomnę jedynie, że pierwszą osobą, którą zobaczyłem idąc rano z portu na dworzec autobusowy był prawie na pewno Polak – biegacz ze słuchawkami na uszach. Wnioskuję tak po charakterystycznym stroju kibica piłkarskiej reprezentacji Polski – w polskich barwach i z obowiązkowym orzełkiem na koszulce. Nie porozmawialiśmy ale prawdopodobieństwo, że był to Islandczyk jest raczej niewielkie :-)

Na tym zakończyła się moja wycieczka po Golden Circle pierwszego dnia. Trwała w sumie nieco ponad 8,5 godziny. Pogoda była rewelacyjna, organizacja – jak wspominałem wcześniej – również, a program był jak dla mnie idealny, z optymalną ilością czasu jaki mieliśmy do dyspozycji w poszczególnych miejscach. Bez względu na wybór organizatora polecam zaliczenie tej rundki każdemu odwiedzającemu Reykjavik – naprawdę warto.

Pozostałą część czasu, jaka pozostała mi w Reykjaviku poświęciłem na spacery po mieście (wieczorny i następnego dnia do południa). Napiszę o tym w kolejnej części relacji.
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
brzemia uważa post za pomocny.
 
 
#60 PostWysłany: 03 Lip 2019 14:01 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1366
platynowy
Na koniec zostawiłem sobie sam Reykjavik. Miasto jak na naszą miarę nie jest przesadnie duże – mieszka w nim 120-130 tys. osób (w całym regionie stołecznym niespełna dwa razy więcej – co stanowi prawie 2/3 wszystkich mieszkańców Islandii). Można je bez najmniejszego problemu obejść na piechotę.

Zacznę od jednego z symboli (chociaż mniej znanego) miasta – pomnika prezentującego szkielet łodzi, zlokalizowanego przy promenadzie prowadzącej w kierunku centrum miasta:

Image

Nieco wcześniej - idąc od statku w stronę centrum - można zobaczyć charakterystyczny budynek – Dom Hoffi (islandzka pisownia jest odmienna, ale nie jestem w stanie jej w tym momencie odtworzyć), który ma szczególne miejsce w historii – to tutaj w 1986 roku odbył się pierwszy szczyt Reagan-Gorbaczow, który dał początek rozmowom rozbrojeniowym pomiędzy mocarstwami:

Image

Jednym z najbardziej znanych budynków w Reykjaviku jest HARPA – centrum kulturalne Reykjaviku i całej Islandii. Zlokalizowane są tutaj m.in. sala koncertowa, centrum konferencyjne, siedziba lokalnej orkiestry, opery oraz towarzyszące im restauracje, centrum obsługi ruchu turystycznego i zapewne coś jeszcze.

Image

Image

Wspomnianych wcześniej hot-dogów nie namierzyłem ale mówiąc szczerze, nie szukałem ich jakoś szczególnie. Może funkcjonują jak krakowska niebieska nyska z kiełbaskami – tylko w określonych godzinach :-)

Odkąd powstała HARPA, konkuruje ona z powodzeniem z Hallgrimskirkja – monumentalnym kościołem górującym nad miastem.

W bliskim sąsiedztwie można odwiedzić tzw. Stary Port, z którego aktualnie wypływają m.in. niewielkie jednostki wycieczkowe – głównie oferujące możliwość obserwacji wielorybów ale nie tylko:

Image

Image

Przechodząc do centrum miasta, można zobaczyć najstarszy zachowany budynek w Reykjaviku – położony przy ul. Adalstrari 10:

Image

Po drodze minąłem starym budynkiem islandzkiego parlamentu (obecnie zlokalizowana jest tutaj jedna z lokalnych szkół średnich):

Image

…po czym stanąłem twarzą w twarz w aktualną siedzibą islandzkiego parlamentu:

Image

Nie da się ukryć, że jest to kwintesencja islandzkiego minimalizmu – zarówno w kształcie jak i formie :-) Budynek jest niepozorny i w zasadzie jedyną wyróżniającą go cechą jest to, że przebiegająca przed nim ulica jest niedostępna dla samochodów.

W ramach uzupełnienia, tak wyglądał w niedzielny wieczór niewielki park zlokalizowany przed budynkiem parlamentu:

Image

Równie minimalistyczna i niepozorna jest siedziba premiera islandzkiego rządu:

Image

Image

Nie ma szans, aby zobaczyć tutaj jakieś mury, płoty, armię strażników itp. atrybuty władzy.

W pobliżu można również zwiedzić centralny ośrodek kultury, w którym znajduje się m.in. wystawa poświęcone korzeniom Islandii:

Image

Reykjavik i jego centrum ma jak najbardziej miejską zabudowę. Nie brakuje w nim typowych handlowych uliczek czy dziesiątków knajpek:

Image

Image

Idąc z tego miejsca ulicą Vitastigur, w oddali pojawił się olbrzymi kościół – i absolutna dominanta całego miasta – Hallgrimskirkja:

Image

Image

Wbrew pozorom i powszechnej opinii nie jest to katedra miejska. Ta znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie aktualnego budynku parlamentu i w porównaniu do Hallgrimskirkja z zewnątrz nie robi wielkiego wrażenia.

Wewnątrz Hallgrimskirkja szczególną uwagę zwracają organy. Instrument z ponad 5000-oma piszczałek robi wrażenie:

Image

Można również wyjechać na wieżę widokową kościoła (cena: 1000 ISK). Ja sobie odpuściłem – miałem w planie wizytę w PERLAN-ie i podziwianie widoków stamtąd.

W pobliżu Hallgrimskirkja warto wspomnieć jeszcze o niewielkim parku, w którym zgromadzono rzeźby Elinara Jonssona:

Image

Image

Nie robi on może takiego wrażenia jak park Vigelunda w Oslo, o którym pisałem w relacji poświęconej norweskim fiordom ale warto do niego wpaść przynajmniej na chwilę.

Centralne miejsce w Reykjaviku zajmuje niewielkie jezioro (staw ?) Tjornin, nad którym można zobaczyć piękny kościół Frikirkjan:

Image

…oraz betonowe monstrum – miejski ratusz, wielokrotnie większy od budynku islandzkiego parlamentu:

Image

Islandia od czasów reformacji jest zasadniczo luterańska (ok. 60% społeczeństwa). Największą religijną mniejszością są katolicy (4%), którzy gromadzą się w miejscowej katedrze:

Image

Co ciekawe, na 4 niedzielne msze, dwie odprawiane są w języku polskim (do tego jedna w angielskim i jedna w islandzkim) – a sam wystrój i napisy wewnątrz katedry nie pozostawiają wątpliwości, że jedną z największych grup katolików na Islandii są właśnie Polacy.

Kolejnym punktem mojej trasy wokół Reykjaviku był PERLAN (perła) – charakterystyczny budynek z kopułą położony na niewielkim wzgórzu na obrzeżach miasta, w którym zlokalizowano m.in. wystawy na temat przyrody, geologii i geografii Islandii a także planetarium:

Image

Budynek otacza niewielki las, w którym ku mojemu zaskoczeniu spotkałem niecodziennego (przynajmniej w moim odczuciu) mieszkańca:

Image

Jak widać, jeśli chodzi o zwierzęta Islandię zamieszkują nie tylko owce, konie, krowy…i muchy :-)

Na 4-ym piętrze PERLAN-u znajduje się platforma widokowa:

Image

Nie jest ona aktualnie bezpłatna jak mówi większość przewodników – wstęp kosztuje 890 ISK. W tym miejscu po raz kolejny można przeżyć zderzenie z islandzką mentalnością: nikt nigdzie nie kontroluje biletów – dla każdego oczywiste jest, że należy je kupić, aby móc się udać do windy i wjechać na górę. Z naszego punktu widzenia to może być pewnego rodzaju szok…

Z platformy roztacza się widok na wszystkie strony miasta. W oddali widać Hallgrimskirkja:

Image

Dopiero stąd można zobaczyć jak mocno dominuje ona nad miejską zabudową w centrum:

Image

To widok w stronę nadmorskiej promenady:

Image

…oraz na główny islandzki uniwersytet:

Image

Bezpośrednio w sąsiedztwie PERLAN-u zlokalizowane jest lotnisko krajowe (loty międzynarodowe obsługuje drugie lotnisko - Keflavik). Największe maszyny, które stąd latają widać poniżej:

Image

Ruch generują jednak różnego rodzaju maleństwa oraz startujące co chwilę śmigłowce. Prawdopodobnie jest to ruch turystyczny umożliwiający podziwianie uroków Islandii z góry. Momentami na drodze kołowania można było zobaczyć nawet kolejkę: :-)

Image

Image

Większych maszyn jest niewiele. Poznać je można po sporym hałasie jaki generują przy starcie:

Image

Image

Image

Wizytą w PERLAN zakończyłem spacer po mieście. Trzeba było powoli wracać na statek (drugiego dnia odpływaliśmy o godzinie 13).

A ponieważ dostałem pytanie odnośnie cen w knajpach w Reykjaviku, poniżej załączam fotkę menu jednej z nich z w centrum miasta (miejsce w żaden sposób z zewnątrz się nie wyróżniało):

Image

C.D.N.
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
brzemia uważa post za pomocny.
 
 
 [ 80 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group