Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 80 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna
Autor Wiadomość
#21 PostWysłany: 21 Cze 2019 22:07 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1366
platynowy
Zaintrygował mnie trochę ten hotel na dźwigu stoczniowym, który jest zlokalizowany na terenach NDSM (Faralda Crane Hotel).
Poszperałem w sieci i widzę, że booking.com dał im 5 gwiazdek. Ceny też są 5-o gwiazdkowe. Ale spokojnie - apartamentów mają aż 3 (wszystkie dwupoziomowe) więc można chyba powiedzieć, że to hotel butikowy:-)

Ja tymczasem wróciłem do swojego hotelu, który o takiej ilości gwiazdek nigdy nawet nie usłyszy. Haarlem okazało się bardzo ładnym a do tego sporym jeśli chodzi o wielkość miastem. Postaram się wrzucić coś więcej jutro rano. Około południa przyjmuję kurs na terminal portowy - czas zacząć właściwą część wycieczki czyli wypadałoby spotkać się w końcu ze statkiem.
Góra
 Relacje PM off
jerzy5 lubi ten post.
 
 
#22 PostWysłany: 22 Cze 2019 09:17 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1366
platynowy
Jeszcze kilka pożegnalnych zdjęć z Amsterdamu z wczorajszego popołudnia.

Po wizycie na terenach NDSM, o których pisałem wcześniej, podjechałem autobusem miejskim do Buiksloterweg. To miejsce jest położone również po „drugiej stronie wody” – prawie dokładnie naprzeciw dworca Amsterdam Centraal.

To tutaj zlokalizowane jest Eye Filmmuseum - muzeum filmu. Budynek o bardzo oryginalnej bryle wyróżnia się z daleka:

Image

Dosłownie po sąsiedzku zlokalizowany jest wieżowiec z tarasem widokowym A'DAM Lookout:

Image

Co ciekawe, na tarasie znajduje się m.in. kilka huśtawek o całkiem konkretnych rozmiarach:

Image

Widziałem je jedynie z dołu ale słyszałem, że na wejście na huśtawkę trzeba czekać w całkiem konkretnej kolejce. Mnie zniechęciła skutecznie już kolejka do kas biletowych oraz czas oczekiwania na wjazd na górę. Może innym razem :-)

Przy okazji okazało się, że w tym miejscu znajduje się również jeden z amsterdamskich kultowych napisów:

Image

Pomiędzy Buiksloterweg a Amsterdam Centraal także kursują promy – dosłownie co kilka minut. Sama podróż nie zajmuje więcej niż 5 minut.

Na koniec mojego pobytu w Amsterdamie zafundowałem sobie jeszcze spacerek między kanałami w dzielnicy Joordan, w okolicy domu Anny Frank. Z tego co zauważyłem jest tutaj niezłe zagęszczenie coffee shopów. W niektórych miejscach są skomasowane po kilka obok siebie:

Image

Okolice tego typu miejsc łatwo zresztą rozpoznać z innego powodu – wokół rozchodzi się charakterystyczny zapach wynikający stąd, że wielu klientów zaraz po wyjściu przechodzi do konsumpcji/testowania zakupionego towaru. Świadczą o tym zresztą porzucone dosłownie wszędzie woreczki strunowe, w których jest on sprzedawany – co w zasadniczo czystym Amsterdamie jest mocno nietypowe.

Na pożegnanie z Amsterdamem jeszcze fotka z jednego z bocznych kanałów z house boatem, którego gospodarzom w ogóle nie przeszkadzało co się dzieje wokół:

Image

W drodze powrotnej do hotelu zahaczyłem o jeszcze jeden ze wspomnianych 8-u amsterdamskich wiatraków – tym razem był to de Bloem:

Image

Późnym popołudniem zabrałem swoje rzeczy z hotelu i pojechałem na dworzec Amsterdam Sloterdijk, a stąd dalej pociągiem do Haarlemu. Zmiana lokalizacji wynikła z prozaicznej przyczyny – rezerwowałem hotel z niewielkim wyprzedzeniem (tak jak cały wyjazd). Hotel w Amsterdamie, który wybrałem nie oferował już niestety noclegu na dwa dni, w związku z tym postanowiłem drugi nocleg wziąć w innym miejscu (chociaż na pewno mniej optymalnie jeśli chodzi o logistykę - do portu najłatwiej dostać się bezpośrednio z Amsterdamu) – a ze względu na Accora, w którego hotelach szukałem miejsca w pierwszej kolejności, wybór padł na Haarlem.

Myślałem, że to kwestia tylko noclegu więc miejsce było mi obojętne jednak już z okien pociągu zobaczyłem, że Haarlem to nie miasteczko tylko całkiem konkretne i warte co najmniej porządnego spaceru miasto. Mogę zatem powiedzieć, że nieświadomie nie wybrałem najgorzej. Co najwyżej pomęczę się dzisiaj trochę z logistyką :-)
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
 
#23 PostWysłany: 22 Cze 2019 13:14 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1366
platynowy
Jak wspomniałem już wcześniej, do Haarlemu trafiłem trochę przez przypadek a trochę z konieczności. Gdzieś trzeba było przenocować a ponieważ w pierwszej kolejności chciałem wykorzystać punkty Accora, szukałem hoteli tej sieci – i tak padło na to miejsce.

Miasto mnie zdecydowanie zaskoczyło. Pozytywnie. Nastawiałem się, że będzie to jakieś niewielkie „coś”, przedmieście i co najwyżej noclegownia Amsterdamu – a tymczasem okazało się, że to miasto ma blisko 800 lat historii i jest w nim naprawdę co zobaczyć.

Przyjechałem tutaj późno bo dopiero około 18, pozostał mi zatem tylko wieczorny spacerek. A ponieważ jestem w Holandii zacznę od wiatraka bo de facto to jego zasługa, że w ogóle się wybrałem na spacer w tym miejscu. To właśnie wiatrak przyciągnął moją uwagę podczas podróży pociągiem z Amsterdamu. Akurat ten w Haarlemie o nazwie „de Adriaan” jest zlokalizowany przepięknie – tuż nad wodą:

Image

W niewielkiej odległości można zobaczyć najstarszą zachowaną bramę miejską:

Image

Uwagę przyciąga również gigantyczny budynek „kopula” położony obok:

Image

Sądząc po ilości wieżyczek, kamer i drutu kolczastego pełni on chyba funkcje więzienia – ale to tylko moja spekulacja. Swoją drogą odsiadka w centrum miasta, w takim budynku może mija lżej:-)

Haarlem to nie Amsterdam ale nie oznacza to, że nie ma w nim kanałów. Wbrew pozorom jest ich całkiem sporo:

Image

Image

Image

Image

…do tego stopnia, że funkcjonuje tutaj sieć podobnych do amsterdamskich stateczków wycieczkowych dla turystów:

Image

Grzechem byłoby nie wspomnieć o starych kościołach w Haarlemie – w pierwszej kolejności o Bakenesserkerk, którego wieża jest dominantą całej okolicy:

Image

Przysłowiowy „opad szczęki” gwarantuje jednak protestancki kościół św. Bawona, którego rozmiary przewyższają niejedną katedrę w nieporównanie większym mieście:

Image

Jego okolice to również nieprawdopodobne zagęszczenie ogródków i knajpek zastawionych dodatkowo obowiązkowymi rowerami:

Image

Jakby było mało, załapałem się na jakiś weekendowy event z orkiestrą dudziarzy w roli głównej:

Image

Image

Miło było posłuchać :-)

Podsumowując: Haarlem bardzo miło zaskoczył, jeśli ktoś się będzie kręcił po okolicy, zdecydowanie warto tu wpaść.
Góra
 Relacje PM off
12 ludzi lubi ten post.
 
 
#24 PostWysłany: 22 Cze 2019 15:42 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1366
platynowy
Z portową logistyką poradziłem sobie najprościej jak się dało – zamówiłem Ubera. W 15 minut byłem na miejscu.

Tak jak wspominałem wcześniej, aktualnie duże statki wycieczkowe nie wpływają już do centrum Amsterdamu. Został dla nich wybudowany niewielki terminal w IJmunden. Dojazd w to miejsce z samego Amsterdamu jest bardzo prosty – ze stacji kolejowej Amsterdam Sloterdijk kursuje do niego w miarę często linia autobusowa nr 382. Czas dojazdu zajmuje około godziny.

A to kilka zdjęć po dotarciu na miejsce:

Image

Image

Zresztą sam terminal położony jest niemal pośrodku niczego. W sąsiedztwie widać hotel a w oddali wydmy i wejścia na popularną plażę:

Image

Terminal portowy dostarcza minimum tego co powinien dostarczać i mówiąc szczerze jest dość ciasny:

Image

Szczęśliwie boarding na statek rozpoczął się ponad godzinę wcześniej niż planowano i został przeprowadzony bardzo sprawnie. Niespełna godzinę po przyjeździe do terminala byłem już na wycieczkowcu. Przy okazji dowiedziałem się, że dzisiaj na statek wsiada 8 osób z polskim paszportem. Zapewne co najmniej drugie tyle wsiadło wczoraj w Niemczech.

Pierwsze wrażenia to małe „deja vu” – gdzieś to wszystko już widziałem :-) W stosunku do mojego poprzedniego rejsu zmiany nie są wielkie ale można je zauważyć prawie na każdym kroku.

Kabina czekała już w gotowości:

Image

Image

Poniżej wrzucam trochę zdjęć z prawie pustego jeszcze statku:

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Przy burcie trwał załadunek jedzenia, bagaży, napojów i różnego rodzaju trudnych do zidentyfikowania materiałów.

Z obowiązkowego tablo dowiedziałem się przy okazji, kto tu jest szefem od czego oraz jak wygląda szef wszystkich szefów:

Image

Powoli tymczasem zaczynam się przełączać w tryb relaksu. Zaczynam od baru:

Image

Image

Jutro dzień na morzu, pojutrze Orkady w Szkocji. Ten rejs dla mnie jest o tyle ciekawy, że nie byłem dotąd w ani jednym porcie, które odwiedzimy więc wszystko dla mnie będzie nowe :-)

Jutro przerwa w relacji, nie wykupuję żadnego statkowego Internetu. Odezwę się pojutrze.
Góra
 Relacje PM off
13 ludzi lubi ten post.
brzemia uważa post za pomocny.
 
 
#25 PostWysłany: 23 Cze 2019 11:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 Gru 2018
Posty: 51
Ceny internetu powalają... To znaczy że na morzu nie ma zasięgu? Rozumiem gdzieś na oceanie, ale tutaj jesteśmy względnie blisko lądów. Sorry, pytanie laika który nigdy nie płynął statkiem :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#26 PostWysłany: 23 Cze 2019 12:32 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 Wrz 2014
Posty: 2468
srebrny
Jeśli telefon jest w stanie złapać zasięg z lądu to ceny są normalne. Jeśli złapie zasięg operatora na statku (czyli satelitarnego) to jest drogo. Generalna zasada jest prosta - wsiadając na statek/prom włączamy tryb offline, jak w samolocie.
Czasem jak prom ma trasę wzdłuż brzegu to potrafi trzymać normalną sieć, ale to zależy od wielu czynników, powiedzmy że technicznych. Niestety dla użytkownika końcowego -operatorom opłaca się, żebyśmy korzystali z płatnego roamingu.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
NorthisCalling lubi ten post.
 
 
#27 PostWysłany: 24 Cze 2019 08:40 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1366
platynowy
@NorthisCalling – zasięg lądowej sieci komórkowej jest tylko kilka kilometrów od lądu, później pozostaje tylko łącze satelitarne, które do najszybszych nie należy – szczególnie jak się do niego podłączy za wiele osób. Statek płynie dużo dalej, aby być na wodach międzynarodowych (choćby po to, aby mogło działać kasyno i sklepy). Teraz i tak jest nieźle bo Costa pakiet internetowy rozlicza według danych a nie czasu. Dawniej były taryfy minutowe – przy koszmarnie wolnym łączu zegar tykał a na ekranie nic się nie działo. Więcej na temat korzystania z Internetu i pakietów internetowych u Costy pisałem bodajże w relacji z listopada ub.r. przy okazji rejsu przez Atlantyk.

Tak jak pisze @BrunoJ dostępny jest też operator satelitarny GSM ale u niego ceny są już całkiem kosmiczne (te w statkowym wifi, których ulotkę wrzuciłem są dużo tańsze). Lepiej na statku mieć wyłączony telefon, żeby nie przełączył się automatycznie na operatora satelitarnego bo wtedy może się zrobić baaardzo drogo.

Wracając jeszcze do soboty, dwa zdjęcia w ramach szybkiego pożegnania z Holandią:

Image

Image

…i płyniemy w kierunku Szkocji.

Dzień na morzu minął jak to dzień na morzu – lenistwo do kwadratu. Morze spokojne, zrobiło się chłodniej. Jest max. 15 stopni, do tego lekki wiaterek chociaż jak się wyjdzie na najwyższe pokłady to raczej smaga niemiłosiernie i generalnie jest mało przyjemnie. W sumie nic dziwnego.

Na statku powoli zaczyna się statkowe życie.
Na początek krótkie wprowadzenie co jak funkcjonuje, w których portach co można zobaczyć itd.

Image

Do tego obowiązkowe lotto:

Image

…wyprzedaże, których fenomenu prawdopodobnie nigdy nie zrozumiem:

Image

show w teatrze:

Image

Image

No i oczywiście naprzemienne wizyty w barach, bufecie i restauracjach:-)

Image

I tak minął dzień. Swoją drogą jest już całkiem długi - słońce zachodzi dopiero przed 23. Sam zachód nie może się nie podobać:

Image

A tymczasem właśnie przybiliśmy do stałego lądu chociaż za sprawą mgły póki co za wiele nie widać:

Image

Image

Dotarliśmy do Orkad – archipelagu wysp na północy Szkocji. Zatrzymujemy się tutaj na cały dzień w Kirkwall – małej mieścinie (ca. 8 tys. mieszkańców), która jest centrum administracyjnym Orkad. Po zejściu na ląd czeka nas odprawa imigracyjna (ach ci Brytyjczycy…) i można coś pozwiedzać.

Jeśli tylko mi się uda, po południu napiszę coś więcej na ten temat.
Góra
 Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
 
 
#28 PostWysłany: 24 Cze 2019 15:32 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1366
platynowy
Orkady przywitały nas iście angielską pogodą. Najpierw mgła, potem przez chwilę słoneczko, później mżawka, słoneczko a w końcu porządny deszcz, po którym znowu na chwilę wyszło słoneczko. Jak tu w ogóle można żyć :-)

Poza tym wszędzie niezwykle soczysta zielona trawa lub (mało gdzie) owies, który potrzebuje jeszcze dużo czasu do żniw. Do tego żółte łąki, szwendające się po olbrzymich areałach wygrodzonych elektrycznymi pastuchami owce i inne parzystokopytne. Obowiązkowe kamienne murki przy drogach i ogrodzeniach domostw. Wiele budynków z kamienia lub przynajmniej jego imitacji – nawet jeśli pokryto je tynkiem, to i tak w wielu miejscach przebija spod niego kamień. Nieskomplikowane dachy, kryte łupkiem. Brak wysokich budynków, brak pstrokatych elewacji. Samochody jeżdżą nie po tej stronie co trzeba. I w ogóle tak jakoś trochę inaczej.

Odprawa imigracyjna jak łatwo się domyślić była parodią odprawy. Mojego dowodu nikt nawet nie chciał oglądać.

Port w Kirkwall położony jest dość daleko od miasteczka ale szczęśliwie miejscowe władze zapewniają kursujące bez przerwy darmowe autobusy, które kończą swoją trasę na dworcu autobusowym.

Moim pierwszym celem były megality – kamienne kręgi, z których słyną Orkady. Dwa najbardziej znane położone są w niewielkiej odległości od siebie, więc zakładając, że nie korzystamy z wycieczki ani nie pożyczamy samochodu można je zobaczyć stosunkowo łatwo za jednym zamachem.

Transport na miejsce zapewnia lokalna firma obsługująca komunikację publiczną – Stagecoach. Linia X1 (kierunek: Stromness) kursuje zadziwiająco często jak na to odludzie (zwykle 1-2 kursy na godzinę):

Image

Image

Po zakupie biletu u kierowcy (5,25 GBP w dwie strony, można płacić gotówką lub zbliżeniowo kartą płatniczą) podróż zajmuje ok. 20 minut, przy czym warto albo śledzić trasę na jakiejś nawigacji albo wcześniej poprosić kierowcę, aby dał znać, kiedy wysiąść - jest to szczere pole wyróżniające się tylko tym, że od drogi głównej odchodzi boczna prowadząca właśnie do megalitów.

Trasa liczy ok. 3km w jedną stronę i zaczyna się w tym właśnie miejscu. Kamienny murek oczywiście jest obowiązkowy :-)

Image

Pierwszy krąg (Stones of Stennes) – a w zasadzie to, co z niego zostało pojawia się po stosunkowo krótkim marszu. Jego wiek jest datowany na ok. 5000 lat:

Image

Pomiędzy całkiem sporymi blokami kamiennymi szwendają się owce, które w ogóle nie zwracają uwagi na turystów. Jeśli ktoś na coś powinien zwracać uwagę to raczej turyści na miny pozostawione przez stado. Cały teren wokół kamieni to prawdziwe pole minowe.

Nieco dalej wypasa się barania młodzież z matkami:

Image

…a nieco z boku można zobaczyć odkryte stosunkowo niedawno przypadkiem pozostałości po wiosce Barnhouse. Jej wiek został oszacowany na zbliżonym poziomie co Stones of Stennes. Przeprowadzono tu pewną rekonstrukcję pozwalającą ocenić położenie oraz wielkość poszczególnych domostw:

Image

Idąc dalej, na horyzoncie pojawia się największy i najbardziej znany krąg – Ring of Brodgar:

Image

Image

Aktualnie składa się on z 27 głazów o całkiem słusznych rozmiarach:

Image

Wokół kręgu znajduje się coś na kształt fosy obrośniętej wrzosami. Poruszać można się wyłącznie ścieżką wytyczoną wokół kręgu, czego dzielnie pilnuje kilku ubranych w żółte kurtki Rangersów.

Wstęp do obu atrakcji jest całkowicie bezpłatny. O określonych godzinach są po nich oprowadzane wycieczki z przewodnikiem w języku angielskim.

Ja tymczasem powoli skierowałem się w drogę powrotną i sprawnie dotarłem do głównej drogi – akurat gdy zaczynało trochę bardziej zauważalnie padać. Ze względu na wczesną porę, stwierdziłem, że zanim wrócę do Kirkwall ,wybiorę się jeszcze do Stromness – zresztą autobus do Stromness przyjechał i tak pierwszy :-) Kierowca trochę pomruczał na mój bilet - że niby skoro wysiadłem już po drodze a nie chcę wracać do Kirkwall tylko jechać dalej, to powinienem kupić nowy, ale gdy zacząłem wyciągać kartę machnął ręką i wskazał mi miejsce w środku.

C.D.N.
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
 
 
#29 PostWysłany: 24 Cze 2019 18:45 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1366
platynowy
Stromness to maleńkie i bardzo klimatyczne miasteczko. W sam raz na jakiś nienerwowy spacerek bez szczególnego celu.

Miasto zasadniczo ciągnie się wzdłuż brzegu, gdzie w niektórych miejscach dosłownie wszystko co możliwe jest wykonane z kamienia:

Image

Przez prawie całe miasto ciągnie się nieco meandrująca główna uliczka, która co ciekawe zmienia co jakiś czas nazwę:

Image

Klimatycznych budynków w tutejszym stylu nie brakuje:

Image

Image

Image

Można również wpaść do lokalnego muzeum, które w zasadzie jest muzeum morskim poświęconym historii bazy brytyjskiej marynarki wojennej w Scapa Flow na Orkadach w czasach I oraz II WŚ (bilet wstępu: 5 GBP):

Image

Przy wspomnianej uliczce można też zobaczyć barometr z XIX wieku, który był częścią systemu pierwszego meteorologicznego całych Wysp Brytyjskich. Ten konkretny miał numer 98 (na 100 zainstalowanych) i działa ponoć do dziś:

Image

Jeśli wszystkie plaże na Orkadach wyglądają jak poniższa to raczej nie jest to raj dla plażowiczów:

Image

Z drugiej strony, przy takiej pogodzie (warto wspomnieć, że teraz jest tutaj lato) nawet z najpiękniejszej plaży byłby niewielki pożytek…

Gdyby kogoś jednak miejsce urzekło tak, że chciałby się tutaj osiedlić, nie byłoby z tym raczej problemu. W wielu miejscach na domach widać tabliczki informujące, że lokum jest na sprzedaż. A to przykładowe oferty dające wyobrażenie o tutejszych cenach – dla czegoś starszego i całkiem współczesnego:

Image

Image

Tymczasem po raz kolejny i ostatni dzisiaj wsiadłem do autobusu X1 – tym razem do Kirkwall. Akurat zaczynało padać na dobre.

Kirkwall jest dużo większym miastem od Stromness i ma nieco inny charakter. Główna ulica handlowa w mieście fragmentami prawie nie różni się od tego, co można zobaczyć w miastach kontynentalnej Europy. Jest też sporo budynków bardziej typowych dla tego regionu:

Image

Image

Image

Największą atrakcją turystyczną miasta jest Katedra św. Magnusa otoczona przez stary cmentarz:

Image

Image

Niestety pech sprawił, że była niedostępna dla turystów ze względu na jakiś koncert. Trudno, może innym razem :-)

Jeszcze rzut oka na ruiny średniowiecznych pałaców: biskupa oraz hrabiego zawiadującego Orkadami:

Image

Image

Niestety w tym momencie rozpadało się na tyle konkretnie, że ze względu na przemoczone buty zarządziłem odwrót na statek. Po raz kolejny perfekcyjnie zadziałały prawa Murph’ego – gdy wysiadałem z shuttle busa w porcie, znowu zrobiła się całkiem znośna pogoda…widać tak musi być na Orkadach :-)

Jutro cały dzień spędzamy na morzu – w związku z tym w relacji będzie przerwa. A pojutrze w planie już właściwy cel wyprawy – przywitam Islandię i Seydisfjord.
Góra
 Relacje PM off
11 ludzi lubi ten post.
 
 
#30 PostWysłany: 24 Cze 2019 22:02 

Rejestracja: 19 Gru 2011
Posty: 3872
platynowy
Patrzę na trasę rejsu i jednocześnie na mapę świata samą w sobie i zachodzę w głowę jak można było przy okazji takiego rejsu kompletnie zignorować tak niezwykłe miejsce jak Wyspy Owcze... czy wynika to wyłącznie z biznesowej decyzji czy żaden port na Wyspach Owczych nie jest przystosowany do obsługi takich kolosów?
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#31 PostWysłany: 24 Cze 2019 22:21 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Lis 2017
Posty: 519
Loty: 27
Kilometry: 45 291
srebrny
greg2014 napisał(a):
Nie wiem jak to jest u innych forumowiczów ale ja mam dziwną konstrukcję – w zimie wyjeżdżam w ciepłe kraje a w lecie ciągnie mnie do chłodów


Też tak mam :D jakoś tak nie wyobrażam sobie, żeby lecieć np nad Morze Śródziemne podczas lata, kiedy to temperatury są mniej więcej na podobnym poziomie co u nas ;) jak gdzieś na południe to zawsze wybieram okres od października do marca, a od kwietnia do września wolę pojechać tam, gdzie zimą w życiu bym się nie pojawił, np Skandynawia. A poza tym fajnie jest tak w 3 godziny samolotem z Polski znaleźć się gdzieś, gdzie jest o 15-20 stopni cieplej w grudniu czy styczniu. A z kolei w lipcu być tam, gdzie jest 10-20 stopni (podczas kiedy zimą jest grubo na minusie).

A tak poza tym ciekawa relacja ;) i to łącznie z Amsterdamem ;) marzy mi się Islandia na dwóch kółkach ;) może kiedyś...
Udanej wyprawy!
_________________
Jestem Nikodem... no i to tyle o mnie, dziękuję za uwagę


Ostatnio edytowany przez NikodemFM, 24 Cze 2019 22:26, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
Grzes830324 lubi ten post.
 
 
#32 PostWysłany: 24 Cze 2019 22:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Paź 2011
Posty: 306
niebieski
kemot napisał(a):
Patrzę na trasę rejsu i jednocześnie na mapę świata samą w sobie i zachodzę w głowę jak można było przy okazji takiego rejsu kompletnie zignorować tak niezwykłe miejsce jak Wyspy Owcze... czy wynika to wyłącznie z biznesowej decyzji czy żaden port na Wyspach Owczych nie jest przystosowany do obsługi takich kolosów?

https://www.cruisemapper.com/ports/torshavn-port-51
W zakładce "Schedule" są wymienione wycieczkowce zawijające do portu Torshavn na Wyspach Owczych w danym miesiącu, przykładowo w czerwcu ponad 10...

A relacja wciągająca :)
_________________
Image

Naprawdę pisze się razem. Naprawdę!
Zresztą zresztą też.
Góra
 Relacje PM off
kemot lubi ten post.
 
 
#33 PostWysłany: 25 Cze 2019 11:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 Sie 2015
Posty: 36
Loty: 4
Kilometry: 5 372
Czekam niecierpliwie na Islandię. Planuję co prawda ją objechać, ale może rejs to też dobry pomysł.

Fajnie zobaczyć foty ze znajomych miejsc w Amsterdamie. Zdecydowanie moja ulubiona Wenecja w Europie.

Wysłane z
Góra
 Relacje PM off
Grzes830324 lubi ten post.
 
 
#34 PostWysłany: 26 Cze 2019 00:36 

Rejestracja: 25 Wrz 2015
Posty: 134
Loty: 84
Kilometry: 146 904
niebieski
Też czekam z niecierpliwością na Islandię, moja kobietę wyśnioną, a nie odkrytą od morza...
Góra
 Relacje PM off  
 
#35 PostWysłany: 26 Cze 2019 09:24 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1366
platynowy
Drugi dzień na morzu minął podobnie jak pierwszy – czyli na błogim lenistwie.
Zaliczyliśmy po raz drugi zmianę czasu o godzinę, aby dostosować się do czasu islandzkiego. W tę stronę jest dobrze – noc jest dłuższa. Gorzej będzie z powrotem.
Poza tym o północy na zewnątrz dalej jest jasno jak w środku dnia. Powoli zaczynam na własnej skórze odczuwać co naprawdę oznacza polarny dzień :-)
Tymczasem w ramach wycieczki po głównej kuchni statku miałem okazję zajrzeć – dosłownie – do statkowych garów:

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Wycieczka skończyła się miłym akcentem – ciasteczka i szampan :-)

Image

Po południu zaliczyłem z kolei „elegancką herbatkę” – kolejne zaproszenie z Costa Clubu, którą nazwaliśmy kiedyś ze znajomymi poznanymi na innym rejsie „ciasteczkowym potworem”. Nazwa wzięła się stąd, że wszystkie ciasteczka, torty i słone zakąski wyglądały tak dobrze, że nie sposób sobie było odmówić spróbowania każdej z nich. Nie będę ukrywał, że były pierwszej klasy:

Image

Image

W międzyczasie minęliśmy Wyspy Owcze:

Image

Nieco później w ramach ukulturalniania zaliczyłem mały wykład na temat Islandii, jej historii oraz tego co warto zobaczyć w poszczególnych portach:

Image

…a jeszcze potem małą wizytę na próbie w teatrze. Już z wyprzedzeniem wiedziałem co będą pokazywać wieczorem:

Image

Jeszcze szybkie spotkanie dla członków Costa Clubu z kapitanem. Uczciwie trzeba powiedzieć, że kapitan do showmanów nie należy. Powiedział co miał powiedzieć ale widać było, że chłop się strasznie męczy i raczej nie lubi oficjalnych uroczystości. Robi biedak za takiego statkowego „misia”, który musi się co chwilę gdzieś pokazać a wszyscy chcą sobie z nim robić zdjęcia. Powinni wprowadzić instytucję kapitana-misia, którego będą ubierać w kapitański mundurek i który będzie cały dzień paradował po statku i fotografował się z każdym kto będzie chciał, opowiadał jakieś wytarte dowcipy i ściskał dłonie. Prawdziwy kapitan miałby wtedy święty spokój i mógłby się zająć tym, co do niego należy :-)

Image

Wieczorne show w jakiejś części widziałem już wcześniej:

Image

Image

Image

…i jedzenie, jedzenie, jedzenie:

Image

Nie jest to pewnie powód do dumy ale jakbym miał dokładnie policzyć to zdecydowaną większość dnia spędziłem w restauracji, bufecie albo którymś z barów – ale co tam. Było bardzo miło :-)

A tymczasem na horyzoncie Islandia i Seydisfjord. Płyniemy już fiordem, nawet jest całkiem ciepło chociaż na wzgórzach widać śnieg:

Image

Image

Image

Image

Image

Pojawił się pilot, za jakąś godzinkę schdzę na ląd:

Image

Umówiliśmy się wczoraj większą ekipą na wycieczkę do wodospadów – o tym co z tego wyjdzie napiszę po południu.
Góra
 Relacje PM off
10 ludzi lubi ten post.
brzemia uważa post za pomocny.
 
 
#36 PostWysłany: 26 Cze 2019 10:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Gru 2014
Posty: 633
Loty: 170
Kilometry: 214 264
srebrny
Heh, aż mi się na dobre przypomniało ;) W sierpniu 2012 podobna pogoda i taka zazwyczaj jest w letnie miesiące na fiordach wschodnich.

Image
_________________
http://www.zb-szwoch.pl
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#37 PostWysłany: 26 Cze 2019 14:50 

Rejestracja: 12 Paź 2016
Posty: 274
Loty: 68
Kilometry: 125 276
niebieski
@greg2014 moge zapytać jaką opcję na napoje wybrałeś na tym rejsie? Pamiętam, że w innym temacie było to dość mocno rozpisane i zaciekawiło mnie :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#38 PostWysłany: 26 Cze 2019 18:55 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1366
platynowy
@Mihal09 – tym razem nie wybrałem żadnej opcji jeśli chodzi o pakiety „all inclusive”. W last minutach nie są one włączone do ceny. Korzystam tylko z pakietu piw a za pozostałe zamawiane pozycje płacę wg cennika.

Pierwsze wrażenia z Islandii po wizycie w Seydisfjordzie są bajkowe. Klimat co najmniej taki sam – o ile nie lepszy – niż podczas ubiegłorocznego rejsu po norweskich fiordach.

Ale po kolei…

Pogoda była dzisiaj idealna. Temperatura między 15 a 20 stopni, momentami lekki wiaterek, przez większość czasu świeciło słońce przy niemal bezchmurnym niebie.

Wybraliśmy się większą ekipą (8 osób) na spacer doliną wzdłuż wschodniego brzegu rzeki Fjardara wpadającej do morza niemal w centrum wioski. Naszym pierwszym celem był wodospad Gufufoss a następnie oryginalny pomnik i punkt widokowy Nedri-Stafur.

Image

Prawie cały czas do celu prowadziła nas ścieżka położona mniej lub bardziej wzdłuż brzegu rzeki:

Image

Image

Trasa oznaczona jest na mapie w pierwszej połowie jako łatwa, w drugiej jako średnia – i faktycznie druga część była zdecydowanie bardziej wymagająca od pierwszej. Na odcinku naszej trasy, w samym biegu brzegi przewodnik mówi o 25-u wodospadach. Czy ich tyle było trudno powiedzieć bo mówiąc szczerze trudno było je zliczyć uwzględniając te, które pojawiały się w biegu bocznych strumieni oraz spadały z otaczających dolinę wzgórz do rzeki.

To tylko niewielka próbka tego co można było zobaczyć na trasie:

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

I jeszcze szybkie spojrzenie do tyłu – w kierunku Seydisfjordu i naszego statku:

Image

W pewnym momencie naszą uwagę zaabsorbowało pisklę ewidentnie szukające matki:

Image
…w efekcie czego zgubiliśmy szlak i trochę czasu nam zeszło na powrót na właściwe tory.

Jeszcze kilka fotek roślinności, którą można było zobaczyć wokół:

Image

Image

Image

Image

Od soczystej zieleni w wielu miejscach trudno oderwać wzrok. Szczególnie intrygujące były niemal pływające i miękkie jak wata olbrzymie połacie trasy pokryte charakterystycznym mchem:

Image

Image

Podobne wrażenie robią niebieskie łubiny, które porastają w niektórych miejscach całe wzgórza nadając im charakterystyczny kolor:

Image

Image

Wodospady były różne: małe i duże, jedno i wielokaskadowe, wąskie i szerokie…Dodając do tego fakt, że rzeka w niektórych miejscach nieprawdopodobnie meandruje albo płynie głębokim wyżłobionym w skałach kanionem, widoki naprawdę zapierają dech w piersiach:

Image

Image

Image

A to pierwszy cel naszej podróży – wodospad Gufufoss:

Image

Image

Image

Image

Image

W tym miejscu zaczął się trudniejszy odcinek. Niestety, jeśli ktoś chciałby zakończyć tutaj wycieczkę to jest zmuszony wracać do portu tą samą trasą – na praktycznie całym odcinku nie ma możliwości przejścia przez rzekę. Między innymi z tego powodu wzięliśmy sobie na cel położony nieco wyżej punkt widokowy Nedri-Stafur.

W miejscu tym znajduje się dość oryginalny pomnik oraz kładka przez rzekę:

Image

Image

Image

Widoki na dolinę w pełni wynagrodziły podjęty trud:

Image

Image

Powrót był dużo szybszy i prostszy – asfaltową drogą, która wije się serpentynami schodząc do poziomu morza. Po drodze można spotkać szwendające się bez żadnych ograniczeń owce:

Image

Image

Trasa jest niezwykle malownicza i zdecydowanie warta zobaczenia. Przejście całości zajęło nam niespełna 6 godzin, z czego około 4,5 godziny droga „tam” i 1,5 godziny powrót szosą. Wszyscy przeżyli :-) Chociaż zaliczyliśmy parę kryzysów, które szczęśliwie udało się opanować. Taką też kolejność zdecydowanie polecam wszystkim zainteresowanym – widoki z drogi powrotnej były nieporównanie gorsze niż podczas podróży z portu.

C.D.N.
Góra
 Relacje PM off
15 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#39 PostWysłany: 26 Cze 2019 19:11 

Rejestracja: 20 Lis 2014
Posty: 2355
platynowy
Zakochałem się !!
Czy wycieczki masz organizowane samodzielne czy coś ze statku będziesz wykupował?

Tapniete z telefonu
Góra
 Relacje PM off  
 
#40 PostWysłany: 26 Cze 2019 19:31 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1366
platynowy
@brzemia - ze statku biorę dwie wycieczki w ramach wydawania pieniędzy, które dostałem od Costy - w Akureyri i Invergordon. W Reykjaviku planuję skorzystać z miejscowej agencji (jestem po jakiejś wymianie maili - jest mniej więcej o połowę taniej). W pozostałych miejscach samodzielnie - coś na wzór tego co zaliczyłem w Kirkwall i dzisiaj.
Góra
 Relacje PM off
brzemia lubi ten post.
brzemia uważa post za pomocny.
 
 
 [ 80 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group