Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 8 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 24 Kwi 2018 20:15 

Rejestracja: 20 Cze 2013
Posty: 1490
srebrny
-- 24 Kwi 2018 19:27 --

Na początku kwietnia bieżącego roku miałem obchodzić okrągłe urodziny (trzeba już do mnie mówić "proszę Pana" ;) ). Jako że ten czas nakładał się na okres wielkanocny i cała ekipa w składzie: ja, najlepsza z żon i młoda lat 10, mogła wziąć kilka dni wolnego od pracy i szkoły, zaplanowałem świętowanie daleko od domu.
Planowanie jak to zwykle w moim przypadku zajęło prawie rok. Najpierw Tap łaskawy był wrzucić bilety w biznesie z Oslo do Nowego Jorku za 1400 zł, później w czeluściach tego forum wyczytałem skąd dokąd latać za tanio mile i za bardzo sensowne pieniążki, na koniec wypełniłem luki rezerwacjami za pieniążki, na siedmiu osobnych rezerwacjach, udało mi się złożyć takie coś jak na mapie. Półtora dnia w Lizbonie, noc i dzień w Nowym Jorku, sześciogodzinna przesiadka w Panama City na zobaczenie kanału, tydzień w Patagonii i w drodze jeszcze półtora dnia w Rio de Janeiro.
Załącznik:
gcmap_pat.jpg

Lizbonę, Nowy Jork i Rio udało nam się jedynie "liznąć" i na temat tych miast nie będę się rozpisywał. Wiemy, że do pierwszego i ostatniego warto wrócić, a do Nju Jorka niekoniecznie. Nie nasze klimaty.
Tutaj jednak chciałbym się skupić głównie na Patagonii. Plan zakładał wypożyczenie auta na lotnisku w Punta Arenas, przejazd przez Rio Gallegos do El Calafate, powrót do Chile w okolicach Torres del Paine, dwudniowa wizyta w Parku i wylot z Punta Arenas.
Wypożyczenie auta nie stanowi problemu, ale pozwolenie na wjazd takim samochodem do Argentyny już tak. Przekazane na polskiej infolinii kontakty do osób w chilijskim oddziale Avis'a pozostawały głuche. Pomógł dopiero znaleziony w internecie mail do agencji obsługującej stanowisko Avisa na lotnisku w Punta Arenas. Po długiej wymianie maili udało mi się uzyskać zapewnienie że w punkcie odbioru, wraz z kluczykami, za jedyne 65000 CLP (1PLN=175CLP) miało na mnie czekać rzeczone pozwolenie.

-- 24 Kwi 2018 20:15 --

Dzień pierwszy
Około 5.30 nad ranem lądujemy w Punta Arenas. Na zewnątrz jest ciemno, zimno i pada deszcz. Po dwóch nocach w samolocie marzy nam się sen w ciepłym łóżku. Plan jest jednak bardzo napięty. Wypożyczamy auto i jedziemy do portu Tres Puentes skąd prom Melinka ma nas zabrać na Isla Magdalena, odległą o około 20 km od Punta Arenas wyspę będącą kolonią pingwinów magellana.

Image

Rejs trwa około 2 godzin. Po drodze leci z nami sporo ptactwa

Image

Po raz pierwszy przydaje mi się wieziona przez pół świata Sigma 120-400. 2,5 kilograma żywej wagi.
W oddali wyłania się wyspa Magdaleny

Image

Po przybiciu do brzegu witają nas mieszkańcy

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Spotkaliśmy też jednego malucha

Image

Po wyspie można się poruszać po wyłącznie po wyznaczonych ścieżkach, jak widać pingwinów to nie dotyczy

Image


Image

Image

Image

Image

Na koniec ujęcie wyspy

Image

oraz ekipy pożegnalnej

Image

Po powrocie mamy jeszcze siłę na burgera w centrum Punta Arenas i do łóżka.

Sorry za jakość zdjęć, ale używam softu do grupowej obróbki i jakość pozostawia wiele do życzenia.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
 
 
#2 PostWysłany: 25 Kwi 2018 00:18 

Rejestracja: 18 Sty 2018
Posty: 1
Zdjęcia świetne (jakościowo też), relacja zapowiada się bardzo interesująco, powodzenia w jej kontynuowaniu!
Góra
 Relacje PM off  
 
#3 PostWysłany: 25 Kwi 2018 22:34 

Rejestracja: 20 Cze 2013
Posty: 1490
srebrny
Dzień drugi

W tym dniu mam zaplanowane przejechanie trasy z Punta Arenas do Rio Gallegos, odwiedzając po drodze Park Narodowy Pali Aike.

Zaraz za Punta Arenas spotykamy stado Nandu

Image

Image

Dalej niezliczone ilości guanaco

Image

Image

i statki, którym nie dane było przepłynąć na drugą stronę cieśniny

Image

Ostatnie kilkadziesiąt kilometrów prowadzi drogą żwirową.

Image

Drogi tego typu są dość równe i całkiem przyczepne. Pozwalają na rozwijanie prędkości do 80-90 km na godzinę. Jedyny problem występuje przy wymijaniu innych pojazdów bo na boki sypią się kamienie.

Tutaj mały głanak próbuje dogonić mamę.

Image

Image

W tym dniu wiało do około 60km na godzinę, ale na guanaco nie robiło to większego wrażenia.

Image

Dojeżdżamy do parku

Image

Image

Image

Image

Image

Wieje tak bardzo, że odpuszczamy kratery i jedziemy do Laguna Ana zobaczyć flamingi

Image

Zamiast nich spotykami miejscowe gęsi

Image

i nie zgadniecie, guanaco

Image

Image

W oddali pojawiły się flamingi

Image

ale kiedy próbowaliśmy się zbliżyć, odleciały

Image

Image

Jeszcze ostatnie zdjęcie jeziora i ...

Image

... jedziemy do Argentyny.
Granicę chilijsko - argentyńską przekracza się w dość specyficzny sposób. Należy wysiąść z samochodu i wejść do budynku, gdzie odwiedza się po kolei trzy okienka. W przypadku przejazdu autem z wypożyczalni ważne jest dopilnowanie ostęplowania specjalnej karty, bez której nie jest możliwy ponowny wjazd do kraju. U mnie doszedł dodatkowy stres, bo żądano ode mnie notarialnego upoważnienia do przekroczenia granicy, którego oczywiście nie miałem. Na szczęście Pan poszedł spytać swojeo przełożonego, który zapytam na ile dni wjeżdżamy do Argentyny i nakazał podwładnemu podbić. W trzecim okienku przybili kolejne pieczątki i wręczyli białą kartkę, którą kazali pokazać panu kontrolującemu wnętrze. Cała procedura trwała około 30-40 minut.
Nocowaliśmy w Rio Gallegos, mieście o którym trudno napisać coś więcej niż że jest. Ostatniego turyste widzieli tam jakieś 70 lat temu. W największym hotelu w mieście obsługa nie mówi w innym niż jedyny słuszny język. Bankomaty nie lubią naszych kart, ale jest przeraźliwie tanio. Myśleliśmy, że jest tak w całej Argentynie. Następny dzień miał pokazać jak bardzo się myliliśmy.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
jerome uważa post za pomocny.
 
 
#4 PostWysłany: 26 Kwi 2018 00:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Lip 2013
Posty: 625
niebieski
@tasma Ciekawe zdjęcia i super zapowiadająca się relacja. Jedno pytanie: wypożyczałeś kompaktowy samochód czy coś większego (4x4)?
Góra
 Relacje PM off  
 
#5 PostWysłany: 26 Kwi 2018 12:40 

Rejestracja: 20 Cze 2013
Posty: 1490
srebrny
@billabong

Miało to coś jakiś słabiutki dwulitrowy silnik benzynowy i czterobiegową automatyczną skrzynię. Do tego oczywiście 4x4.
Ale wypożyczanie takiego auta nie ma większego sensu. W 99% miejsc da się dojechać kompaktem. Trzeba się tylko upewnić w wypożyczalni, że pozwalają jeździć po drogach szutrowych autami nie 4x4.

Załącznik:
RU1A7454.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#6 PostWysłany: 16 Maj 2018 00:50 

Rejestracja: 04 Cze 2015
Posty: 226
Loty: 19
Kilometry: 100 280
niebieski
Uprasza się o dalszy ciąg !!!
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#7 PostWysłany: 17 Maj 2018 17:38 

Rejestracja: 20 Cze 2013
Posty: 1490
srebrny
Dzień trzeci

Rano wyruszamy w kierunku El Calafate. Poza kontrolą dokumentów na opłotkach miasta nie dzieje się nic ciekawego. Mógłbym wkleić zdjęcia z poprzedniego dnia i nikt by się nie zorientował. Typowa pampa, od czasu do czasu pasą się guanaco i strusie.
Na około 40 km prze El Calafate krajobraz się zmienia przechodząc w bardziej górzysty. A około 20 km od miasta w oddali wyłania się Lago Argentino

Image

Image

Po przejechaniu 300 km wreszcie jakaś cywilizacja

Image

Zostawiamy rzeczy w hotelu, a ja wyruszam w miasto na poszukiwanie miejsca gdzie wymienię pieniądze.
Musicie wiedzieć, że bankomaty w Argentynie nie obsługują naszych kart płatniczych (ale można nimi płacić bez większego problemu) natomiast wejście do parku musi być opłacone gotówką. Pani w hotelu informuje mnie, że przy głównej ulicy w każdym sklepie wymieniają USD na ARS. Udaje się w dziewiątym miejscu, za to kurs nie najgorszy 1 USD = 19 ARS.
Ruszamy w kierunku Perito Moreno. Pierwsze około 40 km jedzie się po płaskim terenie wzdłuż brzegu L. Argentino

Image

woda uzyskuje błękitny kolor ze względu na jasne podłoże jeziora

Image

druga część prowadząca wzdłuż Lago Roca jest kręta, zmienia się też kolor wody

Image

Image

Na parkingu wykupujemy godzinny rejs po jeziorze (500 ARS dorosły, 400 ARS dziecko). Wejście do parku kosztuje 500 ARS za dorosłego i 100 ARS za dziecko.

Image

Image

Image

Image

Statek podpływa do lodowca na około 20-30 metrów i przepływa kilka razy wzdłuż jego czoła (około 50 m wysokości). Co jakiś czas odrywa się jakiś fragment i wpada do wody.

Image

Image

Image

Image

W oddali widać pole firnowe

Image

Na zdjęciach nie wygląda imponująco, ale na żywo robi piorunujące wrażenie. Jest ogromny.

Image

Image

Image

W tym miejscu na mapie pokazane jest połączenie obu jezior. Na około dwa tygodnie przed naszym przyjazdem spadł tam olbrzymi fragment lodowca tzw. most, a powstały lód zasypał połączenie.

Image

W drodze powrotnej zatrzymujemy się na jednym z punktów widokowych

Image

Tutaj Perito Moreno ze statkiem pokazującym skalę

Image

Image
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
 
 
#8 PostWysłany: 22 Maj 2018 21:06 

Rejestracja: 20 Cze 2013
Posty: 1490
srebrny
Dzień czwarty

Rano pogoda nie rozpieszcza. Pada przelotny deszcz . Jedziemy nad mieszczącą się nieopodal Laguna Nimez

Image

Image

Spotykamy takie oto ptaszory

Image

Image

Później zaczyna padać deszcz, który każe szybciej niż planowaliśmy pożegnać Argentynę. Jedziemy w kierunku Puerto Natales.

Gdzieś pośrodku głuszy, na drodze numer 7 zauważamy bagnisty teren, z mnóstwem ptaków. Długa lufa w ruch

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Tam właśnie jedziemy

Image

Granice przekraczamy w Paso Rio Don Guilermo.
Na tym przejściu panują zupełnie inne zasady niż na poprzednim. Aby do niego dojechać należy zjechać z drogi asfaltowej na żwirową. Po przejechaniu około trzech kilometrów dojeżdża się do budki gdzie siedziało trzech argentyjskich pograniczników. Wbili nam pieczątki, a na pytanie co dalej pokazali w lewo. Zwiedziliśmy drewniany domek obok, ale okazał się pusty.Z duszą na ramieniu ruszyliśmy dalej. Po kolejnych siedmiu, może ośmiu kilometrach dotarliśmy do posterunku chilijskiego. Tam kazano wypełnić deklarację i zabrano wszystkie owoce (przy wjeździe do Argentyny z Chile nie ma tego obostrzenia).
Po minięciu posterunku droga numer 9 doprowadza nas do Puerto Natales. Jest to miasto leżące u wrót Torres del Paine. Wymarzone miejsce dla sknerusów jak ja. Jak jesteś burżujem to nocujesz w samym parku za 1000-1500 zł za noc.,Można też spać w Puerto Natales za ćwierć tej kwoty.
Miasto oferuje całkiem sensowną baze noclegową, kilka restauracji oraz stacje benzynowe (do tego tematu jeszcze wróce). Dla kierowców ważny jest jeszcze jedno udziwnienie. Otóż większość ulic jest jednokierunkowa, ale nie używa się znaków typu zakaz wjazdu czy też nakaz jazdy w którąś stronę. Na domach umieszczone są strzałki pokazujące kierunek jazdy. Odlot.
Udaje nam się jeszcze upolować coś do jedzenia (pomimo pierwszego dnia Świąt Wielkanocnych większość restauracji była czynna).
Na zdjęciu najlepsze przegrzebki jakie w życiu jadłem.

Image

Kuchnia patagońska specjalizuje się w daniach ze zwierząt kopytnych - głównie baranina, ale też wołowina oraz guanaco, a także w owocach morza - np. kraby, przegrzebki, łosoś i jeszcze kilka innych miejscowych ryb. O ile baranina mnie nie przekonała, to z owocami morza potrafią się obchodzić po mistrowsku.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
jerome uważa post za pomocny.
 
 
 [ 8 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group