Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 5 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 20 Sty 2017 22:46 

Rejestracja: 23 Kwi 2016
Posty: 40
Nie lubię, kiedy coś się kurzy.

Żeby zapobiec zniszczeniu można to schować jeszcze głębiej w kąt i na dobre zapomnieć, albo odkurzyć i nie pozwolić na ponowne zaniedbanie. Tym razem wyobrażoną ściereczką z mikrofibry przecieram swoje wspomnienia, z czeluści zapchanego dysku wyciągam na powietrze zdjęcia pełne myśli i uroku.

Minęło wiele czasu, zanim zdecydowałam się dzielić swoimi wrażeniami w sieci. Upłynęło go tak dużo, że niezliczona ilość fotografii i zwierzeń nie miała szansy zagościć na Waszych pulpitach. Przeglądam więc album ze zdjęciami i aż nie mogę uwierzyć, jak wiele ukrywam przed światem. Po co mi te wszystkie doświadczenia, od dawna magazynowane refleksje, skoro nie służą one nikomu, prócz mojej i tak kiepskiej pamięci?

ISTANBUL - dlaczego mi to robisz?
Do intensywnych barw ze Stambułu wracam dość często. Nieraz mnie korciło, żeby wrzucić na forum kilka z fotografii, jednak wszyscy wiemy, jakie nastroje panują obecnie w nawiązaniu do Turcji. Każdy moment wydawał się nieodpowiedni, a podróż, którą odbyłam ponad rok temu, została odsunięta na drugi plan. Czy możemy zatem odłożyć na chwilę obawy i uprzedzenia, żeby bez wyrzutów sumienia móc nacieszyć oko i podróżnicze ego relacją ze stolicy kulturowej bomby?

Image

Moje pierwsze kroki w Turcji postawiłam już parę ładnych lat temu, kiedy jako rozżalona nastolatka wyjechałam na wakacje z najbliższą rodziną. Nie powiem, że było łatwo.
Jako zaokrąglona, długowłosa blondynka z zamiłowaniem do dużych dekoltów, wysłuchałam od mamy wiele upomnień, zakazów i nakazów. Boże, ależ ona suszyła mi głowę! Pomimo, że wśród załogi mieszczącej się w dwóch autach byli również mężczyźni, moja zaniepokojona rodzicielka uznała noszenie fałszywej obrączki za sprawę priorytetową. Długie chusty wisiały na mnie już na dwa dni przed wjazdem do kraju, bluzki na ramiączka na długo zniknęły z mojej walizki, a włosy czekała tortura w postaci spinek.
Zastanawiałam się długo, po co to wszystko. Rzecz jasna, z szacunku do innej kultury nie zamierzałam świecić swoimi atutami, jednak wyczuwałam w tym pewną przesadę. Dzięki mamo, że już wtedy "wiedziałaś lepiej".

Blondynka na Bliskim Wschodzie jest zdecydowanie większą atrakcją niż biała w Afryce. Pierwsze schody zaczęły się na stacji benzynowej w drodze do Stambułu. Gładki asfalt, a dookoła puste pole. W końcu na horyzoncie pojawiła się potencjalna toaleta więc niemal wrzaskiem zarządziłam natychmiastowy postój. W długich spodniach, z ramionami owianymi cienką chustą, wyszłam z samochodu. Po pięciu minutach zawróciłam i poprosiłam mamę, aby do WC poszła razem ze mną. Czy mężczyźni mnie zaczepiali? Nie. Bałam się okrytych od stóp do głów kobiet, które jako mieszkanki prowincji wyraźnie nie były zadowolone z mojej obecności. Panowie obracali za mną głowy, one plotkowały i patrzyły na mnie tak krzywo, że nawet jako butna małolata, poczułam się nieswojo.

Skrępowanie czekało na mnie również w restauracjach, na środku ulicy, w sklepach. Kelnerzy wychodzili za mną i gwizdali, mężczyźni puszczali oczko i bez cienia żenady rzucali w moim kierunku odważne sugestie. Byłam wówczas 15-letnią dziewczyną, dla której podryw był zjawiskiem nowym, a nachalność szybko przeradzała się w lęk.
W drodze powrotnej, chcąc zaoszczędzić na noclegu, postanowiliśmy przekoczować na ogromnej stacji benzynowej, która stanowiła raczej wielki kompleks sklepów, outletów, toalet aniżeli chwilowy postój. Wzdłuż trawnika rozpościerającego się obok parkingu, leżeli zmęczeni kierowcy, ciesząc się bliskim kontaktem z naturą. Trochę to niepokojące, rozłożyć śpiwór na gołej trawie i oddać się marzeniom sennym. Zwłaszcza, jeśli jest środek nocy, a dookoła kręci się mnóstwo turystów, bezdomnych, pijaków, przejezdnych.
Nie mogłam spać. Z resztką drobnych w garści odwiedziłam całodobowy, ogromny sklep z pamiątkami. Krążąc między alejkami, wypychałam koszyk herbatami, różowym pieprzem i chałwą. Kupiłam już tak wiele, że zrezygnowana stanęłam na środku alejki i zastanawiałam się, na co jeszcze mogę wydać ciężko zarobione pieniądze mojej mamy. Aż tu nagle, z pomocą przyszedł pracownik sklepu. Młody chłopak o śniadej cerze, w czarnym uniformie, z nonszalanckim uśmiechem. Polecił kilka przypraw, zapakował, zważył, okleił kodem kreskowym i na pożegnanie, złapał mnie za pośladek. A raczej klepnął i uciekł. Byłam tak zdziwiona, że zabrakło mi języka w gębie. Oburzona udałam się do kasy.
Za ladą siedziała przemiła Albanka, z którą weszłam w krótką dyskusję. Okazało się, że chłopak, który pozwolił sobie na tak bliski kontakt nie pytając mnie o zdanie, nie jest pracownikiem sklepu. Był zwykłym klientem, który widząc cycatą blondynkę, skorzystał z okazji. Można? Można!

Tak było w 2010 roku. A z przypraw po kilku miesiącach zaczęły wychodzić robaki.


Lecimy do Stambułu?

Po takich doświadczeniach, propozycja Marcina wydała mi się niezbyt atrakcyjna. Choć Stambuł pozostawił w mojej pamięci również pozytywne ślady, nie mogłam zapomnieć o tym wszechogarniającym obrzydzeniu, na myśl o kolejnych dniach molestowania przez połowę mieszkańców miasta. Przejrzałam się jednak w lustrze: włosy nie sięgają już nawet za ucho, biust dawno zmalał na skutek utraty kilogramów, obok mnie stoi duży mężczyzna. Może to dobra recepta na to, aby dać Turcji drugą szansę?
W samolot wsiedliśmy wiosną, zaopatrzeni w aparat i mapy.

Image


Wyciągając wnioski z poprzedniego wypadu, uzbroiłam się w cierpliwość i odpowiednie ciuchy. Jak później się okazało, zupełnie niepotrzebnie.
Rola drobnej blondynki w Stambule zmienia swój charakter, kiedy zaraz obok niej kroczy brodaty facet. Mogłoby się wydawać, że na całym świecie funkcjonuje podobna zasada, zajęta kobieta wydaje się mniej atrakcyjna. Po co sięgać po coś, skoro i tak nie będziesz mógł tego zatrzymać? Śmieję się pod nosem pisząc powyższe zdanie, bo sama nie umiem w nie uwierzyć. Polacy szczególnie nie mają problemu z zajętymi kobietami, o ile są piękne i chętne do interakcji. Na rzuconą informację, że mam chłopaka, usłyszałam kiedyś odpowiedź: ALE JA NIE JESTEM ZAZDROSNY!
W Stambule sprawy mają się nieco inaczej. Muzułmanie wykazują duży szacunek w stosunku do instytucji, jaką jest rodzina. Wielokrotnie słyszałam historie, kiedy znudzona żona - muzułmanka próbowała nawiązać romans, niestety mało efektywnie. Muzułmanin wierny swojej religii, nie tknie cudzej kobiety. A jeśli ona nalega, musi się liczyć z ewentualną pogardą.
Zatem problem nadrzędny został rozwiązany: nie będę już podrywana!

Nawet nie wiecie, o ile lżej zwiedza się miasto, kiedy nasza pupa może się swobodnie przemieszczać w tłumie jurnych mężczyzn. Tym razem pozostała na swoim miejscu, bez zbędnych uścisków.

Image

Image




DLACZEGO TURCZYNKI MAJĄ CZTERY KONTA NA FEJSIE


Już sam układ miasta wskazuje na podwójne życie mieszkańców Stambułu. Most dzieli je na dwie części stanowiące reprezentację odmiennych światów, dwóch planet położonych blisko siebie. Jedna lodowata, druga gorąca, cud, że potrafią razem współistnieć. Splot ulic otoczony licznymi meczetami stoi w opozycji do gęsto wydrążonych przejść, na których ludzie gromadzą się wieczorami niczym rozgorączkowane mrówki. Sączą alkohol, turecką herbatę, śpiewają karaoke, debatują o sprawach społecznych do białego rana. Studenci, hipsterzy, fashioniści, seksowne dziewczyny z odkrytymi plecami, po których spływa żar nocy. Wraz z nadejściem świtu, liczne restauracje i puby dają na wstrzymanie, pozwalają sobie na chwilę wytchnienia, za to witryny modnych sieciówek na nowo mrugają do przechodniów okiem i rażą promocjami. Tymczasem po drugiej stronie cieśniny Bosfor, swój herbaciany ulepek piją zagorzali muzułmanie, okryci białym, oddychającym materiałem. Burki wydają się topnieć w tym letnim piekle, zza niektórych spoglądają na mnie zmysłowe oczy Szeherezady. Z dudniących głośników słychać nawoływanie do modlitwy, które zagłusza na chwilę dobiegający z bazaru hałas prowadzonych negocjacji. Targują się rodowite Turczynki, starsze i młodsze, za to wszystkie okryte od stóp do głów czarną tajemnicą. Wyobrażam sobie, jak wielu młodych po drugiej stronie rzeki właśnie odsypia nocne wojaże, leczy kaca i czatuje z nowo poznaną sympatią.
Ta przepaść pokoleniowa, kulturowa i obyczajowa nie daje młodym ludziom spokoju. Jak nawiązywać przyjaźnie, pochwalić się na fejsie nową sukienka, a jednocześnie nie urazić swoją bezwstydnością rodziców i dziadków, którzy właśnie odbywają swoją poranną wizytę w meczecie? Z badań antropologicznych wynika, że najlepszym sposobem jest wydzielenie przestrzeni w mediach społecznościowych dla każdej z grup naszych bliskich. Tym sposobem, napotkane przeze mnie tureckie nastolatki, zamieszczają na swoich kontach wykonane przed chwilą selfie z dziubkiem. Dla rodziców mają inny profil, dla znajomych trzeci, dla osób poznanych w sieci czwarty, dla współpracowników piąty. Pytanie tylko, skąd biorą czas, na tak dokładne selekcjonowanie zamieszczanych przez siebie treści? Nie potrafię wyjść z podziwu.

Nie żartuję, one naprawdę to robią.

Image


Ciąg dalszy nastąpi.
Góra
 Relacje PM off
18 ludzi lubi ten post.
Misiorkowa uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 23 Sty 2017 17:00 

Rejestracja: 23 Kwi 2016
Posty: 40
Z CZYM KOJARZY CI SIĘ STAMBUŁ?

Najczęstsze skojarzenie z Turcją to szeroka paleta barw i smaków. Do Stambułu wybieramy się nie tylko w celu zwiedzania i ożywczej przygody z miastem, coraz częściej celem podróży stają się również zakupy. Wspomniane wyżej przyprawy z robakami pozostawiły we mnie pewien niesmak, jednak gorące powietrze, aromat unoszący się tuż pod nosem i rażące w oczy kolory, na nowo rozbudziły we mnie żądzę smaku.
Kryty Bazar i jego okolice to miejsce rozpusty i ostatniego grosza. Bo właśnie do niego oskubią Cię tutejsi sprzedawcy. Zaopatrzeni w duże pokłady cierpliwości, opasłe portfele i oczy dookoła głowy, rozpoczęliśmy swoją podróż po meandrach tureckich rozkoszy.
Tłum ludzi to pierwsze, co podsunie Ci się pod nogi. Turyści stanowią duży procent klientów i szalonych kupców, jednak na horyzoncie nie brakuje mieszkańców miasta, doświadczonych negocjatorów, którzy życzliwie witają się z przydrożnymi sprzedawcami. Doskonale wiedzą, które stoiska oferują tylko na pozór atrakcyjny chiński szajs, nosem wywęszą najświeższe przyprawy, a ich wprawne oko z łatwością rozbroi podrabiany szafran. Sprawy mają się nieco gorzej, kiedy jesteś zwykłym turystą z Polski, na prawdziwy szafran do ryżu nigdy Cię nie stać, a jako młoda blondynka tracisz głowę na widok błyskotek i porcelanowych talerzyków dla mamy. Jak żyć?

Image

Tureckie bazary oferują wszystko. Poza szeregiem stoisk z akcesoriami domowymi, szczoteczkami do zębów ułożonymi zaraz obok nowej pary gaci, znalazłam tutaj obrazki zupełnie niespotykane w Polsce. Chociaż elegantka ze mnie marna, nie mogłam oderwać wzroku od wielkich witryn sklepowych, zza których migotały cekiny, podrabiane kryształy Swarovskiego i majtkowe kolory błękitu przełamane różem. Suknie balowe, o których właśnie mowa, obrastały kurzem i smutkiem. Manekiny wydawały się Śpiącą Królewną, Bellą czy Kopciuszkiem, bo tylko Disney'owska księżniczka mogłaby sobie pozwolić na takie ekstrawagancje. Wejść i przymierzyć? Udawać bogatą Europejkę i założyć je wszystkie? Do dziś mam za złe Marcinowi, że wybił mi ten głupi pomysł z głowy. Z podobną nostalgią wspominam albańską Tiranę, która oferowała nie gorsze tiule, kamienie i koronki. Wszystkie te suknie były szyte na miarę cygańskiej księżniczki. Która muzułmanka zakłada taką suknię? Jakie okoliczności pozwalają Turczynce na strój balowy, jaka z okazji upoważnia do odkrycia ramion, ściśnięcia gorsetem talii i podkreślenia bioder koronkowym balonem?
W tym miejscu na nowo przypominam sobie zupełnie obdarte z tradycji młode dziewczyny, które w towarzystwie mężczyzn piją koktajle i kręcą palcem rozpuszczone loki. Dziwi mnie jednak, że podobne butiki znajdują się na miejscowym bazarze, który od meczetu dzielą zaledwie dwa kroki.
Zaraz obok, kolejną witrynę przepełniają jedwabiste burki, w różnych odcieniach granatu i czerni. Choć na pozór okrycia te wydają się takie same, różnią się materiałem, szyciem i przede wszystkim, ceną. Czy taka amatorka jak ja, rozróżniłaby je na ulicy, falujące na głowach nowych właścicielek? Z pewnością nie. Okazuje się jednak, że nawet zagorzałe tradycjonalistki spędzają popołudnia na zakupach w towarzystwie koleżanek, w czeluściach przymierzalni zdejmują z siebie czarny materiał, aby zaraz zastąpić go nowym, obszytym złotą nitką. Komu potrzebne są wieczorowe suknie, skoro z każdego elementu garderoby można uczynić szyk i powód do zazdrości?
Dla turystek natomiast, skierowane są pawilony o znacznie mniej wysublimowanym charakterze. Kolorowe chusty, luźne spodnie z wiszącym krokiem, długie sukienki. Dlaczego właśnie z tym kojarzy nam się Turcja? Czy ktokolwiek z Was widział, aby Turczynka wyszła na miasto w takich wzorzystych pantalonach?

Ach, i te płaszcze! Na głowie chusta, na ciele płaszcz. Przewiązany w talii paskiem, czasem do kostek, miejscami tylko za kolano. Przy bazarze widnieją sklepy poświęcone tylko tej części garderoby. Przyglądam się sobie, poprawiam ramiączka od sukienki i zarzucam na ramiona cienką chustę przywiezioną z Indii. Pod materiałem otulającym moje nogi, po udach cieknie pot. Czuję, że cala się lepię, że najchętniej zrzuciłabym z siebie wszystko i oblała zimną wodą. Tuż obok mnie stoi wysoka kobieta. Na nogach ma jeansy, kryte buty, na głowie czarną chustę i duże okulary przeciwsłoneczne. Pozostałą część garderoby zasłania płaszcz. Lekki, jesienny, sięgający za kolana, stylowy płaszcz. Zazdroszczę jej tego szyku, jednocześnie współczując.

Image

Już koniec o modzie, bo widzę jak Panowie zaczynają ziewać. Nie mniej, elementy garderoby współczesnych mieszkanek Stambułu to przejaw rozwoju i nowoczesności w najlepszej postaci.

W kwestii przypraw. Najlepsze znajdziecie w okolicach bazarów, a nie po środku tego piekielnego handlu. Chociaż obfite stoiska i długie kolejki zniecierpliwionych klientów podsuwają na myśl, że to sprawdzony towar, bądźcie rozsądni. Mieszkańcy miasta zaopatrują swoje kuchnie u poszczególnych sprzedawców, turystyczne centra omijają szerokim łukiem. Może warto się przyjrzeć, dokąd idą? Najlepsze smaczki znaleźliśmy w bardzo małym sklepiku, znacznie oddalonym od innych pawilonów. Gospodarz był bardzo pomocny, swoje doświadczenie starał się nam przekazać łamanym angielskim, nad którym wyraźnie pracował. Nie oferował zwietrzałych przypraw w zamkniętych zestawach, nie namawiał też specjalnie do zakupów. Służył radą i dzielnie tłumaczył tureckie znaczki. Dodatkowo, na co większość z Was na pewno zwraca uwagę, ceny przy jego produktach były znacznie niższe, niż u innych. Nie bójcie się podchodzić do małych sklepów, które nie rażą mnogością kolorów i hałasem. W niepozornych pudełkach odnaleźliśmy świeże oregano, różowy pieprz, zioła na przeziębienie, cynamon, a nawet specyficzny minerał, wykorzystywany przez Turczynki do depilacji. A obok wielkie kartony z soczystymi, suszonymi morelami i niemielony karob. Tak, straciliśmy głowę, a większość z przywiezionych przypraw do dziś zalega w kuchennych szafkach.

Image

Image

Image

Można dostać oczopląsu ;)

Image

Image


Jak flirtować ze sprzedawcą?
Zasada nadrzędna wszelkich zakupów w Stambule to konieczność targowania się. Sprzedawcy wcale nie są oporni, jednak czasem podejmują z nami swoistą grę, która może przypominać flirt i zaloty. Najpierw Ty okazujesz zainteresowanie produktem, później właściciel gra niedostępnego. Komplementy i okazywanie zachwytu nie są najlepszą metodą, bowiem sprzedawca od razu podniesie wartość swoich usług i każe Ci podjąć wyzwanie, które znacznie przekracza możliwości Twojego portfela. Przyszła więc pora na zamianę ról. Podobnie jak z kobietami, obojętność może odnieść znacznie lepszy efekt, niż nadmierna fascynacja. Daj znać, że figurka jest wadliwa. Zastanawiaj się długo, nie bądź pewien. Rozejrzyj się ostentacyjnie na inne, zagadaj do sąsiedniego sprzedawcy. Nie rezygnuj jednak z pierwotnego planu zakupu, daj czas, aby właściciel wyczuł zagrożenie Twojego odejścia. I kiedy emocje sięgną zenitu, wymienicie porozumiewawcze spojrzenia, on powie "WAIT!". Tak, udało się, zdobyłeś go, wpadł w Twoje sidła! Teraz wyłóż karty na stół, przyszedł czas na tzw. kawę na ławę. Nie udawaj bogatszego niż jesteś, nie walczysz o owocną noc, a o pamiątkę dla rodziców. 20 lir tureckich i ani jednej więcej! Zobaczysz, ulegnie.
Jeśli jesteś w komfortowej sytuacji i nie podróżujesz w pojedynkę, a wśród Twoich kompanów znajduje się młoda dziewczyna, negocjacje zajmą zaledwie kilka minut.

Przepis na udany interes:
1. Wystaw dziewczynę przed stoisko.
2. Schowaj się za innym pawilonem, obserwuj sytuację dla jej bezpieczeństwa.
3. Dziewczyna się uśmiecha, bransoletka bardzo jej się podoba.
4. -"Nie, oczywiście, że nie mam chłopaka!"
5. -" Kurczę, no bardzo ładna ale mnie nie stać, poszukam tańszej"
6.- " Naprawdę? Dzięki wielkie! Połowa ceny będzie okej"
7.- "O, mówisz, że chcesz mój numer... Lepiej podaj mi swój!"

Od teraz targuję się tylko bez Marcina. ;)

Ciąg dalszy nastąpi.
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
Misiorkowa uważa post za pomocny.
 
 
#3 PostWysłany: 23 Sty 2017 23:25 

Rejestracja: 26 Kwi 2016
Posty: 9
Pod burkami noszą tak świetne ciuchy, że aż trudno uwierzyć ? ciekawe spostrzeżenia, czekam na więcej !
Góra
 Relacje PM off  
 
#4 PostWysłany: 27 Sty 2017 21:23 

Rejestracja: 23 Kwi 2016
Posty: 40
Ostatnio miałam okazję rozmawiać z kilkoma muzułmanami.

Poniższy post nie będzie na temat podróży do Stambułu. Jest jednak nieodzownie związany z tematem Turcji, muzułmanów, terrorystów i naszych uprzedzeń. Czy są one słuszne? Absolutnie nie będę tego oceniać, ani moralizować.
Poniższy fragment rozmowy wydał mi się ciekawy, dlatego dzielę się nim z Wami.

Nie zdradzę imienia mojego rozmówcy. W Polsce przebywa od 4 lat, ma żonę Polkę i pracuje w fundacji działającej na rzecz wszystkich migrantów. Organizuje spotkania tematyczne poszerzające horyzonty wśród małych dzieci, w tym kursy gotowania orientalnych potraw. Wciąż uczy się polskiego i mówi całkiem nieźle. Nie przeredagowałam naszej rozmowy, przepisałam wszystko tak, jak zostało powiedziane.

[...) Myślę, że w tym może jest jakaś metoda, bo Polska raczej niechętnie przyjmuje uchodźców.
Ale to od razu, od razu mówisz „nie!”. Nie chcemy Was! Ale jeżeli tak, naprawdę tak jest. Co będę robić rok, skończy się rok i co ja będę robić?

Ja to wszystko rozumiem, po prostu wydaje mi się, że może dla dobrego wizerunku staramy się ich przyjąć, a tak naprawdę ta pomoc jest bardzo tymczasowa, chwilowa.
I potem jest inny problem z terroryzm. To się zaczyna tak. Jeżeli nie masz pracy, jesteś… nie ma nadzieje. Tak, to zaczyna się tak. „Chodź tutaj, to jest złe kraj, co robisz tutaj, widzisz jak one traktują Ciebie?”. I to się zaczyna tak.

Aha…
I to się zaczyna tak. I mija dwa tygodnie, i potem idziesz tak, z bomba. Robisz co chcesz. I potem masz inne życie w raju. To się tak zaczyna. Dlaczego na przykład najwięcej osób z ISIS jest w Tunezji? To naprawdę, to oficjalnie. Bo ludzie przed rewolucje byli bez pracy. I ja byłem przykładem. Co z tego, przyjechałem, skończyłem szkoła, dyplom, i co, i bez prace. Rok albo dwa lata, skończyłem moje studia i codziennie w kawiarni. Od rana do wieczora. Czasami nie mam kupić kawy, po prostu nie ma nic, nie ma nic. Siedzi sam, gadamy, gadamy i nie ma nic. I jeżeli ktoś nie był w stanie, ktoś jest słaby psychicznie, wszystko jest złe. Nie mam nic, nie mam prace, widzisz Twoje rodzina jest biedne, nie masz nadzieje. Nie masz pomoc, co będzie? Czasami ludzie, z ISIS, na przykład, oni szukają takie słabe. „Chodź ze mną, my Ci damy pieniądze, ile potrzebujesz? Tysiąc złoty? Dajemy, ale chodź ze mną to jest zły kraj. Albo zrób coś tutaj złego bo oni nic nie zrobią dla Ciebie, ani dla Twojej matki”. Tak zaczyna terroryzm. I jeżeli my nic nie zrobimy, to to będzie w ten sposób. Taki kraj gdzie tyle ludzi, gdzie nie mają praca, to będzie terroryzm. A tam jest demokracja, mówimy co chcemy, spotkamy. W Niemczech masz prawo, mówisz co chcesz. Wiem, że w moim kraj są zły ludzie, i oni korzystają z takich słabych ludzi. Tak jest, i to jest problem.

To bardzo ciekawe, co teraz mówisz.
Tak, tak jest.

To taki paradoks, że im bardziej oni stają się agresywni, tym bardziej my ich nie chcemy. A potem oni jeszcze bardziej…
Tak, on będzie agresywny, nie chcecie mnie? Ok, ja zabije tysiąc osób. Nie chcecie mnie, ok, ja zrobię tak. "Jesteście zły." Ja myślę, że jeżeli Polska nie zmieni strategie to będzie gorzej. Tu jest fajnie, spokojnie, ale to co ja widzę… będzie gorzej. Jeżeli ja codziennie jeżdżę tramwajem, i ktoś agresywnie do mnie, raz, dwa, trzy razy, to ja też będę agresywny potem. I będzie taki moment, kiedy zrobisz coś złego. Dla wszystkich, bo wszystkie Polacy to będą takie złe. I on będzie robić takie genara…

Generalizować.
Tak samo jak Wy.

Image


Serdecznie proszę o nierobienie gównoburzy. ;)

PS. Mój rozmówca używał zwrotów w osobie pierwszej z braku lepszej znajomości języka polskiego. Najczęściej cytował, starał się coś przedstawić, nie wypowiadał się w swoim imieniu.
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#5 PostWysłany: 07 Lut 2017 00:29 

Rejestracja: 23 Kwi 2016
Posty: 40
MECZETY I KULT KOTA

Image


Bezdomne zwierzęta nigdy nie kojarzą nam się dobrze, o ile mamy w sobie zasoby empatii i współczucia dla czworonogów. Jednak status bezpańskiego kota w Stambule maluje się nieco inaczej, niż zdążyliśmy przywyknąć.
Zazwyczaj widząc zwierzęta żyjące na ulicy, łza kręci mi się w oku. W każdym widzę potencjalny materiał na przyjaciela, wszystkie wypadają w moim odczuciu uroczo i nie mogąc się oprzeć, przy niemal każdym z nich się zatrzymuję i chwilę rozczulam. Stambuł dostarczył nam niezliczoną ilość kotów i psów (choć tych drugich ZNACZNIE mniej) do głaskania i zaczepiania. Kocury kręciły się między nogami, przesiadywały w sklepach, restauracjach, a nawet w meczetach...

Chyba zbyt pochopnie użyłam słowa "bezpański".
Ponoć nawet Mohamed miał swojego kociego pupila. Księgi Islamu bardzo restrykcyjnie podchodzą do kwestii znęcania się nad zwierzętami, zwłaszcza jeśli mówimy o tych z rodziny mruczących. ;) Zatem kotami, które mijaliśmy na ulicach, często opiekowała się cała społeczność z okolicy. Gospodarz rybiego sklepu podrzucał im wieczorem nie byle jakie kąski, właścicielka mało chodliwego punktu z pamiątkami w wolnych chwilach głaskała utuczonego rudego, kierowcy pozwalali im ucinać sobie wieczorne drzemki na rozgrzanej masce zaparkowanego samochodu, dozorcy meczetów dokarmiali je przy wejściu do świątyni. A turyści z niekrytym zaskoczeniem, cieszyli oko i dłonie gęstym futrem zwierząt, które pomimo braku stałej przystani, wyglądały na zadbane i kochane.

A zatem koty są święte, jak legenda głosi mają 7 żyć (według innych mitów nawet 9), a ich mruczenie można uznać za swoistą modlitwę.Skoro sam prorok ubóstwiał koty, to i przeciętny muzułmanin, biorąc niepodważalny przykład, mruczki szanuje.

Image

Image

Image

Image

Image

Image
:D


Niebieski, czy to Ty?

Podobno w meczetach można spędzić długie godziny na kontemplacji. Niezależnie od wyznania, meczet daje przestrzeń do refleksji i wytchnienia, również od upału panującego na zewnątrz. Ten Sulejmana zrobił na mnie największe wrażenie, wbrew pozorom nie dzięki samym rozmiarom, a urzekającemu wnętrzu. Niestety turystce nie dane jest przesiadywać w nim w nieskończoność. Niektóre godziny odwiedzin dostępne są jedynie dla mieszkańców Stambułu, prawdziwych pobożnych, a nie zwykłych gapiów. Niezależnie od wyznania i pochodzenia, obowiązują pewne reguły. Po pierwsze, do wnętrza wchodzi się boso. Z początku może się to wydawać nieco obleśne, jednak wzorzyste dywany były wyraźnie częściej odkurzane, niż podłogi w naszych kościołach myte. No i te okrycia wierzchnie dla kobiet! Odkryte, rozwiane włosy nie wchodzą w grę, podobnie jak krągłe ramiona i jeszcze mocniej zaokrąglony dekolt. Z szacunku do świątyni oraz Allaha (a także dla komfortu modlitwy obecnych w meczecie panów), każda z pań przyozdobiona jest skromną chustą, która w skuteczny sposób zakrywa wszystkie upragnione wdzięki. Przed pierwszą wizytą w Stambule uzbroiłam się w fikuśne szale, jednak zupełnie niepotrzebnie, bo miasto dba o turystów lepiej, niż sami bylibyście w stanie przewidzieć. Przed wejściem do meczetu znajdował się wielki ... karton, pojemnik z niezliczoną ilością błękitnych chust dla gości. Do meczetu wstąpiliśmy po drodze na zakupy, więc Marcin ubrany w kuse szorty również musiał zawiązać wokół bioder materiał. I tak z moją nową dziewczyną w spódnicy, weszłam do wnętrza Niebieskiego Meczetu.

Image

Image

Image

Image

Czemu jeszcze nie powstał żaden lokal w tym klimacie? Wysoki sufit i nisko podwieszane świece, z podniecenia można zapomnieć o powadze miejsca.


Jeśli mam być szczera, nie znam się na tych meczetach. Uparcie zapominam nazwy, moja pamięć ledwo sięga zeszłego poniedziałku, wypierając z szuflad wspomnienia o ulicach i odwiedzonych miejscach. Na szczęście fotografie przywodzą na myśl złote tropy, z których staram się korzystać. Dopada mnie wzruszenie i cień zażenowania, kiedy spoglądając na ściany jednej ze świątyń przypominam sobie, jak bardzo chciałam do niej wejść, i jak ochoczo tłumaczyłam się Marcinowi, dlaczego zostawiłam portfel za jej murami.
Obkupiłam się malutkimi sakiewkami na drobne, błądziłam po pobliskich straganach tak długo, aż wybrałam najlepsze z kolorów nieróżniących się od siebie portmonetek. Jeden dla Malwinki, drugi dla Karoliny, trzeci dla Eweliny i jeszcze dwie dla mnie! Schowałam do środka banknoty i zakochana w nowym nabytku, ruszyłam przed siebie chwytając Marcina za rękę. Nie wiem czego szukałam w torbie, rozsiadając się na rozgrzanym murku otaczającym meczet. Może chusteczek, może szczęścia? Problemy zaczęły się przy toalecie, kiedy w poszukiwaniu monet nie znalazłam ani pieniędzy, ani portfela. Pierwsza myśl: "Okradli mnie!". Haha, a skąd! Doskonale znając siebie, z przerażeniem i wstydem pomyślałam: "Boże, znowu coś zgubiłam!". Widziałam, jak w Marcina żyłach krew płynie coraz szybciej, na twarzy buzuje niezadowolenie i niekryte współczucie. Patrzył na mnie jak wściekły rodzic, który nie kryjąc zażenowania, pozostawia pewną rezerwę na błędy dziecka. A ja, Emilka, właśnie takim dzieciakiem jestem.

Wspominam o tym dlatego, bo za kulisami tej historii kryją się śniade dzieci biegające na bosaka wokół meczetów. Zazwyczaj grasują w grupach, niekiedy w okolicy stoi ich matka, obserwując bacznie swoje pociechy. Nie mniej, nie pilnuje ich zachowania, a raczej bezpieczeństwa. Jak w każdym mieście na świecie, również w Stambule łatwo znaleźć bezdomnych, ubogich, czy głodnych. A raczej to oni pierwsi znajdą nas, zwłaszcza, że turystów nie trzeba długo szukać. Od momentu, kiedy spuściłam z oczu zupełnie nieatrakcyjną portmonetkę z garścią tureckich lir, minęło może 10 minut. Na próżno było jej szukać. Podejrzewam, że zawracając w to miejsce zaledwie po 10 sekundach, i tak zastałabym pustkę. Rzecz jasna, pretensje mogę mieć tylko do sobie ale ku przestrodze, ostrzegam Was, abyście mocno uważali na pozostawione przez siebie rzeczy. Zwłaszcza, jeśli jesteście takimi samymi gapami jak ja. ;)

Image

Image

Image

Image

Image

Ciąg dalszy nastąpi, a w nim przewodnik po sklepach ze starociami. I nie myślę tu o nowoczesnych butikach z antykami, a o zagraconych piwnicach i ich interesownych właścicielach. ;)
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
 [ 5 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group