Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 6 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 27 Sty 2016 19:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 Sty 2016
Posty: 22
Loty: 5
Kilometry: 10 423
Witam! Spędziłam ostatnio z moim towarzyszem podróży cztery tygodnie w Izraelu (listopad -grudzień 2015).
Nigdy nie opisywałam swoich podróży, ale postanowiłam zacząć, bo wspomnienia szybko giną. Chce opisac swoją relację dzień po dniu, trochę czasu może mi to zająć. :D

Dzień 1

Wylatujemy z lotniska w Krakowie. Wylot 8.00, planowy przylot na lotnisko Ovda 12.50.

Samolot zbliża się do lotniska i, z góry, widzimy pustynie Negew. Widok jest nieziemski, czujemy się jakbyśmy mieli lądować na Marsie. Góry i kratery, doliny i wabi . Za chwilę pierwszy dla nas „mały krok człowieka” na ziemi Izraela.
Image
Marsjańskie krajobrazy z okna samolotu.

Ovda to małe lotnisko, służące wcześniej wojsku. Na lotnisku pierwsze zaskoczenie – wszędzie pełno ochroniarzy z karabinami. Wychodząc w Ovdzie z samolotu przechodzi się od razu pieszo do terminala przejściem obstawionym przez „karabinierów”.

Na lotnisku w Ovdzie, zostaliśmy przez kontrole graniczną dość dokładnie przepytani -gdzie, po co i dlaczego na tak długo. Przyznam, ze przeżyłam moment wątpliwości, czy zostaniemy do Izraela wpuszczeni. Zostaliśmy, ale wbito nam wizę w paszport.

Po kontroli, odebraniu bagaży wychodzimy na parking przed lotniskiem . Gorąco. Na parkingu stoją autobusy zawożące podróżnych do Eilatu. Omijamy je i wychodzimy przez bramę śledzeni wzrokiem kierowców -gdzie ci ludzie idą, przecież tu oprócz pustyni nie ma niczego, a inni pasażerowie samolotu zajęli grzecznie miejsca w autobusie.
Image
Pierwsza diuna.

Idziemy droga nr 12 na północ. Chcemy dotrzeć do Izrael National Trail (INT) – jest to jeden z najbardziej popularnych w Izraelu szlaków trekkingowych, prowadzący przez cały Izrael, od Eilatu do Wzgórz Golan. Wielu Izraelczyków przechodzi ten szlak, może nie koniecznie cały za jednym razem, ale etapami, bo całość to około 1000 km.
Image
Szlak INT jest naprawdę dobrze oznaczony.

Idziemy około 10 km. Po prawej stronie drogi rozciągają się tereny wojskowe. Do granicy z Egiptem niedaleko.

Droga jest praktycznie pusta, bez ruchu samochodów, szabat. Zaczyna się on w piątek , przed zmierzchem, a kończy w sobotę po zapadnięciu zmroku. W szabat ortodoksyjni Żydzi nie pracują, czyli np. nie kierują samochodami. Prace zakazane dla Żydów w szabat, to niekoniecznie czynności związane z wysiłkiem fizycznym.

Widoki piękne, ale plecaki ciążą. Około 16.00 docieramy do szlaku i ruszamy nim w kierunku południowym. Jesteśmy umówieni następnego dnia w kibucu Yotwata z Jossifem, u którego mamy spędzić parę dni. Rozbijamy namiot przy szlaku w dolinie utworzonej przez okresową rzekę. Na przekór porze roku dolina porośnięta jest młodą trawą, czasami ze spieczonej gleby wyrasta kwiatek. Wzruszający, ulotny znak nadchodzącej tu wcześnie wiosny. Poza tym dość gęsto rozlokowują się akacjowe drzewa – jak długie muszą mieć korzenie, aby przetrwać te okresy gorąca i suszy? Zasypiamy wśród zieleni na pustyni. Nad nami księżyc w pełni, a do snu przygrywa nam świerszcz.

Dla takich chwil warto podróżować.
Image
Słońce zaczyna powoli zachodzić – pora rozbijać namiot.

W nocy budzi nas jakieś zwierzę, lisek, wilk ? Nie wiemy, słyszymy tylko jak węszy wokół namiotu. Ale nie jesteśmy chyba atrakcyjni, bo za chwilę odbiega.

Dobranoc lisie, może się jeszcze spotkamy.

-- 27 Sty 2016 20:41 --

Dzień 2

Rano postanawiamy podjechać stopem do Shaharut, a stamtąd przejść przez góry do Yotwaty. Ale kierowca ciężąrówki, który nas podwozi odradza nam ten szlak. Zabiera nas na teren budowy hotelu, obok Shaharut, skad rozciaga się naprawdę niesamowity widok, a potem zawozi nas prosto do Yotwaty.

Image
Punkt widokowy - taki widok będą mieć goście nowo budowanego hotelu.

W Yotwacie mamy umówiony nocleg na Couchsurfingu u jednego z członków kibucu. Jest to dla nas niesamowita okazja, żeby zobaczyć jak funkcjonują kibuce w Izraelu.

Kibuce, to jak ktoś mi kiedyś powiedział, żydowskie kołchozy. W sumie tak, ale członkowie kibucu sami sobie wybierają taki los. Generalnie są to społeczności zajmujące się uprawą ziemi, hodowlą, a ostatnio coraz częściej produkcją. Własność w kibucu jest wspólna – członkowie nie są właścicielami części ziemi, czy domów w których mieszkają. Pracują razem dla wspólnego dobra, a ich potrzeby zaspokaja kibuc. Kibucnicy wspólnie podejmują decyzje dotyczące ważnych dla kibucu kwestii. Pierwsze kibuce zaczęły powstawać na początku XX wieku, łącząc syjonizm z socjalizmem. W kibucu wszyscy są równi niezależnie od pochodzenia, koloru skóry czy płci. Wszyscy członkowie mają te same prawa i obowiązki.

W Yotvacie, na gościnie u Jossifa zostaliśmy trzy noce. Jossif to niesamowity, starszy pan, gościnny, otwarty, przesympatyczny. Poznając ludzi w Yotwacie, przekonaliśmy się ,że kibucnicy, poprzez taki styl życia, wychowanie we wspólnocie i prace dla dobra ogółu, to ludzie o wielkich sercach, społecznicy, gotowi pomagać innym ludziom w potrzebie.

Image
Yotwata, to ogród wśród piachów pustyni. Jest tu mnóstwo drzew, także tropikalnych i ptaków.

Podróżując autostopem, wielu z kierowców okazywało się być członkiem kibucu. Może właśnie takie wychowanie, nie egoistycznie, nie nastawione tylko na moje potrzeby, ale na potrzeby innych, pomogłoby zmienić ten świat w którym ego niektórych jest przesadnie rozrośnięte?

Członkowie Yotwaty nie żyją w luksusach, ale prowadzą spokojne życie. Nie widziałam powszechnego w innych miejscach stresu, nerwowości. Ludzie są spokojni, opanowani, zrelaksowani.

Yotwata zajmuje się hodowlą krów mlecznych. Mają także fabrykę, która produkuje mleczne napoje. Oprócz tego uprawiają daktyle, prowadzą przydrożną restaurację.

Image
Wielu mieszkańców kibucu to artyści - lokalny twórca stworzył industrialną krowę.

Ekonomicznie są w dobrej kondycji – rozbudowują kibuc, powstają nowe domy, przyjmują nowych członków. Członkowie kibucu posiłki spożywają we wspólnej stołówce. Trzy razy dziennie maszerują na śniadanie, obiad, kolację, a wybór dań jest naprawdę spory.

Pranie również jest oddawane do wspólnej pralni, w razie potrzeby remontu w domu jest ona zgłaszana do administacji kibucu, kibucnicy korzystają też ze wspólnych samochodów.

Ponieważ prace domowe w kibucu są naprawdę zminimalizowane, członkowie mogą pracować, i pracują, sześć dni w tygodniu. Ale rotują w tej pracy, raz karmią zwierzęta, raz przy taśmie w fabryce, itd. Na terenie kibucu znajduje się świetlica, biblioteka, przedszkole i szkoła, do której przyjeżdżają dzieci z całej gminy.

Image
Wśród traw spotkaliśmy dudka - może z Polski? A drugi ptak? Nie rozpoznaję.

Pozwiedzaliśmy kibuc samodzielnie, a wieczorem wybraliśmy się na spacer z Jossifem i jego psem, przesympatycznym, nieszczekliwym pudlem Titwo . Według Jossifa hasłem dla ich hodowli krów jest: „Szczęśliwa krowa więcej mleka daje” i kibucnicy robią wiele ku krowiej szczęśliwości. Krówki w upalne dni chłodzone są wentylatorami, a nawet, mogą korzystać z krowiego prysznica. Ciekawy jest sposób dojenia tych krów. Krowy wchodzą na tzw. karuzelę, która się wraz z nimi obraca. Podłączone dojarki są sterowane elektronicznie mierząc ilość mleka, która daje dane krowa, oraz zawartość tłuszczu w tym mleku. Podczas dojenia krowy słuchają relaksującej muzyki.

Całkiem przyjemnie być krową w Yotwacie.

Image
Wśród zieleni ukrywaja sie domki kibucników.

Przeszliśmy się też z Josiffem na uprawę daktyli, gzie nocą, wśród drzew, ukrywają się dzikie osły. Poobserwowaliśmy wspólnie gwiazdy i księżyc.

Starsi ludzie maja niesamowity zasób wiedzy i życiowej mądrości, nie wiem czy wszyscy, ale Jossif na pewno.

Do zobaczenia Jossifie, może się jeszcze spotkamy?


Ostatnio edytowany przez esmeralda123, 28 Sty 2016 00:10, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
LaVarsovienne uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 27 Sty 2016 21:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Lut 2014
Posty: 722
Loty: 74
Kilometry: 126 865
Fajnie, że powstaje ta relacja, będę śledzić, a za 2 tyg. też tam będę:-)
Wyrobisz się przed moim wyjazdem? :lol:
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#3 PostWysłany: 28 Sty 2016 00:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 Sty 2016
Posty: 22
Loty: 5
Kilometry: 10 423
Hej! Tak jak napisałam na początku , chcę opisać swoja podróż dzień po dniu. Codziennie coś piszę także - może skończę przed twoim wyjazdem :)
Zaczęłam pisać bloga na wordpressie, ale na razie usiłuję technicznie to wszystko ogarnąć - bawię się ustawieniami.
Ale jak chcesz możesz na niego zajrzeć. Na blogu mam opisane siedem dni :)
https://gramwzieloneblog.wordpress.com/ ... w-izraelu/
Góra
 Relacje PM off  
 
#4 PostWysłany: 28 Sty 2016 22:44 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 Sty 2016
Posty: 22
Loty: 5
Kilometry: 10 423
Dzień 3
Wstajemy rano , idziemy z Jossifem na śniadanie, a potem wyruszamy na wyprawę do Parku Timna. Do Timnej z Yotwaty mamy jakieś 25 km, podjeżdżamy autostopem, dyskutując po drodze z kierowcami, o naszym i ich kraju.

Park Timna jest dla mnie najpiękniejszym Parkiem ze wszystkich obejrzanych w Izraelu.
Jest to dolina, otoczona z trzech stron przez klify. Powierzchnia Parku jest olbrzymia- 15.000 akrów – czyli jakieś 6000 hektarów. Większość podróżnych zwiedza więc ten Park samochodem. My dreptaliśmy na piechotę, ale już 200 m od wejścia zatrzymali się zatroskani turyści, czy nas przypadkiem nie podwieść. Grzecznie podziękowaliśmy. Widocznie byliśmy wędrującą pieszo atrakcją. Ale rzeczywiście całego Parku nie da się obejść w jeden dzień na piechotę.
Image
Wchodzimy do Parku.

Park jest miejscem interesującym zarówno pod względem geologicznym jak i historycznym.

Można tu obejrzeć spektakularne formy skalne, m.inn. Grzyby, Spiralne Wzgórze, łuki skalne i chyba najsłynniejsze w tym miejscu Kolumny Salomona.

Image
Pierwsza spotkana ciekawa forma skalna - Spiral Hill.

Image
Maszerujemy dalej - asfaltem, ale widoczki...cudne.

Image
Pierwszy ze spotkanych skalnych grzybów. Woda i wiatr kształtowały te formy.

Image
Drugi Grzybek - tyz piknie.

Image
The Arches- łuki skalne. Przez lewe "oczko" wiedzie szlak do starożytnych kopalni.

Image
Całkiem fajny ten szlak :)

Image
Kolumny Salomona - najbardziej popularne miejsce w Parku, pod które podjeżdżaja całe autobusy. Tutaj tez wchodzi sie do światyni Hathor.

W Timnej skały, z powodu dużej zawartości różnych minerałów mienią się różnymi kolorami. Tak kolorowych skał i piasku nigdzie wcześniej i później nie spotkałam. Kolory te zmieniały się tez wraz ze Słońcem przesuwającym się po niebie i zmianą kąta padania. CUDO!

Image
Pink Canyon - Różowy Kanion. Dla wszystkich fanek różu w różnych odcieniach.

Image
White kanion - Biały Kanion, troszeczkę różu też mozna tu zobaczyć.

Image
Za kanionami weszliśmy na diuny. Piachowe wydmy.

Historycznie to miejsce pamięta czasy egipskich faraonów. Około 6.000 lat temu wydobywano tutaj miedź. Pozostałości tych starożytnych kopalń można zobaczyć do dzisiaj. Spotykamy po drodze wiele szybów, piece hutnicze oraz pozostałości po domach górników i hutników oraz świątynie Hathor – egipskiej bogini, którą czczono tutaj jako patronkę kopalń.

Image
Szyby antycznych kopalń. Bardzo wąskie i klaustrofobiczne. Egipcjanie byli jednak szczupli.

Image
Pozostałości dymiarek i osiedla z czasów faraonów.

Image
Ostatnia spotkana skalna forma -Sfinks.

Image
Białorzytka saharyjska, ciekawski ptaszek, który towarzyszył nam przy posiłku.


Nasza wędrówkę po Parku kończymy nad Jeziorem Timna, obok którego znajduje się również kamping. Jest około 16.00 , czyli do zachodu słońca pozostała jakaś godzina. Postanawiamy nie wracać głównym wejściem do Parku, tylko spróbować, trochę na nielegalu,przejść w stronę działającej kopalni Timna i wyjść na drogę nr 90. No cóż… znajdowaliśmy drogi, których nie było wśród kopalnianych wydm, przemykaliśmy między zasiekami kopalni i wyszliśmy...główną bramą kopalni dla pracowników pod pełnym monitoringiem. Nie wiem kto był bardziej zdziwiony, czy my, czy ochroniarze.

Image
Wychodząc z kopalni podziwialiśmy zachód Słońca na Timną.

Już w ciemnościach , autostopem wróciliśmy do kibucu, na nocne Polaków i Żydów rozmowy.

Dalszy ciąg relacji z Izraela znajdziecie na stronie:
https://gramwzieloneblog.wordpress.com/ ... w-izraelu/

Relację tę ciągle tworzę, ale codziennie są nowe wpisy. Jeżeli ktoś ma ochotę, to zapraszam.
Góra
 Relacje PM off  
 
#5 PostWysłany: 27 Lut 2016 02:19 

Rejestracja: 15 Cze 2014
Posty: 1492
srebrny
Jak długo łapaliście stopa po ciemku?
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#6 PostWysłany: 28 Lut 2016 00:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 Sty 2016
Posty: 22
Loty: 5
Kilometry: 10 423
A nawet krótko. jakieś 20 minut. :)
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 6 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group