Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 1 post ] 
Autor Wiadomość
 Temat postu: Troszkę Barcelony
#1 PostWysłany: 08 Mar 2022 15:56 

Rejestracja: 04 Lut 2017
Posty: 257
Loty: 151
Kilometry: 154 316
srebrny
Niskie ceny Wizzaira (98 zł w obie strony) skutecznie zachęciły mnie do spędzenia marcowej niedzieli i poniedziałku w Barcelonie. Jako że w tak krótkim czasie pobytu nie da się nic sensownego zaplanować, więc wyjazd miał charakter wybitnie spontaniczny.
Lotnisko w Barcelonie El-Prat ma dwa terminale, a Wizzair lata na T2. Jako ciekawostkę warto wspomnieć fakt, że mieliśmy przejście rękawem, a tym samym gatem pasażerowie i wychodzą, i wchodzą do samolotu, czyli mijają się. Sklepów i barów ze skandalicznymi cenami jest oczywiście sporo, a mankament to dość mało kibelków.
Załącznik:
foto01.jpg

Załącznik:
foto02.jpg

Załącznik:
foto03.jpg

Znalazłem zakwaterowanie w El-Prat w jednym z hosteli. Warunki dość przeciętne, ale plus to dojście z lotniska w 35 minut. Co ciekawe, obsługiwała mnie nieco dziabnięta recepcjonistka z Rosji, która po pewnym czasie zaproponowała mi nawet … małżeństwo. Cóż, nie skorzystałem z tej wątpliwej oferty.
Jako że pierwszego dnia nie miałem za wiele czasu, postanowiłem przejść się z hostelu nad morze, co zajęło nieco ponad godzinę w jedną stronę. Ścieżka położona jest w bezpośredniej bliskości lotniska i miejscowe władze ustawiły tam kilkanaście siedzisk, z których można obserwować samoloty przelatujące bezpośrednio nad głową. Poza tym spacer uatrakcyjniały widoki przyrody, mocno egzotycznej jak dla nas.
Załącznik:
foto04.jpg

Załącznik:
foto05.jpg

Załącznik:
foto06.jpg

Załącznik:
foto07.jpg

Załącznik:
foto08.jpg

Drugiego dnia miałem do dyspozycji czas od rana do planowanego wylotu o 19.40. Zamiast błogiego lenistwa lub zwiedzania El-Prat zdecydowałem się na długi spacer po Barcelonie, żeby choć troszkę poczuć klimat Hiszpanii. Do miasta dojechałem metrem (jedna przesiadka). Niektóre ze stacji są bardzo nowoczesne, perony od torów oddzielone są szybą i pociąg zatrzymuje się idealnie przy rozsuwanych drzwiach. Pojedynczy bilet kosztuje 2,40 euro i ważny jest do momentu wyjścia z metra.
Sieć metra to aż 11 linii i 209 stacji, nic zatem dziwnego, że przesiadki mogą polegać na przejechaniu kilku pięter ruchomymi schodami w górę lub w dół. Na szczęście wszystko jest dość jasno opisane i nawet ja, który z poważniejszym metrem nie mam za wiele do czynienia, poradziłem sobie bezbłędnie.
Załącznik:
foto09.jpg

Załącznik:
foto10.jpg

Załącznik:
foto11.jpg

Planu na wycieczkę nie miałem – wiedziałem tylko, że chcę zobaczyć na pewno jedno miejsce. Na pierwszy ogień poszła Sagrada Familia, czyli budowany od bardzo dawna kościół, jeden z symboli Barcelony. Metro dojeżdża pod samą budowlę i naprawdę każdy z turystów, którzy wychodzili na powierzchnię, robił wielkie wow na widok tej mega nietypowej bazyliki. Przez 3 sekundy biłem się z myślą, czy zainwestować dość spore pieniądze w bilet (26 euro), ale być na miejscu i nie wejść, to byłoby głupota. Od strażnika dowiedziałem się, że zakup biletów odbywa się jedynie przez internet. Wprawdzie wskazane są tam różne godziny wejścia, ale nie miałem problemów z nabyciem wejściówki na najbliższe za dziesięć minut. Sądząc po liczbie turystów, to pieniądze nie powinny być problemem w ukończeniu budowli, bo była ich cała masa. Mnożąc ilość osób przez cenę biletu wychodzi majątek.
Żeby nie patrzeć bezmyślnie na Sagradę Familię, warto ściągnąć sobie audio przewodnik (jest po polsku). Lektorka po kolei objaśnia poszczególne elementy budowli, przedstawia jej historię, symbolikę i plany na przyszłość. Zaprawdę powiadam wam, że widok bazyliki na żywo jest milion razy lepszy, niż na zdjęciach, które odbierają budowli monumentalność, wielkość, ilość detali i po prostu kunszt budowniczych. Dla mnie ta bazylika to po prostu mistrzostwo świata.
Załącznik:
foto12.jpg

Załącznik:
foto13.jpg

Załącznik:
foto14.jpg

Załącznik:
foto15.jpg

Załącznik:
foto16.jpg

Załącznik:
foto17.jpg

Załącznik:
foto18.jpg

Załącznik:
foto19.jpg

Załącznik:
foto20.jpg

Załącznik:
foto21.jpg

Załącznik:
foto22.jpg

Załącznik:
foto23.jpg

Załącznik:
foto24.jpg

Załącznik:
foto25.jpg

Załącznik:
foto26.jpg

Załącznik:
foto27.jpg

Załącznik:
foto28.jpg

Załącznik:
foto29.jpg

Załącznik:
foto30.jpg

Załącznik:
foto31.jpg

Załącznik:
foto32.jpg

Załącznik:
foto34.jpg

Załącznik:
foto34.jpg

Do wizycie w Sagrada Familia spojrzałem na google maps i za radą recepcjonistki (tej, która mi się oświadczyła), skierowałem się w kierunku podobno najsłynniejszej ulicy w Barcelonie – La Rambla. Spacer na miejsce zajął z pół godzinki i przyniósł jedną naukę. Kwestia sklepików – w El-Prat jest ich bardzo dużo, artykuły zwykle nie mają przyklejonej ceny i są po prostu drogie. Dla przykładu za wodę 1,5-litrową sprzedawcy chcieli od 1,6 euro, a za najtańsze piwo półlitrowe od 1 euro. Ceny o połowę mniejsze są w supermarketach, np. Carrefour – dla porównania za energetyka, półlitrową wodę, małe piwko i małe paróweczki zapłaciłem 1,32 euro. W Barcelonie w centrum nie ma miejsca na wolnostojące budowle, więc często supermarket to nie za wielka witryna z zewnątrz w kamienicy, ale wewnątrz ciągnie się i ciągnie.
Spacer po mieście to prawdziwa przyjemność, bo mijane kamienice i budowle są przeważnie bardzo fajne. Przy początku La Rambli jest duży plac, na którym byli uchodźcy z Ukrainy chcący przekazać światu okrucieństwo wojny i swój tragiczny los.
Załącznik:
foto35.jpg

Załącznik:
foto36.jpg

Informacja dla wielbicieli gołębi – na placu są ich chyba tysiące, często siadają na człowieku, jedzą z ręki. Dla osób nielubiących ptaków byłyby to widoki nader szkaradne.
Załącznik:
foto37.jpg

Załącznik:
foto38.jpg

Sama La Rambla to dla mnie taka odmiana Krupówek. Lokale, sklepy bogatsze i biedniejsze, handlarze, sępy pieniężne, tłumy ludzi. Co kto lubi – trzeba przyznać, że przyciąga mnóstwo turystów. Ja przeszedłem tą ulicę bez większych emocji. Teraz sobie uświadomiłem, że nie pstryknąłem na niej nawet jednej fotki.
Na końcu ulicy jest pomnik Kolumba, który pokazuje paluchem kierunek, podobno na Amerykę. A nieco dalej zaczyna się część portowa z żaglówkami, jachtami i JACHTAMI. No i oczywiście świątynia komercji o nazwie Maremagnum, gdzie można kupować, jeść i pić do woli.
Załącznik:
foto39.jpg

Załącznik:
foto40.jpg

Załącznik:
foto41.jpg

Załącznik:
foto42.jpg

Załącznik:
foto43.jpg

Załącznik:
foto44.jpg

Załącznik:
foto45.jpg

Załącznik:
foto46.jpg

Załącznik:
foto47.jpg

Załącznik:
foto48.jpg

Załącznik:
foto49.jpg

Załącznik:
foto50.jpg

Do zatoczeniu półkola na nabrzeżu przeszedłem na drugą stronę ulicy i po minucie znalazłem się na plaży. Patrząc na mapę w googlach ilość lokali w tamtej części miasta wręcz przytłacza, ale na żywo jest ich tak jakby zdecydowanie mniej. Fajna jest za to charakterystyka zabudowy – teren podzielony jest na mnóstwo równoległych i prostopadłych uliczek. No i oczywiście obowiązkowe suszące się na balkonach przysłowiowe gacie.
Załącznik:
foto51.jpg

Załącznik:
foto52.jpg

Załącznik:
foto53.jpg

Załącznik:
foto54.jpg

Załącznik:
foto55.jpg

Załącznik:
foto56.jpg

Załącznik:
foto57.jpg

Załącznik:
foto58.jpg

Załącznik:
foto59.jpg

Załącznik:
foto60.jpg

Załącznik:
foto61.jpg

Załącznik:
foto62.jpg

Załącznik:
foto63.jpg

Załącznik:
foto64.jpg

Spacer po nabrzeżu zakończyłem w okolicach miejscowego szpitala i skierowałem się ku parkowi, w którym znajduje się m.in. zoo, dawny parlament kataloński, ogród z egzotycznymi roślinami, jeziorka i podobno stara, ale bardzo efektowna fontanna.
Załącznik:
foto65.jpg

Załącznik:
foto66.jpg

Załącznik:
foto67.jpg

Załącznik:
foto68.jpg

Załącznik:
foto69.jpg

Załącznik:
foto70.jpg

Załącznik:
foto71.jpg

Załącznik:
foto72.jpg

Załącznik:
foto73.jpg

Chyba po raz pierwszy w życiu widziałem drzewa wyrastające prosto z jeziora i zielone papugi, które towarzyszyły gołębiom w walce o jedzonko od turystów.
Załącznik:
foto74.jpg

Załącznik:
foto75.jpg

Załącznik:
foto76.jpg

Fontanna robiła na pewno największe wrażenie na odwiedzających park. Niestety, jakoś nikt nie umie przepędzić kloszardów z górnej części budowli i przez to strasznie tam śmierdzi sikami i innymi „aromatami”.
Załącznik:
foto77.jpg

Załącznik:
foto78.jpg

Załącznik:
foto79.jpg

Załącznik:
foto80.jpg

Załącznik:
foto81.jpg

Załącznik:
foto82.jpg

Po spacerku w parku skierowałem się do najbliższej linii metra, przechodząc obok łuku triumfalnego, zbudowanego w 1888 roku dla upamiętnienia wystawy światowej w Barcelonie.
Załącznik:
foto83.jpg

Metrem dojechałem pod hostel, wziąłem plecak i pomaszerowałem na lotnisko, będąc w terminalu już 2,5 godziny wcześniej. To był błąd, bo przez kontrolę bezpieczeństwa przeszedłem z marszu i solidnie wynudziłem się czekając na lot. Po drodze minęło mnie może z pięć samochodów, ruch pieszy nie istniał, więc delektowałem się słoneczkiem i widokami na odległe górki i pagórki.
Załącznik:
foto84.jpg

Załącznik:
foto85.jpg

Załącznik:
foto86.jpg

Ta nieco ponad doba w Barcelonie zaszczepiła we mnie chęć ponownego odwiedzenia Hiszpanii. Podobno ten kraj uzależnia …


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
 [ 1 post ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group