Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 263 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1 ... 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9 ... 14  Następna
Autor Wiadomość
#101 PostWysłany: 06 Gru 2018 11:56 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 968
platynowy
Jeszcze kilka obiecanych informacji na temat pakietów z napojami, o które pytał @sranda.

Costa zasadniczo oferuje trzy główne nielimitowane pakiety napojów, które można mniej lub bardziej uznać za „all inclusive”. Oczywiście to „all” w każdym z pakietów się różni i jak łatwo się domyślić nie obejmuje wszystkiego:-) Wszystkie trzy pakiety działają w restauracjach, bufecie i wszystkich barach na statku. Spoglądając na menu czy karty w barach, przy każdej pozycji jest zaznaczone określonym kolorem, czy dana pozycja wchodzi w skład jakiegoś pakietu czy nie – o pomyłkę naprawdę trudno.

Pakiety, o których mowa to: Brindiamo, Pio Gusto oraz Indentitore.

Pierwszy jest najbardziej podstawowy z w/w trzech co nie znaczy, że ubogi. Jest w nim kawa (kilka rodzajów), woda, napoje gazowane, piwo lane, piwo bezalkoholowe, wino (niewielki wybór), grapa (2), koniak (2), whisky (5), gin i wódka (po 3), prosecco, brandy (2), tequilla (1), kilka likierów, bacardi i koktajle bezalkoholowe.
Pio Gusto zawiera wszystko co powyżej plus koktajle alkoholowe.
Indentitore zawiera natomiast wszystko co jest w karcie do 9 EUR (czyli tak naprawdę ponad 90% zawartości karty). Jako jedyny uwzględnia też to, co jest w minibarku w kabinie.

Jeśli chodzi o ceny, w przypadku kiedy pakiet kupowany jest na statku (ceny mogą się różnić, podaję mój rejs) wynosi ona 26,5 EUR/os./dzień dla Brindiamo, 31 EUR/os./dzień dla Pio Gusto oraz 44,5 EUR/os./dzień dla Indentitore. Dla porównania, u przewoźników amerykańskich (np. NCL) dzienny pakiet-zwykle bogatszy niż najdroższy u Costy kosztuje zwykle ok. 70-80 USD/os./dzień + service charge.

Dla dzieci są odpowiedniki w/w pakietów bez alkoholu o nieco niższych cenach.

Jeśli ktoś kupuje jeden z w/w pakietów, to niestety ale musi on zostać zakupiony również przez wszystkie pozostałe osoby z tej samej kabiny. Nie ma takiej opcji, że ktoś w kabinie ma wykupiony jeden z w/w pakietów a pozostałe osoby nie mają. Przynajmniej teoretycznie :-)

Oprócz tych trzech pakietów (nie licząc wersji dla dzieci) trzeba jeszcze wspomnieć o czwartym – trochę „upośledzonym” pakiecie o nazwie „Pranzo&Cena”. Ten pakiet zapewnia nielimitowany dostęp do wybranych napojów (woda, napoje gazowane, wino, piwo lane) ale wyłącznie podczas posiłków w czasie lunchu i kolacji – w restauracji lub bufecie samoobsługowym. Pakiet „Pranzo&Cena” nie działa w barach. Standardowo kosztuje 16,5 EUR/os./dzień (dla dzieci taniej).

Szczerze mówiąc, moim zdaniem wszystkie w/w pakiety mało kto kupuje na statku – raczej tak rezerwuje rejs, aby pakiet miał uwzględniony w cenie – a jeśli z jakichś powodów rezerwuje rejs bez pakietów, to najczęściej korzysta z pakietów limitowanych, o których napiszę dalej.

Jak kupić rejs od razu z pakietem ? W zasadzie metoda jest jedna – przyjrzeć się dokładniej jak funkcjonują taryfy Costy.

Od ponad roku zasadniczo (nie licząc apartamentów-ale zakładam, że nie rozmawiamy teraz o nich), Costa wyróżnia tylko 3 taryfy, w których sprzedaje kabiny na statkach: Basic (do tej taryfy zaliczają się również taryfę „Last minute”), Comfort Classic oraz Comfort Premium. Na przykładzie pierwszego lepszego tygodniowego rejsu, który wziąłem ze strony Costy może wyglądać to tak:

Image

W/w taryfy (pierwsze trzy kolumny, ostatnia na powyższym obrazku dotyczy apartamentów) różnią się wieloma rzeczami (np. lepszym lub gorszym położeniem kabin, możliwością wyboru kabiny w momencie rezerwacji, sposobem naliczania punktów w Costa Clubie, podejściem do tematu anulacji rezerwacji itd.) ale podstawową ich cechą, którą warto się zainteresować jest przypisany do taryfy pakiet napojów. Po zmianie polityki cenowej Costy w 2017 roku, jeśli rezerwujemy coś w taryfie Comfort Classic to prawie zawsze (niestety są wyjątki) przypisany jest do niej wspomniany wcześniej pakiet „Pranzo&Cena”, a jeśli rezerwujemy kabinę w taryfie Comfort Premium – pakiet Brindiamo.

Cała zabawa polega na tym, żeby wyszukać rejsy, gdzie różnice w cenach pomiędzy taryfą Basic (czyli bez żadnego pakietu) a którąś z wyższych taryf jest niewielka. Najlepszy deal jaki widziałem polegał na tym, że różnica w cenie kabiny między taryfą Basic a Premium Comfort wynosiła tylko 30 EUR za osobę za tygodniowy rejs. I de facto, z punktu widzenia kupującego, w tym przypadku pakiet napojów Brindiamo kosztował 30 EUR na tydzień - a nie 185,5 EUR (26,5 x 7), gdyby go kupowano na statku. A wszystkie inne przywileje taryfy Comfort Premium było już w tym przypadku za darmo.

Mówiąc krótko: nie należy patrzeć tylko na najniższą taryfę bo czasami w minimalnie droższej zawarte jest coś, co jest warte znacznie więcej niż różnica w cenie. W tym przypadku właśnie pakiet napojów.

Warto jeszcze wspomnieć, że jeśli ktoś planuje pływać regularnie, to kabina zarezerwowana w taryfie „Comfort Premium” daje jeszcze ten bonus, że umożliwia uzyskanie 10% upustu od ceny na kolejny rejs – pod warunkiem, że kolejny rejs zarezerwujemy w ciągu roku od zakończenia poprzedniego. Korzystam regularnie i mogę powiedzieć, że faktycznie to działa.

Jeszcze jedna kwestia dot. pakietów nielimitowanych: jeśli ktoś ma zawarty w cenie pakiet Brindiamo, a chciałby mieć dostęp do wyższego (np. Pio Gusto), to może wykupić upgrade płacąc tylko różnicę w cenie. Można to zrobić przed rejsem w serwisie https://www.mycosta.com. Nie jestem pewien, czy można to zrobić już po wejściu na statek.

I jeszcze kilka wskazówek, dla tych, którzy mimo wszystko wybierają taryfę „Basic” lub „Last minute”, w których nie ma zawartych żadnych napojów.

Ostatnią rzeczą jaką należy robić to zamawiać coś według karty bez przeanalizowania dostępnych pakietów limitowanych. Najpierw warto się zainteresować, czy nie istnieje jakiś pakiet limitowany, który zaspokaja nasze potrzeby.

Przykładowo: pakiet 20 piw lanych 0,4l kosztuje 93,15 EUR (już z 15% dopłatą service chargé, którą normalnie trzeba doliczyć do każdego rachunku w barze). W praktyce często np. dwie osoby kupują sobie jeden pakiet i wybierają potem stopniowo napoje dla tego, kto chce. Jak pakiet 20 piw się skończy to oczywiście można kupić następny :-) A nie płacić za każde piwo osobno.

Analogicznie: 13 butelek wody 1l kosztuje 35,98 EUR. Pakiet kombinowany: 7 x woda 1 litr + 7 x piwo lane 0,4 litra + 14 x kawa (kilka możliwości) kosztuje 69 EUR. Czy 7 x woda 1 litr + 3 butelki wina białego + 3 butelki wina czerwonego kosztuje 125 EUR itd.

Wszystkie w/w ceny uwzględniają 15% service chargé.

Poza tym takie drobnostki: wina i prosecco często (oczywiście nie wszystkie) nie opłaca się kupować na kieliszki. W karcie można znaleźć pozycje od 20 EUR za butelkę, a w przedziale 20-30 EUR jest naprawdę spory wybór. Do tego dochodzi 25% upustu dla członków Costa Clubu (nie wszystko, codziennie inne wina), do którego można się zapisać będąc na rejsie pierwszy raz (choćby w momencie zamawiania wina-do Costa Clubu można się zapisać nawet u kelnera). W efekcie można kupić butelkę wina poniżej 20 EUR. Oczywiście nie jest to Biedronka ale wygląda to już bardziej akceptowalnie :-)

Jeśli macie jeszcze jakieś pytania jeśli chodzi o pakiety napojów to pytajcie śmiało :-)
Góra
 Relacje PM off
14 ludzi lubi ten post.
8 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#102 PostWysłany: 06 Gru 2018 20:00 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 968
platynowy
Jeszcze kilka słów na temat naszego pobytu w Funchal na Maderze.

Nabrzeże przy którym zacumował statek jest wypuszczone w morze i położone tak, że aby dojść do miasta trzeba zaliczyć spory spacerek (ok. 2 km). Costa oferowała jakiś odpłatny shuttle bus ale nie korzystałem z niego. W Funchal oprócz naszego statku cumowała jeszcze porównywalna wielkością jednostka TUI (ich wszystkie statki mają nazwę „Mein Schiff” z kolejnym numerkiem – sama linia cieszy się bardzo wysoką renomą ale trzeba pamiętać, że jest to operator wyłącznie niemieckojęzyczny).

Idąc spacerkiem przeszedłem obok portu jachtowego oraz hotelu, pomnika i muzeum CR i powolutku skierowałem się w stronę centrum Funchal.

Równolegle do nabrzeża przebiega główna ulica miasta (Avenida Arriaga), przy której oprócz masy świątecznych szopek, choinek i innych dekoracji (w tym wspominanego już Mikołaja) można zobaczyć m.in. katedrę:

Image

…oraz pomnik Joao Zarco – odkrywcy Madery sąsiadujący z imponującą siedzibą Banku Portugalii:

Image

W centrum Funchal nie miałem jakichś specjalnych celów. Pierwszym konkretnym punktem z mojego planu było wzgórze wznoszące się nad miastem (Monte). Można się tam dostać albo za pośrednictwem kolejki linowej (stacja dolna zlokalizowana jest w centrum miasta) lub komunikacji autobusowej. Z racji tego, że moje podejście do kolejki linowej przy okazji poprzedniego pobytu w Funchal zakończyło się niepowodzeniem (kolejka do kolejki wymagała „odstania” około godziny – jak widać nie tylko na wyjazd na Kasprowy Wierch trzeba czekać), a szkoda mi było czasu na bezproduktywne stanie w kolejce, dlatego od razu wybrałem się na pobliski przystanek autobusowy. Na Monte jeżdżą dwie linie autobusów miejskich – o numerach 20 oraz 21. Opcja z autobusem ma jeszcze dodatkowo wymiar budżetowy – bilet u kierowcy kosztuje 1,95 EUR – kilka razy mniej od kolejki.
Autobusy jeżdżą często i zgodnie z rozkładem, szczegóły oraz mapkę można znaleźć tutaj: http://www.horariosdofunchal.pt/index-eng.php

Sam przejazd autobusem na tej trasie zresztą jest warty zaliczenia również z innych powodów. Trasa na Monte to ciąg nieprawdopodobnych serpentyn prowadzących bardzo stromo w górę. Co chwila okazuje się, że jeden z pasów jezdni jest pełen zaparkowanych samochodów, w związku z czym pojazdy z obu stron muszą się wymijać dosłownie na centrymetry, ustępować sobie drogi, cofać itd. Tak na marginesie, żywotność autobusów w Funchal chyba nie jest zbyt wysoka – takiego „piłowania” silnika i praktycznie jazdy przez cały czas na najniższych biegach dawno nie widziałem.

Trasa w górę zajmuje około 20-25 minut, chociaż odległość jest niewielka (zaledwie 3 km).

Pierwszym punktem mojej wycieczki na Monte był górujący nad całym Funchal kościół Igreja do Nossa Senhora do Monte:

Image

Jego popularność jest związana nie tylko z położeniem oraz patronką ale również faktem, że w jednej z jego bocznych kaplic jest pochowany ostatni cesarz Austro-Węgier, który po I Wojnie Światowej musiał opuścić kraj i osiedlił się właśnie na Maderze:

Image

Stosunkowo niedawno został ogłoszony przez Kościół błogosławionym i na całej Maderze cieszy się sporym kultem.

Kolejną atrakcją Monte są tobogany czyli pojazdy, które przypominają sanie, którymi można zjechać (po asfalcie, śniegu na Maderze raczej nie znają) z Monte do Funchal. Trasa obejmuje około 2 km, zjazd odbywa się w towarzystwie dwóch wozaków, ubranych w lokalny strój z obowiązkowym słomkowym kapeluszem. Dbają oni o to, aby tobogan odpowiednio się rozpędził i z sukcesem zaliczył wszystkie niezbędne zakręty :-) Jest to bardzo widowiskowy obrazek, szczególnie jak się go połączy z piskami pasażerów :-)

Image

Image

Trzecią atrakcją na Monte, która zabrała mi najwięcej czasu jest Jardim Tropical Garden-Monte Palace. Jest położony w bezpośrednim sąsiedztwie górnej stacji kolejki linowej z Funchal:

Image

To jedna z głównych bram do parku:

Image

W tym miejscu warto wspomnieć, że Jardim Tropical Garden jest jednym z kilku ogrodów botanicznych w okolicach Monte i często mylony jest z innymi, stąd jeśli ktoś chciałby odwiedzić to właśnie miejsce trzeba uważnie zwracać uwagę na nazwy. Wejście do tego ogrodu kosztuje 12,5 EUR, w cenie jest zawarta lampka maderskiego wina w bistro na samym końcu trasy (najpierw trzeba do niej dojść, to naprawdę spory kawałek). Miejsce jest ciekawe aczkolwiek w niektórych miejscach bardziej kiczowate niż statek Costy (tak, to jest możliwe – sam się zdziwiłem). Dziesiątki figurek, mostków, mozaik, obrazków, fontann i nie wiadomo czego jeszcze trochę przysłania to co jest w nim najważniejsze czyli naprawdę przepiękne rośliny przywiezione ze wszystkich zakątków świata.

Poniżej wrzucam parę zdjęć z ogrodu:

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

W w/w ogrodzie jak również w Funchal, w wielu miejscach można zobaczyć dracenę smoczą – w niewielkich jak na możliwości tego drzewa rozmiarach ale mimo wszystko robiących wrażenie:

Image

Uzupełnieniem parku jest wystawa minerałów zebranych z całego świata. Naprawdę warto ją zobaczyć:

Image

Image

Z Monte do Funchal wybrałem się na piechotę. Zajęło mi to mniej więcej tyle samo ile jechałem autobusem – ale w drugą stronę (tzn. w górę) nikomu bym tej trasy pieszo nie polecał :-)

Po drodze roztaczają się piękne widoki na miasto:

Image

Po zejściu do miasta, w Funchal zaliczyłem jeszcze jeden punkt obowiązkowy – targ miejski (Mercado dos Lavradores). Hala targowa podzielona jest na trzy części: kwiatową, owocową i rybną – i warto zajrzeć przynajmniej na kilka chwil do każdej z nich.

W części owocowej handluje się głównie lokalnymi owocami, w tym bardzo dziwnymi (ale nieprawdopodobnie smacznymi – testowanie jest chyba częścią każdej wizyty w tym miejscu) odmianami marakui:

Image

Jak dla mnie, jednym z oryginalniejszych (również w smaku) owoców okazał się bananoananas (albo ananasobanan, nie wiem w końcu która nazwa jest poprawna, sprzedawcy używali ich zamiennie) przypominający z wyglądu przerośniętą szyszkę:

Image

W części rybnej, honorowe miejsca zajmuje przerażająca ryba o długim cielsku i z wytrzeszczonymi oczami oraz jeszcze bardziej przerażającym kompletem zębów:

Image

Jest to występująca wyłącznie w tej części Atlantyku oraz w okolicach środkowego Pacyfiku, żyjąca w nieprawdopodobnych głębinach (nawet 2000 metrów) espada, którą łowi się wędką z żyłką o kilometrowych długościach. Podobno tej ryby jeszcze żaden człowiek nie widział żywej (zabija ją różnica ciśnień przy wyciąganiu z wody). Ponoć bardzo smaczna, nie próbowałem :-)

A to widok ogólny na halę rybną:

Image

Na targu można również zobaczyć malownicze stoiska z suszonymi przyprawami:

Image

Image

Na koniec wizyty w Funchal odwiedziłem jeszcze twierdzę o nazwie „Fortaleza de Sao Tiago”. Jest to bardzo charakterystyczny żółty budynek, pochodzący z XVII wieku, który kiedyś pełnił funkcje obronne ale z czasem – w wyniku kolejnych rekonstrukcji zatracił ten charakter:

Image

Aktualnie jest tam zlokalizowane muzeum sztuki współczesnej oraz spora kolekcja rosnących w okolicy wspomnianych wcześniej dracen smoczych. Generalnie można sobie to miejsce odpuścić bez wielkiej straty dla wizyty w Funchal.

Na tym właśnie upłynął mój dzień w Funchal.

Gdy wysyłam tę część relacji jesteśmy już gdzieś na środku Atlantyku. Pogoda piękna (już ok. 23 stopni) a morze spokojne. Od czasu do czasu można poczuć jakieś kołysanie – pewnie coś podobnego jak w jachcie na Mazurach :-)
Góra
 Relacje PM off
17 ludzi lubi ten post.
 
 
#103 PostWysłany: 06 Gru 2018 20:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 3898
HON fly4free
Ogrody na Monte pierwsza klasa! Może przy trzecim pobycie na Maderze (kiedyś tam) wreszcie dotrę i tam...
Góra
 Relacje PM off  
 
#104 PostWysłany: 07 Gru 2018 10:57 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 968
platynowy
@tropikey – Tropical Garden na Monte pomimo pewnej dawki kiczu faktycznie polecam, ale z tego co rozmawiałem ze statkowymi współtowarzyszami, również konkurencyjne ogrody w tej okolicy są ciekawe. Temat wymaga pewnie dokładniejszego rozpoznania chociaż ja pewnie następnym razem (pytanie kiedy…) wypuszczę się trochę bardziej w głąb wyspy.

A w ramach zdjęć prezentujących statek, tym razem kilka słów oraz fotek na temat teatru Costa Pacifica:

Image

Sam teatr położony jest w dziobowej części statku i jeśli chodzi o wysokość zajmuje trzy pokłady. Zasadniczo codziennie wieczorem są w nim organizowane dwa razy spektakle – tak, aby mógł je obejrzeć każdy bez względu na porę swojej kolacji. Przykładowo na moim rejsie są to zwykle godziny 19:15 oraz 21:00. Przeciętne show trwa około 45 minut. Z reguły ma ono taki charakter, aby wymagało jak najmniej mówienia oraz słownej interakcji z widownią – o czym oczywiście decyduje zróżnicowanie językowe pasażerów. Dominują zatem przedstawienia wokalne (np. wczoraj występował tenor z repertuarem popularnym), wokalno-taneczne, kuglarsko-cyrkowe itd.

Zapowiedzi odbywają się w kilku językach – czasami przez dyrektora rejsu a czasami w formie tłumaczeń wyświetlanych na dwóch telebimach.

Aby było wiadomo, o czym mowa, załączam kilka fotek z przedstawień na statkach Costy (również z innych rejsów):

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image
Oczywiście od tego co napisałem są odstępstwa i wyjątki. Przykładowo show ”Voice of the Sea” ze względu na swoją specyfikę, udział publiczności oraz głosowanie live jest organizowane tylko jeden raz – bez podziału na tury.

Z drugiej strony podczas mojego poprzedniego rejsu przez Atlantyk zdarzało się, że w okolicach północy miało miejsce dodatkowe przedstawienie tego samego dnia.

Teatr jest również wykorzystywany w innych – czasami bardzo dziwnych celach. Oprócz różnego rodzaju prezentacji i wykładów czy projekcji filmów może również być miejscem, w którym odbywa się odprawa imigracyjna albo celna przed przyjazdem do niektórych krajów (z moich doświadczeń były to np. Indie, Gibraltar, Wielka Brytania, Turcja a ostatnio również Izrael). Całość wygląda wtedy trochę zabawnie – na scenie jest ustawiany długi stół, za którym siedzą urzędnicy imigracyjni/celni, do których się podchodzi z paszportami. Generalnie jest to niezły teatr :-)
Ciekawe, czy gdyby ktoś nie przeszedł pozytywnie odprawy zostałby wyrzucony za burtę ? :-)
Góra
 Relacje PM off
11 ludzi lubi ten post.
 
 
#105 PostWysłany: 07 Gru 2018 11:21 

Rejestracja: 14 Maj 2016
Posty: 1097
srebrny
Na Monte wspinałem się na kamasz :mrgreen: Było 30C ,na sporym kacu ...nie polecam :lol: :lol: :lol:
Góra
 Relacje PM off
greg2014 lubi ten post.
 
 
#106 PostWysłany: 07 Gru 2018 18:41 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 968
platynowy
Dostałem na PW pytanie o to jak funkcjonują statusy u Costy i jak je ewentualnie zdobyć/podwyższyć. Być może temat zainteresuje innych więc odpowiadam tutaj.

Praktycznie każdy operator wycieczkowców ma jakiś program lojalnościowy. Chodzi w nim oczywiście o to, aby klienci korzystali z jego usług możliwie najczęściej i nie odchodzili do konkurencji. W zamian w miarę wypracowywania „morskiego stażu”, oferuje on różnego rodzaju przywileje statusowe.

Do Costa Clubu (tak nazywa się program lojalnościowy dla klientów Costy) zapisać się może każdy. Można to zrobić będąc już na statku. Niektóre przywileje należą się od razu po zapisaniu do Costa Clubu (nawet na pierwszym rejsie) – np. 50% upustu w pizzerii czy 25% na wybrane wina.

Niestety z tego co mi wiadomo, Costa nie posiada żadnego programu typu „status match” umożliwiającego przeniesienie statusu od innego przewoźnika albo z jakiejś sieci hotelowej. Wg mojej wiedzy, na dzisiaj jedyną linią jeśli chodzi o operatorów statków wycieczkowych, która to umożliwia jest MSC, gdzie można przenieść status praktycznie z wszystkich programów hotelowych lub od innych operatorów statków wycieczkowych. Dawniej taka możliwość dotyczyła tylko wybranych narodowości (Polska była wyłączona) ale spotkałem niedawno Polaków, którzy dzięki tej możliwości uzyskali wysoki status MSC na bazie statusu z Costy. Czyli wygląda na to, że już można.

W programie Costy jest sześć statusów – status zerowy (bezpośrednio po zapisie) oraz pięć statusów, których uzyskanie jest możliwe po zebraniu odpowiedniej liczby punktów (np. status „Perla” wymaga 5001-13 000 pkt. a status „Perla Diamante” powyżej 26 000 pkt.).

Punkty mogą pochodzić z trzech źródeł: za noclegi na statku (podstawowa forma), wydatki na statku (1 EUR = 2 pkt.) oraz w przypadku, gdy kupuje się u Costy kompleksowy pakiet z przelotem – również za loty. Tę ostatnią opcję traktuję czysto teoretycznie – po pierwsze Costa nie sprzedaje pakietów z wylotami/powrotami do Polski a w innych krajach (sprawdzałem kiedyś Niemcy) są one na tyle drogie, że lepiej sobie całość poskładać samemu.

Punkty za noclegi są uzależnione przede wszystkim od taryfy. Jeśli kupujemy rejs w taryfie „Basic” lub „Last minute”, nie są na nim naliczane w ogóle punkty za noclegi (tylko za wydatki wg wspomnianego przelicznika). Wszystko zatem zależy od tego, czy mają dla nas znaczenie inne benefity dodawane do taryf „Comfort Classic” czy „Comfort Premium” (np. pakiet napojów-pisałem o tym wcześniej) oraz jakie są różnice w cenach pomiędzy tymi taryfami a taryfą „Basic”. Jeśli ktoś wybiera wyłącznie taryfę „Basic”, status może zbudować tylko w oparciu o punkty zdobyte za wydatki na statku – a to jest mówiąc szczerze dość trudne a realnie pewnie niemożliwe.

Costa co jakiś czas zmienia zasady działania programu, a ponieważ dosłownie 2 tygodnie temu ogłosili zmiany, które wejdą w życie od 2019 roku, poniżej napiszę jak będzie wyglądało zbieranie punktów za noclegi od rejsów przyszłorocznych (teraz jest nieco inaczej).

Ilość punktów naliczana za każdą noc będzie uzależniona od dwóch zmiennych: kiedy dokonaliśmy rezerwacji oraz jaki rodzaj kabiny rezerwujemy (wewnętrzna, z oknem, z balkonem, apartament).

Przeliczenie odbywa się wg tabelki:

Załącznik:
costa_club_zasady2019.jpg


Przykładowo: jeśli zarezerwowany został rejs 7-dniowy w kabinie z balkonem z 4-o miesięcznym wyprzedzeniem (w taryfie Classic lub Premium), to za noclegi zostanie naliczone 350 x 7 = 2450 pkt.

Do tego dojdą punkty za wydatki na statku – w wersji minimalnej będzie ich 140 (najmniej ile możemy wydać na rejsie tygodniowym to 7 x 10 EUR na obowiązkowy service chargé), czyli ogólny „dochód punktowy” z takiego rejsu wyniósłby 2590 pkt.

Z punktu widzenia naliczania punktów nie ma znaczenia, gdzie rezerwujemy rejs – kluczowa jest taryfa oraz to, aby nie zapomnieć podać w rezerwacji swojego numeru w Costa Clubie (numer otrzymamy po zapisie).

Jeśli chodzi o punkty za noclegi, warto jeszcze wspomnieć, że (z jednym wyjątkiem) są one naliczane od takiego rodzaju kabiny jaki zarezerwowaliśmy. Jeśli dostaniemy jakiś upgrade do wyższej kategorii to punkty będą naliczone wg tabelki dla kabiny zarezerwowanej i opłaconej a nie tej, w której byliśmy faktycznie.

Niestety najgorsze jest to, że punkty mają swoją ważność – w związku z tym, aby utrzymać status trzeba pływać. W przeciwnym wypadku punkty wygasną i w statusowej hierarchii spada się niżej. Dawniej tak nie było (punkty były ważne bezterminowo) ale skutkiem było to, że pół statku miało wysokie statusy i realna wartość przywilejów statusowych była niewielka, żeby nie powiedzieć prawie żadna. Obecnie punkty są ważne około 3 lata – a dokładniej, 15-ego czerwca każdego roku są unieważniane punkty zdobyte na rejsach, które miały miejsce ponad 3 lata przed tą datą. Operacja ta (tzn. unieważnienie punktów) odbywa się tylko raz w roku, stąd ich ważność można określić na „około 3 lata”.

Jeśli chodzi o przywileje to jest ich cała masa ale jak łatwo się domyślić wiele z nich ma wartość iluzoryczną i służy głównie łechtaniu „ego” pasażerów i temu, aby lista przywilejów była odpowiednio długa. Pełny wykaz jest dostępny na stronie Costa Clubu – odnośnik znajdziecie na http://costacruise.com

Do tych bardziej sensownych (moim zdaniem przynajmniej) należą: transport bagażu do/z portu (w niektórych portach europejskich), jednorazowa usługa prania (do 25 szt.) czy 75 EUR księgowane na statkowym koncie na dowolne wydatki podczas rejsu.
Inne przywileje statusowe to np. pierwszeństwo w wejściu na statek, jakaś wstawka do kabiny (woda, szampan itp.), prezent na zakończenie rejsu, osobna restauracja (lub wydzielona część restauracji głównej), jednodniowy karnet do strefy wellness, szlafrok czy kapcie w kabinie bez względu na to jaką kategorię się rezerwuje, zarezerwowane pierwsze rzędy w teatrze, zwiedzanie kuchni, jakaś degustacja win albo zaproszenia na inne eventy. Do tego dochodzi cała masa drobnych rzeczy, na które raczej nikt nie zwraca uwagi.

Jeszcze jedna ważna rzecz: status w programie Costy nie ma nic wspólnego z programem „Shareholders benefit”, który umożliwia uzyskanie od Costy dodatkowych środków na wydatki na statku (np. w przypadku obecnego mojego rejsu była to kwota 200 EUR). Program ten związany jest z posiadaniem akcji właściciela Costy – firmy Carival, co wymaga nieco więcej zachodu i każdy sobie musi sam odpowiedzieć, czy chce się bawić w takie rzeczy. O tym jak działa ten program pisałem obszernie w jednej z poprzednich relacji więc tutaj zamieszczę tylko odnośnik: 21-dni-na-statku-czyli-z-ziemi-wloskiej-do-dubaju,219,120651&p=1015782#p1015782

Jeśli macie jeszcze jakieś pytania to piszcie śmiało.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
10 ludzi lubi ten post.
4 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#107 PostWysłany: 08 Gru 2018 12:35 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 968
platynowy
W ramach dalszego ciągu wycieczki po statku, w kolejnym odcinku parę informacji na temat statkowych atrakcji związanych z hazardem.

Image

Wspominając o hazardzie, trzeba w pierwszej kolejności powiedzieć o organizowanych teraz praktycznie codzienne bingo oraz lotto, do których kupony są sprzedawane na statku praktycznie na okrągło i na które dosłownie nie da się nie trafić.

Głównym ośrodkiem statkowego hazardu na statku jest zajmujące około 1/3 pokładu kasyno:

Image

Image

Image

Jest ono czynne poza bardzo nielicznymi wyjątkami tylko wtedy, kiedy statek jest na morzu. Cały interes jest uruchamiany około pół godziny po wypłynięciu z portu i kręci się do ostatniego klienta. Z kolei podczas dni na morzu automaty w kasynie są dostępne od 9 rano, a gry stolikowe od 11.

Upgrade jeśli chodzi o urządzenia, o którym wspominałem wcześniej dotarł również do kasyna. Zainstalowano w nim pierwszy w 100% elektroniczny stół do gry – podczas mojej poprzedniej wizyty na Costa Pacifica takiego bajeru jeszcze nie było:

Image

Gra przy takim stole odbywa się bez udziału krupiera. Tzn. krupier jest – jest nim sam stół a raczej zaszyte w nim oprogramowanie :-) Siadasz, wkładasz kartę do czytnika i grasz do woli. Obok stolika stoi pracownik, który jest odpowiedzialny przede wszystkim za utrzymanie porządku i wyjaśnianie graczom jak cała zabawka funkcjonuje. Ciekawy wynalazek. Kilka osób, z którymi rozmawialiśmy o tym rozwiązaniu słusznie jednak zauważyło, że nie miałoby zaufania do takiego elektronicznego krupiera, który przecież zna karty, które rozdał graczom…

Jeszcze kilka słów na temat zabawek o charakterze zręcznościowym. Pierwszą z nich jest symulator Formuły 1:

Image

Jest on zlokalizowany na przedostatnim pokładzie aczkolwiek trudno powiedzieć dlaczego, w czasie naszego rejsu jest niedostępny. Póki co nie wiadomo, czy to jakaś czasowa naprawa/przegląd czy szykuje się jakaś zmiana w tym zakresie.

Oprócz tego w okolicy kasyna można odwiedzić salę z grami zręcznościowymi – nie tylko dla dzieci :-)

Image

Uzupełnieniem tego wszystkiego jest przylegająca do Grand Baru sala o nie budzącej wątpliwości nazwie „Sala carte”. Jest tam kilkanaście stolików służących pasażerom do samodzielnych gier – głównie w karty, ale również w szachy i różnego rodzaju planszówki, które można wypożyczyć w bibliotece.

A tymczasem nie wiadomo w zasadzie kiedy minął pierwszy tydzień mojego rejsu. Nawet na morzu czas leci szybko…
Co ciekawe, obecnie w nocy temperatura jest prawie taka sama jak w dzień – ok. 22-23 stopnie. Mamy już zatem coś wspólnego z Karaibami – tam też temperatura w dzień i w nocy niewiele się różnią :-)
Góra
 Relacje PM off
11 ludzi lubi ten post.
 
 
#108 PostWysłany: 08 Gru 2018 19:09 

Rejestracja: 19 Gru 2011
Posty: 3236
platynowy
Czytam od samego początku z wypiekami na twarzy i choć zabrzmi wazeliniarsko to powiem szczerze i otwarcie, że dla mnie jest to najciekawsza relacja jaką kiedykolwiek na tym forum czytałem, przede wszystkim dzięki ogromnej zawartości merytorycznej na temat obszaru, który znakomitej wiekszości nie tylko społeczeństwa, ale i tego forum ( w tym mnie) jest kompletnie obcy.

Przyznam, że choć nigdy o tym nie myślałem i nie rozważałem, to od kilku dni spędzonych wirtualnie z Tobą na Costa Pacifica, coraz bardziej zaczyna mnie kręcić taka forma spędzenia któregoś z przyszłych urlopów, choć z drugiej strony muszę przyznać równie szczerze, że poza olbrzymią dawką wiedzy na temat takiej formy spędzania wolnego czasu, jednym z głównych wniosków jakie wyciągnąłem z dotychczasowej lektury, i to niestety wnioskiem smutnym, jest to iż taki rejs to niesamowicie prężnie działająca maszynka do dojenia ludzi z pieniędzy na każdym możliwym kroku. Niby nic dziwnego ale jednak mam nieodparte wrażenie że na tych wycieczkowkach jest to rozdmuchane do skali niespotykanej na zwykłym lądzie, no ale cóż takie prawo podaży i popytu. Chyba że... moje wrażenie jest błędne?

Jesteś na rejsie, jak rozumiem, dość nietypowym bo odbywającym się de facto tylko ze względu na konieczność przebazowania takiego kolosa z jednego lata w drugie lato, co w przypadku statystycznego wycieczkowca ma miejsce maksymalnie 2 razy w roku. Dzięki temu dostałeś idealne, moim zdaniem, połączenie wycieczki objazdowej (początek i koniec) z typowym plażingiem (obecne dni na Atlantyku), a to jest zdecydowanie coś, co w przypadku przyszłej decyzji o spędzeniu urlopu na statku, odpowiadołoby mi zdecydowanie najbardziej, o ile nie jedynie. Czy w ten sposób skonstruowane rejsy można spotkać w ofercie przewoźników na codzień, w sezonie, czy przebazowanie statku (promu?) jest praktycznie jedyną okazją na takie 2w1? Czy rejsy tego typu są jakoś inaczej wyceniane przez przewoźników od tych ze standardowej oferty, które powtarzają się co tydzień czy dwa, dajmy na to jakby podzielić cenę wycieczki przez czas spędzony na statku lub przez pokonany w jej trakcie dystans to w obu przypadkach wyjdą nam wartości zbliżone czy jednak będą znaczące różnice między rejsem standardowym a przebazowującym?

Dzięki wielkie za już i czekam na więcej.
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#109 PostWysłany: 08 Gru 2018 19:53 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 968
platynowy
Płyniemy sobie powoli i jesteśmy coraz dalej Europy a coraz bliżej Karaibów.

Tym razem zdjęcia będą trochę w mniejszej rozdzielczości – po pierwsze, aby udało się je załadować na serwer zanim dopłyniemy do St. Maarten a po drugie muszę szanować swój pakiecik :-) Poza tym muszę dbać, aby nie zarżnąć do końca statkowego łącza do Internetu, które w ciągu dnia ledwo zipie. Jak będzie normalny dostęp do sieci to podmienię je na normalne to może będzie trochę ładniej.

Niby płyniemy i możnaby pomyśleć, że nic się nie dzieje, a tymczasem dzieje się sporo…
To znaczy, każdy raczej coś dla siebie znajdzie.

Po pierwsze zrobiło się bardzo imprezowo – co wieczór na statku w tej dziedzinie konkurują ze sobą przynajmniej dwa bary (w pozostałych jest spokojniej) a po wypłynięciu z Madery dołączył do tego jeszcze pokład basenowy.

Mieliśmy zatem już między innymi imprezę urodzinową (w tym roku Costa skończyła 70 lat):

Image

…Abbamanię:

Image

…a w końcu białą noc:

Image

Image

Image


i pokaz rzeźbienia w lodzie w wykonaniu kucharzy:

Image

Zresztą rzeźby lodowe to nie jedyna twórczość statkowych kucharzy. Prawie każdej imprezie przy basenie towarzyszy nocny bufet. Główne menu to ciastka, ciasteczka i torty w otoczeniu różnego rodzaju figur, rzeźb i kompozycji wykonanych z warzyw i owoców:

Image

Image

Image

W nocy 6/7 grudnia pojawiły się wszędzie choinki i ozdoby świąteczne:

Image

…a jak Boże Narodzenie to należy też zorganizować targ świąteczny i wyprzedaże:

Image

Image

Zaliczyłem też kolejne spotkanie z kapitanem dla Costa Clubu. Z ciekawostek okazało się, że najbardziej doświadczony klubowicz ma zaliczone ponad 60 rejsów – dostał okolicznościowy puchar i plik jakichś voucherów do statkowych atrakcji. Trochę mi jeszcze brakuje do takiego wyniku, ale wszystko przede mną :-) Z innych klubowych atrakcji zaliczyłem wycieczkę po statkowych kuchniach:

Image

Image

Pracuje tam 160 kucharzy i pomocników kucharzy. Jeśli doliczyć do tego kelnerów i ich asystentów oraz personel odpowiedzialny za dostawy, magazyny, zarządzanie restauracjami itd. to jest to całkiem niezłe przedsiębiorstwo. Ekipa bardzo międzynarodowa. Ponieważ statkowych kuchni zwiedziłem już kilka, tym razem przyjrzałem się bardziej ścianom kuchennych korytarzy, które obwieszone są wszelkiej maści korporacyjną propagandą. Zaczynając od tego, kto kiedy jaki egzamin ma do zaliczenia, jak ma wyglądać potrawa, jak należy oddawać mundurek do pralni a kończąc na takich obrazkowych instrukcjach z opisem postępowania w przypadku wystąpienia u kogoś problemów żołądkowych :-)

Image

Poza tym odwiedziłem mojego prawie już kumpla, którego poznałem w pierwszy dzień rejsu – Leonarda, u którego zrobiłem sobie rezerwację kolejnego rejsu (muszę powiedzieć, że naprawdę się postarał):

Image

Umówiliśmy się na piwo w barze - ale powiedział, że tylko jedno bo więcej nie może :-) Procedura…

Co jeszcze ? Dorośli wybrali Miss Costa Pacifica:

Image

…a dzieciom zorganizowano imprezę ze świnką Peppą:

Image

A poza tym plaża – dosłownie:

Image

Image

Atlantyk dalej spokojny jak baranek. Oby tak dalej :-)
Góra
 Relacje PM off
14 ludzi lubi ten post.
 
 
#110 PostWysłany: 08 Gru 2018 19:59 

Rejestracja: 20 Lis 2014
Posty: 1626
platynowy
Pochwalisz sie nową rezerwacją ? ;)

Wysłane przy użyciu Tapatalka
Góra
 Relacje PM off  
 
#111 PostWysłany: 08 Gru 2018 21:15 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 968
platynowy
@kemot – dzięki za miłe słowa, aż zrobiłem się czerwony :-) Polecam również relacje z poprzednich rejsów – zebrało się ich już kilka.

Odpowiadając na pytanie: zdecydowanie tak – wycieczkowiec to świetnie zaprojektowana maszyna do zarabiania pieniędzy na pasażerach. Kluczowa jest indywidualna odporność na sprzedażowe sztuczki :-) Rzeczy, której się nie uniknie (na dziś przynajmniej) jest opłata serwisowa (10 EUR/os./noc) oraz wydatki na napoje (choćby wodę w restauracji) – chyba, że ktoś ma wykupiony pakiet. Pozostałe rzeczy są fajne ale wydaje mi się, że spokojnie można bez nich przeżyć. Być może w jakichś dziwnych krajach, jeśli się chce coś więcej zobaczyć wskazane jest skorzystanie ze statkowych wycieczek lub transferów – ale to też nie zawsze i w coraz mniejszej liczbie miejsc.

Jeśli chodzi o repozycje to niestety jest to zjawisko mocno sezonowe. Jedyną znaną mi linią, która regularnie, niemal cały rok pływa między Europą i Ameryką jest Cunard – głównie na Queen Mary II – ale jest to bardzo specyficzna linia a oferta jest adresowana do ściśle określonego grona klientów i z opowiadań poznanych osób (sam nie byłem) wydaje mi się, że zupełnie inna niż np. Costa czy NCL.

Sezonowe repozycje związane są właśnie z przerzucaniem statków pomiędzy akwenami, gdy na jednym sezon się kończy a na drugim zaczyna. Maksymalnie upraszczając w przypadku Costy wygląda to następująco (u innych przewoźników niewiele się to zresztą różni):

marzec - z Oceanu Indyjskiego, Dubaju, Florydy, Karaibów oraz Ameryki Południowej na Morze Śródziemne
kwiecień/maj – z Morza Śródziemnego na Morze Północne i Bałtyk
wrzesień – z Morza Północnego i Bałtyku na Morze Śródziemne
październik – z Morza Śródziemnego na Ocean Indyjski (np. Mauritius, Malediwy)
listopad – z Morza Śródziemnego do Dubaju, na Florydę, Karaiby oraz do Ameryki Południowej

Czasami do tego dochodzi jakaś ekstra repozycja-nie związana z powyższym grafikiem – gdy jakiś statek jest na kilka lat przerzucany na stałe na jakiś akwen lub odbierana jest nowa jednostka. Costa takie nietypowe repozycje będzie miała w najbliższym czasie aż trzy. Po pierwsze wysyłają swój najnowszy statek (jeszcze w stoczni) – Costa Venezia z Włoch do Szanghaju, rejs będzie liczył ponad 40 dni ale jest sprzedawany w segmentach. Po drugie, odbierają kolejny nowy statek – Costa Smeralda (też jeszcze w budowie) w stoczni w Niemczech i przerzucają go na Morze Śródziemne a po trzecie, wycofują zbazowany od kilku lat w Singapurze statek Costa Fortuna do Europy.

Repozycje z reguły są tańsze niż normalne rejsy (w przeliczeniu na dobę) – aczkolwiek różnie z tym bywa. Przykładowo mój rejs był stosunkowo tani pół roku temu, tuż przed wypłynięciem z kolei był już bardzo drogi. Z kolei kabiny na płynącej równolegle z nami Costa Magica (wypływała chyba 1-2 dni później z Savony, też z Włoch na Karaiby) były bardzo tanie. Mówiąc krótko, nie ma reguły.

Jeśli mogę coś doradzić to jeśli nie jesteś do końca pewien jak Twój organizm zareaguje na morze i ewentualne kołysanie (u mnie póki co jest super, ale wcale tak nie musi być) to polecam na początek wybrać jakiś spokojny akwen, aby się sprawdzić. Atlantyk potrafi dać nieźle popalić i nie zaczynałbym od niego…

@brzemia – tak, to nie jest żadna tajemnica, też repozycja. W ubiegłym roku zaliczyłem trasę Włochy-Dubaj na Costa Mediteranea (relacja jest na forum). Chciałbym tę trasę powtórzyć ale w drugą stronę a tak się składa, że w związku z tym, że Costa odbiera dwa nowe statki i wprowadza trochę zamieszania wśród dotychczasowych, obecny (jeszcze przez parę miesięcy) największy statek Costy – Costa Diadema – jest przerzucany na przyszłą jesień do Dubaju. Mój plan to rejs powrotny, czyli aż w marcu 2020. Dużo czasu, ale zleci szybko. Zresztą wcześniej mam zaplanowane jeszcze inne rejsy.
Góra
 Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
4 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#112 PostWysłany: 09 Gru 2018 13:07 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 968
platynowy
Tymczasem statkowe show „Voice of the sea” już za nami:

Image

Do finału zostało zakwalifikowanych ostatecznie osiem osób (nie przeszedł żaden duet) a w wyniku głosowania zgromadzonych w teatrze (rozdano urządzenia do głosowania) wygrała solistka ze Szwajcarii z bardzo fajnym wykonaniem „I will surrvive”:

Image

Na moich ostatnich rejsach z reguły show wygrywali przedstawiciele kraju, który miał najwięcej współziomków wśród publiczności, co niemal natychmiast budziło niezdrowe emocje i masę komentarzy. Tym razem nikt nie mógł tego powiedzieć – liczba Szwajcarów na statku jest porównywalna z Polakami więc należy przyjąć, że faktycznie wygrała najlepsza z osób :-)

Jeszcze kilka fotek z festiwalu pizzy – kolejnego bufetu tematycznego przygotowanego w porze obiadowej przy basenach:

Image

Image

Wspominając o różnego rodzaju sposobach na spędzenie czasu zapomniałem powiedzieć o lekcjach różnych języków – oczywiście na poziomie podstawowym. Odbywają się one w Grand Barze, który dla ich potrzeb przekształca się w klasę:

Image

Nie wiem jak będzie na moim rejsie (nie biorę udziału w tych kursach) ale z poprzednich razów pamiętam, że niektórzy prowadzący podchodzili do swoich zadań z wielką gorliwością fundując na koniec uczestnikom nawet egzamin nagradzany później okolicznościowymi certyfikatami. Oczywiście więcej było w tym zabawy niż nauki, ale pomysł ciekawy. Można przynajmniej poznać liczebniki albo kilka podstawowych zwrotów w czasami dość dziwnym języku (kurs najbardziej egzotycznego języka na statku, jaki widziałem to japoński – niestety nic już z niego nie pamiętam).

A z kolejnych statkowych ciekawostek, lista kanałów telewizyjnych, które można obejrzeć w kabinie:

Image

…przynajmniej do niedawna, bo aktualnie na większości jest tablica z informacją „we are very sorry…” itd. związanej z tym, że statek wypłynął poza zasięg danego satelity, z którego odbierane są poszczególne kanały. Pewnie wkrótce – na czas pobytu na Karaibach lista się przedefiniuje – zobaczymy co zostanie. Wśród kanałów tv dostępnych w kabinach można również obejrzeć retransmisję ostatniego show z teatru (leci praktycznie na okrągło) oraz kilka kanałów Costy – z prezentacją wycieczek, szkoleniem bezpieczeństwa oraz ogólnymi informacjami nt. statku i bieżącymi danymi nawigacyjnymi (mapa, kurs, pogoda, wiatr, temperatura itd.).

No i zaliczyliśmy kolejną zmianę czasu. U nas jest teraz dopiero nieco po 8-ej, czyli różnica w stosunku do czasu w Polsce wynosi już -4 godziny. A tymczasem zaczyna się nowy dzień, temperatura wg tego co można zobaczyć w tv wynosi aktualnie 25,4 stopni a na St. Maarten ma być już 29.

Ocean po horyzont pusty. Nikogo oprócz nas nie widać. Od wypłynięcia z Madery nie pojawił się w zasięgu wzroku ani jeden inny statek…
Góra
 Relacje PM off
15 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#113 PostWysłany: 09 Gru 2018 16:14 

Rejestracja: 14 Mar 2014
Posty: 1238
Loty: 85
Kilometry: 125 454
srebrny
Nie ma TVP I TVP Info...jak w takim razie żyć bez prawdziwej informacji? ;)
Góra
 Relacje PM off
gamera lubi ten post.
 
 
#114 PostWysłany: 09 Gru 2018 18:57 

Rejestracja: 19 Gru 2011
Posty: 3236
platynowy
Dzięki wielkie za odpowiedzi na moje pytania. Jeśli chodzi o reakcję mojego organizmu na rejs po tak wielkim akwenie jak ocean to oczywiście nigdy nie będę miał pewności dopóki nie sprawdzę tego empirycznie, ale czysto teoretycznie wydaje mi się, że nie powinno to stanowić dla mnie żadnego problemu. Bujanie statkiem przy okazji jakichś mniejszych rejsów nigdy nie było dla mnie ani stresogenne ani nie dawało żadnych innych niefajnych objawów, a za dzieciaka stanowiło nawet dodatkową frajdę (tu zapewne nie byłem odosobnionym przypadkiem) więc myślę, że będzie wszystko w normie, no ale oczywiście Bałtyk to nie Atlantyk.

Kolejne trzy pytania, które jeszcze mi się w międzyczasie narodziły:
- czy statek "słychać" w czasie rejsu, jego silniki, uderzanie o wodę lub cokolwiek innego związanego z tym, że płynie? Oczywiścnie nie mam tu na mysli obecności na zewnętrznym pokładzie tylko wewnątrz, ot choćby we własnej kabinie. Czy będąc malutkim punkcikiem w sercu takiego kolosa takie dźwięki docierają do człowieka czy mając po drodze do pokonania tyle przeszkód (ścian) nie ma szansy aby cokolwiek dotarło?
- czy przy przebazowaniu maszyn między Morzem Śródziemnym a szeroko pojętym Oceanem Indyjskim te kolosy przeprawiają sie przez Kanał Sueski czy płyną dookoła całej Afryki?
- ostatnie pytanie dotyczy jednego z powyższych zdjęć obrazujących najwyższy pokład z plażowiczami na leżakach i zjeżdżalnią na pierwszym planie. Patrząc na tą fotogragię mam, zapewne kompletnie nieprawdziwe, ale jakże nieodparte wrażenie, że jedno niespodziewane bujnięcie statkiem w lewo lub prawo od jakiejś fali i kilku delikwentów ląduje za burtą bo te boczne bandy, mówiąc delikatnie, do najwyższych nie należą. Rozwiejesz moje chore wątpliwości?
Góra
 Relacje PM off  
 
#115 PostWysłany: 09 Gru 2018 20:11 

Rejestracja: 01 Wrz 2017
Posty: 66
@kemot Jestem pewien,że "wilk morski" @greg2014 rozwieje Twoje wszelkie wątpliwości. Ja będąc jedynie "wilczkiem" mającym na koncie kilka rejsów, chciałbym ze swojej strony mocno Cię zachęcić do posmakowania morskiej przygody. Sam byłem sceptycznie nastawiony przed pierwszym razem, a dziś mógłbym pływać jak najczęściej. Robiąc plany urlopowe na każdy kolejny rok, mam teraz ból głowy bo zawsze szukam możliwości by upchnąć tam jakiś rejs:-) A to odbywa się niestety kosztem innej podróży, na którą miałoby się ochotę... Ale cóż:-)
Nawiązując do Twoich pytań:
-im większy statek tym mniej czujesz,że płyniesz. Przy spokojnym morzu nie czuje się właściwie nic. Statek leciutko jedynie "wibruje", silniki na większości statku są niesłyszalne.W kabinach na statkach, którymi pływałem była cisza absolutna
-statki przeprawiają się przez Kanał Sueski. Są jednak rejsy typu RTW, gdzie Afryka jest "opływana"
-relingi mają koło metra wysokości i są solidne-nie wiem jak potężna musiałaby być fala, bo Twoja wizja się spełniła:-) W normalnych warunkach statek nagle się gwałtownie nie "buja". A gdy jest pogoda sztormowa,to i opalania nie ma i nikt się tam nie pałęta:-) Bez obaw- ruszaj w rejs!

Dzięki @greg2014 za kolejną superrelację- płyniemy z Tobą:-)
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#116 PostWysłany: 09 Gru 2018 20:17 

Rejestracja: 20 Lis 2014
Posty: 1626
platynowy
Ja tylko dodam ze na ostatnim statku były tory do kręgli a w kasynie byly te automaty do wrzucania 1€ z ruchomą tacka. Każde drganie lub przechyl wysypal by cala kase ;)

Wysłane przy użyciu Tapatalka
Góra
 Relacje PM off
greg2014 lubi ten post.
 
 
#117 PostWysłany: 09 Gru 2018 20:22 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 968
platynowy
@krystoferson112 – zawsze można złożyć reklamację :-) Jak znam życie, to pewnie już niejednemu lista kanałów nie odpowiadała :-) Aczkolwiek słyszałem kiedyś narzekania na brak kanałów muzycznych, więc jak widać potrzeby mogą być różne :-)

@kemot – co do dźwięków wydawanych przez statek wszystko zależy od fal i położenia kabiny. Najcichsze (ale bardzo często też droższe – właśnie w taryfie Premium - i w pierwszej kolejności wybierane w rezerwacjach) są kabiny położone w środkowej części statku. W kabinach z przodu przy silnym wietrze i wysokich falach czasem słychać uderzenia fal o kadłub, z kolei z tyłu mogą być odczuwalne lekkie wibracje z maszynowni. W obu przypadkach im wyżej, tym słabiej. W mojej kabinie (mniej więcej w 1/3 długości statku) słychać czasami delikatny szum morza, gdy dziób rozbija fale - ale zupełnie mi to nie przeszkadza.

Wycieczkowce zasadniczo płyną przez Kanał Sueski. Ma on dużo lepsze parametry niż Kanał Panamski i brak ograniczeń w postaci śluz (chociaż nawet na kanale Panamskim, po dobudowie w ostatnich latach nowego kompletu śluz, mogą przepływać dużo większe statki niż dawniej). Na forum są moje relacje z rejsu przez jeden i drugi kanał – w razie zainteresowania zapraszam :-) Oczywiście czasami coś płynie dookoła Afryki i dawniej to w ogóle była popularna trasa z wieloma portami po drodze. Po wybuchu epidemii Eboli i niepokojach w niektórych wcześniej spokojnych portach, zdecydowana większość została skasowana. Może kiedyś powrócą ?

Co do barierek, spokojnie :-) To zdjęcie ma może trochę zaburzoną perspektywę bo jest wykonane z góry pod sporym kątem. Barierki mają standardową wysokość (myślę, że dobrze ponad metr) a poza tym, chociaż tego nie widać – tuż za nimi w większości miejsc znajduje się pomost techniczny z kratownic wykorzystywany przez załogę przy pracach porządkowych, malowaniu kadłuba itp. Poza tym jeśli pogoda jest sztormowa, a morze naprawdę niespokojne to wtedy i tak wszystkie pokłady zewnętrzne są zamykane, dachy zasuwane, wejścia na balkony w kabinach blokowane (są dodatkowe zamki, normalnie otwarte) i nie ma szans, żeby ktoś wyszedł na zewnątrz. Cały dobytek z zewnątrz jest też wtedy zbierany, składany na stosy i wiązany linami, żeby się nie przesuwał i nie spowodował jakichś szkód albo kogoś nie uszkodził. Przeżyłem to kilka razy, wtedy pozostaje tylko oglądanie morza przez szybę – jeśli ktoś ma oczywiście ochotę…i odwagę :-)

Jeszcze fotka z wczorajszego muzycznego show w teatrze – zafundowano nam wędrówkę przez różne-mniej lub bardziej znane popowe kawałki okraszone fajną choreografią:

Image

A tymczasem mapa mówi, że jesteśmy coraz bliżej celu:

Image

Co prawda ponoć według starej morskiej tradycji chrzest morski organizuje się tylko przy przekraczaniu równika – a nam to nie będzie dane – więc wymyślono inną okazję – chrzest w związku z wpłynięciem w obszar tropikalny :-) Od rana na statku zaczęły się przygotowania do imprezy – a ponieważ słońce pięknie świeci, a wiatru praktycznie nie ma, porozsuwano też dachy nad basenami:

Image

Chrzest morski to poważna impreza :-) Przybycie Neptuna poprzedza kilka orszaków. Jako pierwszy na pokład basenowy wkroczył orszak najmłodszych uczestników rejsu:

Image

Nieco później, z różnych stron statku nadeszły orszaki wyznawców Neptuna:

Image

…a na podium wkroczył kapitan wraz z „Direttore di Machina” (cokolwiek by to oznaczało, ale brzmi groźnie, pewnie po włosku to się pisze i tak inaczej) oraz dyrektorem hotelu:

Image

Tak w ogóle, to wczoraj spędziłem bardzo miły wieczór z Polakami i śmialiśmy się, że kapitan robi na statku za takiego „misia z Krupówek”. Zalicza po kolei jakieś koktajle dla takich czy innych gości, wszyscy sobie robią z nim zdjęcia, ściska setki dłoni, wygłasza jakieś okolicznościowe formułki – pytanie, czy biedak ma w ogóle czas zająć się prowadzeniem statku ? Jak zauważył jeden z rozmówców, możnaby to rozwiązać w ten sposób, aby wyznaczyć „dyżurnego” kapitana, ubrać go w odpowiedni mundurek i wysłać do ludu. Wszyscy byliby szczęśliwi, a prawdziwy kapitan miałby święty spokój :-)

Ale wracam do relacji z chrztu morskiego bo to w końcu poważna impreza jest...

Kolejna na pokład wjechała (dosłownie – na łóżku do masażu) Matka Natura:

Image

Gdy wszystkie orszaki zebrały się w komplecie, wodzirej zapowiedział w końcu przybycie Neptuna:

Image

…a wkrótce potem ten pojawił się na horyzoncie :-)

Image

Image

Image

Neptun wypowiedział odpowiednie formułki z „Vox populi, vox dei” na czele, odebrał symboliczne klucze do Costa Pacifica, zawyły statkowe syreny, posypało się konfetti a fotoreporterzy i kamerzyści ledwo wyrabiali przy tym wszystkim z filmowaniem i robieniem zdjęć:

Image

Na odebraniu kluczy przez Neptuna impreza się nie skończyła. Ustawiła się kolejka do chrztu:

Image

…a Neptun w towarzystwie Matki Natury i przy pomocy kuchennej chochli o słusznym rozmiarze załatwił sprawę w pełni profesjonlnie:

Image

Image

Widać było, że ma chłop doświadczenie i nie jeden chrzest już zaliczył :-)

Cała impreza skończyła się w basenie:

Image

Dołączyli do niej również Neptun (który gdzieś po drodze zgubił swoją siwą brodę oraz tryzub) oraz Matka Natura:

Image

Image

Image

Impreza bardzo fajna, nie widziałem, żeby ktoś narzekał :-)

Aczkolwiek pamiętam, że na innym rejsie gdy przekraczaliśmy równik, Neptunowa świta była bardziej okrutna i dała neofitom nieźle popalić. Jak znajdę zdjęcia to wrzucę je później :-)


Ostatnio edytowany przez greg2014 09 Gru 2018 20:42, edytowano w sumie 3 razy
Góra
 Relacje PM off
14 ludzi lubi ten post.
 
 
#118 PostWysłany: 09 Gru 2018 20:33 

Rejestracja: 01 Wrz 2017
Posty: 66
Natura obdarzyła tę Matkę Naturę:-)
Góra
 Relacje PM off  
 
#119 PostWysłany: 09 Gru 2018 20:53 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 968
platynowy
@Japonka76 - dziękuję za korektę zdjęć, niestety wysyłanie czegokolwiek przez to koszmarnie wolne łącze do łatwych rzeczy nie należy

@zzeke - witam ponownie i zapraszam :-)

@brzemia - no faktycznie w kasynie jest maszynka z tą ruchomą tacką ale nie wpadłem na to, jak się ona zachowuje przy sztormowej pogodzie. Obawiam się, że pilnując swojego interesu, statek wyłącza wtedy tę maszynę bo kasyno mogłoby pójść z torbami :-)
Góra
 Relacje PM off  
 
#120 PostWysłany: 09 Gru 2018 21:04 

Rejestracja: 02 Sty 2013
Posty: 939
Loty: 4
Kilometry: 17 154
srebrny
@Kemot - jako , że odbyłem ok. 100 rejsów na wycieczkowcu (niestety , albo i stety po drugiej stronie barykady) zapewniam Ciebie , że nie ma nic bardziej kojącego do snu jak zewnętrzna kabina na wysokości lustra wody. Myślę , że nawet @greg2014 nigdy tego nie doświadczy :)
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
 [ 263 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1 ... 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9 ... 14  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 2 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group