Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 24 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 10 Lut 2018 00:07 

Rejestracja: 26 Sty 2018
Posty: 5
Cześć. To moja pierwsza relacja na Fly4Free, i przy okazji mój pierwszy post na forum! Przy poprzednich podróżach często korzystałam z podpowiedzi forumowiczów, a i niejeden bilet dzięki F4F udało mi się kupić. Mam więc nadzieję że i moja opowieść okaże się dla kogoś przydatna.


Tym bardziej, że ten wyjazd był dla mnie inny od dotychczasowych. Od pierwszego do ostatniego dnia spędziłam go w towarzystwie lokalsów – south-afrykańskiej rodziny mojego chłopaka z którym podróżowałam, jego przyjaciół i znajomych. Mieszkałam w ich domach, razem z nimi jadłam, gotowałam, jeździłam na wycieczki i oczywiście rozmawiałam na każdy możliwy temat – od tego, który rzeźnik najlepiej sprawi mięso świeżo ustrzelonego kudu, po napięcia i stosunki międzyrasowe. Moimi gospodarzami byli typowi przedstawiciele białej mniejszości RPA, także burowie lub identyfikujący się jako africaans – ich przodkowie do Południowej Afryki przybyli często wiele pokoleń wstecz, z Niemiec, Irlandii, Indii, Holandii, Włoch, Wielkiej Brytanii czy Polski. Wykładowca uniwersytecki, dentystka, architekt, inżynier w kopalniach złota, platyny i diamentów, zoolog, biochemiczka, mechatronik, fotograf: każdy z nich miał dla mnie własną historię rodzinną i własną opowieść na temat tego wspaniałego, skomplikowanego, post-apartheidowskiego państwa jakim jest South Africa.


Kilka szczegółów na początek. W RPA spędziłam 26 dni, samochodem przejechaliśmy ok 4500 km.

Transport i przeloty:
15 grudnia: Sopot - Warszawa (PKP)
WAW – DXB i DXB – JHN (Emirates)

16 grudnia JHN – PLZ (Flysafair)

9 stycznia: JHN – DXB, DXB – WAW (Emirates)

10 stycznia Warszawa do Sopotu ponownie z PKP


Trasa podróży i główne punkty:
16-17 grudnia - Porth Elizabeth i okolice: Sacramento Trail, Seaview Predator Park

18- grudnia - przejazd do Uitenhage (ok 40 km), który aż do końca świąt Bożego Narodzenia jest naszą bazą wypadową. Stamtąd wyjazdy do: Kragga Kamma Game Park, Blue Horizon Bay, Graaff-Reinet, Valey of Desolation na pustyni Karoo, Nieu Bethesda, Addo Elephant Park, Zuurberg Mountain Village, Sardinia Bay, Tsitsikamma National Park

27-29 grudnia – podróż przez Garden Route: Knysna, Cape Agulhas, Whale Route, Hermanus, Gordons Bay

29 grudnia – wszystkie cudowności Cape Town (m.in. Kirstenbosh National Botanical Garden, winnice, Lion’s Head) plus okolice: Chapmans Peak, Peninsula i Cape Point, Boulders Beach, Simons Town, Spice Route

3 stycznia – ostatnie dni w Uitenhage, muzeum Volskwagena i pożegnanie z rodziną

4 stycznia – samochodem do Johannesburga

5-9 stycznia – Johannesburg: Cradle of Humankind, Gold Reef City, Carlton Center i Roof of Africa, Nelson Mandela Museum

9 stycznia – powrót do Polski



Bilety lotnicze kosztowały mnie ok 3000 zł. Inne koszty zawarły się w podobnej kwocie, jednak nie jest to koszt, którym należy się sugerować planując podobny wyjazd. Większość noclegów, posiłków, samochód i benzynę mieliśmy za free, w wielu miejscach biletowanych, które odwiedzaliśmy, płaciłam cenę biletu wg cennika dla miejscowych. Wartość randa jest aktualnie stosunkowo niska – 1 RA to ok. 0,30 zł. Drogie są krajowe bilety lotnicze, noclegi można znaleźć za umiarkowanie dobrą cenę +/- 100 zł za noc (mówię oczywiście o noclegach w bezpiecznych dzielnicach miast), natomiast jedzenie w sklepach, restauracje oraz ubrania są relatywnie tanie. Gdzie kupować, jakie sklepy odwiedzać i w jakich miejscach jadać – napiszę w dalszej części relacji.



Zanim przejdę do szczegółów – krótka historia: ludzie RPA. W regionach, w których przebywałam, spotykałam najwięcej osób rasy białej, w tym burów (africaans). Poza tym Murzynów z plemion Zulu oraz Xhosa (co wymawia się jako Koza), a także Kaledów (Coloured). Stosunkowo łatwo odróżnić można każdą z grup.

Burów rozpoznasz po sylwetce, ubiorze i sposobie bycia. Mężczyźni są masywni, kobiety zwykle bardzo szczupłe i blondwłose; wszyscy ubierają się w stylu który określa się safari: kolory khaki, koszule, krótkie spodenki, obowiązkowe czapki z daszkiem albo myśliwskie kapelusze. Faceci często noszą brody, i równie często chodzą boso. Burowie to pierwsi białoskórzy mieszkańcy South Africa, ich przodkowie stoczyli tu niejedną wojnę, i to właśnie im w dużej części kraj zawdzięcza wysoki poziom rozwoju i cywilizacji. Afrykanersi czują się dumnymi patriotami, i lubią podkreślać swoją dominację – jeżdżą wielkimi samochodami typu buckie, polują (i jedzą to, co upolowane), w domu mają broń i zazwyczaj kolekcję myśliwskich trofeów, mieszkają w ogromnych domach i piją ogromne ilości alkoholu (nie upijając się przy tym do nieprzytomności). Posługują się językiem afrikaans: pełnym twardych, charczących głosek i znienawidzonym przez większość czarnych, słuchają własnej muzyki (okropnej) i piją własne gatunki piwa. Żeby identyfikować się jako bur, nie trzeba mieć holenderskich przodków; nie wystarczy jednak też założyć skórzanego kapelusza i zapuścić brodę – bycie burem to styl życia i sposób myślenia, zbudowany na niepodważalnym dogmacie przewagi rasy białej nad czarną.


Jedźmy dalej. Nie każdy biały mieszkaniec RPA jest burem: jednak każdy biały, którego rodzina przyjechała do RPA nie dalej niż trzy pokolenia wstecz, na pewno nazwany zostanie tu rooinekiem. Rooinek nieprzypadkowo brzmi podobnie jak redneck, ale w Południowej Afryce znaczenie tego wyrażenia czytać trzeba dosłownie. Jesteś tu tak krótko, że twój kark ciągle jeszcze czerwieni się od piekącego słońca!


Ludzi Zulu poznasz po kolorze skóry – najczarniejszym z tu występujących. Zulu przez stulecia zdominowali Koza, i rzadko widuje się te dwie grupy czarnych razem: każde z nich trzyma się osobno. U jaśniejszych odrobinę Koza warto zwrócić uwagę na ich język, tzw mlaskowy – jeśli dobrze się w niego wsłuchasz, wychwycisz te dziwne (dla nas) dźwięki, mlaśnięcia i uderzanie językiem o podniebienie, które pełnią tu rolę liter i fonemów. Pierwszy raz usłyszałam Koza już na lotnisku w Johanesburgu, w rozmowie dwóch młodych dziewczyn stojących za mną w kolejce do odprawy – to ciekawe doświadczenie i warto się na ten język wyczulić.


Fenomenem RPA jest jednak inna, ogromna liczebnie grupa Kaledów. To Mulaci nie tylko fizycznie: to osobna społeczność, odrębna od czarnych i białych, posługująca się własnym językiem, mówiąca z własnym akcentem i posiadająca specyficzne rytuały. Ich rysy twarzy są nieregularne, mowę mają głośną i krzykliwą. Znani są z tego że upijają się do nieprzytomności i to ich najczęściej zobaczyć można rankiem, leżących na poboczach. Kaledzi popełniają statystycznie najwięcej przestępstw i to oni najczęściej notowani są za jazdę po pijanemu – prawdziwy problem RPA. Rozpoznasz ich też często po braku przednich zębów: pozbywają się ich sami, uważając ten ubytek za dodający szczególnego uroku. Ze wszystkich dwunastu grup etnicznych Południowej Afryki Kaledzi cieszą się najgorszą opinią. Najkrótsza rada dla turystów – jeśli zaczepia cię Kaled, lepiej… zejdź mu z drogi, mówiąc delikatnie.



Ok, wstęp wyszedł mi nieco przydługi, chciałam jednak zamieścić parę zdań o mieszkańcach RPA zaraz na początku. W relacjach z podróży po South Africa, także na F4F często zauważałam to nieporozumienie: jedna z osób które zamieściły tu relacje narzekała nawet, że „tak dużo tu Europejczyków” #lol. RPA nie jest jednorodnym krajem; biali stanowią tu znaczącą siłę i mieszkają w tym kraju od stuleci. I oby udało im się przetrwać – problemy z jakimi się zmagają, wykraczają poza rozumienie Europejczyków, i im dłużej poznawałam ich rzeczywistość tym mniej dziwił mnie fakt, że przeważająca część marzy o emigracji – do Kanady, Australii lub Nowej Zelandii. Wymarzony przez Nelsona Mandelę mit Rainbow Nation upadł, a kraj pogrąża się w recesji, długach i wzajemnej nienawiści. Pozostając przy tym jednym z najbardziej atrakcyjnych turystycznie regionów, jakie dane mi było jak dotychczas poznać.



W następnych wpisach przystępuję do relacji; jeśli pojawią się pytania będę odpowiadać na bieżąco. W RPA wciąż trwa lata, więc jeśli ktoś zastanawia się nad tym kierunkiem właśnie teraz – proszę pakować walizki! Tymczasem do usłyszenia – Magda.
Góra
 Profil Relacje PM off
35 ludzi lubi ten post.
JanuszJanuszewski uważa post za pomocny.
 
      
#2 PostWysłany: 10 Lut 2018 00:46 

Rejestracja: 27 Mar 2014
Posty: 2321
złoty
Ten błąd w tytule, to zamierzony, który ma się wpisywać w trend, że tytuł musi zaskakiwać, szokować?! Zaczyna to być jedynie irytujące i zniechęcające do czytania, skoro autor nie potrafi po polsku pisać.
Góra
 Profil Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
      
#3 PostWysłany: 10 Lut 2018 01:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 Kwi 2014
Posty: 896
niebieski
Irytujące to zaczyna być to ciągłe malkontenctwo, węszenie - "do czego/do kogo by się tu przyczepić". Ktoś podzieli się swoja opowieścią i pierwsze słowa jakie przeczyta to "zmień tytuł (swojej) opowieści bo mnie się to niepodoba".
A autorka pisze "po polsku" lepiej niż 90 % ludzi na forum.
Np.
jacek96 napisał(a):
A leciał ktoś z dużym podręcznym, bo walalbym zabrać plecak do samoloty, by w razie obsuwy zdąrzyć na lot z Brukseli. Nie robią problemów przy gatcie?


Fajnie jest czasem zdjąć różowe okulary, kiedy przegląda się w lustrze.
_________________
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
24 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
      
#4 PostWysłany: 10 Lut 2018 01:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Lis 2012
Posty: 4733
złoty
@gosiagosia
OK, ale chyba potrafisz odróżnić ewidentny błąd ortograficzny od celowego pisania jak osoba z dys-czymśtam*?

*-nowomowne określanie sami się domyślcie kogo
Góra
 Profil Relacje PM off
miras_1 lubi ten post.
 
      
#5 PostWysłany: 10 Lut 2018 02:12 

Rejestracja: 27 Mar 2014
Posty: 2321
złoty
@gosiagosia a mnie irytuje to twoje ciagle przymilanie się do wszystkich ;)
Góra
 Profil Relacje PM off
marek2011 lubi ten post.
 
      
#6 PostWysłany: 10 Lut 2018 10:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Sty 2015
Posty: 938
Loty: 149
Kilometry: 304 176
platynowy
BadPlus napisał(a):
Moimi gospodarzami byli typowi przedstawiciele białej mniejszości RPA, także burowie lub identyfikujący się jako africaans(...) Wykładowca uniwersytecki, dentystka, architekt, inżynier w kopalniach złota, platyny i diamentów, zoolog, biochemiczka, mechatronik, fotograf: każdy z nich miał dla mnie własną historię rodzinną i własną opowieść na temat tego wspaniałego, skomplikowanego, post-apartheidowskiego państwa jakim jest South Africa.


Zapowiada się ciekawe relacja, choć taki zestaw rozmówców przedstawi pewnie sytuację tylko z jednej strony.
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#7 PostWysłany: 10 Lut 2018 11:13 

Rejestracja: 14 Maj 2016
Posty: 276
Ostrzeżenia: 1
niebieski
Fajny początek i wzbudził we mnie zainteresowanie na kolejne części. Jest sobota a tylu ludzi znerwicowanych? :P Nie wszystko musi być po waszej myśli. Dajcie realizować się własnymi pomysłami także innym :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#8 PostWysłany: 10 Lut 2018 11:46 

Rejestracja: 20 Lis 2014
Posty: 533
Loty: 20
Kilometry: 36 400
srebrny
Zapowiada sie fajnie. Ciekawi mnie natomiast narracja w stylu ci biedni afrykanerzy, chcieli tak dobrze ale nikt im za to nie dziekuje. ;) ciekawe jak sie to to rozwinie.

Zapisuję sie do wątku.

Wysłane z taptaka.
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#9 PostWysłany: 10 Lut 2018 11:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Lut 2013
Posty: 1117
Loty: 430
Kilometry: 964 313
Ostrzeżenia: 1
srebrny
Fajnie napisane i od razu konkretnie, bez 2 stron informacji o tym, jak tam leciała, z fotkami lotniska przesiadkowego i orzeszków w samolocie.

I od razu się zdziwiłem, dla mnie w RPA były zawsze 2 grupy ludzi: biali i czarni. A tu się okazuje, że tyle odcieni. Pisz dalej!
_________________
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
      
#10 PostWysłany: 10 Lut 2018 11:58 

Rejestracja: 25 Sie 2011
Posty: 4032
platynowy
Zapowiada się ciekawie, szczególnie iż wiedza autorki wydaje sie nie ograniczać li tylko do atrakcji turystycznych.
_________________
Image
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#11 PostWysłany: 10 Lut 2018 12:15 

Rejestracja: 01 Kwi 2012
Posty: 1771
platynowy
Mnie afrykanerzy najbardziej przypominali holendrow, wlacznie z jezykiem.

Czekam na cd. bo kraj b. ciekawy.
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#12 PostWysłany: 10 Lut 2018 14:17 

Rejestracja: 19 Mar 2015
Posty: 444
Loty: 39
Kilometry: 52 506
srebrny
@BadPlus chciałbym się dowiedzieć z pierwszej ręki czy Bok van Blerk ze swoim De La Rey rzeczywiście wywołał zamieszanie w RPA i stał się "niemal hymnem młodych Afrykanerów"? Czy podziały wśród grup etnicznych się pogłębiają, a może politycy starają się je zasypywać. Jak dużym problemem jest zubożenie białych mieszkańców RPA.

Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#13 PostWysłany: 10 Lut 2018 14:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 Kwi 2014
Posty: 896
niebieski
@jacek96 - dobrze, że wstawiłeś emotikonkę bo pomyślałabym, że Ty tak na poważnie.
_________________
Image
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#14 PostWysłany: 10 Lut 2018 21:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 Wrz 2014
Posty: 950
srebrny
BadPlus napisał(a):
Zanim przejdę do szczegółów – krótka historia: ludzie RPA. W regionach, w których przebywałam, spotykałam najwięcej osób rasy białej, w tym burów (africaans).

A nie Afrikaners? Afrikaans to jak dalej zauważasz język.

BadPlus napisał(a):
Burów rozpoznasz po sylwetce, ubiorze i sposobie bycia. Mężczyźni są masywni, kobiety zwykle bardzo szczupłe i blondwłose; wszyscy ubierają się w stylu który określa się safari: kolory khaki, koszule, krótkie spodenki, obowiązkowe czapki z daszkiem albo myśliwskie kapelusze. Faceci często noszą brody, i równie często chodzą boso. Burowie to pierwsi białoskórzy mieszkańcy South Africa, ich przodkowie stoczyli tu niejedną wojnę, i to właśnie im w dużej części kraj zawdzięcza wysoki poziom rozwoju i cywilizacji. Afrykanersi czują się dumnymi patriotami, i lubią podkreślać swoją dominację – jeżdżą wielkimi samochodami typu buckie, polują (i jedzą to, co upolowane), w domu mają broń i zazwyczaj kolekcję myśliwskich trofeów, mieszkają w ogromnych domach i piją ogromne ilości alkoholu (nie upijając się przy tym do nieprzytomności). Posługują się językiem afrikaans: pełnym twardych, charczących głosek i znienawidzonym przez większość czarnych, słuchają własnej muzyki (okropnej) i piją własne gatunki piwa. Żeby identyfikować się jako bur, nie trzeba mieć holenderskich przodków; nie wystarczy jednak też założyć skórzanego kapelusza i zapuścić brodę – bycie burem to styl życia i sposób myślenia, zbudowany na niepodważalnym dogmacie przewagi rasy białej nad czarną.

Bardzo trafna charakterystyka, ale brakuje w niej podstawowego elementu, z którego wynika prawie wszystko powyższe - religii. I to nie religii rozumianej aktywnie w postaci chodzenia do kościoła, ale religii jako podstawy ideologicznej do prowadzenia takiego, a nie innego trybu życia. U podstaw zawiązania się Burów jako grupy etnicznej leżała bardzo specyficzna odmiana protestantyzmu, a konkretniej -
kalwinizmu. To wiara stała się podstawą Wielkiego Treku, to wiara pomogła im przetrwać trudy wojen, a po ich wygraniu zbudować państwowość opartą o przekonanie o byciu predestynowanym do rządzenia Południową Afryką.

BadPlus napisał(a):
wychwycisz te dziwne (dla nas) dźwięki, mlaśnięcia i uderzanie językiem o podniebienie, które pełnią tu rolę liter i fonemów

Ani liter, ani fonemów ;) Litery to jedna z umownych (i wtórnych) form zapisu dźwięków języka. Fonem to z kolei jednostka w 100% abstrakcyjna, wymyślona przez fonologów na potrzeby ich teorii. Są różne definicje, ale najbardziej ogólnie można byłoby powiedzieć, że fonem to plan produkcji/odkodowania danego dźwięku, istniejący tylko w naszym mózgu. A dźwięki języka, które w rzeczywistości produkujemy i o które jak zakładam Ci chodziło, to głoski :)

A relacja bardzo ciekawa, zapisuje sobie do śledzenia :)
_________________
Metia jest kobietą, powtarzam, metia jest kobietą.
Góra
 Profil Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
      
#15 PostWysłany: 11 Lut 2018 21:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Kwi 2016
Posty: 2580
Ostrzeżenia: 1
platynowy
Fajnie sie zapowiada, mniej zdjec, a wiecej ciekawych informacji, tak jak lubie, nawet jak sie zwiedzilo ten kraj. :)
Pozdr.
_________________
The increased popularity of ALL-INCL. & LAST MIN. holidays is hailed as a big success!

Miesiąc w podróży / z Kiruny na Socotre
Relacja z Afryki / Gorilla Trekking
Relacja z wyprawy na Antarktydę / Polska Stacja Arctowski / - usunieto
Relacja z Bieguna lodołamaczem atomowym / - usunieta
Góra
 Profil Relacje PM off
BusinessClass lubi ten post.
 
      
#16 PostWysłany: 12 Lut 2018 13:07 

Rejestracja: 16 Kwi 2015
Posty: 64
Loty: 52
Kilometry: 108 779
Czekam z niecierpliwością na kolejną część relacji.
_________________
Image
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#17 PostWysłany: 13 Lut 2018 16:39 

Rejestracja: 26 Sty 2018
Posty: 5
-- 13 Lut 2018 16:23 --

@jacek96 – o mały włos a dałbyś radę ;-) Po przeczytaniu twojego wpisu chciałam zapytać czy ‘96 z nicka to przy okazji rocznik urodzenia. Ale w tym wątku chce zdać relacje a nie brnąć w offtopy więc zmilczałam, w zamian może tylko mała podpowiedź: Czechow i wisząca strzelba. Nie wiem jak u ciebie, u mnie na maturze była to wiedza obowiązkowa. Tak że proponuję #case closed i oczywiście stay tuned, może nawet się wkręcisz ;)


@igore - "taki zestaw rozmówców przedstawi pewnie sytuację tylko z jednej strony".

Niedawno na tym forum czytałam świetną relację z Malawi kolegi @gecko. W RPA taka sytuacja moim zdaniem nie byłaby możliwa. O ile udało mi się zauważyć, nie ma tam szans na wejście czarnego / kolorowego z białym w tego rodzaju relację – biały człowiek raczej nie zostanie tam nigdy potraktowany jako fajna maskotka, czy ktoś z kim fajnie jest porozmawiać i razem spędzić czas. Zdarzają się jednostki które lgną do przedstawicieli drugiej rasy (kokonaty :-D), ale serio przeniknięcie do jakiejkolwiek społeczności czarnych przez białego człowieka wydaje się tu bardzo trudne, jeśli nie niemożliwe: nawet jeśli jesteśmy z Polski, to i tak oznaczamy kolor skóry wroga / oprawcy / gnębiciela. Aparthaidu nie udało się wyłączyć w jeden dzień, ta spuścizna wciąż trwa – i chyba to nie będzie moja pierwsza i jedyna analogia Południowej Afryki do Polski.

Poza tym też ciekawe było dla mnie to, że chociaż wszyscy z którymi spędzałam czas byli niby „wszyscy biali” czyli właśnie niby jedna strona, ale jednak poglądami różnili się mocno, na różne sprawy. Doktor filozofii ogląda inny świat niż burek, zjeżdżający co dzień w pracy w kopalni z rękami do góry, bo winda taka ciasna i żeby się więcej ludzi zmieściło. Doktor z kolei w poprzednim roku akadem. trzy pierwsze miesiące nauki prowadził na stadionie rugby, bo przez kraj przetaczała się wojna studentów. Słowo wojna należy tu przeczytać dosłownie. Będę chciała napisać o tym więcej.


@BusinessClass - "dla mnie w RPA były zawsze 2 grupy ludzi: biali i czarni. A tu się okazuje, że tyle odcieni".

Dokładnie, a przecież to jeszcze nie wszystko. Tam gdzie byłam praktycznie nie było hindusów, a nie wspomniałam też jeszcze o uchodźcach: South Africa ma sporych rozmiarów kryzys z przybyszami, przede wszystkim z Zimbabwe.

Przy okazji ciekawostka, jeśli ktoś oglądał "District 9". Może pamiętacie te sondy uliczne, w których mieszkańcy Johannesburga wypowiadają się o krewetkach: co z nimi zrobić, jak się ich pozbyć itd. Otóż są to faktycznie prawdziwe materiały dziennikarskie, tyle tylko że dziennikarz (do filmu wycięto to pytanie) pytał ludzi co sądzą o zimbabweńskich uchodźcach w JHN – co z nimi zrobić, jak się ich pozbyć i właśnie i tak dalej. Jeśliby ktoś nabrał ochoty żeby odświeżyć sobie ten film jakoś teraz, to polecam także pod tym kątem :-D

Załącznik:
district 9.jpg
district 9.jpg [ 369.9 KiB | Obejrzany 1181 razy ]


@brzemia - "Ciekawi mnie natomiast narracja w stylu ci biedni afrykanerzy, chcieli tak dobrze ale nikt im za to nie dziekuje"

No właśnie trochę jest tam to wszystko pokomplikowane i niejednoznaczne. Jeśli relacja się przyjmie to chciałabym te paradoksy opisać w dygresji o edukacji w RPA – na tym przykładzie widać świetnie, jak to się wszystko kłębi w tym państwie i nie może poukładać. I niestety każdy możliwy scenariusz wydaje się ślepą uliczką. Na pewno ciekawie będzie podyskutować.


@ibartek "Mnie afrykanerzy najbardziej przypominali holendrow, wlacznie z jezykiem."
 
A język jeszcze podbitym kamiennymi wtrętami niemiecczyzny :-D Donki! :-D


@wersus79
"chciałbym się dowiedzieć z pierwszej ręki czy Bok van Blerk ze swoim De La Rey rzeczywiście wywołał zamieszanie w RPA i stał się "niemal hymnem młodych Afrykanerów"?"

De La Rey u nikogo nie słyszałam, z tego co wiem to piosenka faktycznie jest hymnem (albo jednym z hymnów) dla białoskórych patriotów RPA. Ale też „białoskórzy patrioci” to tylko część ogółu białych ludzi w RPA. W Polsce od niedawna, a w RPA od dekad część społeczeństwa ostro jest wzmożona na punkcie określonej wizji ich własnego kraju, co objawia się też np. popularnym w rożnych środowiskach wspólnym śpiewaniem i słuchaniem pieśni żołnierskich, patriotycznych, ludowych itd. Porównując dla proporcji – część Burów słucha właśnie takiej muzyki, ale i aktualnie cała ramówka pierwszego kanału Polskiego Radia jest oparta na podobnych audycjach. Więc pewnej grupie afrykanerów Bok van Blerk zaburza krew i wzywa do nieustającej walki, a dla innych po prostu jest to coś, co każdy tak czy owak zna, tak jak w sumie chyba każdy w Polsce zna pierwsze słowa i melodie „Zakwitały pąki białych róż” ;-)

Ale patriotyczna część Afrykanersów oczywiście właśnie taka jest i tak to widzi. Spotkam ich na Karoo i w Johannesburgu, tam gdzie aparthaid w nowych, przedziwnych konfiguracjach nadal egzystuje. Mam nadzieję że uda mi się to dobrze zobrazować.

Gdyby natomiast ciekawiła Cię muzyka z RPA, to polecam np. Springbok Nude Girls, całkiem fajne indie z klimatem pustynnym. Albo coś z drugiej strony czyli kwaito – ale to słuchałam tylko w radiu, konkretnych namiarów nie znam ale też może podchodzić jesli się lubi takie bity.


"Czy podziały wśród grup etnicznych się pogłębiają, a może politycy starają się je zasypywać. Jak dużym problemem jest zubożenie białych mieszkańców RPA."

To są pytania duże i przekrojowe, i chciałabym napisać te relacje na tyle ciekawie, żeby każdy na końcu tekstu mógł sobie sam spróbować odpowiedzieć :-D Choć najkrótszy zestaw odpowiedzi brzmiałby: tak, nie, ogromnym i narastającym. Słyszałeś może, że pod Johannesburgiem zakwitł pierwszy szakland białych?


@metia – dzięki za uwagi, nie redaguje relacji 1000% i na proof. Językoznawcą też nie jestem, ważne że z dźwiękami wiadomo o co chodzi ;-)


@gosiagosia, @HandSome, @Sudoku, @cccc, @jprawicki – dzięki wielkie i super wiedzieć, że ktoś czyta. Dzięki za wszystkie pytania, nie piszę szybko ale będę odpowiadać. I dzięki że rozumiecie że relacja nie ma być taka hundertprocentig gdzie jak i za ile, chociaż to też jest ważne. Na tym forum czytałam wiele relacji i wśród nich też takie, że czułam jakbym sama mogła spojrzeć na ten świat opisywany tak, jak bym tam była. RPA jest dosyć ciężko „przeczytać” zwłaszcza komuś z Europy, mnie się chyba udało parę kwestii zdeszyfrować do pewnego stopnia, więc chętnie się podzielę.

Tymczasem czas na drugą część historii.

-- 13 Lut 2018 16:39 --

2.
WIELKI SHUTDOWN


Ok – jadę! Piątek wczesne rano, czekam na stacji PKP Sopot. Pociąg to najsłabsze ogniwo mojej podróży, ruszam z zapasem czasu ale jeśli coś nieprzewidzianego się wydarzy (a jak wiadomo w PKP nieprzewidziane lubi się wydarzać często) – leżę.

Na szczęście, jeśli uznać że 10-minutowe opóźnienie to żadne opóźnienie – Pendolino jest w Warszawie na czas. Na Centralnym kupuję bilet na Lotnisko Chopino: obrażona na świat kobieta w kasie utrzymuje, że nie wie jaka spółka obsługuje to połączenie i to do mnie należy obowiązek dowiedzenia się tego i powiedzenia jej przed zakupem. Tłumię chęć odpyskowania, że jeśli nie jest w stanie – pracując na głównym dworcu stolicy – opanować takiej wiedzy, to może powinna pomyśleć o karierze np. w pięknym Pszczynie, i ostatecznie po kilku minutach fochów pani specjalistki dostaję bilet.

Nie mogę się doczekać lotu z Emirates. To moja pierwsza okoliczność z linią, i naprawdę cieszę się na to doświadczenie. Niestety, startujemy z opóźnieniem, i to grubym bo prawie 2-godzinnym. Czas na przesiadkę w Dubaju mam na granicy MCT: tylko 50 minut. Część lotu upływa mi pod znakiem zamartwiania się, jak będzie. Dolot JHN – PLZ mam na innym bilecie, no i nie był to tani lot: jest więc mały obaw przed zbędnym przekombinowaniem. Ale przyzwoite jedzenie (w tym naprawdę dobra wołowina) i nielimitowany alkohol odciągają na szczęście moje myśli od problemu. Dodatkowo obok mnie leci Lankijczyk w średnim wieku, lekarz perfekcyjnie mówiący po polsku. A że do tego ma mocno zdecydowane poglądy polityczne… Jest o czym pogadać.

Załącznik:
emirates.png
emirates.png [ 11.86 KiB | Obejrzany 1158 razy ]


Przesiadka w Dubaju to małe szaleństwo. Lądujemy spóźnieni o blisko godzinę, ale za mną w samolocie jest jeszcze kilka osób, które ma to samo połączenie. Trochę szamoczemy się po terminalu, ale w końcu udaje się znaleźć właściwy korytarz i autobus wiezie nas… Tak, do gate’u, na którym spędzimy następne dwie godziny. Mam czas poobserwować mały przedsionek Afryki – prawie wszyscy pasażerowie są czarni.

Wśród nich nieliczne wyjątki: kilku turystów, ale głównie biali, którzy jak się dowiem już niedługo, lecą nad shutdown do ojczyzny. Bo grudzień i połowa stycznia to dla mieszkańców RPA wielkie wakacje – wszyscy dostają obowiązkowy urlop z pracy, i przez miesiąc mają wielkie wolne. Zamknięte są wszystkie firmy i zakłady pracy, pracują tylko usługi – bary, knajpy, restauracje, sklepy. Ale tam zatrudnienie ma przede wszystkim czarnoskóra working-class.

Biali korzystają więc ile się da z przymusowych w sumie, ale też uwielbianych letnich wakacji. Przerwa zaczyna się w połowie grudnia, potem jest Boże Narodzenie, Sylwester i jeszcze dobry tydzień lub dwa odpoczynku - słowo enjoy odmienia się przez wszystkie przypadki i atmosfera ogólnokrajowego pikniku panuje prawie wszędzie. Czarnych też tu spotkasz – to powoli, ale jednak rosnąca czarnoskóra klasa średnia. (I od razu mówię tak, widziałam też czarnoskórych bogaczy – ale w sumie tylu mieszkańców USA tej rasy przyjeżdża do RPA /być może w poszukiwaniu śladów swoich przodków?/, że ciężko powiedzieć czy byli to RPA-ńczycy czy Amerykanie.)

Załącznik:
Komentarz do pliku: Na zdjęciu kul motory i ich kul właściciele / Cape Town, topowa dzielnica CampsBay
1.jpg
1.jpg [ 141.09 KiB | Obejrzany 1158 razy ]


Wracając do shutdownu – to, co dzieje się wtedy w RPA jest prawie że nie do opisania. Cały (biały) kraj ma wielkie party. Braie (czyli nasze polskie grille, tylko trochę lepsze) trwają do późna w nocy, pierwsze cydry zamawia się do lunchu o 12. Piją wszyscy, a sklepy z alkoholami są tu zaopatrzone nieziemsko. Dla przykładu Johnnie Walker: Red Label stoi na dolnej półce, zabawa zaczyna się od Double Black (ok 100 zł) po Gold Reserve (ok 210 zł) i Blue Label (ok 740 zł); w dobrych dzielnicach bez problemu kupisz też Green Label czy King George V Blue. Cena rumu Malibu ok 40 zł (750 ml). Takiego wyboru nie widziałam nigdzie wcześniej, a piszę o najzwyklejszych sklepach spożywczych sieci Pick’n’Pay, które można spotkać prawie że na rogu. Foty na dowód brak, ale ogólnie Pick’n’Paya na zakupy spożywki (a Pick’n’Pay Liquor jeśli szukasz alko albo papierosów) rekomenduję mocno: poziom naszego Lidla, czyli good enough. O piwie, cydrze i innych zakupach jedzeniowych napiszę też później trochę więcej.



Tak więc moi znajomi w samolotu z Wawy mieszkają w Europie, ale na shutdown obowiązkowo do domu. Będą nie tylko zalewać się drinkami i mięsem z grilla, ale też podróżować po swoim kraju i korzystać z jego niesamowitych uroków. Plaże, ocean a nawet dwa oceany ;), busz, sawanna, pustynie, niekończące się pasma gór, parki dzikich zwierząt i rezerwaty przyrody oraz piękne miasta dają tyle możliwości, że większość ludzi z jakimi rozmawiam w SA nigdy nie była poza granicami swojego kraju. I nie dlatego, że nie mogli (chociaż przy ich zarobkach bilety lotnicze do Europy kosztują jednak trochę drogo). Ale South Africa jest tak piękna, i tak dobrze przygotowana do turystyki i zwiedzania że ludzie stąd po prostu nie czują potrzeby poznawana czegoś więcej. Tu mają dla siebie prawie wszystko.

Załącznik:
04955a42-c9d9-4dec-acf6-66a3708bcbce.jpg
04955a42-c9d9-4dec-acf6-66a3708bcbce.jpg [ 140.13 KiB | Obejrzany 1158 razy ]


Dlatego jeśli wybierasz się do Południowej Afryki na przełomie grudnia i stycznia, przygotuj się na naprawdę wysoki sezon turystyczny. Ceny w hotelach są mocno zawyżone, na Red Bus w Cape Town trzeba czekać w kolejkach, będzie dużo ścisku. Ale to też szansa zobaczyć ludzi w ich czasie wolnym: zrelaksowanych, odpoczywających, uprawiających chyba wszystkie możliwe formy aktywności w outdoorze. Bo w RPA możesz: pływać na desce, kicie, żaglówce, jachcie, statkiem wycieczkowym; snorklingować, wędkować, wspinać się po górach, wspinać się po skałach w oceanie, uprawiać biegi, trail running i jeździć na rowerze z (ostrymi!) podjazdami. Możesz opalać się na przepięknych plażach (często prawie pustych), jeść przepyszne i kompletnie nie oszukane jedzenie w barach i restauracjach, testować wina z dziesiątków winnic, podglądać ptaki i dzikie zwierzęta, fotografować naturę i cieszyć się niesamowitym pięknem tego kraju. Czego w zamian nie możesz? Na pewno spacerować i wędrować pieszo, zwłaszcza w miastach. Czasami słyszy się też historie typu: grupa murzynków wysiadła z samochodu, zepchnęła rowerzystę z roweru i zabrała mu go na pakę, po czym odjechali w siną dal. Ale taka chyba jest cena mieszkania w RPA. Poza tym to jednak nie norma, a margines. Wyłączając Johannesburg i prowincję Gauteng oczywiście :-D

Załącznik:
6c0800bb-cd33-4f4d-b5ad-866cba8917be.jpg
6c0800bb-cd33-4f4d-b5ad-866cba8917be.jpg [ 91.21 KiB | Obejrzany 1158 razy ]



Ok, dosyć dygresji – jestem w Dubaju, ładują mnie do samolotu o 1 w nocy (planowo o 23), o 3 nad ranem dostaję kolację, i oczywiście podczas okropnej, naprawdę okropnej nocy obiecuję sobie że już nigdy więcej economy. Jest ciasno i niewygodnie, a Murzynek siedzący fotel obok przez bite cztery godziny rozmawia przez telefon, i to bardzo, bardzo głośno. Raczej na pewno, tak jak reszta jego ziomków hołduje przekonaniu że kto mówi cicho na pewno coś ukrywa, zgodnie więc z tradycją ryczy mi wprost do ucha. Nie polecam.

Oczekiwanie na maszynę Flysafair spędzam w poczekalni, próbując przespać się chociaż chwilę ale tak, żeby jednocześnie nie zasnąć. Lotnisko w JHN jest duże, nie czuję się na siłach go poznawać w takim stanie. Lot do Porth Elizabeth upływa mi w arktycznej klimatyzacji, a w to, że naprawdę jestem w RPA zaczynam wierzyć dopiero, kiedy w morzu, nad którym przelatujemy widzę nagle dziwny wzór: masę dużych, białych punktów, rozłożonych równomiernie co kilka metrów, ciągnących się po horyzont. To ptaki, skały? Patrzę i patrzę co to może być, i dopiero starsze małżeństwo („jedziemy na wakacje, przecież właśnie zaczął się shutdown!”) upewnia mnie, że mam rację – to foki, całe stada fok które dziesiątkami unoszą się na wodzie. Czyli jednak, myślę. Jestem w Afryce.

Mój chłopak czeka na mnie już przy gejcie. Przyjechał swoim starym samochodem, którym jeździł jeszcze kiedy mieszkał w Cape Town. Jest tu już od tygodnia – zdążył przywitać się z rodziną. No więc jestem. Zaczynamy! Zapraszam wkrótce na następny odcinek serii, pod roboczym tytułem DLACZEGO TU WSZĘDZIE JEST WIĘZIENIE? Mam nadzieję że nie było za sucho i nie za dużo prywatnych odjazdów, ale więcej turystycznego mięska oraz zdjęć już w przygotowaniu ;)
Góra
 Profil Relacje PM off
13 ludzi lubi ten post.
wersus79 uważa post za pomocny.
 
      
#18 PostWysłany: 13 Lut 2018 16:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Sty 2015
Posty: 938
Loty: 149
Kilometry: 304 176
platynowy
@BadPlus Podczas pobytu w RPA wydawało mi się, że tam trudno jest nawiązać kontakt z jakąkolwiek społecznością. Wszyscy zdają się być wycofani, mało rozmowni. Może po prostu źle trafiłem, ale w każdym innym kraju udaje mi się nawiązać kontakt z mieszkańcami, porozmawiać etc. W RPA było to wyjątkowo trudne. Ci, których poznałem poza RPA, byli natomiast wyjątkowo rozmowni.


Ostatnio edytowany przez igore, 13 Lut 2018 17:00, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#19 PostWysłany: 13 Lut 2018 16:57 

Rejestracja: 28 Maj 2015
Posty: 84
Relacja bardzo fajna i ciekawie napisana.
Jedna uwaga: nie ma lotniska JHN. Kod lotniska Johannesburg to JNB.
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#20 PostWysłany: 14 Lut 2018 17:20 

Rejestracja: 16 Kwi 2015
Posty: 64
Loty: 52
Kilometry: 108 779
Ja miałem wrażenie, że to ich początkowe wycofanie to efekt życia w ciągłej niepewności (niepewność polityczna, ekonomiczna, zagrożenie przestępczością etc.). To cholernie skomplikowany kraj i cieszę się, że ktoś ma czas i chęć choć trochę naświetlić ten temat. Z niecierpliwością czekam na kolejną część.

BTW Namibijczycy są duuuuużo bardziej otwarci. Po 2 minutach znajomości zapraszają Cię na braai i konsumpcję brandy a po paru godzinach do swojego domu :)

BTW 2 Mam okazję pracować z kolegą, który mieszkał kilkanaście lat w RPA i dalej ma tam rodzinę więc chętnie porównam Wasze przemyślenia.
_________________
Image
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 24 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
phpBB® Forum Software © phpBB Group