Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 9 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 09 Sty 2014 05:02 

Rejestracja: 17 Gru 2013
Posty: 78
Loty: 96
Kilometry: 219 964
Day1 - wtorek
Przylot nocą z Warszawy na Suvarnabhumi.
Wymieniamy walutę w kantorze: 1$=31,33THB
Transfer na lotnisko Don Muang (darmowy bus jeździ od 5:00 co godzinę. Warto być wcześniej bo liczba miejsc ograniczona. Przejazd: 1h)
Drzemka na lotnisku, śniadanie w McDonalds (zestaw najtańszy 190THB)
Wymieniamy walutę ponownie w kantorze: 1$=32,21THB
Transfer kombinowany na Ko Samui (Lamai Beach).
Bilety zakupione na stronie AirAsia (2000THB/os. 2 bagaże po 15kg). Przejazd: 1h
Transfer z lotniska Surat Thani busem do portu DonSak. Przejazd: 1,5h
W busie kupujemy bilety na transfer do hotelu (200THB/os.)
Transfer z portu promem na Ko Samui. Przejazd: 1,5h (na lotnisku ceny od 350THB za prom)
Transfer busikiem do hotelu, który czekał już w porcie.
Hotel 3* przy plaży. Pokój 12mkw/łazienka/wentylatory (880THB/day)

Bilet lotniczy kupiony 4dni przed wylotem. Kombinowana opcja to super udogodnienie i oszczędność czasu.
Hotel rezerwowany wcześniej online (dużo noclegów na miejscu, jak ktoś ma czas i chęci by spacerować w poszukiwaniu dogodnego miejsca).
Image

Udajemy się na "miasto". Trafiamy do sklepu "7eleven" na zakupy (tych sklepów mnóstwo, ala Polska "Żabka"). Spotykamy pierwszego Polaka - Przemysław Saleta we własnej osobie :shock: . Jemy naleśniki z bananami i nutellą 40-50THB.

Day2 - środa
Hostel/Bungalow na plaży. 9mkw/łazienka/klima (1000THB/day)
ImageImage
Image

Day3 - czwartek
Temperatura: 30-33, słonecznie, woda cieplutka.
Przy plaży restauracje, bary.
Śniadania od 60THB (tosty, jajka, dżem) (bagietki z mięsem i warzywami)
Obiady od 60THB (makarony-ryż z dodatkami, z mięsem)
Napoje: CocaCola 0,2 20THB, piwo od 35THB puszka 0,3. (Alkohol drożej niż w PL)
Ok 23:00 zaczyna padać, leje :shock: , burza.
Image

Day4 - piątek
Wymieniamy walutę w banku: 1$=32,61THB, 1€=44.04THB
W pobliskim biurze turystycznym kupujemy wycieczki:
- Elephant trekking 30min z transferem hotelowym 600THB/os. Wycieczkę wykorzystamy jako transfer pomiędzy hotelach, gdyż zmieniamy hotel. Zabierają nas z A, odstawiają w B.
- Ang Thong National Marine Park (day trip) = 1200THB/os. W cenie kajaki, trekking, snorkling, wstęp do parku.

Pogoda: ciepło i duszno, słońca brak, morze wzburzone.
ImageImage

Zwiedzamy pobliskie skały, jedną z atrakcji na wyspie. Ładny zachód słońca, klimatyczna knajpka. Nic poza tym.
Image

Stołujemy się w tubylczej knajpie na kolacji: rosół z kury z makaronem i "chyba" udkiem lub ryż z kawałkami kurczaka 35THB. No w końcu dobre ceny ;)
Image

Day5 - sobota
Wycieczka na Elephant trekking. Punktualnie przed hotelem czeka na nas samochód. Jedziemy tylko by przejechać się na słoniu. Wrażenie fajne. Odpuszczamy show z małpami, małymi słoniami i naćpanego tygrysa (foto 300THB).
Image
Prosimy Pana o słonia, nie jakąś "popierdółke" dla Japończyków. Czekamy 15 minut ... no to jest słoń :D
Kierowca podczas trasy robi zdjęcia naszym aparatem, pozwala usiąść słoniowi na szyji ... to to dajemy mu troszkę THB do kieszeni ... ale chyba za mało :roll:

Transfer do nowego hotelu na Chaweng Beach.
Hotel 2* przy plaży. Pokój 12mkw/łazienka/wentylatory (700THB/day).
Plaża: bardziej ruchliwa od Lamai, więcej turystów i barów. Ceny troszkę wyższe. Piwo 0,5=100THB :lol:
Wieczorem ulica tętni życiem. Bary, sklepy, stragany itp. I automatycznie "naganiacze", ale kulturalni. Na Lamai o 21:00 jakoś cichutko już było.
Szybka kolacja: grilowane kawałki kurczaka (80THB). Jedzenie w typowo "turystycznych" barach droższe, od 150THB.
Image
ImageImage

Kupujemy bilety powrotne do Bangkoku na stronie AirAsia (1500THB/os.). Mądrzejsi o nowe doświadczenia, nadajemy tylko jeden bagaż rejestrowany, reszta do podręcznego, nie wykupujemy miejscówek (75THB/os.).

Day6 - niedziela
o 7:45 podjeżdża samochód i zabiera nas na przystań, tam czeka łódź.
Jedziemy zobaczyć Park Narodowy Mu Ko Ang Thong. Powrót godzina 16:00. Na łodzi lekkie śniadanie i lunch w cenie.
Sama wycieczka w sumie mało ciekawa, trochę ładniejsze krajobrazy, punkt widokowy, no a całą atrakcją okazują się kajaki. Ktoś kto nie brał ich w pakiecie ... cóż niech siedzi lepiej w hotelu :) W pakiecie jest "snorkling", ale po włożeniu maski i głowy pod wodę dochodzę do wniosku, że nie widzę nawet własnych stóp. Oddajemy maski :D
ImageImage
ImageImage
ImageImage

Day7 - poniedziałek
Plażing + smażing.
Możliwość wypożyczenia kajaków (dwuosobowy na 1h=200THB). Kupujemy grilowana kukurydzę (40THB), owoce (30THB), na obiad sałatkę i kurczak z grila (150THB). Piwo pijemy z pobliskiego "7Eleven" :evil:
ImageImage

Day8 - wtorek
Wstajemy rano spakowani i zmierzamy w stronę BoPhut zobaczyć tamtejsze świątynie (dwie niedaleko siebie więc spacerkiem).
Łapiemy "busik": 100THB/os.
Zwiedzamy Big Buddha Temple i Wat Pai Laem (wstęp wolny)
ImageImage

Jest godzina 12:00, czyli trzymamy się sztywno planu. Czas kierować się do DonSak na prom (o 14:00). Bierzemy taxi (800THB). Nikt taniej nie chce nas zabrać, w sumie do spory kawałek. Jedziemy godzinę.
Meldujemy się na stanowisku AirAsia, pakujemy na prom, później do busika i na lotnisko. o 20:20 wylot do Bangkoku.

MOJE PODSUMOWANIE KO SAMUI
Plaże: liczyłem na bardziej "rajskie", ale nie są złe. Dosyć wąskie o zróżnicowanym piasku (raz drobniutki, raz gruboziarnisty). Nad polskim morzem można trafić na podobne :), ale już bez tak ciepłego morza. Lamai spokojniejsza część, Chaweng bardziej turystyczna i wydaje mi się, że bardziej krajobrazowa. Reszta plaż (np. BoPhut) z opinii raczej bez rewelacji.
Ceny: porównywalne do polskich. W knajpach drożej, w sklepach tak jak w PL. Drogo wychodzą produkty "światowe", mam na myśli Snickersy, Ferrero, RedBull, itp. Pepsi, CCola, itp. ceny zrównoważone. Alkohol ... mała puszka Heinekena (55THB), piwo lokalne (35THB)
Jedzenie: wszędzie i dużo. W sklepach (7Eleven, FamilyMart) mają mikrofalówki i tostery, podgrzewają w nich zakupione dania za free. Można zakupić również jakieś hamburgery, hot-dogi, itp. (od 20THB). Dużo świeżych owoców, gotowych do spożycia (od 30THB).
Noclegi: ceny zróżnicowane jak wszędzie w zależności od standardu, każdy wybiera wg swoich potrzeb. Klimatyczne były te pierwsze bungalowy na plaży, z klimatyzacją, ale mało przestrzeni w środku. Za to 5m od plaży, a w nocy "niestety" szum morza.
Transport: nie ma autobusów, ale jeżdżą specjalne samochody (ala PickUp) z takimi zadaszonymi ławeczkami, które są islandzkimi autobusami. Ceny zróżnicowane, ale warto korzystać. TAXI wiadomo .... Można wypożyczyć skuter (doba=od 150THB).
Pogoda: ciepło, nie za duszno, parę razy bokiem przechodziły czarne chmury. Raz wieczorem popadało przez 10 minut, ale "obficie" :shock:. W sumie czuję mały niedosyt, bo po tygodniu opalenizna średnia, a raczej opalamy się dosyć szybko :roll: .
_________________
NEVER STOP EXPLORING
Image


Ostatnio edytowany przez Pizarro07 29 Sty 2014 17:37, edytowano w sumie 9 razy
Góra
 Relacje PM off  
 
#2 PostWysłany: 23 Sty 2014 18:56 

Rejestracja: 10 Gru 2013
Posty: 29
ja się wybieram na Ko Samui w maju, więc twoje relacja jest dla mnie bardzo ciekawa :)
Jeśli możesz polecić któryś z hoteli/bungalow'ów (koniecznie z klimą) to śmiało pisz, będę wdzięczny :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#3 PostWysłany: 24 Sty 2014 10:20 

Rejestracja: 17 Gru 2013
Posty: 78
Loty: 96
Kilometry: 219 964
Day8 - wtorek ciąg dalszy [BANGKOK]

W Bangkoku odbywa się antyrządowa demonstracja. Część priorytetowych ulic jest zablokowana. MRT, BST i pociągi kursują normalnie.
Odradzano Nam jeszcze na KoSamui wyjazd do Bangkok, ale w sumie nie żałujemy decyzji i zostajemy kilka dni.


Lądujemy w Bangkoku planowo 21:20, odbieramy bagaż. Na lotnisku w informacji dowiadujemy się w sprawie transportu do naszego hotelu.
Hotel wybieramy przy Hua Lamphong Main Station jako Nasze miejsce wypadowe na kolejne dni. Do stacji kolejowej i metra mamy 80m, do dzielnicy China Town 5 minut spacerkiem.
Z lotniska wsiadamy do busa A1link (30THB). Kierujemy się do MoChit (jedziemy ok. 0,5h). w MoChit mamy do wybory metro (MRT) lub SkyTrain (BTS). Kupujemy bilet (30THB) i MRT jedziemy do końcowej stacji Hua Lamphong. Hotel po drugiej stronie ulicy, meldujemy się i ok 23:00 idziemy zobaczyć co w ChinaTown się dzieje. Niestety ... ludzie już śpią, a czas ten wykorzystują szczury i karaluchy. Małe zakupy w "7Eleven"Wracamy do hotelu.
ImageImage

Day9 - środa
Dzień planujemy przeznaczyć na świątynie i ChinaTown. Więc w drogę.
Szybko docieramy do Yawoard Rd. Przemieszczając się "zygzakiem" eksplorujemy zakątki ChinaTown. Rewelacyjne klimaty :)
Posiłkujemy się w jednej z restauracji. Dzięki obrazkom i "nandertalskiej" mowie coś tam zamawiamy + CocaCola. Trochę doświadczeni z wycieczki po Chinach wiemy co będziemy jeść. Płacimy ok 200THB.
Zastanawiam się nad jakąś cząstka rekina ... ale 2500THB to jednak sporo.
ImageImage
Image

Docieramy do pierwszej świątyni Wat Pho (leżący budda)
Wstęp: 100THB (w cenie darmowa butelka wody)
ImageImage
Oczywiście polecam.
Pod świątynią czeka transport: TAXI, tuktuki, a My maszerujemy dalej by po drodze coś jeszcze "pomaszkiecić"
ImageImage

Docieramy do Gran Palacio Wat Phra Kaew
Wstęp: 500THB (trzeba założyć długie spodnie, udostępniają za 200THB w depozycie).
ImageImage
ImageImage
ImageImage

Około 16:00 wychodzimy z kompleksu pałacowego. Wrażenia pierwsza klasa!
Kierujemy się w stronę Wat Arun, po drugiej stronie rzeki. szybki posiłek w lokalnej knajpce. Jedzonko bardzo dobre. Makaron z jakiem i kurczakiem (65THB). Przyciągamy kolejnych "białych" turystów :lol:
Image
Szukamy miejsca z promem kursującym na drugi brzeg.
Przypadkiem łapiemy tuktuka, za 10THB zawozi nas na jedną z przystani. Niestety to nie ta przystań, tylko jedna wcześniej. Idziemy piechotą, pomiędzy zabudowaniami, gdzie w Polsce nawet bym tam psa bał się wpuścić. Dopytujemy miejscowych, wskazują drogę, całkiem życzliwi :) .
Docieramy do "przystani". Prawdopodobnie przystań nr6. Prom jeździ bardzo często, w sumie non stop. Koszt: (3THB).
Image

Zwiedzamy Wat Arun jeszcze za dnia. O 18:00 zamykają. Podobno płaci się jakiś wstęp, ale była 17:40 więc chyba nikt tego już nie pilnował.
Bardzo fajna świątynia. Można wejść stromymi schodami do jej połowy i podziwiać rewelacyjne widoki.
ImageImage

Czekamy aż zapadnie zmrok. Wat Arun warto zobaczyć nocą.
ImageImage

Kierujemy się z powrotem na prom (zaledwie kilkanaście metrów). Ostatni odpływa podobno o 21:00. Koszt: 3THB :D
Na drugim brzegu siadamy w pobliskiej knajpce nad brzegiem rzeki. Duże piwko (100THB) i jeszcze raz rzut oka na świątynię.
Image

Planujemy ruszyć jeszcze w stronę Monumet Democracy. Jeden z przewodników pokazuje jakąś rozrywkową ulice w tamtych rejonach więc w drogę. Pytamy o transfer .. 200THB tuktukiem. Idziemy pieszo z nawigacją w ipadzie, która pokazuje 3km.
Niestety błąd w przewodniku, źle oznaczona lokalizacja na mapie. Po bezowocnym marszu oglądamy kilka przydrożnych świątyń (Golden Mount, Democracy Monument) i kierujemy się do hotelu.
Image

Day10 - czwartek
Postanawiamy zrobić sobie CityTour. Startujemy z hotelu godzina 9:30.
Kierujemy się w stronę dzielnicy Siam Square. Piechotą mamy 0,5h.
Przemieszczamy się wzdłuż Rama I Rd., która w okolicach SiamCenter jest zablokowana.
Trafiamy w końcu do SiamParagon, dużego budynku Centrum Handlowego. Celem było zobaczenie Siam Ocean World.
Kupujemy wejściówki tylko do oceanarium (900THB/os. płacimy MasterCard - później przy kasach w BTS zabieramy mapkę BTS i MRT, z reklamą Siam Ocean World i 20% zniżką :cry: . No nic ... za późno, trudno). To Nasze pierwsze spotkanie z takim oceanarium. Było warto!

ImageImage
ImageImage

Można wykupić jeszcze bilet do galerii figur woskowych, ceny nie pamiętam (można na stronie www sprawdzić)
Po Siam Ocean World, postanawiamy trochę pokręcić się po centrum handlowym. Jest ogromne.
ImageImage

Robimy małe zakupy w Zarze (koszula 90zł taniej niż w PL, wybieram tylko inny kolor niż mam i MasterCard w ruch :)).
Ceny jednak szału nie robią. Można coś wyhaczyć w przecenach. Kończymy zakupy.

Kierujmy się do BTS, kolejna stacja Lumhini.
Tam oczywiście blokada ulicy i antyrządowa demonstracja, czyli ... piknik.
W parku Lumphini same namioty, stragany, itp.
ImageImage

Spacerujemy po okolicy, aż do zmroku. Ulica się rozkręca ;) Naszym wieczornym celem jest w końcu dzielnica Patpong i Patpong Night Bazar.
ImageImage
ImageImage
Do kupienia wszystko: koszulki, garnitury, zegarki, okulary, pamiątki itp. Wszystko do targowania. Jest oczywiście słynna część dla Panów :geek: Kupujemy kilka pamiątek, koszulek, itp.

Powoli opadamy z sił. Jest 21:00. Kierujemy się do metra. Lumhini => Hua Lampong i do hotelu. Rano wyjazd do Ayutthaya, pociągiem ;)
_________________
NEVER STOP EXPLORING
Image


Ostatnio edytowany przez Pizarro07 28 Sty 2014 20:46, edytowano w sumie 4 razy
Góra
 Relacje PM off  
 
#4 PostWysłany: 24 Sty 2014 10:36 

Rejestracja: 30 Cze 2011
Posty: 207
niebieski
czekam z niecierpliwością ;)
Góra
 Relacje PM off  
 
#5 PostWysłany: 24 Sty 2014 11:20 

Rejestracja: 02 Lut 2011
Posty: 181
Loty: 723
Kilometry: 2 468 601
Zbanowany
Pizarro07 napisał(a):
Drzemka na lotnisku, śniadanie w McDonalds (zestaw najtańszy 190THB)

Drogo. Bezpośrednio z terminalu wystarczy przejść zadaszoną kładką nad ulicą w stronę hotelu Amari. Na kładce, tuż przed hotelem jest dużo tańsza restauracja, a po zejściu schodami na ulicę są stragany z jeszcze tańszym jedzeniem. 100m dalej jest sklep 7-eleven. W godzinach południowych obowiązuje tam prohibicja i nawet piwa nie można kupić:)
Góra
 Relacje PM off  
 
#6 PostWysłany: 24 Sty 2014 11:54 

Rejestracja: 17 Gru 2013
Posty: 78
Loty: 96
Kilometry: 219 964
marfot napisał(a):
Pizarro07 napisał(a):
Drzemka na lotnisku, śniadanie w McDonalds (zestaw najtańszy 190THB)

Drogo. Bezpośrednio z terminalu wystarczy przejść zadaszoną kładką nad ulicą w stronę hotelu Amari. Na kładce, tuż przed hotelem jest dużo tańsza restauracja, a po zejściu schodami na ulicę są stragany z jeszcze tańszym jedzeniem. 100m dalej jest sklep 7-eleven. W godzinach południowych obowiązuje tam prohibicja i nawet piwa nie można kupić:)


Potwierdzam. Co do McDonalda to było już po odprawie. W sumie nie wychodziliśmy z lotniska. Spaliśmy na fotelach, zjedliśmy polskie zapasy, a McD był jakby drugim śniadaniem. Dla zainteresowanych sugestia jak najbardziej przydatna.
_________________
NEVER STOP EXPLORING
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#7 PostWysłany: 28 Sty 2014 20:29 

Rejestracja: 17 Gru 2013
Posty: 78
Loty: 96
Kilometry: 219 964
Day11 - piątek [Ayutthaya]

Cel na dzień dzisiejszy to jednodniowa wycieczka do oddalonej o ok. 80km Ayutthaya - dawnej stolicy Tajlandii.
Wpadamy na stację, kupujemy bilet [20THB] na pociąg 3 klasy i po dwóch godzinkach jesteśmy na miejscu.
W planie mamy w drodze powrotnej zahaczyć o Bang Pa-In Palace (jedna stacja wcześniej), więc na 14 planujemy powrót na stację.
Wychodzimy ze stacji i kierujemy się przed siebie w stronę rzeki. Jest godzina 9:40.
Trafiamy na malutką tubylczą przystań gdzie korzystamy z transportu na drugi brzeg [4THB/os.]
Kierujemy się w stronę Rama Public Park, czyli bez kombinacji 1,5km drogą cały czas przed siebie. W między czasie śniadanko, studiujemy mapę i postanawiamy wypożyczyć rowery. Pogoda dopisuje. Trafiamy na knajpkę tuż przy parku, przy której "zacumowane" stoją te cuda.
Szybki testing ... 50THB/rower za cały dzień i w drogę. Aha wskazówka dla żony: "Kochanie, ruch lewostronny" :D.
Rowery proponuję wypożyczyć już w okolicach stacji, jak trafi się okazja.

Na pierwszy ogień: Wat Rat Praditthan. Następnie kierujemy się w centralne obszary Rama Public Park. Turystów jak na lekarstwo. Tam w moczarach spotykamy pierwszego dogodnego warana. Niestety nie zdążyłem zaskoczyć z aparatem, ale wiemy czego możemy oczekiwać.

Następnie wpadamy do Wat Mahathat - wstęp 50THB. Tu już turystów znacznie więcej.
Image

Wihan Phramongkhon Bophit
Wat Phra Ram i Wat Phra Si Sanphet - wstęp: 50THB
ImageImage

i po drodze - Phra Nakhon Si Ayutthaya Provincial City Pillar Shrine.
Przebiega tędy również droga Elehpant Road, więc można skorzystać z przejażdżki na słoniu.

Kierujemy się w stronę mostu by zobaczyć kilka atrakcji po drugiej stronie rzeki. Już wiemy, że na pociąg nie zdążymy, będziemy wracać po 16:00 i z Bang Pa-In Palace musimy zrezygnować (pociągni nie stają na wszystkich stacjach).
Po drugiej stronie rzeki zwiedzamy obowiązkowo:
Wat Chai Watthanaram - wstęp: 50THB
Image

Wat Lot Chong i Wat Kasattrathirat Worawihan
ImageImage

Na dziś koniec ze świątyniami. Wracając przez most zatrzymujemy się na nim by popatrzeć na rzekę ... kolejny waran, tym razem w kąpieli :)
ImageImage

W relaksującym tempie kierujemy się do knajpki zdać rowery, a następnie łapiemy tuktuka (5THB) :lol: by nas podwiózł może z kilometr. Zaoszczędzony czas przeznaczamy na odpoczynek przy schłodzonym napoju :) Butelka CocaColi 15THB ... taniej niż w Bangkoku. Kupujemy "kurczakowe" szaszłyki 20THB/szt., owoce i kierujemy się w stronę stacji. Oczywiście w drodze powrotnej, tubylczy prom [4THB]. Na stacji okazje się, że w rozkładzie brakuje jednego pociągu. Jest to niby express i na niego właśnie kupujemy bilety (20THB). Stacja troszkę przepełniona i brak informacji na który peron podjedzie pociąg, wprawia tłum w zamieszanie. Szybciutko jednak sytuacja się opanowuje, ludzie stoją po dwóch stronach toru, w końcu można wsiadać i z peronu i z torów ... drzwi zawsze otwarte :)

Po dwóch godzinach (co to za express to nie wiem) jesteśmy w Bangkoku. Dobrze, że hotel blisko stacji. Czujemy lekkie zmęczenie.
Cel na wieczór ... Soi Cowboy - ulica czerwonych latarni w Bangkoku.

Odświeżamy się, posiłkujemy i lądujemy z powrotem na stacji Hua Lamphong, tym razem metrem kierujemy się do stacji Sukhumvit.
Lokalizacja Naszego hotelu jest rewelacyjna!!
Tam oczywiście antyrządowa demonstracja ... czyli piknik. W sumie Soi Cowboy to taka niewielka ulica, na której znajduje się 40 night-clubów.
Przysiadamy się w jednym na szybkiego "browara". Mały "Heniek" 0,3 80THB. Pełna kultura, zero naciągania, chcę zostać dłużej :twisted:
ImageImage

Dopijamy piwko, jeszcze mały spacer w tłoku i czas na drogę powrotną do hotelu pakować plecaki.
Dzień kolejny: Pattaya!

cdn...
_________________
NEVER STOP EXPLORING
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#8 PostWysłany: 29 Sty 2014 17:33 

Rejestracja: 17 Gru 2013
Posty: 78
Loty: 96
Kilometry: 219 964
Day12 - sobota [Pattaya]
Pociąg z Bangkoku do Pattaya jeździ raz dziennie i co najważniejsze jak się okazało .. nie w weekendy!.
Niestety nie doczytaliśmy tego szczegółu. No nic, pani z informacji prowadzi Nas do "biura podróży". Pani sprawdza możliwości transportu do Pattaya. TAXI 2500THB, Autobus 700THB/os. Niestety autobusy pełne. W planach mamy szybki transfer MTR/BTS na Dworzec Autobusowy w Ekamaii. Zostajemy jednak poinformowani przez Panią, że do biura właśnie weszło dwóch anglików, zmierzających również do Pattaya. Chwila namysłu ... szybka rozmowa z przyszłymi współtowarzyszami podróży i bierzemy TAXI [2500THB czyli 625THB/os.]. W sumie oszczędzamy czas na poszukiwania transportu i mamy taxi do hotelu. Cena nas jednak nie zadowala, ale trudno. TAXI mknie autostradą i po dwóch godzinach jesteśmy w naszym hotelu w Pattaya. Jest godz. 12:00. Zostawiamy plecaki (check in od 14:00) i ruszamy w teren.

Pierwszy cel - The Sanctuary of Truth [wstęp: 500THB płacimy kartą]
Polecam świątynię jak najbardziej! Rewelacyjna budowla o niespotykanym charakterze.
ImageImage
ImageImage

Na terenie świątyni można zaliczyć przejażdżkę na słoniu, łódką, a także zobaczyć tradycyjne tajskie tańce.

My jednak lecimy dalej...
Potrzebujemy wybrać trochę gotówki z bankomatu. Niestety mamy tylko złotówkową MasterCard z Aliora, ale do dzieła. Każdy napotkany bankomat pobiera dodatkową prowizję 180THB. W jednym tylko prowizja wynosiła 150THB (bankomaty TMB).
Drogą Pattaya-La Kluea kierujemy się w stronę wybrzeża, na mały plażing. Przedzierając się ulicą zastanawiamy się czy to faktycznie Pattaya ... czy obrzeża Moskwy. Po około 3km docieramy na miejsce. Plaża! Szału nie ma, dupy nie urywa! Sama plaża może z 10m szerokości, z tego do połowy parasole, a w drugiej połowie jakieś ogromne worki. pomiędzy poustawiane leżaki.
Image

Ale postanawiamy 2 godzinki posiedzieć na słoneczku. Kupujemy piwko [Shinga 0,6l 100THB] i płacę za leżaki [40THB/day].
Słonko świeci, tajowie plączą się z różnorodnościami, woda szumi ... a niech sobie szumi, ja tam nie wchodzę. Zamoczyłem stopę ... to mi wystarczy :shock: Na KoSamui była kilka (może i kilkanaście) stopni cieplejsza. Poza tym 2 m i wody już po pas :roll:
Stopover dobiega końca, budzę moją współtowarzyszkę podróży, zbieramy dorobek i wzdłuż wybrzeża trawersujemy Pattaye, aż do Walking Street (jakieś 3km, godzinka drogi). W miedzy czasie oglądamy stragany, jemy obiad [udko z kurczaka, ryż, warzywa=120THB, owocowy szejk=40THB].
Walking Street planujemy zobaczyć wieczorem, a dopiero 17:00, więc postanawiamy wybrać się na jedno z pobliskich wzgórz. Na jednym posąg Wielkiego Buddy, na drugim punkt widokowy na Pattaye.
Trafiamy na to drugie wzgórze, a na nmi:
pomnik- Chumphonket Udomsak Monument
świątynia - Wat Khao Phrabat Pattaya
i dobry punkt widokowy na miasto:
Image

W drodze powrotnej obowiązkowo wbijamy na Walking Street, jest gwarno i tłoczno.
Image
Po godzinie ruszamy do hotelu. 5km jednak postanawiamy przejechać jakimś transportem. Dogadujemy się z kierowcą taxi i za 200THB podwozi Nas pod drzwi hotelu.
Dzień odczuwamy w nogach, ale było warto!.

Day13 - niedziela
Niedziele przeznaczamy na plażing. Kierujemy się jednak w okolice Sanctuary of Truth. Tam pomiędzy dużymi hotelami znajdujemy niedużą, bardzo przyjemną plażę. Kilkanaście leżaków, parasoli, miejscowych budek. Bardzo ładnie i cicho. Plaża nie zatłoczona. Oczywiście "mała Moskwa". Rozkładamy kocyk i ... leniuchujemy aż do 15:00.
Image

W drodze powrotnej do hotelu trafiamy na miejscowy bazarek.
Kosztujemy kolejny raz naleśników z różnym nadzieniem [20THB], a także kupujemy coś na ząb, woreczek świeżo smażonych na oleju robaczków. Delikatnie przyprawione, posolone smakują jak popcorn.
ImageImage

Wieczorem robimy jeszcze raz wypad na "miasto". W markecie kupujemy jakieś miejscowe butelkowane drinki [30THB]. Następnie zakotwiczamy w jednym z barów. Lotki, bilard, piwko (na przekąskę do piwa dostajemy ... robaczki) i tak do 22:00.
Transport do hotelu. Z obserwacji wynika, że turyści wsiadają do tych minibusików nie pytając o ceny. Więc robimy tak samo. Wsiadamy do busika (wiemy w jakim kierunku zmierza i gdzie planujemy wysiąść), odliczamy ile chcemy zapłacić [dajemy po 20THB/os.] i 3 km zaoszczędzone. W hotelu czeka Nas znów pakowanie gdyż rano wracamy do Bangkoku.

Day14 - poniedziałek
_________________
NEVER STOP EXPLORING
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#9 PostWysłany: 30 Sty 2014 06:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 Cze 2011
Posty: 304
Loty: 242
Kilometry: 651 170
niebieski
Super, az przypomnial mi sie moj wyjazd do Tajlandii :) ja bylem na ko phangan i ko tao, i okolice Bangkoku zwiedzalem :)
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 9 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 3 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group