Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 13 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 21 Wrz 2020 00:20 

Rejestracja: 27 Lut 2011
Posty: 56
niebieski
Stacja CZARNOGÓRA – wrzesień 2019

Image

Plan wycieczki objazdowej po Czarnogórze zapowiadał się intensywnie – zaplanowaliśmy 6 różnych miejsc noclegowych w czasie 11 – dniowego pobytu.

03 września 2019 (wtorek)

Wylądowaliśmy na lotnisku w Podgoricy ok. godz. 13 (wylot z Warszawy). Wypożyczyliśmy sprawnie auto w wypożyczalni Pro Auto Car Rental Montenegro i wyruszyliśmy w kierunku Parku Narodowego Durmitor, a dokładnie obierając za cel okolice miejscowości Žabljak.

Staram się przewidzieć wszystkie hipotetyczne zdarzenia, które mogą nas spotkać w czasie pobytu za granicą, a podejmowanie owych działań prewencyjnych rozwinęłam przede wszystkim od czasu, kiedy podróżujemy z dzieckiem. Wcześniej nie zabierałam ze sobą nawet plastrów, a teraz zabieram wszystko to co się przyda, może się przydać, ale także to, co na 99 % się nie przyda. Dla przykładu do Czarnogóry spakowałam m. in. koc termiczny i latarkę, co spotkało się z szyderczym uśmiechem mojego męża. Wynika to zapewne także z moich prepersowych słabości (być może inni też zabierają ze sobą tego typu rzeczy? Oczywiście pomijam przypadki, kiedy latarki zabiera się na wyjazd związany z eksploracją np. jaskiń). Natomiast na miejscu mąż kilka razy, w tym już pierwszego dnia zapytał, gdzie jest ta latarka, którą zabrałam, i za każdym razem wkładał ją do kieszeni kurtki, gdy wychodził wcześnie rano, jeszcze przed świtem, aby robić zdjęcia. Faktem jest, że nasz pierwszy przystanek był w Durmitor, gdzie po zapadnięciu zmroku nie było widać absolutnie nic.
Pomimo powyższego stłuczki jednakże nie przewidziałam, choć w tym przypadku trudno się na to w jakiś sposób przygotować, a w rzeczywistości w tym przypadku więcej było niepotrzebnych nerwów niż uzasadniała to sytuacja.

Jeszcze dobrze nie wyjechaliśmy z lotniska, a tu trach! Ktoś w nas wjechał. A jeszcze ok. 10 minut wcześniej pracownik wypożyczalni aut poinformował nas, że w przypadku jakiejkolwiek kolizji drogowej mamy natychmiast wzywać policję, bo w przeciwnym razie mogą być problemy z uzyskaniem zwrotu należności. Niestety kierowca-sprawca na hasło, że nie mamy innej możliwości i musimy zadzwonić po policję, bowiem auto w miejscu stłuczki miało wgniecenie i zarysowania, miał co najmniej niemrawą minę i zaczął nas przekonywać, że musimy liczyć się z tym, że zanim zjawi się policja miną na pewno 2 godziny. Zresztą nie ma co się mu dziwić – w końcu to on w nas wjechał, a nie odwrotnie. W tej całej stresowej sytuacji zapomnieliśmy, że przecież na prośbę pracownika wypożyczalni, który przekazał nam auto, zrobiliśmy zdjęcia auta przed opuszczeniem parkingu. Odgięliśmy wgniecenie, które, jak się wydawało, było już odginane nie pierwszy raz, porównaliśmy zdjęcia z aktualnym stanem rzeczy i w zasadzie nie było różnic pomiędzy zdjęciem a faktycznym stanem auta. W związku z tym perspektywa spotkania z policjantami i robienia kierowcy problemów byłaby niepotrzebna, a jeszcze bardziej jazda po ciemku po górach. Grzecznie się pożegnaliśmy i każdy pojechał w swoją stronę. Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze na krótki postój w Picsic, by już dalej jechać wprost do celu.

Dojechaliśmy ok. godz. 19 do pensjonatu Etno Selo Sljeme, który znajduje się kilka kilometrów od miasteczka Žabljak. W pierwszej chwili lokalizacja rzeczywiście nas zdziwiła, bowiem nie sądziliśmy, że pensjonat znajduje się na aż takim pustkowiu – w okolicy, jak okiem sięgnąć, nie było żadnych zabudowań. Dodatkowo mgła i deszcz przy temperaturze niewiele przekraczającej 10 stopni Celsjusza potęgowały uczucie, że jesteśmy poza cywilizacją. Już jadąc do pensjonatu także bowiem nie mijaliśmy prawie żadnych zabudowań. Jedynie krowy chodziły po ulicy.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

04 września 2019 (środa): Žabljak – most na Tarze

W nocy rozpętała się absolutna zawierucha. Być może burze na górskich pustkowiach są gwałtowniejsze. Ostatecznie wszystko dudniło, wyło, świszczało, szumiało – jeden wielki huk. Obudziłam się ok. 00:30 w nocy i długo nie mogłam zasnąć. Miałam wrażenie, że domek zaraz rozsypie się na kawałki. Przez cały ten czas wichura szalała z taką samą niesłabnącą siłą. Wyobraźnia podsunęła mi obraz naszego auta spływającego w dół wraz z wartkim nurtem rzeki, który utworzyła ulewa. Jakże mały i nieznaczący jest człowiek w obliczu siły przyrody. Ostatecznie zasnęłam, licząc że auto jednak jakimś cudem oprze się nawałnicy…
Niestety nie obudziły nas promienie słońca. Na zewnątrz nie było widać absolutnie nic, było mlecznie. Do tego mżało i było przenikliwie zimno oraz wilgotno, temperatura wynosiła ok. 11 stopni. Zjedliśmy śniadanie w restauracji, która znajduje się przy pensjonacie i ostatecznie, w zasadzie nie mając lepszej alternatywy, pojechaliśmy do Žabljak.

Miasteczko jest niewielkie, znajduje się tu kilka sklepów oraz pensjonaty. W czasie naszej wizyty w tym miejscu w zasadzie nie było tu turystów. Ziąb był nie do zniesienia więc po krótkim okrążeniu „centrum” postanowiliśmy zobaczyć most na Tarze.

Image


Żeby się tam dostać trzeba było zjechać trochę „niżej”, a oddalony jest ok. 30 minut jazdy od Žabljak, co w efekcie spowodowało, że w tej okolicy było znacznie cieplej. Temperatura przy moście wzrosła do ok. 16 stopni i na tym poziomie nie było mgły więc nasze obawy, że warunki atmosferyczne przysłonią nam widok okazały się płonne – most na Tarze prezentował się wspaniale.

Image

Image

Image

Image


Po południu pogoda się poprawiła i zaczęło się przejaśniać. Pojechaliśmy na obiad do Katun Eko Selo Camp, które jest oddalone ok. 2 km od pensjonatu, w którym nocowaliśmy. To kemping z drewnianymi domkami wraz z restauracją zlokalizowany na górzystej polanie, przy wjeździe na trasę łączącą Durmitor z Plužine. To bardzo interesujące miejsce i dość nietypowe. Właściciele (zapewne) na środku polany postawili z desek, co wyglądało na chałupniczą robotę, kilka drewnianych domków, wychodek, prysznic, jeden z budynków zaaranżowali na restaurację. Z kolei w jednym z domków matka osoby, która nas obsługiwała (tak przynajmniej wywnioskowaliśmy z rozmowy), przygotowywała posiłki.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image


Zaproszono nas na posiłek do domku, w którym był przygotowywany obiad. Pozwolę sobie postawić tezę, że w owym domku – kuchni znajdowało się również mieszkanie naszej pani Kucharki. W chatce mającej ok. 20 m² mieściła się kuchnia i pokój. Kobieta przygotowała nam zupę, zdaje się, z tego, co akurat miała, bowiem było tam trochę różnych warzyw, a sama zupa nie smakowała jakoś szczególnie. Do tego podano nam kotlety z baraniny z ziemniakami.
- Borownica [tak, zdaje się, zrozumieliśmy]? – zapytała pani kucharka.
- Hmm, a co to jest? – odparliśmy.
W odpowiedzi pokazała nam świeże jagody i postawiła szklanki z sokiem z jagód.

Image


To miejsce wydawało się bardzo autentyczne, oferują też noclegi na stronie booking.com.

Dodatkowo jest także możliwość skorzystania z przejażdżki konnej, a dzieci mogą pobiegać za kurami i psami. Dookoła tylko lasy i góry.

Image


Tego samego dnia na popołudniowym spacerze po łące spotkaliśmy naszego „restauratora”, jak pędził krowy z okolic naszego hotelu.

Wieczorem pojechaliśmy na małą wycieczkę do pobliskiego jeziora – Vrazje Jezero.

Image

Image

Image


Dla tych, co lubią obcować z samą przyrodą to strzał w dziesiątkę, bowiem okolica jest przepiękna – tylko góry, łąki i lasy oraz wszechogarniająca cisza. Ludzi i zabudowań jest jak na lekarstwo.


05 września 2019 (czwartek): Crno jezero - Plužine

Na dziś zaplanowaliśmy podróż przez Durmitor do Plužine. Wcześniej chcieliśmy jeszcze zobaczyć Czarne Jezioro. To miejsce jest często odwiedzane przez turystów i znajduje się nieopodal Žabljak. Od parkingu do jeziora (wejście jest płatne) prowadziła niedługa piesza trasa asfaltowa przez Park Narodowy Durmitor, którą wieńczyło Crno Jezero. Na trasie znajdował się także plac zabaw dla dzieci.

Image

Image

Image

Image


Jeżeli chodzi o trasę z Žabljak do Plužine to droga jest w zasadzie jedna. Co prawda można obrać trasę omijającą góry, która pod względem ilości przebytych kilometrów jest dwukrotnie dłuższa, jednakże pod względem czasu jazdy to wychodzi podobnie. My wybraliśmy trasę górską. Trasa nie jest jednak w naszej ocenie aż tak niebezpieczna (ocena subiektywna) - wydaje nam się, że jeździliśmy w obrębie Europy trudniejszymi drogami górskimi. Szosa jest dość kręta i wąska, brak jest barierek na poboczu, ale dużym atutem jest fakt, że góry nie są porośnięte roślinnością, więc przed wjechaniem w zakręt w zasadzie można zobaczyć, czy z naprzeciwka nadjeżdża inny pojazd.

Image

Image

Image


Niech nikogo nie zmyli fakt, że wyjeżdżając z gór i wjeżdżając w krajobraz łąkowy opuszcza się już definitywnie pasmo górskie - wydaje się bowiem, że teren jest już nizinny. Nic bardziej mylnego: po przejechaniu pól i łąk droga bowiem znowu gwałtownie schodziła w dół. Na końcowym odcinku czekała jednak nagroda – wspaniały widok na Kanion Pivy i Pivsko Jezero w przepięknej oprawie. Widoki zapierają dech.

Image

Image


Pokonanie 45 kilometrowej trasy zajęło nam ok. 1,5 godziny. Na końcowym odcinku trasy jest kilka stosunkowo krótkich, ale nieoświetlonych tuneli, a raczej wydrążonych w skale przejazdów, co wygląda interesująco.

Nocleg spędziliśmy w Guesthouse Madarevic. Z domku rozpościerał się widok bezpośrednio na jezioro Pivsko i na miasteczko. Właścicielka pensjonatu uprawiała swój przydomowy ogródek, miała też krowy i kury. Śniadanie przygotowywała sama z pomocą córek serwując m. in. samorobny ser i masło.

Image


W samym miasteczku nie ma atrakcji stricte turystycznych. W zasadzie nie spotkaliśmy tu także turystów (nie licząc okolic mostu). Jednakże to miejsce miało swego rodzaju urok – wieczorem okolica była pogrążona w ciemności i całkowitej ciszy. Przyjemnie było posiedzieć na tarasie i popatrzeć w całkowitą ciemność. Dawno nie widziałam „czarnego nieba” z gwiazdami.

Image


Samo miasteczko może nie jest atrakcyjne jak Kotor z piękną starówką, ale to nie znaczy, że nie jest warte odwiedzenia. W mieście funkcjonuje, zdaje się, jedna lokalna restauracja miejscowego przedsiębiorcy, który podobno jest także właścicielem pobliskiej tyrolki. Tutejsi ludzie, jak się zdawało, nie interesowali się zagranicznymi wojażerami. Było tu trochę bloków z tzw. „starej płyty”, które wydawały się być w dość złym stanie. Widać było, że mieszkańcy Plužine żyją dość skromnie, a na remont stać zapewne nielicznych, co w efekcie dawało smutny obraz miasteczka.
Na tyłach osiedli zauważyliśmy wypasane krowy.
Młodzi lokalni chłopacy "obwozili się" autem po mieście – widzieliśmy, jak krążą po Plužine cały czas tą samą drogą.


06 września 2019 (piątek): Plužine - Kotor

Po śniadaniu pojechaliśmy na most i nad jezioro Pivsko w miasteczku, jednakże w tym ostatnim przypadku wizyta nie była warta zachodu. Nie znaleźliśmy tu żadnej infrastruktury, aczkolwiek znajdował się tu plac zabaw dla dzieci.

Image

Image


Wyruszyliśmy do Kotoru, gdzie zaplanowaliśmy spędzić kilka dni. Dojazd zajął nam ok. 2,5 godziny, na części trasy droga była w budowie, więc część trasy jechało się drogą szutrową.

Kotor był zaprzeczeniem dotychczas odwiedzionych przez nas w Czarnogórze miejsc. To typowy turystyczny kocioł, także temperaturowy. Temperatura wzrosła tu bowiem o kilkanaście stopni względem gór. Z kolei widok na Bokę Kotorską jest naprawdę wspaniały i jedyny w swoim rodzaju, ale w takim tłumie, szale, korkach i dźwiękach klaksonów niestety miejsce to staje się męczące i upodabnia się do wszystkich tego typu miejsc na świecie. Zatęskniłam za górami żałując jednocześnie, że jednak nie zdecydowaliśmy się na dłuższy pobyt w górach, gdzie czuło się czarnogórską magię. Ograniczając się do wizyty na wybrzeżu, bez zatrzymania się w górach, dużo się traci. Zdecydowanie góry to największy walor Czarnogóry i jeżeli jeszcze kiedyś będzie nam dane tu wrócić, a taką mam nadzieję, to będą to na pewno góry.

Co ciekawe w czasie naszego pobytu każdego dnia doświadczaliśmy gwałtownych opadów i burzy. Ta ostatnia zaskoczyła nas także, gdy pokonywaliśmy także trasę z Plužine do Kotoru, a intensywność opadów była tak duża, że szaleństwem byłaby dalsza jazda bez postoju i przeczekania ulewy.


08 września 2019 (sobota): Kotor

W czasie spaceru po starówce spotkaliśmy bardzo wielu turystów, jednakże jest ona stosunkowo rozległa, więc tłum ulegał rozproszeniu. Stare miasto jest dobrze zachowane i warte zobaczenia. Może to być raj dla miłośników kotów – są wszędzie.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image


Oglądałam przed wyjazdem program o Czarnogórze, w którym zaakcentowano, iż w Czarnogórze przywiązuje się dużą wagę do ekologii i reklamuje się ów kraj jako „ekologiczny”. Czy rzeczywiście tak jest każdy powinien sam wyrobić sobie zdanie na ten temat, mając na względzie osobiste doświadczenia i obserwacje. Mając ów program w pamięci być może potraktowałam te informacje zbyt dosłownie oczekując absolutnej czystości. Jednakże moje spostrzeżenia były takie, że w górach na każdej zatoczce leżały pozostawione śmieci, natomiast Boka Kotorska wyrzucała na ląd plastikowe opakowania. A największy „ekologiczny” hit – co najmniej jeden dziennie, wpływający do Boki, ogromny wycieczkowiec, mogący pomieścić kilka tysięcy pasażerów.

Image

Image

Image


09 września 2019 (niedziela): Perast – mury obronne w Kotorze

Perast jest oddalony od Kotoru o kilka kilometrów. Główna promenada z lokalami gastronomicznymi w miasteczku ciągnie się wzdłuż wybrzeża. Jest tu bardzo cicho i spokojnie w porównaniu z kipiącym Kotorem, zapewne wieczorem miasteczko wygląda jak wymarłe. Zabytki jakby się rozsypywały, pełno tu starych domów. Aż kusi, aby przyjechać tu, gdy turyści już to miejsce opuszczą. Dla rodziców podążających szlakami placów zabaw – nie natknęliśmy się na żaden.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image


Po południu mąż wybrał się na samotną wycieczkę na kotorskie mury obronne. Bilet wstępu kosztował 8 Euro.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image


10 września 2019 (poniedziałek): Herceg Novi

Dzisiejszy upał był dla nas nie do zniesienia i utrudniał zwiedzanie. W chwili, gdy wysiedliśmy z auta zapragnęłam wrócić do Kotoru. Jak dotychczas pogoda była idealna na wycieczki i spacery o każdej porze dnia. Niebo było często zachmurzone, a słońce wychodziło co jakiś czas, dzięki temu można było spokojnie maszerować. Ostatecznie w Herceg Novi spędziliśmy ok. 3 godziny spacerując głównie po starówce. Dłuższe zwiedzanie było dla nas niemożliwością, a naszemu małemu bąblowi owa wycieczka też wyjątkowo nie przypadła do gustu, zatem nic więcej z Hereg Novi nie dało się wykrzesać. Widoki są tu zdecydowanie mniej spektakularne niż w Kotorze, Sama miejscowość jest dużo większa. Warto zajść na tutejszy targ – kupienie u nas takich "brzydkich" marchewek i cukinii jest niestety niemożliwością. I koniecznie trzeba skosztować fig! Trafiliśmy na sezon, są tu dużo tańsze niż te dostępne u nas (ok. 1,5 euro/kg), a do tego i przede wszystkim smak jest o niebo lepszy. Lokalne i sezonowe produkty to dla mnie nieodzowny element wyjazdów. I oczywiście ser kozi. W Kotorze, obok bramy głównej prowadzącej na starówkę, znajduje się targ z lokalnymi produktami.

Image

Image

Image

Image

Image
Na trasie Herceg Novi - Kotor


11 września 2019 (środa): Budva – Sveti Stefan - Bar

Skierowaliśmy się na południe kraju, do Baru - tam bowiem wynajęliśmy mieszkanie na dwie doby.

Po drodze zatrzymaliśmy się w Budvie. Budva to prawdziwy turystyczny moloch, który zdecydowanie nie przypadł nam do gustu – wszędzie znajdzie się tego typu miejsce, a Budva (spośród tych przez nas odwiedzonych), jest tym w Czarnogórze. Ogromne kompleksy hotelowe, sklepy, ruchliwe ulice, hałas. Wydawało się nam także, że to miejsce ulubione przez naszych północno-wschodnich sąsiadów. Starówka jest mniejsza niż w Kotorze i już nie taka przyjemna. Nawet parking kosztował dwa razy więcej niż w Boce (ok. 2,5 Euro). Ostatecznie nie o ceny chodzi, ale Budva to zupełnie nie nasza bajka.

Image

Image

Image

Image

Image


Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze nieopodal Sveti Stefan robiąc z góry kilka pamiątkowych zdjęć.

Image


Bar to duże i ruchliwe miasto portowe. Jest tu bardzo szeroka promenada ciągnąca się wzdłuż morza oraz bardzo długa i szeroka plaża, głównie kamienista. Woda nie była zbyt czysta, być może nie bez znaczenia ma charakter portowy miasta – to największy port w Czarnogórze. Tu też mieliśmy wrażenie, że masowa turystyka została za nami ….

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image


12 września 2019 (czwartek): Stary Bar

Stary Bar jest oddalony kilka kilometrów od Baru. Bezpośrednio przed „wejściem” znajduje się dość duży parking (cena ok. 0,60 Euro/h). Idąc w stronę bramy prowadzącej do ruin miasta, gdzie mieści się także punkt sprzedaży biletów (cena 2 Euro) mieszczą się sklepiki z pamiątkami, kawiarenki, można też zakupić sok z granatów. Ze Starego Baru rozciąga się widok na współczesny Bar i okolicę.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image


13 września 2019 (piątek): Jezioro Szkoderskie - Podgorica

Aby szybko dostać się na lotnisko w dniu wylotu, opuściliśmy Bar następnego dnia decydując się spędzić ostatni nocleg w hotelu nieopodal lotniska. Po drodze zjechaliśmy do miejscowości Virpazar – można w tym miejscu skorzystać z licznych ofert wynajmu łodzi (indywidualnie bądź w formie kilkuosobowej wycieczki) i wypłynąć na jezioro Szkoderskie. Wśród ofert przeważają rejsy 2 – godzinne. My za takowy zapłaciliśmy 14 Euro/os/10 Euro + 4 Euro wstępu do parku narodowego.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image


Wieczorem pojechaliśmy na krótki spacer do Podgoricy. Stolica sprawia wrażenie zbudowanej w socjalistycznym kształcie. W pobliskim parku natknęliśmy się na młodzież palącą trawę więc uciekliśmy w okolice Soboru Zmartwychwstania Chrystusa. Obok Soboru znajduje się duży plac zabaw.

Image


Czy warto wybrać się do Czarnogóry? Zdecydowanie!

M&PG.


Ostatnio edytowany przez Asior 24 Paź 2020 19:13, edytowano w sumie 3 razy
Góra
 Relacje PM off
21 ludzi lubi ten post.
3 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 21 Wrz 2020 23:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 Lip 2015
Posty: 180
niebieski
Świetne zdjęcia - miło się oglądało. Jedno ukradłem na tapetę ;)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#3 PostWysłany: 27 Wrz 2020 21:54 

Rejestracja: 08 Kwi 2018
Posty: 1
Fajna relacja - byliśmy w Czarnogórze jakieś 2 tygodnie przed Wami, więc miło było z jednej strony powspominać, z drugiej, przyjrzeć się bliżej tym pięknym górom, na które już nie starczyło czasu. Dzięki za inspirację
Góra
 Relacje PM off  
 
#4 PostWysłany: 29 Wrz 2020 21:02 

Rejestracja: 27 Lut 2011
Posty: 56
niebieski
bedbo napisał(a):
Fajna relacja - byliśmy w Czarnogórze jakieś 2 tygodnie przed Wami, więc miło było z jednej strony powspominać, z drugiej, przyjrzeć się bliżej tym pięknym górom, na które już nie starczyło czasu. Dzięki za inspirację


Ciekawi nas, gdzie byliście i jakie są Wasze spostrzeżenia i doświadczenia co do Czarnogóry?
Góra
 Relacje PM off  
 
#5 PostWysłany: 05 Paź 2020 22:18 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Lip 2014
Posty: 1057
Loty: 74
Kilometry: 79 350
Świetna relacja, zdjęcia są cudowne. Trochę dziwnie się czytało bo, Ja odwiedziłem te same miejsca dwa miesiące wcześniej. Tylko że w 4 dni.
_________________
Image
Pomagam w sprawach związanych z Kanadą i obwodem Kaliningradzkim.
Góra
 Relacje PM off
Asior lubi ten post.
 
 
#6 PostWysłany: 06 Paź 2020 16:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sie 2011
Posty: 1147
złoty
Fajna, treściwa relacja i świetne zdjęcia. :)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
Asior lubi ten post.
 
 
#7 PostWysłany: 06 Paź 2020 19:38 

Rejestracja: 05 Mar 2017
Posty: 855
srebrny
Genialne zdjęcia, byłam również w ub roku w Czarnogórze. Miło się wspominało
_________________
Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej
Góra
 Relacje PM off
Asior lubi ten post.
 
 
#8 PostWysłany: 06 Paź 2020 21:50 

Rejestracja: 08 Kwi 2018
Posty: 1
asiorbedbo napisał:Fajna relacja - byliśmy w Czarnogórze jakieś 2 tygodnie przed Wami, więc miło było z jednej strony powspominać, z drugiej, przyjrzeć się bliżej tym pięknym górom, na które już nie starczyło czasu. Dzięki za inspiracjęCiekawi nas, gdzie byliście i jakie są Wasze spostrzeżenia i doświadczenia co do Czarnogóry?
Czarnogóra była dla nas głównie miejscem odpoczynku podczas ponad miesięcznej wyprawy po Bałkanach. Przez tydzień bylismy w Ulcinju z wielkimi planami na birdwaching i fotografowanie o świcie flamingów na Salinach (no niestety, brakło samozaparcia), potem fantastyczną trasą wzdłuż Jeziora Szkoderskiego zjechalismy do Virpazaru, zatrzymaliśmy się w Niksicu i Podgoricy, zwiedziliśmy Monastyr Ostrog, Miejsca godne polecenia, widoki fantastyczne, generalnie, jak dla nas, im dalej od Wybrzeża, tym lepiej
Góra
 Relacje PM off
Asior lubi ten post.
 
 
#9 PostWysłany: 08 Paź 2020 22:23 

Rejestracja: 27 Lut 2011
Posty: 56
niebieski
macio106 napisał(a):
Świetna relacja, zdjęcia są cudowne. Trochę dziwnie się czytało bo, Ja odwiedziłem te same miejsca dwa miesiące wcześniej. Tylko że w 4 dni.


Wow, jak w cztery dni to musiałeś mieć intensywne tempo :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#10 PostWysłany: 13 Paź 2020 20:46 

Rejestracja: 07 Maj 2014
Posty: 1028
Loty: 28
Kilometry: 14 467
złoty
Piękne zdjęcia. Miejsca z listy, które sam planuję odwiedzić w przyszłym roku ze względu na anulację lotów tegorocznych.
_________________
e-prezes.livejournal.com
Góra
 Relacje PM off
Asior lubi ten post.
 
 
#11 PostWysłany: 13 Paź 2020 21:07 

Rejestracja: 25 Sie 2011
Posty: 6302
Loty: 839
Kilometry: 788 891
platynowy
Miałem w tym roku być w Czarnogórze, ale z wiadomych przyczyn się nie udało. Mam otwarte bilety, więc mam nadzieję, że w przyszłym roku wyjazd dojdzie do skutku. A te zdjęcia tylko zachęcają.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
Asior lubi ten post.
 
 
#12 PostWysłany: 13 Paź 2020 22:21 

Rejestracja: 27 Lut 2011
Posty: 56
niebieski
e-prezes napisał(a):
Piękne zdjęcia. Miejsca z listy, które sam planuję odwiedzić w przyszłym roku ze względu na anulację lotów tegorocznych.


Polecam przede wszystkim zatrzymać się dłużej w górach :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#13 PostWysłany: 14 Paź 2020 18:02 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Lip 2014
Posty: 1057
Loty: 74
Kilometry: 79 350
Asior napisał(a):
macio106 napisał(a):
Świetna relacja, zdjęcia są cudowne. Trochę dziwnie się czytało bo, Ja odwiedziłem te same miejsca dwa miesiące wcześniej. Tylko że w 4 dni.


Wow, jak w cztery dni to musiałeś mieć intensywne tempo :)


Nie ma tak wspaniałych zdjęć jak Twoje, ale było intensywnie. Zapraszam: cala-czarnogora-w-4-dni-challenge-accepted,1504,155217
_________________
Image
Pomagam w sprawach związanych z Kanadą i obwodem Kaliningradzkim.
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 13 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group