Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 6 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 30 Paź 2019 22:40 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 Paź 2015
Posty: 276
Loty: 30
Kilometry: 45 201
niebieski
Pomysł na całą wyprawę pojawił się po powrocie z Dubaju, w listopadzie ubiegłego roku. Ukraińskie linie lotnicze i ich promocja "first minute" okazała się strzałem w dziesiątkę i zadecydowała o tegorocznej wyprawie do Azji środkowej.
Bilet w jedną stronę do Kazachstanu udało mi się kupić za około 200 PLN, lecz wiadomo, trzeba jeszcze jakoś wrócić... w tym wypadku postanowiłem skorzystać ze zniżek w członkostwie WDC (Wizz discount card), dzięki temu udało mi się zakupić bilet z Astany do Budapesztu za 180 PLN.
Tak więc bilety kupione i mogłem powoli odliczać... lecz do wyjazdu pozostało aż 10 miesięcy, mimo tego i tak nie mogłem się już doczekać.
Cały wyjazd miał trwać 10 dni, gdyż na takie daty wykupiłem bilety od 24 września do 3 października. Prawie od początku żałowałem, ponieważ po głębszym namyśle doszedłem do wniosku, że to trochę za mało... ale co tam, dla chcącego nic trudnego, w przeszłości nie raz udawało mi się spędzić mało czasu w różnych ciekawych miejscach, np. na zobaczenie Istambułu wystarczył mi prawie jeden dzień, wszystko zależy od kwestii organizacji i dokładnym planowaniu całego wyjazdu, z uwzględnieniem, że coś może pójść nie tak...
Na początku chciałem oprócz Kazachstanu odwiedzić również Kirgistan, gdyż z Ałmaty pierwszego miasta na moim celu, było nie daleko do Kirgiskiej granicy.
Sytuacja zmieniła się diametralnie po tym, jak w marcu tego roku rząd Uzbekistanu zniósł wizy turystyczne dla Polaków i nie tylko. Jest to kraj, który zaczął od niedawna otwierać się na świat oraz kierunek jeszcze niezadeptany przez masową turystykę.
Wcześniej dużo czytałem o tym kraju, o Samarkandzie-ważnym ośrodku na jedwabnym szlaku i nie tylko. Postanowiłem oprócz Kazachstanu, zawitać także do Uzbekistanu.

Załącznik:
1.png


W końcu... pierwszy przystanek Kijów, w którym miałem okazję już kiedyś gościć, w ukraińskiej stolicy miałem 10 godzin wolnego czasu do kolejnego lotu do Ałmaty, postanowiłem ruszyć w miasto i odwiedzić Plac Niepodległości, słynny Majdan.

Załącznik:
2.jpg

Załącznik:
3.jpg


Muszę przyznać, że w godzinach porannych było nieco chłodno, ale wiadomo, lato się już skończyło, a do Kijowa zawitała piękna jesień.
Kolejnym celem w tym mieście było muzeum wojny, w którym można znaleźć wiele czołgów, samochodów transportowych, oraz dział.

Załącznik:
8.jpg

Załącznik:
4.jpg

Załącznik:
5.jpg

Załącznik:
6.jpg


Na mnie największe wrażenie zrobił sowiecki samolot transportowy.

Załącznik:
7.jpg


Obok muzeum, znajduje się ogromny posąg "Matki Ojczyzny", miałem nadzieję, że będzie można wyjść na taras widokowy na samej górze, gdyż 2 lata temu wstęp tam był zamknięty.
Niestety, zawiodłem się, i tym razem, nie było takiej możliwości, nie wiem, czy na dobre nie zamknęli tego tarasu.

Załącznik:
9.jpg


Bardzo miło spędziłem ten dzień w tym cudownym mieście... Wiem, że nie raz jeszcze tu powrócę.
W końcu przyszedł czas by udać się na lotnisko (Boryspil) i w dalszą podróż do Kazachstanu. Lot do Ałmaty miałem o godzinie 19.15, czas lotu to ponad 5 godzin 30 minut, długo... ze względu na zamkniętą przestrzeń powietrzną nad Federacją Rosyjską dla Ukraińskich linii lotniczych. Wiadomo kraje te nie mają zbyt dobrych relacji, ze względu na konflikt we wschodniej Ukrainie. Dla tego to samolot musiał szerokim łukiem oblatywać terytorium Rosji i lecieć przez Kaukaz, morze Kaspijskie i dalej w stronę Turkmenistanu.

Załącznik:
10.png


i w końcu... przylot do Ałmaty zgodnie z czasem, wcześnie rano, gdy było jeszcze ciemno.
Na miejscu musiałem tylko wypisać karteczkę- jak gdyby wniosek o wizę, która oczywiście była bezpłatna.
Trochę brakowało mi snu, po nocnym locie, dla tego postanowiłem szybko udać się w stronę centrum, odświeżyć się w hostelu, i przynajmniej przespać się 2, może 3 godziny, wiadomo lepiej człowiek wtedy funkcjonuje i ma się chęć do działania. A było mi to niezwykle potrzebne, gdyż na zobaczenie miasta nie miałem zbyt dużo czasu.

Załącznik:
11.jpg


Nie miałem żadnych planów na to miasto, wiedziałem, że gdzieś znajduje się kolejka linowa prowadząca na szczyt, z którego można podziwiać niesamowite widoki na całe miasto. Udało mi się zlokalizować to miejsce! Chodziło o górę Kok Tobe. Aby się tam dostać, musiałem przemieścić się metrem do stacji "Abay" i dalej spacerem w stronę Pałacu Republiki, po drodze stał pomnik Abaya Kunanbaeva, który jest ważną postacią historyczną Kazachstanu.

Załącznik:
12.jpg

Załącznik:
13.jpg

Załącznik:
14.jpg

Załącznik:
15.jpg


i w końcu, kolejka linowa ruszyła, na szczyt Kok Tobe.

Załącznik:
16.jpg


A na górze?... no cóż, wspaniałe widoki, ale trochę chłodno się zrobiło, w oddali w wyższych partiach gór można było zobaczyć śnieg.

Załącznik:
17.jpg

Załącznik:
18.jpg

Załącznik:
19.jpg


Miasto te oraz okolice mają do zaoferowania znacznie więcej atrakcji, oraz przygód, lecz dla mnie był to koniec w tym wspaniałym miejscu.
Napięty plan oraz czas który szybko pędził na przód nie był łaskawy i było trzeba ruszać dalej.
Tego samego dnia odbyłem lot do Szymkientu, trzeciego pod względem wielkości miasta w Kazachstanie, choć miejscowi twierdzili, iż Szymkient jest na drugim miejscu, nieważne.
Miasto nie przypadło mi w ogóle do gustu... na tyle, że nie zrobiłem tam ani jednego zdjęcia! Po prostu co miałbym tu fotografować? zapchane i pełne ulice, ludzie przechodzący przez dwupasmową jezdnię ryzykując uderzeniem przez któryś z pojazdów?
Było to dla mnie miasto tranzytowe, przez które chciałem jak najszybciej dostać się do Uzbekistanu.
Pech sprawił, że nie zdążyłem na poranny odjazd autobusu do Taszkientu i musiałem czekać na następny o godzinie... 13.00, mogę mieć sam do siebie pretensje... spałem trochę za długo.
Bilet kosztował mnie 1700 tenge, czyli około 17 PLN. Podczas podróży autostradą można było dostrzec w oddali dzikie konie żyjące na wolności, tak mi się wydawało, nie jestem jednak pewien czy nie były one czyjąś własnością, biegające sobie swobodnie.

Załącznik:
20.jpg

Załącznik:
21.jpg


W autokarze wraz ze mną podróżowało w sumie 10 osób, podczas postoju na granicy kazachsko-uzbeckiej ludzie rozmawiali między sobą, jak gdyby znali się od lat.
Wskazywało to na wielką otwartość tych ludzi, do rozmowy wprowadzili również i mnie.
Pytali: skąd jestem, ile mam lat, gdzie jadę, czy mam żonę, dzieci itp. jakimś cudem udało mi się przynajmniej trochę z nimi porozumieć, wiadomo, język rosyjski jest trochę podobny do polskiego, a poza tym kiedyś w szkole miałem okazję uczyć się tego języka, wówczas nie wiedząc, że będzie to aż tak przydatne!
Na granicy sprawdzano nie tylko zawartość plecaków i bagaży podróżnych, ale widziałem celników rozkręcających nadkola naszego autokaru.
W Europie nie doceniamy tego, czym jest swobodne przemieszczanie się w strefie Schengen.

W końcu po dotarciu do Taszkientu udałem się do najbliższego banku, aby wymienić walutę na ich sumy uzbeckie, i od razu zameldować się do hostelu, który znajdował się niedaleko dworca kolejowego.

Załącznik:
22.jpg


Poszwendałem się trochę po mieście, zjadłem w knajpce ich lokalne somsy- to takie smażone pierożki z mięsnym farszem w środku.
Na kolejny dzień miałem wykupiony bilet do Samarkandy, która jest oddalona od stolicy o około 300 km, podróż pociągiem trwała ponad 3 godziny.

Załącznik:
23.jpg


W przedziale była dostępna prasa oraz "czaj" czyli oczywiście herbata, która jest podawana w pociągach u naszych sąsiadów zza wschodniej granicy, a także we wszystkich krajach byłego Związku Radzieckiego.

Załącznik:
24.jpg

Załącznik:
25.jpg


Po przybyciu do Samarkandy dopadł mnie pech. Najpierw kupiłem kartę sim, w której z niewiadomych przyczyn nie działał internet... a następnie, na dworcu kolejowym, gdy schodziłem ze schodów... upadłem, na szczęście niegroźnie, bolała mnie noga i ręka i skończyło się na szczęście tylko na siniakach.
Nie miałem dostępu do internetu, a adresu hostelu, ani jego nazwy nie zapisałem sobie wcześniej.
Z pomocą przyszedł mi pewien kierowca taksówki, który odpalił aplikację i udało mi się znaleźć zarezerwowany przeze mnie wcześniej obiekt.
W końcu udało mi się dotrzeć na miejsce.

Załącznik:
26.jpg

Załącznik:
27.jpg


Z hostelu miałem parę kroków do Registanu- czyli serca miasta już od starożytności.
To na tym słynnym placu odbywały się przemówienia władców, ogłoszenia dla społeczności zamieszkiwanej miasto, publiczne egzekucje i inne ważne wydarzenia.
Plac ten jest otoczony z trzech stron madrasami, czyli muzułmańskimi szkołami, które w przeszłości miały wielkie znaczenie dla społeczeństwa, pierwsza z nich powstała w 1420 roku, a dwie kolejne po 1620 r.

Załącznik:
28.jpg

Załącznik:
29.jpg

Załącznik:
30.jpg

Załącznik:
31.jpg


Jest to największa atrakcja Samarkandy, a nawet i całego Uzbekistanu, wstęp był płatny, nie pamiętam dokładnie ile, ale w przeliczeniu około 10 PLN, nie więcej.
W środku było można nabyć fajne pamiątki: magnesy, pocztówki itp. Jeśli chodzi o ceny, to muszę przyznać, że nieźle "kosili", wiadomo, zawsze trzeba się targować i mówić, że "tam było taniej", a przede wszystkim uważać na pieniądze, dla nas ciężko jest się przyzwyczaić, gdy wszystko kosztuje kilkadziesiąt tysiącach sumów.

Załącznik:
32.jpg

Załącznik:
33.jpg

Załącznik:
34.jpg

Załącznik:
35.jpg

Załącznik:
36.jpg

Załącznik:
37.jpg


Spacerując w pobliżu napotkałem ogromny pomnik byłego prezydenta Isloma Karimova, który sprawował władzę w tym kraju od września 1991, czyli od zdobycia niepodległości Uzbekistanu aż do jego śmierci w 2016 roku.

Załącznik:
38.jpg


Tuż w pobliżu, mieszkańcy szykowali się do wieczornego festynu. Widziałem: jak montują wielką scenę, a z każdą godziną gromadziło się coraz więcej ludzi.

Załącznik:
39.jpg

Załącznik:
40.jpg

Załącznik:
41.jpg


Nie mogło oczywiście zabraknąć oryginalnych Samarkandzkich wypieków, nie do końca zrozumiałem sprzedawcę, i sam nie wiem, czy można nazwać to bułką, czy też chlebem. W każdym razie można to "coś" dostać tylko i wyłącznie tu w tym magicznym mieście.
Przyznam, że nie próbowałem, po prostu nie było mi pisane...

Załącznik:
42.jpg


Następnym celem do odwiedzenia był meczet Bibi Khanim.

Załącznik:
43.jpg

Załącznik:
44.jpg


Tuż obok meczetu znajdował się słynny bazar, na którym było można kupić unikalne przyprawy, orzechy, bakalie oraz różne inne dobrocie.
Postanowiłem zrobić drobne zakupy. Naturalną rzeczą jest, aby się targować ze sprzedawcą i wspomnieć, aby coś dorzucił.

Załącznik:
45.jpg


Kolejnym punktem był meczet: Hazrata Khizra oraz pobliski grobowiec prezydenta, z którego roztaczał się przepiękny widok na Samarkandę.

Załącznik:
46.jpg

Załącznik:
47.jpg

Załącznik:
48.jpg


W końcu nadszedł zmrok, postanowiłem spędzić ten czas co prawda i tak samotnie, ale przed Registanem. Wokół gromadziło się wielu ludzi.

Załącznik:
49.jpg


W pewnym momencie obok mnie usiadła dziewczyna, pytając, czy może się przysiąść i czy nie sprawi to problemu. Jaki byłby to niby problem? skoro i tak siedziałem sam, a ona świetnie mówiła po angielsku. Wymieniliśmy parę zdań, skąd jestem, co tu robię itp.
Dilafruz była bardzo rozmowna, a jej angielski zdał się lepszy niż mój, co było dla mnie zaskoczeniem, gdyż zawsze musiałem używać łamanego rosyjskiego- jeśli chodzi o komunikację z miejscowymi.
Ona pracowała w jednym z hosteli i studiowała języki obce oraz turystykę, co wszystko wyjaśniało. Razem czekaliśmy na pokaz świateł przy Registanie.

Załącznik:
50.jpg

Załącznik:
51.jpg

Załącznik:
52.jpg


Podczas pokazu, została wyświetlona cała historia Uzbekistanu, od czasów średniowiecznych, po panowanie Chana, uzyskanie władzy przez Timura Amira, po czasy współczesne.
Nie ukrywam, zrobiło to na mnie piorunujące wrażenie.
Nazajutrz kontynuowałem zwiedzanie Samarkandy, wraz z moją towarzyszką. Temperatura była dużo wyższa niż w Polsce, co dawało mi trochę popalić... lubię ciepło, ale gdy temperatura dochodzi do 30 stopni, to jest już to jakiś dyskomfort, przynajmniej dla mnie.
Tak więc z samego rana wysłałem pocztówki dla rodziny i znajomych i w drogę!

Załącznik:
53.jpg

Załącznik:
54.jpg

Załącznik:
55.jpg

Załącznik:
56.jpg


Pierwszym naszym celem była nekropolia w północno-wschodniej części miasta, na której znajdują się mauzolea różnych władców wraz z rodzinami oraz inne budynki pałacowe, a także główny meczet Tuman-Aka.
Wielkość tego kompleksu robi wrażenie, a na miejscu spotkaliśmy parę wycieczek wraz z przewodnikami.

Załącznik:
57.jpg

Załącznik:
58.jpg

Załącznik:
59.jpg

Załącznik:
60.jpg

Załącznik:
61.jpg


Weszliśmy do wnętrza meczetu, w którym znajdowały się przepiękne malowidła oraz rzeźby.
Nie jestem specjalistą ani znawcą architektury, ale bez wątpienia było co oglądać.

Załącznik:
62.jpg

Załącznik:
63.jpg

Załącznik:
64.jpg


Do zobaczenia tego wszystkiego potrzebowaliśmy trochę czasu, ale warto było.

Załącznik:
65.jpg


Następnie ruszyliśmy w drogę do Mauzoleum i kompleksu Khoja Doniyora, dłuższym spacerem pokonaliśmy parę kilometrów i po niecałej godzinie w końcu dotarliśmy...

Załącznik:
66.jpg

Załącznik:
67.jpg

Załącznik:
68.jpg


Po drodze oczywiście wspaniałe widoki, a na wzgórzu nasz cel.
Muszę wspomnieć o drzewie pistacjowym, które dla muzułmanów ma ponoć silną moc uzdrowienia, a także oczyszczenia. Ze względu na obecność pielgrzymów przebywających na miejscu, postanowiłem nie robić zdjęć.
Wspomnieć muszę także o bardzo długim grobowcu proroka Doniyora, którego szczątki znajdują się na ponad 20 metrów pod ziemią. Nie wiem, jakie było wtedy znaczenie takiego głębokiego pochówku.
Powoli kierowaliśmy się z powrotem w stronę centrum, przeszliśmy przez rzekę i po paru chwilach napotkaliśmy "karawanę na wielbłądach"

Załącznik:
69.jpg

Załącznik:
70.jpg


Ostatnim miejscem, które postanowiliśmy zobaczyć, był kompleks oraz mauzoleum Amira Temura.

Załącznik:
71.jpg

Załącznik:
72.jpg

Załącznik:
73.jpg


Ten władca dał wolność tutejszym ludom, pokonując wojska Czyngis-chana. Stał się wielkim władcą, który uczynił Samarkandę ważnym ośrodkiem na jedwabnym szlaku.
W środku wielkie muzeum opowiadające o podbojach i znaczeniu wypraw Amira Temura w tamtych czasach.
Władca pochowany jest w krypcie na środku, w wielkiej izbie, a wokół pochowana jest jego rodzina.

Załącznik:
74.jpg

Załącznik:
75.jpg

Załącznik:
76.jpg


Następnego dnia przyszedł czas, aby pożegnać się z Samarkandą i by ruszyć w dalszą drogę... Tym razem do Buchary. Odległość między tymi miastami to około 260 km i przebyłem tę drogę pociągiem dużych prędkości- taki odpowiednik naszego polskiego pendolino.
Rząd Uzbekistanu dużo inwestuje w infrastrukturę kolejową, co miło zaskoczy każdego przyjeżdżającego do tego kraju.

Załącznik:
77.jpg


Po przyjeździe na stację kolejową potrzebowałem transportu do centrum miasta, najlepszą opcją była taksówka, oczywiście nie obyło się bez targowania, i za przejazd 20 km zapłaciłem w przeliczeniu jakieś 8 PLN, ale to normalna cena, gdy litr benzyny kosztuje ponad złotówkę.
Szybkie zameldowanie w hotelu i od razu nie marnując cennego czasu ruszyłem w miasto, gdyż na Bucharę miałem tylko jeden dzień...

Załącznik:
78.jpg

Załącznik:
79.jpg

Załącznik:
80.jpg


Najbardziej rozpoznawalnym obiektem w Bucharze jest Chor Minor, inaczej zwany jako Madras Kalifa Niyaz-kula. Jest chroniony jako zabytek dziedzictwa kulturowego, a także pozostaje częścią historycznego centrum Buchary. Budynek ten posiada cztery wieże, które nie są minaretami. Trzy z nich pełniły funkcję czegoś w rodzaju magazynu, a jedna z nich prawdopodobnie pełniła funkcję obserwacyjną, gdyż tylko w tej jednej wieży jest wejście na samą górę. Tuż obok było można nabyć fajne pamiątki, ceny nie podlegały jakimkolwiek targowaniu i były dużo wyższe niż w Samarkandzie.
Wszystkie uliczki w historycznym centrum miasta były bardzo wąskie i nierówne, ale wiadomo w czasach średniowiecznych i nie tylko- nie było samochodów i zabudowania były usytuowane blisko siebie.

Załącznik:
81.jpg

Załącznik:
82.jpg


Spacerowałem sobie po mieście bez specjalnego celu, podziwiałem fontanny, różne okoliczne madrasy i posągi, po drodze miałem okazję spotkać wielu turystów, głównie niemiecko i hiszpańsko języcznych.

Załącznik:
83.jpg

Załącznik:
84.jpg

Załącznik:
85.jpg

Załącznik:
86.jpg

Załącznik:
87.jpg

Załącznik:
88.jpg


w końcu dotarłem do starożytnej cytadeli Ark sprzed III wieku p.n.e. i dawnych obronnych murów miasta, które miały wielkie znaczenie w działalności i historii Buchary. Wielkość tego wszystkiego robiło wrażenie...

Załącznik:
89.jpg

Załącznik:
90.jpg

Załącznik:
91.jpg


Nie daleko obok znajdował się plac o nazwie Po-i-Kalyan, oblegany przez nie wielką ilość turystów, przy którym stał potężny minaret "Kalon", sam do końca nie wiem, czy można to przetłumaczyć jako "minaret Kalona" lub w jakiś inny sposób.
Naprzeciwko znajdował się meczet o tej samej nazwie, oraz madras Mir-i-Arab.
Niestety tych wszystkich oryginalnych nazw nie jestem w stanie przetłumaczyć, gdyż sam ledwo co nadążałem ze zrozumieniem, słuchając pewnego przewodnika oprowadzającego turystów z Wielkiej Brytanii.

Załącznik:
92.jpg

Załącznik:
93.jpg

Załącznik:
94.jpg

Załącznik:
95.jpg


Dzień szybko chylił się ku końcowi, i kolejnego dnia było trzeba pożegnać się z Bucharą.
Miasto te oczywiście zrobiło na mnie wielkie wrażenie, lecz jest ono mało znane u nas w Europie, a przede wszystkim niedoceniane biorąc pod uwagę strategiczne znaczenie w tamtych czasach.
Tak więc trzymając się planów, udałem się kolejnego dnia na lokalne lotnisko oddalone o 8 km od centrum miasta.

Załącznik:
96.jpg


A stamtąd miałem samolot do Taszkientu- stolicy kraju. Te lokalne połączenia są realizowane zazwyczaj przez mniejsze samoloty takie jak popularne A320, lecz nie tego dnia...
Ku mojemu zdziwieniu pojawiła się nieco większa maszyna, Boeing 767, pomyślałem, że może ta zamiana jest spowodowana usterką innej maszyny. Ale nieważne... lot przebiegł bez żadnych komplikacji, na pokładzie do dyspozycji darmowe napoje, a lot trwał godzinę.

Załącznik:
97.jpg

Załącznik:
98.jpg


Po wylądowaniu w stolicy natychmiast udałem się na dworzec autobusowy "avtovakzal" aby na jeszcze tego samego dnia kupić bilet na autobus do Szymkientu w Kazachstanie, postanowiłem oczywiście pozostawić bagaż w przechowywalni na dworcu.
i co dalej... oczywiście wyruszyłem w miasto!

Załącznik:
99.jpg

Załącznik:
100.jpg

Załącznik:
101.jpg


Przez ten krótki czas udało mi się zobaczyć pomnik Amira Temura w samym centrum Taszkientu oraz okolice.
Mijały kolejne kroki, kolejne kilometry...jak zabłąkany poruszałem się po tym wielkim mieście... Nagle spostrzegłem park obfitujący w zieleń, w którym znajdował się pomnik Puszkina. Wybitnego rosyjskiego pisarza, który jest ważną i cenioną postacią w Rosji i nie tylko.

Załącznik:
102.jpg

Załącznik:
103.jpg


Następnie dotarłem do stacji metra Xalqlar Do'stligi, po wyjściu na zewnątrz ukazał się wspaniały widok na Pałac Turkistański oraz z widniejącym napisem "I love Uzbekistan"

Załącznik:
104.jpg


Postanowiłem tak upamiętnić mój pobyt w tym wspaniałym i gościnnym kraju, który przyjął mnie z wielką serdecznością i gościnnością, której wiele mogłoby pozazdrościć, tak więc: Rahmad, czyli dziękuję...
Mój autobus miał odjazd o 18.00

Załącznik:
105.jpg


po przyjeździe do Szymkientu szybko udałem się do hotelu, gdzie miałem okazję znów nocować i z którego poleciałem kolejnego dnia w dalszą podróż do stolicy kraju Nur Sułtan, lokalnymi liniami lotniczymi.

Załącznik:
106.jpg


Po wylądowaniu w Kazachskiej stolicy okazało się, że jest... bardzo zimno. Temperatura wynosiła zaledwie 4 stopnie powyżej zera.
Wcześniej wiedziałem, że jest tam dużo chłodniej, lecz taka różnica temperatur trochę mnie oszołomiła.
Astana zmieniła swoją nazwę niedawno, bo w marcu tego roku na: Nur Sułtan, na cześć pierwszego prezydenta Kazachstanu, który ustąpił z tego stanowiska.
Mimo nowej nazwy obywatele nadal używają starego miana tego miasta... może przez to, że to nowość dla nich, lub po prostu przyzwyczajenie.
W każdym razie, Astana ma wiele do zaoferowania. Nowoczesne budowle i architektura, trochę jak gdyby na pokaz... chyba coś podobnego widziałem kiedyś w Baku.

Załącznik:
107.jpg

Załącznik:
108.jpg

Załącznik:
109.jpg

Załącznik:
110.jpg

Załącznik:
114.jpg

Załącznik:
117.jpg

Załącznik:
118.jpg

Załącznik:
119.jpg

Załącznik:
124.jpg


Największą atrakcją jest chyba wieża Bajterek, na której znajduje się taras widokowy. Za wjazd na górę płaciłem w przeliczeniu około 12 zł, tak, że jeśli chodzi o cenę najpopularniejszej atrakcji w mieście, to nie było jakoś bardzo drogo. Widoki z góry wspaniałe...

Załącznik:
111.jpg

Załącznik:
112.jpg

Załącznik:
113.jpg


Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że piramidy znajdują się nie tylko w Egipcie, ale jedna stoi również w Nur Sułtan, niedaleko muzeum narodowego Kazachstanu.
W zasadzie był to Pałac pokoju i pojednania wybudowany w 2009 roku, w którego wnętrzu mieści się teatr operowy.

Załącznik:
122.jpg

Załącznik:
120.jpg

Załącznik:
121.jpg


W Astanie znajduje się jeden z najpiękniejszych meczetów w centralnej Azji, chodzi o meczet Nur Astana, w którym miałem okazję gościć, oczywiście wcześniej zdejmując buty przed wejściem. Wewnątrz panował dziwny spokój, garstka ludzi skupiona była na modlitwach.

Załącznik:
115.jpg

Załącznik:
116.jpg


Cały pobyt w Astanie uważam za udany, mimo iż było nieco chłodno, obeszłem całe miasto w jeden dzień, i myślę, że tyle w zupełności wystarczy.

Załącznik:
123.jpg


Lot powrotny do Budapesztu odbył się zgodnie z planem i po północy 3 października wylądowałem w węgierskiej stolicy.

Załącznik:
125.jpg


Do domu postanowiłem wrócić bezpośrednim pociągiem "EC Batory" do rodzinnego Wodzisławia Śląskiego, w którym to zakończyłem moją podróż.
Po wszystkim tym... zostały wspaniałe wspomnienia, ale nie tylko...
Miałem okazję poznać kulturę muzułmańską i miejscowe obyczaje, wspaniałych i pomocnych ludzi, a przede wszystkim bardzo gościnnych- z niektórymi z nich pozostaję w kontakcie.
Całą wyprawę przebyłem sam. Wiem, że dla niektórych jest to trochę dziwne, bo tak też postrzegało to wielu moich bliskich i znajomych. Wielu nie raz pytało mnie, czy się nie boję lub, czy jest tam dostatecznie bezpiecznie... Ja znów wielokrotnie odpowiadałem powiedzeniem "Dla odważnych świat należy" i właśnie ten świat eksploruję z roku na rok. Jeżeli zaś chodzi o problemy, zagrożenia i niebezpieczeństwa, to są one obecne tak samo w Azji, jak i w każdych innych- bliskim nam miejscach.
Polecam każdemu z Was podróż w strony, które mi udało się zobaczyć, przede wszystkim Uzbekistan, który nie jest jeszcze przepełniony masową turystyką, lecz niestety to się może za niedługo zmienić.
Osobiście sam uważam, że ten wyjazd był trochę szalony, gdyż w naprawdę w niewielkim czasie udało mi się być w wielu miejscach i tyle wszystkiego zobaczyć... Zrozumieć to można w jeden sposób:
W dzisiejszych czasach ludzie są zapracowani, zajęci wieloma ważnymi sprawami, ciężko znaleźć jakikolwiek czas... oraz trudno dysponuje się każdym dniem urlopu, który jest na wagę złota. Dla tego to zależało mi, aby zobaczyć jak najwięcej w krótkim czasie.
Pozdrawiam


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.


Ostatnio edytowany przez Cubero4, 31 Paź 2019 17:18, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
 
 
#2 PostWysłany: 31 Paź 2019 13:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Mar 2014
Posty: 148
Loty: 405
Kilometry: 918 570
niebieski
dobra trasa
_________________
Ruszaj ze mną w podróż: http://www.przepodroze.pl
Góra
 Relacje PM off  
 
#3 PostWysłany: 04 Lis 2019 14:08 

Rejestracja: 19 Maj 2018
Posty: 3
Przeczytałem całego posta.
Szybki trip,.szybko napisane.

Bez urazy, rażą błędy:
* gdyż z Ałmaty pierwszego miasta na moim celu, było :roll: nie daleko :oops: do Kirgiskiej granicy
* :roll: Dla tego :oops: to samolot musiał szerokim łukiem oblatywać terytorium Rosji
* brakowało mi snu, po nocnym locie, :roll: dla tego :oops: postanowiłem szybko udać się w stronę centrum
* Napięty plan oraz czas który szybko pędził :roll: na przód :oops: nie był łaskawy i było trzeba ruszać dalej
* :roll: Nie daleko :oops: obok znajdował się plac o nazwie Po-i-Kalyan
* Cały pobyt w Astanie uważam za udany, mimo iż było nieco chłodno, :roll: :oops: obeszłem :oops: :roll: całe miasto w jeden dzień
* :roll: Dla tego :oops: to zależało mi, aby zobaczyć jak najwięcej w krótkim czasie.
Góra
 Relacje PM off  
 
#4 PostWysłany: 11 Lis 2019 22:27 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 Paź 2015
Posty: 276
Loty: 30
Kilometry: 45 201
niebieski
Proponuję aby @alphaton sam utworzył relację, a w tedy to i ja będę się czepiał szczegółów. Bo komentować i krytykować jest łatwo... Ale mieć czas i chęci by co kolwiek poskładać to już nie...
Góra
 Relacje PM off  
 
#5 PostWysłany: 12 Lis 2019 13:09 

Rejestracja: 19 Maj 2018
Posty: 3
Napisz że robisz to specjalnie i tyle.

wtedy; nie, w tedy
cokolwiek; nie, co kolwiek
Góra
 Relacje PM off  
 
#6 PostWysłany: 22 Lut 2020 00:43 

Rejestracja: 24 Cze 2013
Posty: 68
Doszukałam się i innych błędów, chociażby moment zniesienia wiz dla Polaków (Uzbekistan) - nie od marca a od lutego 2019 ;-) Ale nie czepiajmy się. Relacja jest obszerna (zwłaszcza "dokumentacja zdjęciowa") i to się ceni
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 6 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group