Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 173 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5 ... 9  Następna
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 20 Sie 2017 22:44 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 Lip 2017
Posty: 100
Zbanowany
-- 20 Sie 2017 22:10 --

Día # 1

Zebrawszy niewielką, acz bitną, ekipę krzyżowców książę Pedro Veo en Barco 29 dnia lipca anno domini 2017 wyruszył skrzydlatym rumakiem do królestwa Al-Andalus walczyć z Maurami i innymi wrogami chrześcijaństwa.

Image

Po 3:50 podróży ponowni zdobywcy Iberii znaleźli się na polach księstwa Malagi. Tam też zdobywszy pepikowy rydwan ropą opalany ruszyli 40 km w stronę namierzonego zamku w La Cala de Mijas.
Jest to nadmorska wieś na Costa del Sol - nazwa pochodzi od oddalonego o kilka kilometrów przedstawiciela "pueblos blancos" (białe wioski) - czy od Mijas.

Ale wracajmy do konkretów - krótkie oblężenie, przemoc, agresja i zamek odbity z rąk miejscowych.

Image

No no no... to się urządzili tutaj....

Image
Image
Image

Oczywiście pobliskie Supermercado zostało również splądrowane...

Image

Zdobywcy teren oznaczyli jak tradycja każe.

Image

Principe Felipe zweryfikował fosę...

Image

i szlachetni kibole-katole ruszyli na wieczorny rekonesans pustych playas.

Image

Szału wieczorem nie było... więc poczytali co tam Cervantesy miejscowe nakreśliły...

Image

i po chwili... jest... odkryli nocną siedzibę autochtonów....

Image

Przybyli, zjedli, wypili, zwyciężyli!

Image




Kwestie techniczno-finansowe:
- skrzydlaty rumak (w dwie strony) z Modlina do Malagi kosztował całościowo niestety (z uwagi na szczyt sezonu) aż 600 pln za osobę - zakup w lutym.
- Rydwan na 17 dni został zamówiony w kwietniu jako Corsa za 1050 pln (plus 30ojro dopłaty na miejscu) na stronie Wizzaira. Z uwagi na nie skorzystanie z oferty Irlandczyków w połowie lipca przyszła na maila oferta Ryanaira specjalna dedykowana do godzin naszego lotu: Fiesta za 708 pln (plus 30ojro dopłaty za tankowanie) - skorzystaliśmy. Na miejscu Fiesty nie było, dostaliśmy większą i wygodniejszą Skodę, ale za to w dieslu (a to duży plus). Cena wynajmu łącznie z opłatą: 49 pln za dzień. Mega dobra cena. I tylko odbiór trwał aż półtorej godziny.
- zamek w La Cala de Mijas (na 4 osoby) 800 metrów od najbliższej plaży: airbnb zamówione w marcu - cena łącznie 165 euro za 3 noce.


-- 20 Sie 2017 22:44 --

Dia 2 - Droga Króla i Cabopino Playa

Przed wyjazdem krzyżowcy otrzymali wiadomość, iż następny króla Alfonsa XIII zostawili dla nich tajne informacje ukryte gdzieś na Szlaku Króla.
Wyselekcjonowana ekipa ruszyła więc o 6:30 rydwanem w kierunku El Caminito del Rey - tak tak, nie ma spania na wyjeździe!
Dziwna ta Iberia - 6:30 to całkowita ciemność, słońce wstaje godzinę później....

Image

8:00 tajemniczy tunel... cóż... ruszyli... do faktycznego wejścia półtora kilometra dalej...

Image

Na szlaku byli piersi... tym nie mniej za nimi ruszyło kilkanaście podejrzanych person...
Nie oglądając się za tymi potencjalnymi szpiegami ruszyli przed siebie drogą najpierw przez wąwóz... a potem po ścianach tego wąwozu....

Image Image

Image Image

I w końcu jest... przesyłka zgodnie z umową... była pod tą kładką.... przy tej dziurze....

Image

Setka w górę, setka w dół.... czyli zbliżali się Balconcillo de los Gaitanes

Image

Próba wysokości... i przeszli....na drugą stronę mocy....

Image Image

Cenna przesyłka z planami Andaluzji zabrana, pionowe skały zostawione za sobą... mogli ruszyć dalej...


Ryciny słabo malują ogrom El Chorro - obrazy ruchome dlategóż poniżej:








Marbella - Cabopino Playa.


Po powrocie z udanej wyprawy szybko do fosy...

Image

i ruszyli rydwanem na przedmieścia słynnej Marbelli by odbyć pierwszą prawdziwą bitwę na piaskach Cabopino
Niby widok urzekający...

Image

ale tłum niewiernych zastanawiał....

Image

Woda zimnawa... dzikie tłumy... nic to... oręż wyjęty....

Image

i na wroga... na wroga!!!

Image

Pół dnia walki w ciężkich warunkach... ale warto było... kolejna twierdza zdobyta!

Image




Kwestie techniczno-finansowe:
- wejściówka do El Chorro ogarnięta przez stronę internetową - koszt 10 ojro od duszy, ilość miejsc ograniczona... więc polowanie na te wejściówki trwało od kwietnia... na początku maja udostępnili wejściówki na lipiec... pyk... zamówione i opłacone... i przesłane do mnie mailem.
Góra
 Relacje PM off
10 ludzi lubi ten post.
cavani uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 21 Sie 2017 18:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 Lip 2017
Posty: 100
Zbanowany
Dia 3 - La Viborilla czyli andaluzyjskie Karaiby

Zgodnie z planem miejscem kolejnej bitwy miały zostać piaski La Viborilli.
Starczy miejskich piasków, wg planu zdobywcy mieli ruszyć teraz po bardziej kameralne zdobycze.

I była to kameralna zdobycz. W karaibskim stylu.

Image

Szybki wjazd, niewiele osób... plaża zdobyta!

Image Image

Image

Cudowna woda, super klimat, palmy schodzące do samej plaży... tu było to co rekonkwistadorzy lubią najbardziej.

Image

Image

Ostatnie spojrzenie z knajpy na górze (i tu poznali smak paelli)... i polecieli zdobywcy dalej...w góry...

Image


Castillo de Colomares (a ktoś jakiś czas temu zbudował sobie zamek ku pamięci Krzysztofa co to Karaiby pomylił z Indiami)

Image

Później największa w Europie Stoupa Buddyjska (hm... nie tylko w mahometami trza tu rekonkwistę robić jak widać)

Image

i dotarli do wioski osłów - Mijas.
Ładnie... tłoczno....

Image

Osiodłali co mogli...

Image

i pojechali....

Image
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#3 PostWysłany: 22 Sie 2017 09:23 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 Lip 2017
Posty: 100
Zbanowany
4 días - Riviera del Sol o poranku, Casares w południe, tapas i playa de la Barossa popołudniu - Costa de la Luz

O poranku Pedro Veo en Barco ruszył na poranny rekonesans... by o wschodzie słońca wypatrywać pułapek i zasadzek autochtonów.
Plaża taka sobie... i zabudowa... niby ładnie pięknie, a zawsze na horyzoncie jakiś potworek...

Image

Poranek... szukanie piękna wchodu słońca... niska zabudowa... biała... i kolejny blok brzydulek - normalnie architekt płakał jak projektował.

Image

Pedro szukał i szukał... aż w końcu ogarnął jakiś przyjemny widok.

Image


Costa del Sol - podsumowanie

Średnie to wybrzeże, naćkane domów, ulic... co jakiś czas ładniejsza plaża...ale zazwyczaj zatłoczona (La Viborilla to piękny wyjątek), milion samochodów wokół każdej playas...
Woda zimna nawet w sierpniu (ponoć to od cieśniny Gibraltarskiej takie prądy nadają), morze takie sobie, wieczory chłodnawe, a popołudniu mgła idąca od morza (nagrzane morze paruje... i robią się chmury mgły).
Oczywiście miejsc cudownych na Costa del Sol pewnie jest multum, ale zbyt duże obłożenie niewiernych oraz zabudowy robi swoje.
Krzyżowcy wykonali zadanie, zdobyli strategiczne miejsca, ale dnia czwartego tuż po śniadaniu pożegnali przereklamowaną (ich zdaniem) Riviere del Sol i ruszyli z misją ku brzegom Atlantyku.

Image


Godzina jazdy rydwanem po krętych drogach i krzyżowcy dotarli do niesamowitego białego miasteczka - Casares.

Image

Atak na Casares był szybki i konkretny - Maurowie uciekli na sam widok polskiej fanatycznej Rekonkwisty...
Smak zwycięstwa na górze... i widok z góry w głąb Iberii...

Image Image


Kolejny przystanek pół godziny później - prawdziwy bar Tapas w jakiejś zapadłej dziurze.

Image

Klasyczna mordownia... i nareszcie kibole poznali co to są te tapasy.
Dla równie niewtajemniczonych - tapas to wszystko co się zmieści na mały talerzyk.
I sałatka, i kawałek mięsa z frytkami, i jakaś nabita na patyczek krewetka...

Image


Znowu rydwan popędził po równinach..... i godzinę później krzyżowcy zostawiwszy rzeczy u Manueli...
ruszyli na podbój Costa de la Luz

Biegiem... biegiem Principe Felipe do walki!

Image

Plaże szerokie, tubylki ciekawe... ocean nadspodziewanie ciepły... po prostu cudowne miejsce na awanturę z niewiernymi... lub chociażby z falami.

Image

Ogólnie marzenie polskiego parawaniarza... grodzisz 100 metrów kwadratowych i nikt tego nawet nie zauważa....

Image

Piaski La Barrosa opanowane!

Image

I tak walczyli do samego wieczora....a to chicasy...

Image

....a to cervezy z krain przeróżnych...

Image
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#4 PostWysłany: 23 Sie 2017 18:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 Lip 2017
Posty: 100
Zbanowany
5 dias - Los Canos de Meca i Vejer de la Frontera

Poranek u Manueli...

Image

Przedmieścia Chiclana de la Frontera - gościniec a'la studentico: basen, domek-kuchnia oraz 4 kwatery... dwie dla krzyżowców, jedna dla italiańskich gości, czwarta dla pary ze stolicy Castilli - z Madrytu.

Ogólnie mrau...

Image

Szpiedzy donieśli, że na piaskach Los Canos de Meca... obok latarni Trafalgar... widziano wojska niewiernych.
Krzyżowcy porzucili pierwotne plany... i tam też ruszyli... wśród piasków... szukać Maurów...

Na prawo.... piasek...

Image

na lewo piasku... więcej niż nad bałtycką zimnicą...

Image

Krzyżowcy dotarli na z góry upatrzone pozycje... okopali się... i czekali niemal cały dzień na wroga bacznie badając podejrzanie wysoką temperaturę oceanu oraz obserwując okolice....

Image

Image

Image

W końcu krzyżowcy podzielili się i typowo męskim składem ruszyli... tylko gdzie szukać tych saracenów?

Image

Capitano Felipe... dokąd iść?

Image

Im dalej... tym śladów niewiernych mniej...

Image

Krucjata dotarła na sam przylądek Trafalgar... a tam... jeno dzikusy... cycki obwisłe, fajfusy obrośnięte... obleśne dzikusy bez odzienia!

Image

Felipe ruszył do walki z falami...

Image

...a następnie nastąpił atak na same wzgórze z latarnią

Image

Image

Kolejny ważny punkt zdobyty, kolejne wielkie zwycięstwo...
świętował szczególnie widzewski miś...

Image

Dobra... starczy misiu - rzekł Felipe...
i wrócili do siedziby okopanych w piasku krzyżowców...

Image

Po efektownym zwycięstwie pod Trafalgar... krzyżowcy zdobyli też Vejer de la Frontera.
Szybki wjazd... i znowu... niewierni uciekli... odprowadzeni z tarasu na szczycie miasteczka pogardliwym wzrokiem Pedro....

Image

Ale to nie był koniec świętowania... najpierw wykwintne dania w lokalu eleganckim....

Image

....a później już tylko podłe napitki z Kastylijczykami i Italiańcami w gościńcu Manueli... co to sympatykami Realu, Atletico i Juventusu się mienili...

Image



Kwestie finansowo-organizacyjne:
- droga La Cala de Mijas do Chicklana de la Frontera - 200 km dobrą drogą. Plus zjazd na Casares.
- gościniec Manueli - airbnb opłacone w kwietniu 176 euroszekli łącznie za 4 noce.
- parking przy Los Canos de Meca - 3 ojro dzień - najdroższy podczas krucjaty haracz za rydwan
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
 
#5 PostWysłany: 24 Sie 2017 21:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 Lip 2017
Posty: 100
Zbanowany
Dia 6 - przegrana bitwa pod Cadiz, zdobycie Sancti Petri i tragedia Europy

Po wyspaniu się krzyżowcy ruszyli na Kadyks!
Szybki atak...i tak tak... piaski La Calety zostały zdobyte szybkim desantem...

Image

Ta... zdobycze na wyciągnięcie ręki...

Image

No i niestety... bunt wśród krzyżowców... tłok, upał... spowodowały, że wojska niewiernych wyparły polskich Sarmatów...
Tzn wojska chrześcijan wycofały się na z góry upatrzone pozycje... Cadiz okrążony, ale nie został zdobyty...
Porażka...

Bitwa przegrana - Rekonkwista trwa dalej!

Wojska Pedro Veo en Barco przegrupowały się i zaatakowały Maurów na piaskach Sancti Petri.

Ruszyła polska husaria ku wrogom...

Image

Mauryjskie rozproszone wojska, w tle wysepka Sancti Petri do odbicia... i żądni walki krzyżowcy!

Image

Po krótkiej, acz krwawej walce katole rozbili się obozem w miejscu triumfu - namioty i wykwintne łoża przejęli od kupców orientu, co to zza wielkiego muru jedwabnym szlakiem przywieźli je do samej Iberii.

Uwolnione z jasyru białogłowe tańczyły zwycięzcom taniec w wodzie....

Image

a Pedro patrzył na piaski... i myślał... szczyt sezonu... ciepła woda... słynna playa... kaj Ci niewierni?
Czemu takie pustki? Gdzie parawany? Kaj dzikie tłumy?
Może... ocean zatruty sinicą albo jadowitym planktonem?

Image

A tylko Miś patrzył...

Image

i pił na pohybel niewiernym...

Image

Tak do wieczora... krzyżowcy plądrowali piaski i świętowali zwycięską drugą część dnia....

Image

Wieczorem wojska katoli wróciły do gościńca... gdzie znowu biesiada się szykowała z Italiańcami i Spaniolami...
Rum krzyżacki wjechał na sędziwe ławy... południowcy wyłożyli hasz... którego krzyżowcy nie tolerują...
i zaczęły się rozmowy... bez ciśnień... o spojrzeniu na świat...

Image

[...]

Image

[...]


Ostatnio edytowany przez Roku, 29 Sie 2017 09:26, edytowano w sumie 1 raz
polityka
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
 
#6 PostWysłany: 25 Sie 2017 22:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 Lip 2017
Posty: 100
Zbanowany
Dia 7 - Cala de Roche

I znowu szpiedzy donieśli o nowym miejscu pobytu niewiernych -> Cala de Roche

Krzyżowcy szybko dotarli na piaski Cala de Roche - najpierw przezornie zweryfikowali teren bitwy z góry.

Image

Image

Po chwili krzyżowcy wjechali na lewą stronę piasków... mocno okopując się...

To był piękny dzień na bitwę....

Image

I ruszyli do walki!
Nie było ani łatwo ani lekko!

Image

Image

Image

Po poru godzinach walki zwycięstwo stało się faktem... Principe Felipe triumfował...

Image

I nie ważne... czy którakolwiek Latina była z Juanem czy z innym Alvaro... każda spojrzeniem wręcz krzyczała, że już należy cała do zwycięskiego Pedra....

Image

Widzew rules!

Image

Słońce zachodziło... i stało się oczywiste, że Costa de la Luz jest już odbite z rąk niewiernych!

Image

Podsumowanie:
Super plaże, super Atlantyk... miejscami spokojny, czasem z dużymi falami... cieplutka czysta woda... piasek jak nad Bałtykiem... albo i lepszy... mało ludzi... piękna pogoda, widoki, panoramy... przestrzenie, dzikość i wolność...
Nie znam playasów w innych rejonach Iberii... ale w Andaluzji... najlepsze plaże są właśnie tam!
Straszyli kronikarze, że wiać będzie przeokrutnie... ale wiaterku czuć niemal nie było.
COSTA DE LA LUZ!
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#7 PostWysłany: 27 Sie 2017 12:19 

Rejestracja: 02 Paź 2011
Posty: 620
niebieski
Relacja ciekawie napisana, natomiast razi mnie to wyjątkowo nachalne promowanie na zdjęciach: a to ręcznika, spodenek, a to koszulki pewnego klubu piłkarskiego i to wcale nie z najwyższej półki. ;)
I nie, bynajmniej nie jestem fanem ŁKSu. ;)
Ale obawiam się, że to może stać się wkrótce powszechną metodą promocji i pojawią się na forum relacje ze zdjęciami w koszulkach Legii, Lecha czy Śląska albo Gieksy (tu pewnie Jaca byłby pierwszy) :)
Albo co gorsza zdjęcia w patriotycznych koszulkach czy pelerynkach lub tęczowych koszulkach ;)


Ostatnio edytowany przez Washington, 27 Sie 2017 12:51, edytowano w sumie 1 raz
ciach nazwy partyjne
Góra
 Relacje PM off  
 
#8 PostWysłany: 28 Sie 2017 20:40 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 Lip 2017
Posty: 100
Zbanowany
flus napisał(a):
Relacja ciekawie napisana, natomiast razi mnie to wyjątkowo nachalne promowanie na zdjęciach: a to ręcznika, spodenek, a to koszulki pewnego klubu piłkarskiego i to wcale nie z najwyższej półki. ;)
I nie, bynajmniej nie jestem fanem ŁKSu. ;)
Ale obawiam się, że to może stać się wkrótce powszechną metodą promocji i pojawią się na forum relacje ze zdjęciami w koszulkach Legii, Lecha czy Śląska albo Gieksy (tu pewnie Jaca byłby pierwszy) :)
Albo co gorsza zdjęcia w patriotycznych koszulkach czy pelerynkach lub tęczowych koszulkach ;)


Cóż... dziękuję za wyjątkowo cenne uwagi i skoro niektóre zdjęcia tak żyć nie dają to pozostaje mi życzyć nie zaglądania więcej do tego tematu ;)
Góra
 Relacje PM off  
 
#9 PostWysłany: 28 Sie 2017 21:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Sty 2012
Posty: 1217
Loty: 201
Kilometry: 225 377
niebieski
Relacja jak relacja, choć może nie do końca, mam dwa spostrzeżenia.

Po pierwsze, rozumiem, że relacja z podróży odzwierciedla w jakimś stopniu pogląd na świat autora, ale pierwszy raz spotykam się w tym dziale z takim poziomem epatowania swoim poglądem na świat i nie chodzi tu tylko o kryptoreklamę pewnego klubu.

Po drugie zdjęcia, a właściwie poszanowanie osób, które na nich "przypadkowo" występują - sporo byłoby zdziwionych, gdyby zajrzało do tej relacji bo nawet nie domyślały się, że "pozują do fotografii". A swój wizerunek i wizerunek znajomych anonimizujesz, więc to nie brak świadomości poszanowania dla prywatności, ale raczej mentalność Kalego (jedyne co dodatkowo dziwi, że nie dbasz o prywatność dzieciaka).

Mam nadzieję, że to nie nowa moda i jednak relacje publikowane tutaj będą tylko relacjami...
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
 
#10 PostWysłany: 28 Sie 2017 21:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 Lip 2017
Posty: 100
Zbanowany
Dia 8 - Arcos de la Frontera, Setenil de las Bodegas , Ronda i jaskinia w Monachil

8 dnia krzyżowcy wstali i z samego rana...tak ok 11:00 ruszyli podbić trzy nowe miasta....
Najdłuższy dzień on tour się szykował przed uczestnikami Rekonkwisty.

Pierwszym szturmowanym miastem był Arcos de la Frontera.
Ruszyli pełnym składem.... na liczniki 40 stopnie na plusie... ale stare miasto na szczycie urwiska zostało zdobyte...

Image Image

Principe Felipe wcinał loda za lodem... i chował się w cieniu wąskich uliczek... czuć było klimat Andaluzji...

Image Image

Ostatni w Arcos sąd kapturowy Pedra Inkwizytora i ruszyli dalej... tam gdzie nikt nie spodziewał się kibolskiej inkwizycji...

Image

Droga wiodła przez pustą krainę...

Image

Temperatura rosła...ale krzyżowcy maszerowali dalej...

Image

Setenil de las Bodegas - rydwan zaparkowany... ruszyli szukać cienia...

Image

Ogólnie cały bajer tej miejscowości to domy pod skałami... skąd niewiernych trzeba było wykurzyć...

Image Image

Maurowie pogonieni, tapasy zjedzone... Setenil zdobyty!

Image

Ronda - trzecie miasto do zdobycia!

Image

Nic chłodniej...a tu jeszcze po schodach w dół... i potem w górę... by zdobyć słynny most Puente Nuevo

Image

Nie tylko most zdobyty... fontanna też objęta we władanie krzyżowców!

Image

Jest cień....

Image

Jest jakieś ichnie rokokoko.... - starczy... mowę Polan pierwszy raz na wyprawie usłyszeli na ulicach...
niech inni krzyżowcy wykończą niedobitki niewiernych...

Image

Monachil - wieczorem dotarli do małej wioski tuż za Granadą... zaparkowali rydwan... i przez schodki i wąskie uliczki....

Image

dotarli do jaskini... prawdziwej jaskini...

Image

Były kaktusy...

Image

był basen z kosmiczną panoramą...

Image

I tak krzyżowcy zakończyli dzień nr 8 - wiele mil przebyli w upale... i wylądowali w prawdziwej jaskini... która naturalnie i co najważniejsze skutecznie chłodziła temperaturę....
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#11 PostWysłany: 28 Sie 2017 21:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Lis 2012
Posty: 5178
Zbanowany
srebrny
Aron napisał(a):
...
Po drugie zdjęcia, a właściwie poszanowanie osób, które na nich "przypadkowo" występują - sporo byłoby zdziwionych, gdyby zajrzało do tej relacji bo nawet nie domyślały się, że "pozują do fotografii". A swój wizerunek i wizerunek znajomych anonimizujesz, więc to nie brak świadomości poszanowania dla prywatności, ale raczej mentalność Kalego (jedyne co dodatkowo dziwi, że nie dbasz o prywatność dzieciaka)...

Chodzi o zdjęcie kota? Przecież po za tymi ludźmi, z którymi współdzielili mieszkanie i po za tą laską co pozuje do zdjęcia (więc tu wszystko jest ok) to trudno kogokolwiek jasno zidentyfikować. I na Twoim miejscu nie pouczałbym ojca jak o własne dzieci dbać...
_________________
Marzy Ci się wycieczka rowerowa po Hiszpanii? Zapytaj! Coś podpowiem ;)
Góra
 Relacje PM off
dubaj1910 lubi ten post.
dubaj1910 uważa post za pomocny.
 
 
#12 PostWysłany: 28 Sie 2017 21:53 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Sty 2012
Posty: 1217
Loty: 201
Kilometry: 225 377
niebieski
@namteH Po prostu nie nawykłem do zjawiska robienia "belfie" i "nie tylko belfie" przypadkowym osobom.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#13 PostWysłany: 28 Sie 2017 22:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Lis 2012
Posty: 5178
Zbanowany
srebrny
@Aron
Belfie (aż musiałem poszukać co to) i nie tylko belfie = zdjęcia ogólnie.
Nie przywykłeś do oglądania zdjęć innych osób? Ciężki przypadek...
_________________
Marzy Ci się wycieczka rowerowa po Hiszpanii? Zapytaj! Coś podpowiem ;)
Góra
 Relacje PM off
dubaj1910 lubi ten post.
 
 
#14 PostWysłany: 28 Sie 2017 22:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Sty 2012
Posty: 1217
Loty: 201
Kilometry: 225 377
niebieski
namteH napisał(a):
@Aron
Nie przywykłeś do oglądania zdjęć innych osób? Ciężki przypadek...

Czytanie ze zrozumieniem się kłania, a jeżeli to nie ta kwestia to sięgasz w te rejony, do których kulturalni dyskutanci nie powinni się zniżać.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#15 PostWysłany: 28 Sie 2017 22:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 Lip 2010
Posty: 2887
srebrny
Hiszpanie tak światopoglądowo są strasznie lewicowi, ale to niesamowicie, to prawda.
Dziesiątki lat prawicowej dyktatury też robią tu swoje.
_________________
"lepiej nie jechać i nie żałować niż jechać i żałować" - Tony Halik
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#16 PostWysłany: 29 Sie 2017 09:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 Lip 2017
Posty: 100
Zbanowany
Aron napisał(a):
Relacja jak relacja, choć może nie do końca, mam dwa spostrzeżenia.

Po pierwsze, rozumiem, że relacja z podróży odzwierciedla w jakimś stopniu pogląd na świat autora, ale pierwszy raz spotykam się w tym dziale z takim poziomem epatowania swoim poglądem na świat i nie chodzi tu tylko o kryptoreklamę pewnego klubu.

Po drugie zdjęcia, a właściwie poszanowanie osób, które na nich "przypadkowo" występują - sporo byłoby zdziwionych, gdyby zajrzało do tej relacji bo nawet nie domyślały się, że "pozują do fotografii". A swój wizerunek i wizerunek znajomych anonimizujesz, więc to nie brak świadomości poszanowania dla prywatności, ale raczej mentalność Kalego (jedyne co dodatkowo dziwi, że nie dbasz o prywatność dzieciaka).

Mam nadzieję, że to nie nowa moda i jednak relacje publikowane tutaj będą tylko relacjami...

Aronie, co prawda namteH mnie nieco wyręczył (za co oczywiście dziękuję), ale i tak pozwolę sobie na łopatologicznie odpowiedzieć na Twe obiekcje.
Pozwól jednak, że zrobię to jak ukończę relację ;)
Góra
 Relacje PM off  
 
#17 PostWysłany: 29 Sie 2017 09:31 

flus napisał(a):
Relacja ciekawie napisana, natomiast razi mnie to wyjątkowo nachalne promowanie na zdjęciach: a to ręcznika, spodenek, a to koszulki pewnego klubu piłkarskiego i to wcale nie z najwyższej półki. ;)
I nie, bynajmniej nie jestem fanem ŁKSu. ;)
Ale obawiam się, że to może stać się wkrótce powszechną metodą promocji i pojawią się na forum relacje ze zdjęciami w koszulkach Legii, Lecha czy Śląska albo Gieksy (tu pewnie Jaca byłby pierwszy) :)
Albo co gorsza zdjęcia w patriotycznych koszulkach czy pelerynkach lub tęczowych koszulkach ;)


Jeśli to o mnie wspomniałeś ;) , to ja akurat kompletnie się sportem nie interesuję i nawet nie wiem , w której lidze teraz Gieksa Katowice gra.
A co do relacji, to chyba trochę przesadzacie z krytyką. Gdyby nie wasze uwagi , to nawet bym nie zauważył tych gadżetów Widzewa. Chłopak opisał swój wyjazd jak mu się podoba i jest OK.
A zdjęcia w patriotycznych koszulkach ? Że być może taka moda powstanie.
To coś złego ?
Też sobie kupiłem w necie kilka sztuk różnych modeli i bardzo lubię w nich paradować. Zwłaszcza za granicą.
I zauważyłem , że to się cudzoziemcom podoba. Zagadują itp
Widzą , że ktoś kocha swój kraj i się tego nie wstydzi. Jest z niego dumny.
To jest szanowane na świecie.
Podczas pobytu w USA bardzo podobało mi się dekorowanie gwiaździstym flagami wszystkiego co się dało. To samo Izrael, albo wręcz maszt z flagą , przed domem jak w Skandynawii.
Góra
 PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
 
#18 PostWysłany: 29 Sie 2017 21:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 Lip 2017
Posty: 100
Zbanowany
Dia 9 - Pico Veleta 3398

Abuela wraz z Principe Felipe jeszcze słodko spali... gdy Pedro Veo en Barco wraz z La Reina del Caos ruszyli w stronę gór Sierra Nevada.
Ostawiwszy rydwan na ostatnim parkingu... ruszyli po poranku zdobyć strategiczny szczyt gór...

Image

Widoki różne... i coraz bardziej księżycowe....

Image

Marsz do góry... kurna do góry... trzy kilometry nad poziomem morza...
Mimo walących serc, mimo jakby mniejszej ilości tlenu w tlenie... forma była dobra....

Image

...choć oznaki buntu były widoczne...

Image

ale szli.... ku szczytowi... gdzie majaczyły się sylwetki niewiernych...

Image

Krzyżowcy zaatakowali od zachodniej grani... zaskoczeni Maurowie szans nie mieli...
3 godzinne wejście zakończone pełnym sukcesem!

Image

Ech... 3398 metry nad poziomem morza....

Image

I znowu zamyślił się Pedro niczym prawdziwy samiec-zdobywca...
"I co ja tu robię, zimno, piździ, nogi bolą, oddychać ciężko... pogięło mnie definitywnie czy co???
Kurna źle na plaży było?"


Image



Zejście nieco szybsze (2,5h).... za owcami, za owcami i skrótami!

Image

Po ponad 6 godzinach... zasiedli do rydwanu... Reina wystawiła przykurzone kopytka... i padła...

Image

Krzyżowcy bezpiecznie... mimo ostrzeżeń przed bykami... wrócili do jaskini w Monachil...

Image

i tam się schowali przed ponad 40 stopniami upału...

Image

La Reina del Caos już do wieczora nie wyszła z jaskini...
Również plan ataku na Albaicin w Granadzie (Alhambra była planowana tylko jako panorama) bez zbędnego żalu został zaniechany.
Krzyżowcom należało się pół dnia odpoczynku...


Dopiero wieczorem jak temperatura spadła poniżej 40 stopni udali się do wioski świętować najwyższy szczyt ich kariery.
Smacznego!

Image



Informacje techniczno-finansowe:
Jaskinia w Monachil - Casa Cueva Muntasal - rezerwacja przez booking: łącznie 110 euro za dwie noce - ściągnięte z karty kredytowej dwa tygodnie przed wyjazdem.
Z Monachil do ostatniego parkingu w Pradollano - godzina jazdy wąskimi drogami.
Wejście na Pico Veleta (drugi co do wysokości szczyt Sierra Nevada) dla zawodowców pewnie proste (cały czas droga przechodząca w żwirówkę, potem ścieżka aż do szczytu), ale dla amatorów takich ja my... 3398 metra zdobyte!


Ostatnio edytowany przez dubaj1910, 16 Paź 2017 10:56, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#19 PostWysłany: 30 Sie 2017 21:26 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 Lip 2017
Posty: 100
Zbanowany
Dia 10 - Los Cahorros, Castillo de la Calahorra oraz CostACABana

Kolejna pobudka o świcie... i już korzystając z porannego braku upału Pedro i La Reina pobiegli gdzieś...

Image

Słynny wąwóz Los Cahorros gdzie ponoć ukrywali się niewierni... krucjata więc ruszyła z samego rana....

Image Image

Wąsko, czasem na czworaka... i na szczęście z niskim stanem wody....

Image Image

Wszystkie zakamarki sprawdzone... tak tak... wychodzi na to, że Maurowie uciekli słysząc o zbliżającej się Rekonkwiście...

Image

Najdłuższy wiszący most też wolny od niewiernych...

Image

Pięknie... dziko... intrygująco...

Image Image


Po powrocie basen....

Image

i rydwan z całym majdanem... żegnając się już z jaskinią w Monachil... ruszył dalej... by po półtorej godzinie jazdy... dotrzeć pod
Castillo de la Calahorra

Image

Imponujące zamczysko zamknięte... puste... Pedro wysłał jednak speca od tuneli i zakamarków na zweryfikowanie Calahorry.

Image

Castillo wolne od muslinów - i zabezpieczone!

Image

Kibole-katole ruszyły dalej... przez piaski jedynej prawdziwej europejskiej pustyni - Tabernas.
Stop stop.
Jakie piaski?
Koniec z saharyjskimi stereotypami.
Pustynia to góry, skały i zero szansy na romantyczną rycinę z oazą w tle...
A trakt taki... że nawet się zatrzymać nie mieli gdzie...

Image

Almeria... dotarli poczuć gorące powietrze... temperatura niby jak na Costa del Sol... a taka duchota...
Prawdziwa Afryka....
By się nie odwodnić Pedro ruszył na miejski targ zwany Supermercado.
Krzyżowcy kupili podstawowe produkty (rum i piwa) - pozostałe euro-szekle zmarnowali na poniższe wiktuały

Image

W Almerii krzyżowcy zajęli zamek u Marii... bez problemu wjechali i się rozgościli w zarówno w basenie... jak i w komnatach....

Image Image

Elegancko, przyjemnie... i naprawdę podejrzanie tanim kosztem miejsce to zostało zdobyte.

Image Image

No dobrze... coś fajnego udało się nabyć - lody kokosowe w połowie kokosa!

Image

Zdobywcy ruszyli dwa kilometry dalej... playa Costacabana... gdzie miała odbyć się popołudniowa bitwa!

Image

Bardziej kamyczki niż piasek...

Image

Pedro był gotów do walki...

Image

...i to nie z byle kim....

Image

Principe Felipe wsparł Pedro... i znowu... znowu wielkie zwycięstwo!!!

Image


Szczegóły techniczno-finansowe
Las Cahorros - wąwóz na obrzeżu Monachil (3 km od centrum). Atrakcja na 1,5-2 godziny marszu. Darmowy parking niedaleko początku ścieżki.
La Calahorra - elegancki zamek, zamknięty dla zwiedzających... na pewno w dniu kiedy rekonkwista tam dotarła.
Dom u Marii - 162 ojro za 3 noce, airbnb, kilometr od morza, 2-3 km od plaży.







Wieczorno-nocny dopisek:
Tak... niedoczytał Pedro... dom u Marii bez klimatyzacji...
pierwsza noc śmiech niedowierzania... pobudka o 2 w nocy...a tu wszyscy poza Felipe... chodzą...
I w desperacji próba snu na leżakach obok basenu....
Piękny dom, basen, luksus... ale klimę już dawno zepsuli inni podróżni...
Rada właścicielki: wietrzyć, otwierać okna, szukać przeciągów, używać wiatraków... a jak za gorąco... to do basenu!

Image

Pierwsza noc była ciężka...
Druga lepsza... bo w dzień było nieco chmurek...
Trzecia całkiem ok...a nawet La Reina zmarzła, mimo chyba braku zmiany nocnych temperatur...
Wniosek jest jeden: człowiek przyzwyczaić się może do wszystkiego!
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
 
#20 PostWysłany: 31 Sie 2017 22:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 Lip 2017
Posty: 100
Zbanowany
Dia 11 - San Jose (Cabo de Gata)

Krzyżowcy korzystając z porannych chmurek... do 11 odsypiali dość wesołą i gorącą noc.
Pogoda w Almerii naprawdę dająca popalić: w ogóle nie dziwiło takie oto drzewo pod domem... orientuje się ktoś ile to coś może mieć lat?

Image

W południe ruszyła ekipa do słynnego rezerwatu Cabo de Gata - cele były trzy: San Jose (miasteczko jak miasteczko) oraz najbardziej znane plaże Monsul (ta od Indiana Jones'a) oraz Genoveses.
Niestety - droga na dwie ostatnie plaże zamknięta dla rydwanów, tylko publicznym autobusem można tam dotrzeć - i to jadąc pół godziny.
La Reina del Caos i Abuela spojrzały na siebie - i nic z tego.
I tak zostały niestety wykreślone dwa punkty z trasy Rekonkwisty...

Rydwan w końcu zaparkował w San Jose i katole-kibole ruszyli walczyć z niewiernymi na miejscowych piaskach:

Image

Krzyżowcy opanowali plażę... i spędzili dość spokojny dzień...

Image

Po prawej kusiły skałki... ale nie nie... spokojnie spokojnie...

Image

To był naprawdę leniwy dzień...
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
 [ 173 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5 ... 9  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group