Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 34 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 07 Sie 2019 01:35 

Rejestracja: 24 Cze 2019
Posty: 10
Dwa dni temu wróciłam z mojego pierwszego w życiu rejsu. Przed wyjazdem znalazłam to forum i zadałam kilka pytań, na które uzyskałam wyczerpujące odpowiedzi (dziękuję :*),
jednak już w trakcie rejsu zorientowałam się jak wiele rzeczy mnie zaskoczyło i teraz widzę, że debiutujący rejsowicz nie jest w stanie zdobyć wielu informacji po prostu dlatego, że nawet nie wie o co zapytać. Z tego powodu zdecydowałam się napisać manual dla świeżaków zawierający wszelkie technikalia. Mam nadzieję, że ktoś skorzysta ;)

Płynęłam na pokładzie MSC Opera w terminie 28.07-4.08 na trasie Wenecja - Kotor - Mykonos - Santorini - Korfu - Bari - Wenecja. Jeden dzień był cały na morzu.

1. WYBÓR REJSU I OPCJI
Moje założenie było oczywiste - wybrałam trasę, która zawierała najwięcej interesujących mnie miejsc. Cieszyłam się również, że jest tylko jeden dzień na morzu.
Już wiem, że wybierając kolejny rejs trochę zmodyfikuję podejście. Aktualnie uważam, że dni na morzu są bardzo fajne, bo dają szansę na odetchnięcie i skorzystanie z wszelkich atrakcji dostępnych na statku, a jest ich naprawdę sporo. Poza tym sprawdzę jak długo jednostka stoi w poszczególnych miejscach. Szczególnie w tych wymagających dodatkowego transferu łódkami do portu (o transferach będzie punkt osobny).

Kabina - doradzono mi zwykłą, wewnętrzną, bez okna i uważam, że to jest całkiem ok opcja, bo w kabinie i tak się nie siedzi, więc po co przepłacać. Klimatyzacja działała bardzo dobrze i miała prostą w obsłudze regulację, która reagowała bardzo szybko. Nic się też nie wyłączało po opuszczeniu pokoju, więc nastawiona temperatura utrzymywała się cały czas. Trzeba jednak przyznać, że wyprana bielizna, czy strój kąpielowy schły bardzo powoli. Przez noc nawet majtki nie wyschną więc trzeba to uwzględnić i wziąć więcej par :lol: Co do wspomnianego serwisu kabinowego, to w życiu nie widziałam w żadnym hotelu czegoś podobnego. Kabina była sprzątana obligatoryjnie dwa razy dziennie i za każdym razem były wymieniane wszystkie ręczniki - pomarańczowe basenowe, oraz białe w łazience. Na moim odcinku korytarza był zawsze ten sam pan sprzątający, który jak mi się wydawało, chyba wcale nie sypiał. Za każdym razem, gdy przechodziłam witał mnie sympatycznie i pytał, czy nie posprzątać pokoju. Generalnie, można było mieć sprzątany pokój chyba nawet z pięć razy dziennie :roll:

Pakiety - Na MSC podstawowa opcja, z tego co zapamiętałam zawiera jedzenie i napoje dostępne w dystrybutorach, zaś za drinki i inne napoje w barach, czy restauracjach trzeba płacić. Ja wykupiłam pakiet premium plus, który obejmował absolutnie wszystko oprócz mini baru w kabinie, stoiska z lodami, oraz stoiska z fresh juices (obydwa na pokładzie 11, przy basenach). Ciekawostka - płatne były również naleśniki z nutellą dla dzieci przy śniadaniu. To mnie nieco zaskoczyło. Najbardziej zaskoczyło mnie jednak, że płatna była woda stojąca na stoliku w kabinie Byłam pewna, że jest tu tak, jak w hotelach, że płacę za mini bar, a zwykła woda stojąca na stole jest gratis, tymczasem wcale nie i pierwszego dnia otrzymałam do podpisania rachunek na 2,80 za wodę :D Sprawę wyjaśniłam z przemiłym panem odpowiedzialnym za serwis kabinowy. Powiedział, że mogę wziąć sobie butelkę wody z któregoś baru i postawić w kabinie, to nic nie zapłacę. Nie ukrywam, że mnie to rozbawiło :D Mój pakiet zawierał również 30% zniżki na wino i napoje do kolacji. O ten rabat przez pierwsze dwa wieczory musiałam się jednak upomnieć, bo kelner nie przyznawał go sam, tak jakby nie miał tej informacji na karcie. W każdym razie po zwróceniu uwagi przepraszał i szybciutko zmieniał rachunek, więc spoko ;) W ogóle rozliczanie napojów do kolacji przebiegało w jakiś tajemniczy i nie do końca przeze mnie zrozumiały sposób, bo na przykład wypitej wody nam nie doliczano. Najpierw myślałam, że to rekompensata za pomyłkę przy rabacie, ale po trzecim dniu kelner zaczął jeszcze jakoś mętnie tłumaczyć, że wody nie dolicza, bo nie dolicza, a wino mam sobie zamówić z innej listy, którą mi przyniesie, a jak mi nie będzie smakować, to będzie przynosił następne do skutku. Nie wiedziałam za bardzo o co mu chodzi, ale zamówiłam. Wino okazało się faktycznie super, a kelner zerował nam jego cenę na rachunku, wiec przez cztery ostatnie dni napoje do kolacji były gratis. Nie mam pojęcia o co chodziło, ale podobało mi się :D
Osobny temat to stroje. W gazetce pokładowej codziennie jest napisane jakie stroje obowiązują na kolacje i przeważnie sa to STROJE BALOWE. Na boga schodząc do restauracji pierwszego dnia odpali\lam kalendarz, żeby sprawdzić czy to nie Sylwester. Babki były w szpilkach i sukniach! Cekiny, brokaty... Szok! Szczególnie Włoszki odwalone jak na galę oskarową :shock: Faceci znacznie spokojniej. Najczęściej koszula z długim rękawem i długie spodnie. W gazetce napisane jest, że klient w krótkich spodenkach może być przez obsługę wyproszony, ale widziałam kilku i nie było przypału. Nikt ich nie szykanował ;) Jedna z kolacji to bal kapitański, na którym przy okazji fotograf robi chętnym fotki z kapitanem. Potem te zdjęcia można kupić (lub nie :P) w punkcie fotograficznym. Na tym balu faceci w większości są w garniturach. Piszę o tym, bo bez odpowiedniego stroju człowiek się naprawdę dziwnie tam czuje. Mój lifehack na tę okazję, to długa letnia sukienka (taka, która nadaje się również na plaże) i jakaś efektowna "bogata" biżuteia, która ją podrasuje na wieczorowo. Ja nie wiem jak te kobiety zmieściły się w bagażu z tym wszystkimi obcasami i krynolinami :roll:

2. TECHNIKALIA
Jest kilka rzeczy, które są typowe dla rejsu, a niespotykane gdzie indziej i o nich tu napiszę. Po pierwsze bagaż. Razem z biletami otrzymujemy specjalne zawieszki na duże walizki. Należy je wydrukować, wyciąć i najlepiej owinięte w koszulkę biurową zapiąć zszywaczem, lub zakleić taśmą na uchwycie walizki. Uważam, że nie jest bez sensu zrobić to jeszcze przed wyjazdem, bo w razie zagubienia bagażu na lotnisku, będą przynajmniej wiedzieli, że bagaż należy do pasażera statku i na ten statek trzeba go po odnalezieniu dostarczyć. Zrobię tak następnym razem.
Po przybyciu do portu, znaki kierują nas w miejsce, gdzie następuje sprawdzenie dokumentów, biletów i gdzie zostawiamy duży bagaż zupełnie jak na lotnisku. Walizki są potem dostarczane pod drzwi kabiny i nie musimy się z nimi szarpać samodzielnie. Niestety nieraz trzeba na nie dłużej poczekać. Ja na moją czekałam chyba ze dwie godziny, bo gdzieś się zawieruszyła i trochę mnie to zirytowało, bo wiadomo - chciałby się człowiek jak najszybciej ogarnąć po podróży, a tu brak sprzętu :roll:
Na statku nie używa się gotówki. Na wejściu każdy otrzymuje kartę, która jest kluczem do pokoju, ale również służy do płacenia wszędzie - w barach, sklepach, restauracji, w spa i u fryzjera. Na karcie znajduje się imię i nazwisko pasażera, numer kabiny, numer stolika w restauracji (każdy ma przydzielony zawsze ten sam stolik do kolacji), numer potrzebny do zalogowania się do sieci internetowej i jakieś inne informacje przydatne obsłudze. Zamawiając drinka w barze, czy cokolwiek w sklepie oraz restauracji zawsze jesteśmy proszeni o kartę. Jeśli zamawiana rzecz jest objęta pakietem, to otrzymujemy na powrót kartę wraz z paragonem, na którym widnieje zamówiona rzecz wraz z ceną, ale ta cena jest zrabatowana do zera. Jeśli coś jest nieobjęte pakietem, to kelner nas o tym informuje i pyta czy mimo to reflektujemy. jeśli wyrazimy zgodę, to przynosi paragon z ceną i musimy go podpisać. Wszelkie podpisane przez nas kwoty będą na koniec rejsu widoczne na rachunku zbiorczym, za który będziemy płacić w recepcji, bądź terminalu. Oprócz tych kwot znajdziemy tam również obligatoryjną kwotę napiwków. U mnie było to 70 euro. Połączenia telefoniczne i internetowe są możliwe podczas rejsu w momentach, gdy uda się złapać sieć komórkową, ale należy zwracać uwagę na smsy nadchodzące od operatora, bo na morzu często włącza się jakiś dziwny, morski operator z kosmicznymi cenami za wszystko, dlatego absolutnie należy wyłączyć w telefonie roaming danych!!! Można go włączyć wtedy, gdy mamy informację, że znajdujemy sie w w zasięgu operatora unijnego, ale nie zapomnijmy, by znowu wyłączyć po użyciu, bo na przykład jak w nocy telefon zacznie ściągać jakies wiadomości i aktualizacje, to rachunek może nas potem bardzo niemiło zaskoczyć. Znajomemu przyszło 1200zł. po rejsie :| Oczywiście da się wykupić różne pakiety internetowe. Po zalogowaniu na stronę MSC (wyświetla się ona automatycznie po wybraniu sieci wi-fi) wszelkie dostępne pakiety nam się pojawią. Internet śmiga na statku doskonale, ale nie jest to tania sprawa. Ja za korzystanie z samych portali społecznościowych i limit 800mB płaciłam 25 euro. Wystarczyło to może na 3 dni oszczędnego używania, także trzeba sie zastanowić...

3. WYCIECZKI I TRANSFERY
W biurze podróży zostałam poinformowana, że jeśli chciałabym wykupić wycieczki fakultatywne w portach, to lepiej zrobić to z góry, w Polsce, bo na statku będzie drożej. Może ktoś ma tę informację zweryfikowaną, ja nie sprawdzałam czy jest tak rzeczywiście. Miałam wykupione trzy wycieczki: Bari - Alberobello, Korfu oraz Kotor. Jedna wycieczka, ta do Alberobello odbyła się bezproblemowo. W przeddzień Korfu otrzymaliśmy do kabiny kartkę z informacją, że nasza wycieczka się nie odbędzie z powodu zbyt małej ilości zgłoszonych uczestników. Mogliśmy podejść do stanowiska wycieczkowego i wymienić ją na inną, ale zdecydowaliśmy się zrezygnować i cała kwota wróciła na kartę rejsową, ale tu uwaga, kwota za dwie osoby wróciła na kartę jednego z pasażerów, a nie każdemu osobno, dlatego jeśli nie podróżuje się rodzinnie, to warto podejść do recepcji w przeddzień zakończenia rejsu i poprosić o wydrukowanie rozliczenia kart, żeby sobie sprawdzić i ewentualnie między sobą rozliczyć. Nie znalazłam sposobu sprawdzenia transakcji kartą na przykład na terminalach znajdujących się na pokładzie, ale może istnieje taka możliwość w momencie włożenia karty kredytowej. Ja akurat rozliczałam sie gotówką, także dostałam wydruk od recepcjonisty.
Wycieczka szybką łodzią do jaskiń w Kotorze z kolei nie mogła się odbyć ze względu na złą pogodę i tu zdecydowaliśmy sie zamienić ja na inną. Ta druga okazała się tańsza, więc również zwrócono nam różnicę na kartę. Stare bilety trzeba było w obu przypadkach zwrócić w punkcie obsługi wycieczek.
Transfery to temat, który wymaga specjalnej uwagi, ponieważ moim zdaniem jest to największa i chyba jedyna niedogodność, która spotyka nas w trakcie rejsu. Nie spodziewałam sie, że tak dużo czasu traci sie właśnie na opuszczenie statku, a w przypadku krótkich postojów ma to znaczenie szczególne (opiszę zagrożenia przy okazji Santorini). W przypadku, gdy statek cumuje bezpośrednio w porcie, to problem jest niewielki. Można sobie wyjść ze statku korzystając z oznaczeń rozstawionych na pokładach 5 i 6, ale w przypadku, gdy statek stoi na kotwicy i transfer odbywa się przy pomocy małych jednostek pływających, to sprawa robi sie nieco bardziej skomplikowana i czasochłonna. Pojawia sie tu temat, którego nie poruszyłam w punkcie poprzednim, a jest bardzo ważny. Każdego dnia, pod wieczór do kabiny dostarczana jest gazetka zawierająca absolutnie wszystkie informacje dotyczące organizacji kolejnego dnia na statku. Pod żadnym pozorem nie wolno jej zignorować!!! Należy przeczytać ją od deski, do deski, albowiem zawiera bardzo cenne i niezbędne informacje, a wśród nich przede wszystkim informacje dotyczące sposobu i czasu zejścia ze statku w kolejnym porcie, a sposoby te są różne, choć w założeniu podobne. Zwykle o określonej godzinie i w określonym punkcie (najczęściej jest to teatr) rozpoczyna się wydawanie biletów na statki transferowe. Jeżeli na przykład odbiór biletów ma się zacząć o 8mej rano, to możemy byc pewni, że kolejka zacznie sie ustawiać już około 6tej. Im później sie zjawimy po bilet, tym większa będzie strata czasu związana z opuszczeniem statku, bo otrzymamy na przykład bilet na łódke oznaczona literką R, która jak wiadomo oznaczać będzie stateczek nr 17 i będziemy siedzieć jak te kołki 17 x 10 minut w teatrze zanim wywołają nas do wyjścia, ponieważ statek opuszczają grupy kolejno właśnie mniej więcej w takich odstępach. Im dłuższe oczekiwanie, tym większa frustracja. Wiadomo. Osoby, które maja wykupione wycieczki fakultatywne nie podlegają tym ograniczeniom. Schodzą one ze statku w pierwszej kolejności i dlatego moja rada jest taka, żeby sprawdzić sobie ilość godzin postoju w poszczególnych portach i tam, gdzie transfer jest bardziej skomplikowany (np. Santorini ma łódkę plus cable car do góry z portu) rozważyć wykup fakultetu. Nie stracimy nerwów i czasu, a zobaczymy max tego, co warto zobaczyć.

4. PORTY
W Kotorze statek cumował w odległości kilkuset metrów od bramy miasta. Cudowna sytuacja, bo wystarczyło zejść ze statku, przejśc ulicę i rozpocząć zwiedzanie. Powrót oczywiście również bezproblemowy. Czasu było sporo. Jak pisałam wcześniej, wykupiliśmy sobie wycieczkę i okazało się, że było warto, ponieważ oprócz zwiedzania miasta z przewodnikiem zostaliśmy zawiezieni również do Perast i łódką na przepiękną wysepkę z kościółkiem Our Lady of the Rocks. To jedyna sztuczna wyspa na Adriatyku. Niezwykle ciekawe i urokliwe miejsce. Podziwialiśmy je wcześniej z pokładu statku wpływając do Czarnogóry.
Mykonos - tu staliśmy bardzo długo - od 11tej do 2 w nocy. Czas nas nie gonił. Nie znaliśmy dokładnie zasad, więc po bilet zgłosiliśmy się późno. Dostaliśmy Literkę R, więc czekania było sporo, ale na szczęście był czas i zdążyliśmy samodzielnie oblecieć całe miasto, zrobić drobne zakupy, zjeść pyszne owoce morza i dzień był bardzo udany.
Santorini - tu niestety niemal przeszarżowałam. Ponieważ bardzo dobrze znam wyspę i była to moja trzecia na niej wizyta, wyśmiałam pomysł kupienia fakultetu, bo przecież sama dam radę wszystkich oprowadzić za pół darmo. Na początku rzeczywiście wszystko układało się jak w kalejdoskopie ;) Po bilety wystartowaliśmy odpowiednio wcześnie, do portu dopłynęliśmy trzecim stateczkiem, na cable car dobiegłam niemal pierwsza, zanim reszta zorientowała się gdzie to w ogóle jest :lol: W Thirze oblecieliśmy taras widokowy i nastrzelaliśmy trochę zdjęć, a potem szybko na autobus. Jechało niewielu ludzi i ruszył dosłownie trzy minuty po tym, jak wsiedliśmy. Tu jednak fart nas trochę opuścił. Autobusy do Oia jeżdżą dwoma trasami - krótsza 20minutowa i dłuższa, okrężna 40minutowa. Trafiliśmy na tę dłuższą niestety. W sumie aż tak źle nie wyszło, bo wszyscy sobie obejrzeli spory kawałek wyspy w bonusie ;) W Oia zaliczyliśmy wszystko, co godne uwagi - punkt widokowy, zdjęcia z oryginalnym greckim gwardzistą (piękne miał pompony na butach <3) i takie tam... Sprawdziłam oczywiście wcześniej, o której mamy powrotny autobus z odpowiednim zapasem. Jakież było jednak nasze zdziwienie, gdy po powrocie na przystanek zobaczyliśmy półkilometrową kolejkę :| Oczywiście nie załapaliśmy sie na ten planowy i była poważna obawa, że nie załapiemy sie również na kolejny, a jeżdżą co 20 minut. Szykowałam się już, żeby dzwonić po taksówkę, ale szczęśliwym trafem udało się nam wbić na miejsca stojące, także ufff... Po powrocie do Thiry, szybka przebieżka do cable car, gdzie stała już kolejka na co najmniej pół godziny. Mniej więcej pewnie tyle samo czasu zajęłoby zejście na piechotę, a w przypadku uślizgu na oślich odchodach, to może nawet szybciej by było, ale jedna z moich współtowarzyszek miała kontuzjowane kolano, więc ten sposób dotarcia do portu całkowicie odpadał. Tak więc odczekaliśmy wymagany czas w kolejce i wsiedliśmy na ostatni stateczek transferowy o 14tej. To był cud i wielki wyczyn. Oczywiście w przypadku spóźnienia turysty statek nie czeka i trzeba się własnym sumptem dostać do kolejnego portu. Nawet nie chcę myśleć jaki to koszt :roll: Stąd moja rada - jeśli ktoś był już wcześniej na Santorini i nie ma ciśnienia na ponowną wizytę w Oia, to spokojnie obędzie się bez wykupienia wycieczki. Wystarczy dostać sie do Thiry, pospacerować uliczkami, wypić kawkę i wrócić na statek, a jeśli komuś zależy na zobaczeniu wszystkich uroków obu miast, to niech kategorycznie skorzysta z fakultetu, bo naprawdę szkoda czasu i nerwów.
Korfu - tu nam nie wypaliła wycieczka. Statek cumował normalnie w porcie. Do bramy woziły nas busy portowe. Za bramą zorganizowano stanowisko zakupu biletów na shuttle busy do centrum miasta. Bilety były płatne 6,99. Moja rada. Nie kupujcie biletu na shuttle bus. Tuż za bramą jest przystanek czerwonych autobusów turystycznych. Bilety na nie kosztują co prawda 15 euro, ale wydaje mi się, że stanowią prostszy sposób zwiedzania miasta. Każdy dostaje broszurkę z mapką wraz z zaznaczonymi przystankami, a także opis punktów turystycznych wartych odwiedzenia. Po wejściu do autobusu można też wziąć sobie słuchaweczki, podłączyć się do głośnika i posłuchać przewodnika w wybranym języku. Na każdym przystanku można wysiąść, pozwiedzać i wrócić do któregoś z kolejnych autobusów tej linii na jakimkolwiek przystanku. My byliśmy w restauracji na punkcie widokowym Pontikonisi i tam rzeczywiście jest sam szał. Każdy musi zobaczyć ten widok oraz samoloty lądujące na wyciągnięcie ręki. Super wrażenia. Można zahaczyć o bajeczną plażę, czy zrobić zakupy w centrum, albo zwiedzić fortecę. Możliwości jest wiele, choć samo miasto mim zdaniem niezbyt ładne i mało atrakcyjne.
Bari - tu wzięliśmy fakultet do Alberobello. W życiu nie słyszałam o tym miejscu, a jest po prostu niesamowite. To dziedzictwo Unesco i prawdziwe miasteczko dla krasnoludków. Przeurocze! Moim zdaniem punkt absolutnie obowiązkowy do zobaczenia. Po drodze przewodnik poopowiadał nam również o Bari i zobaczyliśmy kawałek miasta, które również jest piękne i następnym razem chętnie je pozwiedzam :)
Wenecja - opuszczenie statku. Bagaże zostawiliśmy w przechowalni w porcie (koszt 5 euro za sztukę do godziny 18tej. Potem zamykają). Z portu na plac Św. Marka płynęliśmy stateczkiem turystycznym 15 euro/os za rejs w obie strony. Przy zakupie biletu trzeba uzgodnić godzinę powrotu. Po powrocie do portu wzięliśmy jedną ze stojących tam taksówek. Cena za transfer na lotnisko jest z góry podana - 45 euro. Taksówkarz w tej cenie podwiózł nas po bagaże, zapakował i dowiózł pod terminal.

5. DZIEŃ NA MORZU - wspaniała możliwość skorzystania z wszelkich atrakcji dostępnych na statku. Generalnie 2000 osób rzuca się na poklad 11 w celu opalania na leżakach i kąpieli w basenach. Poziom 11 i 12 od samego rana są zastawione leżakami tak gęsto, że trudno wcisnąć szpilkę :roll: Ponieważ był taki dzień tylko jeden, a ja rannym ptaszkiem nie jestem, więc nie potrafię powiedzieć w jaki sposób i o której godzinie to szaleństwo się zaczyna :D Przyszliśmy późno, więc trzeba było po pierwsze znaleźć wolne leżaki i nie należy tracić czasu na obejście pokładów, bo te leżaki, które już stoją są po prostu zajęte. Wolne są leżaki leżące gdzieś na końcówce pokładu złożone na stosie. Z tego stosu każdy bierze pod pachę zdobycz i idzie w poszukiwaniu miejsca do rozstawienia. Wersja dla leniuchów, to rozłożenie ręcznika na ławce przy basenie ;) Wersja dla bogaczy, to wykupienie wejścia do solarium na pokładzie 12, gdzie dzieci nie mają wstępu, leżaczki stoją luźniutko i jest troskliwa obsługa kelnerska :D. Niestety najprawdopodobniej jeśli nie wykupi się tej opcji przed rejsem, to raczej wszystkie miejsca będą również zajęte już z samego rana :| Lifehack na opalanie statkowe, to duże spinacze do ręczników. Wiatr bywa naprawdę porywisty i strasznie wkurzające jest to, że zanim się człowiek zdoła położyć, to ręcznika już na leżaku nie ma :lol: Na statku kupić się tego ustrojstwa nie da :roll: Baseny są dwa. Każdy z oddzielnym brodzikiem, ale nie czarujmy się, nie są to baseny pełnowymiarowe. raczej takie większe wanny, w których można się najwyżej ochłodzić i przepłynąć 3m. Bardzo fajny jest za to Spray Park dla dzieci. Jest to miejsce z miękką, bezpieczną nawierzchnią, pełne różnych plastikowych palemek i innych urządzeń, z których woda leci jak z prysznica. Jest też fajne wiadro na słupie, z którego co jakiś czas wylewa się wodospad wody. Niby dla dzieciaków, a fajna zabawa :lol:
W dniu na morzu można skorzystać z fajnych animacji typu nauka salsy, czy merenge, można pozwiedzać bary, a jest ich całkiem sporo i w każdym inna muzyka, warto pójść do teatru - seanse są trzy do wyboru w zależności na którą turę kolacji zapisaliśmy się przed rejsem. Mój agent doradził nam drugą turę kolacji, która zaczynała się o 21:45 i to był niedobry pomysł. Zamysł był taki, że to nas nie będzie ograniczać w innych aktywnościach, ale wyszło to całkiem do bani, bo tej porze człowiek jest już zmęczony, kolacja trwa bardzo długo i potem nie ma sie już siły i ochoty na nic. Następnym razem zdecydowanie wybiorę 19:15.

Reasumując było super! Polecam każdemu. Jeśli coś mi się jeszcze przypomni, to dopiszę, chociaż jak teraz zobaczyłam ile tego naprodukowałam, to wątpię czy ktoś w ogóle przez to przebrnie :lol: :lol: :lol:


Ostatnio edytowany przez Abcn, 07 Sie 2019 09:42, edytowano w sumie 1 raz
Literówka
Góra
 Relacje PM off
28 ludzi lubi ten post.
13 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 07 Sie 2019 06:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 Wrz 2012
Posty: 774
niebieski
Nieprawda, przeczytane od deski do deski :-)

Wysłane z mojego SM-G950F przy użyciu Tapatalka
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
Zlakobieta lubi ten post.
 
 
#3 PostWysłany: 07 Sie 2019 08:51 

Rejestracja: 20 Lis 2014
Posty: 1630
platynowy
Wszystkie te informacje są juz na forum, ale oczywiście cieszymy sie ze dzielisz sie z nami swoimi spostrzeżeniami.

Gdzie kolejny rejs?

Tapniete z telefonu
Góra
 Relacje PM off
Zlakobieta lubi ten post.
 
 
#4 PostWysłany: 07 Sie 2019 09:06 

Rejestracja: 24 Cze 2019
Posty: 10
Zapewne większość informacji jest, ale pomimo, że wydawało mi się, że przeczytałam forum i relacje niemal od deski, do deski, to w głowie miałam chaos i myliły mi się zasady obowiązujące u poszczególnych armatorów, a niektórych rzeczy w ogóle nie znalazłam i stąd pomysł, żeby opisać wszystko w jednym miejscu i trochę bardziej "jak krowie na rowie", bo może więcej jest takich roztrzepanych i nieogarniętych jak ja, którzy się gubią w ilości porozrzucanych informacji ;)

Co do kolejnego rejsu, to nie mam jeszcze konkretnych planów. Pewnie bliżej kolejnych wakacji zacznę o tym myśleć. Uważam, że ta forma wypoczynku jest świetna dla trochę większej grupy ludzi jadących razem, bo naprawdę można się świetnie wybawić. Może uda mi się zachęcić znajomych i zmontować taką choćby 6osobową grupę bez dzieci. Myślę, że to mogłoby być super :) Na pewno nie opuszczę tego forum i będę chlonęła kolejne relacje. Bardzo zachwycił mnie pomysł rejsu do Norwegii, więc może tam :)
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#5 PostWysłany: 07 Sie 2019 09:22 

Rejestracja: 02 Mar 2012
Posty: 5443
HON fly4free
@Zlakobieta Myślę,że świeżakom (popraw) ;) przydadzą się te informacje.Fajnie się czytało.
Góra
 Relacje PM off
Zlakobieta lubi ten post.
Abcn uważa post za pomocny.
 
 
#6 PostWysłany: 07 Sie 2019 09:34 

Rejestracja: 24 Cze 2019
Posty: 10
-- 07 Sie 2019 09:31 --

Ha ha ha, faktycznie. Dzięki za uwagę. Na usprawiedliwienie mam tylko to, że pisałam post późną nocą i już nie miałam siły sprawdzać :lol:

-- 07 Sie 2019 09:34 --

Kurcze, nie umiem na tym forum edytować wysłanego postu. Gdzie mogę znaleźć tę funkcję?


Ostatnio edytowany przez Abcn, 07 Sie 2019 09:44, edytowano w sumie 1 raz
zmieniłem. Edycja dostępna po napisaniu kilku postów.
Góra
 Relacje PM off
Abcn lubi ten post.
 
 
#7 PostWysłany: 08 Sie 2019 14:16 

Rejestracja: 08 Sie 2019
Posty: 1
Dzień dobry. Kolacje w formie szwedzkiego stołu czy a`la carte? Jaki język na wycieczkach?
Góra
 Relacje PM off  
 
#8 PostWysłany: 08 Sie 2019 19:22 

Rejestracja: 24 Cze 2019
Posty: 10
Kolacje są w restauracji a la carte, ale można też korzystać z baru na pokładzie 11. Na wycieczkach język angielski (chyba, że ktoś wybierze grupę z innym językiem).
Góra
 Relacje PM off  
 
#9 PostWysłany: 09 Sie 2019 06:31 

Rejestracja: 12 Lip 2018
Posty: 21
Czy to prawda, że napiwki dla załogi sa obowiązkowe? Jak to wygląda? pobieraja na wstepie jakas opłatę, czy później po prostu kazdy daje od siebie napiwki? :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#10 PostWysłany: 09 Sie 2019 07:48 

Rejestracja: 20 Lis 2014
Posty: 1630
platynowy
Tak. Pobierane sa automatycznie co noc na karte pokladową. Na koniec rejsu trzeba kartę spłacić.

Tak. Mozna kombinować, chodzić do recepcji i zglaszać ze nie chcecie zeby automat pobierał wam z karty, a wy będziecie sami dawać napiwki swoim kelnerom i stuardowi. Potem mozna tego nie dać. Ale te praktyki są naganne, swiadczą o buracznych korzeniach i dlatego linie coraz częsciej pobieraja napiwki z automatu lub są juz ukryte w cenie.

Tapniete z telefonu
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#11 PostWysłany: 09 Sie 2019 07:50 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 968
platynowy
Napiwki na coraz większej liczbie operatorów statków wycieczkowych są obowiązkowe. Ich kwota jest ustalona z góry (np. u Costy 10 EUR za każdą osobę/noc, w apartamentach jest wyższa kwota) Odbywa się to w ten sposób, że codziennie do rachunku linia dopisuje je jak wydatek. Rachunek jest rozliczany na końcu rejsu (kartą lub gotówką). Dawniej można je było usunąć z rachunku, obecnie np. w Costa czy NCL zmieniono ich nazwę na "service charge" jak w niektórych hotelach i coraz częściej nie ma takiej możliwości. Temat budzi cały czas spore emocje bo niektórzy dowiadują się o tym dopiero na statku. Widać jednak powoli zmiany, niektóre linie zaczynają wliczać napiwki do ceny i na statku nie są one już pobierane. Ale nie u nas i nie we wszystkich liniach - na razie w Niemczech i Australii :-) Są też linie, które napiwków nigdy nie doliczały - np. AIDA.
Góra
 Relacje PM off
Zlakobieta lubi ten post.
 
 
#12 PostWysłany: 09 Sie 2019 08:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lis 2011
Posty: 278
Loty: 196
Kilometry: 323 953
niebieski
@Zlakobieta świetny wpis, dzięki :) czytam dużo o rejsach na tym forum, ale taki wpis "świeżaka" jak bardzo pomocny dla innych "świeżaków" :) Niektóre rzeczy stają się oczywiste dla tych, którzy już dużo rejsów mają za sobą.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
Zlakobieta lubi ten post.
 
 
#13 PostWysłany: 09 Sie 2019 23:38 

Rejestracja: 24 Cze 2019
Posty: 10
Co do napiwków, to tak jak napisałam. U nas było to 70 euro za rejs od osoby. Nie wiem czy taki jest zwyczaj, ale i tak dałam od siebie na koniec dodatkowe napiwki kelnerowi i panu sprzątającemu kabinę.
Jakoś tak głupio by mi było nic im nie zostawić...
Góra
 Relacje PM off  
 
#14 PostWysłany: 10 Sie 2019 00:05 

Rejestracja: 02 Sty 2013
Posty: 941
Loty: 4
Kilometry: 17 154
srebrny
Co niektórym to chyba trzebaby było 100 razy powtórzyc , ze napiwki są prawdziwą wypłatą dla załogantów , a nie to co dostają od kompanii. Ja bedąc kelnerem otrzymywałem od kompanii wypłatę 50 usd miesięcznie. Reszta zarobków pochodziła z napiwków.
Góra
 Relacje PM off
Zlakobieta lubi ten post.
 
 
#15 PostWysłany: 10 Sie 2019 00:49 

Rejestracja: 24 Cze 2019
Posty: 10
@samaki9, czy dobrze rozumiem, że te 70 euro, które pobierają nie są w rzeczywistości dodatkowym wynagrodzeniem dla personelu? W takim razie, czy powinnam dawać napiwek każdemu w barze, czy restauracji tak samo jak normalnie na lądzie, czyli przy każdej wizycie w lokalu? Nie robiłam tak, bo gdzieś tu wyczytałam, że przecież napiwki mi automatycznie naliczają tak, jak opłate serwisową w niektórych restauracjach. Teraz, to juz się całkiem zagubiłam :|
Góra
 Relacje PM off  
 
#16 PostWysłany: 10 Sie 2019 01:31 

Rejestracja: 02 Sty 2013
Posty: 941
Loty: 4
Kilometry: 17 154
srebrny
-- 10 Sie 2019 01:28 --

Wrecz przeciwnie....70 euro , które dałaś trafiły do Twoich : headwaitera , weitera , busboya i cabin stewarda....Nie wiem jak teraz to wylada dokladnie ( Greg albo Brzemia pewnie mieliby dokładne dane) , za moich czasów był mniej wiecej taki podział - waiter 25 , cabin steward 25 , busboy 13 , head waiter 7.

-- 10 Sie 2019 01:31 --

acha..jeszcze dodam , że barmani , kelnerki/kelnerzy od napojów (nie w restauracji) , stewardzi od win z tych 70 euro nie dostają nic. Oni dostają ustalony procent od tego co kupiłaś do picia. Teraz przy pakietach jest to trochę bardziej skomplikowane , kiedyś wszystko było bardziej klarowne.
Góra
 Relacje PM off
Zlakobieta lubi ten post.
 
 
#17 PostWysłany: 10 Sie 2019 10:24 

Rejestracja: 18 Sty 2016
Posty: 175
niebieski
Nieźle się wycwanili na tych statkach... Czyli płacisz za rejs (niemałe pieniądze), a jeszcze opłacasz pensję obsłudze. To niedługo w low costach trzeba będzie płacić napiwek stewardessie, pilocie i całej obsłudze naziemnej...
Góra
 Relacje PM off  
 
#18 PostWysłany: 10 Sie 2019 10:39 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 968
platynowy
@samaki9 - dokładny sposób podziału napiwków nie jest jawny dla klientów - zresztą załoga mam wrażenie, że też nie do końca go rozumie (rozmawiałem kilka razy na ten temat). Jest tylko informacja, że idą do podziału dla stewarda, barmanów oraz kelnerów.

@Ruben$ - trochę w tym prawny ale to wynik starych zaszłości (m.in. podatkowych - od napiwków pobieranych na statku nie są chyba pobierane). Ja w każdym razie obserwuje powolny trend włączania ich do ceny rejsu i przypuszczam, że za kilka lat nie ostaną się w takiej formie jak to funkcjonuje dzisiaj. Powoli to się dzieje ale linie nie mają w tym interesu no bo wiadomo, że lepiej wygląda tygodniowy rejs w lastminucie poza sezonem za 249 EUR niż za 319 albo i więcej :-) Tak naprawdę kosztuje tyle samo, tylko że do pierwszej kwoty trzeba doliczyć właśnie napiwki.
Góra
 Relacje PM off
Ruben$ lubi ten post.
 
 
#19 PostWysłany: 10 Sie 2019 10:45 

Rejestracja: 02 Sty 2013
Posty: 941
Loty: 4
Kilometry: 17 154
srebrny
@greg2014 , za moich czasów każda kajuta dostawała wyszczególnienie tych napiwków , czyli kto i ile dostaje od pasażera za 1 dzień pracy. Oczywiście , że chodzi/chodziło o podatki ( w 90%) . Zresztą jeszcze nie widziałem statku wycieczkowego zarejestrowanego w Barcelonie czy w Miami.
Góra
 Relacje PM off  
 
#20 PostWysłany: 10 Sie 2019 10:51 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 968
platynowy
No to widać sporo się zmieniło. Na tyle rejsów ile zrobiłem, u ani jednego operatora nigdy nie dostałem żadnego wyliczenia ani nawet szczegółowej informacji o kryteriach podziału napiwków. Co do drugiej kwestii, teraz zdecydowana większość statków porejestrowana jest w jakichś rajach podatkowych albo krajach taniej bandery. Wyjątków jest niewiele - np. Costa czy AIDA (wszystkie statki pod włoską banderą). NCL ma jeden statek pod amerykańską banderą (pływa po Hawajach, wynika z wymogów prawnych), cała reszta jest już zarejestrowana gdzieś na Karaibach.
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 34 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group