Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 75 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna
Autor Wiadomość
#41 PostWysłany: 29 Sty 2019 17:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Maj 2017
Posty: 1232
Loty: 139
Kilometry: 230 108
platynowy
"Zbieranie się do kupy" po zatruciu pokarmowym brzmi ciekawie :D
Góra
 Relacje PM off  
 
#42 PostWysłany: 29 Sty 2019 17:47 

Rejestracja: 20 Lis 2014
Posty: 1552
złoty
Moze to te kokosy... jakos teoria o jedzeniu ze statku mnie nieprzekonuje. Oni wiedza co sie dzieje jak 4000 klientow ma problemy z zołądkiem.

Tapniete z telefonu
Góra
 Relacje PM off  
 
#43 PostWysłany: 30 Sty 2019 20:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Kwi 2016
Posty: 3635
platynowy
greg2014 napisał(a):
Niestety tym razem Singapur obejrzałem tylko z pokładu. Dopadło mnie jakieś wyjątkowo uciążliwe zatrucie żołądkowe – „klątwa faraona” w wersji azjatyckiej i co gorsza, po jedzeniu na statku. Strach w tej sytuacji było wybierać się w teren. Mam nawet prawie pewnych podejrzanych, którzy do tego doprowadzili – owoce morza, które wcinałem wczoraj w bufecie na lunch i kolację.

Mój dzień wygląda dzisiaj zatem dość mało ciekawie. Bywa…

To pewnie taka mała zemsta Costa Fortuny, bo chciałem sobie trochę na nią ponarzekać w relacji :-) Spokojnie, jeszcze zdążę...



@greg2014 jak zwykle wyborna, rzeczowa i z drobnymi pomocnymi szczegolami relacja. :)
Mam nadzieje, ze jest ci lepiej i zdrowia zycze.
Take care.
_________________
Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe, obróci się p. tobie oraz nie bądź tchórzem, kłamcą!
Brak ochoty i szkoda czasu na forum, nie odpowiadam na pw.

Z Kiruny na Socotrę / zorze polarne
Afryka / Gorilla Trekking
Biegun lodołamaczem atomowym, Antarktyda / Polska Stacja Arctowski, Czarnobyl
Góra
 Relacje PM off  
 
#44 PostWysłany: 31 Sty 2019 17:07 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 957
platynowy
@brzemia – trudno mówiąc szczerze już teraz wskazać, od czego na pewno zaczęły się moje problemy. Coraz bardziej wygląda to na jakąś wredną infekcję bo doszła do tego całkiem konkretna temperatura rzędu 39 stopni. Mało brakowało, a Phuket dzisiaj oglądałbym również ze statku…

Bardzo dziękuję wszystkim za wsparcie :-)

Na szczęście udało się w kilka godzin radykalnie zbić temperaturę i wybrałem się na ląd, chociaż swoje pierwotne plany mocno okroiłem – trzeba je było dopasować do kondycji i sytuacji.

A tak w ogóle to muszę powiedzieć, że do Phuket nie mam jakoś szczęścia. Podczas mojego poprzedniego pobytu tutaj zmarł ówczesny król. Tak naturalną i niewymuszoną żałobę jak wtedy naprawdę trudno zobaczyć. Bardzo dużo lokali było zamkniętych (lub miało skrócone godziny działania), Patong przestał być oczywiście imprezową mekką a obracając się dosłownie wokół własnej osi można było zobaczyć kilkanaście portretów króla. Nawet bankomaty przy wypłacie gotówki przypominały o żałobie i zanim przeszły do rzeczy wyświetlały okolicznościowe informacje na ten temat.

Jakąś dłuższą relację z pierwszego dnia w Phuket wrzucę jutro. Dziś kilka podstawowych informacji i mała próbka zdjęć.

Costa Fortuna zacumowała w zatoce na wysokości plaży i miasta Patong – czyli prawdopodobnie najbardziej rozimprezowanego miejsca na Phuket. W szczycie sezonu na brzegu plaży jest rozkładany pływający pomost, do którego mogą cumować tendery ze statków wycieczkowych:

Image

Image

Zresztą całe zejście na ląd było fajnie rozwiązane – do burty statku przyholowano z Patong duże pomosty, a transport na ląd zapewniały lokalne stateczki a nie klaustrofobiczne łodzie ratunkowe Costa Fortuny:

Image

Image

Image

Dzięki temu całość szła całkiem sprawnie - chociaż przez pierwsze 2 godziny i tak obowiązywały bilety (dystrybuowane wcześniej za darmo), aby wszyscy na raz nie chcieli schodzić ze statku

A to pierwszy widok na plażę już w trakcie transportu na ląd:

Image

I kilka fotek z plaży Patong:

Image

Image

Image

Image

Mój zredukowany plan na dzisiejszy dzień zakładał przejazd do Phuket Town (administracyjna stolica wyspy), jego małą eksplorację a następnie wizytę w najsłynniejszych świątyniach Phuket w Wat Chalong – i powrót do Patong.

Do Phuket Town pojechałem lokalnym busikiem podobnego typu do tych, które spotykałem już wcześniej na Koh Samui oraz w Pattaya – to była tylko trochę większa wersja.

Image

Samo przemieszczanie się po wyspie tymi środkami transportu kosztuje 30-40 bahtów za kurs czyli grosze. Niestety najszybszy środek transportu to nie jest – wyjazd z Patong/wjazd do Phuket Town (i odwrotnie) związany jest z koniecznością pokonania nieprawdopodobnego korka – a do tego dochodzi to, że bus zatrzymuje się dosłownie co chwilę. Ale nie ma co narzekać – w ok. 40 minut dowiózł mnie szczęśliwie na miejsce.

Są też oczywiście tuk-tuki – w Patong wyglądające inaczej niż się zazwyczaj kojarzą. Nieoficjalnie zresztą mówi się, że transportem w Patong rządzi tuk-tukowa mafia. Jest także wspominany już przeze mnie wcześniej Grab Taxi.

Na dzisiaj tyle. Dalszy ciąg postaram się zebrać jutro.
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#45 PostWysłany: 01 Lut 2019 10:52 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 957
platynowy
W Phuket Town przesiadłem się na kolejny „busik” – tym razem jadący w kierunku plaż Karon i Kata. Busy w prawie wszystkich kierunkach odjeżdżają w Phuket Town z okolic Central Market na Ranong Street. Tam zazwyczaj zaczynają i kończą kurs, trzeba tylko pytać kierowców który pojazd jest właściwy.

Wat Chalong to prawdopodobnie najbardziej znany kompleks świątyń na Phuket. Jest położony praktycznie przy głównej drodze, więc po wyjściu z busa nie trzeba się specjalnie gimnastykować, żeby dotrzeć na miejsce.

Tradycyjnie już, jak przed każdą szanującą się świątynią podczas tego rejsu przywitała mnie odpowiednia brama:

Image

…za którą rozpościera się spory kompleks, na który składa się kilka świątyń czynnych i kilka będących w renowacji lub budowie (chociaż tych drugich może być mniej bo przeznaczenie niektórych obiektów nie do końca jest jasne – na pierwszy rzut oka wyglądają w każdym razie jak świątynie).

To jedna z pierwszych świątyń, niedostępna dla turystów:

Image

Naprzeciwko niej znajduje się druga – przylegająca bezpośrednio do budynków zamieszkałych przez mnichów:

Image

Image

Wewnątrz można zobaczyć posągi, do których miejscowi przyklejają kawałki złotej folii:

Image

Nieco głębiej położona jest najważniejsza – trzypoziomowa świątynia:

Image

Jako jedyna jest otoczona czterema dzwonnicami:

Image

Wnętrza tej świątyni można swobodnie zwiedzać (oczywiście po zdjęciu butów, czapek i przestrzeganiu zasad dot. ubioru). To pierwszy poziom (parter) obiektu:

Image

Image

Swoją drogą ciekawe co jest przechowywane w tych ostentacyjnie prezentowanych wszystkim sejfach… :-)

To drugi poziom:

Image

Na najwyższym piętrze znajduje się duże przeszklone pomieszczenie, w której przechowywane są relikwie Buddy.

Roztacza się stąd widok na cały kompleks świątynny:

Image

…w oddali widać również gigantyczny pomnik Wielkiego Buddy na wzgórzu (zdjęcie kiepskie ale lepsze takie niż żadne):

Image

…a poza tym dopiero stąd widać jaką skalę ma jarmark towarzyszący świątyniom:

Image

Image

Na stoiskach targowiska między świątyniami można kupić chyba wszystko. Dominuje odzież i gastronomia oraz przedmioty związane z kultem religijnym.

Jeśli chodzi o ten ostatni to widziałem to już w kilku miejscach ale dopiero tutaj udało mi się zrobić zdjęcie. W pobliżu wielu świątyń można zobaczyć coś przypominającego „komin”:

Image

Na jednym z licznych stoisk z kolei można zakupić specjalną taśmę, przypominającą połączone ze sobą kapiszony do zabawkowego pistoletu ale w zwielokrotnionym rozmiarze.

Taśmę przekazuje się osobie obsługującej to miejsce, która odrywa z niej część i oddaje z powrotem (są na niej napisy po chińsku) a następnie zawiesza ją wewnątrz pieca i zapala lont:

Image

Huk jest naprawdę spory (w zależności od długości taśmy sekwencja trwa do 20-30 sekund), otwory w kominie go jeszcze wzmacniają.

Z pewnością ma to jakieś głębsze znaczenie religijne lub kulturowe jednak póki co nie udało mi się tego zgłębić.

Jeszcze główna dzwonnica kompleksu:

Image

…oraz pięknie przystrzyżone drzewka, które w zasadzie można zobaczyć tylko tuż obok świątyń – bo wszędzie indziej są kramy:

Image

A wracając do kramów – przegląd tego co oferują wymagałby pewnie z pół dnia. Zaczynając od prażonych kasztanów z trudno powiedzieć czym:

Image

….jakieś dziwne chrupki

Image

…żywe żółte ropuchy sprzedawane w woreczkach (podobnie jak cała masa innych zwierzaków):

Image

na laskach przypominających nasze ciupagi kończąc :-)

Image

Pierwotny mój plan zakładał, że stąd pojadę zobaczyć posąg Wielkiego Buddy oraz punkt widokowy na końcu plaży Kata (widać z niego kilka zatok z plażami w jednym ciągu – to chyba jeden z najbardziej znanych plażowych widoczków z Phuket). Niestety ze względu na słabszą formę dostosowałem zamiary do możliwości i z Wat Chalong wróciłem do Phuket Town – w ten sam sposób, w który dotarłem w przeciwnym kierunku.

Phuket Town do jakichś szczególnie pięknych miejsc na pewnie nie należy ale można tutaj zobaczyć kilka pozostałości po kolonialnej architekturze. Jest to tym łatwiejsze, że duża ich część jest zlokalizowana przy ulicach Ranong i Krabi oraz łączących je przecznicach.

Jednymi z ciekawszych jest budynek obok biura Thai Airways:

Image

…czy muzeum tajskie

Image

Mi najbardziej podobał się poniższy budynek z napisem „Blue Elephant” będący siedzibą szkoły kucharskiej – trudno mi powiedzieć, na ile jest on autentyczny a na ile jest to imitacja nawiązująca do kolonialnej historii wyspy:

Image

Jeszcze kilka zdjęć z innych części starego miasta Phuket Town – spomiędzy zwojów obowiązkowych kabli wiszących nad ulicami można czasami wypatrzeć interesujący lub ładny budynek:

Image

Image

Image

Oczywiście w Phuket Town nie brakuje też świątyń. W wielu spośród nich widać, że przygotowania do chińskiego Nowego Roku (5 lutego) są w pełni. Pierwszą odwiedziłem świątynię położoną tuż przy szkole:

Image

Image

…ale świątyń w Phuket Town naprawdę nie brakuje:

Image

Image

Jeszcze dwa symbole Phuket Twon – złoty smok w miejskim parku:

Image

…i wieża zegarowa na jednym z największych miejskich rond:

Image

Gdyby komuś nie chciało się pomiędzy tym wszystkim chodzić (było naprawdę gorąco) dostępny jest za grosze (chyba 5 bahtów za kurs) różowy autobus miejski kursujący po Phuket Town:

Image

Akurat gdy wyjeżdżałem z Phuket Town, w okolicach Central Market zaczęła się rozkładać późnopopołudniowa gastronomia, na przykład z takimi rybami:

Image

Na wyjeździe z miasta minąłem jeden z setek wizerunków króla:

Image

…i po niespełna godzinie dotarłem do Patong.

Na koniec jeszcze kilka zdjęć z jednego z kilku Patong-owych targów z jedzeniem – ten akurat funkcjonuje pod nazwą OTOP:

Image

Image

Image

Image

Image

I w ten sposób mój pierwszy dzień w Phuket dobiegł końca. Zrobiłem mały objazd po wyspie i chociaż pierwotny plan został zrealizowany tylko w części to i tak jestem zadowolony z tego co mi się udało zobaczyć, biorąc pod uwagę, że jeszcze rano nic nie wskazywało, że w ogóle zejdę na ląd…
Góra
 Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
 
 
#46 PostWysłany: 01 Lut 2019 12:53 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 957
platynowy
Drugi dzień na Phuket spędziłem wyłącznie w Patong czyli miejscu, w którym schodziliśmy ze statku.

Podobno prawdziwy Patong można zobaczyć tylko po zmroku. Nie udało mi się zweryfikować, czy to prawda – pomimo, że pierwotnie miałem wczoraj plan wieczornego wypadu do Patong to jednak zmęczenie materiału przeważyło.

Patong to zatoka z kilkukilometrową plażą o tej samej nazwie. Miejsca na niej raczej nie brakuje, chociaż do najspokojniejszych miejsc pewnie nie należy. Sekcje, w których można się kąpać są poprzedzielane częściami dla łodzi i skuterów oraz różnych innych plażowych atrakcji. Wygląda to tak:

Image

Image

Na pewno na Phuket są jednak spokojniejsze i mniej hałaśliwe miejsca, gdzie można plażować.

Tu natomiast można dosłownie na każdym kroku dać się wymasować:

Image

…i oczywiście napoić oraz nakarmić.

Ewentualnie jeśli komuś znudzi się tradycyjny masaż, może skorzystać z „fish masage” dostępnego w wielu miejscach – pod chmurką i w klimatyzowanych pomieszczeniach:

Image

Wzdłuż plaży jeździ właśnie autobus do Phuket Town, z którego korzystałem wczoraj. Dzisiaj potrafił on wyglądać na trochę zatłoczony :-) :

Image

Mówiąc szczerze, w Patong miałem w planie wyłącznie spacer połączony z jakimiś zakupami. Zacząłem od Bangla Street czyli zagłębia imprezowego wyspy:

Image

Image

Lokale na Bagla Street pewnie w nocy wyglądają lepiej. Nie widać śmieci ani kabli a światełka podświetlają to co należy. W dzień szpachla i pozłota znikają - oprócz wszechobecnego druciarstwa wychodzi na wierzch bałagan w całej okolicy oraz mistrzostwo prowizorki, które zapewne i tak nikomu w niczym nie przeszkadza ani zarabiać ani wydawać pieniędzy :-)

Lokale w tym miejscu (zresztą nie tylko w tym, podobnych „kompleksów imprezowych” w Patong jest kilka) są specyficzne:

Image

Image

Image

Czego można się spodziewać po zmroku mogłem tylko wyczytać z afiszy :-) :

Image

Poza tym w Patong można spotkać ileś bram noworocznych (w końcu chiński Nowy Rok już za niespełna tydzień). Jedna jest nawet na plaży. Ponoć przejście przez nie ma przynieść szczęście:

Image

Image

Image

Z bardziej oryginalnych rozrywek (szczególnie w środku nocy i po iluś piwach) jest możliwość postrzelania sobie – ponoć z prawdziwej broni ale mam nadzieję, że nieprawdziwymi pociskami (mam nadzieję, nie wiem jak jest naprawdę - nie znam się na tym) :-) :

Image

W sklepach honorowe miejsce ma król owoców – durian. Ale nie w postaci surowej tylko wszelkiego rodzaju przetworzonej: od suszonej, liofilizowanej, przerobionej na czipsy, ciasteczka a nawet gumy do żucia:

Image

Image

Image

A na koniec jeszcze jeden obrazek – już po powrocie na statek:

Image

Akurat przypłynął inny wycieczkowiec.

Pobyt w Patong podsumuję krótko: jeśli kiedykolwiek przyszłaby mi ochota na spędzenie urlopu stacjonarnego i miałoby to być na Phuket, to Patong byłby absulotnie ostatnim miejscem na liście. Na jeden dzień może jest OK ale w to, że w tym hałasie i wśród dziesiątków tysięcy ludzi można odpocząć średnio wierzę.

My tymczasem niedługo wypływamy do Malezji. Jutro kolej na Langkawi.
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
 
 
#47 PostWysłany: 01 Lut 2019 16:28 

Rejestracja: 10 Mar 2017
Posty: 0
Pozdrawiam serdecznie współtowarzysza z rejsu (z pierwszego tygodnia). My już niestety wróciliśmy do zimnej Polski.Jak miło poczytać relację z pierwszego wspólnego tygodnia i kolejnego, już bez nas.
Góra
 Relacje PM off
greg2014 lubi ten post.
 
 
#48 PostWysłany: 01 Lut 2019 17:21 

Rejestracja: 20 Lis 2014
Posty: 1552
złoty
Spotkaliscie sie na statku?

Tapniete z telefonu
Góra
 Relacje PM off  
 
#49 PostWysłany: 02 Lut 2019 01:58 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 957
platynowy
@gosiap27 - serdecznie pozdrawiam - już ze słonecznej Malezji:-)))

@brzemia - Nick za wiele nie zdradza i pewności nie mam ale wydaje mi się, że tak:-)
Góra
 Relacje PM off  
 
#50 PostWysłany: 02 Lut 2019 05:28 

Rejestracja: 10 Mar 2017
Posty: 0
brzemiaSpotkaliscie sie na statku?Tapniete z telefonu
Tak. Okazuje się, że również kilkukrotnie rozmawialiśmy. Jaki Świat jest mały. Przed rejsem szukałam informacji, ale tych nie było zbyt wiele. Myślę, że ta relacja dla planujących podobny rejs będzie skarbnicą wiedzy.
Góra
 Relacje PM off  
 
#51 PostWysłany: 02 Lut 2019 05:35 

Rejestracja: 10 Mar 2017
Posty: 0
greg2014@gosiap27 - serdecznie pozdrawiam - już ze słonecznej Malezji:-)))@brzemia - Nick za wiele nie zdradza i pewności nie mam ale wydaje mi się, że tak:-)
:-) Pozdrawiam z Żar
Góra
 Relacje PM off  
 
#52 PostWysłany: 02 Lut 2019 10:50 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 957
platynowy
@gosiap27 – no teraz to już nie mam najmniejszych wątpliwości :-) Świat jest naprawdę bardzo mały :-)

A wracając do relacji:

Do Langkawi przybiliśmy z samego rana. Nabrzeże zlokalizowane jest w okolicach Resorts World Langkawi:

Image

Jest ono położone około 4-5 km do centrum Cenang, które jest jedną z głównym miejscowości turystycznych wyspy i gdzie zlokalizowana jest najpopularniejsza plaża.

Atrakcji na wyspie jest całkiem sporo. Do pierwszej ze szczególnie znanych należy kolejka na szczyt, w pobliżu którego zawieszony jest ponad 100 metrowy Sky Bridge. Z racji tego, że most wisi na wysokości kilkuset metrów a dodatkowo część jego podłogi jest przeszkolona, dostarcza on podobno całkiem niezłych atrakcji :-) Z portu do stacji dolnej kolejki jest około 20 km (cała wyspa ma w przybliżeniu 25 na 25 km).

Drugą z atrakcji jest Geopark ustanowiony przez Unesco, w ramach którego funkcjonuje na wyspie kilka typowo przyrodniczych atrakcji.

Do tego dochodzą wodospady, las deszczowy (jeden z najstarszych na Ziemi – jego wiek szacuje się na 500 mln lat), plaże, gastronomia, shopping…

Ja w ramach pobytu na wyspie wybrałem się na statkową wycieczkę do „Kilim Karst Geoforest Park” będącej częścią Geoparku:

Image

Ponieważ ta część parku położona jest w dolinie rzeki, podstawowym środkiem transportu podczas właściwej części wycieczki jest stosunkowo niewielka łódka.

Ale najpierw trzeba było dotrzeć do przystani łódek – Kilim Jetty. Poszło sprawnie – autobusem do miejsca jedzie się około 30 minut. Drogi na Langkawi są w naprawdę niezłym stanie, a stan czystości jak na tę część świata zadowalający (chociaż daleki od idealnego):

Image

Sama przystań to spore zjawisko i widać, że Geopark jest bardzo popularny wśród turystów – zarówno indywidualnych jak i w dużych grupach. Dosłownie co minutę do przystani coś przybijało lub odbijało:

Image

Na miejscu zaliczyliśmy szybki podział na kilka małych grup (największa łódka miała 18 miejsc, najmniejsza 8) i przydzieleni do przewodników oraz ubrani w kamizelki ratunkowe (!) ruszyliśmy w rejs:

Image

Samą trasę pokonywaliśmy na niektórych odcinkach bardzo spokojnie, na innych zaś jak na przysłowiowym wyścigu:

Image

Rzeka wije się nieprawdopodobnie odsłaniając co chwila inne widoki – jest to tym ciekawsze, że brzegi są bardzo zróżnicowane: skaliste, klifowe lub porośnięte lasem mangrowym:

Image

Image

Image

Pierwszy postój (na wodzie) zaliczyliśmy w miejscu, w pobliżu którego zlokalizowane są siedliska orłów, od których zresztą wzięła nazwę wyspa. Występują na niej dwa gatunki tych ptaków: orły białe oraz szare, przy czym łatwiej spotkać te drugie. Niestety zrobienie dobrego zdjęcia jednym i drugim jest bardzo trudne :-)

Image

Image

Następnie popłynęliśmy w dół rzeki – aż do jej ujścia:

Image

…gdzie można było zobaczyć ciekawe formacje skalne z gigantyczną nazwą parku:

Image

W oddali – w głębi morza ledwo majaczył stały ląd - Tajlandia.

Trzeci nasz postój przypadł w nieco innym miejscu – w Fish Farm. Jest to zespół połączonych ze sobą basenów (a częściowo nawet nie basenów a pojemników z siatek włożonych do rzeki) pływających po rzece. Całość jest mniej lub bardziej stabilnie zacumowana do lądu. Można tutaj zobaczyć kilka rodzajów ryb (głównie niewielkich okazów, które później są przekazywane dla celów hodowlanych) a także innych morskich zwierząt (sądzę, że one są tam głównie dla turystów :-)).

Całość na pierwszy rzut oka wygląda bardzo licho i chybotliwie:

Image

Image

Image

…ale nie ma się czego bać :-)

Niektóre okazy są bardzo malutkie (dosłownie wielkości kilku milimetrów):

Image

…inne znacznie większe:

Image

Image

Do największych należą m.in. płaszczki, potomkowie trylobitów o zbyt skomplikowanej do zapamiętania nazwie, gigantyczne ostrygi czy jeżowce:

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Ostatnim punktem naszej wycieczki była wizyta w dwóch jaskiniach „Bat Cave”. Ponieważ w ich okolicach grasuje bardzo dużo małp, przed wejściem na ten teren każdy został zlustrowany przez miejscową obsługę pod kątem tego, czy nie ma na wierzchu niczego, co mogłoby je zainteresować – szczególnie jedzenia :-)

Pierwsza jaskinia jest mieszkaniem nietoperzy i jedynym źródłem światła w tym miejscu są latarki – stąd zdjęcia nie są najwyższych lotów. W realu wygląda to 100 razy lepiej:

Image

Image

Image

Na uwagę zasługują tutaj jednak nie tylko nietoperze ale również ciekawe formacje skalne, ukształtowane przez zjawiska krasowe przez tysiące lat:

Image

Image

Image

Image

Uprzedzam wrażliwych, że zapaszek w jaskini do przyjemnych nie należy – trudno spodziewać się, żeby było inaczej, gdy wokół jest pełno odchodów zwierzaków…

Przy wyjściu z jaskini faktycznie rozłożyły się małpy i uważnie obserwowały wychodzących :-)

Image

Image

Dalszy odcinek szlaku prowadził pomostami przez las mangrowy:

Image

Image

Druga jaskinia jest dużo mniej ciekawa (i w ogóle mniejsza). Przejście nią zapewnia powrót do nabrzeża, przy którym zostawiliśmy swoje łódki.

Stąd pozostał już tylko krótki rejs do głównej przystani i powrót na statek. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się jeszcze w centrum Cenang przy jednym z tamtejszych centrów handlowych:

Image

Z racji tego, że było jeszcze w miarę wcześnie, uprzedziłem przewodnika, że zostaję w tym miejscu i żeby na mnie wycieczka nie czekała i postanowiłem zobaczyć jeszcze co jest tutaj ciekawego. Postaram się to zebrać trochę później :-)
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
micnur uważa post za pomocny.
 
 
#53 PostWysłany: 02 Lut 2019 12:16 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 957
platynowy
Langkawi a Cenang w szczególności to zagłębie sklepów wolnocłowych, których głównymi artykułami są alkohol, wyroby tytoniowe oraz słodycze (z naciskiem na czekolady z Europy). Zajmują one przeciętnie co najmniej połowę każdego sklepu obwieszonego szyldami „duty free”. Oczywiście są tam jeszcze inne artykuły – od perfum zaczynając, poprzez odzież na garnkach kończąc. Ale jak powiedział nam dzisiaj przewodnik tylko te trzy grupy (tzn. alkohol, papierosy i czekolady z Europy) są na Langkawi naprawdę tanie. Reszta to mit stworzony dla potrzeb turystów.

Drobna poprawka: jeśli mam być precyzyjny, muszę dodać, że na Langkawi jest jeszcze jeden produkt (ale raczej nie dla turystów) dużo tańszy niż w pozostałej części Malezji. Są to motocykle krajowej marki Proton :-) Wg tego co powiedział przewodnik, są o połowę tańsze niż gdziekolwiek indziej w Malezji – ale po zakupie przez 5 lat muszą być zarejestrowane na wyspie. Dopiero potem można je wywieźć. Lokalni zatem nie pokombinują…

A porzucając sklepy duty free i rozglądając się za czymś bardziej nietypowym, moją uwagę zwróciły uwagę suszone małe rybki, sprzedawane w wielu miejscach na worki:

Image

Image

Ulice w Cenang (w zasadzie jedna główna) mają charakter typowo handlowy:

Image

Gastronomia uliczna nie rzuca się tutaj tak w oczy jak w Tajlandii ale co najmniej równie ładnie wygląda i pachnie:

Image

Niestety ze względu na moją wojnę z zatruciem (cały czas w toku) mogłem je sobie tylko pooglądać.

I jeszcze typowa restauracja typu „live seafood”:

Image

Image

W centrum handlowym „Underwater World” można również zobaczyć niewielkie oceanarium. Wszedłem do niego przez przypadek – od zaplecza. Labirynt sklepów przeplata się tam z pomieszczeniami z akwariami i nieuważny ochroniarz mnie nie zatrzymał a ja nie zauważyłem, że wchodzę do obiektu przez jego wyjście.

Zrobiłem tylko szybką fotkę dość egzotycznych w tej szerokości geograficznej pingwinów:

Image

…i jakichś dziwnych rybek-węży w akwarium:

Image

Ale obiekt jest całkiem spory.

Na koniec kilka zdjęć z plaży w Cenang – robi naprawdę bardzo dobre wrażenie:

Image

Image

Image

Plaża jest bardzo długa, szeroka, czysta, jest na niej miejsce dosłownie dla każdego, nikt nikogo nie nagabuje (przekleństwo w Pattaya i Patong na Phuket). Woda cieplutka. To miejsce zdecydowanie mi się spodobało :-)

Korzystając z Grab Taxi dosłownie za grosze podjechałem do portu i wróciłem na statek. Płyniemy już na Penang.
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
 
 
#54 PostWysłany: 03 Lut 2019 01:37 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 957
platynowy
Wracając jeszcze na chwilę do Langkawi:

Tak jak wspominałem, statek na wyspie cumuje przy nabrzeżu w okolicach Resort World Langkawi (ewentualnie tam przybijają tendery, gdy brakuje miejsca przy nabrzeżu). Ze statku roztacza się widok na prowadzący w stronę hotelu pirs, za którym zlokalizowany jest m.in. postój taksówek:

Image

Gdyby przejść jeszcze nieco dalej (kilkaset metrów), można zobaczyć dużą przystań, gdzie możliwe jest wynajęcie prywatnej łódzi, którą można opłynąć okoliczne wysepki:

Image

Image

A przyciągających wokół wysepek nie brakuje:

Image

Image

Image

Image

Jeszcze kilka ciekawostek oraz uwag praktycznych dot. Langkawi zasłyszanych od przewodnika:

Transport po wyspie

Na wyspie nie funkcjonuje jakikolwiek system komunikacji publicznej. Wszystkie autobusy, które można spotkać na drogach to autobusy turystyczne obsługujące jakieś grupy wycieczek. Podstawową komunikacji na wyspie są taksówki, których wydaje się, że jest nieskończona liczba. Czas oczekiwania na taksówkę w Cenang jest liczony dosłownie w sekundach :-) Z tego co mówił przewodnik, na wyspie są ponoć ustalone stawki ze wszystkich/do wszystkich popularnych miejsc, które stosują taksówkarze. Piszę „ponoć” bo sam korzystałem z aplikacji Grab Taxi, o której wspominałem już wcześniej i która wg słów przewodnika jest zazwyczaj tańsza o 15% od zwykłych taksówek. Koszt przejazd z Cenang do portu Grabem to 6 MYR czyli nieco ponad 5 zł, z portu do przystani Kilim, o której pisałem wcześniej (całkiem spory kawałek) to 36 MYR a z portu do dolnej stacji kolejki do Sky Bridge to 27 MYR.

Ciekawostką jest, że wg słów przewodnika, aktualnie na 100 tys. mieszkańców wyspy aż 30 tys. posiada taksówkę, ewentualnie któryś z najbliższych członków rodziny (w tym samym gospodarstwie domowym) ją posiada. To daje wyobrażenie o skali zjawiska. Aktualnie to ponoć zdecydowanie największy „przemysł” na wyspie, który pobił o wiele długości dawne rolnictwo (uprawy ryżu i drzew kauczukowych) oraz hotelarstwo.

Waluta

Lokalsi preferują swoją walutę – jest wiele punktów wymiany oraz masa bankomatów. 1 USD to niespełna 4 MYR. Niektórzy przyjmą zapłatę w USD ale należy się liczyć z kiepskim kursem przy przeliczeniu cen.

Liczba wysp

Pisząc o Langkawi miałem na myśli największą wyspę o tej samej nazwie ale warto pamiętać, że Langkawi to również archipelag. I co ciekawe – chociaż trudne do uwierzenia – liczba wysp archipelagu nie jest do końca precyzyjnie ustalona. Jest zgoda co do 99-u (z czego tylko 4 są zamieszkałe). Oprócz tego jest kilka „pojawiających się i znikających” wysp - w zależności od pływów. Właśnie problem ze zdefiniowaniem, czy te w uproszczeniu skały raz wystające a raz niewystające z wody są wyspami, zrodził problem z ustaleniem ogólnej liczby wysp archipelagu.

Zwierzęta

Na Langkawi nie występują na wolności duże ssaki (np. słonie). Z ciekawych zwierzaków można spotkać natomiast warany i sporo gatunków węży – jedne i drugie jednak raczej wyłącznie w lesie deszczowym lub na jego obrzeżach. Jest też mnóstwo małp.

Religia

Langkawi podobnie jak cała Malezja jest muzułmańska (95%). Na wyspie można spotkać niewielką mniejszość chińską wyznającą Buddyzm (ok. 2%) oraz dającą się odnotować populację hindusów (Hindu). Wszystkie inne religie, w tym wszelkie odłamy chrześcijaństwa na Langkawi to sprawa śladowa.

Ryż i jego tajemnice

Na Langkawi (podobnie jak w całej Malezji) ryż nie jest traktowany jako posiłek sam w sobie ale jako dodatek do innych posiłków lub wręcz zakąska. Z tego powodu na wyspie wśród miejscowych zupełnie nie przyjęło się korzystanie z lokali typu KFC czy McDonalds – nie wyobrażają sobie oni dania, a w szczególności kurczaka bez ryżu :-) Według słów przewodnika spotkać tam można głównie turystów.
Druga ciekawostka związana z ryżem jest taka, że na wyspie jest on zbierany tylko jeden raz w roku czyli ekstremalnie niewydajnie (przyczyną są zbyt małe ilości wody przez cały rok; pola ryżowe wymagają bardzo intensywnego nawadniania). Dla porównania: w niektórych regionach Indonezji przeprowadza się zbiór z tego samego pola ryżowego 5 razy w ciągu roku.

Mangrowce

Las mangrowy i mangrowce są przez malezyjskie prawo uważane niemalże za „święte” i objęte bezwarunkową ochroną. Ścięcie takiego drzewa bez pozwolenia, które bardzo trudno uzyskać zagrożone jest karą więzienia. Z drugiej strony to dzięki m.in. bardzo rozwiniętym lasom mangrowym Langkawi nie zostało istotnie dotknięte wielkim tsunami sprzed kilku lat, które praktycznie doszczętnie zniszczyło wiele wysp. Na Langkawi istotnie zmasakrowany przez tsunami został wyłącznie las mangrowy – ale od tego czasu się już odrodził.

I na koniec jeszcze zdjęcie Costa Fortuna w porcie Langkawi:

Image
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
 
#55 PostWysłany: 03 Lut 2019 12:14 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 957
platynowy
Na razie mogę powiedzieć tylko tyle, że Penang jak dotąd najbardziej mi się podobał z odwiedzonych miejsc. Jest to bardzo różnorodna, wielokulturowa i mająca naprawdę wiele do zaoferowania wyspa.
Na statek wróciłem dopiero przed chwilą a ponieważ dosłownie za moment wypływamy, wrzucam na razie tylko wybrane zdjęcia z dzisiejszego dnia. Całość postaram się zebrać później - zapewne w kilku częściach bo tutaj naprawdę jest o czym pisać i co pokazywać.

A to mała próbka:

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Płyniemy już w okolice Kuala Lumpur. Jutro mój ostatni port a pojutrze koniec rejsu.
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
 
 
#56 PostWysłany: 04 Lut 2019 11:43 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 957
platynowy
Na Penang przycumowaliśmy z samego rana. Pogoda piękna, w ciągu dnia temperatura wynosiła nawet 35st. To coś zupełnie innego niż mój poprzedni pobyt w tym miejscu, kiedy od rana do wieczora padał deszcz o takim natężeniu, że trudno było się przemieszczać po mieście (z parasolem oczywiście) – co ciekawe nie było to w czasie pory deszczowej. Wtedy wiele nie zobaczyłem ale wczoraj było zupełnie inaczej :-)

Statek przybił do nabrzeża Georgetown – stolicy Penang, praktycznie w centrum miasta. To pierwsze widoki ze statku:

Image

Image

Tuż po wyjściu z terminala portowego można zobaczyć Wieżę Zegarową Królowej Wiktorii:

Image

…oraz piękny budynek Chińskiej Izby Handlowej:

Image

Generalnie Georgetown jako dawna kolonia brytyjska zachował sporo ze swojej brytyjskości (i nie tylko zresztą – pozostałych kolonizatorów – np. Holendrów też tutaj widać). Co ciekawe, pomimo że Penang sprawia bardzo dobre wrażenie, jest całkiem przyzwoicie zorganizowany i uporządkowany to po rozmowach z taksówkarzami w ciągu dnia przekonałem się, że cały czas nie brakuje tutaj silnej nostalgii za starymi kolonialnymi czasami – pomimo, że przecież nikt ich już nie pamięta.

Moim pierwszym celem na Penang była wyprawa na Penang Hill – wzgórze (a w zasadzie łańcuszek dziesięciu szczytów) w okolicach Georgetown, z którego roztaczają się piękne widoki na miasto i które stanowi popularny cel rekreacyjny nie tylko turystów ale również Malezyjczyków. Na szczyt prowadzi prawie 100-letnia, wielokrotnie modernizowana kolejka o długości ok. 2 km – jedyna tego rodzaju w Azji Płd-Wsch. co dodatkowo generuje tłumy chcące coś takiego zobaczyć :-)

Do dolnej stacji kolejki spod terminala portowego najłatwiej dostać się miejskim autobusem nr 204, który kursuje co ok. 20 min. Należy wybrać tylko właściwy kierunek („Bukit Bendera”) i mieć odliczone 2 ringgity, za które u kierowcy można kupić bilet. Sama podróż trwa ok. 30-40 minut, po których autobus zatrzymuje się bezpośrednio przy dolnej stacji kolejki:

Image

Cennik biletów wyróżnia bilety zwykłe oraz priorytetowe. Posiadacze tych drugich oczekują do wagoniku w osobnej (znacznie krótszej kolejce) – ale bilet kosztuje prawie 3 razy więcej. Dodatkowo obywatele Malezji mają osobną (niższą) cenę:

Image

Gdy przyjechałem do stacji dolnej, kolejka była minimalna a czas oczekiwania na wjazd na górę wynosiła ok. 30 minut. Nie było sensu kupować biletu priorytetowego:

Image

Same wagoniki niczym szczególnym się nie wyróżniają. Jednorazowo zabierają 100 osób:

Image

Image

Podróż na górę zajmuje około 5 minut. Po drodze wagonik zalicza kilka całkiem konkretnych mostków, mijankę z jadącym z przeciwnego kierunku wagonikiem oraz około 100-metrowy tunel:

Image

Image

Jeśli chodzi o samo wzgórze to oferuje ono nie tylko widoki ale także wiele atrakcji (z naciskiem na dzieci) oraz kilka szlaków spacerowych:

Image

Tak wygląda jeden z punktów widokowych – usytuowany bezpośrednio przy wyjściu z górnej stacji kolejki:

Image


A to pierwsze widoki ze wzgórza na Penang:

Image

Image


Roztacza się stamtąd piękny widok obejmujący m.in. mój następny cel: gigantyczny kompleks świątynny Kek Lok Si:

Image

…Georgetown – szczególnie stare miasto (charakterystyczny wieżowiec o okrągłym przekroju to Komtar – na nim również znajduje się platforma widokowa, z której można podziwiać miasto; w głębi widać kontynentalną Malezję):

Image

Penang połączony jest z pozostałą częścią kraju charakterystycznym mostem, który ułatwia przemieszczenie oraz ułatwił rozwinięcie się na wyspie przemysłu (ma ona zupełnie inny charakter niż typowo turystyczno-rolnicza Langkawi):

Image

Na lewo od centrum Georgtown zwraca uwagę dziwna łacha piachu - sztuczna wyspa. Podczas jednego z późniejszych kursów taksówką, dowiedziałem się od kierowcy, że powstaje tam kompleks hoteli dla turystów:

Image

Jeśli chodzi o samo wzgórze, to wszystko jest zorganizowane, opisane i w zasadzie zabłądzić nie sposób. Wszędzie prowadzą betonowe i asfaltowe alejki oraz chodniki:

Image

Image

Penang jest wielokulturowy i to widać nawet na miejskim wzgórzu. Akurat świątynia Hindu jest w remoncie i nie ma za bardzo co podziwiać:

Image

….ale stojący dosłownie obok meczet wygląda bardzo okazale:

Image

Zbocza wzgórza porasta bardzo gęsty las deszczowy:

Image

Image

Spacerując ścieżkami po wzgórzu można zobaczyć liczne obiekty publiczne ale także domy i rezydencje mieszkańców – jedne bardzo wystawne, inne skromne. Wiele z nich jest schowanych głęboko w lesie. Widoki z większości spośród nich muszą być rewelacyjne:

Image

Image

Image

Po około 2-óch godzinach, gdy chciałem zjechać na dół i pojechać do kolejnego punktu w moim planie okazało się, że do zjazdu ustawiła się naprawdę porządna kolejka. Czas oczekiwania na wagonik wynosił szacunkowo między 1 a 2 godziny, dlatego dokonałem w kasie upgradu swojego biletu do wersji priorytetowej (koszt: 20 ringgity) i 15 minut później byłem na dole.

W ramach ciekawostek, nieco po południu czas oczekiwania na wjechanie kolejką na górę był już dramatycznie inny niż rano i dla osób ze zwykłymi biletami wynosił około 3 godziny:

Image

W związku z tym jeśli ktoś chciałby wybrać się na Penang Hill, naprawdę warto wybrać się z samego rana, ewentualnie korzystać z droższych biletów priorytetowych.

Moim kolejnym celem był kompleks świątyń Kek Lok Si – praktycznie w każdym przewodniku wymieniany jako atrakcja nr 1 na Penang:

Image

Image

Zamówiłem Graba, ale ponieważ nie mogliśmy się z kierowcą znaleźć, zrezygnowałem i po 20 minutach dotarłem na miejsce pieszo.

A ponieważ miejsce absolutnie zasługuje na więcej niż dwa zdjęcia, o Kek Lok Si napiszę w kolejnym poście.

Właśnie wróciłem z wycieczki do Kuala Lumpur. Za chwilę wypływamy do Singapuru. Ponieważ ostatnie dni były bardzo intensywne, w relacji mam trochę zaległości, ale postaram się je nadrobić w ciągu 2-3 dni.
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
 
 
#57 PostWysłany: 04 Lut 2019 19:04 

Rejestracja: 10 Mar 2017
Posty: 0
@greg2014 - zastanawiam się nad rejsem malediwy sri lanka indie w przyszłym roku, czy może masz więcej informacji lub podpowiesz gdzie takowych poszukiwać? Jakieś relacje, opisy portów, czyli jak to w miarę tanio, na własną rękę ogarnąć? Kierunek wydaje się ciekawy i w miarę cenowo fajnie wychodzi. Dziękuję
Góra
 Relacje PM off  
 
#58 PostWysłany: 05 Lut 2019 04:56 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 957
platynowy
Kek Lok Si jest największym kompleksem świątyń buddyjskich w Malezji i celem licznych pielgrzymek z wielu okolicznych krajów. Rozmiary kompleksy są naprawdę olbrzymie – nieporównywalne z żadnym innym odwiedzonym przeze mnie wcześniej podczas tego rejsu. W sumie zajmuje ponad 12 hektarów. Składa się na niego dziesiątki budynków wznoszących się na zboczu wzgórza Air Itam.

Kompleks powstał na przełomie XIX i XX wieku a jej główną patronką jest bogini miłosierdzia Guan Yin.

Brama wjazdowa (zdjęcie od wewnątrz) nie robi jakiegoś specjalnego wrażenia:

Image

Liczni donatorzy mogą wesprzeć świątynie kupując dachówki, które później trafiają na któryś z budynków kompleksu:

Image

Bezpośrednio za bramą zlokalizowana jest pierwsza świątynia, zdolna pomieścić wewnątrz chyba najwięcej osób:

Image

To widok na „dolną” świątynię nieco z góry:

Image

Przechodząc dalej można zobaczyć pierwszy naprawdę zapierający dech w piersiach widok kompleksu Kek Lok Si. Ponad dziedzińcem z niewielką pagodą wznoszą się kolejne obiekty składające się na kompleks. Po prawej stronie dominantą jest siedmiopoziomowa Wielka Pagoda:

Image

Image

Image

Sama Wielka Pagoda to jedyny w swoim rodzaju obiekt. Duże wrażenie robi towarzyszące jej około 10 000 wykonanych z alabastru i brązu figurek Buddy a także mieszanka stylów: dolne dwa poziomy są wykonane w stylu chińskim, środek – tajskim a wierzchołek – birmańskim:

Image

Image

Cały kompleks jest nieprawdopodobnie kolorowy i pięknie przyozdobiony (zapewne po części za sprawą przypadającego dzień po naszej wizycie chińskiego Nowego Roku). Wszędzie widać wielokolorowe lampiony, różnego rodzaju dekoracje, kwiaty, owoce…:

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Nawet dynie w ogrodzie przylegającym do Wielkiej Pagody mają kształt lampionów:

Image

Dopełnieniem są zapachy kadzidełek pochodzące z różnych źródeł i tworzące jedyny w swoim rodzaju miks.

Jeśli chodzi o liczbę świątyń to naprawdę jest trudna do określenia. Optymalne przejście rozpoczyna się przy „dolnej” świątyni i prowadzi przez kolejne obiekty aż do Wielkiej Pagody:

Image

Image

Image

Image

Image

Obowiązkowym motywem wystroju świątyń są mniejsze lub większe pomniki, figurki lub inne wizerunki bogini, którymi są wyłożone całe ściany większości wnętrz:

Image

Image

Image

Image

A to samo wejście do Wielkiej Pagody:

Image

Z Wielkiej Pagody roztacza się piękny widok na cały kompleks:

Image

Image

Image

…oraz panorama na Georgetown:

Image

Na szczycie kompleksu stosunkowo niedawno (w 2002 roku) zbudowany został gigantyczny (ok. 30 metrów) pomnik bogini Guanyin. Zastąpił on poprzedni zniszczony w pożarze. 16 kolumn podtrzymujących zadaszenie nad boginią utworzyło specyficzną otwartą budowlę – baldachim, w którym został zamknięty pomnik. Cała konstrukcja ma wysokość umownego wieżowca (ok. 61 metrów) i robi naprawdę spore wrażenie. Tak wygląda on z jednego z poziomów Wielkiej Pagody:

Image

Warto dodać, że jest to największy na świecie pomnik bogini Guanyin.

Zrobienie dobrego zdjęcia tego obiektu nie jest proste. Cały kompleks jest dość gęsto zabudowany a zdjęcia wykonane z bliska nie oddają do końca ani rozmiarów pomnika z towarzyszącą mu budowlą ani proporcji. Najlepiej widać go z daleka lub z Penang Hill (jedno ze zbliżeń na pomnik zamieściłem w poprzednim poście) lub z poziomu ulicy – w pewnej odległości od Kek Lok Si.

Do dziedzińca tuż poniżej poziomu pomnika na górę można wjechać specyficzną windą (koszt 3 ringgity). Konstrukcję windy widać na poniższym zdjęciu:

Image

Z windy wychodzimy na duży plac:

Image

…z którego jak już wspomniałem roztacza się niestety ułomny ze względu na zbyt małą odległość widok na sam pomnik:

Image

Image

Podejście pod sam pomnik nie jest możliwe. Jego podstawa znajduje się na wysokości 3-ej kondygnacji w stosunku do poziomu placu, jednak przejścia są niedostępne dla zwiedzających.

Z poziomu dziedzińca przed pomnikiem warto również rzucić okiem na panoramę Georgretown – może nie tak spektakularną jak z Penang Hill jednak również zasługującą na wspomnienie:

Image

W skład kompleksu Kek Lok Si wchodzą również liczne inne budynki, których przeznaczenie nie do końca było dla mnie jasne. Zważywszy jednak na liczbę mnichów, którą można spotkać dosłownie na każdym kroku, można zakładać, że część z nich zajmują ich kwatery. Na terenie kompleksu znajduje się również szkoła dla młodych adeptów, szkoła kaligrafii i zapewne jeszcze dużo więcej:

Image

Wizyta w Kek Lok Si potrafi zająć spokojnie kilka godzin. Obiekt jest absolutnie warty zobaczenia i słusznie jest wymieniamy w przewodnikach jako atrakcja nr 1 na Penang.

Spod Kek Lok Si zamówiłem Grab Taxi i kontynuując cykl „świątynny” pojechałem do jedynej birmańskiej świątyni buddyjskiej w mieście – stosunkowo blisko centrum Georgetown.

Pełna nazwa świątyni to Burmese Buddhist Temple lub Dhammikarama Burmese Temple:

Image

Do głównej świątyni prowadzi wejście chronione przez dwa gigantyczne smoki:

Image

Wewnątrz, na uwagę zasługuje gigantycznych rozmiarów posąg bogini:

Image

…oraz wybudowana nieco później - również w stylu birmańskim - Złota Pagoda z dzwonnicą (została ukończona w 2011 roku):

Image

Uzupełnieniem jest ogród z niewielką świątynią położoną na wyspie niewielkiego stawu:

Image

…oraz biblioteka:

Image

Uwagę zwracają liczne symboliczne figury w ogrodzie oraz przed wejściami do poszczególnych budynków:

Image

Image

Dosłownie po przeciwnej stronie ulicy, twarzą w twarz z Burmese Buddhist Temple zlokalizowana jest jeszcze jedna z najważniejszych świątyń Penangu - tym razem tajska.

Jej pełna nazwa to Wat Chaiyamnglaram lub Thai Buddhist Temple:

Image

Wejścia do głównej świątyni chronią cztery smoki:

Image

Wewnątrz można zobaczyć jeden z największych (długość ok. 33 metry) na świecie pomników odpoczywającego Buddy w pozycji półleżącej:

Image

Image

Tylna ściana świątyni oraz pomieszczenie znajdujące się pod leżącym Buddą służą za kolumbarium, w którym składane są prochy zmarłych:

Image

Image

Image

Obok świątyni można również zobaczyć wybudowaną w stylu tajskim pagodę:

Image

…wokół której zlokalizowane kolejne kolumbarium:

Image

Wizyta w każdym z tych miejsc była w mojej ocenie naprawdę warta poświęconego czasu.

Ale Penang to nie tylko kolejka, wzgórze i świątynie. Po zakończeniu wizyty w tajskiej świątyni zamówiłem kolejnego Graba i przemieściłem się do najstarszej części Georgetown.

W kolejnej (chyba już ostatniej z Penangu) części postaram się zebrać trochę zdjęć i informacji dotyczących już samego miasta.
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#59 PostWysłany: 05 Lut 2019 08:02 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 957
platynowy
gosiap27 napisał(a):
@greg2014 - zastanawiam się nad rejsem malediwy sri lanka indie w przyszłym roku, czy może masz więcej informacji lub podpowiesz gdzie takowych poszukiwać? Jakieś relacje, opisy portów, czyli jak to w miarę tanio, na własną rękę ogarnąć? Kierunek wydaje się ciekawy i w miarę cenowo fajnie wychodzi. Dziękuję


@gosiap27 - myślę, że same rejsy bez problemu znajdziesz na jednej z popularnych wyszukiwarek, np. https://www.kreuzfahrtberater.de/
Regularnie (wiele rejsów w sezonie) pływa tam np. Costa (rejsy z Mumbaju, na trasie zarówno Sri Lanca jak również Male) - aczkolwiek statek moim zdaniem najgorszy w ich flocie. Może w międzyczasie zrobią mu jakiś remont.
Sporadycznie pojawiają się tam też inne linie: np. AIDA, Celebrity, Princess, MSC (ale tu tylko same Indie)...

Co do opisów portów to zaczynam zawsze od standardowych baz dot. portów:

https://whatsinport.com
http://www.tomsportguides.com/portguides.html
http://cruiseportwiki.com/Piraeus
http://cruisecrocodile.com/cruise-port-information/
http://www.cruiseportinsider.com

Uprzedzam, że tam znajdziesz raczej podstawowe informacje niż odpowiedź na wszystkie Twoje pytania.
Dorzucam do tego wujka google, w którym szukam relacji z poszczególnych miejsc. Jak nie ma po polsku (ale zwykle coś się znajdzie) to w innych językach.

Potem bazując na tym co wyczytam z w/w źródeł składam sobie jakiś plan i sprawdzam rozwiązania komunikacyjne. 99% to szukanie w google, gotowych stron niestety Ci nie jestem w stanie podać.

Ale najpierw sobie ustalcie trasę żeby wiedzieć czego szukać. Do przyszłego roku macie sporo czasu więc małymi kroczkami powinno się to udać poukładać :-)
Góra
 Relacje PM off  
 
#60 PostWysłany: 05 Lut 2019 17:30 

Rejestracja: 08 Gru 2012
Posty: 23
gosiap27 napisał(a):
@greg2014 - zastanawiam się nad rejsem malediwy sri lanka indie w przyszłym roku, czy może masz więcej informacji lub podpowiesz gdzie takowych poszukiwać? Jakieś relacje, opisy portów, czyli jak to w miarę tanio, na własną rękę ogarnąć? Kierunek wydaje się ciekawy i w miarę cenowo fajnie wychodzi. Dziękuję
Mogę co nieco podpowiedzieć, płyneliśmy rok temu.

Wysłane z mojego SM-G955F przy użyciu Tapatalka
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 75 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group