Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 51 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
#21 PostWysłany: 08 Sty 2017 19:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 Wrz 2012
Posty: 7689
Loty: 15
Kilometry: 58 252
niebieski
@‌greg2014‌ pisałeś już kilka razy o statusie, wyrobiłeś go na piechotę, czy może jakiś SM z programu milowego lub hotelowego da się zrobić?
_________________
Dancehall Masak-Rah
Junior Stress - Za Mało Cichej Wody W Rzece
ImageImage
Góra
 Relacje PM off  
 
#22 PostWysłany: 08 Sty 2017 23:59 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Kwi 2014
Posty: 3902
Fajna masz zajawke na te rejsy po morzach i oceanach. Ja kiedyś też tak poplyne.
I bardzo miło się czyta Twoja relacje.
I odpowiem @mashscra - ma status bo dostał po wykupieniu akcji. ;)
_________________
Ιαπόνκα76
Image
Góra
 Relacje PM off
mashacra lubi ten post.
 
 
#23 PostWysłany: 09 Sty 2017 06:50 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1530
srebrny
@podroznik125 - wracając do gigantów Royal Caribbean - Harmony of the Seas oraz Freedom of the Seas to przyjrzeć można się było tylko pierwszemu. Drugi był zacumowany w sporej odległości i zasłonięty częściowo piętrowym parkingiem. Na zdjęcia porównawcze nie było szans - statki musiałyby stać obok siebie. Na pierwszy rzut oka jednak widać, że różnica w wielkości jest duża - samych pokładów jest 5 więcej. Wrażenie dopiero jest jednak wtedy jak się statek zobaczy z tyłu (takiego zdjęcia nie mam) - jest około 2x szerszy niż np. Costa Deliziosa. Z tego co rozmawiałem z amerykańskimi turystami, którzy bardzo dużo pływają na rejsach wynika to z prostego ograniczenia: długość jest dużo trudniej zwiększać bo coraz mniej portów ma tak długie nabrzeża dla wycieczkowców i będzie w stanie przyjąć takiego giganta; z wysokością jest podobnie ale z innych względów (stateczność). Pozostaje majstrowanie przy szerokości i jak widać Royal poszedł tą drogą. Tak na marginesie Costa ma również zamówione dwa statki o podobnych rozmiarach (chyba nieco mniejsze ale skala ogólnie zbliżona) - mają trafić do floty w 2018 i 2019 roku ale w Europie ich raczej nie obejrzymy - mają obsługiwać rynek chiński.

@mashacra - można powiedzieć, że status w Costa Club "wypływałem". Niestety nic mi nie wiadomo, aby możliwy był transfer statusu z innej linii/sieci hotelowej do Costy. Od 2017 roku zasady programu Costa Club zresztą się zmieniły - aktualnie do statusu liczone są rejsy tylko z 3-ech ostatnich lat (do końca 2016 - od zawsze; zresztą podobnie jest w innych liniach wycieczkowych, gdzie wypracowany status zwykle nie wygasa). W zamian od 2017 roku dodano nowe, całkiem fajne przywileje oraz wprowadzono jeden status więcej. Niestety aby utrzymać status trzeba pływać - punkty zdobywa się za ilość nocy spędzonych na statku pomnożonych przez wskaźnik dla danego rodzaju kabiny (tu bez żadnych udziwnień - wyższa klasa kabiny = wyższy wskaźnik). Do tego jeśli wydajemy pieniądze na statku na wycieczki, napoje, spa, zakupy itp. lub kupujemy razem z rejsem przelot czy transfery to one również przeliczają się na punkty. Co do szczegółowych zasad polecam stronę Costy - ale nie międzynarodową, którą domyślnie znajdzie wyszukiwarka (jest nawigacyjnie archaiczna i uboga w treść) - polecam zajrzeć do strony Costa UK lub Costa Deutschland. Jeśli chodzi o możliwość przeniesienia statusu to jedynym znanym (co nie znaczy, że nie ma ich więcej) przypadkiem jest popularna w Polsce linia MSC. Można do niej przenieść status z innych linii wycieczkowych a także z programów lojalnościowych sieci hotelowych (np. Accor, Hilton itp.). Transfer statusu możliwy jest tylko jeden raz i otrzymuje ważność na jakiś czas - potem, aby go utrzymać trzeba pływać. Niestety z tego co wiem ta możliwość jest dostępna tylko dla podróżnych z niektórych krajów - jakiś czas temu gdy czytałem zasady to na liście nie było Polski ale być może coś się zmieniło.

@Japonka76 - niestety statusu się nie kupuje za akcje:-) Ale jak kupisz akcje to możesz dostać kredyt do wykorzystania na statku (tzw. shareholders benefit) i wykorzystać np. na zakup pakietu internetowego :-)

----
A teraz relacji cd.:-)

Udało mi się uruchomić pakiet internetowy zakupiony na statku i w ten sposób wysyłam tego posta.

Do Nassau dotarliśmy około 10 rano (miała miejsce korekta pierwotnego programu, mieliśmy być o 12) ale pojawił się problem z zacumowaniem statku. Wiał bardzo silny wiatr dokładnie z kierunku prostopadłego do nabrzeża, przy którym cumował statek odpychając go od niego (statek stał się dużym żaglem). Wsparcie przyszło ze strony trzech małych jednostek o potężnych silnikach, które "dopchały" statek do nabrzeża, po czym już bez problemu udało się go zacumować. Jedną z takich jednostek była "Lady Holly" - niespecjalnie piękna i powabna ale skuteczna:-)

Załącznik:
lady_holly.jpg


Statek zacumował praktycznie w centrum Nassau. Zaraz za pirsem i budynkiem portowym praktycznie znajduje się centrum miasta.

Załącznik:
nassau.jpg

Załącznik:
nassau2.jpg


Pojawiła się też w końcu pierwsza okazja, aby zrobić zdjęcie statku:

Załącznik:
deliziosa.jpg


Niestety ze względu na wiatr zmieniłem plany. Planowałem wybrać się na Paradise Island - położoną w bardzo niewielkiej odległości od Nassau i połączoną mostem (a dodatkowo kursującymi co 30min. promami, których przystanek znajduje się niedaleko od terminala portowego). Znajdują się tam (ponoć) piękne plaże, liczne hotele - w tym gigantyczny hotel Atlantis oraz szereg atrakcji - głównie wodnych i przyrodniczych (delfiny, żółwie, rafa koralowa itp.). Jeśli chodzi o hotel Atlantis to zapewne tym, którzy byli w Dubaju przypomina on hotel o tej samej nazwie na końcu sztucznej "palmy" Jumeirah. W Dubaju powstał właśnie klon hotelu z Bahamów ale ten w Nassau jest oryginałem - o ile można używać takiej kategorii:-)

Załącznik:
atlantis.jpg


Swoją drogą dobrze wiedzieć, że Nassau i Bahamy to miejsce, gdzie zlokalizowane jest największe kasyno na Karaibach oraz największa liczba banków w tym regionie (co ciekawe - nie rzucają się aż tak bardzo w oczy). W przeszłości (a być może i teraz) to również miejsce różnych szemranych interesów wynikających z przyjętych tu rozwiązań podatkowych oraz przepisów dot. tajemnicy bankowej.

Powszechne jest używanie dolara amerykańskiego chociaż mają swoją walutę. Z kolei samochody jeżdżą odwrotnie niż u nas - po lewej stronie. Powszechnie używanym językiem jest angielski, słychać też hiszpański ale zdecydowanie mniej.
Trudno się zresztą dziwić, Brytyjczycy odcisnęli na tej byłej kolonii największe piętno a na głównym placu miasta do dziś stoi pomnik królowej Wiktorii:

Załącznik:
krolowa_wiktoria.jpg


Centrum miasta jak dla mnie wygląda trochę westernowo i jest bardzo zadbane. Niestety jeśli wypuścimy się dalej czar częściowo pryska - nie jest już ani tak pięknie ani czysto.

Załącznik:
nassau_centrum.jpg


Zdecydowanie największym budynkiem w Nassau (poza Paradise Island) jest majestatyczny hotel Hilton:

Załącznik:
hilton_nassau.jpg


Ze względu na zmianę planów postanowiłem obejrzeć centrum oraz dwa z kilku fortów obronnych, których kiedyś było tutaj sporo. Sama zresztą historia Bahamów jest pokręcona i począwszy od Kolumba były one ciągle przez kogoś odbijane, przejściowo panowali tu piraci a tutejsze garnizony raczej się nie nudziły.
Pozostałość po tych czasach można zobaczyć zwiedzając Fort Charlotte. Drugi z fortów położonych kilka km od centrum - Fort Montagu jest niedostępny dla zwiedzających, można go tylko obejrzeć z zewnątrz.

Załącznik:
fort_charlotte1.jpg

Załącznik:
fort_charlotte2.jpg

Załącznik:
fort_montagu.jpg


W ramach ciekawostek: w Nassau odbędą się w bieżącym roku mistrzostwa świata w piłce plażowej. Odpowiednia infrastruktura właśnie powstaje chociaż mówiąc szczerze stan zaawansowania tej inwestycji jest kiepski biorąc pod uwagę, że już mamy 2017 rok.

Załącznik:
nassau_fifa.jpg


Innym ciekawym (jak na to miejsce na mapie) zjawiskiem była procesja zorganizowana przez cerkwię prawosławną - uczestniczyło w niej przynajmniej z 200 osób co mimo wszystko mnie zdziwiło bo nie sądziłem, że tutaj może być ona aż tak popularna. Widać któryś z kolonizatorów lub licznych "panów" z przeszłości musiał tutaj przywieźć i ortodoksyjnych mnichów greckich, którzy pozostali na Bahamach do dziś.

Załącznik:
procesja.jpg


Podsumowując wizytę: Nassau mi się podobało ale Paradise Island musi poczekać na następny raz. Z drugiej strony prawdopodobnie zwiedzenie zarówno wyspy jak również obejście centrum Nassau byłoby trudne w ciągu jednego dnia. Na rejsie tak już jest: nie da się zobaczyć wszystkiego lub prawie wszystkiego jak przy pobycie stacjonarnym i trzeba wybierać. Z tego też powodu warto wcześniej zaplanować pobyt, chyba że lubimy sponan:-)

Jako ciekawostkę dołączam zdjęcia planu z dzisiejszego dnia. Jest to gazetka, która jest dostarczana codziennie do kabiny (razem z różnymi ulotkami propagandowymi i reklamowymi) i która stanowi najlepsze źródło informacji co gdzie i o której się dzieje na statku.

Załącznik:
program_1.jpg

Załącznik:
program_2.jpg

Załącznik:
program_3.jpg

Załącznik:
program_4.jpg


Jutro jesteśmy cały dzień na morzu - płyniemy na Dominikanę.
Do następnej razy:-)


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.


Ostatnio edytowany przez greg2014, 09 Sty 2017 16:37, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
mashacra uważa post za pomocny.
 
 
#24 PostWysłany: 09 Sty 2017 11:26 

Rejestracja: 23 Wrz 2013
Posty: 16
Proszę Cię o informacje dt internetu na statku,jakie są dokładnie koszty i jak śmiga. :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#25 PostWysłany: 09 Sty 2017 11:44 

Rejestracja: 20 Lis 2014
Posty: 2773
srebrny
Te menu jest raz po angielsku raz po wlosku?

Wyslane z telefonu.
Góra
 Relacje PM off  
 
#26 PostWysłany: 09 Sty 2017 16:51 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1530
srebrny
@podroznik125 - Internet na statku śmiga różnie - w zależności od pory dnia i obciążenia. Jest on realizowany przez łącze satelitarne w związku z tym nie ma się co spodziewać cudów-serwisy streamingowe jak youtube raczej nie pociągną. Do prostego odbierania maili, przeglądania stron internetowych (nie przeładowanych multimediami) jest OK.
Co do ceny to Costa zmieniła model i aktualnie poza jednym planem kasuje za wolumen danych a nie za czas. Ceny niestety nie są niskie:

Załącznik:
net_costa.jpg


Do powyższych cen należy doliczyć jednorazowo 3 USD za aktywację planu (jeśli ktoś kupuje drugi plan bo np. wyczerpie mu się limit to opłaty aktywacyjnej już nie ma).
Warto jednak pamiętać, że ceny na różnych statkach i w różnych regionach mogą się różnić (w Europie np. walutą obowiązującą na statku jest EUR a nie USD i wszystkie ceny podawane są w euro).

Można też zawsze kupić lokalną kartę SIM i włożyć do telefonu/modemu GSM. Na stronie
http://prepaid-data-sim-card.wikia.com/ ... _with_data można łatwo znaleźć informację u jakiego operatora ile taka karta kosztuje. Oczywiście internet działa wtedy tylko w granicach zasięgu sieci i raczej nie w kabinach wewnętrznych (bo tam zasięgu sieci z lądu raczej nie ma).

Dużo prościej jest w UE, gdzie wkrótce (chyba od lipca) nie będzie opłat roamingowych i będzie można korzystać z krajowych kart SM za polską stawkę.

@brzemia - Codzienna gazetka (to co wysłałem to codzienna gazetka a nie menu) jest dostarczana w jednym z kilku języków (polskiego jeszcze nie spotkałem :-) ). Podobnie menu w restauracjach. W gazetce jedynie nazwy posiłków są podane po włosku (np. "La Cena" to kolacja).


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
brzemia lubi ten post.
 
 
#27 PostWysłany: 09 Sty 2017 21:05 

Rejestracja: 20 Lis 2014
Posty: 2773
srebrny
Czekajac na kolejna relacje warto zobaczyc jak te statki sa ogromne. Fajny filmik z drona




Wyslane z telefonu.
Góra
 Relacje PM off
samaki9 lubi ten post.
 
 
#28 PostWysłany: 10 Sty 2017 05:53 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1530
srebrny
Kolejny dzień spędziliśmy na morzu w drodze z Bahamów na Dominikanę. Morze było niestety dość niespokojne ale dało się wytrzymać:-)
Z reguły (chociaż są wyjątki) w trakcie każdego rejsu są jakieś dni na morzu. W niektórych przypadkach (np. rejs przez Atlantyk) takich dni potrafi być 5-6 jeden po drugim.
Dla jednych to zło konieczne, inni z kolei wolą, aby rejs składał się nie tylko z postojów w portach ale również spokojniejszych dni na morzu. Ja zdecydowanie należę do tych drugich.

Dzień na morzu to z jednej strony dzień relaksu - wszystko dzieje się wolniej i bez pośpiechu. Z drugiej zaś w takie dni z reguły armator przygotowuje dość bogaty program dnia, aby każdy znalazł dla siebie jakieś zajęcie.
Akurat Costa pod tym względem wyróżnia się pozytywnie - animatorzy, których na statku jest cała brygada potrafią zrobić cuda, a w szczególności imprezę z niczego.

Warto na początku dnia wybrać w których punktach programu chce się uczestniczyć bo obskoczenie wszystkiego jest niemożliwe . Można też spędzić dzień na relaksie takim jak kto lubi: czytaniu, jakichś grach/quizach mniej lub bardziej wymagających myślenia, wygrzewaniu się na słońcu albo w saunie, nauce tańca lub podstaw popularnych języków, pobycie w strefie wellnes itp. Dla miłośników wrażeń motoryzacyjnych jest symulator Formuły 1 (ekstra płatny), dla innych kino 4D czy też jakieś inne atrakcje, które trudno ogarnąć. Trzeba pamiętać, że niestety niektóre atrakcje (np. strefa wellnes) to ekstra płatne i wymagają wykupienia karnetu.

Dodatkowo każdego dnia (nie tylko na morzu) w teatrze odbywa się show - zwykle 2x to samo, aby niezależnie od tego kto o której godzinie ma kolację mógł je obejrzeć. Ze względu na różnorodność językową pasażerów, poza zapowiedziami (w 4-5 językach) show ma zwykle charakter wokalno-taneczny, cyrkowy/akrobatyczny, kuglarski itp.
Dzisiejsze było naprawdę niezłe, a szczególny podziw budziło to, że tancerze i tancerki wykonywali bardzo dynamiczne układy taneczne i akrobatyczne na nieźle rozkołysanym statku - bez ani jednego potknięcia.

Załącznik:
show1.jpg

Załącznik:
show2.jpg


Wczoraj właśnie ze względu na bujanie został odwołany drugi pokaz magika - już po wypłynięciu z Nassau (pierwszy, wcześniejszy się odbył planowo bo jeszcze tak nie kiwało) - ale obiecano, że będzie można go zobaczyć w inny dzień.

Ja dzisiaj w pierwszej kolejności wybrałem się na wycieczce po statkowej kuchni:-) Dla klientów statusowych w trakcie rejsu zwykle organizowana jest jakaś wycieczka "behind the scene", podczas której można obejrzeć te części statku, które są zwykle niedostępne dla pasażerów. Na Costa Deliziosie była to tylko (aczkolwiek bardzo kompleksowa) wycieczka po kuchni statkowej, która obsługuje restaurację główną. Pracuje tam 60 kucharzy na 3 zmiany (jest to oprócz pralni i recepcji hotelowej jedyne miejsce na statku, które pracuje 24h). Organizacja robi wrażenie - szczególnie jeśli się weźmie pod uwagę ilość osób, dla których przygotowywane są tutaj posiłki. Przed wejściem do kuchni musieliśmy ubrać odpowiednie mundurki organizacyjne: fartuchy, czepki, maski na twarz, ochraniacze na buty itp. itd. Warto wiedzieć, że na statku częścią kuchni jest całkiem spora piekarnia (pieczywo jest wypiekane od zera - nie z mrożonek) oraz cukiernia. Wielkość kotłów, w których przygotowywane są podstawowe składniki jak ryż, ziemniaki czy zupy budzi podziw i przerażenie zarazem. Ugotować coś w takim kotle, żeby jednocześnie nie było niedogotowane ani rozgotowane to musi być niezłe know-how:-)

Załącznik:
kuchnia1.jpg

Załącznik:
kuchnia2.jpg


Miałem dylemat ponieważ w tym samym czasie co wycieczka po kuchni była organizowana prezentacja dot. Jamajki i tego co warto zobaczyć w Ocho Rios - ale trudno, coś trzeba było wybrać.

Szkoda, że wycieczka nie objęła swoim zasięgiem innych rewirów statku - ale to już jest zauważalny trend, że ze względów bezpieczeństwa (tak się to tłumaczy, czy tak jest to trudno powiedzieć) linie nie chcą pokazywać pasażerom niektórych części statku. O ile może to być zrozumiałe w przypadku mostku kapitańskiego i maszynowni, o tyle w innych przypadkach można dyskutować.

Tak na marginesie - jeśli kogoś by interesowało jak wygląda mostek kapitański na statku wycieczkowym można to zobaczyć na poniższych zdjęciach. Pochodzą one z amerykańskiego statku Norwegian Jade, gdzie zostały wykonane przez szybę (jest tam specjalne pomieszczenie, które umożliwia podgląd mostku w pewnych godzinach - zwykle, kiedy statek stoi w porcie i nic się tam nie dzieje).

Załącznik:
mostek1.jpg

Załącznik:
mostek2.jpg


Uzupełnieniem wycieczki po restauracji było popołudniowe krótkie spotkanie z kapitanem, który przedstawił najważniejszych oficerów oraz szefów działów na statku.

Załącznik:
costaclub1.jpg

Załącznik:
costaclub2.jpg

Załącznik:
costaclub3.jpg


Z innych popularnych atrakcji tradycją Costy jest Bingo, które cieszy się nieprawdopodobnym powodzeniem - nie tylko - ale głównie wśród Włochów. Jest ono organizowane w Grand Barze czyli największym barze na statku. Warto się wybrać je obejrzeć choćby po to, aby się przekonać jak niektórzy żywiołowo podchodzą do tej zabawy.

Załącznik:
bingo.jpg


Dla miłośników muzyki i tańca na statku atrakcji i zajęć również nie brakuje.
W sumie są 4 bary z muzyką na żywo (w tym 3 posiadające parkiet do tańczenia) ora dodatkowo dyskoteka. Oprócz tego kilka kolejnych barów, w których muzyka jest odtwarzana.
Jest w nich grana różna muzyka więc każdy znajdzie coś dla siebie, rozkręcaniem imprez zajmuje się zespół animatorów i spokojnie mogę zapewnić, że wychodzi mu to naprawdę dobrze.

Załącznik:
grand_bar.jpg

Załącznik:
bar_piano.jpg

Załącznik:
impreza_atrium.jpg


Swoją imprezę miały również dzieci. Chociaż na zdjęciu tego nie widać, na tym rejsie jest ich sporo - prawdopodobnie dlatego, że na większości rejsów Costy za dzieci do 16-ego roku życia płaci się tylko opłaty portowe o ile zajmują tą samą kabinę co rodzice.

Załącznik:
impreza_dla_dzieci.jpg


No i na koniec dla miłośników hazardu jest jeszcze kasyno (gry stolikowe, automaty, gry zręcznościowe a także możliwość obstawiania gonitw i zawodów sportowych na żywo), a dla lubiących zakupy galeria handlowa ze sklepami, stoiskami, wyprzedażami itp.

Załącznik:
sklep.jpg


Jutro spędzamy dzień na Dominikanie w Amber Cove. Ma być ok. 26 stopni ale niestety niewykluczony jest deszcz. Póki co do pogody niestety nie mamy szczęścia ale mam nadzieję, że przynajmniej limit silnego wiatru i związanego z nim bujania powoli się wyczerpuje:-)


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
mashacra uważa post za pomocny.
 
 
#29 PostWysłany: 10 Sty 2017 17:19 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1530
srebrny
No i pojawił się pierwszy poważniejszy komplikator...

Wiatr jest tak silny, że port w Amber Cove został zamknięty i nasz dzisiejszy pobyt tam został anulowany.
Aktualne warunki (obraz z tv):

Załącznik:
warunki.jpg


Płyniemy do La Romany - po drugiej strony wyspy, na wschód od stolicy Santo Domingo. Będziemy tam wieczorem, aktualny plan jest taki, że statek rano popłynie na Jamajkę.

Załącznik:
mapka.jpg


Można zatem powiedzieć, że pobyt na Dominikanie będzie niestety bardzo ekspresowy.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off  
 
#30 PostWysłany: 10 Sty 2017 17:29 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Kwi 2014
Posty: 3902
Wow, przystojny ten kapitan :oops:

Czy ceny w sklepach na statku są jakoś wygórowane, czy takie same jak na lądzie, a może jest dużo taniej? Bo szczerze mówiąc, to nie wiem, czy jest naprawdę dużo amatorów zakupów luksusowych zegarków na statku?

I czy to prawda, że na wieczorkach tanecznych obowiązkowe są długie suknie wieczorowe?
_________________
Ιαπόνκα76
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#31 PostWysłany: 10 Sty 2017 19:31 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1530
srebrny
@japonka76: szczerze mówiąc to też kilka razy się zastanawiałem nad tymi cenami ale nie mam porównania (pytanie z jakim krajem porównywać, tutaj chyba z USA bo stamtąd wypływał statek) więc trudno mi odpowiedzieć; faktem jest, że cieszą się sporą popularnością. Z tego co do tej pory zauważyłem na rejsach, największym hitem jeśli tak można powiedzieć są papierosy (sprzedaż wolnocłowa). Ale to też jest zróżnicowane regionalnie.

Co do wieczorów i strojów to przynajmniej tutaj nie jest to prawda. Generalnie na każdy dzień określony jest jakiś dress code (zwykle "informal") ale z jego przestrzeganiem jest bardzo różnie. Wczoraj akurat było spotkanie z kapitanem, na którym teoretycznie obowiązywał dress code "formal" ale nawet po zdjęciach było widać, że różnie można go rozumieć. Grupa obok mnie była na nim w koszulkach polo i było ok. Zdjęcia z barów, które wczoraj umieściłem pstrykałem niedługo po tym spotkaniu więc widać na nim niektóre osoby w eleganckich strojach ale to raczej ma związek z tym, że tak się ubrali na spotkanie z kapitanem. Dziś pewnie będzie zupełnie inaczej. Z kolei na imprezie w Atrium krawatów i długich sukni nie było widać:-) Są też tzw. wieczory galowe, kiedy (znowu teoretycznie) np. panów obowiązuje marynarka ale zdarzało mi się widzieć w restauracji na wieczorze galowym osoby w t-shirtach. Generalnie Costa jest bardzo wyrozumiała jeśli chodzi o dress code - wiadomo że ludzie są na wakacjach na dodatek w dość ciepłym klimacie i zabieranie ze sobą do walizki stroju wieczorowego czy garnituru trąci (jak dla mnie) absurdem - ale oczywiście jak ktoś chce to jest zawsze mile widziany:-) Na innych liniach może być inaczej: mi się na przykład zdarzyło, że na wieczór galowy na statku linii Holland America nie zostałem kiedyś wpuszczony do restauracji na kolację ponieważ nie miałem koszuli z długim rękawem:-) Z drugiej strony na statkach linii NCL nie ma w ogóle dress code innego niż "informal"; proszą jedynie, aby wieczorem do restauracji nie chodzić w krótkich spodenkach :-)

Ale z drugiej strony obawiam się, że na statkach Cunarda (np.Queen Mary II) dress code jest bardzo ściśle przestrzegany. Z rozmów z innymi podróżującymi wiem, że niektórzy m.in. z tego powodu wybierają te linie. Podsumowując: co linia to obyczaj w zakresie garderoby :-)
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#32 PostWysłany: 11 Sty 2017 19:01 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1530
srebrny
Witajcie:-) Piszę z pewnym opóźnieniem ale - chociaż pewnie trudno w to uwierzyć - jakoś wczoraj najpierw nie było czasu a później już siły, żeby coś napisać.

Załącznik:
LaRomana1.jpg


Hispaniola czyli wyspa, na której leży Dominikana i Haiti została zaliczona:-)
W odróżnieniu od Krzysztofa Kolumba, który myślał, że jest w Indiach my dotarliśmy tutaj świadomie...i w zasadzie na tym chyba powinienem skończyć relację nt. Dominikany.
Przypłynęliśmy do portu La Romana wczesnym wieczorem. Tak jak pisałem wcześniej nie był to postój planowany ale ze względu na silny wiatr i zamknięcie portu w Amber Cove kapitan zdecydował na zmianę trasy rejsu. Od początku ten pobyt wyglądał dziwnie ponieważ z informacji ze zmodyfikowaną trasą rejsu, którą dostaliśmy do kabin wynikało, że będziemy w porcie tylko przez kilka godzin - w zasadzie w nocy. Na pewno dla tych, którzy mieli już dość bujania było bardzo istotnym, aby postawić nogę na stałym lądzie ale postój sprawiał wrażenie mocno technicznego.

Im bliżej byliśmy portu, tym bardziej wiatr się uspokajał - widać, że po drugiej stronie wyspy sytuacja pogodowa jest znacznie lepsza niż wcześniej.

Sam port La Romana położony jest w przysłowiowym "środku niczego" - do miejscowości o tej samej nazwie jest jakieś 2-3 km a do popularnego kurortu Casa de Campo - ok. 6 km. Jest to popularne miejsce cumowania statków na Karaibach; tak na marginesie Costa (innym statkiem) realizuje stąd właśnie 7-o dniowe rejsy po Karaibach w okresie zimowym. W ciągu dnia można by pewnie gdzieś wyskoczyć ale w nocy ochota jednak była mniejsza - tym bardziej, że nie wiadomo jak funkcjonuje tutaj transport a trzeba mieć 100% pewność powrotu (statek nie czeka na spóźnialskich).

Załącznik:
LaRomana2.jpg


Po przybiciu do nabrzeża okazało się, że przyczyna naszego postoju w La Romanie jest prozaiczna: w "skasowanym" Amber Cove planowane było zaopatrzenie statku w jedzenie i pewnie coś tam jeszcze. Przy nabrzeżu stało kilka tirów, które w czasie, kiedy my opływaliśmy Hispaniolę przemieściły się tutaj. Kiedy pasażerowie zaczęli schodzić ze statku, załoga zabrała się za ich rozładunek.

Załącznik:
dostawa.jpg


W pobliżu portu niewiele było do zobaczenia. Władze portu i miejscowi pomimo nieplanowanej wizyty uruchomili sklep wolnocłowy oraz dwa duże bary w porcie a z wolnostojących straganów można było skosztować tutejszego Mohito

Załącznik:
mohito.jpg


Tak więc można powiedzieć, że Dominikana zaliczona - chociaż olbrzymi niedosyt pozostał bo był to mimo wszystko pobyt czysto teoretyczny.

Wieczorem animatorzy rozkręcili na statku dwie konkretne imprezy: jedną przy basenie w klimatach karaibskich a drugą w Grand Barze z przebojami ABBY w roli głównej. Niestety na żadnej nie miałem ze sobą aparatu więc musicie uwierzyć tylko na słowo, że zabawa była świetna:-)

Teraz płyniemy dalej wzdłuż brzegu Dominikany w stronę Jamajki. Mam nadzieję, że pogoda wyczerpała już limit figli na tej rejs i ciąg dalszy odbędzie się zgodnie ze zmodyfikowanym planem. Jest to szczególnie istotne w przypadku następnego postoju - na Wielkim Kajmanie, gdzie statek nie cumuje w porcie tylko rzuca kotwicę na morzu a transport na ląd odbywa się mniejszymi jednostkami - tzw. tenderami (zwykle tę rolę pełnią łodzie ratunkowe, które widać na bokach statku). Ponieważ zejście na ląd w ten sposób nie jest tak sprawne jak w przypadku zwykłego cumowania w porcie (w łodzi jest miejsce na ok. 100-150 osób, jednocześnie kursują 2-3 łodzie) więc, aby obyło się bez korków dzisiaj odbywa się dystrybucja "biletów" na takie godziny jakie komu pasują. Poniżej zamieszam zdjęcia z innego rejsu obrazujące jak wygląda tendering:

Załącznik:
tender1.jpg

Załącznik:
tender2.jpg


C.D.N.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#33 PostWysłany: 11 Sty 2017 21:27 

Rejestracja: 18 Gru 2015
Posty: 102
Loty: 81
Kilometry: 176 763
Toś wiele w tej Dominikanie to nie zobaczył ;) ;) ;) ;)
Góra
 Relacje PM off  
 
#34 PostWysłany: 12 Sty 2017 20:57 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1530
srebrny
Pozdrowienia ze slonecznej Jamajki? Tutaj dotarlismy juz bez zadnych atrakcji.

@‌bozenak‌ - bardzo delikatnie to ujelas ale czasem tak bywa. Na rejsie nigdy nie mozesz byc na 100% pewna czy trasa, ktora zrealizujesz bedzie taka jak zaplanowana. Mi podobna przygoda ze skasowanym portem zdarzyla sie juz kilka razy wiec mam dystans i z gory sie na nic nie nastawiam na szczescie. Z drugiej strony dzieki takim "przygodom" udalo mi sie odwiedzic kilka nieplanowanych miejsc, ktore okazaly sie bardzo interesujace i warte zobaczenia a do ktorych pewnie nawet bym sie nie wybral. La Romana moze do takich miesc nie nalezala ale nie zawsze jest niedziela?

Obszerniejsza relacje nt Ocho rios na Jamajce skrobne wieczorkiem jak juz wroce na statek.
Góra
 Relacje PM off  
 
#35 PostWysłany: 13 Sty 2017 07:55 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1530
srebrny
Dzień na Jamajce można zaliczyć do udanych:-)

Przypłynęliśmy do Ocho Rios planowo - statek zacumował w porcie tuż przed 8. Z bliżej nieznanych powodów przybił on do nabrzeża w porcie przemysłowym, skąd w świat wysyłane są prawdopodobnie boksyty. Aż do samego nabrzeża były doprowadzone taśmociągi, które ginęły gdzieś w lesie i za wzgórzem w okolicach portu. Było to o tyle dziwne, że w tym dniu w Ocho Rios nie cumował żaden inny wycieczkowiec i nabrzeże terminala pasażerskiego było wolne - ale jak okazało się chwilę później nie miało to wielkiego znaczenia ponieważ odległość z portu przemysłowego do centrum miasta była niewiele większa a do jednej z głównych atrakcji Ocho Rios - parku i wodospadów Dunn's River - nieco mniejsza niż byłaby, gdybyśmy cumowali przy terminalu pasażerskim.

Pogoda była znakomita - około 27 stopni, bardzo słonecznie. Dopiero po południu zebrały się chmury ale nic złego z nich nie wynikło.

Ocho Rios jest portem turystycznym leżącym w odległości ok. 100 km od Kingston - stolicy Jamajki, po przeciwnej stronie wyspy. Kiedyś była to osada rybacka, aktualnie żyje głównie z turystyki będąc głównym portem odwiedzanym przez statki wycieczkowe na Jamajce.
Jako dawna kolonia brytyjska, podobnie jak Bahamy zachowała ruch lewostronny oraz język angielski używany powszechnie przez miejscowych. Powszechnie używaną tam walutą jest amerykański dolar chociaż kraj ma oczywiście swoją własną walutę (dolar jamajski).

Pierwszym punktem w moim planie było "must see" w Ocho Rios czyli wspomniany Dunn's River Park. Okazało się, że położony jest ok. 3 km od miejsca w którym cumowaliśmy. Odległość tę można było pokonać taksówką, lokalnym busem lub piechotą. Wybrałem tę ostatnią opcję, aby przyjrzeć się bliżej jamajskim klimatom.

Bezpośrednio w okolicy portu znajdują się resztki pochodzącego z 18-ego wieku fortu obronnego (podobnie jak odwiedzane wcześniej Bahamy, Jamajka również "lubiła" być w przeszłości najeżdżana - zwykle przez Hiszpanię albo piratów). Fort jest tak malutki, że przechodząc obok niego można go nie zauważyć - aby nie uległ całkowitemu zapomnieniu postanowiłem go uwiecznić w sposób wzbudzający poważanie :-)

Załącznik:
OchoRios_fort.jpg


Dunn's River Park to średniej wielkości kompleks, na terenie którego znajduje się ciąg wodospadów otoczonych tropikalnym lasem - jedna z bardziej znanych atrakcji turystycznych Jamajki.

Załącznik:
DunnsRiver1.jpg


Po zakupie biletu (dla obcokrajowców 20 USD) i otrzymaniu specjalnej opaski na dłoń mamy dwie możliwości: możemy zwiedzić park korzystając ze ścieżki turystycznej znajdującej się w przybliżeniu wzdłuż rzeki oraz kolejnych segmentów wodospadu lub też możliwe jest pokonanie tej trasy drogą wodną (na własnych nogach, żeby nie było wątpliwości). W tym drugim przypadku możliwe jest wynajęcie szafki, w której można zostawić swoje rzeczy a także dołączenie do grupy z przewodnikiem (zdecydowanie dobry pomysł jeśli ktoś się decyduje na tę opcję). Istotnym jest również posiadanie pełnego obuwia do wędrówki po śliskich kamieniach (można kupić je też na miejscu za 10 USD). Nie ukrywam, że pierwotnie miałem plan skorzystania z drugiej opcji ale jak zobaczyłem jak wygląda to w praktyce uznałem, że wybiorę wersję bardziej spacerową:-)

Różnica w wysokości pomiędzy poziomem morza a końcem wędrówki po wodospadzie wynosi prawie 200 metrów. Trasę drogą wodną pokonuje się od ujścia w górę rzeki, drogą lądową - według wyboru.
Swoją wycieczkę zacząłem od dotarcia do plaży, gdzie rzeka (a w zasadzie ostatnia sekcja wodospadu) wpada do morza:

Załącznik:
DunnsRiver2.jpg


Tu znajduje się wejście na wodospad o nazwie "Tornado ". Można również przejść wodospad korzystając z pośrednich wejść eliminując te odcinki, które nam nie odpowiadają.
Początek wygląda dość groźnie...

Załącznik:
DunnsRiver3.jpg


...ale dalej wcale nie jest łatwiej:

Załącznik:
DunnsRiver4.jpg


Załącznik:
DunnsRiver5.jpg


Załącznik:
DunnsRiver6.jpg


Z tego powodu obecność w grupie przewodnika, który podpowie jaką techniką oraz którędy iść dalej może być bardzo pomocna.

W sumie przejście pełnej odległości zajmuje ok. 45 minut i kończy się dotarciem do nagrody:

Załącznik:
DunnsRiver7.jpg


W parku Dunn's oraz w innych miejscach w okolicach Ocho Rios na uwagę zwraca również bardzo bujna i bogata roślinność tropikalna:

Załącznik:
jamajka1.jpg

Załącznik:
jamajka2.jpg

Załącznik:
jamajka3.jpg


Z okolic, gdzie wodospad kończy swój bieg, znajduje się również mini-port, z którego katamarany zabierają chętnych na rejsy połączone z nurkowaniem:

Załącznik:
Dunns_katamaran.jpg


Mniej więcej w połowie drogi do/z Dunn's River Park do portu można również zobaczyć Mystic Mountain Rain Forest. Jest to park przygód zlokalizowany w scenerii lasu tropikalnego, w którym można wyjechać kolejką krzesełkową na górę, na której zlokalizowane są m.in. bobsleje czy park linowy.

Załącznik:
MysticMountain1.jpg

Załącznik:
MysticMountain2.jpg


Z kolei prawie naprzeciw wejścia do Dunn's River Park znajduje się Dolphin's Cove - delfinarium, plaża oraz kompleks przyległych atrakcji.
Tak więc w zależności od planu, ilości czasu, zasobności portfela oraz odwagi każdy może wybrać coś dla siebie.

Po wizycie w Dunn's River Park wybrałem się w stronę centrum Ocho Rios.

Załącznik:
OchoRios_centrum1.jpg


Nie da się nie zauważyć, że miasto do dziś żyje Bobem Marleyem (pochodził z Jamajki) oraz Jamesem Bondem.
Jeśli chodzi o tego drugiego to głównie za sprawą kręconych tutaj "Dr No" oraz "Moonrakera". Sądząc jednak po ilości sklepów z biżuterią, diamentami oraz szyldami z "Diamonds" w roli głównej, miałem nieodparte wrażenie, że bardziej pasowałby tutaj inny film z Bondem: "Diamenty są wieczne".

Centrum miasta można najkrócej podzielić na dwie części. Pierwsza to część turystyczna, w której dominują pasaże, galerie i galeryjki handlowe - głównie z zegarkami, wspomnianą biżuterią oraz pamiątkami - z galerią o pretensjonalnej nazwie "Tah Mahal" na czele:

Załącznik:
OchoRios_TahMahal.jpg


Jest też tutaj ładnie utrzymany park miejski działający pod szyldem "Turtles River park", do którego warto przynajmniej na chwilę zajrzeć.

Druga część miasta (nieco dalej od portu) jest już mniej zadbana ale dla równowagi warto również i ją zobaczyć.
Jest w niej dużo już bardziej "normalnych" sklepów, punktów usługowych, małych knajpek oraz popularnych stoisk z orzechami kokosowymi:

Załącznik:
OchoRios_centrum2.jpg


W mieście jest kilka plaż, z których największa to "Turtles Beach" (płatna: 200 dolarów jamajskich/os.):

Załącznik:
TurtlesBeach.jpg


Bliżej portu, przy kompleksie handlowym "Island Village" jest z kolei mała plaża Margaritaville Beach:

Załącznik:
IslandVillage_MargaritavilleBeach.jpg


Generalnie okolice zwiedza się bardzo miło. Ludzie są bardzo uprzejmi i uczynni; pytanie o cokolwiek chętnie udzielają odpowiedzi przy okazji opowiadając o Jamajce, Bobie Marleyu lub rafie koralowej:-)
Co prawda, kiedy jesteś po raz dziesiąty pytany po drodze, czy nie potrzebujesz taksówki (biały człowiek jest tam jednak w zdecydowanej mniejszości i wiadomo, że to musi być turysta więc pytają o to z zasady każdego białego), może to być denerwujące ale zwykle wystarczy jedna grzeczna odpowiedź odmowna, aby pytający dał spokój. Porównując to z moimi doświadczeniami np. z płd-wsch. Azji, gdzie nie można się opędzić od taksówkarzy, tuk-tuk-owców i innej maści przewoźników to jednak inny i zdecydowanie bardziej cywilizowany świat:-)

Późnym popołudniem wróciłem na statek. Dla mnie na pewno Jamajka będzie się kojarzyła z piękną pogodą, przyjaźnie nastawionymi ludźmi i wspaniałą przyrodą.
Płyniemy już w stronę Wielkiego Kajmanu, jutro statek rzuca kotwicę w zatoce naprzeciw Georgetown - stolicy tego kolejnego na naszej trasie raju turystycznego (a przy okazji również podatkowego :-) .


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
 
 
#36 PostWysłany: 14 Sty 2017 13:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 Sie 2014
Posty: 1629
Zbanowany
Świetna relacja.
Zawsze mnie fascynowały takie wielkie pływające miasteczka.
Widzę, że Włosi też uwielbiają bingo. Podczas mojego pobytu (2 sezony) na Cyprze pamiętam jak Anglicy się mocno eskcytowali tą grą.
Dla mnie to była wielka zagadka co ich tak fascynuje. No ale o gustach się nie dyskutuje ;)
Góra
 Relacje PM off  
 
#37 PostWysłany: 14 Sty 2017 16:36 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1530
srebrny
Dziś miałem okazję postawić stopę na kajmańskiej ziemi:-)

Załącznik:
cayman1.jpg


Kajmany to brytyjskie terytorium zamorskie - i jako takie są jeszcze bardziej brytyjskie niż dawne brytyjskie kolonie: odwiedzone wcześniej Bahamy i Jamajka.
Pogoda była tak jak poprzedniego dnia na Jamajce bardzo przyjemna i jak powiedział mi jeden z zagadanych Kajmańczyków - typowa:-) Różnice w temperaturach i pogodzie w ciągu roku są tutaj niewielkie.

Statek rzucił kotwicę w zatoce w okolicy stolicy Kajmanów - Georgetown - jeszcze przed świtem. Georgetown leży na Wielkim Kajmanie - największej z trzech wysp składających się na to terytorium.

Załącznik:
cayman2.jpg


Tak jak pisałem wcześniej, na Kajmanach statek nie wpływa do portu (bo takiego, który przyjąłby tak duże jednostki tutaj nie ma) lecz na ląd byliśmy transportowani przy pomocy mniejszych stateczków - tzw. tenderów. Nie były to jednak tak jak zwykle własne jednostki spuszczane ze statku tylko łodzie kajmańskie, które się w tym specjalizują. W tym dniu w zatoce zakotwiczony był tylko nasz statek ale to sytuacja nietypowa na Wielkim Kajmanie - zwykle jest ich kilka. Sam transport na ląd odbył się bardzo sprawnie. Łódki (chociaż to chyba nie do końca odpowiednie określenie bo zabierały po 250 osób na jeden kurs) cały dzień kursowały tam i z powrotem w razie gdyby ktoś czegoś zapomniał i chciał wrócić na statek. Rano, aby uniknąć zamieszania i kolejek obowiązywały bilety, które można było pobrać wcześniej w recepcji; jeśli jednak ktoś chciał popłynąć na ląd później to mógł - już bez biletu - od razu zejść na najniższy pokład, gdzie z reguły do burty statku był już zacumowany jeden lub dwa tendery oczekujące na pasażerów.

Załącznik:
tender.jpg


Jeśli chodzi o centrum Wielkiego Kajmanu wydaje mi się, że nie ma w nim niczego co byłoby warte poświęcenia więcej niż w sumie godziny czasu.
Miasto ma uporządkowany charakter chociaż - co zaskakujące - z czystością jest na bakier. Tak jak w Nassau do dziś czci się królową Wiktorię, tak tutaj króla Jerzego V, któremu poświęcono tablicę oraz obelisk/zegar na głównym placu miasta.

Załącznik:
pomnik_kg5.jpg


Mówiąc szczerze udałem się na ten plac głównie w poszukiwaniu jakiejś formy transportu. Jak się okazało na Wielkim Kajmanie funkcjonuje całkiem nieźle "komunikacja miejska" - w sposób zbliżony do Zakopanego u nas: są wytyczone standardowe linie i trasy, które obsługują małe firmy przy pomocy busów.

Załącznik:
public_bus_cayman.jpg


Bilet na pojedynczy kurs kosztuje 2 dolary kajmańskie, których jednak nie trzeba koniecznie posiadać. Powszechnie akceptowaną walutą jest dolar amerykański (po przeliczeniu kurs kosztuje 2,5 USD).

Pierwszym punktem w moim planie była hodowla żółwi morskich. Położona jest w sporej (jak na kajmańskie warunki) odległości ok. 15 km od Georgetown. Bus dotarł tam w niecałe 25 minut.

Załącznik:
turtle_farm1.jpg


Cayman Turtle Farm to spory kompleks, w którym mieści się hodowla żółwi morskich. Ma ona już długą (ponad 30-letnią) tradycję. Zwiedzanie możliwe jest grupowo lub indywidualnie w różnych wersjach (z możliwością plażowania/nurkowania, odwiedzenia różnych sekcji kompleksu itp.) a bilet w zależności od wersji kosztuje od 18 do 48 USD.

Żółwie zgromadzone są zarówno w małych basenach jak również dużych zbiornikach. Ich rozmiary są również bardzo różne - od niespełna rocznych po takie, które zostały odłowione w naturze prawie 40 lat temu i których dokładny wiek nie jest znany. Ich wspólną cechą jest to, że są to przede wszystkim żółwie morskie czyli docelowo spore okazy. Ich jedynymi wrogami są rekiny oraz ludzie.

Załącznik:
turtle_farm2.jpg

Załącznik:
turtle_farm3.jpg


Największe okazy hodowli ważą ok. 300 kg.

Oprócz żółwi można na terenie obiektu spotkać przechadzające się inne zwierzęta - przede wszystkim wszelkiej maści drób (w tym powszechne dla nas ciągle piejące koguty) oraz przepiękne iguany, na które jednak trzeba uważać bo zgodnie z ostrzeżeniami w przypadku poczucia zagrożenia potrafią zaatakować i poważnie pokąsać nawet dużo większego przeciwnika.

Załącznik:
iguana.jpg


Po zakończeniu zwiedzania hodowli żółwi, spacerkiem przeszedłem kawałek do miejsca, gdzie porusza się bus (Turtle Farm jest położona nieco na uboczu i kierowca busa, który mnie przywiózł nieco zboczył z trasy, żebym nie błądził; z powrotem musiałem jednak wrócić na właściwe miejsce, aby złapać busa). Przy okazji oczekiwania na środek transportu wdałem się z dyskusję z tubylcem, który nie chciał mi uwierzyć, że w Polsce aktualnie jest mróz i szczerze powiedział, że jeszcze nie widział śniegu na oczy (poza lodówką :-) ).

Mój plan był taki, żeby nie wracać do samego Georgetown tylko wysiąść mniej więcej w połowie drogi i pozostałą jej część pokonać jedną z najładniejszych plaż świata za jaką jest uważana Seven Miles Beach właśnie na Wielkim Kajmanie. W rzeczywistości plaża ciągnie się na długości 5-u mil, jednak wydaje mi się, że nie ma to wielkiego znaczenia - stara nazwa pozostała do dziś. Sama plaża faktycznie robi wrażenie. Wzdłuż niej ciągną się hotele, resorty, prywatne rezydencje itd. pomiędzy którymi co jakiś czas jest przejście do plaży łączące je z ulicą.

Załącznik:
7mile_beach1.jpg

Załącznik:
7mile_beach2.jpg


Plaża pokryta jest czystym białym piaskiem a woda ma nieprawdopodobnie niebieski odcień. Wynika to ponoć z tego, że na Wielkim Kajmanie nie ma żadnych źródeł ani cieków słodkiej wody - podobnie jak jezior czy innych jej zbiorników - w związku z tym nie miesza się ona z wodą morską co zwykle powoduje mniejsze lub większe zmętnienia. Dodatkowy wpływ na to ma rafa koralowa oraz podmorska roślinność - efekt końcowy jest niewiarygodny. A cała dostępna na Wielkim Kajmanie słodka woda pochodzi albo z importu, albo z odsalania (przede wszystkim) albo z opadów.

Plaża w ogóle nie jest zatłoczona i nie będę ukrywał, że jest na niej bardziej niż przyjemnie:-)
Niestety, gdy nadeszła odpowiednia pora trzeba było wracać na statek.

Po powrocie, cały wieczór spędziłem w statkowej strefie wellness korzystając z zaproszenia Costa Clubu (dostęp do niej posiadają pasażerowie, którzy zarezerwowali kabiny w wersji "spa" oraz osoby, które wykupiły karnety). Miałem okazję korzystać już wcześniej na statkach różnych przewoźników z podobnej części i ponownie muszę stwierdzić, że chociaż Costa na pewno nie jest najlepszą linią jeśli chodzi o statki wycieczkowe (i daleko jej na pewno do takiej chociaż relację ceny do jakości jak dla mnie ma bardzo dobrą), to jednak strefa wellness zasługuje u nich na mocne 5 gwiazdek. Do dyspozycji pasażerów jest dwupoziomowy duży kompleks położony na górnych pokładach w dziobowej części statku, wśród których jest duży basen wewnętrzny z jakuzzi, 4 sauny, tepidarium, solarium, kilka pokojów do wypoczynku oraz spory taras słoneczny). Nie ma tam tłoku, jest cicho i spokojnie (nie mają tutaj dostępu dzieci) - nawet nie zauważyłem kiedy minęło prawie 5 godzin.

Po kolacji głównym punktem dzisiejszego programu było "White Party", któremu towarzyszył pokaz rzeźbienia w lodzie w wykonaniu jednego z pokładowych kucharzy.

Załącznik:
white_party1.jpg

Załącznik:
white_party2.jpg


Rzeźba na poniższym zdjęciu powstała z dużego bloku lodu w ciągu 15 minut. Tak w ogóle to kucharze na statku chyba lubią takie zabawy bo codziennie towarzyszą nam tutaj różnego rodzaju mniejsze lub większe "rzeźby" wykonane zwykle z owoców - głównie z ulubionego przez nich arbuza.

Załącznik:
costa3.jpg

Załącznik:
costa4.jpg

Załącznik:
costa1.jpg

Załącznik:
costa2.jpg


...a tak w ogóle to coraz większa część trasy za nami... :-(
Jutro na trasie mamy Roatan w Hondurasie - popularna subtropikalna wyspa.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
 
#38 PostWysłany: 15 Sty 2017 00:02 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Kwi 2014
Posty: 3902
Wiesz, byłam w zeszłym roku na Jamajce i tak sobie myślę, że takie zejście na wyspe na parę godzin to takie kosztowanie jednej kulki lodow w łodziarni pełnej różnych smakow.
Chyba taki rejs to raczej glownie rozrywka na pokładzie i luźniecie zwiedzanych miejsc.
_________________
Ιαπόνκα76
Image
Góra
 Relacje PM off
mashacra lubi ten post.
 
 
#39 PostWysłany: 15 Sty 2017 03:17 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1530
srebrny
Masz rację co do jednego i drugiego:-)

Ja mając na względzie ograniczenia czasowe staram się przed wizytą w każdym porcie zaplanować co chciałbym tam zobaczyć - chyba, że korzystam z wycieczki ze statku, która z reguły zajmuje cały dzień. Ale mało które miejsce da się zobaczyć kompleksowo w jeden dzień. Z mojego punktu widzenia cały urok w tej zabawie polega na tym, że masz połączenie wycieczki objazdowej, która z natury nie jest kompleksowa z pobytem stacjonarnym (nie trzeba się przeprowadzać, śpisz w jednym łóżku, nie martwisz się o jedzenie itp. itd.). A do miejsc, które na rejsie mi się najbardziej spodobały zawsze można wrócić ponownie - już w formie dedykowanego wyjazdu (co zresztą już mi się zdarzyło).

Imprezy i generalnie życie na statku jest ekstra bonusem:) Aczkolwiek bardzo istotnym z punktu widzenia całości.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#40 PostWysłany: 15 Sty 2017 05:04 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1530
srebrny
Dzisiaj odwiedziliśmy Honduras a dokładniej wyspę Roatan w Hondurasie.

Załącznik:
roatan.jpg


Roatan jest regionem turystycznym o subtropikalnym klimacie oraz krystalicznie czystym i pięknym morzu.
Do portu przypłynęliśmy rano, około godziny 9 cumując w zatoce wśród zardzewiałych wraków - mam nadzieję, że nie były to statki wycieczkowe:-)

Na wyspie są dwa terminale obsługujące statki wycieczkowe - sporo oddalone od siebie.
Ten, w którym zatrzymaliśmy się należy do Carnival Corporation - właściciela kilku linii zarządzających statkami wycieczkowymi, w tym m.in. Costy (ale również linii AIDA, Holland America, Carnival Cruises, Princess, Seaborn, Cunard, P&O...). Mówiąc krótko: biorąc pod uwagę wszystkie pływające brandy to największy operator statków wycieczkowych na świecie.

Na miejscu okazało się, że miejsce w którym zatrzymaliśmy się to prawdziwy resort turystyczny: port, kompleks sklepów dla turystów oraz położona na wyspie plaża z zapleczem gastronomiczno-rozrywkowym. Całość zorganizowana perfekcyjnie i pomyślana tak, żeby pasażerom wycieczkowców nie chciało się opuszczać portu i całego komplesu:-)

Załącznik:
resort1.jpg

Załącznik:
resort2.jpg


Na niektórych (w tym na mnie) na pewno to podziałało - po krótkim spacerze poza bramę portu stwierdziłem, że zasłużyłem dzisiaj na lenistwo i porzuciłem moje pierwotne plany na rzecz korzystania ze słońca i resortowych udogodnień.

Cały kompleks w Mahongany Bay (bo tak nazywało się to miejsce) jest bardzo starannie utrzymany. Oprócz plażowania można tutaj wypożyczyć sprzęt do zabaw i sportów wodnych, wybrać się na przejażdżkę katamaranem, odwiedzić jeden z wielu barów czy restauracji albo sklepów wolnocłowych.
Oczywiście rolę centrum świata pełni plaża:

Załącznik:
plaza1.jpg

Załącznik:
plaza2.jpg

Załącznik:
plaza3.jpg

Załącznik:
relaks.jpg


Otoczenie dopełnia tropikalny las, w którym dominują drzewa bananowe (swoją drogą z bardzo małymi bananami - nieporównanie mniejszymi od tych znanych ze sklepów; widać taka odmiana). Dla zainteresowanych została również przygotowana ścieżka turystyczna:

Załącznik:
sciezka_przyrodnicza.jpg


Jak na turystyczny resort przystało nikt nie może pozostać głodny ani spragniony:-) Pomimo tego, że do statku jest dosłownie parę kroków, do miejscowego baru jest bliżej:

Załącznik:
gastronomia.jpg


Dodatkowo na miejscu można wypożyczyć sprzęt do nurkowania, kajaki, pływające leżaki i różne inne sprzęty:

Załącznik:
wypozyczalnia.jpg


Efekt był taki, że na statek wróciłem dopiero tuż przed godziną "zero".

Na jutro mamy zaplanowany ostatni port - wyspę Cozumel w Meksyku. Tym razem dla odmiany zadecydowałem że wybiorę się na wycieczkę organizowaną ze statku. Chciałem zobaczyć Tulum - jedno z miast Majów a w zasadzie jego ruiny lecz organizowanie logistyki we własnym zakresie mnie trochę przeraziło (miasto położone nie jest na wyspie tylko na kontynencie - półwyspie Jukatan, gdzie trzeba się przeprawić promem a dodatkowo jeszcze dalej przejechać ok. 50 km autobusem). Uznałem jednak, że w tym porcie to jest właśnie moje "must see". Zobaczymy jutro czy było warto.

Dodatkowo odwiedziłem ponownie konsultantkę, która zajmuje się sprzedażą kolejnych rejsów i założyłem sobie opcje na przyszłe rejsy. Opcja to taki wynalazek, który umożliwia złożenie niewiążącej rezerwacji na wybrany rejs w przyszłości - jest ona ważna ściśle określony okres czasu, nie trzeba nic płacić i można bez żadnych negatywnych skutków z niej zrezygnować. W porównaniu do rezerwacji "na lądzie" jej zaletą są zauważalnie lepsze ceny. Jeśli chcemy, dalej opcja (albo po potwierdzeniu rezerwacja) jest obsługiwana przez wybrane przez nas biuro podróży (np. w Polsce) lub bezpośrednio przez Costę. Tradycyjnie wybrałem dwa różne rejsy w ciągu najbliższego roku - po powrocie z wakacji będę się zastanawiał czy i który z nich potwierdzić czy też z obu zrezygnować.

Nasz rejs powoli zbliża się do końca. Wieczorem mieliśmy drugie (pożegnalne już) spotkanie z kapitanem.
Oznaką zbliżającego się końca rejsu są dostarczone do kabin deklaracje celne niezbędne do wjazdu do USA oraz informacje o upływającym terminie na zlecanie niektórych usług (np. prania).
Po jutrzejszej wizycie w Cozumel pozostał nam jeden dzień na morzu i statek ponownie zawinie do Port Everglades w Fort Lauderdale, gdzie zaczęła się cała wyprawa. Ale to dopiero za prawie 3 dni... :-)


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
 
 [ 51 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group