Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 11 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 20 Lis 2017 02:58 

Rejestracja: 24 Paź 2012
Posty: 775
platynowy
Mój pracodawca to jednak fajna firma. Puszczają mnie raz na dwa lata na dwa tygodnie gdzieś w świat, na kurs językowy. Robią to pomimo brania przeze mnie 30 dni normalnego urlopu i dodatkowo nadgodzin. Bez większego kręcenia nosem, nawet gdy czasem spóźnię się z powrotem do pracy jakiś dzień albo dwa, z powodu strajku czy odwołania lotu. Niech ktoś mi powie, że korporacje to wcielone zło.

W tym roku padło na Santiago de Chile, dziś właśnie jest mój pierwszy dzień pobytu tutaj.

No to jedziemy z luźnymi zapiskami z tego miasta. Z tego, co z grubsza sprawdziłem przed wyjazdem, stolica Chile nie jest zbyt bogata w zapierające dech atrakcje, zobaczymy na ile starczy mi kreatywności i rzeczy do opisywania.

Polityka może czasem przynieść wymierne pozytywne korzyści zwykłemu człowiekowi. Przekonuję się o tym już na początku pobytu w Santiago de Chile. Z okazji wyborów prezydenckich przejazd metrem jest dziś za darmo, jestem całego dolara do przodu oszczędzając trochę na dojeździe z lotniska do hotelu.

Zostawiam rzeczy w pokoju i idę w miasto. W planie jest szwędanie się bez celu, przy okazji mam nadzieje trafić na jakiś supermarket i kupić szampon oraz żel pod prysznic - tradycyjnie zapomniałem je spakować w przedwyjazdowych zabieganiu.

Santiago nie jest najpiękniejszym miastem na świecie. Wszystko wygląda tu jak jeden wielki miszmasz. W centrum znaleźć można stare kolonialne kamienice, niektóre pięknie odnowione, inne za to pomazane sprayem. Kawałek dalej stać może śliczny kościół albo szary budynek w stylu późnego Gomułki. Gdzieś w oddali światło odbija się od nowoczesnych wieżowców. Na ulicach z jednej strony śpią bezdomni, tuż za rogiem na bogato urządzonych wystawach sklepowych wystawione są luksusowe towary. Policja aresztuje ulicznych handlarzy podczas gdy kawałek dalej wykolczykowani hipsterzy popijają sojową lattę
Załącznik:
IMG_20171119_180542.jpg
IMG_20171119_180542.jpg [ 186.71 KiB | Obejrzany 5646 razy ]

Załącznik:
IMG_20171119_180046.jpg
IMG_20171119_180046.jpg [ 146.42 KiB | Obejrzany 5646 razy ]

Załącznik:
IMG_20171119_181911.jpg
IMG_20171119_181911.jpg [ 185.68 KiB | Obejrzany 5646 razy ]

Streetartu na ulicach pełno, począwszy od ekoligicznych poematów o miłości, na trochę obrazoburczych malunkach kończąc. (Święta Pani Kret? Google nic sensownego na ten temat nie znalazł...)
Załącznik:
IMG_20171119_181459.jpg
IMG_20171119_181459.jpg [ 229.29 KiB | Obejrzany 5646 razy ]

Załącznik:
IMG_20171119_182234.jpg
IMG_20171119_182234.jpg [ 161.63 KiB | Obejrzany 5646 razy ]

Po drodze mijam parę supermarketów. Rodziny chilijskie muszą mieć chyba ogromne potrzeby w dziedzinie higieny osobistej. Sztuką jest znaleźć szampony i żele pod prysznic w butelkach mniejszych niż 1.5 litra, dopiero w czwartym odwiedzonym sklepie udaje mi się kupić coś mniejszego.

Polityka może też utrudnić życie zwykłemu człowiekowi. Z powodu wyborów prezydenckich ogłoszona została prohibicja. Wszystkie stoiska z alkoholem zostały zamknięte. Historia uczy, że brak napojów wyskokowych doprowadzić może do rozruchów społecznych. Być może z tego powodu lokalni anarchiści nawołują do bojkotu wyborów.
Załącznik:
IMG_20171119_173235.jpg
IMG_20171119_173235.jpg [ 178.78 KiB | Obejrzany 5646 razy ]

Załącznik:
IMG_20171119_182326.jpg
IMG_20171119_182326.jpg [ 193.46 KiB | Obejrzany 5646 razy ]

Lato w pełni. Świeci słońce, mimo późnego popołudnia temperatura dochodzi do 30 stopni. Większość ludzi chowa się w cieniu. w parkach i na trawnikach leżą pary, czasami całe rodziny. Jest leniwie i chilloutowo - może dlatego, że w powietrzu czuć zapach kojarzony bardziej z Holandią niż z Chile. Wikipedia twierdzi, że lekkie używki nie są tu do końca legalne, choć na ulicach spotkać można takie ogłoszenia.
Załącznik:
IMG_20171119_180755.jpg
IMG_20171119_180755.jpg [ 147.24 KiB | Obejrzany 5646 razy ]

Parugodzinny spacer w pełnym słońcu i jet lag dają mi w kość. Wracam do hotelu, dalszy ciąg zwiedzania będzie jutro.
_________________
Azerbejdżan - zakończona
Laponia - zakończona

Komory | Bahrajn | Senegal | Santiago de Chile | Guca | Ladakh | Palestyna | Athos | Ziemia Ognista | Syberia zimą

Instagram: @podruuznik
Góra
 Profil Relacje PM off
14 ludzi lubi ten post.
TikTak uważa post za pomocny.
 
      
#2 PostWysłany: 21 Lis 2017 04:37 

Rejestracja: 24 Paź 2012
Posty: 775
platynowy
W planach na dziś jest Muzeum Pamięci i Praw Człowieka. Tylko po przyjeździe na miejsce przypominam sobie, że jest poniedziałek i muzeum jest zamknięte. Ze zwiedzania nici, z braku lepszych pomysłów kontynuuję spacer po centrum, bez większego planu i celu.

Wymieniam trochę gotówki (kurs o niebo lepszy niż na lotnisku) i przez godzinę albo więcej kręcę się po uliczkach Santiago.

Dopada mnie zmęczenie, jet lag caly czas daje znać o sobie. Żeby nie zasnąć decyduję się na kawę. Wchodzę do pierwszego z brzegu przybytku i zamawiam podwójne americano. Półprzytomnie rozglądam się dookoła. Hm, coś mi tu nie gra...

Rzut oka na kelnerkę, potem na drugą. I zastanawiam się gdzie ja właściwie trafiłem. Lokal przy ulicy, za oknem widać przechodniów, spacerujące rodziny z dziećmi a w środku panny serwujące napoje ubrane są w obcisłe kiecki, więcej odkrywające niż zakrywające, biegają w butach na obcasach i mają dość wyzywający makijaż.

Pytam kelnerkę czy to kawiarnia czy może coś więcej? Ta patrzy na mnie z niedowierzaniem a potem z uśmiechem wyjaśnia mi o co w tym wszystkim chodzi.

"Cafe con piernas" to specyfika Santiago de Chile. To miejsce, w którym można spędzić czas popijając kawę, czasami przekąsić coś małego a przy tym wszystkim rozkoszować się towarzystwiem zgrabnych dziewczyn. Przy czym rozkoszowanie to nie wykracza poza sferę wizualną oraz wokalną. Jakiekolwiek dotykanie czy bardziej kosmate czynności nie wchodzą w grę, można tylko patrzeć i rozmawiać.
Załącznik:
IMG_20171120_171704.jpg
IMG_20171120_171704.jpg [ 182.43 KiB | Obejrzany 5461 razy ]

(żeby nie było, właścicielka nóg wiedziała, że jest fotografowana)

Z reporterskiego obowiązku wgłębiam się w temat i ustalam co następuje:

Wyróżnia się się dwa typy cafe con piernas. Pierwszy to zwykłe kawiarnie, z normalnym wejściem i obsługą. Wersja ta z kolei ma dwa podtypy - ze stolikami lub bez. Opcja bezstolikowa charakteryzuje się sporym podwyższeniem, po którym chodzą kelnerki. Czyni je to bardziej widocznymi. Dodajmy do tego buty na szpilkach oraz raczej niski wzrost przedstawiciel chilijskiej płci męskiem i w wyniku mamy oczy zamawiającego na... powiedzmy dość strategicznej wysokości kelnerki. Niektórzy zamawiając kawę nawet nie próbują spojrzeć dziewczynom w oczy, koncentrując swój wzrok gdzieś indziej.

Opcja z miejscami do siedzenia nie ma podestu, za to kelnerka przyjmując zamówienie nachyla się nad zamawiającym. Podejście do tematu inne, skutek ten sam jak powyżej. Patrząc na to wszystko z boku trudno mi powstrzymać śmiech - tylu facetów wytrzeszczających oczy już dawno nie widziałem.

Druga wersja cafe con piernas jest bardziej zaawansowana. Z zewnątrz nie widać co jest w środku, nad drzwiami często świeci się neon. A w środku jest ciemno, głośno a kelnerki ubrane są tylko w bieliznę. Podobno, bo Wasz reporter nie zagłębił się tak bardzo w badanie tego tematu i nie przekroczył progów tych przybytków. Co bardziej dociekliwi bez problemu znajdą więcej szczegółów w googlu czy na youtube.
Załącznik:
IMG_20171120_165732.jpg
IMG_20171120_165732.jpg [ 183.89 KiB | Obejrzany 5461 razy ]

Załącznik:
IMG_20171120_175646.jpg
IMG_20171120_175646.jpg [ 167.53 KiB | Obejrzany 5461 razy ]

Niezależnie od typu kawiarni, w żadnym wypadku w środku nie serwuje się alkoholu. Coś w tym jest, pod wpływem procentów niektórzy nie potrafiliby sie pewnie opanować.

Rozmowa z kelnerką otwiera mi oczy, a może to americano zaczyna działać. Wracam piechotą do hotelu i widze po drodze, że tego typu kawiarni jest naprawdę sporo. Praktycznie w każdym pasażu handlowym czy wąskiej uliczce w centrum można jakąś znaleźć. Wciśnięte gdzieś pomiędzy kantor wymiany walut, sklep z butami czy warzywniak stanowią nieodłączny element miasta.
Załącznik:
IMG_20171120_184719.jpg
IMG_20171120_184719.jpg [ 149.73 KiB | Obejrzany 5461 razy ]

Załącznik:
IMG_20171120_184808.jpg
IMG_20171120_184808.jpg [ 160.64 KiB | Obejrzany 5461 razy ]

Wizytę w Muzeum Pamięci przekładam na jutro. Ciekawe, gdzie tym razem trafię.
_________________
Azerbejdżan - zakończona
Laponia - zakończona

Komory | Bahrajn | Senegal | Santiago de Chile | Guca | Ladakh | Palestyna | Athos | Ziemia Ognista | Syberia zimą

Instagram: @podruuznik
Góra
 Profil Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
 
      
#3 PostWysłany: 27 Lis 2017 02:35 

Rejestracja: 24 Paź 2012
Posty: 775
platynowy
Chilijczycy mają chyba spory problem ze swoją przeszłością, przy tym wszystkim polska dyskusja po lustracji i postkomunie to pikuś.

Z jednej strony sporo jest miejsc przypominających o czasach dyktatury, zbrodniach junty i konsekwencjach rządów Pinocheta. W samym Muzeum Pamięci i Praw Człowieka (udało się tam wreszcie dotrzeć bez większych przygód) spędzić można parę godzin oglądając stare filmy przedstawiające sam zamach stanu oraz następujące po nim ograniczanie praw Chilijczyków, protesty społeczne, zamachy, terror czy emigrację.
Załącznik:
IMG_20171121_162410.jpg
IMG_20171121_162410.jpg [ 106.99 KiB | Obejrzany 5259 razy ]

Załącznik:
IMG_20171121_180332.jpg
IMG_20171121_180332.jpg [ 133.08 KiB | Obejrzany 5259 razy ]

Z niewiadomych przemilczano szczegóły ostatnich lat prezydentury Allende i bezpośrednie przyczyny obrócenia się wojskowych przeciwko marksistowskiej głowie państwa. A szkoda, wtedy możnaby o wiele lepiej zrozumieć dlaczego w ogóle do zamachu doszło, zamiast tego widzimy tylko roześmiane twarze cieszące się z władzy ludowej...
Załącznik:
IMG_20171121_163443.jpg
IMG_20171121_163443.jpg [ 158.13 KiB | Obejrzany 5259 razy ]

Odwiedzić można budynek Londres 38 - czyli mieszczącą się pod tym właśnie adresem dawną siedzibę partii socjalistycznej, na początku rządów Pinocheta przemienioną na więzienie i miejsce tortur. Puste, trochę zniszczone ze starości ściany z fragmentami wspomnien przetrzymywanych tam osób robią spore wrażenie. W późniejszych latach, żeby zatuszować mroczną przeszłość tego miejsca zmieniono po prostu jego adres na Londres 40, w myśl zasady: nie ma adresu - nie ma problemu. Zginęło tu prawie sto osób, ich nazwiska wkomponowano w bruk przed budynkiem.
Załącznik:
IMG_20171123_164633.jpg
IMG_20171123_164633.jpg [ 126.17 KiB | Obejrzany 5259 razy ]

Załącznik:
IMG_20171123_165203.jpg
IMG_20171123_165203.jpg [ 251.33 KiB | Obejrzany 5259 razy ]

Podjechać można też do domu Jose Domingo Canas czy Villa Grimaldi - to, znajdujące się bardziej na przedmieściach, kolejne więzienia dla przeciwników junty.
Załącznik:
IMG_20171124_165512.jpg
IMG_20171124_165512.jpg [ 210.5 KiB | Obejrzany 5259 razy ]

Załącznik:
IMG_20171124_165458.jpg
IMG_20171124_165458.jpg [ 257.15 KiB | Obejrzany 5259 razy ]

Do wszystkich tych obiektów wstęp jest darmowy, czasami trzeba trochę zapłacić za audioguide. Za każdym razem na miejscu spotykam wycieczki szkolne, takie wizyty są w obowiązkowe w tutejszym programie nauczania. Państwo dba, żeby przeszłość nie poszła w zapomnienie.

Z drugiej jednak strony chyba nie do końca rozliczono członków dawnego reżimu i ich zwolenników. Stosunkowo niewiele osób skazanych zostało prawomocnymi wyrokami i poniosło karę za swoje czyny z przeszłości. Podczas rozmów z miejscowymi często słyszę o dawnych funkcjonariuszach służby bezpieczeństwa prowadzących teraz dochodowe interesy albo spokojnie spędzających starość korzystając z wysokiej emerytury.
Załącznik:
IMG_20171123_163948.jpg
IMG_20171123_163948.jpg [ 147.45 KiB | Obejrzany 5259 razy ]

Brzmi znajomo?
_________________
Azerbejdżan - zakończona
Laponia - zakończona

Komory | Bahrajn | Senegal | Santiago de Chile | Guca | Ladakh | Palestyna | Athos | Ziemia Ognista | Syberia zimą

Instagram: @podruuznik
Góra
 Profil Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
      
#4 PostWysłany: 28 Lis 2017 03:55 

Rejestracja: 24 Paź 2012
Posty: 775
platynowy
Sobota, czas na odpoczynek po męczących zajęciach całęgo tygodnia. A gdzie można się lepiej zrelaksować, jak nie w winnicy?

W okolicach Santiago jest sporo plantacji winorośi, do niektórych z nich można bez problemu dojechać transportem publicznym zamiast płacić majątek za zorganizowaną wycieczkę. W ten właśnie sposób zamierzam dziś odwiedzić dwie winnice i popróbować lokalne wina.

Zaczynam od Cousino Macul. Na początek jadę metrem do stacji Qulin, potem łapię autobus, żeby podjechać na miejsce. Nie mam karty chipowej, którą można płacić za przejazdy komunikacją publiczną, kierowca nie chce ode mnie gotówki tylko uśmiecha się do mnie i podwozi mnie za darmo. Dzień zaczyna się dobrze.

Sama winnica to parę starych budunków i w sumie niewielka plantacja winorośli. Udaje mi się zdążyć na oficjalny tour po okolicy - 14000 peso, w cenie godzinne oprowadzanie i cztery kieliszki lokalnego trunku, nawet niezła cena.

Jak każda tego typu wycieczka, także i ta to połączenie reklamy własnych produktów i paru ciekawostek z historii. Trzeba przyznać, że przewodnik opowiada interesujące rzeczy a ogromne kadzie na wino czy stara piwniczka pełna butelek sprzed parudziesięciu lat robią wrażenie. Ale w powietrzu czuć oczekiwanie, każdy odlicza sekundy, żeby tylko się napić.
Załącznik:
IMG_20171125_113003(1).jpg
IMG_20171125_113003(1).jpg [ 124.27 KiB | Obejrzany 5168 razy ]

Załącznik:
IMG_20171125_115205.jpg
IMG_20171125_115205.jpg [ 188.15 KiB | Obejrzany 5168 razy ]

Załącznik:
IMG_20171125_115416.jpg
IMG_20171125_115416.jpg [ 128.35 KiB | Obejrzany 5168 razy ]

Załącznik:
IMG_20171125_115643(1).jpg
IMG_20171125_115643(1).jpg [ 118.07 KiB | Obejrzany 5168 razy ]

Degustacja poprzedzona jest wprowadzeniem teoretycznym. Że niby trzeba najpierw zerknąć na trunek pod światło, żeby ocenić kolor. Potem dobra praktyka nakazuje pomieszanie wina w kieliszku przed 8 sekund, żeby uwolnić cały bukiet zapachów. Dopiero w trzecim kroku można przystąpić do picia i poczuć smak. Profesjonalni somelierzy wypluwają potem wszystko, nikt z nas jakoś się do tego nie kwapi i wszyscy dzielnie połykamy zawartość czterech kieliszków.

Słońce, skromne śniadanie i wypity alkohol robi swoje; muszę nieźle się starać, żeby trafić z powrotem na przystanek autobusowy.

Druga winnica zaplanowana na dziś to Concha y Torro. Dojazd podobny, napierw metro do stacji Las Mercedes, potem znowy autobus, uśmiech kierowcy i przejazd za darmo. Obok mnie siedzą dwie Brazylijki. Przyjechały do Chile na tydzień i mówią, że cały czas tu marzną. A temperatura to 30 stopni w cieniu...

Concha y Torro jest o wiele bardziej nastawiona na turystów niż Cousino Macul. A i odwiedzających jest tu o wiele więcej, toury w różnych językal rozpoczynają się co 10 - 15 minut. Cena taka sama, 14000 peso, tylko zamiast czterech win próbować będziemy trzy.

Ale zanim do tego dojdzie, spacerujemy trochę po okolicznym parku, będącym kiedyś letnią rezydencją założycieli winnicy, przechodzimy też koło ich skromnego domku. Odwiedzamy także pokazową plantację, gdzie zasadzone są różne odmiany winorośli. Same owoce są jeszcze małe, dojrzeją dopiero za parę miesięcy.
Załącznik:
IMG_20171125_151702.jpg
IMG_20171125_151702.jpg [ 162.26 KiB | Obejrzany 5168 razy ]

Załącznik:
IMG_20171125_152641.jpg
IMG_20171125_152641.jpg [ 312.64 KiB | Obejrzany 5168 razy ]

Załącznik:
IMG_20171125_153724.jpg
IMG_20171125_153724.jpg [ 222.92 KiB | Obejrzany 5168 razy ]

Potem następuje pierwsza degustacja, odwiedzenie jednej piwnicy, druga degustacja, odwiedzenie drugiej piwnicy i na koniec trzecia degustacja oraz zaproszenie do firmowego sklepu. Troche to wszystko zbyt nastawione na sprzedaż jak na mój gust, pierwsza winnica podobała mi się bardziej, a i wina mieli smaczniejsze.
Załącznik:
IMG_20171125_161225.jpg
IMG_20171125_161225.jpg [ 168.16 KiB | Obejrzany 5168 razy ]

Podsumowanie dzisiejszego dnia to same pozytywy - zaoszczędzone pieniądze za bilety autobusowe, całodziena obecność alkoholu we krwi oraz dwa pamiątkowe kieliszki, które dostaje się na koniec zwiedzania. Wieczorem siedzę przy kolacji i zastanawiam sie, jak ja je w jednym kawałku przewiozę do domu. Do jedzenia zamawiam wodę, na wino nie mogę już dziś patrzeć.
_________________
Azerbejdżan - zakończona
Laponia - zakończona

Komory | Bahrajn | Senegal | Santiago de Chile | Guca | Ladakh | Palestyna | Athos | Ziemia Ognista | Syberia zimą

Instagram: @podruuznik
Góra
 Profil Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
      
#5 PostWysłany: 30 Lis 2017 02:43 

Rejestracja: 24 Paź 2012
Posty: 775
platynowy
Santiago ma nieźle rozwinięty system komunikacji publicznej, pomimo często poruszam się pieszo. Raz, bo metro jest zatłoczone a dwa, że to co widać nad ziemią jest ciekawsze.

Najwięcej czasu spędzam w dzielnicy Bellavista. Podoba mi się klimat tej dzielnicy, każdy znajdzie tu coś dla siebie.

Znaleźć można tu chyba najfajniesze grafitti w mieście. Całe ściany domów pokryte są rysunkami. Kwestia gustu, czy to się komuś podoba czy nie, wygląda to mimo wszystko ładniej niż typowe bohomazy znane z miast europejskich. Niektóre grafitti wyglądają na spontaniczną twórczość miejscowych artystów, inne służą za reklamy sklepów, barów albo klubów nocnych.
Załącznik:
IMG_20171126_183824.jpg
IMG_20171126_183824.jpg [ 253.18 KiB | Obejrzany 5066 razy ]

Załącznik:
IMG_20171126_184044.jpg
IMG_20171126_184044.jpg [ 173.56 KiB | Obejrzany 5066 razy ]

Załącznik:
IMG_20171127_183140.jpg
IMG_20171127_183140.jpg [ 238.66 KiB | Obejrzany 5066 razy ]

Załącznik:
IMG_20171127_183156.jpg
IMG_20171127_183156.jpg [ 218.23 KiB | Obejrzany 5066 razy ]

Załącznik:
IMG_20171127_193952.jpg
IMG_20171127_193952.jpg [ 260.59 KiB | Obejrzany 5066 razy ]

Załącznik:
IMG_20171127_194918.jpg
IMG_20171127_194918.jpg [ 205.34 KiB | Obejrzany 5066 razy ]

W Bellavista miesza się ze sobą wszystko. Są tu hipsterskie kawiarnie i lepsze restauracje, gdzie za główne danie zapłacić można sporo ponad 15 000 peso. Parę kroków dalej są też tanie knajpy, których główną klientelą są mieszkający w okolicy studenci. Króluje w nich mięso nieokreślonego pochodzenia, frytki smażone na starym tłuszczu i tanie piwo. Wystrój ogranicza się do stolików i krzeseł, postawionych pod gołym niebem, gdzieś pomiędzy skrzynkami i beczkami po piwie. A gdzieś pośrodku jakiś geniusz planowania umieścił parę klubów, w których domorośli artyści przy dźwiękach godnych wiejskiej remizy próbują umilać innym czas swoimi umiejętnościami wokalnymi. Bo nie zna życia ten, kto nie spędził pół godziny w chilijskim klubie karaoke...
Załącznik:
IMG_20171127_194215.jpg
IMG_20171127_194215.jpg [ 233.51 KiB | Obejrzany 5066 razy ]

Sama architektura to przekrój przez ostatnich parę wieków budownictwa. Znajdziemy tu piękne, choć często trochę zaniedbane kolonialne kamiennice. Koło nich ktoś postawi budowlę w stylu średniowiecznego zamku czy świątyni Inków a w tle widać wieżowce przypominające nasze osiedla z wielkiej płyty.
Załącznik:
IMG_20171127_194727.jpg
IMG_20171127_194727.jpg [ 216.81 KiB | Obejrzany 5066 razy ]

Bellavistę warto odwiedzić parę razy. Inaczej wygląda w piątek wieczorem, gdy pełna jest ludzi, hałasu i zabawy. Zupełnie inną twarz pokazuje w niedzielny poranek, skacowana, pusta i cicha.

Za każdym razem chodząc po Santiago obiecuję sobie, że pójdę w jakieś nowe miejsce. Z reguły nic z tego nie wychodzi, moje nogi same niosą mnie do Bellavisty.
_________________
Azerbejdżan - zakończona
Laponia - zakończona

Komory | Bahrajn | Senegal | Santiago de Chile | Guca | Ladakh | Palestyna | Athos | Ziemia Ognista | Syberia zimą

Instagram: @podruuznik
Góra
 Profil Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
      
#6 PostWysłany: 04 Gru 2017 20:45 

Rejestracja: 24 Paź 2012
Posty: 775
platynowy
Było o piciu wina, będzie trochę o jedzeniu.

Kuchnia chiijska nie jest specjalnie wysublimowana, choć da się przeżyć w tym kraju trochę czasu nie jedząc cały czas tego samego.

Na początek klasyka, dostaje to na dzień dobry w każdej restauracji, niezależnie od tego, co zamawiam do jedzenia. Sałatka pomidorowo-cebulowa z bliżej nieokreślonym zielonym dodatkiem. Da się to zjeść, choć ciężko tu mówić o jakimkolwiek wysublimowaniu czy oryginalności.
Załącznik:
IMG_20171130_193220.jpg
IMG_20171130_193220.jpg [ 182.82 KiB | Obejrzany 4876 razy ]

Jak ktoś skusi się na przystawki, to tu już jest o wiele ciekawiej. Z reguły wybieram owoce morza i choć Santiago nad samym oceanem nie leży, to wszystko, co zamawiam jest świeże i smaczne. Do wyboru są ostrygi, krewetki pod różnymi postaciami (najlepsze są te smażone, w sosie czosnkowym, mniam), ośmiorniczki i tym podobne. Przystawki są z reguły spore i przy niewielkim głodzie spokojnie starczą na cały posiłek.
Załącznik:
IMG_20171130_193529.jpg
IMG_20171130_193529.jpg [ 194.64 KiB | Obejrzany 4876 razy ]

A jak komuś to nie wystarcza, to może uderzać w główne dania. Te są już naprawdę ogromne i spokojnie wykarmiłyby oddział żołnierzy. Często nie jestem w stanie zjeść mojej porcji. Chyba żołądki chilijskie są większe bo nie zauważyłem, żeby miejscowi zostawiali coś na talerzu.

Moje ulubione główne danie to pastel de choclo - czyli zapiekana w glinianej misce mieszanka kukurydzy, mięsa, jajka, oliwek i czegoś tam jeszcze. Ma to cudo lekko słodki posmak ale mi bardzo przypadło do gustu.
Załącznik:
IMG_20171130_195014.jpg
IMG_20171130_195014.jpg [ 169.23 KiB | Obejrzany 4876 razy ]

Jak nie pastel, to do wyboru mamy sporo rodzajów ryb albo mięs. Te mogą być przyrządzone w stylu "a lo pobre" przy czym jest to nazwa raczej ironiczna i oznacza ogromne ilości frytek, cebyli i sadzonego jajka.

To tyle w temacie jedzenia restauracyjnego. Kuchnia uliczna jest o wiele prostsza i raczej średnio smaczna. Królują tu empanadas czyli coś w stylu zapiekanych pierogów, z różnym farszem. Najpopularniejsza jest wspomniana powyżej mieszanka kukurydzy, mięsa, oliwek, jajka itd, zwana lokalnie "pina". Można też spotkać tzw completo, czyli chilijskiego hot-doga. Podobnie jak polski, składa się z raczej niesmacznej parówki. W odróżnieniu od naszej rodzimej wersji completo ma dodatkowo, w wersji klasycznej, dodawaną sałatkę, pomidory i hektolitry majonezu. Smakuje to cudo gorzej niż wygląda a wygląda gorzej niż jest opisane. Nie polecam.

W dziedzinie picia Chilijczycy wspięli się na wyżyny kreatywności i wymyślili "moto con huesillo". To mieszanka słodkiego syropu, suszonej brzoskwini i ziaren pszenicy. Brzmi dziwnie ale idealnie nadaje się na gorące dni. I uzależnia, nic nie sprawia takiej przyjemności jak wygrzebywanie ziaren z dna kubka.
Załącznik:
Mote_con_huesillo.jpg
Mote_con_huesillo.jpg [ 132.59 KiB | Obejrzany 4876 razy ]

(zdjęcie z wiki, By Nellu Mazilu from Mobile, Terra, Sol, Milky Way - IMG_1655, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.p ... d=15336269)

Największa zaleta stołowania się w restauracjach w Santiago to podbudowywanie męskiego ego. Przekonuje się o tym już pierwszego dnia. Zamawiam na dzień dobry piwo a kelnerka mi na to: "mi amor, nie mamy piwa". W odpowiedzi prężę muskuły i się uśmiecham. Urok osobisty działa, widzę dziewczynę pierwszy raz w życiu a ta już mówi do mnie per "kochanie". Dopiero później przekonuję się o tym, że to lokalna praktyka i prawie każda z obsługi tak się do mnie zwraca. Na szczęście kelnerzy tego nie robią.
_________________
Azerbejdżan - zakończona
Laponia - zakończona

Komory | Bahrajn | Senegal | Santiago de Chile | Guca | Ladakh | Palestyna | Athos | Ziemia Ognista | Syberia zimą

Instagram: @podruuznik
Góra
 Profil Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
 
      
#7 PostWysłany: 05 Gru 2017 21:20 

Rejestracja: 24 Paź 2012
Posty: 775
platynowy
Od czasu do czasu trzeba wyskoczyć gdzieś poza miasto i zafundować sobie zastrzyk adrenaliny. W przypadku Santiago zimą są to narty, w okolicy miasta sporo jest stoków i wyciągów a dzielnicy Bellavista jest nawet wypożyczalnia sprzętów i Snow Bar.

Tylko że grudzień w Chile to środek lata, o śniegu nie ma co marzyć. Trzeba wybrać coś bardziej odpowiedniego, lepiej pasującego do panujących tu upałów. Decyzja jest prosta: spływ gumową tratwą po rwącej rzece.

Moje wcześniejsze doświadczenie z raftingiem było raczej średnio pozytywne. Parę lat temu zafundowaliśmy to sobie w Kolumbii, w dwie osoby + przewodnik. Sam spływ podzielić można było na dwie części - pierwsze parę sekund spędziliśmy w kajaku, przy pierwszej fali nasze drogi rozeszły się i następnych paręnaście minut i dobrych parę kilometrów pokonaliśmy bezpośrednio w spenionej wodzie, noszeni nurtem i bez większych szans na ponowne wejście do naszego kajaku.
Podobno nie powinno się popełniać dwa razy tego samegu błedu a ja ryzykuję i rezerwuję sobie spływ po rzece Maipo.

Jedziemy wynajętym busem (da się też komunikacją publiczną, ale trwa to odpowiednio dużej) do San Jose de Maipo, małego miasteczka odległego od godzinę drogi od Santiago. To lokalne centrum sportów ekstremalnych, położone w sporym kanionie, tuż nad samą rzeką.

W firmach organizujących spływy można tu przebierać jak w ulęgałkach, my płyniemy z firma Rutavertical. Przebieramy się w pianki, zakładamy na nogi odpowiednie buty, wkładamy kamizelki, bierzemy kaski i jedziemy kawałek w górę rzeki. Tam czekają na nas nasze pontony.

Zanim do nich wsiądziemy, przechodzimy krótkie przeszkolenie: jak należy trzymać wiosło żeby nie walnąć nim w głowę współzałogantów, jak wydostać się spod przewróconego pontonu, jak pływać w górskich potokach (w tym akurat mam spore doświadczenie), jak wyciągnąć kogoś z wody itd. Na dziewięć osób w mojej tratwie jest siedem dziewczyn, do tego ja i przewodnik. Na żeńskich twarzach widać niewielkie przerażenie, ja pocieszam się, że jak utonę to przynajmniej w ładnym towarzystwie.

Wsiadamy i płyniemy. I nie jest wcale tak strasznie. W porównaniu z kajakiem ponton jest o wiele bardziej stabilny i trzeba się naprawdę nieźle starać, żeby z niego wypaść. Do tego mamy asekurację, obok nas płynie też paru ratowników i jakby co, złapią nas za kamizelki i wyciągną z wody. Póki co trochę się nudzą i robią nam z wodu zdjęcia, będzie można kupić je po zakończeniu spływu.
Załącznik:
DSC_0118.JPG
DSC_0118.JPG [ 360.65 KiB | Obejrzany 4789 razy ]

Załącznik:
DSC_0130.JPG
DSC_0130.JPG [ 346.35 KiB | Obejrzany 4789 razy ]

Godzina na wodzie mija bardzo szybko, strat w ludziach nie ma, uszkodzeń ciała też nie. Jedyna bardziej długotrwała konsekwencja spływu to piasek między zębami - woda w rzece jest dosyć mulista i nie ma opcji, żeby nie dostała się do ust. Szczególnie, jak siedzi się na przodzie pontonu, ale tam akurat jest najfajniej.
Załącznik:
DSC_0287.JPG
DSC_0287.JPG [ 377.32 KiB | Obejrzany 4789 razy ]

Wracamy do Santiago zmęczeni ale zadowoleni. Choć głównie zmęczeni, woda jednak wyciąga energię z człowieka, po pietnastu minutach prawie wszyscy w busię śpią. Po przyjeździe nikomu nawet nie chce się iść na małe piwo, każdy wraca do swojego hotelu i kontynuuje siestę.
_________________
Azerbejdżan - zakończona
Laponia - zakończona

Komory | Bahrajn | Senegal | Santiago de Chile | Guca | Ladakh | Palestyna | Athos | Ziemia Ognista | Syberia zimą

Instagram: @podruuznik
Góra
 Profil Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
      
#8 PostWysłany: 06 Gru 2017 17:21 

Rejestracja: 24 Paź 2012
Posty: 775
platynowy
Na koniec troche szczegółów praktycznych i moje subiektywne wrażenia.

Transport publiczny:
O metrze już trochę było, jest wygodne ale w godzinach szczytu czasami ciężko wcisnąć się do wagonów. Parę razu musiałem też przejechać moją stację, bo z powodu tłumów nie dało się wyjść. Metro jeździ do ok 23:00 więc średnio nadaje się na powroty z nocnej imprezy.

Cena za przejazd zależy od pory dnia i waha się pomiędzy 600 a 700 peso.

Na niektórych liniach czasami nie wszystkie pociągi stają na wszystkich stacjach. Warto zwracać uwagę, czy nadjeżdżający pociąg jest "czerwony" czy "zielony" (nie mylić z kolorem linii!), a potem sprawdzić jakiego koloru jest nasza stacja (niektóre są dwukolorowe). Pierwszym razem tego nie zrobiłem i trochę się zdziwiłem jak pociąg przejechał przez moją stację bez zatrzymywania...

Stacje metra są godne osobnej uwagi, niektóre z nich wyglądają jak galerie sztuki. Poobwieszane są sporych rozmiarów obrazami, w stylu klasycznym bądź nowoczesnym.
Załącznik:
IMG_20171121_182118.jpg
IMG_20171121_182118.jpg [ 188.39 KiB | Obejrzany 4647 razy ]

Opcją do rozważenia są też autobusy. Niezależnie od ich rozmiaru na wszystkie autobusy miejskie mówi się "micro". Mają jedną główną wadę - stoją w korkach; z tego powodu prawie z nich nie korzystałem w ciągu tygodnia.

Na powroty z nocnej imprezy najlepszy jest Uber. Działa nieoficjalnie ale skutecznie i o wiele taniej niż taksówki.

Jazdy samochodem po mieście nie polecam. Korki to jedno, a dodatkowo często trzeba płacić za parkowanie wszechobecnym nieoficjalnym stróżom. Albo ryzykować podrapanie auta. Jedyny plus to możliwość uczestnictwa w różnego rodzaju performance, które często odstawiane są na przejściach dla pieszych. No ale to można też zobaczyć z chodnika.
Załącznik:
IMG_20171126_183125.jpg
IMG_20171126_183125.jpg [ 238.28 KiB | Obejrzany 4647 razy ]

Lokalna karta SIM:
Przydaje się przy zamawianiu Ubera i przy dłuższym pobycie. Ale po ostatnich zmianach prawa nie jest tak prosta do używania. Z kupnem nie ma problemu, ale potem trzeba ją zarejestrować. Nie do końca wiadomo gdzie, czasami robi to sklep, czasami trzeba to zrobić samemu. Trwa to do dwóch tygodni więc opłaca się tylko przy dłuższym pobycie w Chile.

Uwaga z gatunku oczywistych - lokalna karta działa ze wszystkimi telefonami. Nie wiedział o tym jeden z uczniów z kursu równoległego, wmówiono mu w sklepie, że musi też kupić telefon bo jego amerykański nie zadziała. No i wydał 500 dolarów na nowy model jakiegoś Samsunga...

Strajki:
Potrafią utrudnić życie. W ciągu moich dwóch tygodni w Santiago protestowali pracownicy muzeów i szpitali. Podobno nie ma miesiąca, żeby ktoś nie strajkował.
Załącznik:
IMG_20171122_170357.jpg
IMG_20171122_170357.jpg [ 184.21 KiB | Obejrzany 4647 razy ]


Zakupy

Stoisk z pamiątkami jest sporo. Cały mini-targ można znaleźć tuż przy moście w dzielnicy Bellavista. Dominują tu pamiątki made in China.

Sporo lepszej jakości rzeczy, robionych ręcznie, często na naszych oczach znaleźć można w Pueblito de los Dominicos, na koncu czerwonej linii metra. Choć trzeba przyznać, że niektóre suweniry są dosyć oryginalne.
Załącznik:
IMG_20171129_173321.jpg
IMG_20171129_173321.jpg [ 207.73 KiB | Obejrzany 4647 razy ]

Załącznik:
IMG_20171129_173506.jpg
IMG_20171129_173506.jpg [ 156.46 KiB | Obejrzany 4647 razy ]


Bezpieczeństwo:
Santiago to w moim subiektywnym odczuci jedno z bezpieczniejszych miast Ameryki Pd. Włóczyłem się sporo po zachodzie słońca, głównie po centrum i okolicach, i nigdy nic mi się nie stało.
Standardowe srodki ostrożnoścy powinny wystarczyć - bez telefonu ani portfela w tylnej kieszeni a plecak w metrze czy autobusie lepiej trzymać z przodu.


Tylko co z tego, że miasto jest bezpieczne, jak szczerze mówiąc jest potwornie nudne... Gdybym nie miał zajętego 3/4 dnia na naukę to uciekłbym z Santiago po paru dniach. Brak to fajnych zabytków, brak jakiegoś porywającego życia nocnego ani atrakcji kulinarnych. Im dłużej się tu przebywa i poznaje lokalne miejsca tym lepiej, ale i tak wątpię czy wrócę tu kiedyś na dłużej. Lepiej traktować to miasto jako punkt tranzytowy pomiędzy przejazdem na północ albo południe Chile.

Inaczej zrobią pewnie tylko miłośnicy street artu - pod tym względem Santiago jest chyba w czołówce światowej.
Załącznik:
IMG_20171130_185319.jpg
IMG_20171130_185319.jpg [ 260 KiB | Obejrzany 4647 razy ]
_________________
Azerbejdżan - zakończona
Laponia - zakończona

Komory | Bahrajn | Senegal | Santiago de Chile | Guca | Ladakh | Palestyna | Athos | Ziemia Ognista | Syberia zimą

Instagram: @podruuznik
Góra
 Profil Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
      
#9 PostWysłany: 06 Gru 2017 18:14 

Rejestracja: 15 Lut 2016
Posty: 237
Loty: 97
Kilometry: 104 192
niebieski
Miasto może i nudne, ale fajnie się czyta - dla odmiany - relację, która nie jest turystyczną, ale w zasadzie bliżej jej do opowieści o codziennym życiu w mieście X.
_________________
Alfabet Podróży: Ateny, Brno, Malta, Fryzja, Ryga, Walencja, Promem z Gdyni -> klik!

2018: Anglia, Litwa, Austria, Węgry, Kosowo, Albania, Czarnogóra, Włochy, Rosja, Holandia, Hiszpania
2019: Chorwacja, Niemcy, Czarnogóra, ???
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#10 PostWysłany: 06 Gru 2017 18:18 

Rejestracja: 24 Paź 2012
Posty: 775
platynowy
Dzięki! Takie właśnie było moje wrażenie - Santiago to bardziej fajne miejsce do mieszkania niż do zwiedzania.
_________________
Azerbejdżan - zakończona
Laponia - zakończona

Komory | Bahrajn | Senegal | Santiago de Chile | Guca | Ladakh | Palestyna | Athos | Ziemia Ognista | Syberia zimą

Instagram: @podruuznik
Góra
 Profil Relacje PM off
Qba85 lubi ten post.
 
      
#11 PostWysłany: 06 Gru 2017 18:34 

Rejestracja: 31 Maj 2013
Posty: 930
Loty: 339
Kilometry: 509 360
niebieski
Ale mi apetytu narobiłeś tym jedzonkiem. Właśnie biorę się za robienie pastel de choclo... może wyjdzie zjadliwe... :P
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 11 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 4 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
phpBB® Forum Software © phpBB Group