Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 1 post ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 03 Lut 2016 15:18 

Rejestracja: 30 Lis 2011
Posty: 93
Karnawał w Rio przypomina skrzyżowanie Bożego Narodzenia z Nowym Rokiem w środku lata. Na dodatek w środku wszystkiego organizowane są Mistrzostwa Świata w sambie. Jak to przeżyć? Nie łatwa to sztuka bo zarówno miasto jak - zwłaszcza - miejscowy Karnawał wylansowano na jeden z siedmiu cudów rozrywkowego świata. A jak wiadomo obrazkowi z tv rzeczywistość rzadko daje radę. Ale spróbujmy!

Nie zwariować

Wszyscy dostają wariacji mniej więcej na 2 tygodnie przed imprezą. Ceny wznoszą się i szybują swobodnie ponad posągiem Jezusa tak, że na zamieszkanie w niezłym hotelu niedaleko plaży stać tylko bogatych Amerykanów. Albo Brazylijczyków. W tym czasie za łóźko w 10 osobowej sali płaci się powyżej 100 reali. O ile oczywiście takie łóżko znajdziecie bo wszystko jest pobukowane od pół roku. Również ceny drinków w barach, parasoli na plaży czy piwa w sklepie również rosną w wysokości wprost proporcjonalnej do bliskości plaż i ilości tłumów chętnych do kupowania wszystkiego. Za każdą cenę. Bo w czasie karnawału są tłumy. Wszędzie. Na plaży, w barach, w klubach, przy atrakcjach turystycznych, w metrze, w sklepach, oczywiście na ulicach podczas "blocos" czyli występów ulicznych "band" a także na Sambodromie. Bo porozbierane tancerki z telewizyjnych migawek występują głównie w szkołach samby, a te prezentują się w corocznym konkursie na Sambodromie. Na ulicach częściej widać porozbieranych z koszul mężczyzn, często przebranych za kobiety. Widocznie tu jeszcze nie dotarła posłanka Pawłowicz i jej gender. Na Sambodromie codziennie występują 3 szkoły samby a każdy występ czy przemarsz 3000-4000 uczestników jednej szkoły trwa półtorej godziny. Podczas tego występu kilkusetosobowa orkiestra gra jeden (specjalnie skomponowany na tę okazję) szlagier a całą szkoła wykonuje wcześniej wytrenowane ruchy - jak wielka katarynka z tysiącami figurek. Każdy występ ma jakiś motyw który przewija się zarówno w piosence jak i strojach czy wystroju platform. Na przykład parę lat temu wygrała szkoła, która zaprezentowała historię mody. Od Egipcjan, Greków i Rzymian przez średniowiecze, klasycyzm, rokoko do czasów współczesnych. Kilkadziesiąt platform na których tańczyli w rytmie tancerze w strojach z epok. W rytmie zresztą migały także diodami stroje; oczywiście w biało-niebieskich kolorach szkoły. To co pokazują w tv jest po prostu zmontowanym bez ładu i składu clipem z występów szkół w Sambodromie i fragmentów zabaw na ulicy. To nie to samo! Na Sambodromie jeśli jakimś cudem dostaniecie bilety (w tym roku są po 500 reali) przesiedzicie 5-6 godzin oglądając 3 występy 3 szkół. 3 piosenki w kółko przez 5 godzin. Wcześniej pewnie godzinę lub półtorej spędzicie w korku na Sambodrom. Kolejną probując się stamtąd wydostać. Jeśli weźmiecie ze sobą pieniądze albo kamerę to nie zdziwcie się jeśli wrócicie bez nich. Ale jeśli koiecznie musicie zobaczyć to na żywo to powodzenia. Zapewne to doznanie jedyne w swoim rodzaju.
Ale już kilka tygod wcześniej szkoły zaczynają próby. Wystarczy pogadać z kimś miejscowym aby znaleźć fanatyka samby który występuje w paradzie (jeden z moich znajomych występuje nawet w trzech różnych) i wkręcić się na taką próbę. Na Sambodromie (próby generalne) albo na ulicy. Próby kostumowe odbywają się w Cidade do Samba w centrum więc wszystko można zobaczyć nawet w pełnym przebraniu. Bez korków, bez stresu, bez biletów. Albo nauczyć się kroków, tekstu piosenki i... samemu wystąpić na Sambodromie zamiast siedzieć na trybunach i oglądać! Powodzenia!

Nie przepłacić
Brazylia nie należy do ulubionych kierunków niskobudżetowych podróżników zaś jej nieoficjalna turystyczna stolica - Rio de Janeiro - słynie z cen przyjaznych raczej milionerom niż backbapckersom. Krótka wizyta na booking.com przekona o tym, że za nocleg w średnim hotelu na Copacabanie kosztuje dobrze ponad 100 dolarów za noc. Karnawał to oczywiście czas kiedy bardzo trudno nie przepłacić ale spróbować można
- zakwaterowanie
Zdecydowanie największym kosztem pobytu w Rio będzie zakwaterowanie. W tym (podobnie jak każdym innym przypadku - knajp, supermaretów czy kokosów na plaży) obowiązuje jedna zasada cenowa: Na Ipanemie jest najdrożej, potem Copacabana a im dalej tym taniej. Na Copacabanie czy Ipanemie tanich hoteli po prostu nie ma. Również wynajęcie mieszkania poza najwyższym sezonem czyli Nowym Rokiem i Karnawałęm będzie kosztować po prostu drogo. Najtańszą dostępną opcją są hostele. Kilka miejsc oferuje noclegi w salach wieloosobowych już od 20-25 reali za noc. Niestety nie na Copacabanie i nie na Ipanemie. Jeśli wolisz pomieszkać w faweli wygodną opcją z niesamowitym widokiem jest Rocinha Guesthouse na szczycie największej faweli Rio. A jeśli interesują cię weekendowe imprezy na Lapie to niezłą miejscówkę z widokiem z góry na centrum oferuje Santa Teresa Central Hostel - zaledwie 100 metrów od słynnych schodów na Lapie. Jeśli prywatność jest warunkiem niezbędnym najtańszą opcją będzie mieszkanie w faweli czyli tutejszych slumsach. Choć to określenie raczej nie pasuje do miejsc gdzie zwykle się zatrzymuję. Ja bym to nazwał: "górski domek na skraju tropikalnego lasu 10 minut od plaży za grosze". Zresztą fawela to chyba jedno z najciekawszych doznań jakie oferuje Rio. Coś w rodzaju wsi w środku miasta. Miejsca gdzie nie ma dróg, samochodów, supermarketów. Ludzie mówią sobie dzień dobry i uśmiechają się do siebie bez specjalnego celu.
- jedzenie
Szukanie taniej knajpy na Copacabanie czy Ipanemie może być nieco frustrujące. Ale możliwe. Restauracje francuskie czy włoskie będą miały ceny francuskie czy włoskie, tak więc jeśli szukamy opcji budżetowej to powinniśmy się skupić na barach typu salgado i suco czyli pasztecik i sok. Takie paszteciki (zwykle z wolowiną, kurczakiem, serem, często też z hamburgerem, ricotę i szpinakiem, krewetkami czy parówką) i napój bądź sok to tradycyjny brazylijski uliczny lunch. I słusznie, bo przy 35 stopniach celsjusza trudno zjeść coś więcej. Wypieki są ruskie, arabskie, francuskie, włoskie i pewnie inne (próbowałem nawet przypominających polskie pyzy) - tak więc jest z czego wybierać. Podobnie jak w przypadku soków. Oprócz tradycyjnych pomarańczy, ananasów czy mango można spróbować avocado, gujawy, caju czy acai - amazońskich jagód podawanych w postaci sorbetu z truskawkami i bananami. Koszt jednego czy dwóch pasztecików z naturalnym sokiem - do 10 reali.
W kwestii obiadu można zajrzeć do jadłodajni z pratos executivos czyli dania typu: kawałek mięsa, ryż, fasola, sałatka i obowiązkowa farihna za 15-25 reali. Warto odwiedzić też restauracje oferujące dania na wagę: zwykle od 30 do 40 reali za kilo w zależności od pory dnia (lunch czy później) i składu (z mięsem z grilla - churrasco jest drożej).
Alternatywą jest przygotowywanie posiłków samemu choć ceny produktów w supermarketach są dość wysokie tak więc bułka z serem i szynką plus cola kupiona w supermarkecie może kosztować tyle co salgado z suco w barze na rogu. Jednak wybór i jakość warzyw i owoców a także świetne mięsa, kiełbasy czy owoce morza sprawiają że - szczególnie przy dłuższych wyjazdach - opcja przygotowywania posiłków może się sprawdzić najlepiej.
- picie
Ta zabawa również może sporo kosztować. Szczególnie jeśli lubi się alkohole nie produkowane na miejscu. Te kosztują sporo. Ale czy zamiast whisky z kolą nie ciekawiej przygotować caipirinhę z miejscowej cachacy za... 8 czy 10 zł za litr? W supermarkecie. Kluby na Copacabanie i Ipanemie są dla turystów i bogatszej publiczności - tak więc nie zdziwcie się, że tu caipirinha będzie kosztować 15 czy 20 reali. Najtaniej jest oczywiście na Lapie. Tam za 7 reali można dostać caipirinhę... 0,7 litra. Oczywiście jeśli ma się mocną głowę. Ja nie pamiętam, żebym kiedykolwiek wypił tam więcej niż dwie, ale jeśli ktoś doliczy do trzech to ja stawiam czwartego.
- imprezy
To najważniejsza część chyba każdego pobytu w Rio. Szczególnie karnawałowego. Rio słynie z imprez a podczas Karnawału odbywa się ich nieskończenie wiele. Brazylijiczycy uwielbiają imprezować a najlepiej chyba bawią się na ulicy.
Piątki na Lapie to klasyk. Niestety w związku z Mistrzostwami i Olimpiadą impreza została spacyfikowana ale wciąż jeszcze w okoicach schodów (Escadlera Saleron) łuków (Arcos de Lapa) i avenindy Mem de Sa tysiące ludzi bawią się w każdy piątek (a także choć w mniejszym stopniu w sobotę). Najlepszą i najtańszą caipirinhę (0,7 litra za 7 reali, pól litra za 5) podają przy uliczce Joaquim Silva (między sklepem a knajpą jest stoisko z dużymi banerami i kolejką. Ale warto poczekać. Impreza zaczyna się około dziesiątej i trwa do rana. Okoliczne kluby są oczywiście otwarte ale ludzie chodzą do nich głownie w soboty. Podczas Karnawału Lapa żyje codziennie a nie tylko w piątki. Dla imprezowiczów - pozycja obowiązkowa!
Blocos - te lokalne imprezy odbywają się zwykle w dzień - mogą się zaczynać w południe lub o 16. Niektóre zaczynają się o... 6 rano! Ale trudno je znaleźć po 22 - tak więc nie szukajcie ich po nocach. Gra orkiestra, jedzie platforma czy dwie, wszyscy śpiewają ale głównie piją piwo i tańczą. Zaczynają się już na miesiąc przed Karnawałem (oczywiście głównie w weekendy). Czasem można trafić na znanego artystę (w ostatnią niedzielę w centrum grał Gilberto Gil), czasem to orkiestra taka jak Banda de Ipanema (która zawsze gra przy placu gen Osorio na Ipanemie). Trwają po kilka godzin a potem się idzie na następną. A wieczorem na Lapę
Imprezy karnawałowe - które organizują wszyscy: bary, dyskoteki, kluby, promotorzy. W końcu to Karnawał! Małe imprezki, wielkie spędy, vip parties, pool parties,special parties. O wszystkie wszczegóły można spytać znajomych lub wujka Googla.
Favela Funk Party - w niedzielne wieczory w faweli Rocinha można zobaczyć prawdziwą imprezę z muzyką przy której bawi się miejscowa młodzież. Tutejsza wersja hip hopu czy też gangsta rapu nazywa się brazylijskim funkiem i od kilku lat święci sukcesy nie mniejsze niż lambada czy Michael Tello. Taniec towarzyszący tej muzyce jest również oryginalny. IMHO ciekawszy niż samba.
Sambodrom - jak dla mnie nie mieści się w imprezach. To bardziej Mistrzostwa Wszechświata w tańcu, śpiewie i ilości wydanej kasy. Jeśli ktoś chce imprezować na Sambodromie topowinien wynająć prywatną lożę. Słyszałem że chodzą po kilkaset tysięcy.

Nie dać się okraść
Rio od lat ma złą opinię jeśli chodzi o bezpieczeństwo. Niekoniecznie zasłużenie. Bo wystarczy po prostu zachować zdrowy rozsądek. Na wyjścia (szczególnie na imprezy!!!) nie brać całego zapasu gotówki i biżuterii. Wystarczy kilkadziesiąt reali, jedna karta i smartfon. Wielkie obiektywy czy bajerancki plecak to też zły pomysł. Przyjeżdzam tu od 2010, ale teraz znajomi opowiadają, że jest gorzej niż było. Szczególnie trzeba uważać na plaży, gdzie wprawdzie pełno policji ale nie przeszkadza to grasującym tu złodziejaszkom (czasem w bardzo młodym wieku). Warto więc zaprzyjaźnić się z sąsiadami (posiadanie zaplaniczki - "szkiero" i bletek - "sieda" wydaje się być kluczem do sukcesu) i idąc do wody poprosić o przypilnowanie rzeczy.

Nie tracić czasu
To chyba najtrudniejsze. Z racji tego, że podczas Karnawału wszędzie są tłumy trudno się gdziekolwiek przemieszczać i/lub zabiera to nieskończoną ilość czasu. Wszystkie ulice są zakorkowane nawet bez blocos które dodatkowo skutecznie uniemożliwiają przemieszczanie się po mieście. Autobusy i taksówki stoją w tych samych korkach a jedynymi rozsądnymi opcjami są: własne nogi i metro. Niestety z racji imprez niektóre stacje są zamknięte, jedne tylko wpuszczają, inne tylko wypuszczają, zaś obraz kolejki po bilety może powalić. Trzeba się o zmianach w kursowaniu dowiadywać albo ściągnąć sobie aplikację Metrofacil. Poza tym bezwzględnie kupić kartę do metra i naładować ją za kilkadziesią reali PRZED KARNAWAŁEM. Jednorazowy przejazd kosztuje 3,80. Aby nie tracić czasu należy też zrobić zapasy gotówki w różnych nominałach (kolejki do bankomatów), zapasy jedzenia (kolejki w supermarketach). Rezygnacja ze stołowania się w restauracjach (tam też są kolejki) również wskazana. W drodze na Sambodrom - kolejek się nie uniknie, jeśli na bloco - jechać zanim się zacznie i wyjechać zanim się skończy
Jeśli chodzi o atrakcje turystyczne to warto przygotować sobie program alternatywny. I to nie tylko z powodów budżetowych. Tak - tam też będą tłumy. Zamiast na Głowę Cukru wybrać się do Muzeum Sztuki Współczesnej w Niteroi. Widok podobny a dodatkowo można przepłynąć promem przez zatokę a wrócić autobusem przez most. Alternatywnie wykupić lokalny lot z lotniska Santos Dumont np. do Salwadoru, zadbać o miejsce przy prawym oknie i zaraz po starcie rozkoszować się widokiem znad Głowy Cukru. Dla miłośników latania to specjalna gratka. W końcu nie w każdym sześciomilionowym mieście można dojść z centum na lotnisko piechotą. Miłośnikom sterowców mogę polecić ogromny hangar Zeppelina na terenie bazy w Santa Cruz (ostatnia stacja kolejki SuperVia z Central), a po zwiedzaniu zupełnie puściutką plażę nieopodal.
Na Corcovado do posągu Jezusa większość turystów dojeżdża kolejką ze stacji Laranjeiras za kilkadziesiąt reali. Ale można również do przedostatniej stacji kolejki dojść piechotą przez uroczą dzielnicę Santa Teresa. Najprościej wejść po Schodach Selarona, na górze skręcić w lewo i Ladirą Santa Teresa do końca potem w prawo i wzdłuż linii tramwajowej (niestety nie jeżdżącego już tramwaju). Jeśli ktoś nie ma ochoty na kilkukilometrową pielgrzymkę - można dojechać z centrum miejskim autobusem 006 lub 007 do wejścia do Parku Narodowego Tijuca i ostatnie 2-3 kilometry pokonać z buta. Santa Teresa to miejscowe skrzyżowanie Starego Miasta z Kazimierzem. W soboty i niedziele knajpy i okoliczne sklepiki z wyrobami artystycznymi są pełne - w inne dni jest tu pusto jak w Konstancinie. Dla miłośników secesji i modernizmu - wycieczka obowiązkowa, dla tych, którzy chcą choć na parę godzin odpocząć od skwaru plaży - również.
W razie pytań służę pomocą i pozdrawiam z Rio
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
 [ 1 post ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group