Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 22 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2
Autor Wiadomość
#21 PostWysłany: 12 Sty 2016 22:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Sty 2015
Posty: 1091
Loty: 215
Kilometry: 404 871
platynowy
29 Października

Ollantaytambo i Salineras de Maras

Wstaliśmy dość wcześnie, by po śniadaniu udać się do Ollantaytambo. To właśnie na nazwie tego miasteczka obcokrajowcy najczęściej "łamią" sobie języki :) Busy do Ollanta odjeżdżają z Calle Pavitos - blisko Av. del Sol. Czekamy oczywiście, aż zbierze się komplet i jedziemy. Trasa jak zwykle w Peru - malownicza a na miejscu jesteśmy po niecałych dwóch godzinach.
Miasteczko jest bardzo urokliwe. Są oczywiście inkaskie ruiny,jak wszędzie w okolicy :) My siadamy na kawie,plątamy się trochę, obserwujemy życie mieszkańców.

Załącznik:
olla.jpg

Załącznik:
olla1.jpg

Załącznik:
olla2.jpg

Załącznik:
olla3.jpg

Załącznik:
olla4.jpg


Kolejnym miejscem na ten dzień jest Salineras de Maras. Udajemy się najpierw collectivo do Urubamby. Tam siadamy do autobusu, który jedzie w pobliże Maras. Pojazd jest stary i jedzie bardzo wolno. Dodatkowo co chwilę się zatrzymuje, głównie po to, by zabrać wracające ze szkoly dzieci. Jak zwykle nie mieliśmy dokłądnego planu, więc pokonanie trasy Ollanta - Maras zajęło nam sporo czasu :) Zatrzymujemy się na skrzyżowaniu. Wysiadamy a razem z nami pokaźna grupa dzieci. Oczywiście nie wiemy w którą stronę mamy podążać. Dzieci pakują się do niewielkiego vana. Pytamy kierowcy, czy nie zabierze nas do Salineras. "Jasne,nie ma problemu". Dzieci muszą się stłoczyć na niewielkiej przestrzeni z tyłu,podczas gdy my siadamy z przodu samochodu. Chcieliśmy chociaż wziąć ich plecaki, ale nie udało nam się porozumieć. Najpierw rozwozimy dzieciaki po okolicznych domostwach, by następnie udać się do celu naszej podróży.

Załącznik:
maras.jpg

Załącznik:
maras1.jpg


Same saliny sprawiają niesamowite wrażenie. Są tam od tysięcy lat i wciąż pozyskuje się z nich sól. Na miejscu znajduję się sklepik, w którym można kupić produkty z niej zrobione.

Załącznik:
sali.jpg

Załącznik:
sali1.jpg

Załącznik:
sali2.jpg

Załącznik:
sali3.jpg


Wracamy. Kierowca wysadza nas na tym samym skrzyżowaniu, na którym wsiedliśmy. Nie rozmawialiśmy wcześniej o zapłacie. Umawiamy się na 30 soli (do tej pory nie wiem,czy to mało czy dużo :) ). Jesteśmy w miejscu, w którym o tej porze trudno o autobus do Cuzco. Poznajemy Francuzkę, która praktycznie łapie nam stopa i za 6 soli/os. jedziemy. Po drodze widzimy patrole policji. Kierowca przerażony mówi coś do Francuzki. Ta tłumaczy: "gdy będą pytać skąd Was znam,powiedzcie, że jesteście moimi znajomymi z Europy". Ciekawe w jakim języku mielibyśmy to powiedzieć :) Nie zatrzymują nas jednak i spokojnie dojeżdżamy do Cuzco. Udajemy się oczywiście na kolację,

Załącznik:
mara6.jpg

Załącznik:
mara7.jpg

Załącznik:
mara8.jpg


A na kolację peruwiański standard: świnka morska, ceviche i standardowe dla nas piwo :)


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
Maxima0909 lubi ten post.
 
 
#22 PostWysłany: 14 Sty 2016 21:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Sty 2015
Posty: 1091
Loty: 215
Kilometry: 404 871
platynowy
30 Pażdziernika

To był nasz ostatni dzień w Cuzco i Peru. Po śniadaniu zrobiliśmy sobie jeszcze spacer po mieście.

Załącznik:
cu (1).jpg

Załącznik:
cu (2).jpg

Załącznik:
cu (3).jpg


Następnie taksówką udaliśmy się na lotnisko. Jest ono niewielkie i łatwo się po nim poruszać. Wokół kilka knajp. Sam lot do Limy bezproblemowy, na pokładzie przekąski i coś do picia. Prócz tego wspaniały widok na Andy. Na lotnisku mieliśmy spędzić tylko kilka godzin. Niestety okazało się, że samolot jest opóźniony. Dostaliśmy vouchery na posiłek i znów przekonaliśmy się, że w Peru trudno znaleźć coś dla wegetarian. Wiedzieliśmy już, że nie uda nam się zdążyć na lot Madryt- Paryż. Po przylocie do stolicy Hiszpanii zostaliśmy zakwaterowani w całkiem niezłym czterogwiazdkowym hotelu niedaleko lotniska. Wieczór przesiedzieliśmy w okolicznej knajpie, popijając zimne piwko. Następnego dnia, podczas śniadania backpackerzy (którzy podobnie jak my spóźnili się na transfer) od razu "rzucali" się w oczy. Głównie przez ogromne ilości jedzenia, jakie nosili do stolików :)
Spędziliśmy jeszcze trzy dni w Paryżu: zwiedzając, pijąc wino,jedząc sery i bagietki :)

Załącznik:
paris.jpg


Przykro mi, że nie zapisywałem jeszcze wtedy istotnych informacji i że relacja jest bardzo ogólna. Cóż, mam nauczkę na przyszłość.
Peru zdecydowanie polecam. Kraj jest bardzo przyjazny turystom i dosyć "tani".Ludzie mili,ale trochę jakby nieufni i podejrzliwi. Wiele razy żałowaliśmy, że nie mówimy po hiszpańsku. Znajomość języka angielskiego jest znikoma,nawet w hostelach. Po powrocie zaczęliśmy się nawet uczyć ale zapału wystarczyło na kilka lekcji. Od następnego miesiąca zaczynamy znowu :)


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
Maxima0909 lubi ten post.
 
 
 [ 22 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group